magdabalbina Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Witajcie, ja jestem tutaj dopiero od dzisiaj. Od miesiąca mam w domu mieszańca, który jednak wyglądem i charakterem zupełnie pasuje do jack russel terriera. Mikser urodził się 6 maja, więc nie ma jeszcze 3 miesięcy. Mieszkam w bloku, w dużej kawalerce. Wiem, że terriery to psy myśliwskie, potrzebujące dużo ruchu. Jednak jak na razie dajemy sobie radę - rano 15 minut przebieżki po lesie, po południu godzinne łażenie po lesie, a w międzyczasie krótkie wyjścia na siusiu i oczywiście masa zabawy w domu - rzucanie plastikowej butelki, walka o maskotki, a gdy ja już padam, a pies jeszcze nie, wyciągam jakąś przekąskę w stylu suszonego ucha królika. Do tej pory pracowałam w gazecie, więc wykonywałam pracę głównie w domu, nienormowany czas. Mieszkam z psem sama, więc zdarza się, że muszę pojechać do miasta, pozałatwiać sprawy. Czasem pies zostaje sam w domu nawet i 6-7 godzin. I o dziwo, robi wtedy o wiele mniej szkód niż gdy jestem w domu (prawdopodobnie wtedy śpi, bo gdy wracam energia go rozpiera). Więc gdyby ktoś się zastanawiał nad myśliwskim w mieszkaniu - da się to połączyć :) Quote
Unbelievable Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 magdabalbina napisał(a):Witajcie, ja jestem tutaj dopiero od dzisiaj. Od miesiąca mam w domu mieszańca, który jednak wyglądem i charakterem zupełnie pasuje do jack russel terriera. Mikser urodził się 6 maja, więc nie ma jeszcze 3 miesięcy. Mieszkam w bloku, w dużej kawalerce. Wiem, że terriery to psy myśliwskie, potrzebujące dużo ruchu. Jednak jak na razie dajemy sobie radę - rano 15 minut przebieżki po lesie, po południu godzinne łażenie po lesie, a w międzyczasie krótkie wyjścia na siusiu i oczywiście masa zabawy w domu - rzucanie plastikowej butelki, walka o maskotki, a gdy ja już padam, a pies jeszcze nie, wyciągam jakąś przekąskę w stylu suszonego ucha królika. Do tej pory pracowałam w gazecie, więc wykonywałam pracę głównie w domu, nienormowany czas. Mieszkam z psem sama, więc zdarza się, że muszę pojechać do miasta, pozałatwiać sprawy. Czasem pies zostaje sam w domu nawet i 6-7 godzin. I o dziwo, robi wtedy o wiele mniej szkód niż gdy jestem w domu (prawdopodobnie wtedy śpi, bo gdy wracam energia go rozpiera). Więc gdyby ktoś się zastanawiał nad myśliwskim w mieszkaniu - da się to połączyć :) ja tylko napiszę żebyś uważała w tym lesie bo jak ci pies zacznie uciekać to będzie ci ciężko ;) Quote
magdabalbina Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Unbelievable napisał(a):ja tylko napiszę żebyś uważała w tym lesie bo jak ci pies zacznie uciekać to będzie ci ciężko ;) Właśnie dlatego nawet w lesie biega na 5 metrowej smyczy. Spuszczam go jedynie na ogrodzonej działce rodziców, bo ostatnio nawet pod blokiem (mieszkamy 100 m od lasu i czasem podchodzą lisy i dziki) poczuł chyba jakiś trop, bo nie mogłam go złapać, żeby wrócić do domu :P Ale przeważnie gdy Mikser "strzela fochy", że nie chce wracać do domu i kładzie się na trawniku pod klatką schodową, odpinam mu smycz i powoli, ale stanowczo wchodzę do klatki i idę po schodach. Mniej więcej w połowie drogi pies mnie wyprzedza i czeka pod drzwiami :) Quote
cienkun Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Niech to. Mój rotek z początku też gonił za zwierzyną, ale potem tak się nauczył, że mogłem chodzić z nim po lesie bez smyczy i nie odszedł dalej niż 4 metry ode mnie nawet jak zobaczył sarnę. Rano zabierałem go jak szedłem ćwiczyć qi gong do lasu i nigdy się samowolnie nie oddalił. Jak mi żal że już go nie ma... Gdzie ja znajdę drugiego takiego? A wracając do lasu, to trzeba uważać spuszczając psa, żeby nie odszedł za daleko, bo myśliwi czasem strzelają do psów... Quote
