pepsi Posted September 10, 2004 Author Posted September 10, 2004 Dzięki bardzo wszystkim za rady!!!! Pogadam z wetem, czy faktycznie muszą być aż 4 zastrzyki, czy może tak jak radzi malawaszka. Wiadomo zdrowie piecha najważniejsze a pieniądze szczęścia (ponoć :o ) nie dają........dopiero zakupy owszem :wink: . Jestem dobrej myśli. Pozdrawiam :D Quote
Mokka Posted September 10, 2004 Posted September 10, 2004 Flaire Po kastracji również. Pierwszy zastrzyk był od podany 2 dni po zabiegu, a zaordynowane były od razu w dniu zabiegu. Jeśli moja pamięć szwankuje, to możesz to sprawdzić przy najbliższej wizycie w klinice, wszystko jest w komputerze. Quote
Flaire Posted September 10, 2004 Posted September 10, 2004 Po kastracji również. Pierwszy zastrzyk był od podany 2 dni po zabiegu, a zaordynowane były od razu w dniu zabiegu.Hmm, no to nie wiem. Atrey może jakiś czystszy od Leosia :wink: Quote
Mokka Posted September 10, 2004 Posted September 10, 2004 Po kastracji również. Pierwszy zastrzyk był od podany 2 dni po zabiegu, a zaordynowane były od razu w dniu zabiegu.Hmm, no to nie wiem. Atrey może jakiś czystszy od Leosia :wink:Chyba mnie zatkało, nie wiem, co powiedzieć :niewiem: Quote
Mokka Posted September 10, 2004 Posted September 10, 2004 Myślisz, że powinnam go częściej prać? 8) Quote
pepsi Posted September 20, 2004 Author Posted September 20, 2004 Chciałam donieść, że Pepsi jest już po zabiegu. I to jest najlepsza wiadomość bo właściwie dziś czyli 4 dzień po zabiegu mogę stwierdzić, że pies wraca do życia. A oznaką tego jest apetycik i rzucanie się na żarełko jak małe prosię. Pierwsza noc po zabiegu była naprawdę ciężka. Zdecydowanie najgorsze są niemoc i patrzenie jak piesio cierpi. Cała noc (do godz. 5 nad ranem) upłynęła na obchodzeniu ulubionych miejsc do spania i szukania kącika, w któym jak się położy to nie będzie bolało :cry: :cry: :cry: Najchętniej przeleżałaby na ogrodzie, widocznie leżenie na mokrej i zimnej trawie, przynosiło jej ulgę. Ja z kolei bałam się że się przeziębi albo jeszcze coś gorszego. W sobotę pojechałyśmy na podanie antybiotyku i jeszcze raz środka przeciwbólowego lekarz powiedział, że chyba dla mnie jako właścicielki byłoby lepiej gdyby pies został na noc w gabinecie u weta. W sensie, że musiałam na to wszystko patrzeć. Dziwne zachowanie wynikało z tego, że sunia miała jeszcze halucynacje po głupim jasiu, po narkozie itp.itd. Jestem pewna, że dla suni lepsze było to że była u siebie, w swoim domku ze swoja pańcią. Pomimo bólu i cierpienia ogonek majtnął zawsze na mój widok. A tak popłakałyśmy sobie razem i razem cieszyłyśmy się jak ból wreszcie minął. No cóż dziś i jutro jeszcze wizyta u weta a 9 dnia zdjęcie szwów (nie mogę się doczekać) Kondycja psa naprawdę dobra, wczoraj już byłyśmy na krótkim spacerku. Pozdrawiamy serdecznie :wink: Quote
malawaszka Posted September 20, 2004 Posted September 20, 2004 no to super Pepsi :multi: ale faktycznie ją bolało? Luna jakoś specjalnie ani nie piszczała - leżała normalnie na brzuchu - na żabę - tylko długo z narkozy wychodziła, a tak to raczej bez drastycznego bólu się obyło Quote
pepsi Posted September 20, 2004 Author Posted September 20, 2004 ale faktycznie ją bolało? Musiało bardzo boleć bo czy chodziła, czy leżała cały czas sobie cichutko skamlała :cry: Najmniej bolało gdy stała ale położyła się tak na dobre dopiero po 5 i potem przespała cały dzień. Serce krajało mi się w drobną kosteczkę.......... :( Quote
malawaszka Posted September 20, 2004 Posted September 20, 2004 noo bidulka - może za mało przeciwbólowego dostała? ale było minęło i teraz już jest coraz lepiej :laola: Quote
jborowy Posted September 24, 2004 Posted September 24, 2004 A mnie jest strasznie głupio i przykro. Pochwaliłem zamiar sterylizacji znajomej suczki, nawet pomagałem w transporcie. cały zabieg udał sie bardzo dobrze, ale sunia następnego dnia zdechła. Juz nic nikomu nie będę radził w sprawach wet. Quote
Iwona. Posted September 25, 2004 Posted September 25, 2004 cały zabieg udał sie bardzo dobrze, ale sunia następnego dnia zdechła :o to żeś mnie nastraszył :( Quote
