Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Karoola']Ja zrozumiałam to tak, że Majkowska pyta się dla własnej informacji, bo "nie ma tu na myśli żadnego konkretnego właściciela dla takiego psa". Po prostu, natknęła się na rasę i jest ciekawa jakie psy są w rzeczywistości, nikomu ich nie doradza. (zgadza się, czy nadinterpretuję?)[/QUOTE]

Właśnie tak jak napisałaś.
Chciałam coś usłyszeć zwyczajnie o charcikach najlepiej bezpośrednio od właścicieli takowych lub osób które takie psy znają więcej niż tylko z opisów w necie. Opisy w necie są często dość śmieszne - na jednej stronie przykładowo info " polecany do domów z dzieckiem" na drugiej "ze względu na swoją nadopobudliwość nie nadają się do dzieci".
Spotkałam się kilkakrotnie z charcikami i powiem szczerze że fajne psy, tylko zastanawiam się dlaczego tak mało osób je ma - czy mają jakieś nadludzkie wymagania, specyficzne charaktery itd. I jak z ich bieganiem, bo jakby nie było to też chart i już widzę takiego maluszka na patyczkowatych łapkach jak zasuwa za sarenkami 150km/h :D I czy są raczej odporne czy to delikaciki - bo na delikatne wyglądają ;)

[quote name='FredziaFredzia']Aaa, myślałam że to porada dla Liv_ola ;)[/QUOTE]
nie :)
Generalnie boję się ludziom polecać rasy , bo wydaje mi się że każdy musi wybrać to sam.

Zresztą ja bym mogła każdemu polecać w ten sposób pointera - bo pies naprawdę fajny, tylko ma swoje dwie strony.
Pierwsza strona jest taka że jest fantastycznym i miłym psem, średniej wielkości, średniej wagi, szybkim, zwinnym, bez zbytniej skłonności do chorób, odporny, kontaktowy, chętny do nauki, chętny do współpracy, zawsze radosny i miły dla otoczenia, spokojny wobec innych psów. Ma gładką sierść, jest łatwy w pielęgnacji, nie potrzebuje notorycznej rozrywki i skupiania na nim uwagi jak np border który bez pracy nie żyje ;) W szkoleniu jest stosunkowo łatwy, choć trochę popyrtany , przy czym jest miękki i łatwo go zrazić - przykładowo mój pies skarcony nawet głupim "nie" czy "źle" czuje się psychicznie zdołowany i traci całą chęć do współpracy, a każda pochwała podkręca go do granic możliwośći :D
Druga strona medalu jest taka że to pies myśliwski i swojego jobla na punkcie polowania ma. I mówmy o skupianiu się kiedy jemu wiatr w nosek wieje i przywodzi zapach zwierzyny :D Jak w domu jest bardzo spokojnym domownikiem, tak w polu to żywa torpeda. Jedna zaleta że pointer raczej nie ucieka, fakt, jak się nie nauczy to za zwierzyną pogoni, ale wszystkie pointery jakie znałam (nawet te najbardziej rozwydrzone) z reguły trzymają się pana - jakkolwiek biega daleko tak stara się "polować dla swojego myśliwego" i utrzymywać stały kontakt.
To fajne pieski tyle że na pewne rzeczy trzeba być przygotowanym, bo jak każda rasa, ma swoje zalety i swoje wady i w zależności co kto oczekuje raz cecha bęzie wadą a raz zaletą ;)

Posted

Ja w sumie charcików znam tyle co na wystawach widziałam... Ale swego czasu trochę się o nich dowiadywałam, bo jestem w nich zakochana, więc mogę ci ewentualnie powtórzyć to, co już wiem ;)
Ta delikatność nie jest przesadą. Charciki mają predyspozycje do łamania kości, co nie znaczy, że po każdym biegu, coursingu czy zabawie, trzeba będzie lecieć z psem do weta i pakować łapę w gips ;) Ale słyszałam kiedyś o sytuacji, że charcik spadł z kolan właściciela i złamał sobie łapę. Możliwe, że upadł dość niefortunnie, bo są charciki biegające w agility - przeskakiwanie hopek, zeskakiwanie z palisady, huśtawka, z której psy niekiedy spadają, jak się za bardzo rozpędzą... i jakoś żyją. W tym roku na IABC (International All Breeds Cup) był charcik włoski sztuk jeden, w A3 (czyli w sumie największym stopniu zaawansowania), ponoć zachrzaniał aż miło :grins:
Jak z charakterem to ci nie powiem dokładnie, bo nie wiem czy nie ma tu podobnej sytuacji jak z whippetami, gdzie hodowcy idealizują rasę. Pewnie jest uparty i niezależny tak jak każdy chart, ale słyszałam, że ponoć w nieco mniejszym stopniu ma "człowieka w zadzie". Jak się nad psem pracuje od początku to nie ma później akcji, że ucieka i właściciele to tłumaczą tekstem "a bo to chart, one tak mają" (serio, nie przesadzam, w charcim świecie to bardzo popularna wymówka...).
Ogólnie nie polecają charcików do domów z małymi dziećmi właśnie ze względu na ich delikatnośc. Dziecko może chwycić psa, niechcący go wypuścić i nieszczęście gotowe. Ja właśnie ze względu na ich delikatność, nie zdecydowałam się na takiego pieska, bo mój by go chyba zagniótł, nawet nieumyślnie... :shake:

Posted

[quote name='czi_czi']
albo dobrze zsocjalizowany staffik? chociaż może tu trochę poleciałam :D ale niech się wypowiedzą ci co z nimi mają styczność

Socjal może w ogóle nie mieć związku ze stosunkiem staffika do innych psów. Tu najbardziej wchodzą w grę predyspozycje osobnicze.

[quote name='Rinuś']w sumie ten staffik to też spoko opcja :smile: przecież to sa psy już rodzinne :smile:

Teraz 90% ras to już przynajmniej między innymi psy rodzinne ;) Staffik jest fajnym psem rodzinnym, ale dla osób lubiących i rozumiejących ttb. Niestety obecnie przegina się z PRem tej rasy w drugą stronę i robi ze staffików małe labki z wielką mordą - a to nadal są terriery, psy jeszcze mniej niż 100 lat temu walczące w ringu, i to czuć w obcowaniu z nimi. Na staffikowym forum co drugi właściciel staffika w wieku od 1 do 3 lat jest w szoku, że mimo socjalu i braku złych doświadczeń ich pies nagle przestaje kochać inne psy, potrafi wkropić dotychczas dobremu towarzyszowi szaleństw, albo zaczyna "polować" na psa, który kilka miesięcy wcześniej go wystraszył - a to są normalne zachowania ttb ;) Może się trafić pies, który jest niemal wyprany z agresji do innych, ale to raczej wyjątek, niż norma. Staffik sobie w kaszę nie da nadmuchać, a i niestety nie brakuje takich, które same prowokują burdy, w mniej lub bardziej wyraźny sposób (np. nie atakiem, ale mową ciała prowokują innego psa do ataku- w gruncie rzeczy to one zaczynają konflikt, choć dla człowieka który nie umie lub nie chce tego widzieć, zaczął inny pies).

[quote name='Liv_ola']
A co sądzicie właśnie o staffikach? Czy ktoś zna psy tej rasy, które są przyjacielsko nastawione do innych psów? W sumie to większość psów ma swoje sympatie i antypatie, są i takie które na zaczepkę odpowiedzą ostro, ale jakoś nie dający sobie dmuchać w kaszę york nie budzi takiego przerażenia jak pies w stylu amstaff, staffik czy pit bull, prawda?

