Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

moj pierwszy pies tez rozkminia konga w 4 minuty.
a drugi zzera tylko to, co jest w najszerszej czesci i porzuca swojego konga, ktorego nastepnie konczy w minute pierwszy pies i na tym konczy sie zajarka kongiem.

nie dopatrywalabym sie cudownych wlasciwosci w kongu jesli chodzi o pomoc w samotnym zostawaniu psa w chacie. jak pies ma prawdziwy problem, to na konga nawet nie spojrzy.

Posted

Boston odpada z uwagi na kufę, shar pei mi się nie podoba to raz, dwa- często się zdarzaja osobniki agresywne do innych psów (silna dominacja), a ja tego wolę uniknąć.

Cocker spaniele mi się bardzo podobają...ale czy by taki do mnie pasował?


Co do zostawiania psa samego w domu- ja chcę od razu z marszu zacząć go zostawiać samego, w międzyczasie wpadnie do niego opiekun w postaci mojego kuzyna, wyprowadzi go na spacer. Mogę też wziąć starsze szczenię, choć wolałabym zupełnego brzdąca żeby od razu go wychowywać po swojemu.

To ze bedzie demolka na poczatku, to ze moga sie pojawic piski, wycie i szczekanie mnie niezbyt przeraza bo sąsiadow mam wyrozumiałych i zapsionych.

Ponawiam więc pytanie :) jaki mały/średni pies do średnio aktywnego stylu życia, wycieczek w góry (wiadomo ze bym go nie meczyla mega wyprawami), przyjazny ludziom i psom badz wykazujacy wobec nich lekką nieufnosc/obojetnosc?

Posted

a_niusia napisał(a):
akurat demolka moze dla psa bardzo zle sie skonczyc.
ja polecam klatke.



Jak bedzie potrzebna to kupie, na razie nawet rasy nie mam wybranej a tu juz dyskusja o tym czy bedzie potrafil sam w domu zostawac ;)

Posted

Ja tu widzę corgi dla Moniki :) Czasami nieufny do obcych, przyjazny dla otoczenia, ruchliwy, może do roweru nie za bardzo ale od czego są przyczepki? :cool3: Mam takiego jegomościa w domu, za młody szaloony, trenowaliśmy agi, dla zabawy było freesbe. Miał bardzo dużo ruchu. Po górach nie chodził, ale jestem pewna że cardi będzie dzielnie maszerować po szlaku. Są mocne i wytrzymałe, w końcu to psy pasterskie. Piłeczkowiec, w sumie wszystko aportujący co się da :evil_lol: W tej chwili ma 11 lat, nadal ruchliwy, ale już nie aż tak jak za młodu. Jak się powie że koniec to koniec zabawy. Trzeba oczywiście nauczyć takie niewiniątko podstawowych zasad panujących w domu, tu może być trudno bo kto się oprze takiemu zwierzątku?
http://cardigancorgis.co.uk/documents/cardicards.jpg

Są bardzo elastyczne, jak właściciel jest bardzo aktywny to i pies też taki będzie; jak jest mniej aktywny to cardi się dostosuje, bo ten psiak chce być blisko swojego pana i chce mu towarzyszyć na każdym etapie życia. No i wybiera sobie jedną osobę na pana i władcę, wszystkich lubi ale to swojego człowieka kocha najbardziej :cool3: I zrobi wsio żeby nic się nie stało jego panu. W tym przypadku to sem mła :eviltong: Bywa że ludzie z otoczenia nie biorą go na poważnie hahaha, i tutaj czasami mogą się zdziwić.

