Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Suczki nie są duże, myślę że taka drobna będzie ważyć 20 kg, albo i mniej ;)

Dalmaty to już dawno nie są pracujące psy, na pewno nie są trudniejsze od beagli ;) Ulubiona koleżanka mojego Jupika to dalmatynka, jest świetna, uwielbia się bawić, ale nie ma tak nawalone we łbie jak np mój pies ;) Lubi długie spacery, ale nie pogardzi też całodziennym leżeniem na kanapie. Jest odwoływalna - kwestia wypracowania ;)

Posted

sezamek napisał(a):
Witam serdecznie,

od tygodni nieustannie rozmawiamy z mężem o posiadaniu psa. W między czasie przewinęło się nam kilka ras przez głowę jednak zawsze w końcu znajdujemy jakieś "ale"... Dlatego postanowiłam poprosić o pomoc.

Nasz pies idealny (choć oczywiście wiem, że takie nie istnieją :) ):

- maksymalnie średni - taki którego można wziąć na kolana (oboje lubimy przytulasy),
- mało szczekliwy - mieszkamy w bloku i wiemy, że sami nie chcielibyśmy sąsiadów z rozszczekanym psiakiem za ścianą,
- łatwy w ułożeniu a jednocześnie inteligentny (poza posiadaniem psiaka w dzieciństwie przeze mnie nie mamy doświadczenia w wychowaniu psiaka, ale chcielibyśmy spróbować nauczyć go paru sztuczek, zabrać na szkolenie),
- nie potrzebujący kilkugodzinnych spacerów i wybiegania. Oczywiście nie znaczy to, że psiak będzie wyprowadzany tylko na trawkę pod blokiem, ale nie będziemy mieli możliwości aby codziennie biegać z psem po lasach czy łąkach,
- z jak najmniej kłopotliwą sierścią :) - mąż ma całą listę alergii, im mniej sierści zostawionej przez psiaka tym lepiej,
- tolerujący inne psy,
- lubiący dzieci.

Może nie są to bardzo skomplikowane wymagania, ale mimo to mamy problem z wyborem. Psiak ma być naszym towarzyszem, któremu poświęcimy czas i uwagę, ale przede wszystkim ze względu na nasze małe doświadczenie nie może być zbyt wymagający.

Chyba jedyną rasą która zupełnie nam się nie podoba jest pudel :)

Z góry dziękuję za pomoc!

a szkoda że pudle wam nie pasują.
są inteligentne,raczej łatwe w prowadzeniu.
można zażyczyć sobie inną fryzurę niż wystawowa:)
ich włosy nie wypadają.

niech was nie zwiedzie krótka sierść-krótkie,sztywne włoski wbijają się w ubrania,łatwiej się usuwa delikatne i długie włosy:)

a myśleliście może o adopcji już dorosłego psiaka z domu tymczasowego?
takiego o znanym charakterze,już stabilnego o znanych preferencjach co do aktywności.

Posted

Dziękuję za wszystkie podpowiedzi :) Zastanawiałam się nad Cavalierem ale męża nijak nie mogę przekonać. On się teraz zafiksował na mopsie, ale nie wiem czy to dobry wybór.

O adopcji psiaka jak najbardziej myślałam - o to także toczymy boje :(

Posted

sezamek napisał(a):
Dziękuję za wszystkie podpowiedzi :) Zastanawiałam się nad Cavalierem ale męża nijak nie mogę przekonać. On się teraz zafiksował na mopsie, ale nie wiem czy to dobry wybór.

O adopcji psiaka jak najbardziej myślałam - o to także toczymy boje :(



a co konkretnie mężowi nie pasuje? bo cavaliery są dość zróżnicowane jeśli chodzi o wygląd, zwłaszcza wygląd pyszczka

mops też byłby dobry wyborem, bardzo pozytywny psiak, często typowy leniuch, ale długim spacerm nie pogardzi (zresztą który pies pogardzi? ;)), w sam raz nadaje się do życia w mieście. jedyny problem to kwestia oddychania- przy wysokich temperaturach może być to dość uciążliwe. No i mopsy wydają całą masę dźwięków z siebie z uwagi na tą swoją spłąszczoną mordkę ;)





Wracając do beagli i kwesti ich przywoływania- czy ktoś z was zna beagla który rzeczywiście wraca na komendę/gwizdek praktycznie w każdej sytuacji i nie zdarza mu się polecieć w siną dal na dłużej niż kilka(naście) minut?

