dog193 Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Bonsai, może sznaucer olbrzym? Nie wiem, czy z charakteru przypomina CTRa, ale z wyglądu jest dosyć podobny, a jeśli nie chcesz się bawić w trymowanie, to można psa zgolić, coś na wzór tego psa: http://i1028.photobucket.com/albums/y343/klaudusia0219/Mio%20Amore%20Dyas%20Poland%20FCI/Obraz015-3.jpg http://i1028.photobucket.com/albums/y343/klaudusia0219/Mio%20Amore%20Dyas%20Poland%20FCI/Obraz016-2.jpg http://i1028.photobucket.com/albums/y343/klaudusia0219/Mio%20Amore%20Dyas%20Poland%20FCI/Obraz022-5.jpg Quote
bonsai_88 Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Dog CTRa też bym mogła golić, jakby mnie ambicje wystawowe nie trzymały ;). Po to wymusiłam na rodzicach kupno psa z rodowodem, żeby móc się później w wystawianie pobawić :P. Swoją drogą w marzeniach mojego ojca jest później hodowla, więc tym bardziej wszelkie psy niewystawowe odpadają [psy bez uprawnień przy mnie rozmażane nie będą i koniec!]. W sumie nad sznupkiem też się już zastanawiałam, ale czekam na dalsze propozycje ;). Zwłaszcza, że docelowy wybór rasy będzie należał do "właścicielki", czyli mojej mamy.... A... ważna rzecz - odpadają wszystkie psy z wąskimi pyskami. Ot, fanaberia mojej mamy, jej się takie pyski u psów nie podobają. Już i tak biedna narzeka, że mojej kudłatej regularnie pysk strzygę na krótko. Tak więc pysk musi być puchaty albo szeroki. A szkoda, bo odpadają moje ukochane charty :(. Quote
dog193 Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Mhm, rozumiem :) No tak, ogolony sznup na wystawach raczej się nie pokaże ;) Hmmm, może molos jakiś? Wyglądem odstraszy :) Quote
puchu Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Wilczarz też odpada? One aż tak wąskiego pyska nie mają. Z dużych miśków, to może bernardyn krótkowłosy albo dog de bordeaux? Quote
NightQueen Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 bonsai_88 a może rotka? rasa uznawana za agresywną a w rzeczywistości są opanowane, ciężko je wyprowadzić z równowagi, dobrze wychowany na pewno nie będzie sprawiał problemów w posiadłości agroturystycznej. X-lat temu byłam w Rabce na tydzień, mieszkaliśmy w hoteliku, masa ludzi, obok konie/krowy/barany i właśnie rotek, który nie miał nic przeciwko by po terenie wałęsali się obcy, choć oczywiście jest to rasa nie ufna, więc zbytnio się nie spouchwalał z ludźmi, ale wcale nie oznacza to że nie przychodzi po porcię miziania ;) Rasa stróżująca, więc będzie pilnował dobytku i myślę że charakterem one właśnie przypominają CTR, mają podobną zaciętość i nie ukrywajmy obie rasy nie są zbyt łatwe w prowadzeniu, a pielęgnacja w przypadku rotków jest łatwa, właściwie ogranicza się do kąpieli przed wystawą ;) Rotki wbrew ich opinii, nie atakują bezmyślnie wszystkich ludzi, są przyjacielskie, kontaktowe (dla domowników) Quote
bonsai_88 Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Wilczarz też odpada, niestety :(... NightQueen rotek to nie jest głupi pomysł... zastanawiam się tylko jak taki psiak wytrzyma przebywanie głównie na dworze na zimę? Zaproponuję to rodzicom, może zaakceptują wybór. W najgorszym wypadku - psy będą miały wstęp do MOJEGO domu [do domu rodziców, gdzie będą też goście psy z założenia mają nie wchodzić], a jak dla mnie mogą siedziec w domu ile tylko chcą ;). Tylko, że w takim wypadku będą siedziały same, ponieważ to ja będę głównie na dworze. Swoja drogą znam parę dobrze prowadzonych rotków - cuda, nie psy. Jest to rasa, którą bardzo lubię i złego słowa powiedzieć nie dam. Molosy też nie są złym pomysłem, muszę siąść i przejrzeć je dokładniej - może coś przypasuje. Najtrudniejsze jest chyba to, że pies ma przypasować 3 kompletnie różnym osobom [np. przy moim tacie widziałabym z charakteru i trybu życia jakiegoś wyżła, a przy mamie... goldena], a na dodatek moi rodzice mają problem zrozumieć jak ważny jest charakter przy odpowiednim doborze psa. Quote