Duże nie są, raptem 35 cm, ale swoje ważą, akurat mój ok.14-15, ale są i takie po 19.
Cardi są naprawdę super psami, nadają się i dla samotnych i dla par i dla rodzin z dziećmi, a jeszcze jak te dzieci są takie już trochę starsze to już w ogóle, szał ciał :lol:

Posted

Trochę więcej czasu złapałam, toteż lepszy opis mudika:

- Nie potrzebuje pielęgnacji sierści, bardzo wytrzymały, sama z moimi psami często wędruję po górach i to nie krótko, nie zdarzyło się by któreś było zmęczone. Aktywne, lecz nie wymuszają aktywności, nie świrują jeśli jej nie mają, są bardzo spokojne w domu. Nie ma problemu z zostawaniem w domu nawet na całe dnie, są odpowiednio duże lecz wciąz nieduże, samce do 15 kg, z wysokością do 48 cm w kłębie. Nie kochają całego świata, ludzi lubią, inne psy mają gdzieś lub zapraszają do zabawy. Dużo mudi bezproblemowo mieszka w blokach, uwielbia dzieci i jeśli od szczenięcia będzie żył w otoczeniu różnych, nowych psów i ludzi nie będzie problemu.

Posted

Monika CzechPl napisał(a):
Boston odpada z uwagi na kufę, shar pei mi się nie podoba to raz, dwa- często się zdarzaja osobniki agresywne do innych psów (silna dominacja), a ja tego wolę uniknąć.

Cocker spaniele mi się bardzo podobają...ale czy by taki do mnie pasował?


Co do zostawiania psa samego w domu- ja chcę od razu z marszu zacząć go zostawiać samego, w międzyczasie wpadnie do niego opiekun w postaci mojego kuzyna, wyprowadzi go na spacer. Mogę też wziąć starsze szczenię, choć wolałabym zupełnego brzdąca żeby od razu go wychowywać po swojemu.

To ze bedzie demolka na poczatku, to ze moga sie pojawic piski, wycie i szczekanie mnie niezbyt przeraza bo sąsiadow mam wyrozumiałych i zapsionych.

Ponawiam więc pytanie :) jaki mały/średni pies do średnio aktywnego stylu życia, wycieczek w góry (wiadomo ze bym go nie meczyla mega wyprawami), przyjazny ludziom i psom badz wykazujacy wobec nich lekką nieufnosc/obojetnosc?


Mi tu idealnie by toller pasował :)

Posted

I szczerze mówiąc to proponowane przez Ciebie typy trafiają w 100 % w mój gust jeśli chodzi o ich wygląd :) o cockerze też myślałam, angliku konkretnie. O malym munsterlanderze wiem za malo na chwile obecna, moze jest tu ktos kto hoduje te rase albo ma z jej przedstawicielami sporo do czynienia?

Posted

gryf80 napisał(a):
anetta monika chce do sportu -rower joging a przy krótkonozności corgi to ja nie wiem czy sie nadaje.
monika polecam cocera i małego munsterlandera-dla ciebie

tak jak pisałam, do roweru polecam przyczepkę, a jogging? no właśnie, czy Monika biega cały dzień czy jak? Bo jak trenuje do maratonu 30 czy 50 km. dziennie to tak, corgi się nie nadaje :p Ale jak to jest truchtanie z odpoczynkami to czemu nie? poza tym zależy jeszcze jaką Monika ma kondycję, czy biega non stop 15 km/h przez całą np. godzinę, bez żadnych przerw, to tak, corgi się nie nadaje.
Ale chyba jej się nie spodobały bo nic nie nawiązała do tej rasy :evil_lol:

Posted

ja osobiście uwielbiam corgi,ale jeśli Monika mieszka w bloku np.na drugim czy trzecim pietrze bez windy to krótkie łapki i długi kregosłup....
ja znam byłego juz hodowcę małych munsterlanderów.bardzo towarzyskie zarówno do ludzi jak i psów,lubia ruch nie ustoja na miejscu,troche linieją,jako szczenieta bardzo podobne do cocerów...