Posted

Magdalena_Kopy napisał(a):
a co konkretnie mężowi nie pasuje? bo cavaliery są dość zróżnicowane jeśli chodzi o wygląd, zwłaszcza wygląd pyszczka

mops też byłby dobry wyborem, bardzo pozytywny psiak, często typowy leniuch, ale długim spacerm nie pogardzi (zresztą który pies pogardzi? ;)), w sam raz nadaje się do życia w mieście. jedyny problem to kwestia oddychania- przy wysokich temperaturach może być to dość uciążliwe. No i mopsy wydają całą masę dźwięków z siebie z uwagi na tą swoją spłąszczoną mordkę ;)





Wracając do beagli i kwesti ich przywoływania- czy ktoś z was zna beagla który rzeczywiście wraca na komendę/gwizdek praktycznie w każdej sytuacji i nie zdarza mu się polecieć w siną dal na dłużej niż kilka(naście) minut?

cavaliery też mają problem z oddychaniem jak jest gorąco i również wydają chrumkające dźwięki :P dodatkowo bardzo głośno chrapią w nocy :D

Posted

razed_in_black napisał(a):
cavaliery też mają problem z oddychaniem jak jest gorąco i również wydają chrumkające dźwięki :P dodatkowo bardzo głośno chrapią w nocy :D


Dźwięki wydawane przez cavaliera to nic w porównaniu z dźwiękami mopsa :evil_lol:



ponawiam pytanie o beagla- jeśli ktoś nie doczytał :D znacie jakiegokolwiek odwoływalnego?

Posted

Magdalena_Kopy napisał(a):
a co konkretnie mężowi nie pasuje? bo cavaliery są dość zróżnicowane jeśli chodzi o wygląd, zwłaszcza wygląd pyszczka

mops też byłby dobry wyborem, bardzo pozytywny psiak, często typowy leniuch, ale długim spacerm nie pogardzi (zresztą który pies pogardzi? ;)), w sam raz nadaje się do życia w mieście. jedyny problem to kwestia oddychania- przy wysokich temperaturach może być to dość uciążliwe. No i mopsy wydają całą masę dźwięków z siebie z uwagi na tą swoją spłąszczoną mordkę ;)





Wracając do beagli i kwesti ich przywoływania- czy ktoś z was zna beagla który rzeczywiście wraca na komendę/gwizdek praktycznie w każdej sytuacji i nie zdarza mu się polecieć w siną dal na dłużej niż kilka(naście) minut?


Magdalena_Kopy napisał(a):
Dźwięki wydawane przez cavaliera to nic w porównaniu z dźwiękami mopsa :evil_lol:



ponawiam pytanie o beagla- jeśli ktoś nie doczytał :D znacie jakiegokolwiek odwoływalnego?


Ja znam na ogół mało beagli, więc moja odpowiedź nie będzie miarodajna... ale sama mam mixa i jeśli o jej odwoływalność chodzi to różnie to bywa. Najgorsze w beaglach jest to, że doskonale usypiają czujność właściciela, bo na ogół to grzeczne psy - za smaczki zrobią wszystko, łącznie z powrotem na zawołanie w tempie ekspresowym. A kiedy już człowiekowi wydaje się, że ma odwoływalnego beagla, to w najmniej spodziewanym momencie ten beagle postanawia wywinąć państwu psikusa ;)
Ja Nitki w lesie, czy na jakichś łąkach (jakikolwiek teren ze zwierzyną) nie mogę spuścić luzem... mimo, że spuszczam na takich terenach ze smyczy całą pozostałą trójkę. Ale puszczenie Nitki to zbyt duże ryzyko. Przynajmniej w połowie przypadków nie udaje się jej odwołać z tropu. Gdyby nie to, że nie jest to mój jedyny pies, to pewnie bym niedługo postanowiła sprawdzić, jak jej teraz mózg w terenie pracuje i jestem raczej pewna, że odwołałabym ją (działa tylko POTĘŻNE ryknięcie), gdybym uważnie ją obserwowała przez cały czas - jak się wyczuje moment, kiedy beagle traci kontakt ze światem na sekundę przed pójściem tropem, to ma się 90% szans na odwołanie... ale obecność innych psów sprawia, że wolę nie ryzykować, bo nie mam fizycznie możliwości skupiać się tylko na niej... a i ryzyko większe, bo niewykluczone, że pociągnęłaby za sobą całą resztę stada...

