ingridr Posted October 29, 2004 Posted October 29, 2004 Jak Ci się o 20 "czknie" tzn. że trzymam kciuki i jestem myslami z Wami :lol: Quote
malawaszka Posted October 29, 2004 Posted October 29, 2004 Tylko 2 godziny zostały, ja wcale nie panikuję :wink: 8) noooo :kciuki: myślałam że już po a tu jeszcze czekamy :roll: Quote
dzurga Posted October 29, 2004 Posted October 29, 2004 No niestety male ciecie nie jest norma. Raczej nadal kroja cale brzuchy. :( Quote
ciacho Posted October 29, 2004 Posted October 29, 2004 a mi pani doktor z sggw powiedziala ze rodzaj ciecia zalezy od psa i budowy jego narzadow wewnetrznych i jakie ciecie zastosuje okaze sie dopiero w czasie zabiegu wciaz jednak nie moge sie zdecydowac jaka narkoze wybrac: dozylna czy wziewna? no ale mam jeszcze tydzien na decyzje - i poczekamy tez na wyniki badan Quote
Iwona. Posted October 29, 2004 Posted October 29, 2004 Trwa właśnie operacja, ululałam ją do snu i teraz czekam godzinę.... Quote
Iwona. Posted October 29, 2004 Posted October 29, 2004 Już jesteśmy w domku, jak na razie wszystko ok, Gucia grzecznie śpi :wink: . Rana wygląda ładnie, popryskana jest sreberkiem, na rano dostałyśmy tabletki przeciwbólowe. Quote
malawaszka Posted October 30, 2004 Posted October 30, 2004 :) to dobrze, że jest dobrze - pisz jak minęła nocka :kciuki: Quote
Iwona. Posted October 30, 2004 Posted October 30, 2004 Już piszę 8) Do domu przynieśliśmy ją jakoś tuż przed 22 (tata ją niósł ), została otulona kocykami i ręcznikami, spała gdzieś do pierwszej. Wtedy też musiałam wstać i zmienić jej ,,pościel", bo miała mokro :wink: . Niestety zaczęła się też coraz bardzie kręcić i interesować raną,(która jest niewielka, przynajmniej tak mi się wydaję, ma jakieś 2- 3 cm) doszło do tego, że musiała spać w kołnierzu ,ale w końcu przysnęła, a ja razem z nią. Obudziłam się po 4 i patrzę Guci nie ma :o . Przeleciałam pokój w którym spałyśmy, przedpokój, kuchnię, łazienkę w końcu znalazłam ja koło łóżka brata (w ciemności tylko oczy się jej zaświeciły). Może uciekła dlatego, ze znowu miała mokro. Później tata zabrał ją do siebie, a ja mogłam spokojnie zasnąć. I tym sposobem jakoś dotrwałam do rana. Rano na spacerek wyszła bardzo chętnie, nawet ogonek trzymała zakręcony u góry i zaszczekała przy wyjściu z bloku. (oczywiście nie obyło się bez noszenie po schodach). Przed śniadaniem (które zjadła z apetytem) dostała tabletkę przeciwbólową. Później poszłyśmy na kolejne siusiu. Wieczorem mamy zgłosić się do weta. I tak sobie jakoś żyjemy, myślałam, że będzie dużo gorzej a tu taka miła niespodzianka. Oby tak dalej :D Mam też pytanie czy Wasze sunie też tak często siusiały, to normalne czy powinnam się martwić. Przed chwilą musiałam założyć jej kołnierz, cały czas chciała lizać ranę :( Quote
Iwona. Posted October 30, 2004 Posted October 30, 2004 Gucia ładnie je i pije, ma zimny nosek, to chyba dobrze co nie :wink: :D Quote
malawaszka Posted October 30, 2004 Posted October 30, 2004 no to wszystko dobrze idzie :) super - tylko pilnuj żeby się raną nie interesowała - mogłaś jej kupić ubranko pooperacyjne - to chyba mniej stresuje psiaka niż kołnierz a z siusianiem nie zauważyłam żeby Luna sikała więcej wtedy, ale jak jeszcze dochodziła do siebie po narkozie to zsiusiała się na łóżko moje :roll: :lol: potem już normalnie na spacerku Quote
