Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

:D siedze sobie i czytam Wasze rady i pomyślałam sobie, że może wiecie...

mam roczną juz labradorkę- bardzo łagodną i bardzo uległą w kontaktach z innymi psami.

problem polega na tym, że moj pies nawet obszczekany czy przyciśnięty do ziemi czy lekko poszarpany (nie do krwi) dalej lezie do tychże psów. :evil:

To jest pierwszy problem a drugi to taki,że ja nie wiem jak mam się zachować...czy regowac i ją odciągać??/

..a trzeci to taki, że wydaje mi się, że właściciele "agresorów" zbyt mało reagują moim zdaniem na zachowanie swoich psów.... :-?

Dodam jeszcze, że mieszkamy na duzym osiedlu i spacery odbywają się w na tych samych okolicznych skrawkach łąk. Włąściciele się znają i psy również.

Będę wdzięczna za wszelkie komentarze

:)

Posted

Na podstawie twojego opisu można wywnioskować, że twojej suni nic groźnego się nie dzieje skoro bez oporów znowu idzie do tych psów.

Niektórym zabawy psów wydają się zbyt brutalne.

Czy twoja sunia piszczy, gdy napadają ją inne psy?

Posted

przed chwilą odpisałam, ale post się zgubił. Nie nie piszczy ale i niczego się nie uczy bo robi tak dalej. Miała bardzo przykre (moim zdaniem) spotkanie z ON z sąsiedniej klatki, ale za kazdym razem, gdy ją widzi chce do niej podbiec mimo, że ON-ka ujada na Molkę straszliwie.

Posted

Mam taką uległę suczkę Husky. Teraz ma 2 lata i jej zachowanie się zmieniło, jest bardziej pewna siebie. Starałam się zapewnić takie towarzystwo, które się z nią bawiło a nie atakowało. Jeżeli nie możesz zmienić miejsca spacerów, to może zmień czas, kiedy tych agresorów nie będzie i szukać towarzystwa szczeniaków.

Trzeba będzie poczekać, aż sunia osiągnie dojrzałość, wtedy będzie inaczej.

Może ktoś inny napisze jeszcze inne rady.

Pozdrawiam

Posted

Roczna labradorka to jeszcze młoda psina, ma prawo mieć trochę "pstro" w głowie. Twoim obowiązkiem jest niedopuszczanie do takich sytuacji, aby jednak sunia zachowała swój przyjcielski stosunek do innych psów! Moja Luka wprawdzie nie da sobie w kaszę dmuchać, ale również (mimo chęci :wink: ) nie ma szans z dużym agresorem - dltaego znam stosunek większości psów z mojego osiedla do Luki i tym, które nie pałają do białej miłością - schodzę po prostu z drogi. Tobie poponuję to samo, bo często łagodne psy, którym co rusz jakiś inny pies spuszcza łomot, zaczynają nie uciekać, ale atakować pierwsze "na wszelki wypadek"... Tak jak pisała tongue - dziewczyna dojrzeje, zmądrzeje i nie będzie leciała do każdego napotkanego psa. Ale już teraz, jak widzisz, że ciągnie do idącego psiura, każ jej usiąść i niech tak siedzi, aż ten drugi przejdzie. Kiedy jesteście na otwartym terenie i widzisz z daleka obcego psa, weź sukę na smycz i dopiero jeśli właściciel zapewni, ze zwierz jest łagodny i/lub odmiennej płci - pozwól na zabawę...

A właściciele agresywnych zwierząt to osobny temat :pissed:

Posted
Ale już teraz, jak widzisz, że ciągnie do idącego psiura, każ jej usiąść i niech tak siedzi, aż ten drugi przejdzie. Kiedy jesteście na otwartym terenie i widzisz z daleka obcego psa, weź sukę na smycz i dopiero jeśli właściciel zapewni, ze zwierz jest łagodny i/lub odmiennej płci - pozwól na zabawę...

Zgadzam sie!

Koniecznie zacznij od nauki przywolania, skupiaj ja na sobie i zawsze pytaj wlasciciela psa, ktory jest na smyczy, czy mozesz ze swoja podejsc.

A właściciele agresywnych zwierząt to osobny temat :pissed

he? :-?

Pamietaj, ze jezeli jakis pies jest na smyczy, to byc moze jest ku temu powod. Dla mnie najwieksza zmora sa wlasnie wlasciciele bezproblemowych psow kompletnie nad nimi nie panujacy, nic z nimi nie robiacy i na dodatek nie trzymajacy psow na smyczy ani lince. Moj pies bedac na smyczy wybitnie nie lubi podbiegajacych wesolych psow (labkow, goldenow itd) koniecznie chcacych sie z nim bawic. Reaguje na nie agresja i dlaczego ja mam go karac za to, ze wlasciciel tego wesolego pieska nie potrafi zapanowac nad nim? Ja nie mam nic przeciwko luzem biegajacym psom, pod warunkiem, ze sa dobrze zsocjalizowane i pod kontrola wlasciciela (odwolywalnosc). Majac swojego psa na smyczy, nie zycze sobie aby inne podbiegaly do nas. I absolutnie nie mam zamiaru miec wyrzutow sumienia, gdy moj cokolwiek zrobi dla tego drugiego.

