malawaszka Posted December 15, 2008 Posted December 15, 2008 dokładnie anettta - ja pomyślałam od razu, że było zbyt pięknie i los musiał znowu zadrwić :-( Quote
rybon36 Posted December 15, 2008 Posted December 15, 2008 Konsultowałm to wdszystko z Agnieszka Boczulą, to jest instynkt, jeśli nie umie zabijać, można nad tym zapanowac, jeśli raz zabije zawsze już tak zrobi. Nie mogę jej założyc kagańca, uwiązać jak przestępcę na krótkim łańcuchu, nie jestem barnbarzyńcą, to nie jej wina, chodzi tylko o to, żeby zanaleźć dla niej miejsce, gdzie będzie z daleka od naszych kotów, pytał w hoteliku u znajomej ale ona ma koty, zapytam jeszcze w drugim, problem w tym, że zaraz po zabiegu będzie musiała być przez kilka dni w szpitalu a tu sa dwa koty, musimy znaleźć jej hotelik niezbyt daleko od nas, gdzie się ją umieści, potem zrobimy zabieg na spokojne a potem od razu się ją tam dostarczy, ja się tez włączę finansowo w miarę możliwości Quote
rybon36 Posted December 15, 2008 Posted December 15, 2008 dobra, załatwione, sprawa wygląda tak, tara pojedzie do hoteliku dla psów 15 km od nas, koszt jej utrzymania w hoteliku, który nie ma kotów, jest zaprzyjaźniony i właścicielka wie, co się stało będzie równy karmie, która dodam do tary w ilości worka 15 kg, tam dostanie także mięso wołowe mielone, właścicielka jest z naszą Przychodnią związana od początku naszej działalności, więc mamy ze soba mnóstwo różnych rozliczeń, dlatego cieszę się, że nie trzeba będzie słono za to zapłacić, dodatkowo jest na tyle blisko, że jak zrobimy jej łapę, będzie można ją bez porblemu dotransportować w każdym momencie, cieszę się też, że szybko udało mi się zażegnać sytuację patową, jutro ok 12 pani Iza przyjedzie po nią, do tego czasu koty zostały pozbierane pieczołowicie, i uwięzione na terenie lecznicy. Quote
Altaplana Posted December 15, 2008 Posted December 15, 2008 Nie mogę się zgodzić, że suka na 100% będzie mordercą, jesli raz zaatakowała i skończyło się to nieszczęściem. To nie jest tak. Pozostawianie jej w tej sytuacji bez środków ostrożności jest sporym ryzykiem. Obniżenie pozycji w stadzie zawsze działa. I wierzcie mi, nie jestem barbarzyńcą:-( Quote
rybon36 Posted December 15, 2008 Posted December 15, 2008 w kwestiach behavioralnych wierze bez zastrzeżeń agnieszce, która zeby zjada na tym, bo wyłącznie tresurą psów się zajmuje od baaaardzo wielu lat, sama zresztą też uważam, że tara i koty się wykluczają na zawsze, tylko w sytuacji , gdyyby ktoś przy niej był w tym momencie możnaby nie dopuścić do tragedii ale nie kiedfy jest sama i kiedy to ona decyduje jak postąpić. U nas nie da się obniżyć jej pozycji w stadzie, bo stado to ona i Kazan, a Ampułka jest na dochodząco i nie ma tendencji do dominacji, Gałka liże koty po głowie i niestety do dominacji ma tyle ile ja do Chin. wobec tego nie ma kto zdominowac Tary a przywiązywanie jej do budy podczas kiedy Kazan biega i zakładanie kagańca niczego nie rozwiąże, oprócz stresu dla psa, który nie będzie w żadnym wypadku wiedział dlaczego tak się dzieje, i dlaczego już jej tu nie lubią. Nie tędy droga, choć wiem, że chcesz dobrze i chcesz pomóc Altaplano Quote
malawaszka Posted December 15, 2008 Posted December 15, 2008 rybon36 napisał(a):dobra, załatwione, sprawa wygląda tak, tara pojedzie do hoteliku dla psów 15 km od nas, koszt jej utrzymania w hoteliku, który nie ma kotów, jest zaprzyjaźniony i właścicielka wie, co się stało będzie równy karmie, która dodam do tary w ilości worka 15 kg, tam dostanie także mięso wołowe mielone, właścicielka jest z naszą Przychodnią związana od początku naszej działalności, więc mamy ze soba mnóstwo różnych rozliczeń, dlatego cieszę się, że nie trzeba będzie słono za to zapłacić, dodatkowo jest na tyle blisko, że jak zrobimy jej łapę, będzie można ją bez porblemu dotransportować w każdym momencie, cieszę się też, że szybko udało mi się zażegnać sytuację patową, jutro ok 12 pani Iza przyjedzie po nią, do tego czasu koty zostały pozbierane pieczołowicie, i uwięzione na terenie lecznicy. to super, że się tak udało - przynajmniej tu jest już zabezpieczona, ja proszę jeszcze o zrobienie fotek do ogłoszeń :modla: takich fajnych - jak się bawi z psami na przykład, i samą też :oops: Quote
