Mozartino Posted August 27, 2013 Posted August 27, 2013 Co do whippeta to rzeczywiscie tryb spacerowy by mu raczej odpowiadal. Delikatnosc u nich zalezy duzo od danego osobnika, niektore z nich to histerycy, zas na innych nie robia wrazenia jakies skaleczenia czy rozdarcia (oczywiscie w pewnym stopniu mozna to wypracowac). Czesto zdarzaja sie u whippetow zadrapania, skaleczenia podczas zwyklych spacerow, ale bez przesady ;) Upaly i mrozy gorzej znosza, ale oczywscie nie wszystkie, zdarzaja sie takie, ktore przy -20 przez dwie godziny biegaja a sa i takie, ktorym taka temperatura odpowiada tylko na higieniczny spacer. Whippety bywaja lekliwe, ale dobrze dobrana linia i rodzice oraz odpowiednia socjalizacja pozwoli uniknac takiego problemu. Glupie to pojecie wzgledne :) inne do pracy, ale chocby tutaj na forum jest kilka przykladow ogarniajacych whippetow. Do dzieci to kwestia przyzwyczajenia i odpowiedniego doboru szczeniaka z miotu. Quote
Gezowa Posted August 27, 2013 Posted August 27, 2013 O, właśnie, histerycy. Takie też są mi znane :evil_lol: Więcej to-to krzyku narobi niż jest tego warte. Quote
Mozartino Posted August 27, 2013 Posted August 27, 2013 Na mojego tak samo moge sobie krzyczec do woli :P nic mu sie nie dzieje, po prostu trzeba dac znac pieseczkowi, zeby sie ogarnal :D Quote
Pari Posted August 27, 2013 Posted August 27, 2013 Marzy mi się berneński pies pasterski, ale... mieszkam w bloku. Aktualnie mam psa, ale małego (jamnik), więc mieszkanie na małym metrażu mu nie przeszkadza. Z berneńczykiem byłby chyba problem. Co sądzicie? Obok bloku mam spory park, więc miałby się gdzie wybiegać. Quote
evel Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 O owsikach najlepiej poczytać na ich forum: http://aussie. pho rum. pl (usuń spacje z adresu, bo inaczej działa dogo cenzura i kasuje link :D) - ja bym Ci polecała showka mimo wszystko przy takim trybie. Bierz tylko pod uwagę, że przy ozikach jest trochę pracy z futerkiem, czego np. u whippetów nie ma. Co do berneńczyka w bloku - o ile to nie jest siódme czy dziesiąte piętro i masa schodów, to powinno dać radę ;) Fajnie, jakby w bloku była winda i nie trzeba by tachać 20+ kg szczeniaczka po schodach, z uwagi na dobro stawów. Nie do końca się sprawdza teza, że do bloku nadaje się tylko mały pies - jeśli pies jest od początku nauczony, że w domu śpimy i odpoczywamy, a szalejemy na dworze to nawet psy duże i bardzo duże dobrze się odnajdują w mieszkaniach (może niekoniecznie dog w kawalerce ;)), oczywiście oprócz ras typowo stróżujących jak kaukaz czy CAO, które powinny mieć teren do pilnowania. Quote
asiak_kasia Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 [quote name='evel']O owsikach najlepiej poczytać na ich forum: http://aussie. pho rum. pl (usuń spacje z adresu, bo inaczej działa dogo cenzura i kasuje link :D) - ja bym Ci polecała showka mimo wszystko przy takim trybie. Bierz tylko pod uwagę, że przy ozikach jest trochę pracy z futerkiem, czego np. u whippetów nie ma. Co do berneńczyka w bloku - o ile to nie jest siódme czy dziesiąte piętro i masa schodów, to powinno dać radę ;) Fajnie, jakby w bloku była winda i nie trzeba by tachać 20+ kg szczeniaczka po schodach, z uwagi na dobro stawów. Nie do końca się sprawdza teza, że do bloku nadaje się tylko mały pies - jeśli pies jest od początku nauczony, że w domu śpimy i odpoczywamy, a szalejemy na dworze to nawet psy duże i bardzo duże dobrze się odnajdują w mieszkaniach (może niekoniecznie dog w kawalerce ;)), oczywiście oprócz ras typowo stróżujących jak kaukaz czy CAO, które powinny mieć teren do pilnowania. Fundacja, która miała pieczę nad Joko zanim udało się ją odłowić, twierdziła, że nie wyda psa na wieś, ani do domu z