Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='maryszarda']hm... może źle się wyraziłam. Chodziło chyba o spacery. Wybaczcie, nie mam psa, więc średnio się w tym rozumiem. Jednak wydawało mi się, że jak na żywego psa, jakim jest terier, to 2 godziny spaceru to nie jest znowu tak mało.


Prawda jest taka że pies psu nierówny. Lepiej jednak zakładać, że Twój będzie miał korbę, bo jednak wśród terrierów więcej jest tych fizniętych z adhd niż kanapowców, które po 30 minutach ciągna z powrotem do domu (jak moja sznaucerka).

Podobnie spacer spacerowi nierówny. Można 2 godziny chodzić z psem na smyczy, a nie będzie tak wymęczony jak po 2 godzinach luźnego biegania, aportowania, tropienia czy innych.

Lepiej założyć, że terrierowi nie wystarczą 2 godziny spacerów, dużo tez zależy od intensywności spacerowania ;)

I tak jeszcze nawiązując do tematu cavalierów - one chyba nie wymagają 2 h spaceru dziennie? :lol: Zawsze mi sie wydawało, że dla tych maluchów godzina samych spacerów - bez liczenia zabaw na ogrodzie etc. - godzinka, albo 1h 20 minut by wystarczyła?


Cavalier to piesek, który ma tą fajną cechę, że w razie możliwości dostosuje się do właściciela. Przynajmniej większość cavalierów bo są osobniki odstające od "normy" :) jeśli więc przez te kilka dni będzie musiał wychodzić na spacery, które razem dadzą godzinę czy półtorej to się dostosuje, ale po pewnym czasie moga sie pojawić problemy spowodowane frustracją, bo jednak szczęśliwy pies to wybiegany pies ;)
Bardzo prawdopodobne, że terrier z kolei po 2 dniach wychodzenia na godzinę czy dwie na spacer zaczął by wariować, robić demolkę w domu czy frustrację wyładowywał poprzez szczekanie. Różne są opcje.

Jeśli masz ogródek to sprawa też ułatwiona, bo w gre wchodzą jeszcze zabawy na powietrzu, bawienie się w tropienie, może stworzenie sobie małego toru agility?

Terrier najprawdopodobniej po kilku dniach spacerów po 2 godziny dziennie (zakładając, że byłyby to spacery z rodzaju pies biega sobie luzem i tyle- żadnej większej pracy umysłowej poza porzucaniem 15 minut piłeczki) po powrocie do domu zająłby się przemeblowywaniem bądź przekopywaniem ogródka ;)

Cavisiowi nie zaszkodzi choćby i 5- godzinny spacer o średnim stopniu intensywności, będzie zadowolony.

Inaczej mówiąc- cavalier byłby moim zdaniem lepszym wyborem. Fajny piesek rodzinny, fajnie się go szkoli, nie ma jakiś niesamowitych wymagań, fajny towarzysz na wycieczki, ale nie jest to pies, który jak ryba wody potrzebuje masy ruchu i pracy umysłowej. Dla mnie to świetny wybór dla typowej rodziny.


Lepiej wybrać psa mniej aktywnego, bo zawsze z chęcią pójdzie na dłuższy spacer niż psa bardziej aktywnego, bo może się okazać, że nie sprostamy jego potrzebom ruchu.

Posted

Psa nie trzeba spuszczać ze smyczy/linki, żeby go zmęczyć. To jest podstawowa zasada. Bo już wczoraj dowiedziałam się od "znawców", że jest coraz więcej otyłych psów, bo... jest coraz mniej miejsc, gdzie można je puścić.

Posted

klaki, dziękuję za opinię. Może nie doczytałaś, ale na razie rodzina mojej kuzynki planuje teriera, ja natomiast jestem w 90% zdecydowana na cavalierka. :) Mimo wszystko dzięki wielkie.