Znam, ale wszystko do pewnych granic. Prawie wszystkie staffiki, które znam, mają psy/typ psów, których nie cierpią, w razie ataku bardzo ostro się bronią. Na pewno nie powinny się bawić z przypadkowymi psami - raczej trzeba dobierać im kolegów, unikać konfliktowych sytuacji (zabawki, jedzenie między większą ilością nieznanych sobie psów, a znanych niekiedy też), nie puszczać np. niekastrowanego samca z innym zaczepnym samcem, dwóch suk, kiedy jedna ma cieczkę, itd. To nie wygląda tak, że bierzemy staffika, wchodzimy do parku, odpinamy smycz i hurra. To, że staffik jest przyjacielsko nastawiony do psa przy pierwszym kontakcie nie znaczy, że nie wpierze mu, kiedy wg niego tamten za ostro naskoczy na niego w zabawie ;)
Co do stosunku ludzi do staffików... Na pewno nie jest tak źle jak z pitami czy astami, nie ten rozmiar ;) większość ludzi myśli, że to szczeniaki, albo w ogóle nie kojarzą rasy; jak już to boją się starsze panie czytające Fakt, właściciele mikro piesków czy odchylone jednostki.

[quote name='Liv_ola']Akurat to, że pies nie daje się tłamsić nie jest dla mnie wadą :smile: chodzi mi o to czy same często prowokują? czy zaatakowane wpadają w taki stan jakby miały klapki na oczach i nie dociera do nich głos ich właściciela?

Zależy od osobnika i utemperowania jego zapędów, ale tak, wiele staffików prowokuje. Nie wygląda to tak, że rzucają się z zębami na psa na horyzoncie (bo to już raczej złe wychowanie niż cecha rasy), ale mogą wlać psu przy bezpośrednim kontakcie (np. kiedy do nabuzowanego samca w okresie cieczek podbiegnie nachalnie inny samiec); mogą wlać kiedy coś im się nie spodoba, np. inny pies za ostro się bawi albo wyjdzie konflikt o zabawkę; są osobniki które po prostu lubią się lać, szczególnie te bardziej temperamentne, i zwyczajnie prowokują bójki w grupie psów, z nadmiaru emocji.
W momencie kiedy leją się na poważnie, owszem, mają klapki na oczach i glos właściciela nie dociera, trzeba rozdzielać ręcznie. Przy konflikcie w zalążku, albo mało poważnym spięciu owszem, huknięcie głosem na psa wystarczy, ale w momencie kiedy psy się już gryzą, staffik na głos na pewno nie zareaguje.

[quote name='Rinuś']Myslę, że z suczką może być łatwiej niż z samcem :smile: dobra socjalka od małego z innymi psami i powinno być git :smile:

Niekoniecznie. Samce są agresywne jak już to głównie do innych samców - przy dobrym socjalu są bardzo ok w stosunku do suk, mogą się z nimi bawić, często pozwalają im na bardzo wiele - są nieliczne samce, które nie lubią psów w ogóle, i wszystko im jedno jaka płeć, ale to jednostki. Wg mnie samce są bardziej przewidywalne jeśli chodzi o agresję. Wiadomo że jak puścimy dwa jajeczne samce z suką, to będzie chryja - wiemy co robić, czego nie, i tyle.
Z sukami jest trudniej ;) przynajmniej w moim odczuciu i jeśli chodzi o te suki, które ja poznałam, są bardziej nieprzewidywalne w kwestii, jaki pies im się nie spodoba. Bywa, że suki żyją x czasu w przyjaźni, aż nagle pożrą się o byle co całkiem na serio. Są bardziej "przewrażliwione" na punkcie zachowań innych psów, częściej widuję takie "księżniczki", które łatwo wpadają w złość z powodu braku kurtuazji innego psa niż w przypadku samców.

Niezależnie od płci, żaden ttb, a więc i staffik, nie powinien być postrzegany jako ciapa taka jak np. wzorcowy golden, który da sobie zabrać z pyska zabawkę, pobiega radośnie z 10-cioma nowo spotkanymi w parku psami i zignoruje zaczepkę innego psa. Biorąc jakiegokolwiek ttb trzeba być przygotowanym na to, że trafi nam się osobnik, który w ogóle nie toleruje obcych psów, i niewiele na to pomożemy socjalizacją i wychowaniem, może poza tym, żeby sam nie zaczynał bójek widząc psa 2 metry dalej. Staffiki bardzo fajnie się dogadują z psami z którymi mieszkają - o ile są mądrze prowadzone. Z obcymi psami bywa bardzo różnie, i tak jak pisałam, nie do końca zależy to od naszego wychowania. Na pewno nie zmusimy staffika, jeśli trafi nam się egzemplarz nie trawiący obcych psów, żeby dobrze znosił nachalnie podchodzące do niego psy czy nie reagował na bezpośredni atak na niego. Są to też psy, przy których między bajki można włożyć stwierdzenie, że "psy same się dogadają", że nie ma co ingerować w ich stosunki z innymi psami, nie wolno zostawiać im konfliktów z innym psem do samodzielnego rozwiazania, bo one są wyhodowane do rozwiązywania takich konfliktów w jeden sposób - do eliminacji przeciwnika ;) i zagryzienia psów w razie bójki i braku reakcji właściciela (czy jego nieobecności) niestety się zdarzają. Wiele ras odpuści w pewnym momencie walki - staffik praktycznie nigdy. Trzeba też być przygotowanym, że staffik dłuuugo dojrzewa psychicznie, i pies, który przez rok, dwa albo trzy wydawał się być zaprzeczeniem psa bojowego, kochającym wszystkie psy i uciekającym po obwarczeniu przez kolegę, nagle z dnia na dzień próbuje urwać łeb psu, który kilka miesięcy wcześniej go zaatakował ;)

To nie jest też tak, że staffik jest demonem, który zjada inne psy ;) ja mieszkam w blokowisku z dwoma i żyjemy; żyją również psy sąsiadów, ale prawda jest taka, że unikam spacerów na osiedlu, bo podbijające do nas z ujadaniem pimpki mogłyby zostać capnięte, szczególnie przez samca. Z dobrze ułożonym staffikiem można spokojnie przejść przez miasto, nie reaguje na zaczepki psów za płotem, na mijane inne psy, przyjazny osobnik na spokojnie się z psem powącha, albo pobawi z psami które lubi i zna - ale z wieloma osobnikami nie można liczyć na wiele więcej. Trzeba też od początku uważnie prowadzić psa pod kątem innych psów - z socjalizacją lepiej nie przeginać, bo w przypadku ttb jedna sytuacja, kiedy obcy pies potarza naszego może zaowocować agresją wobec psów, kiedy pies dojrzeje. Lepiej za mało socjalu, niż socjal w opór z każdym napotkanym psem. Trzeba umieć czytać wczesne przejawy agresji, prowokowania typu wpatrywanie się, sztywnienie, jeżenie do innych psów - i od początku bardzo ostro na nie reagować, pokazać że tego nie tolerujemy - szczególnie jeśli chodzi o psy z którymi nasz staffik mieszka. No i wypracować metodę pacyfikacji podbijających do nas agresywnych psów ;) bo staffik może je spacyfikować aż nazbyt dobrze, a przy tym nauczyć się sam atakować i dążyć do bójek. Stąd zaniepokoiło mnie stwierdzenie, że pytająca waży 40 kilo z małym groszem i ma zapędy, żeby pies wyglądał na jej obrońcę ;) bo jeśli przyjmie taką postawę w stosunku do podbijających do staffika obcych psów, wychowa sobie bandytę, który będzie kasował psy, który podbiegają z ujadaniem. Właściciel ttb nie może sobie pozwolić, żeby jego pies sam zajmował się atakującymi w takich sytuacjach - musi mieć siłę fizyczną i psychiczną, żeby wziąć swojego psa za chabety i schować za siebie, a agresora odstraszyć czy potraktować gazem pieprzowym, jeśli nie skutkuje zwykłe odganianie. Pozwalanie na samodzielne bronienie się staffika przed takimi psami skutkuje niestety rozsmakowaniem się psa w agresji wobec innych - staffik ma mentalność małego dresa, i serio są osobniki, które pogryzą się z psem 2-3 razy i już same szukają okazji do bójki, bo zwyczajnie kręci je adrenalina ;)

