Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

W naprawdę głębokim śniegu, to chyba każdy pies małych rozmiarów będzie się trochę męczył. W sumie zależy co kto rozumie przez chodzenie po górach - dla jednego to będą wielodniowe wyprawy z namiotem na plecach, dla innego marsz grzbietem Gubałówki ;)

Posted

psy małych rozmiarów sa lekkie i się nie zapadają w sniegu albo niewiele - jeśli jest chociaz lekki mróz i naprawdę dużo sniegu,

Kiedy ja zapadam się po kolana,albo bardziej - mój 17 kg pies ledwie łapy ma zapadnięte w sniegu i jeszcze się ogląda na mnie co chwilę -co ja tak wolno idę.

Posted

17 kilogramowego psa trudno nazwać małym.
Jakiś czas temu byliśmy ze znajomymi na Starych Wierchach i koleżanka miała swoje sznaucery miniaturowe - przyznam szczerze, że dla nich to naprawdę nie była specjalna frajda, bo zapadały się w śniegu. Sierść miały mokrą po czubek głowy. Krótkie łapki też nie pomagają w chodzeniu po śniegu.

Posted

17 kg to taki ani mały ani duży

dlatego biorąc psa trzeba przemyśleć bardzo swój tryb życia -i starać się dobrać sobie takiego psa, pod względem wielkości, charakteru i predyspozycji - żeby jak najbardziej pasował do przyszłych właścicieli

Moja znajoma ma pinczera średniego -wagowo, wielkościowo -odpowiada mojemu psu. Ma dobra kondycję i lubi spacery.Ale od września do kwietnia jest za zimno, żeby go zabrac w góry -bo ma całkiem inną sierść niż mój pies. Jeżdżą bez niego.

Posted (edited)

Czy Rottweiler jest rzeczywiście taki agresywny? Bardzo podoba mi się ten pies, jednak obawiam się o rodzinę i siebie:) Może to kwestia wychowania?

Edited by 2pbzen
Posted

Każdy pies może być agresywny, są rasy które łatwiej i trudniej się układa, do niektórych trzeba mieć po prostu wyższy level wtajemniczenia ;)
Ale nawet amator może pozwolić sobie na trudnego psa, pod warukiem że odrobi lekcje, poczyta trochę wartościowej literatury i skorzysta ze szkolenia bo wtedy naprawdę sporo się można nauczyć na przyszłość :)
Jeżeli wybierzesz rottka z dobrej hodowli, po zrównoważonych rodzicach, zadbasz o jego socjalizację i konsekwentne wychowanie to nie powinien zamordować ciebie i rodziny :eviltong:

Posted

No niby tak, tylko że one nie są cały czas agresywne. Po prostu im "odbija" w najmniej oczekiwanym momencie. Możliwe, że media żądne popularności zrobiły tej rasie złą opinię. Jednak nie słyszałem o innych rasach tylu złych opinii.

Posted

Wraz z moim bratem wychowaliśmy się z rottkiem. Pies był całkiem cierpliwy i przewidywalny, dziabnął mojego brata raz w nogę ostrzegawczo, kiedy ten próbował mu wykopać piłkę z pyska. Ale to było tylko capnięcie zębami, żaden atak i to było całkowicie do przewidzenia ;) jak z biegiem czasu sobie pomyślę, co robiliśmy temu biednemu psu, to cudem jest że żyjemy. Jest pełno złych i dobrych przykładów psów jednej rasy, bo to zależy od wielu czynników - hodowli, socjalizacji, wychowania, sytuacji.

Posted (edited)

Rzuciłam okiem na forum rottweilerowe, ale niestety wątek o stosunku do innych zwierząt jest dostępny tylko dla zarejestrowanych.
Znajoma hodowczyni kotów sprzedała kocię rasy main coon do domu z rottweilerem (rodowodowym). Przez dwa lata zwierzaki żyły sobie zgodnie, aż kiedyś kot nieopatrznie podszedł do miski psa i pies się na niego rzucił. Kot miał zmiażdżoną miednicę i uszkodzony kręgosłup i tylko dzięki refleksowi właścicielki, która była na miejscu i szybko zabrała kota do dobrego weterynarza, udało się go uratować.
Znam osobiście innego rottweilera i dwa miksy rottweilera i wszystkie te trzy psiaki są sympatycznie i grzeczne. Ale mimo wszystko po tej historii z kotem nie zdecydowałabym się na psa tej rasy.

Edited by Afryka
Posted

Afryka napisał(a):
Rzuciłam okiem na forum rottweilerowe, ale niestety wątek o stosunku do innych zwierząt jest dostępny tylko dla zarejestrowanych.
Znajoma hodowczyni kotów sprzedała kocię rasy main coon do domu z rottweilerem (rodowodowym). Przez dwa lata zwierzaki żyły sobie zgodnie, aż kiedyś kot nieopatrznie podszedł do miski psa i pies się na niego rzucił. Kot miał zmiażdżoną miednicę i uszkodzony kręgosłup i tylko dzięki refleksowi właścicielki, która była na miejscu i szybko zabrała kota do dobrego weterynarza, udało się go uratować.
Znam osobiście innego rottweilera i dwa miksy rottweilera i wszystkie te trzy psiaki są sympatycznie i grzeczne. Ale mimo wszystko po tej historii z kotem nie zdecydowałabym się na psa tej rasy.


to mógłby być jakikolwiek inny pies. łącznie z kundelkiem.