NightQueen Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Rotki są w miarę odporną rasą na temperatury, ale wiadomo pies który podszerstka nie ma, nie będzie mógł zbyt długo na mrozie przebywać, ale nie jest to też rasa bardzo delikatna, która przy niższej temperaturze będzie chorować, więc myślę że te parę godzin gdy będzie w ruchu może spokojnie przebywać na zewnątrz, oczywiście nie przy skrajnych temperaturach jak -15. Zawsze można zrobić ocieplaną budę żeby miał się gdzie schronić, czy osobne wejście do garażu. Nawet jak będzie musiał siedzieć sam to myślę że dla wychowanego rotka nie będzie problemu, to stróżujące więc we krwi mają indywidualność, więc z odrobiną samotności powinien sobie poradzić. Quote
bobroska. Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Sparaliżowany. Wybacz osobiste pytanie, ale zrozumiałam z Twoich postów, że nie mieszkasz z rodzicami? Tak napiszę, że wychowywanie molosa nie jest trudne tylko ze względu na charakter.. Wiem co mówię, bo akurat takowego wychowuję.. To jest pies, który rośnie niesamowicie szybko, naprawdę, po prostu w oczach. W jeden dzień nie dosięga do niebezpiecznych rzeczy, w drugi już kładzie na nich łeb. Masakra. Quote
daderma Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 magdabalbina napisał(a): A do tego słyszałam, że lisy to podobno takie stworzenia, które potrafią jakoś psa zakopać w swojej norze - nie wiecie, czy to prawda? Jeśli chodzi o lisy to raczej nie. Natomiast borsuki tak zrobić potrafią. Ale obecnie mamy wysyp lisów nie borsuków, więc szansa że trafi na borsuka jest nieduża. Ale jeśli wlezie do jakiejś lisiej nory to po prostu może nie móć wyjść. Wtedy norę się rozkopuje. pozdrawiam Quote
Martens Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 NightQueen napisał(a):Rotki są w miarę odporną rasą na temperatury, ale wiadomo pies który podszerstka nie ma, nie będzie mógł zbyt długo na mrozie przebywać Ale rottki przecież mają podszerstek i naprawdę jeśli chodzi o temperaturę zimą są bardzo wytrzymałe. To zupełnie inny typ szaty niż doberman czy dog; wystarczy pomacać - ich włos to coś pomiędzy labradorem a ONkiem krótkowłosym. Psychicznie też dobrze dają sobie radę na zewnątrz, jeśli mają dobry kontakt z rodziną. Quote
NightQueen Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Martens napisał(a):Ale rottki przecież mają podszerstek i naprawdę jeśli chodzi o temperaturę zimą są bardzo wytrzymałe. To zupełnie inny typ szaty niż doberman czy dog; wystarczy pomacać - ich włos to coś pomiędzy labradorem a ONkiem krótkowłosym. Psychicznie też dobrze dają sobie radę na zewnątrz, jeśli mają dobry kontakt z rodziną. źle się wyraziłam, miałam na myśli że nie mają podszerstka jak długowłose psy, rotek nie będzie aż tak zabezpieczony przed zimnem jak huski, bernardyn itp. Quote
daderma Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 [quote name='Sybel']Myśliwy ma "prawo" w uzasadnionym przypadku odstrzelić (i udokumentować odstrzał) psa na terenach leśnych oddalonych o więcej niż 500 metrów od zabudowań (mogłam się rąbnąć z odległością) Jak udowodnisz powiedzmy 2-3 myśliwym, że w momencie odstrzału pies był na smyczy? Może być jeden głos przeciwko trzem mówiącym, że pies gonił właśnie sarnę, chciał ich zagryźć czy coś. Sybel- z odległością się rąbnęłaś - 100 m.od zabudowań 500m. od zgromadzeń. Nie przypuszczam żeby którykolwiek normalny myśliwy zastrzelił Ci psa k. masz na smyczy. Faktem jest że może też być różnie. Jak psy będą pomykać sobie swobodnie to strzelą robiąc to prawie odruchowo. Dlatego jak wilk gdzieś tam w Łagiewnikach gdzieś poleci to jestem spokojny, ale na Mazurach to już żartów nie ma. Daj link do tej strony o myśliwych. pozdrawiam Quote