Posted

gryf80- dla mnie cocery już niewiele mają z myślistwem wspólnego :)
gryf, Czekunia- chodziło mi konkretniej o wyżły, prawdą jest,że te psiaki często maja problemy z zostwaniem grzecznie , zwłaszcza, gdy są psem jednego pana, zwłaszcza myśliwego. Trzeba dużo poświęcić czasu i energii na to żeby te psy zostawały grzecznie w domu samotnie, jeszcze raz to podkreśle, bo chodzi o zostawanie psa, bez towarzystwa drugiego psa. Oczywiście nie mówie, że te psy nie są w stanie zostwać same w domu, absolutnie, ale mowa była o 10 godzinach i wybaczcie nie wyobrażam sobie szczęśliwego, choćby nie wiem jak skatowanego spacerem, zabawą wyżła, który zostaje sam przez 10 godzin, a o nich była mowa na początku.Tak wiem, wszystko się już wyjaśniło.

Monika, myśle, że spaniel to dobry wybór ;) to taki troche pies do tańca i do różańca :)

Posted

[quote name='Kyu']gryf80- dla mnie cocery już niewiele mają z myślistwem wspólnego :)
gryf, Czekunia- chodziło mi konkretniej o wyżły, prawdą jest,że te psiaki często maja problemy z zostwaniem grzecznie , zwłaszcza, gdy są psem jednego pana, zwłaszcza myśliwego. Trzeba dużo poświęcić czasu i energii na to żeby te psy zostawały grzecznie w domu samotnie, jeszcze raz to podkreśle, bo chodzi o zostawanie psa, bez towarzystwa drugiego psa. Oczywiście nie mówie, że te psy nie są w stanie zostwać same w domu, absolutnie, ale mowa była o 10 godzinach i wybaczcie nie wyobrażam sobie szczęśliwego, choćby nie wiem jak skatowanego spacerem, zabawą wyżła, który zostaje sam przez 10 godzin, a o nich była mowa na początku.Tak wiem, wszystko się już wyjaśniło.

Monika, myśle, że spaniel to dobry wybór ;) to taki troche pies do tańca i do różańca :)

Ja drugiego psa (obydwa wyżły) mam od ok. 2 miesięcy. Sajan (który jest ze mną już 5 lat) póki nie pojawiła się Zara zostawał w domu sam:) i nie wymagało to niewiadomo jakiej inwencji twórczej czy energii z mojej strony;). Nie robiłam nigdy z tego faktu wielkiego "halo" - może dlatego. Pewnie gdybym się z nim cackała i rozpaczała, jaki to jest biedny, to byłby problem. Teraz ma towarzystwo, więc mnie jest trochę lżej na sumieniu, jeśli towarzystwo musi zostać w domu ciut dłużej niż zazwyczaj.

Ale faktycznie masz rację - ja w ogóle jakoś średnio wyobrażam sobie pozostawienie jakiegokolwiek psa na 10 godzin (nie mówię tu o sytuacji "raz na jakiś czas" - choć ja takich nie mam - poprostu staję wtedy na głowie, żeby coś wymyślić). Stawiam się wtedy na miejscu psa i wiem, że nie chciałabym nie móc skorzystać z toalety przez 10 godzin...

Posted

Czekunia napisał(a):


Ale faktycznie masz rację - ja w ogóle jakoś średnio wyobrażam sobie pozostawienie jakiegokolwiek psa na 10 godzin (nie mówię tu o sytuacji "raz na jakiś czas" - choć ja takich nie mam - poprostu staję wtedy na głowie, żeby coś wymyślić). Stawiam się wtedy na miejscu psa i wiem, że nie chciałabym nie móc skorzystać z toalety przez 10 godzin...


No niestety zarówno ja jak i mój facet pracujemy+studiujemy. Ja i tak jestem w lepszej sytuacji bo pracuję tylko 3 dni w tygodniu- pozostałe to uczelnia, na ktorej jednak są okienka podczas ktorych bym do psa mogla wpasc.