ingridr Posted September 25, 2004 Posted September 25, 2004 ale faktycznie ją bolało? Musiało bardzo boleć bo czy chodziła, czy leżała cały czas sobie cichutko skamlała :cry: Najmniej bolało gdy stała ale położyła się tak na dobre dopiero po 5 i potem przespała cały dzień. Serce krajało mi się w drobną kosteczkę.......... :( Jak to czytam to wracają wspomnienia ze sterylki Dumy - też całą noc nie mogła znaleźć sobie miejsca, kręciła się w kółko, co się połozyła to zaraz wstawała postękując i popiskując i dopiero po 5 rano zasnęła spokojnym, kamiennym snem (5 rano to jakaś magiczna godzina???? :lol: ) Całą noc siedziałam nad nią i beczałam sobie pod nosem - oczywiście wyzywając sobie od najgorszych (typu: "pani wredna krowa krzywdę ci zrobiła" :lol: ) Quote
jborowy Posted September 25, 2004 Posted September 25, 2004 W sumie, nic nie wiadomo. Weterynarz twierdzi, że wszystko było w porządku - faktycznie oddał sunię wybudzoną i z ochotą do życia. Na dodatek, włąscicielka suni to wieloletni i doswiadczony lekarz anastezjolog (ludzki). Przypuszcza się, że sunia nie przetrzymała tzw stresu pozabiegowego. Przykre bardzo. Quote
Iwona. Posted September 25, 2004 Posted September 25, 2004 jborowy to może nic już więcej nie mów, bo ja nie przetrzymam tego stresu :roll: Quote
ingridr Posted September 25, 2004 Posted September 25, 2004 jborowy to może nic już więcej nie mów, bo ja nie przetrzymam tego stresu :roll: Przetrzymasz, przetrzymasz - miesiąc po wszystkim nie będziesz już o niczym pamiętać :lol: Ja teraz czekam na listopad - chcę wysterylizować moją drugą suńkę! Ma troszkę przeciwskazań do zabiegu (zapadalność tchawicy,wieczne kaszelki i infekcje). Po drugiej cieczce została "urojoną mamusią" i mam przeczucie, że będzie się to powtarzać. Moja poprzednia sunia tak miała, aż dostała ropomacicza i nie było wesoło :evil: Więc zacisnę zęby, będę się gorąco modlić i będzie dobrze :lol: Quote
malawaszka Posted September 25, 2004 Posted September 25, 2004 dokładnie - ja też umierałam ze strachu a już prawie 2 miesiące po wszystkim i strasznie się cieszymy bo teraz jakoś Luna miałaby cieczkę :angel: i byłoby użeranie się z psiorami samopas biegającymi a potem 2 miesiące urojonej :-? Quote
Iwona. Posted September 25, 2004 Posted September 25, 2004 dokładnie - ja też umierałam ze strachu a już prawie 2 miesiące po wszystkim i strasznie się cieszymy bo teraz jakoś Luna miałaby cieczkę :angel: i byłoby użeranie się z psiorami samopas biegającymi a potem 2 miesiące urojonej :-? Proszę o więcej takich pozytywnych informacji :lol: Quote
tufi Posted September 25, 2004 Posted September 25, 2004 pepsi - daj znac co do szczegolowych kosztow - nazwy kliniki nie musisz wymieniac, chyba ze nie robilas tam, gdzie chcialas ;) I jaka byla w koncu narkoza oraz badania przed zabiegiem? (chodzi mi o te konkretna lecznice) Quote
sota36 Posted October 7, 2004 Posted October 7, 2004 Mnie sterylizacja psa - kastracja - czeka jutro. Dzis jedziemy na jakis zastrzyk, by wykluczyc jakies ewentualne zapalenia. Jutro o 15.30 moj staruszek (prawie 13lat) pozbawiony zostanie jaderek - przerost prostaty. bardzo sie boje!!! Boze - jak ja sie boje!!! tym bardziej, ze serducho i watrobka juz nienajmlodsza... Quote
Mokka Posted October 7, 2004 Posted October 7, 2004 Sota, trzymamy kciuki bardzo, bardzo mocno. Quote
ciacho Posted October 7, 2004 Posted October 7, 2004 ja też planuję sterylizację Somy na początku listopada, ingridr bedziemy sie wspierac w niepokoju o nasze piechy Quote
sota36 Posted October 7, 2004 Posted October 7, 2004 Najgorsze jest to , ze nie mam chyba wyjscia - chcac ograniczyc klopoty z prostata, musimy go sterylizowac... Bardzo sie boje i watrobe, ktora dostanie jutro w kosc (zeby jak najmniej!!!) i serducho... Dzeki za slowa otuchy!!! Ale i tak wpadam w panike... Quote
ingridr Posted October 17, 2004 Posted October 17, 2004 Moi kochani dogomaniacy :lol: proszę o mocne trzymanie kciuków w środę za moją maleńką Pysie - o 11 sterylizacja :lol: - miała być w listopadzie, ale nasza pani wet stwierdziła, że nie ma co czekać :lol: . Na dodatek w środę jestem w pracy 12 godzin i pewnie zwariuję ze strachu (mama wie, że ma mi zdawać realcję sms-em co 15 minut :lol: ). Będzie dobrze no nie? :nerwy: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.