Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

nie wiem, skąd Ty wiesz czy i jakie on ma wsparcie. bierzesz fakty z kosmosu. ale skoro wiesz lepiej, niż lekarze i dziewczyna która chorowała, to w sumie nie mam pytań.

Posted

To nie tak... Osoba z nerwicą podczas ataku paniki zdaje sobie sprawę, że to tylko atak. W końcu przeżyła to nie raz. ;-) Natomiast organizm jest przekonany, że umiera (przy mocnym ataku). Owszem, panikowanie pogarsza objawy (bo ciało nakręca umysł, umysł ciało i mamy błędne koło), ale odwracanie uwagi czy uspokajanie się pomaga tylko w słabszych przypadkach.
Nie każdy atak wygląda tak samo u każdego. I każdy ma na każdy swój sposób ;) Ty mdlałaś?

a_niusia wszystko wie najlepiej (lepiej od osób chorych nawet!), mimo, że jak naocznie widać wie o nerwicy tyle co nic, a nawet mniej. Nawet wie lepiej od babci chłopaka, że psa nie chce i będzie to dla niej obowiązek (że przyjemność na pewno nie!) :eviltong: Nie warto nawet tego czytać ;).

Posted

Amber,
Łał :-o Jestem pod wielkim, pozytywnym wrażeniem Twojej wypowiedzi. Bezbłędna... Szok.

Co do socjalizacji, po wybraniu rasy pies na pewno będzie uczęszczał do przedszkola czy do szkółki, i na pewno będziemy dowiadywać się w jakim kierunku powinno zmierzać jego wychowanie, przystosowanie. Żyjemy w dużym mieście, to nie problem. To nie będzie tak, że kupimy chłopakowi psa i mu go po prostu wręczymy, po czym zostawimy ich samopas. To jest decyzja bardzo przemyślana (pomysł padł w styczniu!) i wszystko co dalej nastąpi musi być robione z sensem. Dlatego tu się zwróciłam żeby to jednak nie był "byle jaki" pies, chociaż zapewne nawet ten "byle jaki" już samą obecnością wiele by zmienił - rozweselił, odciągnął właśnie uwagę od wiecznego umierania, bo tak dokładnie jest jak napisała Amber - on wiecznie się boi, że zaraz umrze, że się udusi, że ma zawał (blizna z przeszłości). Samo poczucie, że dla kogoś jest się ważną osobą i posiadanie obowiązku już zmienia życie ... chomik czy kanarek nie stymuluje tak jak pies. Na psychoterapii opowiadał, że pielęgnuje jakieś krzewy w ogrodzie, że zbiera przepisy - doskonale gotuje i piecze... Widać, że chce działać, że ma potrzebę zająć się czymś pozytywnym i coś w tym kierunku robi, zamiast siedzieć z założonymi rękoma przed tv. Ten chłopak tak naprawdę w tej chwili nie miałby nawet po co wstawać z łóżka. Silna nerwica to jak więzienie. Zamyka w domu, a przyjaciele nagle się wykruszają bo nie rozumieją tego. Jeszcze raz podkreślę, że naprawdę zdrowi ludzie nie zdają sobie sprawy z tego jak wiele jest takich osób i jak to jest być więźniem własnego ciała przy jednoczesnej pełnej świadomości tego!
Czyli rozumiem, że postawić jednak na goldena.

Co do pudla, to sama zastanawiam się nad tą rasą od jakiegoś czasu, ale też nad innymi. Słyszałam, że lubią się uczyć i są kontaktowe, a mi właśnie najbardziej brakuje pracy z psem. Aczkolwiek jak patrzę na psa koleżanki jednej i koleżanki drugiej, to mam spore wątpliwości co do przekonań o wrodzonej, pudlej inteligencji :eviltong: Na kolejnego pieska też będę niedługo polować, znając życie znów wpadnie kolejny kundel ;) chociaż serce tym razem bije do rasowego.