Przy tym wszystkim staffik do ludzi jest super. TTB w ogóle z założenia nie są agresywne wobec człowieka, ale o ile u astów czy pitów przy złym prowadzeniu zdarzają się przejawy agresji i ustawiania domowników, tak u staffika agresja wobec ludzi to ewenement, nawet przy błędach wychowawczych - jak już to bywają konflikty o bronienie miski, ale to też zwykle efekt złego podejścia do psa. Rozwydrzony staffik ma mentalność nieposłusznego psotnego chochlika, który pierze inne psy - ale nie są to tak niebezpieczne problemy jak u rozwydrzonego kaukaza czy rottweilera ;)

Posted

Mi się wydaje, że charciki włoskie nie są popularne bo jednak w polsce ludzie wolą spasione, "dobrze" wyglądające psy :P Różnie ludzie na charty reagują, myślę że właściciele tych psów mogą się ze mną zgodzić. Choć niewątpliwie rasa ciekawa, widywałam na spacerach kobietę z dwójką charcików włoskich. Psy sprawiały wrażenie niezwykle delikatnych i były trochę wycofane w stosunku do innych psów.

Posted

[quote name='Gezowa']Jak się nad psem pracuje od początku to nie ma później akcji, że ucieka i właściciele to tłumaczą tekstem "a bo to chart, one tak mają" (serio, nie przesadzam, w charcim świecie to bardzo popularna wymówka...)[/QUOTE]
Właśnie, zazwyczaj spotykam ludzi którzy jakimś dziwnym przypadkiem na charta trafili i to bezustannie powtarzają.
I gadka wtedy jest taka :
" jakie to są psy, jakie mają charaktery, jakie są na codzień ?"
"ooojjj strasznie uciekają za zwierzyną, chart to jest taki pies że go pani ze smyczy spuścić nie może bo on poleci bylee gdzie, a z nim kontaktu nie ma wogóle..."

To mniej więcej chyba coś na kształt "aaaa bo to rasa bojowa, one służą do zabijania, my z nim pracujemy, ale takiej rasy się na prostą nie wyprowadzi bo ma trudny charakter" - w przypadku astów, rottków i innych molosowatych, które często prowadzone są jak są...

Posted

[quote name='Majkowska']
To mniej więcej chyba coś na kształt "aaaa bo to rasa bojowa, one służą do zabijania, my z nim pracujemy, ale takiej rasy się na prostą nie wyprowadzi bo ma trudny charakter" - w przypadku astów, rottków i innych molosowatych, które często prowadzone są jak są...[/QUOTE]

Zależy co uważamy za wyprowadzenie na prostą ;)
Bo z TTB jak najbardziej do osiągnięcia jest stan, w którym spokojnie idziemy z psem przez miasto i nie reaguje on na spotykane psy, ale już nauczenie nie trawiącego innych psów osobnika, żeby bawił się w ganianego z 10 obcymi psami albo nie oddał psu, który skoczył na niego z zębami, może być niewykonalne ;)

Posted

Nie wiem dokładnie co uważają ludzie, ale jak widzę i słyszę uzasadnianie swojej niekonsekwencji tym że pies tak już ma to mnie przeróżne przemyślenia nachodzą ;)

Pytanie - czy faktycznie ttb ma gdzieś zakorzenioną nienawiść do psów i ludzi, czy to kwestia wychowania? Czy faktycznie są osobniki spokojne i agresywne jak diabli i to się bierze ot tak znikąd- rodzi się szczenię i już takie jest?
Jestem wyznawczynią idealistycznego twierdzenia że jak sobie psa wychowasz takiego masz i nie ma "trudnych psów" które w dobrych rękach są potworami ni stąd ni z owąd. No chyba że przemawia przez nie jakaś zła genetyka, wady itd, ale w większości przypadków odnoszę wrażenie że to nie to widząc jak pańcia pieskowi skacze koło nosa żeby jej niuniuś był szczęśliwy i wychowywał się w miłości...

Sytuacji że pies skacze z zębami a drugi pies się broni nie liczę nawet, bo to normalna reakcja i powiedzmy że pies ma prawo do wszystkiego. Gdyby się na mnie ktoś znienacka rzucił też bym odruchowo się broniła nie patrząc czy mu krzywdę zrobię czy nie. Psem wprawdzie nie jestem i wątpię że z ttb mam coś wspólnego, ale każda jedna istota zaatakowana się będzie bronić. No chyba że mówimy o moim psie który zaatakowany patrzy na mnie błagalnym wzrokiem " no i co ja mam teraz zrobić?":evil_lol:

Posted

Biorąc pod uwagę fakt, że TTB były hodowane po to, by bić się z innymi pieskami i taka selekcja była prowadzona to tak, mają prawo nie lubić innych piesków i tego się nie wykorzeni poprzez wychowanie. Można to jedynie zmienić dobierając najłagodniejsze psy do rozrodu.

Posted

gdyby to wszystko działało na zasadzie "jak sobie wychowasz tak masz" to rasy psów byłyby jedynie po to, żeby pieski inaczej wyglądały. a rasa to przede wszystkim określony charakter i tak jak TTB generalnie nie podkuli ogonka i nie pokaże brzuszka jak jakiś pies się na niego rzuci tak generalnie zrobi to taki goldenek.

Posted

[quote name='Majkowska']
Pytanie - czy faktycznie ttb ma gdzieś zakorzenioną nienawiść do psów i ludzi, czy to kwestia wychowania? Czy faktycznie są osobniki spokojne i agresywne jak diabli i to się bierze ot tak znikąd- rodzi się szczenię i już takie jest?
Jestem wyznawczynią idealistycznego twierdzenia że jak sobie psa wychowasz takiego masz i nie ma "trudnych psów" które w dobrych rękach są potworami ni stąd ni z owąd. No chyba że przemawia przez nie jakaś zła genetyka, wady itd, ale w większości przypadków odnoszę wrażenie że to nie to widząc jak pańcia pieskowi skacze koło nosa żeby jej niuniuś był szczęśliwy i wychowywał się w miłości...
[/QUOTE]

Po a, TTB z założenia ma w sobie zakorzeniony brak agresji wobec człowieka - ze względu właśnie na wykorzystywanie do walki z innymi psami. Bywało, że te psy często zmieniały właściciela, nie mogły reagować agresją na rozdzielanie w ringu przez właścicieli, po walkach częsro wracały do domu, gdzie miały być psami rodzinnymi i bawić się z dziećmi. Psy przejawiające agresję wobec człowieka kolokwialnie mówiąc dostawały siekierą przez łeb. Agresja TTB wobec ludzi jest obecnie wynikiem z jednej strony odwrotnej selekcji pod tym kątem (większość tumanów nie ma pojęcia, że ast to pies bojowy, walczący, a nie obronny czy stróżujący, i że pies bojowy i walczący agresji wobec człowieka ma nie mieć - i rozmnażają psy ostre wobec człowieka biorąc to za zaletę) oraz poważnych błędów wychowawczych czy znęcania się.