zmierzchnica Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 W każdego psa trzeba włożyć sporo pracy, żeby był wychowany i odpowiadał nam swoim zachowaniem ;) To też funkcja wieku - wiadomo, że młody pies będzie bardziej pobudliwy, skłonny do oddalania się, ucieczek czy włóczęgostwa. Moja starsza suka miała kiedyś zapędy do gonienia zwierzyny, teraz sarna mogłaby za przeproszeniem narobić jej na głowę i Luce by się nie chciało jej pogonić ;) Dużo zależy od psa. cienkun, a może pomyśl o starszym (4-5 lat) psie z DT, sprawdzonym pod tym względem? Jest wiele psów-aniołów - cichych, spokojnych, usłuchanych - które po schroniskowej czy innej życiowej traumie ani myślą oddalać się od właściciela. Z Twojego opisu wynika jednak, że najlepszy dla Ciebie byłby rotek. Nie wiem jakie masz warunki mieszkaniowe, ale może też jakiś molos? Nie znam wielu dużych gabarytowo psów, które mają popęd myśliwski. Większość z nich preferuje spokojny spacer, a moment postoju traktują jako przerwę na odpoczynek. Takie są np. nowofundlandy czy dogi niemieckie, które znam. Quote
magdabalbina Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Mój Mikser ma sterczący biały ogon, więc myśliwi raczej nie są dla niego zagrożeniem. Gorzej jest z lisami :( On bardzo lubi kopać w ziemi i ciągle muszę go pilnować, żeby czegoś nie wykopał przypadkiem (np. ostatnio na cmentarzu zaczął kopać pod grobem...). A do tego słyszałam, że lisy to podobno takie stworzenia, które potrafią jakoś psa zakopać w swojej norze - nie wiecie, czy to prawda? Ostatnio Miksia musiałam za ogon wyciągać, bo tak się zakopał w jakiejś jamie, że tylko zadek wystawał... Quote
cienkun Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Mój Mikser ma sterczący biały ogon, więc myśliwi raczej nie są dla niego zagrożeniem. Nie chodzi o to że strzelają do psów przez pomyłkę, tylko że strzelają do nich celowo. Co więcej jest to zgodne z prawem, ponieważ pies bez smyczy w lesie jest uważany za zagrożenie dla zwierzyny leśnej... a może pomyśl o starszym (4-5 lat) psie z DT Taką opcję również biorę pod uwagę Quote
Sybel Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Myśliwy ma "prawo" w uzasadnionym przypadku odstrzelić (i udokumentować odstrzał) psa na terenach leśnych oddalonych o więcej niż 500 metrów od zabudowań (mogłam się rąbnąć z odległością) Jak udowodnisz powiedzmy 2-3 myśliwym, że w momencie odstrzału pies był na smyczy? Może być jeden głos przeciwko trzem mówiącym, że pies gonił właśnie sarnę, chciał ich zagryźć czy coś. Jest masa takich przypadków, nawet jest strona poświęcona pamieci zwierząt, które padły ofiarą myśliwych (osobiście przeryczałam całą lekturę tej strony). To taki offtop, czasem nawet cały biały pies nie ma szans... A, co do psów w lesie jeszcze, to dla mnie osobiście największym problemem są kupy dzików. W Łagiewnikach koło Łodzi, gdzie czasem chodzę z moimi chłopakami, jest sporo dzików, a wiadomo, jedzenie, które z jednej strony wyszło, musi wyjść z drugiej. Mój Felek oczywiście wykorzystuje każdą okazję, zeby wywinąć orła w te kupy. A jak się potem wraca do domu... Cienkun, poszukaj moze psów do adopcji w swojej okolicy, a nuż któryś ci się spodoba :) Quote