Babka od kijków raczej nie weźmie pieska ze schronu. :lol: Nie wiem jak u kundli z instynktem samozachowawczym, coby kijkiem w główkę nie zarobić, tudzież atakować kijka w czasie marszu :lol:, zapewne bardzo różnie by to mogło być. Szczenię da się oswoić z tego typu... sportem. :lol: Aha! No i jeszcze mógłby być problem tej nieszczęsnej kaczki :megagrin: przypadkiem pewnego dnia mogłaby np. zniknąć w tajemniczych okolicznościach :evil_lol:

Posted

a co wy wiecie o zyciu tego goscia wiecej niz to, co jest napisane w tym poscie?

wyraznie jest napisane KTO mu pomaga i jeszcze pada pytanie "ale jak dlugo?".

nie, amber.
nie wiem wszystkiego (i jesli piszesz do mnie, to pisz do mnie, a nie omnie-tak jest kulturalniej).
po prostu uwazam, ze psy nie sa dla wszystkich.
sa dla ludzi, ktorzy sa w stanie podjac odpowiedzialnosc za psa.

w tym przypadku tego czynnika po prostu brakuje, bo chlopak nie jest w stanie sam poradzic sobie ze swoim zyciem.
a co jesli przyjdzie odpowiedziec na pytanie "jak dlugo?".

co sie wtedy stanie z tym chlopakiem? co sie stanie z tym psem?

jesli pies pomoglby w rehabilitacji psychicznej tego chlopaka, to oczywiscie jestem jak najbardziej za i trzymam za niego kciuki.
ale nie musi miec w tym celu WLASNEGO psa.

[quote name='Dubin']Kochani. Potrzebujemy dwóch ras. Jednej pilnie, drugiej nie.
Zacznę od rasy na cito. Chodzi o osobę, która od ponad roku leczy się psychiatrycznie. W tej chwili już poza szpitalem, jednak jej stan coraz bardziej się pogarsza zamiast poprawiać. Konkretnie jest to silna nerwica z mało przyjemnie wyglądającymi atakami. Chłopak młody - 24 lub 25 lat, (przeżył w dodatku nowotwór krwi!), a od pół roku nie wychodzi już wcale z domu bo nie może. Przerwał studia, nawet wyjście do osiedlowego sklepu po coś do jedzenia jest dla niego niemożliwe!! Chłopak nie ma rodziców, pomaga mu jego babcia!! Ale jak długo?
Po wyjściu z domu często dostaje ataku paniki i... mdleje na ulicy. Ma też inne objawy temu towarzyszące jak silne kołatanie serca, duszności, zawroty głowy, bezwład kończyn, itp - poprzedzają one omdlenia w wyniku silnego stresu, zapewne zacisku żył i zmiany ciśnienia, i w konsekwencji niedotlenienia mózgu. Poszukujemy rasy, która mogłaby być szkolona pod kątem pomocy chłopakowi. Jak dotąd nikt nic mądrego wymyślił bo tylko znane są psy szkolone głównie dla inwalidów i niewidomych, żadna fundacja ponoć nie chce pomóc w tym wypadku, a choroba naprawdę jest potworna! Uniemożliwia całkowicie normalne funkcjonowanie. Tym bardziej dla tak młodej osoby. Więc zwracam się tu. Nie tylko o bezpieczeństwo chodzi w czasie upadku na beton (podczas ataku i zemdlenia tylko raz ktoś wezwał pogotowie!!!), ale również o przyjaźń z psem, uspokajający wpływ, poczucie bezpieczeństwa i wsparcia, które na pewno pomogą w rehabilitacji psychicznej Kuby.
Ale takich osób jest więcej. I są one wykluczane przez społeczeństwo jeszcze bardziej niż inwalidzi "bo to tylko jakiś głupi psychol". Ale ten "psychol" jest dobrym, kulturalnym człowiekiem, czuje tak samo jak inni i kiedyś prowadził normalne życie... Wpierw rak, potem śmierć rodziców... dla niektórych to za wiele.
Kolejny problem w tym, że w Polsce nikt nie szkoli psów pod tego typu choroby, a fundacje nie pomagają takim osobom w nabyciu psa bo psy są głównie dla niewidomych i inwalidów, nawet dla epileptyków jest problem. A chłopak ma tylko rentę. Ale może wkrótce coś się zmieni. Tu też prosimy o pomoc jeśli ktoś coś wie na temat tego typu szkoleń - jak szkolić takiego psa na własną rękę, lub gdzie można się zwrócić. Pies nie musiałby wiele umieć bo chłopak jest całkowicie sprawny (głównie chodzi o wybudzanie i wzywanie przez psa pomocy). Sama obecność psa pomocnika pokazuje innym, że osoba leżąca na chodniku to nie ćpun i nie pijak. A to już dużo.