A tak to nie ma co się łudzić....jak się mieszka w duzym miescie, ma się do roboty na 8 to na ogół koło 7 trzeba wyjść, kończy się o 16 i kolejna godzina na powrót z pracy- i 10 godzin z życia już poszło :) niemniej są ludzie ktorzy pracuja na pelen etat poza domem i mają psy bez zadnych problemów, więc nie wiem z czego to wynika...


Wyzly odpuszczam, taki pies by sie ze mna meczyl, a ja z nim. A nie tego w koncu oczekuje.


Mudi, corgi- oba nie, może przez to ze uszyska spiczaste? Choc urokliwe są, nie przecze, ale to nie moj typ niestety :(

Posted

Monika CzechPl napisał(a):
No niestety zarówno ja jak i mój facet pracujemy+studiujemy. Ja i tak jestem w lepszej sytuacji bo pracuję tylko 3 dni w tygodniu- pozostałe to uczelnia, na ktorej jednak są okienka podczas ktorych bym do psa mogla wpasc.

A tak to nie ma co się łudzić....jak się mieszka w duzym miescie, ma się do roboty na 8 to na ogół koło 7 trzeba wyjść, kończy się o 16 i kolejna godzina na powrót z pracy- i 10 godzin z życia już poszło :) niemniej są ludzie ktorzy pracuja na pelen etat poza domem i mają psy bez zadnych problemów, więc nie wiem z czego to wynika...


my mieszkając w Wawie mieliśmy o tyle lepszą sytuację, że ja wychodziłam do pracy znacznie wcześniej niż mój chłopak, co skracało czas samotności psa. ale i tak bywało, że pies był sam 10h. wiele psów tak funkcjonuje i jeśli dobrze wypełnia się czas przed i po pracy, to nie widzę w tym nic złego ;)

Posted

Czekunia napisał(a):
Ja drugiego psa (obydwa wyżły) mam od ok. 2 miesięcy. Sajan (który jest ze mną już 5 lat) póki nie pojawiła się Zara zostawał w domu sam:) i nie wymagało to niewiadomo jakiej inwencji twórczej czy energii z mojej strony;). Nie robiłam nigdy z tego faktu wielkiego "halo" - może dlatego. Pewnie gdybym się z nim cackała i rozpaczała, jaki to jest biedny, to byłby problem. Teraz ma towarzystwo, więc mnie jest trochę lżej na sumieniu, jeśli towarzystwo musi zostać w domu ciut dłużej niż zazwyczaj.

Ale faktycznie masz rację - ja w ogóle jakoś średnio wyobrażam sobie pozostawienie jakiegokolwiek psa na 10 godzin (nie mówię tu o sytuacji "raz na jakiś czas" - choć ja takich nie mam - poprostu staję wtedy na głowie, żeby coś wymyślić). Stawiam się wtedy na miejscu psa i wiem, że nie chciałabym nie móc skorzystać z toalety przez 10 godzin...



no to się rozumiemy, ja się zasugerowałam tymi 10 godzinami i, dlatego "delikatnie" odrzuciłam rasę mi bliską i taką, która się do tego kompletnie nie nadaje ;)

Posted

[quote name='Monika CzechPl']No niestety zarówno ja jak i mój facet pracujemy+studiujemy. Ja i tak jestem w lepszej sytuacji bo pracuję tylko 3 dni w tygodniu- pozostałe to uczelnia, na ktorej jednak są okienka podczas ktorych bym do psa mogla wpasc.

A tak to nie ma co się łudzić....jak się mieszka w duzym miescie, ma się do roboty na 8 to na ogół koło 7 trzeba wyjść, kończy się o 16 i kolejna godzina na powrót z pracy- i 10 godzin z życia już poszło :) niemniej są ludzie ktorzy pracuja na pelen etat poza domem i mają psy bez zadnych problemów, więc nie wiem z czego to wynika...


Wyzly odpuszczam, taki pies by sie ze mna meczyl, a ja z nim. A nie tego w koncu oczekuje.