ogrodem, bo ten pies musi mieszkać w mieszkaniu :stupid: Dokładnie wczoraj byłam w trakcie rozmów odnośnie rotka do adopcji, pytanie typu co bym zrobiła gdyby pies na mnie zawarczał i jak bym oduczyła psa rzucania się na inne. Spoko, mogę kłamać o klikaniu i smakołykach, albo powiedzieć prawd, ze wpakuje dominującego samca w kolce i wyjaśnię, że to nie on rządzi. Oczywiście kolczatka to zło, bo się psa wychowuje a nie tresuje :roll: Podziękowaliśmy sobie serdecznie. Mam nadzieje, że znajdą mu sensowny domek, chociaż jak dominujący pies, z mocno zakorzenionym terytorializmem i jajami trafi do klikającego pozytywisty, to znowu będzie aferka o tym jak rotek kogoś pogryzł/zagryzł. w temacie wątku, dowiedziałam się, że rot to nie rasa dla mnie i nigdy nie powinnam takiego pieska mieć, wiec co w takim układzie? :diabloti: Quote
omry Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 asiak_kasia napisał(a):w temacie wątku, dowiedziałam się, że rot to nie rasa dla mnie i nigdy nie powinnam takiego pieska mieć, wiec co w takim układzie? :diabloti: Yorek :loveu: Quote
asiak_kasia Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 omry napisał(a):Yorek :loveu: shiTzu sobie kupię upasę do granic pojmowania i będę sobie z nim siedziec na fotelu i rozwiązywać krzyzówki :loveu: Quote
omry Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 asiak_kasia napisał(a):shiTzu sobie kupię upasę do granic pojmowania i będę sobie z nim siedziec na fotelu i rozwiązywać krzyzówki :loveu: No weź Tekilę, zobaczysz co to znaczy życie z prawdziwym psem :cool1: Quote
evel Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 asiak_kasia napisał(a):Fundacja, która miała pieczę nad Joko zanim udało się ją odłowić, twierdziła, że nie wyda psa na wieś, ani do domu z ogrodem, bo ten pies musi mieszkać w mieszkaniu :stupid: Dokładnie wczoraj byłam w trakcie rozmów odnośnie rotka do adopcji, pytanie typu co bym zrobiła gdyby pies na mnie zawarczał i jak bym oduczyła psa rzucania się na inne. Spoko, mogę kłamać o klikaniu i smakołykach, albo powiedzieć prawd, ze wpakuje dominującego samca w kolce i wyjaśnię, że to nie on rządzi. Oczywiście kolczatka to zło, bo się psa wychowuje a nie tresuje :roll: Podziękowaliśmy sobie serdecznie. Mam nadzieje, że znajdą mu sensowny domek, chociaż jak dominujący pies, z mocno zakorzenionym terytorializmem i jajami trafi do klikającego pozytywisty, to znowu będzie aferka o tym jak rotek kogoś pogryzł/zagryzł. w temacie wątku, dowiedziałam się, że rot to nie rasa dla mnie i nigdy nie powinnam takiego pieska mieć, wiec co w takim układzie? :diabloti: Lekko to przerażające, ale niestety coraz częściej zauważam, że ludziom z różnych fundacji najzwyczajniej brakuje piątej klepki i obiektywnego spojrzenia na świat. Mhm, agresywnemu rottkowi klikać, ucipuci :splat: Quote
Delph Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 asiak_kasia: Już mi jakoś wcześniej mignęło, że szukasz rotta. Angaros ma na wrzesień zapowiedź miotu po suce, która jest moim marzeniem i daje piękne psy. Ja mogę sobie tylko powzdychać na razie do szczeniaczka, ale może Ty skorzystasz, założysz galerię, a ja będę oglądać zdjęcia i Ci zazdrościć ;) Co do Fundacji to się nie poddawaj, może to jest tak jak np. w przypadku ttb, że większość zgłaszających się po psy ludzi to idioci i ludzie z Fundacji są już przewrażliwieni. Jak się kogoś nie zna to łatwo o jakieś niedopowiedzenia. Ja też w pewnym momencie miałam dosyć, jak musiałam wyadoptować tymczasowiczkę pitbullkę. Takich telefonów nigdy wcześniej ani później nie odbierałam i jak wreszcie trafił się ktoś fajny to już byłam tak uprzedzona, że wałkowałam temat na wszystkie sposoby. Na szczęście się udało :) Quote