daderma Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Już znalazłem te strony o myśliwych zabijających psy. Przeczytałem kilka opisów.Psy biegały luzem ;( Etyka myśliwych to już niestety całkiem odmienne i przykre zagadnienie. pozdrawiam Quote
bonsai_88 Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Tak swoją drogą wie ktoś z was czy myśliwy ma prawo zastrzelić mi mojego psa na MOIM polu [nieogrodzonym]? Oraz jak pozbyć się prześlicznej ambony myśliwskiej z tegoż pola? Ambony bardzo lubię, jej fakt istnienia mi bynajmniej nie przeszkadza... jednak wiedza, że na wyżej wymienionej czasami swoje piękne zadki sadzają myśliwy już mnie lekko gryzie. Daderma czytałam już o wypadkach zastrzelenia psa będącego na smyczy oraz znajdującego się metr-dwa od właściciela [w takim wypadku nikt mi nie wmówi, że myśliwy właściciela nie widział]. Quote
dagg Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Czy przy takiej odległości od właściciela, nie jest zbyt duże ryzyko, że tegoż trafi? Czy oni naprawdę są tak pewni swoich umiejętności? Poza tym, czy pies, którego chcą odstrzelić, nie powinien wykazywać oznak zdziczenia? Quote
Jara Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Są przypadki zastrzelenia psa na ogrodzony podwórku, przy domu.. Quote
Sybel Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Było też coś takiego, nie ma info o dalszym postępowaniu, także nie wiem, jak to faktycznie było, ale jeśli tak... Ręce opadają. http://www.stopodstrzalom.pl/?page_id=530 Czy we wsi Majdanek pod Tomaszowem Lubelskim myśliwi złamali prawo? Myśliwi zastrzelili we wsi pięć psów. Według świadków - niemal pod oknami domów. Sprawę bada policja, obrońcy zwierząt grożą strzelcom sądem. Okręgowe władze łowieckie nie mają sobie nic do zarzucenia - czytamy w Dzienniku Wschodnim. Do strzelaniny doszło w środę. Kilka psów nie odstępowało na krok suki, która miała cieczkę. Po południu we wsi rozległy się strzały. - Jak pobiegłam na miejsce, to nie było już kogo ratować - opowiada Krystyna Herda. - Zabili mojego Kołodkę i Piczuna. Po śmierci męża kobieta mieszkała sama z czarnymi kundelkami. - Nie miałam nikogo innego, rozmawiałam z nimi, a teraz zostałam sama - szlocha pani Krystyna. Zofia Łyczko straciła Reksia. - Mój pięcioletni wnuczek płacze, ja też płaczę. Reksio nikomu nigdy nie zrobił krzywdy. W środę wyskoczył za ogrodzenie, do suczki. Już nie wrócił do domu - opowiada pani Zofia. W sumie w Majdanku zginęło pięć psów. Wszystkie miały właścicieli. Dlaczego myśliwi je zabili? - To był ich obowiązek - twierdzi Dominik Wojtuch, zamojski łowczy okręgowy. Według niego na Zamojszczyźnie żyje około 2 tys. bezpańskich psów, które atakują drobną zwierzynę. Myśliwi z Koła Łowieckiego nr 71 “Cyranka” w Tomaszowie Lubelskim - jak informuje łowczy - zajmowali się w środę w okolicach Majdanu Górnego, Sabaudii i Majdanka dokarmianiem dzikich zwierząt i zdejmowaniem wnyków, zastawionych przez kłusowników. - W wąwozach znaleźli rozdarte sarny - kontynuuje nasz rozmówca. - Gospodarskie psy powinny być trzymane na łańcuchu albo za ogrodzeniem. Te biegały samopas. Gdyby były z właścicielami, nikt by do nich nie strzelał. Wojtuch powołuje się na znowelizowaną Ustawę o ochronie zwierząt, zezwalającą na strzelanie do zdziczałych psów i kotów przebywających bez dozoru i opieki człowieka na terenach obwodów łowieckich, w odległości większej niż 200 metrów od zabudowań mieszkalnych. Myśliwi utrzymują, że psy znajdowały się w odległości ok. 300 