Posted

ja znam troche beagli i faktycznie duza czesc to pieski smyczowe.
wiec kolko sie zamyka: jak pies spedzajacy cale zycie na sznurku moze byc odwolywalny, kiedy sie go z tego sznurka wreszcie odepnie?


ale znam tez beagle, ktore normalnie chodza luzem, sa odwolywalne a kolo nas sarny, bazanty sa na porzadku dziennym. czasem nawet dzik sie trafi.
oczywiscie, ze czasem gluchna, ale wiecie...moje psy, ktore sa w pelni odwolywalne, tez czasem udaja, ze sa gluche, zawachuja sie itd.
tyle ze wtedy trzeba powiedziec psu, ze zle robi i zazadac od niego natychmiastowego powrotu, a nie zapinac na linke i liczyc na to, ze taki spacerek wystarczy psu, ktory potrzebuje ogromnych porcji ruchu kazdego dnia.

Posted

a_niusia napisał(a):
ja znam troche beagli i faktycznie duza czesc to pieski smyczowe.
wiec kolko sie zamyka: jak pies spedzajacy cale zycie na sznurku moze byc odwolywalny, kiedy sie go z tego sznurka wreszcie odepnie?


ale znam tez beagle, ktore normalnie chodza luzem, sa odwolywalne a kolo nas sarny, bazanty sa na porzadku dziennym. czasem nawet dzik sie trafi.
oczywiscie, ze czasem gluchna, ale wiecie...moje psy, ktore sa w pelni odwolywalne, tez czasem udaja, ze sa gluche, zawachuja sie itd.
tyle ze wtedy trzeba powiedziec psu, ze zle robi i zazadac od niego natychmiastowego powrotu, a nie zapinac na linke i liczyc na to, ze taki spacerek wystarczy psu, ktory potrzebuje ogromnych porcji ruchu kazdego dnia.


Czyli na dobrą sprawę rozchodzi się o to zeby beagla od samego początku puszczać luzem, klepać odwoływanie do perfekcji i nawiązac z nim mocną relację? I nie wpadać w panikę jak mu się raz czy dwa razy zniknie na te kilka(dziesiąt) minut? Bo to chyba powinien być standard w przypadku każdej rasy....a beagle z opowieści ich właścicieli wydaja się być jakimiś wcielonymi diabłami ;)

Znam 3 beagle, kazdy smyczowy, albo chodzacy na lince i każdy na tą linkę trafił po tym jak zwiał na giganta na kilkadziesiąt minut. Ludzie się boją że im pies ucieknie i stanie mu się krzywda.

Posted

Szczezrze mówiąc, gdyby mi pies nawiał na kilkadziesiąt minut tak, że bym go nie widziała, ani nie słyszała, to też bym się bała go spuszczać... Nie wyobrażam sobie tego. Przecież może przebiec przez ulice, potrąci go samochód, to jest chwila... Nie wspominając o tym, że jak ucieknie w lesie, to myśliwy może go zastrzelić. Plus zagrożenia ze strony dzikich zwierząt - też różnie bywa.

Też mam psa myśliwskiego i na pewno nie uważam za standard danie nogi na kilkadziesiąt minut.

Posted

Dlatego właśnie zastanawiam się jak jest- czy beagle to nie przypadkiem psy dla ludzi którzy nie spanikują po jednej czy dwóch ucieczkach i zamiast psa prowadzać tylko na lince będą po prostu bardzo zwracać uwagę na jego mowę ciała przed ucieczką i ćwiczyć przywołanie

ja na przykład nie wyobrażam sobie mieć psa ktorego nie będę mogła puścić ze smyczy, a dość mocno mnie ta rasa zainteresowała ostatnimi czasy i szukam ludzi którzy mają odwoływalne beagle ;)

Posted

Można to nazywać paniką, ja bym tego nie określiła w ten sposób ;)

Nie wiem, czy są teraz jeszcze beagle użytkowe. Trochę myśliwych zdążyłam poznać i ani razu beagla nie widziałam - raczej posokowce, gończe, ogary itd. Z czegoś to musi wynikać, być może z tego, o czym pisała wcześniej Kyu.