asiak_kasia Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 (edited) [quote name='omry']No weź Tekilę, zobaczysz co to znaczy życie z prawdziwym psem :cool1: a robią kolce w wersji xxxs? :diabloti: [quote name='evel']Lekko to przerażające, ale niestety coraz częściej zauważam, że ludziom z różnych fundacji najzwyczajniej brakuje piątej klepki i obiektywnego spojrzenia na świat. Mhm, agresywnemu rottkowi klikać, ucipuci :splat: on agresywny nie jest, jest dominujący i mocno terytorialny :cool3: oczywiscie w ogłoszeniu ani słowa na ten temat :loveu: kurde ja lubię takie twarde samce, i naprawde wiem, że miałby u mnie dobrze, szkoda, że klikerek jest wyznacznikiem dobrego wychowania :roll: edit [quote name='Delph']asiak_kasia: Już mi jakoś wcześniej mignęło, że szukasz rotta. Angaros ma na wrzesień zapowiedź miotu po suce, która jest moim marzeniem i daje piękne psy. Ja mogę sobie tylko powzdychać na razie do szczeniaczka, ale może Ty skorzystasz, założysz galerię, a ja będę oglądać zdjęcia i Ci zazdrościć Co do Fundacji to się nie poddawaj, może to jest tak jak np. w przypadku ttb, że większość zgłaszających się po psy ludzi to idioci i ludzie z Fundacji są już przewrażliwieni. Jak się kogoś nie zna to łatwo o jakieś niedopowiedzenia. Ja też w pewnym momencie miałam dosyć, jak musiałam wyadoptować tymczasowiczkę pitbullkę. Takich telefonów nigdy wcześniej ani później nie odbierałam i jak wreszcie trafił się ktoś fajny to już byłam tak uprzedzona, że wałkowałam temat na wszystkie sposoby. Na szczęście się udało no ja mam miocik na oku w czeskiej hodowli, tzn póki co zapowiedź miotu, a Angarosów śledzę juz jakiś czas. Nawet sobie mailowalismy. Póki co nam się z psem jakoś super bardzo nie śpieszy. Mamy czas, ale tutaj psiak w potrzebie, do tego śliczny, taki typ budowy jaki lubię, no i samiec z popędami. No pies dokładnie jakiego szukałam. Gadałam, wysłalam ankiete, gadałam z właścicielką obecną, gadałam z 2 laskami z fundacji. No nie ma porozumienia. A ja nie bede udowadniac, że nie jestem wielbładem, ponadto, jak usłysząłam o wizytach po adopcyjnych co miesiać przez pierwszy rok, to mnie trochę hmm zniechęciło. Ja rozumie, trzeba dbać o swoich podopwiecznych itd, ale ja jednak chce zeby pies był moj, a nie fundacji. I zeby nie było-nie mam nic przeciwko wizytom, zaprszam każdego kto chce, ale litości, wiecznie i na każdym kroku się spowiadać? Ponadto sory, ale ja nie wyobraz sobie pracy z mocno dominującym psem, na smaczki i klikerek. Tak to moge sztuczek uczyć. Dałam sobie spokoj. Póki co :roll: Edited August 28, 2013 by asiak_kasia Quote
Amber Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 Moje zdanie Kasiu znasz ;). Dla mnie niektóre fundacje to przerost formy nad treścią, rotta na klikerek, kaukaza do bloku, wizyty co tydzień i oczywiście codziennie po 10 zdjęć na wąteczku poadopcyjnym, bo inaczej na pewno już nie żyje ^^ Z drugiej strony mamy hodowle, które zabierają szczeniaka po kilku dniach bo nie był w pełni zapłacony... Dla mnie wyjście jest proste. Uiścić całą kwotę za psa z hodowli, podpisać papier i mieć święty spokój :p Cała reszta jest dla ludzi o mocnych nerwach :eviltong: Quote
asiak_kasia Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 [quote name='Amber']Moje zdanie Kasiu znasz ;). Dla mnie niektóre fundacje to przerost formy nad treścią, rotta na klikerek, kaukaza do bloku, wizyty co tydzień i oczywiście codziennie po 10 zdjęć na wąteczku poadopcyjnym, bo inaczej na pewno już nie żyje ^^ Z drugiej strony mamy hodowle, które zabierają szczeniaka po kilku dniach bo nie był w pełni zapłacony... Dla mnie wyjście jest proste. Uiścić całą kwotę za psa z hodowli, podpisać papier i mieć święty spokój :p Cała reszta jest dla ludzi o mocnych nerwach :eviltong: no i chyba na tym stanie w końcu. Z korzyścią dla mnie i dla psa :diabloti: Quote