W kwestii agresji wobec innych psów. TTB ma w genach takie cechy jak upór, nieustępliwość, ciętość, odwaga, wysoki poziom testosteronu u samców, który jak wiadomo odpowiada za rywalizację i agresję wobec innych psów - i to są rzeczy, których nie przeskoczy żadne wychowanie. To jest pies o pewnych wrodzonych cechach charakteru, zależnie od osobnika uwidocznionych w mniejszym bądź większym stopniu, i u każdego osobnika jest pewna granica, gdzie kończą się możliwości wychowawcze, a zaczyna beton w postaci genów. Można TTB nauczyć spokojnego mijania psów - ale nie każdego można nauczyć, żeby przyjaźnie lub neutralnie traktował psy wchodzące z nim w bezpośrednią interakcję, czyli bezpośrednie podejście, obwąchiwanie, nie daj jezu prowokacja. To są skrajności i takie osobniki występują głównie u pitbulli, ale owszem, trafiają się osobniki, które nie tolerują żadnych innych psów w odległości powiedzemy do 50 cm od siebie. Można je nauczyć, żeby nie atakowały, nie zaczynały bójek, nie prowokowały pierwsze, ale dla nich bezpośrednie wejście w ich strefę "prywatną" jest już powodem do konfliktu.

Jest dość szeroka paleta zachowań, od takich "zabijak" jak wspomniałam wyżej, przez psy, które akceptują swoją psią rodzinę i kolegów, ale obcych psów już nie; psy które akceptują tylko płeć przeciwną; psy które są ok wobec psów, ale tylko jeśli inny nie sprowokuje nie warknie; psy które walczą tylko zaatakowane na serio, aż po drugą skrajność, czyli losowe niemoty, które nawet gryzione najwyżej kwiczą i uciekają, ale ta skrajność jest u TTB dużo rzadsza niż pierwsza. I wg moich obserwacji największy wpływ na stosunek TTB do innych psów mają właśnie geny i cechy osobnicze. Socjalizacja i wychowanie sobie, a charakter psa sobie. Można wymagać od TTB żeby innych psów nie atakował, nie prowokował, zgodnie egzystował w domu z innymi psami, ale często nie można osiągnąć stanu, w którym będzie akceptował obce psy czy się z nimi bawił. Można do pewnego stopnia panować nad jego reakcjami, ale nie da sie go zmusić, żeby lubił obce psy, jeżeli akurat mamy osobnika, który ich nie znosi (a taka zmiana występuje często nagle w okresie dojrzewania, mimo starannego socjalu i prowadzenia).

Posted

No rzecz jasna że każda rasa się czymś różni, nie mówię że nie,ale też nie przekonuje mnie argument że pies ma prawo rzucać się na ludzi i inne zwierzęta , bo " tak już ma".
Generalnie wyszło mi to całe przemyślenie z tego że ludzie mówią że taka a taka rasa ma jakąś wadliwą cechę, którą zamiast zwalczać to się pielęgnuje tłumacząc że inaczej być nie może. I nie tylko tu o ttb mówię ale choćby o tych chartach czy beaglach, których właściciele murują pogląd żeby nigdy w życiu psa nie puścić bo nawieje i sami w to tak mocno wierzą że nie robią już nic w kierunku szkolenia psa.

Posted

W szczecinie jest taki gość co ma dwa, sukę i samca. Facet chodzi z nimi na wybieg i nigdy nie widziałam żeby te psy zareagowały agresywnie. Fakt nie kochają biegać z przyzwalająca się hołotą ale to dlatego że pan ma piłeczkę. Widziałam jak do suki przez ok 2 godziny przystawiał się lab i chyba mój retriverek się bardziej odpędza.
Samiec miał jedną spięcie z kundelkiem. Kundel chodził cały nabuzowany i rzucił się na staffka. Staff jedyne co to go lekko pogonił w typie "spadaj denerwujesz mnie" i widać było że nie szuka przeciwnika do walki. Ogólnie strasznie mi się podobają te dwa egzemplarze, takie bez stresowe są, czasem poganiają, czasem polatają za piłką. Tak naprawdę przy wybiegowych labkach to właśnie laby wiecznie się leją z nadmiaru testosteronu, więc nie wiem może facet miał jakieś niesamowite szczęście żeby trafić na dwa spokojne psy ale jakoś to mało prawdopodobne jeżeli większość jest taka nie tolerancyjna.
Ogólnie jedyne co jest takie przykre to nieważne czy się bronią czy nie zawsze jest wina staffa bo to taki niebezpieczny pies. I jakby nie patrzeć zabawy raczej trudno zorganizować jak nikt nie chce się bawić z psami zabójcami.

Posted

[quote name='Majkowska']No rzecz jasna że każda rasa się czymś różni, nie mówię że nie,ale też nie przekonuje mnie argument że pies ma prawo rzucać się na ludzi i inne zwierzęta , bo " tak już ma".
Generalnie wyszło mi to całe przemyślenie z tego że ludzie mówią że taka a taka rasa ma jakąś wadliwą cechę, którą zamiast zwalczać to się pielęgnuje tłumacząc że inaczej być nie może. I nie tylko tu o ttb mówię ale choćby o tych chartach czy beaglach, których właściciele murują pogląd żeby nigdy w życiu psa nie puścić bo nawieje i sami w to tak mocno wierzą że nie robią już nic w kierunku szkolenia psa.[/QUOTE]
No wiesz są rasy mniej i bardziej psiolubne. I, że wychowanie to wszystko haha no bardziej się NIE zgodzić nie mogę. Mam jamnika i dobermana. Jamnika prawie w ogóle nie wychowałam, a jest to pies, którego mogę puścić wolno w grupie 20 psów i ma na nie olew totalny, natomiast dobka trzymałam od zawsze krótko, a puszczenie go w takiej samej grupie psów, oznaczało by krwawą jatkę. Pies to nie jest czysta kartka czy pomnik pt. PIES. To żywa istota, każdy jest inny, ma inny próg pobudzenia, sympatie, antypatie itp.

Żaden pies się nie powinien rzucać na inne, jednak od samca dobermana czy astka nie można wymagać, żeby kochał inne samce. Jari był na zlocie z innymi samcami i "sobie z nimi brykał" (nie mylić z zabawą, bo on się nie bawi z obcymi psami), ale w kagańcu i pod moją zdecydowaną kontrolą. Puszczenie go na żywioł bez niczego oznaczałoby rany szarpane.