Tak, właśnie w związku z moim przyszłym cavalierkiem, ja mam w planach agility bądź frisbee. Czas pokaże. No, i w moim domu jest trójka dzieci (łącznie ze mną) :lol: Tak więc spacerki połączone czasem z zabawami + zabawy na podwórku + treningi agility w dni powszednie powinny mu wystarczyć. Natomiast w weekendy szaleństwa rowerowe, porządne treningi, wyprawy ... :cool3:

Posted

[quote name='LadyS']Psa nie trzeba spuszczać ze smyczy/linki, żeby go zmęczyć. To jest podstawowa zasada. Bo już wczoraj dowiedziałam się od "znawców", że jest coraz więcej otyłych psów, bo... jest coraz mniej miejsc, gdzie można je puścić.

A, no własnie- pisząc o bieganiu "luzem" miałam na myśli bieganie luzem w normalnym rozumieniu i bieganie na lince.

Choć ja i tak się cieszę, że mam gdzie psa puszczac i mamy opanowane przywoływanie bo sobie nie wyobrażam chodzić z linką wszędzie.

Swoją drogą to raczej nie widuję ludzi wyprowadzających psy na lince, wolą flexi, a to już moim zdaniem jest dramat w przypadku większości psów


[quote name='maryszarda']klaki, dziękuję za opinię. Może nie doczytałaś, ale na razie rodzina mojej kuzynki planuje teriera, ja natomiast jestem w 90% zdecydowana na cavalierka. Mimo wszystko dzięki wielkie.

Tak, właśnie w związku z moim przyszłym cavalierkiem, ja mam w planach agility bądź frisbee. Czas pokaże. No, i w moim domu jest trójka dzieci (łącznie ze mną) Tak więc spacerki połączone czasem z zabawami + zabawy na podwórku + treningi agility w dni powszednie powinny mu wystarczyć. Natomiast w weekendy szaleństwa rowerowe, porządne treningi, wyprawy ...


Ja bym nie przesadzała, czy cavisiowi na prawdę są potrzebne porządne treningi? Jesli chcecie to owszem, nie zaszkodzi, a i piesek szczęśliwy będzie, ale nie róbmy tez z cavaliera border collie. Ludzie trochę straszą, a życie i tak potem wszystko weryfikuje ;) nie warto teraz sobie dokładnie planowac co jak i gdzie bo potem i tak wyjdzie inaczej, a pies w razie potrzeby będzie musiał się dostosować.

Trzeba też pamiętac o tym, że pies musi swoje w trakcie dnia przespać, a nadmierne nakręcanie go i pobudzanie spacerami, zabawami w ogrodzie itd nie jest rozsądne.

3-4 spacery w trakcie dnia wystarczą, ja z moją chodze 3 razy dziennie (razem daje to od 1,5 godziny do 3 godzin spacerów dziennie) i nie narzekam, a ona właśnie ma tą cechę, ze się dostosuje jak trzeba, ale nie pogardzi dłuższymi spacerkami. No i uwielbia aportowac, a to jest bardzo dobry sposób na wybieganie psa ;)

Posted

LadyS napisał(a):
Psa nie trzeba spuszczać ze smyczy/linki, żeby go zmęczyć. To jest podstawowa zasada.


otóż to. Kiedy opiekowałam się pewnym ON-kiem - miałam do dyspozycji jedynie 1-1,5 godzinki dziennie na porządny spacer i zabawy na podwórzu i zwyczajnie nie mogłam go ot tak na spacerze spuścic, bo zwyczajnie psa nie znałam, obawiałam się tego, nie byłam w swojej okolicy i miałam pojęcia, czy w tym miejscu jest bezpiecznie, czy nie przyjdzie inny pies - bo ON-ek był agresywny do innych psów ... :roll: Więc często zwyczajnie biegaliśmy na smyczy, potem chodziliśmy, później truchcik, troszkę przbieżki po lesie ... jakoś schodziło. Ale to nie był jakiś superżywy pies - to muszę zaznaczyć. Suczka miała 6 lat, była raczej spokojnym psem.