omry Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 asiak_kasia napisał(a):a robią kolce w wersji xxxs? :diabloti: No a jak, dostaniesz w pakiecie :razz: Czasem jej sie zdarza szurać do rowerów, wtedy kolce idą w ruch bo inaczej nie daję sobie z nią rady :shake: Także wyzwanie przed Tobą! :evil_lol: Quote
Delph Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 Nie wiem która to rottkowa fundacja (i to nie istotne dla mnie), ale interesujące rzeczy piszesz. Ja jak dotąd spotkałam się raczej z opiniami o wypychaniu psów gdzie bądź, nie informowaniem, że niektóre pieski nie lubią przytulania ;) i do tego przejechałam się na nich osobiście jak miałam wspaniałą rottkę do adopcji i prosiłam o pomoc. Ta była wyjątkowo "klikerowa", taka przytulanka kanapowa nie odnajdująca się w boksie, starsza z chorymi stawami, a chcieli ją wsadzić na stałe do kojca w firmie bez jednego właściciela... Tak delikatnie rzecz ujmując, bo nie chcę tu nikogo szkalować, bądź co bądź odwalają kupę roboty. Może ostatnio dostało im się po tyłku i przesadzają w drugą stronę? Nie sądzę, żeby ktoś Cię odwiedzał później co miesiąc, chyba że się zaprzyjaźnicie ;) Quote
evel Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 asiak_kasia napisał(a): on agresywny nie jest, jest dominujący i mocno terytorialny :cool3: oczywiscie w ogłoszeniu ani słowa na ten temat :loveu: kurde ja lubię takie twarde samce, i naprawde wiem, że miałby u mnie dobrze, szkoda, że klikerek jest wyznacznikiem dobrego wychowania :roll: A to ciekawe. Serio czasem się zastanawiam, co ludzie 'fundacyjni' mają w głowach. Pewnie by się popłakali widząc, jak większość ludzi o zdrowym rozsądku wychowuje swoje nienajprostsze psy :evil_lol: Quote
Pani Profesor Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 Powiem Wam, że z tym dziadkiem rzucającym piłkę z ławki to nie do końca takie złe i niedobre ;) Kiedy brałam psa ze schroniska byłam nastawiona na wszystko - mógł mi się trafić dzikus z adhd, a że z definicji jestem leniwa, to miałam obawy - ale była motywacja i twarde postanowienie, że będę się ruszać z psem, jeśli będzie chciał. Wzięłam Patryka i wydawał się być psem aktywnym, który potrzebuje sporo ruchu, węszenia, szukania - ma instynkty łowieckie, itd. Ze łzami w oczach wylazłam z nim biegać rano drugiego dnia po wzięciu i co się okazało? Pies się szybciej zmęczył, niż ja :cool3: Tak więc u mojego pozornie aktywnego i radosnego psa wysiłek fizyczny wygląda tak, że jak mamusi się nie chce nic robić, to idzie z psem pod blok, rzuca mu piłkę przez 20min., on biega i się świetnie bawi nawet, jak mamusia stoi jak kołek :cool3: i po takim czasie wraca z jęzorem na wierzchu i śpi jak zabity. Jeśli ma dzień p.t. "wymęczyli mnie", czyli kiedy na otwartym terenie znajomi rzucają mu patyk/piłkę na zmianę,bo "tak fajnie przynosi",a pies pobiega np. 2h bez przerwy, to kolejne dwa dni odsypia i nie robi totalnie nic. Ja ze schroniskowcem trafiłam pod własne upodobania, ale szczerze współczuję psom niemyślących ludzi, którzy biorą "bo ładny", a pies demoluje chałupę, bo pańcia nie da rady biegać z nim 10km dziennie. Przez cholerny film "Hachiko" stwierdzam wysyp akit, tak, jak w latach 90-tych było pełno dalmatyńców :shake: Nawet moja babcia wzięła wtedy dalmatyńca ze schroniska (szczeniaka, mnóstwo ich wtedy było), kobita po dwóch zawałach, bo pies taki fajny "i z filmu", a potem oczywiście trafił na wieś do wujostwa, bo jak tu takiego wymęczyć, jak babcia sama do sklepu ledwo wychodziła... Quote
