ciacho Posted November 15, 2004 Posted November 15, 2004 ja też nie wiedziałam kiedy i gdzie (i czy w ogóle) to będzie emitowane po prostu siedziałam sobie z Somą pod kroplówką (to był chyba piątek), cisza i spokój w klinice a my się nudzimy i nagle na korytarzu pojawiło się jakieś zamieszanie, jakieś profesory oprowadzały jakiś panów i pana z kamerą i co chwila zaglądali do naszego gabinetu (bo drzwi były otwarte) i śmiali się z Somy że tak rozkosznie i grzecznie leżała na moich kolanach a potem zapytali czy mogą sfilmować nas, więc się zgodziłyśmy - tylko Soma się przestraszyła tej kamery bo podniosła się odrobinę i zaczęła się trząść ze strachu, hehe - trema ją zjadła :-) Quote
PATIszon Posted November 15, 2004 Posted November 15, 2004 Więc wygląda na to, że ta babeszjoza może sobie w organiźmie życ i powolutku go niszczyć, a ujawnić się dopiero podczas stresu.. Ja nawet pozwolilam sobie zasugerowac wetom, zeby zaczeli robic badania na te okolicznosc przed kazda narkoza. Mam nadzieje, ze moj postulat zostanie rozpoatrzony pozytywnie. :lol: Quote
Flaire Posted November 15, 2004 Posted November 15, 2004 Ja nawet pozwolilam sobie zasugerowac wetom, zeby zaczeli robic badania na te okolicznosc przed kazda narkoza. W Elwecie, każde badanie krwi standardowo zawiera badanie na babeszjozę. Spytaj Mokki - ona ma z tym ciekawe doświadczenie :wink: . Quote
PATIszon Posted November 15, 2004 Posted November 15, 2004 Tak, ale nie kazdy zabieg poprzedzony jest badaniem krwi, a o to mi chodzi. Quote
Flaire Posted November 15, 2004 Posted November 15, 2004 Tak, ale nie kazdy zabieg poprzedzony jest badaniem krwi, a o to mi chodzi.Każdy zabieg na MOIM psie jest. :wink: Quote
PATIszon Posted November 15, 2004 Posted November 15, 2004 Tak, tylko wiesz...nie kazdy wlasciciel wie ze trzeba, ze mozna zrobic takie badania. Przychodzi z psem do dobrej kliniki i jest pewien, ze zajma sie jego psem jak nalezy. A tu skucha. Nie zrobilismy badan krwi-zdechl pies. A trzeba bylo, a nikt mi nie powiedzial..... Jak ja ide do szpitala na operacje to raczej nie musze mowic lekarzowi, zeby mnie zbadal przed podaniem narkozy, prawda? Quote
Flaire Posted November 15, 2004 Posted November 15, 2004 Jak ja ide do szpitala na operacje to raczej nie musze mowic lekarzowi, zeby mnie zbadal przed podaniem narkozy, prawda?A wiesz przynajmniej, jakie badania ten lekarz robi? Bo np. mnie przed moją narkozą nikt krwi nie badał... A z psami tak samo - każda lecznica jakoś tam bada je przed narkozą, tylko nie każda przeprowadza te same badania - często zależy to (i moim zdaniem, powinno zależeć) od konkretnego psa i od planowanej narkozy. Stare i schorowane psy bada się dokładniej, niż młode i zdrowe. W USA (gdzie podstawowym badaniem przedoperacyjnym jest badanie krwi) bada się trochę inaczej, niż w Polsce (gdze jest nim EKG). No a przed np. głupim Jasiem to mało kto bada cokolwiek. Quote
PATIszon Posted November 15, 2004 Posted November 15, 2004 Chodzi mi tylko o to, ze skoro tyle sie slyszy o babeszjozie to powinno sie robic takei badania, a przynajmniej informowac wlasciciela o slusznosci zbadania krwi przed narkoza. A wiesz przynajmniej, jakie badania ten lekarz robi? Bo np. mnie przed moją narkozą nikt krwi nie badał... Wiesz wydaje mi sie, ze krew badaja zawsze, na wypadek gdyby trzeba bylo nagle zrobic pacjetowi tranzfuzje... :niewiem: Quote