Drugi pies - nie na dziś i nie na jutro, lecz planowany w przyszłości dla osoby samotnej w średnim wieku.
Preferowane cechy to zależność - typowa przylepa, wierna, oddana, nieuciekająca.
Silny instynkt samozachowawczy.
Brak instynktu łowieckiego bo jest w domu świnka wolno biegająca i kobita ma... kaczkę od pisklęcia :lol:
Wysokie IQ też by się przydało.
Osoba jak to starsza - długie, kilkugodzinne spacery i marsze minimum kilka razy w tygodniu (wiem , że chodzi z takimi kijkami i będzie zabierać psa ze sobą jako kompana). Nie powinien to być w tym wypadku pies typowo kanapowy czy z natury strachliwy. Raczej mały lub mikro, włos bez znaczenia.

W pierwszym wypadku myślałam żeby zaproponować poszukiwanie goldena lub pudla (tylko nie wiem jaka odmiana pudla byłaby najlepsza i nie wiem które hodowle są rzetelne).
W drugim nic mi do głowy nie przychodzi.
Prosimy, bardzo prosimy o rady, wszelkie wskazówki na wagę złota, oraz plusy i minusy proponowanych ras, co uważam też za istotne.

Posted

[quote name='Dubin']Amber,
Łał :-o Jestem pod wielkim, pozytywnym wrażeniem Twojej wypowiedzi. Bezbłędna... Szok.

Co do socjalizacji, po wybraniu rasy pies na pewno będzie uczęszczał do przedszkola czy do szkółki, i na pewno będziemy dowiadywać się w jakim kierunku powinno zmierzać jego wychowanie, przystosowanie. Żyjemy w dużym mieście, to nie problem. To nie będzie tak, że kupimy chłopakowi psa i mu go po prostu wręczymy, po czym zostawimy ich samopas. To jest decyzja bardzo przemyślana (pomysł padł w styczniu!) i wszystko co dalej nastąpi musi być robione z sensem. Dlatego tu się zwróciłam żeby to jednak nie był "byle jaki" pies, chociaż zapewne nawet ten "byle jaki" już samą obecnością wiele by zmienił - rozweselił, odciągnął właśnie uwagę od wiecznego umierania, bo tak dokładnie jest jak napisała Amber - on wiecznie się boi, że zaraz umrze, że się udusi, że ma zawał (blizna z przeszłości). Samo poczucie, że dla kogoś jest się ważną osobą i posiadanie obowiązku już zmienia życie ... chomik czy kanarek nie stymuluje tak jak pies. Na psychoterapii opowiadał, że pielęgnuje jakieś krzewy w ogrodzie, że zbiera przepisy - doskonale gotuje i piecze... Widać, że chce działać, że ma potrzebę zająć się czymś pozytywnym i coś w tym kierunku robi, zamiast siedzieć z założonymi rękoma przed tv. Ten chłopak tak naprawdę w tej chwili nie miałby nawet po co wstawać z łóżka. Silna nerwica to jak więzienie. Zamyka w domu, a przyjaciele nagle się wykruszają bo nie rozumieją tego. Jeszcze raz podkreślę, że naprawdę zdrowi ludzie nie zdają sobie sprawy z tego jak wiele jest takich osób i jak to jest być więźniem własnego ciała przy jednoczesnej pełnej świadomości tego!
Czyli rozumiem, że postawić jednak na goldena.

Co do pudla, to sama zastanawiam się nad tą rasą od jakiegoś czasu, ale też nad innymi. Słyszałam, że lubią się uczyć i są kontaktowe, a mi właśnie najbardziej brakuje pracy z psem. Aczkolwiek jak patrzę na psa koleżanki jednej i koleżanki drugiej, to mam spore wątpliwości co do przekonań o wrodzonej, pudlej inteligencji :eviltong: Na kolejnego pieska też będę niedługo polować, znając życie znów wpadnie kolejny kundel ;) chociaż serce tym razem bije do rasowego.

Babka od kijków raczej nie weźmie pieska ze schronu. :lol: Nie wiem jak u kundli z instynktem samozachowawczym, coby kijkiem w główkę nie zarobić, tudzież atakować kijka w czasie marszu :lol:, zapewne bardzo różnie by to mogło być. Szczenię da się oswoić z tego typu... sportem. :lol: Aha! No i jeszcze mógłby być problem tej nieszczęsnej kaczki :megagrin: przypadkiem pewnego dnia mogłaby np. zniknąć w tajemniczych okolicznościach :evil_lol:[/QUOTE]

a probowaliscie znalezc temu facetowi po prostu kogos, kto pracuje w dogoterapii?