Szura Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 Szczerze, miałam psa w typie asta na tymczasie, agresywnego do samców. Nie wydałabym go komuś, kto by go wrzucił na kolce. Jeśli ja byłam w stanie nad nim fizycznie zapanować na szerokiej, parcianej obroży - i mieć sukcesy wychowawcze! - to nowy właściciel też powinien dać sobie radę. A jeśli nie, to widać to nie pies dla niego. ;) Żeby nie było, nie uważam, że kolce są złe (o ile się ich umie używać), za to w mojej opinii w 90% przypadków są po prostu zbędne. Quote
Okamia Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 omry napisał(a):No a jak, dostaniesz w pakiecie :razz: Czasem jej sie zdarza szurać do rowerów, wtedy kolce idą w ruch bo inaczej nie daję sobie z nią rady :shake: Także wyzwanie przed Tobą! :evil_lol: Jak możesz tak biednego pieska katować :shake::evil_lol: Ja mam podobne zdanie jak Amberowa niestety bo w większości przypadków fundacje w temacie trudnych psów zalecają jedynie pozytywne metody - co jest dość ujowe. Quote
Delph Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 Cholera wie, jaki to naprawdę jest pies. Może naprawdę łatwy w szkoleniu i wystarczy mu klikerek? Najlepiej pojechać, zobaczyć psa na żywo i wtedy pogadać. Tak to można sobie gdybać. Wierzyć mi się nie chce, że ludzie zajmujący się od lat rottami po przejściach wszystko robią klikając. Tu pewnie chodzi o tego konkretnego psa i wybadanie chętnego, czy nie jest jakimś oszołomem, co to uważa, że jak to rottweiler=morderca, to go trzeba na dzień dobry wziąć na kopy, bo "inaczej to, Panie, on nic nie zakuma". Naprawdę, wystawcie sobie ogłoszenia z pitbullem, łyknijcie meliskę i zacznijcie odbierać telefony. Ja jestem w miarę spokojny człowiek i do tego nie chowany pod kloszem, ale to co usłyszałam mnie powaliło kilkakrotnie. A nie wychowuję psiaków klikerkiem, bo nigdy go jakoś nie mam pod ręką ;) asiak_kasia: Ja oczywiście nie sugeruję, że Ty jesteś jednym z tych nawiedzonych chętnych. Tylko po prostu może dziewczyny odbierające telefony są już zrażone i dlatego tak reagują, wolą odpuścić zamiast drążyć temat. Mimo że powinny, ale to już inna bajka. Quote
asiak_kasia Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 [quote name='Delph']Nie wiem która to rottkowa fundacja (i to nie istotne dla mnie), ale interesujące rzeczy piszesz. Ja jak dotąd spotkałam się raczej z opiniami o wypychaniu psów gdzie bądź, nie informowaniem, że niektóre pieski nie lubią przytulania ;) i do tego przejechałam się na nich osobiście jak miałam wspaniałą rottkę do adopcji i prosiłam o pomoc. Ta była wyjątkowo "klikerowa", taka przytulanka kanapowa nie odnajdująca się w boksie, starsza z chorymi stawami, a chcieli ją wsadzić na stałe do kojca w firmie bez jednego właściciela... Tak delikatnie rzecz ujmując, bo nie chcę tu nikogo szkalować, bądź co bądź odwalają kupę roboty. Może ostatnio dostało im się po tyłku i przesadzają w drugą stronę? Nie sądzę, żeby ktoś Cię odwiedzał później co miesiąc, chyba że się zaprzyjaźnicie ;) fundacja nie stricte rotkowa, tylko molosowa, i ogólnie wydawało mi się, że ludzie rozsądni, jak widać, nie w każdym przypadku. [quote name='evel']A to ciekawe. Serio czasem się zastanawiam, co ludzie 'fundacyjni' mają w głowach. Pewnie by się popłakali widząc, jak większość ludzi o zdrowym rozsądku wychowuje swoje nienajprostsze psy :evil_lol: Ja to w ogole TOZ, Animalplanet i RSPCA bo mojebiedne pieskina podwórku bytują, głodzone i bite :evil_lol: [quote name='Szura']Szczerze, miałam psa w typie asta na tymczasie, agresywnego do samców. Nie wydałabym go komuś, kto by go wrzucił na kolce. Jeśli ja byłam w stanie nad nim fizycznie zapanować na szerokiej, parcianej obroży - i mieć sukcesy wychowawcze! - to nowy właściciel też powinien dać sobie radę. A jeśli nie, to widać to nie pies dla niego. ;) Żeby nie było, nie uważam, że