Flaire Posted November 16, 2004 Posted November 16, 2004 Wiesz wydaje mi sie, ze krew badaja zawsze, na wypadek gdyby trzeba bylo nagle zrobic pacjetowi tranzfuzje... :niewiem:To typ krwi się zmienia od zabiegu do zabiegu? Bo w USA o tym nie wiedzą, mają to w karcie pacejnta i badanie w tym celu już nie powtarzają. :wink: Miałam, niestety, wiele, wiele zabiegów pod narkozą, z całą pewnością nie robili mi przed nimi badań krwi i wątpię, żeby to było niedopatrzenie...Podkreślam, że w żadnym wypadlu nie uważam, że nie należy robić psu badań krwi przed narkozą... Psy to nie ludzie i nie potrafią się poskarżyć, gdy coś im dolega, więc wartość diagnostyczna badania krwi u psów jest trochę inna niż u człowieka. Niemniej na pewno nie jest konieczne badanie krwi przed każdym zabiegiem, szczególnie u psów, które mają tych zabigów sporo. Wet powinien sprawdzić, kiedy było ostatnie badania i na tej podstawie zadecydować. Quote
ciacho Posted November 16, 2004 Posted November 16, 2004 Somie oprócz badań krwi przed zabiegiem zrobili również rtg klatki piersiowej (o konieczności badań krwi poinformowali mnie jak się zapisywałam na zabieg, a o rtg zapomnieli i było robione tuż przed) a jeżeli chodzi o babeszjozę to Soma w ubiegły piątek uzyskała wynik negatywny a mimo to jak się okazało była chora - ale to pewnie dlatego że do tego badania pobierali krew z ucha, i były problemy z pobraniem próbki bo krew nie chciała w ogóle lecieć - więc wynik negatywny był pewnie spowodowany złej jakości próbką ale na szczęście pani doktor nie uwierzyła temu wynikowi tylko wynikom morfologii krwi i cały czas wracała do tematu i kazała mi obserwować psa - i miała rację Quote
PATIszon Posted November 16, 2004 Posted November 16, 2004 To typ krwi się zmienia od zabiegu do zabiegu? Moze w USA tak. :niewiem: U nasz w Polszcze nie, ale u nasz nie ma tez "karty pacjeta", a w kazdym razie na pewno nikt nie zna Twojej grupy krwi (ja osobiscie poznalam ja calkiem niedawno), wiec takie badania raczej wykonuje sie rutynowo przed kada operacja. Trza by sie jakiegos ludzkiego lekarza zapytac. Quote
Flaire Posted November 16, 2004 Posted November 16, 2004 takie badania raczej wykonuje sie rutynowo przed kada operacja. :o To chyba tak na wszelki wypadek, żeby się upewnić, że nic się nie zmieniło... :wink: Nic dziwnego, że Narodowy Fundusz bankrutuje...NB, oznaczyć typ krwi jest bardzo prosto i chyba niedrogo - pamiętam, że w szkole to żeśmy robili. Wystarczy kropelka, więc nawet pobierać nie potrzeba. To całkiem co innego, niż gdy się chce wykonać jakieś bardziej kompleksowe badania. ciacho, napisz coś więcej o tym pobieraniu krwi z ucha, bo to mnie zainteresowało. Jak to się odbywa? Quote
Mokka Posted November 16, 2004 Posted November 16, 2004 ciacho, napisz coś więcej o tym pobieraniu krwi z ucha, bo to mnie zainteresowało. Jak to się odbywa? Leon do badania babeszjozy miał pobieraną zeskrobinę z ucha, a nie krew. Może Oli o to chodziło. Quote
Flaire Posted November 16, 2004 Posted November 16, 2004 Leon do badania babeszjozy miał pobieraną zeskrobinę z ucha, a nie krew. Może Oli o to chodziło. Hmmm...: pobierali krew z ucha, i były problemy z pobraniem próbki bo krew nie chciała w ogóle lecieć Quote
ciacho Posted November 16, 2004 Posted November 16, 2004 wyglądało to tak, że wygolili trochę kudłatego ucha Somy, potem probowali zlokalizować żyłkę i z niej starali się pobrać kroplekę krwi - ale nie chciało lecieć więc po prostu wytarli z ucha tę odrobinę - i widocznie było to za mało że wynik wyszedł negatywny Somcia po prostu zrobiła prostest bo najpierw założyli jej wenflon w łapę i pobrali całą fiolkę krwi to jeszcze do ucha jej się dobrali - była bardzo niezadowolona i ją bolało (do tego stopnia że pani doktor obwiązała jej pyszczek bandażem żeby przydakiem kogoś nie dziabnęła) i moja gapa siedziała z taką wielką kokardą z bandaża na nosie a lekarze probowali wycisnąć jej z ucha trochę krwi Quote
Flaire Posted November 16, 2004 Posted November 16, 2004 Somcia po prostu zrobiła prostest bo najpierw założyli jej wenflon w łapę i pobrali całą fiolkę krwi to jeszcze do ucha jej się dobrali - była bardzo niezadowolona i ją bolało (do tego stopnia że pani doktor ciacho, ja ciągle nie rozumiem :hmmmm: : po co była im potrzebna krew z dwóch miejsc? Nie mogli już od razu z łapy wziąć wszystkiego, co było im potrzebne? Quote