Posted

maryszarda napisał(a):
otóż to. Kiedy opiekowałam się pewnym ON-kiem - miałam do dyspozycji jedynie 1-1,5 godzinki dziennie na porządny spacer i zabawy na podwórzu i zwyczajnie nie mogłam go ot tak na spacerze spuścic, bo zwyczajnie psa nie znałam, obawiałam się tego, nie byłam w swojej okolicy i miałam pojęcia, czy w tym miejscu jest bezpiecznie, czy nie przyjdzie inny pies - bo ON-ek był agresywny do innych psów ... :roll: Więc często zwyczajnie biegaliśmy na smyczy, potem chodziliśmy, później truchcik, troszkę przbieżki po lesie ... jakoś schodziło. Ale to nie był jakiś superżywy pies - to muszę zaznaczyć. Suczka miała 6 lat, była raczej spokojnym psem.


Moja raz została na tydzień z koleżanką, bo ja wyjechałam i na pierwszym spacerze dała dyla na chwilkę, koleżanka się wystraszyła więc resztę tygodnia pies przechodził na smyczy. I widac było rezultat, bo jak przyjechałam i wzięłam ją na długi spacer to szalała ile wlezie, kompletnie niewyżyta była. Przed moim wyjazdem po takim długim i intensywnym spacerze by spała w domu jak zabita, a ona po powrocie chciała jeszcze żebym jej w mieszkaniu piłkę rzucała :roll:


Najlepiej od małego psa uczyć przywoływania, kojarzyć obecnośc właściciela z czymś miłym, sprawić, że to ty jestes najfajniejszą "rzeczą" na spacerze. Nie trzeba będzie potem linki czy smyczy na terenie, na którym będziesz mogła psa wybiegać ;)

No i warto uczyć chodzenia na gwizdek, nawet jako przywołania alarmowego.

Posted

maryszarda napisał(a):

No właśnie, problem w tym, że jej się takie kudłatki nie podobają ... :roll::mad: Ona jest wymagająca pod tym względem - najpierw mówi, że obojętnie, a potem że nie ten, nie ten, nie ten ... Nie podobają jej erdely, foksy etc. Ale teriera nadal chce! :angryy:


No to w grę wchodzą TTB - krótkowłose i też teriery :diabloti:, a oprócz tego foksterier krótkowłosy, parson russel terrier krótkowłosy albo załamany, manchester terrier.
Tylko szczerze mówiąc nie jestem pewna, czy terier w tym wypadku wypali. Jak pisałam, to są pobudliwe psy, potrzebują dużo bodźców, dużo stymulacji. Ja zauważyłam, że eksploatacja terenu jest dla nich również bardzo ważna, można powiedzieć, że spełniają się wtedy. Oczywiście wszystko pod kontrolą (tu już w zależności od potrzeb, czy to kontrola słowna, czy linka, czy OE).

Miejsca wszędzie da się znaleźć, ja mieszkam w samym centrum Bytomia, a mogę wskazać z 3 naprawdę świetne miejsca, gdzie baaardzo rzadko można uświadczyć człowieka, a co dopiero innego psa - czyli zadupia po prostu ;)
Tylko u nas spacer "na zadupie" trwa jakieś 3 godziny - jeden spacer... Aczkolwiek nie chodzimy na takie codziennie, to też fakt.

Posted

klaki91 napisał(a):

Ja bym nie przesadzała, czy cavisiowi na prawdę są potrzebne porządne treningi? Jesli chcecie to owszem, nie zaszkodzi, a i piesek szczęśliwy będzie, ale nie róbmy tez z cavaliera border collie. Ludzie trochę straszą, a życie i tak potem wszystko weryfikuje ;) nie warto teraz sobie dokładnie planowac co jak i gdzie bo potem i tak wyjdzie inaczej, a pies w razie potrzeby będzie musiał się dostosować.

Trzeba też pamiętac o tym, że pies musi swoje w trakcie dnia przespać, a nadmierne nakręcanie go i pobudzanie spacerami, zabawami w ogrodzie itd nie jest rozsądne.