kolce są złe (o ile się ich umie używać), za to w mojej opinii w 90% przypadków są po prostu zbędne. [quote name='Okamia']Jak możesz tak biednego pieska katować :shake::evil_lol: Ja mam podobne zdanie jak Amberowa niestety bo w większości przypadków fundacje w temacie trudnych psów zalecają jedynie pozytywne metody - co jest dość ujowe. [quote name='Delph']Cholera wie, jaki to naprawdę jest pies. Może naprawdę łatwy w szkoleniu i wystarczy mu klikerek? Najlepiej pojechać, zobaczyć psa na żywo i wtedy pogadać. Tak to można sobie gdybać. Wierzyć mi się nie chce, że ludzie zajmujący się od lat rottami po przejściach wszystko robią klikając. Tu pewnie chodzi o tego konkretnego psa i wybadanie chętnego, czy nie jest jakimś oszołomem, co to uważa, że jak to rottweiler=morderca, to go trzeba na dzień dobry wziąć na kopy, bo "inaczej to, Panie, on nic nie zakuma". Naprawdę, wystawcie sobie ogłoszenia z pitbullem, łyknijcie meliskę i zacznijcie odbierać telefony. Ja jestem w miarę spokojny człowiek i do tego nie chowany pod kloszem, ale to co usłyszałam mnie powaliło kilkakrotnie. A nie wychowuję psiaków klikerkiem, bo nigdy go jakoś nie mam pod ręką ;) asiak_kasia: Ja oczywiście nie sugeruję, że Ty jesteś jednym z tych nawiedzonych chętnych. Tylko po prostu może dziewczyny odbierające telefony są już zrażone i dlatego tak reagują, wolą odpuścić zamiast drążyć temat. Mimo że powinny, ale to już inna bajka. Poniekad odpowiadajac wam wszystkim. Ja tez nie uwazam, że kolce to jedyny lek na wszystko. Bardzo długo się biłam z myslami zanim mojego agresora w kolczatkę zapakowałam, bo chciałam pozytywnie. Każdy pies jest inny i wiadomo, że nie da się na dzien dobry tego okreslić. Ale spedzilam przy telefonie w sumie chyba 4h wczoraj. Z czego z obecną właścicielką psa rozmawialam 2 bite godziny. I to serio nie jest mis przytulaczek. To mocno dominujący samiec, który nie bał się użyc zebów na właścicielce, do tego broniący żarcia i z zapędami do gnębienia innych psów. Także serio wiem ile kolce mogą u takiego psa spartolic. Ale wiem tez ile moga zdziałać dobrego. Natomiast decyzję co do tego jak bym z nim pracowała podjęłabym po poznaniu psa. A wymagano ode mnie deklaracji, że nigdy przenigdy nie założe psu kolczatki, ba! taki zapis był nawet w umowie. Serio pojmuje, że trzeba się wystrzegac debili. Naprawde wiem o co chodzi, sama miałam psy na DT i wiem jak to wyglada. Natomiast litości, odchowalam psów sporo, mnóstwo problematycznych, mam Kaukaza i mix CAO, miałam rota morderce. Nie urwałam się z choinki. Ale bez spotkania w 4 oczy usłyszałam, że się nie nadaje, no to trudno...bede krzywdzić jakiegoś pieska z hodowli :diabloti: Quote
Okamia Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 asiak_kasia napisał(a):bede krzywdzić jakiegoś pieska z hodowli :diabloti: gorzej jak się okaże że szczeniaczka będziesz przez całe życie prowadzić pozytywnie :evil_lol: Quote
asiak_kasia Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 Okamia napisał(a):gorzej jak się okaże że szczeniaczka będziesz przez całe życie prowadzić pozytywnie :evil_lol: kurde, ja bym tak chciała. Serio, serio. Pieska który ze smakołyk zrobi wszysciuseńko co od niego chce. Marzenie :loveu: kurde ja nie odczuwam jakiejs szczególnej satysfakcji z tego, że pakowałam psa w kolce. Wolę zdecydowanie śliczniusie obróżki kolorowe, i pieska, który reaguje na soczystą "urwe" niż kolce. :diabloti: ale moze juz bez oftopu :eviltong: Quote
a_niusia Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 taaa"wszystko za smakolyk"....ciekawe co jak ci sie nagle skoncza... w zyciu bym nie chciala miec psa, ktory w glowie ma pilke lub zarcie zamiast mozgu. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.