metrów od zabudowań, ale świadkowie mówią, że do strzelaniny doszło niemal pod ich oknami. - Mamy świadków - zapewnia Krystyna Herda. Jaka jest prawda? Wezwani na miejsce policjanci znaleźli trzy martwe czworonogi. - Jeden leżał przy płocie, a dwa w odległości ok. 50 m od zabudowań - mówi Marek Czerenko, rzecznik tomaszowskiej policji. Gdzie się podziały dwa zabite psy? Prawdopodobnie zabrali je myśliwi. Tomaszowska policja sprawdza, czy nie złamali przepisów Ustawy o ochronie zwierząt, a więc czy zasadnie i z zachowaniem wszystkich środków bezpieczeństwa użyli broni. Krystyna Pomarańska z Lubelskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt “Jestem w szoku. Jakim prawem strzelali do tych bezbronnych zwierząt? Przecież jak suka ma cieczkę, to psy z łańcuchów się urywają i za nią lecą, bo taka ich natura. Zabijać wszystkie po kolei pod opłotkami? To nie myśliwi, lecz mordercy. Tego im nie podarujemy. Sprawa znajdzie finał w sądzie.” Autor artykułu: Leszek Wójtowicz, Dziennik Wschodni Quote
Martens Posted July 27, 2011 Posted July 27, 2011 bonsai_88 napisał(a):Tak swoją drogą wie ktoś z was czy myśliwy ma prawo zastrzelić mi mojego psa na MOIM polu [nieogrodzonym]? Oraz jak pozbyć się prześlicznej ambony myśliwskiej z tegoż pola? Ambony bardzo lubię, jej fakt istnienia mi bynajmniej nie przeszkadza... jednak wiedza, że na wyżej wymienionej czasami swoje piękne zadki sadzają myśliwy już mnie lekko gryzie. Jeśli pies jest na tym TWOIM polu ponad 200 m (?) od zabudowań, bez opieki i uznaj go za zdziczałego to, tak, mogą... Jak chcesz się tego cuda pozbyć, to musisz wnioskować o wyłączenie Twojego pola z obwodów łowieckich, ale to m. in. oznacza, że nie otrzymasz odszkodowania z szkody wyrządzone np. przez dziki etc. tudzież chyba musisz spełniać jakieś warunki; nie wiem czy nie musisz tego grodzić, ale to już chyba lepiej zapytaj na łowieckim forum. Quote
cienkun Posted July 27, 2011 Posted July 27, 2011 daguerrotype napisał(a):Czy przy takiej odległości od właściciela, nie jest zbyt duże ryzyko, że tegoż trafi? Czy oni naprawdę są tak pewni swoich umiejętności? Nie. Część z nich jest zwyczajnie tak głupia... Quote
daderma Posted July 27, 2011 Posted July 27, 2011 Bonsai-w sprawie ambony - czy właściciel gruntu wydał pisemną zgodę na postawienie takowej? Wiesz, bez zgody właściciela gruntu postawienie czegokolwiek jest b. ryzykowne. Co do zastrzelenia Twojego psa na Twoim polu - to niestety jak będzie sobie tam biegał luzem , bo np. skądś wraca to mogą zastrzelić.W razie co powie że widział Twojego psa z zajączkiem w pysku (albo i nic nie powie).Zajączek może okazać się np. starym kaloszem bo myśliwy niedowidział. Niestety etyka myśliwska, tak jak jakakolwiek etyka wśród nas, jest na niewysokim poziomie :-( pozdrawiam ps. Rada Martens wydaje się dobra. Cienkun - myśliwi rekrutują się spośród nas.Oczywiście, że część to idioci. Quote
Mopsik1 Posted July 27, 2011 Posted July 27, 2011 Bonsai jak na moje oko do twoich wymagań pasuje Fila Brasileiro ;) Quote
evel Posted July 27, 2011 Posted July 27, 2011 bonsai_88 napisał(a): Rasy dążące do agresji i bardzo nieufne do obcych zdecydowanie odpadają, ponieważ psiak będzie mieszkał na terenie gospodarstwa agroturystycznego. W związku z powyższym - chyba nie bardzo pasuje filet... Mopsik1 napisał(a):Bonsai jak na moje oko do twoich wymagań pasuje Fila Brasileiro ;-) Quote
bonsai_88 Posted July 27, 2011 Posted July 27, 2011 No właśnie kiedyś bardzo zraziłam się do Filii - jeden samiec był trzymany w stadninie, w której jeździłam i nie raz musiałam się nagłowić jak dojść do konia/ wziąść siodło tak, żeby psiak się na mnie nie rzucił. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.