Posted

widocznie ktoś nie zadbał o wychowanie pieska. Rotki to nie są psy dla każdego. I mogą byc zarówno rewelacyjnym psem rodzinnym jak i chodzącą bombą zegarową. Także proszę nie generalizować. U mojego sąsiada pudliczka mini zagryzła 3 małe kociaki. I co? teraz bedziemy mówić o tym że wszystkie pudle to agresywne bestie? :roll:


a tak z innej beczki-i nie pieje tutaj do nikogo, piszę ogólnikowo
jezu...jak ja nie lubię powielania takich stereotypów. Ktoś gdzies tam coś usłyszał, coś dokleił i mamy kolejną mrożącą krew w żyłach historię z udziałem rota/asta/bulla/ON w zależności tylko co potrzebne jako argument na "nie" dla rasy. Ciekawe dlaczego historii o kundelkach nikt nie opowiada - a no tak bo na dogo wszystkie kundelki lepsiejsze niz rasowce :diabloti:

Posted

Mój labrador warczy na kocicę kiedy ta mu podchodzi i wyżera spod pyska jakiś smakołyk, myślę że też ma granicę i kiedyś może dziabnąć kota, więc zawsze jestem w pobliżu i nie pozwalam kotu na takie akcje.

Posted

swoją drogą, ja też myślę, że w takich historiach wcale nie jest tak, że 'wszystko było dobrze i nagle bach', tylko ludzie nie znają się na psach, nie widzą subtelnych sygnałów wysyłanych dużo wcześniej niż stała się tragedia.

Posted

motyleqq napisał(a):
to mógłby być jakikolwiek inny pies. łącznie z kundelkiem.


Mógłby, ale zdarzyło się akurat z rottweilerem. Dla mnie nie jest dziwne to, że pies się rzuca na kota lub broni miski - to się zdarza często. Chodzi o to, że zaatakował i prawie zabił zwierzę, które wychowywało się w tym samym domu od małego kociątka i w stosunku do którego żadnych agresywnych zachowywać nie przejawiał (tzn. właścicielka ich nie zauważyła, bo jakieś sygnały musiały być).

Posted

Atak nie dziwi, ale dziw że uszkodził... Rottek ma swoja masę, niewiele trzeba by mógł uszkodzić nieporównywalnie delikatniejszego kota, nawet maina. Zdarza się, że do tak nieszczęśliwych wypadków dochodzi nawet w zabawie.

Posted

Psy mają gorsze dni, pewnie miał problemy z zachowaniem przy misce, złe miejsce, zły czas i nagle dochodzi do takiej tragedii. Ja bywam cierpliwa ale czasami mam taki dzień, że za głupie pytanie mój chłop może oberwać (ah pms :lol:). Ja swoim psom do końca nie ufam bo wiem że to zwierzęta, bo nie zawsze jestem w stanie wyczuć co w danej chwili czuje pies więc dmucham na zimne. Wiem że dla Larego świńskie ucho to świętość, i że może się nie opanować choć trudno mi to sobie wyobrazić więc koty trzymane są z daleka. Nawet na mnie potrafi warknąć kiedy je ucho a ja głupia postanowię go wytarmosić, i myślę że nawet mógłby mnie dziabnąć gdybym nie uszanowała tego, że łaskawie powiedział mi "spadaj" warknięciem a nie zębami. I piszę tutaj o spokojnym, opanowanym i naprawdę tolerancyjnym psie, a przecież nie wszystkie takie są.

Posted

motyleqq napisał(a):
swoją drogą, ja też myślę, że w takich historiach wcale nie jest tak, że 'wszystko było dobrze i nagle bach', tylko ludzie nie znają się na psach, nie widzą subtelnych sygnałów wysyłanych dużo wcześniej niż stała się tragedia.


Na innym forum jakiś czas temu trwała właśnie taka dyskusja. Masa historyjek o tym, jak to pies był idealny a nagle mu odbiło i zaatakował. Śmiałam napisać na to, że dla ludzi jedynym ostrzeżeniem jest warczenie (za co swoją drogą zwierzęta często są karcone) podczas, gdy jest to ostrzeżenie ostateczne. Ludzie nie potrafią odczytywać sygnałów po prostu, a później się dziwią, że pies nagle i bez ostrzeżenia wyszedł z siebie.
Po tej uwadze zostałam zjechana maksymalnie i dowiedziałam się między innymi, że nic nie wiem o psach i mam się nie odzywać :)

Posted

Kot mojej znajomej w zabawie z psem pewnej dość dużej rasy dostał się pod łapy psa i niestety skończył po drugiej stronie, bo pies niefortunnie na niego stanął. Czy uważam, że wobec tego ta rasa nie może przebywać z innymi zwierzętami, mniejszymi od siebie? Nie. Ludzie, trochę myślenia. W historyjce z rottkiem to mógłby być jakikolwiek duży, silny pies - na tyle duży i silny, że chapnięcie mogłoby pogruchotać MCO. I nie wierzę, że wcześniej nic się nie działo i "psu odbiło".

Posted

Jamniczka znajomych szczypnęła dziecko w policzek. Okazało się, że mała trzymała sunię, gdy pancia wołała do michy, a jak wiadomo micha dla jamnika, to prawie cały świat :diabloti:.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...