Posted

Unbelievable napisał(a):
i myślę że na tym powinniśmy wszyscy zakończyć dywagacje z wszechwiedzącą a_niusią :)


akurat w tej sprawie to akurat wszyscy gowno wiedza.

tylko po prostu obie strony maja swoje zdanie.
warto to w tym przypadku uszanowac, a nie skakac bez powodu, wyciagac z kosmosu teksty o tworkach i wariatach.

Posted

no wybacz, ale pies to nie jest teoria kwantowa, to czy chłopak będzie się mógł nim zajmować tak jak powinien czy nie zależy tylko i wyłącznie od doboru rasy
takich ludzi trzeba starać się zrozumieć i pomóc, a nie rzucać kłody pod nogi

Posted

Unbelievable napisał(a):
no wybacz, ale pies to nie jest teoria kwantowa, to czy chłopak będzie się mógł nim zajmować tak jak powinien czy nie zależy tylko i wyłącznie od doboru rasy
takich ludzi trzeba starać się zrozumieć i pomóc, a nie rzucać kłody pod nogi


oczywiscie i dlatego nalezy sie zastanowic, czy branie psa w tym przypadku nie jest wlasnie rzutem kloda i to nie tylko pod jego nogi, ale tez pod nogi osoby, ktora sie nim opiekuje na codzien.

a pomagac niekoniecznie trzeba przez kupowanie mu psa.
a nawet wprost przeciwnie.

Posted

a_niusia napisał(a):
oczywiscie i dlatego nalezy sie zastanowic, czy branie psa w tym przypadku nie jest wlasnie rzutem kloda i to nie tylko pod jego nogi, ale tez pod nogi osoby, ktora sie nim opiekuje na codzien.


skoro chcą tego psa(a nie są dziećmi) i skoro OSOBA WYLECZONA mówi, że obecność psa POMAGA to widocznie to jest dobra decyzja, a nie kłoda.

Posted

akurat w tej sprawie to akurat wszyscy gowno wiedza.

W sprawie nerwicy? Nie wszyscy jak widać :lol:

a probowaliscie znalezc temu facetowi po prostu kogos, kto pracuje w dogoterapii?

Musisz postarać się zrozumieć, że nerwica to nie porażenie mózgowe i najlepsze efekty są wtedy gdy "pacjent" :evil_lol: ma swojego własnego psa. Razem stawiają małe kroczki, a nie na zasadzie odwiedziny raz w tygodniu.

tylko po prostu obie strony maja swoje zdanie.
warto to w tym przypadku uszanowac, a nie skakac bez powodu, wyciagac z kosmosu teksty o tworkach i wariatach.

Gdybyś pisała np. że grypa jest chorobą bakteryjną, a nie wirusową, to nie było by to twoje zdanie, tylko nieprawda. W przypadku tej dyskusji piszesz nieprawdę o nerwicy i jej przebiegu. Całe szczęście nie od ciebie będzie ten pies kupowany :eviltong:

Dubin: rasa oczywiście ma znaczenie, ale w obrębie każdej może się trafić przeróżny osobnik ;). Od tego jest już hodowca, który pomoże wstępnie ocenić charakter. Najlepiej byłoby się spytać Kuby jakie psy mu się podobają, niekoniecznie musi być to przecież golden. Szczerze mówiąc nie znam się zbyt na psach asystujących, wiem natomiast co nieco o nerwicy i wiem, że dobry pies to taki, który jest przyjacielem, a to potrafi prawie każdy bez wyjątku ;).

Posted

O kurcze, nawet nie zauważyłam, że tyle postów poleciało wcześniej :) :) Filmik piękny. Aż mi się łza w oku zakręciła. Cudowny psiak :)
Szura, gratuluję, że z tego wyszłaś, naprawdę. Też mam nadzieję na happy end!!!
No babcia wiecznie żyć nie będzie. Ale jeżeli każdy miałby myśleć takimi kategoriami to nikt nie przygarniałby psów i nie rodziłby dzieci, bo a nuż jutro umrze.
Na psa zdeklarowały zrzutkę 4 osoby - uważasz, że one nie będą interesowały się dalszymi losami psa i Kuby? Nie ma takiej opcji.