To samo z ludźmi, ot wczoraj w nocy mijała mnie grupka podpitej, głośno się zachowującej młodzieży, Jari tylko czekał, żeby im się wgryźć w tyłek, natomiast jamnik by się schował za nogami, bo nie ma kompletnie psychiki psa obronnego. Tak więc gadanie, że nie ma psów trudnych... Hehe no myślę, że są psy łatwe i trudniejsze jednak ;)

Posted

[quote name='katasza1']

Liv_ola, a jak dlugie te wycieczki rowerowe i na rolkach?
Bo mi boston pasuje, skoro myslicie stafiku, tylko musielibyscie poszukac z dluzsza kufa (np hodowla 'z Czańca)
Jeszcze pomyslalam o macnchester terrierze, ale nie wiem jak u nich z wylewnosca do ludzi.


Wycieczki są długie, choć wiadomo że na te dłuższe psa bym nie brała, w ostateczności zainwestowałabym w przyczepkę :) widziałam nie tak dawno panią z dwoma yorkami w takiej przyczepce i wyglądało to świetnie! :)
Popatrzę na tego bostona :)

[quote name='Martens']Socjal może w ogóle nie mieć związku ze stosunkiem staffika do innych psów. Tu najbardziej wchodzą w grę predyspozycje osobnicze.



Teraz 90% ras to już przynajmniej między innymi psy rodzinne ;-) Staffik jest fajnym psem rodzinnym, ale dla osób lubiących i rozumiejących ttb. Niestety obecnie przegina się z PRem tej rasy w drugą stronę i robi ze staffików małe labki z wielką mordą - a to nadal są terriery, psy jeszcze mniej niż 100 lat temu walczące w ringu, i to czuć w obcowaniu z nimi. Na staffikowym forum co drugi właściciel staffika w wieku od 1 do 3 lat jest w szoku, że mimo socjalu i braku złych doświadczeń ich pies nagle przestaje kochać inne psy, potrafi wkropić dotychczas dobremu towarzyszowi szaleństw, albo zaczyna "polować" na psa, który kilka miesięcy wcześniej go wystraszył - a to są normalne zachowania ttb ;-) Może się trafić pies, który jest niemal wyprany z agresji do innych, ale to raczej wyjątek, niż norma. Staffik sobie w kaszę nie da nadmuchać, a i niestety nie brakuje takich, które same prowokują burdy, w mniej lub bardziej wyraźny sposób (np. nie atakiem, ale mową ciała prowokują innego psa do ataku- w gruncie rzeczy to one zaczynają konflikt, choć dla człowieka który nie umie lub nie chce tego widzieć, zaczął inny pies).



Znam, ale wszystko do pewnych granic. Prawie wszystkie staffiki, które znam, mają psy/typ psów, których nie cierpią, w razie ataku bardzo ostro się bronią. Na pewno nie powinny się bawić z przypadkowymi psami - raczej trzeba dobierać im kolegów, unikać konfliktowych sytuacji (zabawki, jedzenie między większą ilością nieznanych sobie psów, a znanych niekiedy też), nie puszczać np. niekastrowanego samca z innym zaczepnym samcem, dwóch suk, kiedy jedna ma cieczkę, itd. To nie wygląda tak, że bierzemy staffika, wchodzimy do parku, odpinamy smycz i hurra. To, że staffik jest przyjacielsko nastawiony do psa przy pierwszym kontakcie nie znaczy, że nie wpierze mu, kiedy wg niego tamten za ostro naskoczy na niego w zabawie ;-)
Co do stosunku ludzi do staffików... Na pewno nie jest tak źle jak z pitami czy astami, nie ten rozmiar ;-) większość ludzi myśli, że to szczeniaki, albo w ogóle nie kojarzą rasy; jak już to boją się starsze panie czytające Fakt, właściciele mikro piesków czy odchylone jednostki.



Zależy od osobnika i utemperowania jego zapędów, ale tak, wiele staffików prowokuje. Nie wygląda to tak, że rzucają się z zębami na psa na horyzoncie (bo to już raczej złe wychowanie niż cecha rasy), ale mogą wlać psu przy bezpośrednim kontakcie (np. kiedy do nabuzowanego samca w okresie cieczek podbiegnie nachalnie inny samiec); mogą wlać kiedy coś im się nie spodoba, np. inny pies za ostro się bawi albo wyjdzie konflikt o zabawkę; są osobniki które po prostu lubią się lać, szczególnie te bardziej temperamentne, i zwyczajnie prowokują bójki w grupie psów, z nadmiaru emocji.
W momencie kiedy leją się na poważnie, owszem, mają klapki na oczach i glos właściciela nie dociera, trzeba rozdzielać ręcznie. Przy konflikcie w zalążku, albo mało poważnym spięciu owszem, huknięcie głosem na psa wystarczy, ale w momencie kiedy psy się już gryzą, staffik na głos na pewno nie zareaguje.



Niekoniecznie. Samce są agresywne jak już to głównie do innych samców - przy dobrym socjalu są bardzo ok w stosunku do suk, mogą się z nimi bawić, często pozwalają im na bardzo wiele - są nieliczne samce, które nie lubią psów w ogóle, i wszystko im jedno jaka płeć, ale to jednostki. Wg mnie samce są bardziej przewidywalne jeśli chodzi o agresję. Wiadomo że jak puścimy dwa jajeczne samce z suką, to będzie chryja - wiemy co robić, czego nie, i tyle.
Z sukami jest trudniej ;-) przynajmniej w moim odczuciu i jeśli chodzi o te suki, które ja poznałam, są bardziej nieprzewidywalne w kwestii, jaki pies im się nie spodoba. Bywa, że suki żyją x czasu w przyjaźni, aż nagle pożrą się o byle co całkiem na serio. Są bardziej "przewrażliwione" na punkcie zachowań innych psów, częściej widuję takie "księżniczki", które łatwo wpadają w złość z powodu braku kurtuazji innego psa niż w przypadku samców.

Niezależnie od płci, żaden ttb, a więc i staffik, nie powinien być postrzegany jako ciapa taka jak np. wzorcowy golden, który da sobie zabrać z pyska zabawkę, pobiega radośnie z 10-cioma nowo spotkanymi w parku psami i zignoruje zaczepkę innego psa. Biorąc jakiegokolwiek ttb trzeba być przygotowanym na to, że trafi nam się osobnik, który w ogóle nie toleruje obcych psów, i niewiele na to pomożemy socjalizacją i wychowaniem, może poza tym, żeby sam nie zaczynał bójek widząc psa 2 metry dalej. Staffiki bardzo fajnie się dogadują z psami z którymi mieszkają - o ile są mądrze prowadzone. Z obcymi psami bywa bardzo różnie, i tak jak pisałam, nie do końca zależy to od naszego wychowania. Na pewno nie zmusimy staffika, jeśli trafi nam się egzemplarz nie trawiący obcych psów, żeby dobrze znosił nachalnie podchodzące do niego psy czy nie reagował na bezpośredni atak na niego. Są to też psy, przy których między bajki można włożyć stwierdzenie, że "psy same się dogadają", że nie ma co ingerować w ich stosunki z innymi psami, nie wolno zostawiać im konfliktów z innym psem do samodzielnego rozwiazania, bo one są wyhodowane do rozwiązywania takich konfliktów w jeden sposób - do eliminacji przeciwnika ;-) i zagryzienia psów w razie bójki i braku reakcji właściciela (czy jego nieobecności) niestety się zdarzają. Wiele ras odpuści w pewnym momencie walki - staffik praktycznie nigdy. Trzeba też być przygotowanym, że staffik dłuuugo dojrzewa psychicznie, i pies, który przez rok, dwa albo trzy wydawał się być zaprzeczeniem psa bojowego, kochającym wszystkie psy i uciekającym po obwarczeniu przez kolegę, nagle z dnia na dzień próbuje urwać łeb psu, który kilka miesięcy wcześniej go zaatakował ;-)