AK47 Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Ja wziołem Pit Bula czyli Nierodowodowy amstaff . Potrzeby dlaczego taki a nie inny. Ma być piesek który dotrzyma towarzystwa na roweże ok 3 godzin. Gdy podwórko będzie bez domowników ma odstraszyć wyglądem penera który chce ukraść np rower. Miał być owczarek środkowo azjatycki lecz jestem w czasie rozpoczynania budowy a conajmniej rok jeszcze muszę się pomęczyć w bloku. Azjata do bloku !!! Azjata będzie jako drógi Sądzę że osoby które do psa (np labradora) robią mu mniej uwag bo uważając że to łagodna rasa.Mają z tymi psami problem. To głównie się tyczy małych piesków. Koszt mojego to 300 zł plus szczepienia trele morele na żarcie 120 zł na 3 miesiące sucha karma purina pupy fioletowa. P.S Karika masz psa z adopcji? Quote
Kiria Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Dzięki HelloKally za odpowiedź... już miałam umówioną wizytę w hodowli, już miałam jechać... zachorowałam na anginę :/. Ale może to i dobrze bo doszłam do wniosku, że to pies nie dla mnie, za dużo sierści, obawiam się tego wycia, potrzebuję psa o mniej wygadanej naturze :). Bardzo piękne psiska, ale dla mnie uroda to za mało, musi być odpowiedni charakter i użytkowość. Życzę sukcesów. Pozdrawiam. Quote
evel Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 [quote name='AK47']Ja wziołem Pit Bula czyli Nierodowodowy amstaff . Potrzeby dlaczego taki a nie inny. Ma być piesek który dotrzyma towarzystwa na roweże ok 3 godzin. Gdy podwórko będzie bez domowników ma odstraszyć wyglądem penera który chce ukraść np rower. Miał być owczarek środkowo azjatycki lecz jestem w czasie rozpoczynania budowy a conajmniej rok jeszcze muszę się pomęczyć w bloku. Azjata do bloku !!! Azjata będzie jako drógi Sądzę że osoby które do psa (np labradora) robią mu mniej uwag bo uważając że to łagodna rasa.Mają z tymi psami problem. To głównie się tyczy małych piesków. Koszt mojego to 300 zł plus szczepienia trele morele na żarcie 120 zł na 3 miesiące sucha karma purina pupy fioletowa. Tak z niego pitbull jak ze mnie śpiewaczka operowa. Jeśli nie masz metryki (niespodzianka, prawdziwe pity też mają udokumentowane pochodzenie, mimo że są rasą nieuznaną przez FCI) to masz co najwyżej psa w typie TTB, na dodatek od paskudnych rozmnażaczy, sądząc po oszałamiającej cenie. Po lekturze Twoich postów - cóż, powodzenia z azjatą życzę. Oby tylko nikt (a zwłaszcza Twój "pitbul") nie przypłacił tego zdrowiem lub gorzej... Zwłaszcza, jeśli pieskom zamierzasz "sprowadzać dziewczyny" jak to doradziłeś właścicielce walczących między sobą bernardynów. Edit: sprawdziłam jeszcze dla pewności - rasowe pity są rejestrowane w ADBA (American Dog Breeders Association) i UKC (United Kennel Club). Edit2: doczytałam, że masz sukę w typie AST. Więc sprowadzanie dziewczyn pewnie będzie dotyczyło azjaty ;) Quote
Sybel Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 AK47: Ja wziołem Pit Bula czyli Nierodowodowy amstaff . Czy Ty wiesz o czym piszesz? Pit bull to rasa i amstaff to rasa, to sa dwie RÓŻNE rasy. Gratuluje wspomagania procederu pseudohodowli. Co jak co, ale wzięcie TTB z pseudo to jak przytulenie do piersi niewybpału, który w każdej chwili może wybuchnąć. Jak chcesz mieć bezpieczną posesję, zainwestuj w alarm, nie w psa z pseudo. Btw, czy tajk trudno jest pisac po polsku? Drógi, roweże - to nie jest tak trudno napisać poprawnie. Quote