Flaire Posted October 30, 2004 Posted October 30, 2004 Mam też pytanie czy Wasze sunie też tak często siusiały, to normalne czy powinnam się martwić.Mnie się wydaje, że to zależy od tego, ile płynu dostaną przez kroplówkę w czasie zabiegu. U nas w lecznicy na kroplówkach chyba nie oszczędzają, bo psy po zabiegach siurają nonstop :lol: . Quote
Iwona. Posted October 31, 2004 Posted October 31, 2004 No i zbyt wcześnie się cieszyłam, wczoraj sikała za dużo, dzisiaj nie chce sikać wcale :roll: :( Quote
Iwona. Posted October 31, 2004 Posted October 31, 2004 Siuśku już zrobione, śniadanko zjedzone, ale lepiej wyglądała wczoraj, coś dzisiaj jest z nią nie tak :roll: Quote
malawaszka Posted October 31, 2004 Posted October 31, 2004 jak masz jakieś wątpliwości to dzwoń do weta - ja tak robiłam - miałam nawet jego kom. jakby się cos działo w nocy, ale na szczęście dzwoniłam tylko raz bo coś mi się wydawało :oops: :kciuki: za Gucię i niech szybciutko dochodzi do zdrowia :) nadal interesuje się raną?? dostawała antybiotyk po operacji? Quote
Iwona. Posted October 31, 2004 Posted October 31, 2004 Wczoraj byłam z nią u weta, dostała 2 zastrzyki, chyba antybiotyk (nawet nie zapytałam :oops: ). Dzisiaj też idziemy. Czasami zaczyna tak się dziwnie zachowywać, podkula ogon, podbiega kawalek, siada i zagląda do rany. Nie wiem moze to dlatego, że ją coś poprostu boli :( . A tak poza tym to raczej chodzi w kołnierzu, wiec nie ma możliwości dostania się do rany. Quote
ingridr Posted October 31, 2004 Posted October 31, 2004 No już po wszystkim....... Gucia - odwaliłaś kawał dobre roboty :lol: Iwcia - dokładnie jak wyżej :lol: Skoro dostaje leki to wydaje mi sie, że nie powinno ją coś baaardzo boleć! Na pewno czuje dyskomfort, bo ciągną ją szewki. Moja Pyśka dostała speeda w tyłku po ściągnięciu szewków - wcześniej robiła dokładnie jak Twoja psina - uleciała kawałeczek drogi, siadała z przerażeniem w oczkach i zaczynała oglądać z zaintereosowaniem brzuszek :lol: . Ale to minie! Ja raz dziennie miała mierzyć jeszcze temperturkę i to też było jakaś forma uspokojenie dla mnie :lol: Trzymjacie się ciepluko!!!! Quote
Iwona. Posted October 31, 2004 Posted October 31, 2004 Gucia dostała kolejne 2 zastrzyki, w drodze powrotnej od weta zrobiła kupkę :D :oops: uleciała kawałeczek drogi, siadała z przerażeniem w oczkach i zaczynała oglądać z zaintereosowaniem brzuszek :lol: jak dobrze, ze nie tylko Gucia sie tak zachowuje Quote
malawaszka Posted November 1, 2004 Posted November 1, 2004 Luna się tak dziwnie zachowywała jak jej zdjęłam kubrak na chwilę :lol: też leciała szybciutko - siadała i zaglądała tam a tam żywe srebro :wink: :lol: ale jak tylko jej zakładałam z powrotem ubranko to już była spokojna i nawet w dzień operacji spała na brzusiu, a na drugi dzień wywaliła już kopytka do góry - co chyba oznacza pełen looz nie? :wink: Quote