Posted

alez ja nie pisze nic o nerwicy i jej przebiegu ani o grypie. w ktorym miejscu cos o tym napisalam? skad wyciagnelas wnioski o tworkach i kaftanach?

to super, ze ktos wyszedl z nerwicy, fantastycznie, ze pies mu pomogl itd.

jednak w przypadku tej konkretnej rodziny, ktora sklada sie z wnuka i babci, ktora nie wiadomo jak dlugo bedzie jeszcze mogla sie tym wnukiem zajmowac, wziecie psa to mnozenie problemow.

pies-przyjaciel jak najbardziej. ale warto chlopakowi dac szanse troche sie ogarnac zdrowotnie zanim bedzie w stanie wziac za psa odpowiedzialnosc. psy nie lecza z nerwicy. owszem, moga w tym pomagac, bo pies bardzo dobrze wplywa na psychike.

jednak branie szczeniaka nawet takiego wybranego przez hodowce to w tym przypadku jest nieporozumienie.

Posted

[quote name='Dubin']O kurcze, nawet nie zauważyłam, że tyle postów poleciało wcześniej :) :) Filmik piękny. Aż mi się łza w oku zakręciła. Cudowny psiak :)
Szura, gratuluję, że z tego wyszłaś, naprawdę. Też mam nadzieję na happy end!!!
No babcia wiecznie żyć nie będzie. Ale jeżeli każdy miałby myśleć takimi kategoriami to nikt nie przygarniałby psów i nie rodziłby dzieci, bo a nuż jutro umrze.
Na psa zdeklarowały zrzutkę 4 osoby - uważasz, że one nie będą interesowały się dalszymi losami psa i Kuby? Nie ma takiej opcji.

tak, uwazam, ze po pewnym czasie moga stracic zainteresowanie.
jestem daleka od tego, ze tak sie na 100% stanie-zeby nikt mi nie wyskoczyl znowu z tekstami o kaftanach.

ale po pierwsze szczeniaka nie da sie wychowywac w cztery osoby na odleglosc.
a po drugie kazdy ma swoje zycie i predzej czy pozniej to ono staje sie najwazniejsze.

warto wiec sprawic chlopakowi psa, kiedy bedzie zdolny, aby w miare sie ogarnac.
tak, zeby nie obaczac tym dodatkowo jego babci i miec pewnosc, ze kiedy jej zabraknie, kuba bedzie w stanie zajac sie i soba i swoim psem samodzielnie.

Posted

Nie każdy atak wygląda tak samo u każdego.


Oczywiście, i na pewno to inaczej wygląda, gdy do tego dochodzi ciągły lęk przed śmiercią, natomiast, że wygodnie zacytuję "[FONT=sans-serif]Charakterystyczne jest to, że chory często zdaje sobie sprawę z absurdalności swoich objawów ([/FONT]natręctw[FONT=sans-serif], [/FONT]fobii[FONT=sans-serif]) czy braku podstaw swoich objawów somatycznych, jednakże zmuszony jest do ich powtarzania. Między innymi ta cecha – krytycyzm wobec swoich objawów – różni nerwicę od [/FONT]psychozy[FONT=sans-serif]."

Odnośnie pomysłu na 'cudze psy' - czy to spacerki z psami znajomych, czy to dogoterapię... To naprawdę nie pomoże, to nie o to chodzi, żeby sobie pieska pomiziać (choć to może uspokajać). Chodzi o to, żeby mieć kogoś, za kogo jest się odpowiedzialnym, o kogo trzeba dbać, dla którego się trzeba starać. Z kim jednocześnie buduje się silną psychiczną więź, porozumienie, zaufanie. O kogoś, kto jest zawsze i bezwarunkowo, i komu chcemy się odwdzięczyć tym samym.

Bardzo często dostawałam ataków paniki w komunikacji miejskiej. Gdy trafił do mnie pies, okazało się, że boi się autobusów i tramwajów. I walka z jego fobią, skupienie się na jego strachu, chęć okazania mu wsparcia, swojego spokoju itd sprawiały, że byłam skupiona na wszystkim, tylko nie na sobie. Jak się do tego doda obecność psa, któremu ufałam i za którego się czułam odpowiedzialna, to w końcu udało mi się nad tym zapanować. Teraz i ja, i on jeździmy spokojnie. ;)

Wyprowadzenie psa znajomego na spacerek nijak nie pomoże.