Ach, no tak, porządne treningi to może zbyt ... ostra nazwa. Chodziło mi o bardziej aktywne agility, chociaż do końca nie wiem, czy trzeba go aż tak forsować. ;)

Z pobudzaniem masz rację - moim cichym marzeniem byłoby, że rano, kiedy byłby po pierwszym długim spacerku, później spokojnie przesypiał by czas, kiedy będę w szkole. Później byłby czas na szaleństwo. :loveu:

Rozumiem, że masz cavisia? :)

Posted

dog193 napisał(a):
No to w grę wchodzą TTB - krótkowłose i też teriery :diabloti:, a oprócz tego foksterier krótkowłosy, parson russel terrier krótkowłosy albo załamany, manchester terrier.
Tylko szczerze mówiąc nie jestem pewna, czy terier w tym wypadku wypali. Jak pisałam, to są pobudliwe psy, potrzebują dużo bodźców, dużo stymulacji. Ja zauważyłam, że eksploatacja terenu jest dla nich również bardzo ważna, można powiedzieć, że spełniają się wtedy. Oczywiście wszystko pod kontrolą (tu już w zależności od potrzeb, czy to kontrola słowna, czy linka, czy OE).

Miejsca wszędzie da się znaleźć, ja mieszkam w samym centrum Bytomia, a mogę wskazać z 3 naprawdę świetne miejsca, gdzie baaardzo rzadko można uświadczyć człowieka, a co dopiero innego psa - czyli zadupia po prostu ;)


dziękuję za odpowiedź. Rasy za chwilę będą wysłane e-mailem, wraz z uwagami. :) Zobaczymy, co odpisze.

Pewnie, będę szukać takich miejsc. mam nadzieję, że się coś trafi. A ty chodzisz z psem najpierw na smyczy/lince, a dopiero jak wejdziecie do tegoż zadupia, zdejmujesz (jeżeli w ogóle to robisz) i puszczasz psa luzem, tak? ;)

Posted

[quote name='LadyS']klaki91, gdyby to było takie proste, to wszyscy mieliby wychowane psy. Wolę psa na lince niż puszczonego luzem, bo się nie wybiega :roll:

Ależ oczywiście, ale nie ma też co od razu z góry zakładac, że akurat ten pies będzie musiał na lince chodzić. Jeśli już od szczeniaka będą ćwiczyć to bardzo prawdopodobne, że pies będzie w 99% odwoływalny i nie będzie potrzebna linka. Różne są przypadki, różne są psy, ale jak widzę te ujadające na flexi beagle czy JRT to zastanawiam się czy to rzeczywiście ci ludzie trafili na ciężkie przypadki czy przypadkiem to nie ludzie nawalili w procesie wychowawczym. Czytam sobie różne fora, z różnymi ludźmi rozmawiam i co rusz pada "a od którego miesiąca można psa ze smyczy puszczać?", "boję się go puścić bo to beagle, na pewno zwieje", "puszczałem go, ale się mnie nie słucha".

Jestem w stanie zrozumieć osoby, które trafiły na ciężkie przypadki, ale się starają, uczą.
Moja starsza suka to też pies z rodzaju tych, co to wróci jak mu sie na pewno bardziej opłaca no i jak pozałatwia swoje sprawy ;). W młodości dostarczyła nam wielu chwil grozy ;)

Natomiast nie rozumiem ludzi, którzy po prostu z góry zakładają, że pies zwieje albo prowadzą go ciągle na smyczy bo wrócic nie chciał jak kiedyś wołali. Z psem się ćwiczy a nie oczekuje, że będzie od razu idealny.


[quote name='maryszarda']Ach, no tak, porządne treningi to może zbyt ... ostra nazwa. Chodziło mi o bardziej aktywne agility, chociaż do końca nie wiem, czy trzeba go aż tak forsować.

Z pobudzaniem masz rację - moim cichym marzeniem byłoby, że rano, kiedy byłby po pierwszym długim spacerku, później spokojnie przesypiał by czas, kiedy będę w szkole. Później byłby czas na szaleństwo.

Rozumiem, że masz cavisia?

Nie mam cavisia, ale jestem żywo zainteresowana tą rasą i cockerami :) w przyszłości któregos z nich bym chciała mieć.

Aktualnie mam dzikusa ze schroniska, mniej więcej wielkości cavisia, ale raczej w typie lisa, gdzies chyba na dogo walają się jej zdjęcia

Posted

klaki91 napisał(a):



Nie mam cavisia, ale jestem żywo zainteresowana tą rasą i cockerami :) w przyszłości któregos z nich bym chciała mieć.