Mudi, corgi- oba nie, może przez to ze uszyska spiczaste? Choc urokliwe są, nie przecze, ale to nie moj typ niestety :(


Dokładnie, polowa ludzi w takim systemie godz. pracuje, a maja psy i nic złego sie z nimi nie dzieje ;)
Jak słysze, ze aaaa to pies nie moze byc tyle godz. sam w domu, to wychodziloby, ze ludzie mogliby miec psa wtedy, kiedy jest sie na emeryturze, badz w ogole nie pracowac, a wiadomo w dzisiejszych naszych Polskich realiach jest to niemożliwe ....

Posted (edited)

[quote name='Monika CzechPl']No niestety zarówno ja jak i mój facet pracujemy+studiujemy. Ja i tak jestem w lepszej sytuacji bo pracuję tylko 3 dni w tygodniu- pozostałe to uczelnia, na ktorej jednak są okienka podczas ktorych bym do psa mogla wpasc.

A tak to nie ma co się łudzić....jak się mieszka w duzym miescie, ma się do roboty na 8 to na ogół koło 7 trzeba wyjść, kończy się o 16 i kolejna godzina na powrót z pracy- i 10 godzin z życia już poszło :) niemniej są ludzie ktorzy pracuja na pelen etat poza domem i mają psy bez zadnych problemów, więc nie wiem z czego to wynika...


Wyzly odpuszczam, taki pies by sie ze mna meczyl, a ja z nim. A nie tego w koncu oczekuje.


Mudi, corgi- oba nie, może przez to ze uszyska spiczaste? Choc urokliwe są, nie przecze, ale to nie moj typ niestety :(

Odniosę się do pogrubionego - ja nie neguję tego, że każdy z nas pracuje - sama pracuje po ok. 10 godzin, mam poprostu o tyle lepszą sytuację, że mój Tz po 5 godzinach w przychodni kończy dyżur, leci z psami na 1,5h spaceru, potem wraca D pacjentów, a ja ok. 17 idę na następny spacer:)

Chwała Tobie za to, że podchodzisz do sprawy bardzo dojrzale - chcesz zaangażować kuzyna w pomoc, prawda? A to już duży plus.

Każdy z nas jest inny, ja mówię tylko i wyłącznie o sobie - przed wzięciem Sajana 5 lat temu długo z Tztem rozmawialiśmy, ustalaliśm wszystko od A do Z. Wiem, ze gdyby on nie miał takiego systemu pracy, jaki ma, to psa bym nie wzięła, bo źle czułabym się z myślą, że siedzi sam te 10 godzin.


Także nie bierz moich przemyśleń do siebie:)

Edited by Czekunia
Posted

jesli chodzi o samotne zostawanie w domu, to jest to cecha osobnicza:))

ja mam dwa psy tej samej rasy. starszy mial z tym mega wielki problem, z ktorym walczylismy wiele miesiecy i ktory ostatecznie zmienil sie z "leku separacyjnego" w "samonakrecajaca sie spirale fiksacji". i wiele razy slyszalm, ze to sa "problemy typowe dla rasy".

mlodszy po prostu wchodzil do klatki i natychmiast uderzal w kime. przyzwyczajanie do klatki zalatwil za nas hodowca-pies musial by przyzwyczajony, bo lecial samolotem.

teraz obie zostaja w domu bez problemu. czy to razem czy osobno.

Posted

moje 2 "mniejse"w okresie mroów,z racji ze nie maja podszerstka-zostaja takze na 10 godz w domu.sytuacja sie zmienia gdy jest ciepło na dworze-wtedy sobie siedza w budach na zewn.

Posted

no właśnie u mnie tez dwa psy tej samej rasy...pierwszy mozę zostać 10 godzin sam i nic mu nie jest...budzi sie jak przychodze...w miedzyczasie pewnie sie bawi zabawkami...młody nie jest w stanie wytrzymać beze mnie 5 min...demolka zaczyna sie zaraz po wyjsciu...i wtedy juz nie wazne czy nie ma mnie 2 czy 8 godzin ...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...