rybon36 Posted December 15, 2008 Posted December 15, 2008 kilka zdjęć jest w tym wątku, na moje fotki trzeba poczekać bo ani dziś ani jutro już nie zrobię tego a do pani Izy, to trzeba będzie się wybrać specjalnie Quote
ANETTTA Posted December 15, 2008 Posted December 15, 2008 ale sunia ma szanse na zabieg u ciebie ...a potem bedziemy jej szukac domku tak ? Quote
rybon36 Posted December 15, 2008 Posted December 15, 2008 to oczywiście bezsprzeczne. Musiałam zadziałać tylko w kwestii ochrony pozostałych futerktóre sąmniej sprawne od tego który poległdziś mniejsze i bardziej bezbronne. Na stanie została 17 letnia kocia starowina, kotka po złamaniu żuchwy , kotek Myjek mniejszy opołowę od Sylwestra oraz Placuszek ze złamanym kręgosłupem.Na czynnosći weterynaryjne dzisiejsza hotelikowa akcja nie ma wpływu, przcież do lecznicy przychodzą codzinnie także takie psy, które mordują nie tylko kotki ale i pieski a także są niebezpieczne dla ludzi i im udzielamy także wszelkiej weterynaryjnej pomocy ale nie udzielamy gościny. To tylko o to chodziło. Tara po zamknięciu lecznicy i po zabezpieczeniu kotów jak zwykle wraz z kazankiem objęła nocną służbę na całym terenie przylecznicowym, obserwowałam ją i wiem że potraktowałaby każdego kota tak samo jak Sylwestra, bo pierwsze co zrobiła po wypuszczeniu z kojca, to usiłowała dostać się do kuchni przez taras tą samą drogą co poprzednio a potem obiegła dom i udała się pod drzewo, na którym ukrył się w nocy Myjek i wskakiwała na pień żeby sprawdzić czy tam jeszcze siedzi, czyli cały dzień myślała o tym że jet jeszcze mokra robota do wykonania. Taki jej instynkt. Gałka z Amupłką siedzą razem, Babka w szafie , Kociuba na regale , Myjek w łazience a Placuszek w szpitaliku. Pani Ewa wie że zaraz po przyjściu zanim wejdzie do lecznicy ma najpierw zamknąć Tarę i Kazana w kojcu, dopiero potem może wejść, wypuścić Gałkę i Ampułkę a kotów nie wolno wypuszczać za żadne skarby.Ja będę tam rano i pomogę jej. Quote
Isadora7 Posted December 15, 2008 Posted December 15, 2008 Matko Rybon jak ja ci współczuję, płaczę razem z tobą:placz::placz: Quote
agata51 Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 Kto by pomyślał, że Tara jest zdolna do czegoś takiego? Rybon, tak mi przykro. Quote
rybon36 Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 to tylko pies, takie rzecze w warunkach schroniska trudno przewidzieć. niestety noc mam kiepsko przespaną...... a to krążył wokół mnie Sly i pytał dlaczego mu nie pomogłam, a to widziałam jej roześmiany pychol, bo widać, że jest szczęśliwa inieświadoma kolejnej zmiany i przeprowadzki w swoim życiu. bardzo to wszystko trudne jest..... Quote
agata51 Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 Próbuję sobie wyobrazić. :shake: Trzymaj się, Rybon, jesteśmy z tobą, na ile to jest możliwe. :loveu: Quote
Altaplana Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 Strasznie to bolesne, ale popełniono wszystkie mozliwe błędy behavioralne przy wprowadzaniu psa do stada/ nowego miejsca. Tara już pierwszej nocy wykazała silną dominację- spała w budzie Kazanka, na jego posłaniu- on, w swoim boksie, został na zewnatrz. To powinno wzbudzic czujność. Nieskrepowany dostep do terenu, ogrodu, pomieszczeń, biegi i ganianie w pierwszych dniach w nowym miejscu, bez uprzedniego poznania charakteru psa, bez obserwacji zachowania dla poszczególnych członkow?To była typowa eskalacja zachowań. Tara nie powinna była zostać wypuszczona na noc, nie powinna była móc wrócić w miejsce zdarzenia- co, jak przystało na zwierzaka z obudzonym, nie zkorygowanym przez człowieka instynktem łowcy skrupulatnie uczyniła- zapach krwi jeszcze był...Szkoda. Quote