Posted

Magdalena_Kopy napisał(a):
ponawiam pytanie o beagla- jeśli ktoś nie doczytał :D znacie jakiegokolwiek odwoływalnego?


znam 5 beagli, trzy w ogóle nie są spuszczane bo jakby poszły w długą to by przepadły bez śladu, 2 chodzą luzem ale przy wołaniu ich chyba udają że są głuche ;) jak im się znudzi to wtedy same wracają do właścicieli, taki spacer trwa dość długo ;) najgorszym problemem jest to że czesto jak zostają same to strasznie ujadają :/ dwa piętra wyżej sąsiad ma takiego skurczybyka :/ na dworze jak podejmą jakiś trop (nawet jeża) to też drą pysk jak opętane :/ do beagli trzeba mieć anielską cierpliwość i dużo czasu do pracy

Posted

tak w temacie beagli, ostatnio widziałam jednego na podwórku, gruby był niemiłosiernie, aż mi się przykro zrobiło :shake: wielka beczka, której jedyną aktywnością jest bieganie przy płocie i szczekanie

Posted

motyleqq napisał(a):
tak w temacie beagli, ostatnio widziałam jednego na podwórku, gruby był niemiłosiernie, aż mi się przykro zrobiło :shake: wielka beczka, której jedyną aktywnością jest bieganie przy płocie i szczekanie


Ja widziałam w sobotę w poczekalni u weta beagla tak spasionego, że nawet nie wiem, jak to określić. Ważył na pewno ponad 30kg, był przeogromny, a wysokość normalnego beagla. Nie widziałam, jak on się wgl porusza (łapki mu się bardzo ukróciły), a właściciel mówił tylko "usiądź, bo się męczysz, no usiądź już". Ciekawe dzięki komu się tak męczy :shake:

Posted

dog193 napisał(a):
Ja widziałam w sobotę w poczekalni u weta beagla tak spasionego, że nawet nie wiem, jak to określić. Ważył na pewno ponad 30kg, był przeogromny, a wysokość normalnego beagla. Nie widziałam, jak on się wgl porusza (łapki mu się bardzo ukróciły), a właściciel mówił tylko "usiądź, bo się męczysz, no usiądź już". Ciekawe dzięki komu się tak męczy :shake:


taki pies musi być strasznie sfrustrowany :shake:

Posted

Jak się ma na tyle chęci i samozaparcia, to beagle będzie przywoływalny... może nie tak, jak pies, dla którego stracenie człowieka z oczu to najgorsza kara na świecie, ale da się z tym zyć. Mója suczka MIX jest w 80-90% przypadków odwoływalna. W mieście - bezbłędnie... chyba, że znajdzie kogoś obcego, kto ją karmi smaczkami za nic :angryy: I to jest dla mnie NAJWIĘKSZA wada (chyba) beagli - kompletnie nie czują głębokiej więzi z właścicielem. Dla Nitki każdy człowiek, który daje jedzenie jest ok. Pewnie, że tęskniłaby za nami, gdybyśmy zostawili na kilka dni z obcymi ludźmi, ale nie byłby to żal "smiertelny". Na ogół niestety poszłaby ufnie z każdym.
I to też stwarza problemy w przywoływaniu - Nitka jest kompletnie BEZTROSKA, nie rusza ją to, że zgubiła ludzi (czasem w bezpiecznym terenie próbowalismy ją nauczyć pilnowania się nas po prostu się jej chowając. Nie rusza jej to kompletnie.) Beagle są bardzo niezależne, więc dla nich chodzenie na "giganta" to nie wybryk, tylko norma.
I mówię - da się ją odwołać nawet w lesie, ALE tylko i wyłącznie, kiedy mam możliwość skupienia 100% uwagi tylko na niej i odwołania jej w tym jednym ułamku sekundy, kiedy jeszcze się da. Jak już pójdzie tropem - wszystkie inne zmysły poza węchem się WYŁĄCZAJĄ.
Raz była taka sytuacja, że Nitka zwiała nam w lesie (czym nas zaskoczyła, bo zrobiła to pierwszy raz, a dotychczas była w 100% odwoływalna). Byliśmy z trójką psów, Nitka poszła w dlugą, dwa pozostałe czekały na nią razem z nami. Słyszeliśmy jak się oddala (bardzo szczeka idąc po tropie, w dodatku biegnie kłusikiem, więc jak się szybko biega, to jest szansa złapania takiego uciekiniera), w pewnym jednak momencie przestaliśmy ją słyszeć. Po 20 minutach zaczęliśmy powoli iść w stronę, w którą uciekła, tylko nie krzakami, a równolegle biegnącą ścieżką. Przez cały ten czas wołaliśmy Nitkę - zero reakcji. Aż nagle patrzymy w bok, a krzakami, dokładnie po swoim tropie wraca Nitka i NIE SLYSZY nas, mimo, że ją wołamy! Przebiegła tuż obok nas, minęła, i zeszła na ścieżkę dopier w momencie, w którym sie od nas odłączyła, po czym poszła naszym tropem (czyli zaczęła się wracać w naszą stronę po tym, jak nas chwilę wcześniej minęła) i zobaczyła nas DOPIERO, kiedy wpadła nosem w nasze nogi...
...od tamtej pory, kiedy uświadomiliśmy sobie, jak bardzo wyłącza jej się na rzecz nosa WSZYSTKO - nie puszczamy jej w lesie. Czasem na obrzeżach, ale to tak jak mówię - tylko, kiedy nie mamy innych psów i mamy całą uwagę dla niej.