bonsai_88 Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Kiria napisał(a):Dzięki HelloKally za odpowiedź... już miałam umówioną wizytę w hodowli, już miałam jechać... zachorowałam na anginę :/. Ale może to i dobrze bo doszłam do wniosku, że to pies nie dla mnie, za dużo sierści, obawiam się tego wycia, potrzebuję psa o mniej wygadanej naturze :). Bardzo piękne psiska, ale dla mnie uroda to za mało, musi być odpowiedni charakter i użytkowość. Życzę sukcesów. Pozdrawiam. Kiria gratuluję rozsądnego podejścia ;). Obecnie sama mam psiego prawie-że-anioła [mimo, że na początku kudłata miała charakter z piekła rodem - odpowiednia tresura potrafi dać niesamowicie dużo], który mi się z wyglądu absolutnie nie podoba :P. Ot, od 3 lat znajomi zachwycają się jakiego mam pięknego, puchatego pieseczka, a ja nadal wolę psy o normalnej sierści... To właśnie kudłata nauczyła mnie, że wygląd psa powinien być ostatnią rzeczą decydującą o wyborze pupila. A swoją drogą poradzę się was tutaj - macie może pomysł na rasę, która charakterem i gabarytami będzie przypomniać Czarnego Teriera Rosyjskiego, ale nie będzie miała aż tak trudnej w pielęgnacji sierści? Rodzice się w tej rasie zakochali, ale ja dobrze wiem, na kogo spadło by czesanie i strzyżenie, wiec się buntuję ;). Pies będzie miał kontakt z człowiekiem, na pewno będzie z człowiekiem pracował, ale musi wytrzymywać praktycznie cały dzień na dworze [z założenia - psiak będzie w domu głównie nocował]. Rasy dążące do agresji i bardzo nieufne do obcych zdecydowanie odpadają, ponieważ psiak będzie mieszkał na terenie gospodarstwa agroturystycznego. Rodzicom jednak zależy, żeby pies "wyglądał" na obronnego. Pies będzie miał do dyspozycji również dość spory wybieg. Dobrze by było, jakby nie był to typowy pies jednego właściciela - w planach ma to być pies mojej mamy, ale z doświadczenia wiem, że psiaki u nas w domu raczej wybierają mnie na właściciela [bo to ja z nimi ćwiczę, karmię, spędzam czas i wymagam ;)?]. Chcę więc uniknąć takiej sytuacji jak u mojej kudłatej, że po za mną pies nie słucha się kompletnie nikogo. Quote
cienkun Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Sybel napisał(a): Gratuluje wspomagania procederu pseudohodowli. Co jak co, ale wzięcie TTB z pseudo to jak przytulenie do piersi niewybpału, który w każdej chwili może wybuchnąć. Jak chcesz mieć bezpieczną posesję, zainwestuj w alarm, nie w psa z pseudo. . Nie przesadzajmy. Mojego rota wziąłem od Cyganów. Najmądrzejsze stworzenie jakie znałem. I nie każdy kto hoduje psy bez rodowodów jest sadystą... Quote
Sybel Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Nie przesadzam. Poczytaj o warunkach, w jakich trzymane są szczególnie popularne rasy, jak między innymi yorki, TTB, husky. Poczytaj o pseudohodowlach w Polsce. Mi nie chodzi o "jakość" tych psów pod względem eksterieru, mam na myśli ich socjalizację. TTB często w pseudo sa hodowane pod względem agresji, sa krzyżowane "ostre" psy, z problemami psychicznymi i tym podobnymi. O ileu yorka to jakoś bardzo nie zaszkodzi, to u TTB może skonczyć się tragedią. Przecież większość pogryzień "przed pittbule/amstaffy" to psy w typie rasy, czyli z pseudo, a nie rasowe zwierzęta. Quote
cienkun Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Wiem że część tych hodowców trzyma zwierzaki w złych warunkach i czerpie z tego tylko zyski nie dbając o ich zdrowie. Ale nie wszyscy. A pogryzienia się zdarzają. Nie ma ich aż tak dużo. Zawsze się zdarzały i będą się zdarzać. A nierasowców jest więcej, to i częściej gryzą. Faktem jest że często nie są dobierane pod względem zdrowia czy charakteru a jedynie np. wielkości. To prawda. Ale... Czy Ty wiesz o czym piszesz? Pit bull to rasa i amstaff to rasa, to sa dwie RÓŻNE rasy. Ja też ich nie rozróżniam :D czym one się własciwie różnią? Quote
Martens Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 cienkun napisał(a):Nie przesadzajmy. Mojego rota wziąłem od Cyganów. Najmądrzejsze stworzenie jakie znałem. I nie każdy kto hoduje psy bez rodowodów jest sadystą... Przede wszystkim bez rodowodu to nie hodowla, tylko produkcja. Jakby psów było za mało... Tych bzdetów, że pitbull to nierodowodowy amstaff (i to za 300 zł) nawet nie da się czytać... Quote