Aktualnie mam dzikusa ze schroniska, mniej więcej wielkości cavisia, ale raczej w typie lisa, gdzies chyba na dogo walają się jej zdjęcia ;-)


To podobnie jak ja. Ja będę miała (prawdopodobnie ... :roll:) psa, kiedy się przeprowadzimy. Będzie to najpewniej w tym, lub na początku następnego roku. Co do rasy, rodzice uważają, że się jeszcze ustali, ja myślę, że należałoby o tym pomyśleć. Dlatego jak na razie załatwiam info na własną rękę i od czasu do czasu przedstawiam je rodzicom. WIem, że to nie jest dobry pomysł, ale skoro na razie się nie interesują, będę ich musiała 'zmusić' do większego zaangażowania, później, kiedy decyzja, że będziemy mieli psa zapadnie na dobre i bedziemy wszyscy tego pewni.

Jak na razie pies jest moim niespoełnionym marzeniem od 7 lat ... nawet nie wiecie, jak zazdroszczę ludziom, którzy 'wychowali się' z psami - którzy mieli zwierzęta od zawsze. Niestety ani rodzice, ani dziadkowie, ani nawet pradziadkowie do takowych nie należeli. W ogóle ... nasza rodzina niezbyt lubi zwierzęta, chociaż moi rodzice się do tego powoli przyzwyczajają. ;)

To taki spooory off.... :oops:
przepraszam za zaśmiecanie

Jakby ktoś miał jakieś informajce nt. cavisi, zapraszam na PW>

Posted

LadyS napisał(a):
Pięknie trafiłaś - mam JRT, który chodzi na lince - ale nie ujada. Zalicza się? ;) Bo alternatywą jest OE.


i ile dziennie poświęcacie na aktywności fizyczne, spacery? :)

Posted

maryszarda napisał(a):

Pewnie, będę szukać takich miejsc. mam nadzieję, że się coś trafi. A ty chodzisz z psem najpierw na smyczy/lince, a dopiero jak wejdziecie do tegoż zadupia, zdejmujesz (jeżeli w ogóle to robisz) i puszczasz psa luzem, tak? ;)


Powiem tak, dla Jupika mam linkę 15m i ja jej nie trzymam - ona wlecze się za nim. O wiele łatwiej nad psem wtedy zapanować, w razie potrzeby łatwiej złapać linkę, niż psa, można ją przydepnąć itd. A więc pies tak naprawdę jest puszczony luzem, może sobie chadzać gdzie mu się podoba, może latać, biegać, spoko ;) Więc puszczam psa w tej lince, gdy idziemy na nasze miejsca bezludne (musimy przejść kawałek dróżką i przez łąkę, na której często są inni psiarze, a do tego wędkarze), odchodzimy od łąki, idziemy jeszcze kawałek drogą (nieużywaną), tutaj już jest pusto, ale jeszcze pies biega z linką, dochodzimy do naszego miejsca i go puszczam, bo często się w coś zaplątuje w szale biegania :evil_lol: Tam jest o tyle fajnie, że teren jest naprawdę ogromny i otwarty - a więc widać od razu, jak ktoś się zbliża, a ja mam dużo czasu na reakcję, odwołanie psa itd. Tam są nieczynne już dawno tory kolejowe, no i łąki, jakieś jeziorka, pola... Gdzie nie sięgnąć wzrokiem widać PRZESTRZEŃ :)

Posted

maryszarda napisał(a):
i ile dziennie poświęcacie na aktywności fizyczne, spacery? :)


Różnie, ale u niego aktywność fizyczna musi się łączyć z umysłową. Na trenowanie "umysłowe" w sumie poświęcamy od pół godziny do godziny dziennie (nie naraz rzecz jasna,rozłożone nieraz i na 20 sesji), na fizyczne - trzy spacery po ok. 15 minut + jeden dłuższy, to już różnie, bo zależy, gdzie idziemy, ale minimum to 1,5-2 godziny, bywa, że nawet 3-4.