Neris Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 Zadaniem Tary jest pilnowanie posesji, nie rozumiem jak miałaby to robić z kojca. Takie było od początku założenie i tak napisano na wątku, w którym Rybon poszukiwała dla siebie suki. Quote
rybon36 Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 no cóż, wygląda, że i w Tobie Altaplano obudził się instynkt łowcy, choć krwi nie widziałaś ... przynajmniej mojej... i prędko nie zobaczysz. Pies nie został nigdzie wpuszczony, nic z podobnych rzeczy nie miało miejsca a w kazdym razie n skróciłs temat. Kazan nie odstąpił budy psu tylko wpuścił ją do środka a sam wlazł za nią, bliżej wejścia. Jesteśmy lecznica a nie ośrodkiem terapeutycznym zaburzeń behawioralnych, nie mogę zamknąć jednego psa a drugiego wypuści.ć na teren, nikt jej nie wpuszczał nigdzie, wykorzystała, że pani do sprzatania nie zamknęła na klucz drzwi tarasowych, bo myła taras i pies otworzył sobie drzwi sam. Wczoraj wypuściłam ją ja , z pełną świadomością, żeby uzmysłowić wszystkim zainteresowanym stan rzezcy, wyrażnie , szukając psa zaznaczałm, że musi być łgodny w stosunku do ludzi i do innych zwierzaków w tym kotów. Przez lecznicę przewinęło się w ciągu ostatnich 3,5 roku kilkanaście psów na dłużej bądź krócej w drodze od dramatu do nowego domku, niezliczona ilość kotów i nigdy zwierzaki nie wymagały czegos więcej jak zwykłą obserwację. mam w domu 5 psów, każdy z innej parafii i kotów 3 sztuki a przez 4 ostatie lata przewinęło się przez dom około 70 zwierząt szukających pomocy i nigdy nie potrzeba było robić sobi z życia piekła. Pwtarzam, nie jesteśy ośrodkiem dydaktycznym dla psów tylko lecznica, która miała akurat wolne miejsce dla jakiejś bidy. Zresztą powiedziała już na wstępie, że czuję się winna za całą sytuację, bo tara wykazała niezdrowe zainteresowanie kotem szpitalnym jak tylko pryjechała i wtedy powinnam była ja odesłać,. sądziłam jednak niestety niesłusznie, że i w tym wypadku będzie tak jak w tysiącu poprzednich. Ponieważ torturowanie tego psa, zamykanie, wiżanie, zakładanie kagańca, nie wchodzi w grę, bo pies nie zawinił nic w tym, nie zrobił mi tego na złość ani w ramach palnowanej zemsty, wi.ęc znalazłam jej hotelik domowy, gdzie będzie czekac na zabieg nie narażając na niebezpieczeństwo naszych kotów ani nie b.ędąc napiętnowaną tylko dlatego, że jest psem polującym. Nier chcę też, żeby to, co się wydzarzyło tu, w tym wątku przerodziło się w typowa dogomaniacką logoreę, która z pewnością nic nie wniesie a zakończy się jak większość tego typu rzezcy zamknięciem wątku przez modka Quote
teapot Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 Altaplana napisał(a):Strasznie to bolesne, ale popełniono wszystkie mozliwe błędy behavioralne przy wprowadzaniu psa do stada/ nowego miejsca. Altaplana- Twoje uwagi są przykre. Po pierwsze nie da się nic zmienić. Po drugie "gdyby człowiek wiedział, że się przewróci to by się wcześniej położył". Tara miała być łagodna do wszystkich zwierząt i nic nie wskazywało na to, że trzeba zachować specjalne środki ostrożności. Nie jestem pewna czy którakolwiek z nas, bez WYRAŹNYCH przesłanek traktowałaby psa, który ma zostać w naszym domu jak potencjalnego kryminalistę. Zwłaszcza wiedząc, że jest zestresowany zmianą warunków. Rybon - bardzo dziękuję za znalezienie Tarze hoteliku i wszystko co dla niej zrobiłaś i dalej robisz. Przykro mi, że z jej powodu straciłaś swojego przyjaciela. Współczuję Ci bardzo i wiesz, że jestem z Tobą. Quote
rybon36 Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 ja się c z u j ę winna, bo ze względu na tę suni.ę powinnam tu siedzieć 24 godziny na okrągło i sama wszystkiego dopilować. Myślę, że gdybym przyjechała pół godziny wcześniej do pracy mnie udałoby się odegnać psy nawet kosztem narażenia się na pogryzienie, bo ratowałabym za wszelką cene kocinę, niestety byłm w tym czasie w domu a trudno jest mi siedxzić w mózgach wszystkich na świeciei kazac im myślec tak jak ja. Za swoją nierozmyślność zapłaciłam najwyższą cenę ja a bardziej jeszcze biedny Sly i do końca życia będzie mnie to prześladować, że za sprawą tego, że ją wzięłam i nie dyżurowałam tu na okrągło i nie miałam czasu i sposobości sprawdzić jej przydatność do posady, jaką oferowałam ten biedak stracił życie a psina się znowu będzie tułać. Ot i tyle Quote