Posted

moje kundle to bardzo, bardzo czesto na spacerach znikaja z oczu i jakos z tym zyjemy wszyscy.

beagle to sa psy, ktore sredni nadaja sie do miasta i do bloku. to normalne, ze pies o takim "instynkcie sfory" drze pale jak zostaje sam w chacie w blokowym mieszkanku, w ktorym zostaje sam.

Posted

ja też mam problem ze znikaniem psa z moich oczu i na szczęście się to nie zdarza. stało się tak dwa razy i było to chyba dość wstrząsające dla samego psa. czasem biegnie bo coś wywęszyła, ale cały czas widzimy jej śmigającą sylwetkę.

Posted

To u mnie starsza taka jest beaglowata trochę. Lata sobie gdzie chce i to jej sprawia największą frajdę, chowanie się przed nią w ogóle nie zdawało egzaminu, jakies zajęcia typu aportowanie- gdzie tam, najlepsza zabawa to buszowanie po krzakach. Jak była młoda to zwiewała po tropie ale nigdy nie znikała na kilkadziesiąt minut....ja bym szczerze mówiąc się mocno wystraszyła jakby tak znikła:roll: a tak to jakoś to akceptowałam i niezbyt mi to przeszkadzało bo nie mieszkałam w mieście tylko na zadupiu, nikt do psów nie strzelal i nikt nie widział problemu w tym że pies lata luzem po łakach i lesie.
Oczywiście ma słuch wybiórczy ;)


A młoda...dalej niż 30 metrów nie odbiegnie, zawsze ją widzę i ona zawsze się mnie pilnuje. Jak jej coś strzeli i popędzi za czymś to jeden gwizd i zaraz wraca. Ciągle na mnie zerka czy przypadkiem nie mam w ręce aportu i na jedno "zobacz co ja tutaj mam!" zjawia się przy nodze

Tak się przyzwyczaiłam do tego że zawsze ją widzę i nie mam problemu z odwołaniem, że nie wiem czy byłabym w stanie się przestawić na psa o innej psychice i zachowaniu na spacerze. Trochę jak robot działa ale mi to pasuje

Posted

[quote name='Magdalena_Kopy']bliska mi osoba poprosiła mnie o pomoc w wybraniu pasującej do niej rasy po tym jak stanowczo odradziłam jej beagla

warunki jakie ma do zaoferowania: mieszkanie W BLOKU NA 3cim PIĘTRZE (NIE MA WINDY!- a ona jest dość drobną osobą, więc niekoniecznie będzie mogła wnosić po schodach w okresie wzrostu psa ważącego więcej niż 15 kg),długie spacery do lasu, na łąki, nad rzekę (codziennie minimum jeden spacer dłuższy taki 1,5-2 godzinny)

i teraz najważniejsze- czego oczekuje od psa:
-pies ma być z ras które można bez większego problemu luzem puścić w terenie- oczywiście po wypracowaniu odwołania
-pies ma być nieagresywny w stosunku do innych psów i ludzi- nie może to być pies nieufny, a już na pewno odpada pies który obszczeka każdego gościa i będzie potrzebował czasu na zaakceptowanie znajomych
-ma być krótkowłosy
-waga obojętna-ale budżet jest ograniczony jeśli chodzi o koszty utrzymania takiego psa (max 100zł miesięcznie na karmę), więc lepiej żeby to była rasa mała/średnia
-
wygląd w zasadzie obojętny, jak jej wpadnie w oko rasa to nie będzie miało znaczenia czy ma klapnięte uszy czy stojące itd
-w planach jest szkolenie z zakresu posłuszeństwa, weekendowy udział w zajęciach agility i różnych psich spędach

A bokser?
Tylko nie wiem jak waży w okresie dojrzewania.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...