To nie jest też tak, że staffik jest demonem, który zjada inne psy ;-) ja mieszkam w blokowisku z dwoma i żyjemy; żyją również psy sąsiadów, ale prawda jest taka, że unikam spacerów na osiedlu, bo podbijające do nas z ujadaniem pimpki mogłyby zostać capnięte, szczególnie przez samca. Z dobrze ułożonym staffikiem można spokojnie przejść przez miasto, nie reaguje na zaczepki psów za płotem, na mijane inne psy, przyjazny osobnik na spokojnie się z psem powącha, albo pobawi z psami które lubi i zna - ale z wieloma osobnikami nie można liczyć na wiele więcej. Trzeba też od początku uważnie prowadzić psa pod kątem innych psów - z socjalizacją lepiej nie przeginać, bo w przypadku ttb jedna sytuacja, kiedy obcy pies potarza naszego może zaowocować agresją wobec psów, kiedy pies dojrzeje. Lepiej za mało socjalu, niż socjal w opór z każdym napotkanym psem. Trzeba umieć czytać wczesne przejawy agresji, prowokowania typu wpatrywanie się, sztywnienie, jeżenie do innych psów - i od początku bardzo ostro na nie reagować, pokazać że tego nie tolerujemy - szczególnie jeśli chodzi o psy z którymi nasz staffik mieszka. No i wypracować metodę pacyfikacji podbijających do nas agresywnych psów ;-) bo staffik może je spacyfikować aż nazbyt dobrze, a przy tym nauczyć się sam atakować i dążyć do bójek. Stąd zaniepokoiło mnie stwierdzenie, że pytająca waży 40 kilo z małym groszem i ma zapędy, żeby pies wyglądał na jej obrońcę ;-) bo jeśli przyjmie taką postawę w stosunku do podbijających do staffika obcych psów, wychowa sobie bandytę, który będzie kasował psy, który podbiegają z ujadaniem. Właściciel ttb nie może sobie pozwolić, żeby jego pies sam zajmował się atakującymi w takich sytuacjach - musi mieć siłę fizyczną i psychiczną, żeby wziąć swojego psa za chabety i schować za siebie, a agresora odstraszyć czy potraktować gazem pieprzowym, jeśli nie skutkuje zwykłe odganianie. Pozwalanie na samodzielne bronienie się staffika przed takimi psami skutkuje niestety rozsmakowaniem się psa w agresji wobec innych - staffik ma mentalność małego dresa, i serio są osobniki, które pogryzą się z psem 2-3 razy i już same szukają okazji do bójki, bo zwyczajnie kręci je adrenalina ;-)

Przy tym wszystkim staffik do ludzi jest super. TTB w ogóle z założenia nie są agresywne wobec człowieka, ale o ile u astów czy pitów przy złym prowadzeniu zdarzają się przejawy agresji i ustawiania domowników, tak u staffika agresja wobec ludzi to ewenement, nawet przy błędach wychowawczych - jak już to bywają konflikty o bronienie miski, ale to też zwykle efekt złego podejścia do psa. Rozwydrzony staffik ma mentalność nieposłusznego psotnego chochlika, który pierze inne psy - ale nie są to tak niebezpieczne problemy jak u rozwydrzonego kaukaza czy rottweilera ;-)

Właściwie to powtórzyłaś to,co udało mi się już wyczytać na forum staffordshire bull terrierów i jednak podjęłam decyzję o wykreśleniu staffika z mojej listy :) to nie to.

Myślimy jeszcze nad basenji :) a mój chłopak co raz więcej czasu spędza na stronach adopcyjnych różnych fundacji- może weźmiemy już dorosłego pieska, o którym wiadomo coś więcej i który będzie lubił ruch? :)

Posted

[quote name='Liv_ola']Myślimy jeszcze nad basenji :) a mój chłopak co raz więcej czasu spędza na stronach adopcyjnych różnych fundacji- może weźmiemy już dorosłego pieska, o którym wiadomo coś więcej i który będzie lubił ruch? :)[/QUOTE]

Ja też szukałam po rasach małego psa dla siebie i nie znalazłam. Różne fajne były, ale w żadnym się nie zakochałam. Avril znalazłam na stronie jednej fundacji w sumie przypadkiem. Tylko ją zobaczyłam i już wiedziałam :lol: Szybki kontakt z fundacją i już po nią jechałam. To pies idealny, spełnienie moich marzeń, jest dokładnie taka, jaką sobie wymarzyłam, ale nie była taka od początku i z tym trzeba się liczyć. Była podrostkiem i miała w głowie wielkie NIC plus swoje dziwne fazy i silny lęk separacyjny.
Warto było, Avril nauczyła mnie wiele, ale przede wszystkim cierpliwości. Popełniałam błędy, a ona wszystko to znosiła. Jestem jej wdzięczna nawet za to jaka była i za to, jaka jest teraz. To był najlepszy wybór w moim życiu.

Sory za wywód o mojej wielkiej miłości do idealnego pieska :evil_lol:

Posted

[quote name='Liv_ola']Wycieczki są długie,
Popatrzę na tego bostona :)
Myślimy jeszcze nad basenji :) a mój chłopak co raz więcej czasu spędza na stronach adopcyjnych różnych fundacji- może weźmiemy już dorosłego pieska, o którym wiadomo coś więcej i który będzie lubił ruch? :)[/QUOTE]
Obawiam sie że rasy "krótkopyskie' nalezy od razu wyeliminowac- jeszcze przy chłodniejszej pogodzie byc moze mielibyscie towarzysza w wyprawach rowerowych,ale od póxnej wiosny do wczesnej jesieni raczej odpada, ze wzgl;edu na temperatury na dworze-pies z krótka kufa nie da rady sie odpowiednio schlodzic.Wogóle w cieplejsze dni lata tego typu rasy spedzaja czas w cieniu lub chłodnym pomieszczeniu, wysokie letnioe temperatury moga być dla nich zabójcze.

Mysle,że najtrudniejszym okresem dla Was bylby czas szczeniectwa i dorastania malucha. W tym okresie wszystko jedno czy bedzie to basenji czy pies innej rasy /na tyle chętnej do ruchu aby w dorosłosci sprostac Waszym wymaganiom/ bedzie potrzebowal wiekszej ilosci spacerów i zabawy,wychodzenia na siusiu.
Jesli bedziecie w stanie zorgaznizować jakos ten okres- basenji moze byc rasa dla Was.
Chętnie smignie z rowerem, w lecie upał mu nie bedzie przeszkadzac, a przy braku zajęcia bedzie okupowac bardziej przytulne częsci domu i ...spac ;) gości albo milo i wesoło przywita /bez specjalnej wariacji/albo jak mu sie ktos nie spodoba to zwyczajnie sobie pójdzie i goscia "oleje".
Zakładam,ze instynkt mysliwski i koci charakter u tej rasy Wam nie przeszkadza /dla niektórych jest to zaleta dla innych wprost przeciwnie ;) /

Przemyslcie czy dacie rade z dostosowaniem sie do szczeniaka czy moze starszy pies bedzie lepszym wyborem niz szczenie.