Posted

dog193 napisał(a):
Powiem tak, dla Jupika mam linkę 15m i ja jej nie trzymam - ona wlecze się za nim. O wiele łatwiej nad psem wtedy zapanować, w razie potrzeby łatwiej złapać linkę, niż psa, można ją przydepnąć itd. A więc pies tak naprawdę jest puszczony luzem, może sobie chadzać gdzie mu się podoba, może latać, biegać, spoko ;) Więc puszczam psa w tej lince, gdy idziemy na nasze miejsca bezludne (musimy przejść kawałek dróżką i przez łąkę, na której często są inni psiarze, a do tego wędkarze), odchodzimy od łąki, idziemy jeszcze kawałek drogą (nieużywaną), tutaj już jest pusto, ale jeszcze pies biega z linką, dochodzimy do naszego miejsca i go puszczam, bo często się w coś zaplątuje w szale biegania :evil_lol: Tam jest o tyle fajnie, że teren jest naprawdę ogromny i otwarty - a więc widać od razu, jak ktoś się zbliża, a ja mam dużo czasu na reakcję, odwołanie psa itd. Tam są nieczynne już dawno tory kolejowe, no i łąki, jakieś jeziorka, pola... Gdzie nie sięgnąć wzrokiem widać PRZESTRZEŃ :)


ojej, lepszych warunków nie można sobie wymarzyć :D
Jakiej rasy jest twój pies?

Posted

LadyS napisał(a):
Pięknie trafiłaś - mam JRT, który chodzi na lince - ale nie ujada. Zalicza się? ;) Bo alternatywą jest OE.


Nie wiem czy się zalicza czy nie, nie wiem co robiliście żeby wyćwiczyć przywołanie, nie mi to oceniać ;)

Ja akurat miałam na myśli tych ludzi, którzy psa kupili bo w filmach często występuje i taki fajny pocieszny jak Reksio wygląda. A potem zdziwienie, że nie wystarcza mu godzinny spacer na smyczy.

Śmieszne to jest jak potem na spacerze ktoś komentuje "oj, ale ma pani wyćwiczonego pieska, taki usłuchany, jaka to rasa? bo mój to urwis, bo to JRT... ich ze smyczy puszczac nie można bo uciekają", a jak się zapytasz "a ćwiczył pan coś z nim?", "ale co ćwiczył?", "no przywoływanie", "aaa, nie, on taki od początku był nieusłuchany, na smyczy tylko chodzi"..... no cholera, i czy w takim przypadku to rzeczywiście kwestia rasy czy przypadkiem nie właściciela? Ale ludzie potem sobie powtarzają, mówia znajomym, sporo z nich nawet palcem nie kiwnie żeby chociaż spróbować nauczyc psa przybiegania na gwizdek.

To samo z beaglami. Wiecznie na flexi, wiecznie nabuzowane, drące pape na widok innego psa, z klasyczną agresją smyczową. Wszyscy tacy własciciele się tłumaczą" nie puszczam bo to beagle". jakby to było jakies uzasadnienie. Jakim cudem istnieją w takim razie ludzie, których beagle ( i to nie pojedyncze przypadki!) chodzą bez smyczy nawet w lesie a ich odwołanie gdy wpadna na trop wcale nie jest tak niemożliwe jak to sie pisze w praktycznie każdej książce?

Posted

Hihi, to nie oceniaj ogólnie, bo wiele osób, które ma jednak rasowe psy (w sensie przemyślane, jaką chcą rasę, kupione za własne, cięzko odłożone pieniądze itd), ma je wychowane ;)

Posted

maryszarda napisał(a):
ojej, lepszych warunków nie można sobie wymarzyć :D
Jakiej rasy jest twój pies?


Klik w banerek i wszystko jasne :D Foksterier krótkowłosy ;)

Posted

LadyS napisał(a):
Różnie, ale u niego aktywność fizyczna musi się łączyć z umysłową. Na trenowanie "umysłowe" w sumie poświęcamy od pół godziny do godziny dziennie (nie naraz rzecz jasna,rozłożone nieraz i na 20 sesji), na fizyczne - trzy spacery po ok. 15 minut + jeden dłuższy, to już różnie, bo zależy, gdzie idziemy, ale minimum to 1,5-2 godziny, bywa, że nawet 3-4.