ARKA Posted November 1, 2004 Posted November 1, 2004 Mnie sterylizacja psa - kastracja - czeka jutro. Dzis jedziemy na jakis zastrzyk, by wykluczyc jakies ewentualne zapalenia. Jutro o 15.30 moj staruszek (prawie 13lat) pozbawiony zostanie jaderek - przerost prostaty. bardzo sie boje!!! Boze - jak ja sie boje!!! tym bardziej, ze serducho i watrobka juz nienajmlodsza... Oooo i pierwszy raz czytam,ze w praktyce jest tak jak mowi teoria. Kastracja jest zaliczana do tzw. zabiegow 'czystych'. Nie ma wiec potrzeby podawania antybiotyku a zbyteczne jest podanie PO zabiegu. Ma sens ochronnie podanie przed zabiegiem(jesli lekarz ma jakies przypuszczenia,ze ropomacicze lub guz lub cos tam) min. 6 godzin przed aby antybiotyk dobrze sie wchlonal w caly organizam i zaczal chronic lub podanie tuz PRZED samym zabiegem-dozylnie. Z tego co wiem u nas lekarze wet wlasciwie nie stosuja dozylnego podawania antybiotykow-twierdza ze te dozylne sa poprostu drogie. Quote
Mokka Posted November 2, 2004 Posted November 2, 2004 Iwona i Gucia witajcie w klubie :D Na pewno wszystko się szybciutko zagoi (jak na psie :wink: ) i nawet blizny nie będzie widać. Quote
ciacho Posted November 2, 2004 Posted November 2, 2004 a ja odbieram dzisiaj wyniki badan krwi ktore maja sprawdzic czy suka jest zdrowa a w piatek o 9:00 stawiamy sie w klinice na zabieg Quote
Mokka Posted November 2, 2004 Posted November 2, 2004 Ciacho pwodzenia! Pozdrów Somę od moich psiaków i za Was też trzymamy :kciuki: w piatek. Quote
ciacho Posted November 2, 2004 Posted November 2, 2004 dzieki Mokka ale Somie przekaze dopiero w sobote - teraz jeszcze o niczym nie wie, bo boje sie ze znowu wykreci mi taki numer jak w kwietniu i tuz przez zabiegiem wymysli cos zeby do niego nie doszlo (wtedy dostala cieczke) Quote
pepsi Posted November 3, 2004 Author Posted November 3, 2004 Moja Pepsi jest już półtora miesiąca po sterylce i czuje się świetnie, w jej zachowaniu nie zmieniło się kompltenie nic, może tylko tyle, że ma większy pałer do zabawy, mniej śpi.........decyzja o sterylce była trafiona w 10 (słownie w dziesiątkę). Między bajki wkładam więc opowieści, że pies zmienia się na niekorzyść. Niedawno rozmawiałam z dziewczyną, która sterylizowała swoją Tequilę (czekoladowy lab), sunia po drugiej cieczce bardzo ciężko przechodziła ciążę urojoną, popadła w depresję, w ogóle nie interesowało jej jedzenie :o (u labradorów się to nie zdarza, przecież to chodzące odkurzacze) cały czas spała, a wyjście na spacer wyglądało w ten sposób, że sunia owszem szła dwa kroki za nią, ze spuszczonym łebkiem......po prostu chodzące nieszczęście :cry: . Lekarz doradził jej sterylkę, zabieg przebiegł pomyślnie, gojenie okej a faktyczny powrót do zdrowia trwał o wiele dłużej. Ustabilizowanie poziomu hormonów trwało ok. 2 miesięcy, tyle trwało zanim sunia doszła do siebie i wróciła jej ochota do życia. Jestem wręcz pewna (biorę tu pod uwagę charakter Pepsi) że z moją niunią przechodziłabym to samo. Nie wiem czy te nasze labiki takie wrażliwe, uduchowione czy cuś :wink: A co do przestróg, że pies przytyje, mam je w nosie, na moim osiedlu są conajmniej dwie tłuste labradorki (niesterylizowane) które na skutek dokarmiania i braku odpowiedniaj ilości ruchu po prostu się kulają, karykatury psa, dla mnie przynajmniej. Pozdrawiam wszystkie psiunie :wink: :D Quote
ciacho Posted November 3, 2004 Posted November 3, 2004 a nam zostało jeszcze 2 dni do zabiegu - odebrałam wczoraj wyniki badań i większość na moje oko (porównanie z wartościami dopuszczalnymi) wygląda dobrze oprócz zwiększonej ilości mocznika we krwi ale nie panikuję, zobaczymy co powie pan doktor Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.