evel Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 cienkun napisał(a):Wiem że część tych hodowców trzyma zwierzaki w złych warunkach i czerpie z tego tylko zyski nie dbając o ich zdrowie. Ale nie wszyscy. A ilu z tych "dobrych" pseudohodowców utrzymuje później kontakt z właścicielami swoich szczeniaków? Ilu z nich pomaga w razie jakichś problemów? Mam znajomą, rozmnaża "yorki". Ogólnie o psach wie tyle, co przedszkolak, ale niby psy zadbane - jedzą markową karmę, odrobaczone, zaszczepione u najdroższego weta w mieście. W momencie przekazania pieniążków kontakt z nabywcą się kończy i nie interesuje jej dalszy los tych psów. Każda pseudohodowla jest zła z samej definicji - jest to rozmnażanie psów bez udokumentowanego pochodzenia, nie poprawiających cech danej rasy. Mamy w PL tyle psów, że naprawdę powoływanie do życia kolejnych nie ma sensu, o ile nie są to psy rasowe, wpływające pozytywnie na wygląd, charakter, zdrowie rasy. Quote
Sybel Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Do wypowiedzi evel dodam tylko, że psy rasowe, które się pojawiają w Polsce, po pierwsze są rozmnażane raz na rok - dwa, a nie co cieczka, a po drugie często te zwierzaki są importowane i eksportowane w obrębie całego świata, by wzbogacać pulę genów danej rasy w danym rejonie. Quote
cienkun Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Nie będę tu przedstawiał moich poglądów, bo nie chce mi się powodować kłótni. ;) Powiem tylko że zdarza się że "pseudohodowca" utrzymuje kontakty z klientami. A i przecież nie każdy "hodowca" ma kontakt z klientem. Nie mniej rozumiem że psy bez rodowodu nie są rasowe... Quote
Sybel Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 To już cos :) Serio, bo wiele osób tego nie może pojąć. Po prostu nie rozumiem, po co produkuje się płatne kundle. I po co kupuje się kundle. Kundle się adoptuje, co jest nie tylko szlachetne, wartościowe, ale tez modne (argument dla snobów całkiem sensowny). Quote
cienkun Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Dla tego że wiele z tych psów ma również wartości użytkowe. Lub po prostu dla wyglądu. Nie uważam tego za złe. Natomiast w moim mniemaniu, każda hodowla nastawiona na zysk jest zła... Edit. ale zrobilismy OT. sorry moderatorów ;) Quote
Sybel Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Psy ze schroniska czy ulicy mają taką samą wartość użytkową, jak psy za 150 zł z giełdy, a często zyją dłużej, niż tydzień i trup na parwo. Akurat wiem, bo moje wszystkie 6 psów (na przestrzeni 27 lat) było z ulicy i były rewelacyjne. Nawet "dalmatyńczyk" się trafił i prawie "gończy polski", a na tymczasie bullterierka po walkach (mega łagodna, wywalona z tego powodu chyba). Wartośc użytkowa psa nie jest zależna od ceny, jaką płacisz, a od tego, jaki ma charakter i predyspozycje. Quote
cienkun Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Wartośc użytkowa psa nie jest zależna od ceny, jaką płacisz, a od tego, jaki ma charakter i predyspozycje. A ja nic takiego nie napisałem! Psy ze schroniska czy ulicy mają taką samą wartość użytkową, jak psy za 150 zł z giełdy, oczywiście Quote
Sybel Posted July 26, 2011 Posted July 26, 2011 Dla tego że wiele z tych psów ma również wartości użytkowe. - Tak zrozumiałam to zdanie. Jesli błędnie zinterpretowałam, to przepraszam. I również przepraszam za OT, już konczymy :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.