Odnośnie goldena, to one potrzebują dość sporo ruchu, no, chyba że się wybierze bardzo spokojnego szczeniaka, to może miałoby to sens.

[/FONT]
Szura, gratuluję, że z tego wyszłaś, naprawdę.


Dziękuję. :)

Posted

motyleqq napisał(a):
hehe, to wszechwiedzenie lepiej od chorych, rodziny, bliskich i lekarzy mnie za bardzo rozwala, bym mogła dalej rozmawiać :lol:


na tym forum nie ma kuby, jego babci ani jego lekarza.

Posted

a_niusia, pies to właśnie jest szansa na powrót do normalności. Btw, jest to wątek na temat doboru rasy, a nie na temat tego komu ty dałabyś psa. :lol:
Jak wspominałam, decyzja jest podjęta z pełną odpowiedzialnością, to nie będzie ich pierwszy pies. Minęło 5 miesięcy spędzonych na przemyśleniach - to nie jest hop-siup bierzemy psa.

Posted

[quote name='Szura'][FONT=sans-serif]

Odnośnie pomysłu na 'cudze psy' - czy to spacerki z psami znajomych, czy to dogoterapię... To naprawdę nie pomoże, to nie o to chodzi, żeby sobie pieska pomiziać (choć to może uspokajać). Chodzi o to, żeby mieć kogoś, za kogo jest się odpowiedzialnym, o kogo trzeba dbać, dla którego się trzeba starać. Z kim jednocześnie buduje się silną psychiczną więź, porozumienie, zaufanie. O kogoś, kto jest zawsze i bezwarunkowo, i komu chcemy się odwdzięczyć tym samym.

Bardzo często dostawałam ataków paniki w komunikacji miejskiej. Gdy trafił do mnie pies, okazało się, że boi się autobusów i tramwajów. I walka z jego fobią, skupienie się na jego strachu, chęć okazania mu wsparcia, swojego spokoju itd sprawiały, że byłam skupiona na wszystkim, tylko nie na sobie. Jak się do tego doda obecność psa, któremu ufałam i za którego się czułam odpowiedzialna, to w końcu udało mi się nad tym zapanować. Teraz i ja, i on jeździmy spokojnie. ;)

Wyprowadzenie psa znajomego na spacerek nijak nie pomoże.

Odnośnie goldena, to one potrzebują dość sporo ruchu, no, chyba że się wybierze bardzo spokojnego szczeniaka, to może miałoby to sens.[/FONT]


moze pomoc nie w walce z nerwica, ale w tym, aby znalezc powod, aby wyjsc z domu.
to tez jest wazne skoro akurat w przypadku tego chlopaka wystepuje taki problem.
przebywanie z psami jest przyjemne i jesli jest to przyjemne takze dla niego, to czemu mu tego nie umozliwic.

jesli chodzi o goldeny...spokojny szczeniak wcale nie potrzebuje mniej ruchu niz ten szalony.

nie rozumiem dlaczego upieracie sie na szczeniaka w tym przypadku.
jesli oboje z babcia chca miec psa, to czy nie lepiej by bylo wziac doroslego psa o zrownowazonym charakterze sprawdzonym np. w domu tymczasowym? to byloby lepsze i dla kuby i dla jego babci.
jesli to ma byc po prostu pies-przyjaciel, to moze warto pojsc w tym kierunku.
ominie ich szczanie po katach, problemy wychowawcze itd.

Posted

Dubin napisał(a):
a_niusia, pies to właśnie jest szansa na powrót do normalności. Btw, jest to wątek na temat doboru rasy, a nie na temat tego komu ty dałabyś psa. :lol:
Jak wspominałam, decyzja jest podjęta z pełną odpowiedzialnością, to nie będzie ich pierwszy pies. Minęło 5 miesięcy spędzonych na przemyśleniach - to nie jest hop-siup bierzemy psa.


czyja to jest decyzja?
z czyja odpowiedzialnoscia podjeta?
i kto bedzie figurowal w umowie jako wlasciciel psa?

Posted

Nie uparliśmy się na szczenię. Wpierw myśleliśmy, że jest szansa na pieska asystującego. Ale nie ma.
Szurka, Poznań (Ławica). Swoją drogą, piękne tereny właśnie na spacery z psem :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...