ciacho Posted November 16, 2004 Posted November 16, 2004 Flaire, nie umiem ci odpowiedziec, bo po prostu sie na tym nie znam, to sa moje pierwsze doswiadczenia z psem (i moj pierwszy pies), wiec nie wiem jak to powinno przebiegac. Moze naciagaja na koszty. To co pobrali z lapki sluzylo do zrobienia morfologii a z ucha mialo stwierdzic babeszjoze - tak mowili, ze sie robi. Ale czy mowili prawde czy nie - tego nie wiem. Jestem niestety jeszcze podatna na naciaganie bo po prostu sie nie znam (jeszcze :D). Lepiej juz bylo w trakcie leczenia babeszji, bo po kilku razach juz wiedzialam co powinna dostawac i jak to powinno wygladac i wiem ze na jednego lekarza sie dzisiaj poskarze tej lekarce ktora nas prowadzi. Bo nie przeczytal zalecen i podal nie to co trzeba lub nie podal wcale a zaplacilam wiecej niz normalnie. Wtedy poszlam po rozum do glowy i poprosilam wydruk z kolejncyh wizyt i potem sprawdzalam z lista czy dostaje to co trzeba i ciagle sie dopytywalam czy na pewno dostala. myslalam ze na tym sggw beda dobrzy lekarze ale widac ze to taka sama loteria jak wszedzie - bo ten dr X naprawde mnie wkurzyl juz w czasie wizyty tym jak nas potraktowal a potem jeszcze okazalo sie ze zaplacilam za cos czego nie dostalam Quote
Flaire Posted November 16, 2004 Posted November 16, 2004 Moze naciagaja na koszty. Wątpię, żeby to było naciąganie na koszty, a już szczególnie na SGGW, gdzie nikt na tym nie zarabia. Myślę raczej, że może jakiś praktykant miał poćwiczyć na uchu, albo może nie pomyśleli, żeby od razu z łapki wziąć :niewiem: . Z tego co wiem, to oddzielnie brać nie potrzeba, ale może się mylę - jeszcze się zapytam.Olu, bardzo dobrze, że tak o wszystko się dopytujesz, tak właśnie trzeba, a jak się jakiemuś wetowi to nie podoba, to idź do innego. W USA wszystkim pacjentom wbijają w głowę, że to oni, a nie lekarze, są odpowiedzialni za swoje zdrowie... Oczywiście jak lekarz popełni błąd to jest za to odpowiedzialny, ale chodzi o to, że świadomi, poinformowani pacjenci mogą wielu błędom zapobiec, a przecież o to chodzi. Quote
ciacho Posted November 16, 2004 Posted November 16, 2004 zmadrzalam niestety za pozno, dopiero po tej feralnej wizycie u dr X, a potem jak chodzilam z wydrukiem to nikt nie mial pretensji ze sie dopytuje (nawet korzystali z mojego wydruku, bo bylo szybciej niz szukanie w komputerze, a pacjentow w poczekalni od groma) myslalam tylko ze na sggw nie zdarzy sie taki lekarz: - ktory kaze mi leciutkiej kruszynie polozyc 30 kg psa po operacji na stole i jak tego nie zrobilam to mial pretensje i przestal byc mily - a potem zrobil łaskę ze ukleknał na podlodze zeby zalozyc nowy wenflon (zamiast zrobic to na lezacym na stole psie) - zaden z innych lekarzy nawet tego nie proponowal - nie doczytal zalecen lekarza prowadzacego i nie podal antybiotyku (nie doczytal ze antybiotyk zostal zmieniony a ten nowy poaje sie codziennie a nie co 2 dni) - zamiast zalecanej 0,5 l kroplowki (inv. ringeri) podal 0,25 l glukozy z NaCl - wpisal w karte ogledziny (za co sie placi) a nawet jej nie obejrzal, nie zbadal temperatury, nie zajrzal po pyska ani nic ale na szczescie mimo tej wpadki Somcia wyzdrowiala i teraz nie daje juz sobie z nia rady, ma nadmiar energii i sama nie wie juz co robic - tydzien bezruchu jest dla niej zabojczy - mimo ze nie powinna biegac i skakac - nawet na krotkiej smyczy wyczyna harce, a niestety nie moge jej wziac na rece zeby temu zapobiec w tym tygodniu pewnie powtorza badania krwi zeby zobaczyc czy cos sie poprawilo (moze nawet dzisiaj) i biedactwo bedzie mialo juz wszystkie lapki pokłute, bo jeszcze jej sie nie zagoily te rany po 4 wenflonach Quote