Oczywiście w przypadku szczeniecia bierzecie pod swoja opieke malucha, który jest jak prawie czysta kartka papieru /prawie,bo cos niecos-jakies podstawy zachowań juz wynosi z domu od hodowcy/ -reszte jednak kształtujecie Wy, poprzez odpowiednie /albo z wpadkami :P / prowadzenie psiaka.
Dorosly pies ma zawsze za soba pewnien bagaz doświadczeń, nie znacie nigdy w pełni jego przeszłosci i czasami problemy moga pojawic sie dopiero w okreslonych sytuacjach.
Jesli zdecydowalibyście sie na basenji i na basenji dorosłego,zdaje sie ,ze dwa tej rasy psiaki potrzebuja nowych domów /w róznych częsciach Pl/.Niestety nie jestem w stanie powiedziec w jaki sposób zostały wychowane i jakich zachowań mozńa sie po nich spodziewac, nie sa to pieski z mojej hodowli ani od znajomych osób.

Posted

[quote name='Tascha']Obawiam sie że rasy "krótkopyskie' nalezy od razu wyeliminowac- jeszcze przy chłodniejszej pogodzie byc moze mielibyscie towarzysza w wyprawach rowerowych,ale od póxnej wiosny do wczesnej jesieni raczej odpada, ze wzgl;edu na temperatury na dworze-pies z krótka kufa nie da rady sie odpowiednio schlodzic.Wogóle w cieplejsze dni lata tego typu rasy spedzaja czas w cieniu lub chłodnym pomieszczeniu, wysokie letnioe temperatury moga być dla nich zabójcze.

Mysle,że najtrudniejszym okresem dla Was bylby czas szczeniectwa i dorastania malucha. W tym okresie wszystko jedno czy bedzie to basenji czy pies innej rasy /na tyle chętnej do ruchu aby w dorosłosci sprostac Waszym wymaganiom/ bedzie potrzebowal wiekszej ilosci spacerów i zabawy,wychodzenia na siusiu.
Jesli bedziecie w stanie zorgaznizować jakos ten okres- basenji moze byc rasa dla Was.
Chętnie smignie z rowerem, w lecie upał mu nie bedzie przeszkadzac, a przy braku zajęcia bedzie okupowac bardziej przytulne częsci domu i ...spac ;) gości albo milo i wesoło przywita /bez specjalnej wariacji/albo jak mu sie ktos nie spodoba to zwyczajnie sobie pójdzie i goscia "oleje".
Zakładam,ze instynkt mysliwski i koci charakter u tej rasy Wam nie przeszkadza /dla niektórych jest to zaleta dla innych wprost przeciwnie ;) /

Przemyslcie czy dacie rade z dostosowaniem sie do szczeniaka czy moze starszy pies bedzie lepszym wyborem niz szczenie.

Oczywiście w przypadku szczeniecia bierzecie pod swoja opieke malucha, który jest jak prawie czysta kartka papieru /prawie,bo cos niecos-jakies podstawy zachowań juz wynosi z domu od hodowcy/ -reszte jednak kształtujecie Wy, poprzez odpowiednie /albo z wpadkami :P / prowadzenie psiaka.
Dorosly pies ma zawsze za soba pewnien bagaz doświadczeń, nie znacie nigdy w pełni jego przeszłosci i czasami problemy moga pojawic sie dopiero w okreslonych sytuacjach.
Jesli zdecydowalibyście sie na basenji i na basenji dorosłego,zdaje sie ,ze dwa tej rasy psiaki potrzebuja nowych domów /w róznych częsciach Pl/.Niestety nie jestem w stanie powiedziec w jaki sposób zostały wychowane i jakich zachowań mozńa sie po nich spodziewac, nie sa to pieski z mojej hodowli ani od znajomych osób.[/QUOTE]

Póki co z rasowych psów basenji wybija się na pierwsze miejsce :) na czym dokładnie polega ten koci charakter basenji? czy instynkt myśliwski jest tak uciążliwy jak na przykład u beagli? :)



omry, mój chłopak zawsze miał własnie psy przygarniane czy to ze schroniska czy od jakichś ludzi :) ale każdy z nich miał jakieś problemy :( czy to ze zdrowiem, czy z psychiką.... :(

Posted

Ja znam bostony, ktore biegaja z wlascicielem, zaiwaniaja przy rowerze, begaja w agi, ipo i frisbee. Wiec nie przesadzalabym z tym przegrzewaniem. Wiadomo, ze nie idzie sie z nim buegac o 12 w poludnie przy 30 st, ale z moim kundlem w taka pogode tez nie wychodze.

Nie namawiam, tylko chcialam sprostowac ;)

Posted (edited)

[quote name='Liv_ola']Póki co z rasowych psów basenji wybija się na pierwsze miejsce :) na czym dokładnie polega ten koci charakter basenji? czy instynkt myśliwski jest tak uciążliwy jak na przykład u beagli? :)[/QUOTE]
oj kota w baskach całkeim sporo- bawia sie w podobny sposób, lubia lezec jak koty w ciepłych i wyżej polozonych miejscach, myja sie jak koty językiem i czesto łapka,uwielbiaja czystośc i byc czyste /na wc wybieraja raczej swoje stałe miejsce które nie jest na srodku gołego trawnika tylko gdzies z boku, moze byc tez kuweta z ktorej chetnie korzystają ale do brudnej tez nie wejda,na spacerze moga sie ubłocic-nie ma sprawy,ale od razu po przyjściu do domu same sie wyczyszcza/, sa wesołe i chetne do zabawy tez jak koty, do póxnej starosci, zabawki tez lubia takie kocie /cos na sznurku co ucieka jest super/,moga sie godzinami gapic w okno-jak koty, maja doskonały wzrok i każdy minimalny ruch od razu wyłapia, miewaja swoje spojrzenie na swiat i poglady na róznosci które pańcia sobie wymysli /np jak pańcia sobie wymysli ze teraz robimy siad i podaj łape to dla "fun" siada z raz czy dwa i podadza ta łapę,ale więcej to z siebie głupka robic raczej nie bedą-no chyba ze pańcia wyskoczy ze smakołyczków to owszem- próba przekupstwa działa na basenji w kazdej sytuacji,za smakołyki basenji nawet nauczy sie stawac na uszach i klaskach tylnymi łapami
nie powiem jak jest u beagli z instynktem, bo takowegoz nie posiadam,
basenji chetnie tropi,jesli na spacerze po łakach wyskoczy mu sarna to za nia popedzi;tyle,że basenji nie bedzie leciał za nia w nieskonczonośc,polecia dla czystej przyjemności biegania i zaraz sam z siebie wróci /to zaraz to zalezy od okolicznosci,moze byc chwila albo kilka minut/ i to w to miejsce gdzie ostatnio człowieka opuścił
one w naturze/czyli w afryce/ mieszkały przy ludzkich osadach-własciwie "w"osadach,tyle ze karmione za bardzo nie były nigdy,jak tubylcy cos mieli ,jakies resztki to rzucili,a jak nie to sobie basenji musiał sam znaleśc jakąs mysz,robala,troche zielska czy padlinke-mimo to basenji same z siebie, niczym nie przywiązane,trwaly zawsze przy swoich rodzinach /ludzkich mam na myśli/; w afryce basenji pełnił role pomocnka w polowaniu,baski /zwykle kilka sztuk/ szły razem z mysliwym w teren, musiały wytropic i zagonic zwierzyne w przygotowaną przez człowieka zasadzke, same nie zabijały; musiały byc to zatem osobniki bardzo inteligentne-aby ruszyc samemu po tropie /człowiek tylko wyruszal z nimi ,zastawiał pułapkę i czekał,a potem one musiały tropic same/,samemu zlokalizowac zwierzaka i tak go poprowadzic aby wpadł w pułapke gdziestam zastawioną