Isadora7 Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 Altaplana żeby wszystko się dało przewidzieć to nie byłoby wojen. Natomiast warto nieraz i to można zrobić na 100% zastanowić się czy nie popełnia sie nietaktu, czy nie robi przykrości komuś. Czy wy powiedz jewst na pewno na miejscu. Wujek Dobra Rada jest naszą przywarą narodowa niemalże, aż dziw że sie dzieje tyle złego, bacząc na ilośc jedynie słusznych rad. [quote name='Altaplana']Nie mogę się zgodzić, że suka na 100% będzie mordercą, jesli raz zaatakowała i skończyło się to nieszczęściem. To nie jest tak. Pozostawianie jej w tej sytuacji bez środków ostrożności jest sporym ryzykiem. Obniżenie pozycji w stadzie zawsze działa. I wierzcie mi, nie jestem barbarzyńcą:-( Na dogo jest belula - ona on swojego czasu zamiast "doradzać" zaadoptowała agresywną sukę. Czyn bardziej przekonuje niz gadanie, na dodatek nie na miejscu i nietaktowne (co jak widzę nie jest tylko moim zdaniem). Może zaadoptuj Tarę? No i kolejna sprawa to: obniżenie pozycji w stadzie nei zawsze działa. To według tej samej teorii: Nigdy nie mów nigdy, jako ze nie ma reguły bez wyjątków. Nie zamierzam rozwijać tej dyskusji, to jedyne wejście i wyrażenie zdania na temat twoich wypowiedzi. No chyba ze adoptujesz Tarę, założysz jej wtedy wątek i będziesz szczerze pisać - obiecuje będe wiernym gosciem. Proste jak budowa cepa. Quote
ciapuś Posted December 16, 2008 Author Posted December 16, 2008 Cioteczki bardzo proszę skończmy już tą dyskusje,czasu nie cofniemy. Quote
rybon36 Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 Tara włąśnie przywitała się kordialnie z naszą Panią Izą i wpakowała się do niej do samochodu na przednie siedzenie jakby stamtąd była, zabrała 15 kg karmy i pojechała, odwiedzę ją za 2 dni, tam nie ma kotów3 i jest pięknie, tylko Kazanek oszaleje z rozpaczy biedak. Quote
malawaszka Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 a to rozbójnik z tej Tary - taka była przerażona a tu proszę jaki bezstresowy pies się wyłonił!!! dobrze, że już koty są bezpieczne Rybon a czy da się za jedną narkozą zrobić tą łapę i sterylkę? nie wiem czy tak można w ogóle dlatego pytam :oops: Quote
eurydyka Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 bardzo mi przykro, ze musieliscie cos takiego przezyc, trzymajcie sie bo zadna depresja zycia Sylwestrowi niestety nie przywroci, takie tragedie sie czasem zdarzaja i trudno ich uniknac a tym bardziej przewidziec dobrze ze sunia juz w innym miejscu, wiec inne zwierzaki nie sa zagrozone Quote
rybon36 Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 niestety nie da się zrobić sterylki i złamania razem, to są w przypadku 8 letniej suki a zresztą w kazdym przypadku dwa bardzo rozległe, długie zabiegi, na samo złamanie zejdzie się ze 2,5 do 3 godzin w narkozie, trzeba najpierw zaplanować potem złamać to stare złamanie potem upiłować kawałek kosci wyrównać, wsadzić gwożdzie, to nigdy nie będzie tak samo jakby się zrobiło dopiero co złamane czasem, w przypadku ludzi np konieczne jest nie jedna a kilka operacji korekcyjnych. W przypadku Tary nie wiem jeszcze jak będzie ale jeśłi się uda wszystko za jednym zamachem to sterylkę planuję wtedy kiedy wujmować będziemy gwoździe z łapy,jeśli takowe będziemy wyjmować bo coś mi się widzi, że tu trzeba będzie na zespol to robić czyli na specjalne płytki i skręcać. Się zobaczy, mam to na uwadze Quote
malawaszka Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 w górę Taruniu - mam nadzieję, że szybko uda się znaleźć domek Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.