ciacho Posted November 16, 2004 Posted November 16, 2004 no to kończymy już temat sterylizacji i już nie będziemy go zaśmiecać innymi dolegliwościami - szwy zdjęte, suka tryska energią, tylko jak zdjęłam jej kaftanik to zobaczyłam jak jest wychudzona (w końcu przez ponad tydzień ubyło jej 2 kilo wagi i trochę tego co jej wyjęli) a wracając po raz ostatni do babeszji - to w przyszłym tygodniu idziemy na przypominający zastrzyk z imizolu przeciwko pierwotniakowi a w przyszłym miesiącu kontrolne badanie krwi i miejmy nadzieję że to koniec tego rozdziału i więcej do niego nie wrócimy a oto jeszcze zdjęcie mojej żaby wychudzonej, ja też się załapałam bo ona dzisiaj taka nie fotogeniczna i nie chciała pozować Quote
asher Posted November 16, 2004 Posted November 16, 2004 co do badania krwi pod kątem babeszjozy - to chyba nie musi byc z ucha. w maju Sabina miala robione badania krwi (pobieranej z lapy) pod katem ropomacicza. wyszlo negatywnie. to bylo rano. wyniki byly po poludniu. i podczas tej drugiej wizyty lekarz spytal, czy Sabina przypadkiem nie miala kleszcza, bo moze zle samopoczucie to objawy babeszjozy. jako, ze miala - zadzwonil po prostu do laboratorium i zlecil dodatkowe badanie na tej samej probce. Quote
Cortina Posted November 26, 2004 Posted November 26, 2004 umowilam Hage na 10 grudnia na sterylke, no i oczywiscie sie denerwuje :cry: ona ma przerost serduszka i niedotlenienie , fakt ze juz jedna operacje przechodzila, ale nie wiem czy wtedy juz byla ta wada, a wet jest spokojny i uwaza ze jej sie nic nie stanie, ze juz gorsze serca operowal, juz przy Cortinie mial mniej pewnosci siebie. Czy robie dobrze ze ja sterylizuje??? Z jednej strony wiem ze tak z drugiej to nie jest jakis zabieg niezbedny i jak mialoby sie jej cos stac to bym sobie tego niedarowala :cry: Pozdr Monika z Cortina i Haga Quote
ciacho Posted November 26, 2004 Posted November 26, 2004 a masz możliwość narkozy wziewnej - bo podobno jest bezpieczniejsza Quote
Cortina Posted November 26, 2004 Posted November 26, 2004 nie, moj wet jej nie stosuje, ale dwa lata temu sterylizowalam u niego moja 9letnia wtedy Cortine, otluszczona i jeszcze w czasie cieczki bo miala cysty na jajnikach i cieczka sie nie konczyla: ( Wiec staram sie mu ufac. A co z ta babesja o twojej sunii? To ona byla przyczyna wszystkich problemow po sterylce?? Pozdr Monika z Cortina i Haga Quote
ciacho Posted November 26, 2004 Posted November 26, 2004 tak to byla przyczyna tych wszystkich problemow wtedy i teraz byla oslabiona i wolniej dochodzila do siebie bo miala juz wtedy duza anemie i po 3 dnaich zaczela sikac krwia potem gdy dostala ten paskudny zastrzyk przeciw babeszji i to tez ja troche oslabil (w koncu to trucizna), potem 5 dni kroplowek i antybiotykow i wydawalo sie ze juz wszystko ok - po tygodniu na karku pojawil jej sie ogromny guz (wielkosci duzej mandarynki), ktory do tej pory calkowicie sie nie wchlonal - jak sie okazalo to reakcja na ten zastrzyk wczoraj dostala dawke przypominajaca tego zastrzyku wiec bardzo prawodopodobne ze kolejne guzy moga sie pojawic w ogole cala ta sytuacja odbila sie na jej zdrowiu i samopoczuciu - sierc jej wypada w zastraszajacym tempie (moze akurat linieje ale wyglada to inaczej niz na wiosne), miejscami jest lysa, siersc zrobila sie szorska i nieprzyjemna w dotyku (a zawsze szczycila sie mieciutka siercia, jak u szczenaiczka), ma maly lupiez i drapie sie po grzbiecie za 2 tygodnie idziemy na kontrolne badanie krwi i zobaczymy czy chorobsko udalo sie pokonac calkowicie ale jezeli chodzi o sam zabieg to wszystko jest ok, ladnie sie zagoilo i brzuszek powolutku zarasta jej siercia - ale ona jeszcze wykorzsytuje te golizne bo badzo lubi glaskanie po takim nieowlosionym brzuszku - zachowuje sie jak maly szczeniaczek mysle ze gdyby nie babeszja to po 2 dnaich zachowywala sie jak dawniej Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.