[quote name='Fauka']Rasowy pies nie jest gwaratnem okazu zdowia ;)[/QUOTE]

nie jest gwarantem-kazdemu psy moze sie cos w zyciu przytrafic, jednak w przypadku psów rasowych mamy wiecej informacji na jakie choroby dana rasa moze zapadac, dana linia, w niektórych rasach sa dostepne badania genetyczne w kierunku chorób u nich wystepujących;
w przypadku basenji jest to choroba Fanconiego -choroba dziedziczna, nieuleczalna i smiertelna niestety-LAE- mamy na szczęscie testy DNA-wykonuje sie je w Stanach, wyniki sa oficjalnie dostepne na stronie OFA-kązdy moze przeczytac.
Basenji mozna kojarzyc z wynkiem FS Clear x FS Clear lub FS Clear x FS Carrier
Clear-zdrowy i nie jest nosicielem
Carrier-zdrowy, nigdy nie zachoruje ale jest nosicielem,mozna łaczyc w pare tylko z osobnikiem Clear
moze byc jeszcze Affected- chory na Fanconiego- w żadnym kraju takie basenji NIE sa dopuszczone do hodowli /oczywiście poza Polska,bo nasz ZK nie wprowadził obowiązku badan dla basenji i niestety mamy hodowcow którzy suki z wynkiem Affected rozmnażaja:-(
W tym roku wyodrebniono tez w rasie basenji gen warunkujacy PRA i mamy juz dostepne testy DNA na PRA /tez w Stanach,wyniki tez sa publikowane oficjalnie/
Poza tym baski sa generalnie rasa zdrowa -na szczescie tutaj czlowiek nie namotal zbyt wiele-basenji to rasa powstala sama z siebie, nie wiadomo dokładnie kiedy,bez udziału czlowieka

Edited by Tascha
Posted

[quote name='Majkowska']Nie wiem dokładnie co uważają ludzie, ale jak widzę i słyszę uzasadnianie swojej niekonsekwencji tym że pies tak już ma to mnie przeróżne przemyślenia nachodzą ;)

Pytanie - czy faktycznie ttb ma gdzieś zakorzenioną nienawiść do psów i ludzi, czy to kwestia wychowania? Czy faktycznie są osobniki spokojne i agresywne jak diabli i to się bierze ot tak znikąd- rodzi się szczenię i już takie jest?
Jestem wyznawczynią idealistycznego twierdzenia że jak sobie psa wychowasz takiego masz i nie ma "trudnych psów" które w dobrych rękach są potworami ni stąd ni z owąd. No chyba że przemawia przez nie jakaś zła genetyka, wady itd, ale w większości przypadków odnoszę wrażenie że to nie to widząc jak pańcia pieskowi skacze koło nosa żeby jej niuniuś był szczęśliwy i wychowywał się w miłości...


Bierzesz pod uwage tak podstawowe kwestie, jak reaktywnosc, próg pobudzenia/wyciszenia, przedyspozycje danej rasy?
Bo mowienie, że wychowanie rota i goldena jest tak samo proste-no sory-ale śmiech na sali. Chociażby ze względu na selekcje hodowlaną-golden nie miał prawa byc agresywny, rotek na poczatku jako pies rzeźnicki, potem obronny wprost przeciwnie. Agresja w stosunku od obcych była jak najbardziej ok. I jak mozna od rasy w której poniekad pielegnowano agresje przez wieki, wymagac nagle misiowatego charakteru?
Kaukaz do tej pory ma wpisana agresję ze wzorzec. To jest cech RASY.
I po prostu nie da się stwierdzić, że tylko wychowanie jest wyznacznikiem tego jakiego psa mamy, bo rasy się od siebie różnią.

Wymaganie od jajecznego samca, rasy bojowej/obronnej miłości w stosunku do innych psów to wymaganie z kosmosu. Nawet DA, które pracują w sforze na polowaniu, poza lasem i polowankiem, juz niekoniecznie pałają miłością do innych samców.
Sa rasy, w których samiec nie bedzie przyjacielem wszystkich piesków, bez względu na ilość/jakość szkolenia.

Pomijam juz kwestie, że każdy pies jest inny. Jeden doberman/rotek bedzie ciapą, drugi bedzie chodzącym killerem.


[quote name='Majkowska']No rzecz jasna że każda rasa się czymś różni, nie mówię że nie,ale też nie przekonuje mnie argument że pies ma prawo rzucać się na ludzi i inne zwierzęta , bo " tak już ma".
Generalnie wyszło mi to całe przemyślenie z tego że ludzie mówią że taka a taka rasa ma jakąś wadliwą cechę, którą zamiast zwalczać to się pielęgnuje tłumacząc że inaczej być nie może.

Nie pies nie ma prawa rzucać się na ludzi bo jest kaukazem, albo dobkiem. To jest błąd wychowawczy właścicieli. Przedyspozycje do "rzucania się na ludzi" to cecha rasy. Upraszczając.
Nieufności i wrodzonej reakcji na pewne bodźce nie przeskoczysz.
Banalny przykład, moja starsza suka na nasze wyraźne polecenie olewała ludzi u nas na posesji. Nie atakowała, nie szczekała-olew totalny, ale nadal ich pilnowała, stawała miedzy mną a gosciem, starała się "odgrodzić" obcego. Najlepiej zaprowadzić go w róg działki/pod scianę i miec na oku.

Tak samo nigdy nie uczona potrafiła bardzo ładnie zaganiac konie. Nigdy jej tego nie uczyłam, sama z siebie potrafiła sprowadzić konie z pastwiska. Oczywiście, daleko było jej do widoskowego pasienia w wydaniu BC, ale skuteczność podobna ;)
A mam pewność, że nikt jej nie szkolił w tym kierunku.

Czym innym jest olewanie psa i pozwalanie mu na bycie dzikusem, a czym innym jest wychowanie psa i wyznaczenie jasnych granic. To, że bigielki uciekają to jest predyspozycja rasy. To, że właściciel nie pracuje nad tym i pozwala swojemu psu na ucieczki to głupota i lenistwo. :roll:

Posted

[quote name='asiak_kasia']Banalny przykład, moja starsza suka na nasze wyraźne polecenie olewała ludzi u nas na posesji. Nie atakowała, nie szczekała-olew totalny, ale nadal ich pilnowała, stawała miedzy mną a gosciem, starała się "odgrodzić" obcego.

[/QUOTE]
Słowo "olewała" rozumiem inaczej. Jako zupełne niezajmowanie się obiektem, jak się kogoś/coś olewa, to ma się to "w nosie" i zajmuje się zupełnie czymś innym. Jak suka odgradzała gościa i go pilnowała itp., tzn., że wcale nie olewała.

Ale to szczegół. Z całą resztą o predyspozycjach i możliwościach wychowawczych różnych dla różnych ras zgadzam się.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...