Ojej, to sporo czasu w ciągu dnia :-o Nieźle, podziwiam ;) Sorki, że tak spytam, ale z czystej ciekawości - jak nie chcesz, nie odpowiadaj - pracujesz, uczysz sie? Dla mnie to dużo czasu, chociaż wiem, że są osoby, które chodzą wiecej, jednak nie widzę w siebie w roli 3-godzinnego wyprowadzacza. :lol: Dlatego zdecydowałam się na mniej aktywną (przynajmniej pozornie) rasę.

Posted

LadyS napisał(a):
Hihi, to nie oceniaj ogólnie, bo wiele osób, które ma jednak rasowe psy (w sensie przemyślane, jaką chcą rasę, kupione za własne, cięzko odłożone pieniądze itd), ma je wychowane ;)



A gdzie ja dokonałam ogólnej oceny ludzi?

Posted

Hej, marzę o tym, by za kilka lat kupić rasowego psa i wychować go sobie od szczeniaka. Interesuję się psami od dzieciństwa i dużo o nich się dowiaduję, ale wolałabym, żeby to była rasa łatwa do ułożenia, podatna na szkolenie, przyjazna i dogadująca się z innymi psami. Interesują mnie rasy średnie i duże, ponieważ jeśli kiedyś zdecyduję, że jednak wezmę małego psa, już wiem jaką rasę wybiorę. To się stanie dopiero za kilka lat, ale do tego czasu chciałabym sobie wszystko tak ułożyć, żeby mieć warunki na takiego psa o jakim marzę i poznać dokładnie jego charakter. Będę mieszkać na przedmieściach dużego miasta w bloku blisko parków, łąk itd (jeśli jednak inaczej się ułoży, to po prostu odłożę zakup psa aktywnej rasy). Mogłabym mu poświęcić ok. 1 godziny ćwiczeń dziennie (psie sporty: bieganie w zaprzęgu i frisbee, może też agility) + kilka krótkich spacerów na smyczy. W domu wolałabym, żeby był spokojny, ale co jakiś czas robiłabym mu sesje szkoleniowe i zabawy węchowe. Pies byłby ok. 8-9 godzin sam (praca). Nie może to być rasa dominująca jak np. dobermany, rodezjany, bo nie wiem czy dałabym radę takiemu psu. Nie może być też przerasowiony i o sierści wymagającej czasochłonnej/drogiej pielęgnacji. Rasa powinna być dość zdrowa. Myślałam o wielu rasach, ale każda ma wady i zalety, np. z greyhoundem nie byłoby problemu z nadaktywnością, ale boję się o jego instynkt łowiecki podczas spuszczania ze smyczy. Myślałam o takich rasach: owczarek australijski, toller, spaniel bretoński, springer spaniel, flat-coated retriever, collie krótkowłosy, biały owczarek szwajcarski, ale nie wiem czy one jednak nie są za bardzo aktywne. Nie wiem jak zapracowani ludzie znajdują codziennie kilka godzin na spacery dla psa i z tym jest największy problem. Oprócz tego chciałabym spytać, co w sytuacji, gdy się zachoruje i jest się jedyną osobą, która może psu zapewnić długi spacer? Zniesie to czy zrobi przemeblowanie w domu?

Posted

klaki91 napisał(a):

To samo z beaglami. Wiecznie na flexi, wiecznie nabuzowane, drące pape na widok innego psa, z klasyczną agresją smyczową. Wszyscy tacy własciciele się tłumaczą" nie puszczam bo to beagle". jakby to było jakies uzasadnienie. Jakim cudem istnieją w takim razie ludzie, których beagle ( i to nie pojedyncze przypadki!) chodzą bez smyczy nawet w lesie a ich odwołanie gdy wpadna na trop wcale nie jest tak niemożliwe jak to sie pisze w praktycznie każdej książce?


O, tu masz rację. Na moim osiedlu są 2 beagle - 2 na flexi :p

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...