Nie kazdy pies musi umiec caly program PT, ale kazdy wlasciciel psa spuszczajac ze smyczy powinien miec nad nim kontrole. Dla jego bezpieczenstwa.

Posted

mam podobny problem z tym, że mój sznaucer o wiele bardziej niż ty to opisałać lgnie do psów co jest dla mnie niekiedy baaaardzo uciążliwe błaaaaaagam Was przeczytajcie temat, pt. "PROSZE WAS POMÓŻCIE, bo CZYTACIE A NIE ODPOWIADACIE" czy cos w tym stylu też w dziale Behavior, bo ja naprawde nie wiem co robić:( może wiecie? napisaslam długi post, ale nie zrazajcie sie bo czesto pytacie o dokłądniejszy opis sytuacji, a ja od razu napisałam dokładnie:(...nie wiem juz cor obic - jedyna nadzieja w Was dogomaniacy - licze na Was!

tak jak napisała moja przedmówczyni ja mam psa typu golden czy lablador jesli chodzi o to radosne podbieganie do psów (mimo, że jest sznaucerkiem) i chce go tego oduczyć bo wlasnie nie chce zeby podbiegał do pse bedacych mna smyczy bo on sie w ogóle strasznie ciagnie, ale jak mówiłam załozyłam topic osobny wiec moze tam mi pomozecie prosze...bo wiem ze ludzie nie zyczasobei zeby psiak podlatywał do nich i chce go oduczyć zeby nawet jak widzi psa ptrzyleciał jak go wołam bo jak nie ma psów to on umie prawie wszytsko z PT!! ma dopeiro 10 m-cy moze mam nic nie robic a on sam wydorosleje z tego?

Posted

WENDKA - napisał

"Reaguje na nie agresja i dlaczego ja mam go karac za to, ze wlasciciel tego wesolego pieska nie potrafi zapanowac nad nim?" - ZAdna forma agresji nie powinna być akceptowalna przez rosądnego właściciela psa, bez na to co o tym myslisz i czy zamierzacsz karać czy nie. Jeżeli występuje agresja to nie jest to dla mnie do zaakceptowania - ja nie wiem co z tym zrobić. A psy to zwierzęta i poprawnie socjalizowane powinny móc się z soba kontaktować bez względu na to czy pies jest na smyczy czy sobie biega.

W życiu są bardzo różne sytuacje, to też należy brać pod uwagę.

DLACZEGO masz go karać - bo reaguje na przyjaznego psa agresją.

pozdrawiam i mam nadzieję, że nie byłam "agresywna"

M

Posted
W życiu są bardzo różne sytuacje, to też należy brać pod uwagę.

Zgadzam sie :D

Ale te "rozne sytuacje" powinni brac pod uwage rozni ludzie, rowniez wlasciciele przyjaznych pieskow.

Moj pies zostal przeze mnie wziety gdy juz mial 2 lata i nie byl w ogole socjalzowany wczesniej, ciagle boi sie obcych ludzi i psow. Przez te 2 lata bylo bity przez czlowieka i glodzony. W schronisku spedzil ok 2 miesiecy (chorowal). Przez pierwsze pol roku u mnie w domu wiekszosc czasu spedzal gleboko pod lozkiem. Dwa razy zostal zaatakowany i pogryziony przez podbiegajace psy gdy sam byl na smyczy (podobno bardzo przyjazne pieski ;) ).

Ze swoim psem bardzo duzo pracuje. Ma niemal 100% przywolanie, ma wyuczonych mnostwo roznych zachowan ale starconej socjalizacji w pierwszych 2 latach nic mu juz nie wroci.

I jezeli mi sie udalo osiagnac takie przywolanie z psem, ktory kompletnie nic nie umial , mial cala mase zlych nawykow i bardzo zlych doswiadczen to tym bardziej kazdy wlasciciel milego pieska, ktorego ma od szczeniaczka moze nauczyc go przynajmniej jednego zachowania - natychmiastowego przychodzenia na zawolanie. Zapewniem Cie - wystarczy 10 minut dziennie i konsekwencja, konsekwencja, konsekwencja. Smutna prawda jest taka, ze wlasciciele przyjaznych pieskow lekcewaza czesto szkolenie psa. :evil:

W pracy nad zachowaniem mojego psa wybitnie mi przeszkadzaja podbiegajace mile pieski. Spacerujac po osiedlu nie pcham sie tam, gdzie wiem, ze sa spuszczane psy. Ale denerwuje mnie widok milego pieska ktory wycina do nas z 200 metrow a wlasciciel kompletnie nie ma nad nim kontroli i nic z tym nie robi. Powiedzialabym, ze jest to zalosny widok.

DLACZEGO masz go karać - bo reaguje na przyjaznego psa agresją.

Moj pies reaguje agresja bo sie boi. Czy mam go karac za to, ze sie boi i ze wlasciciel przyjaznego pieska jest ignorantem (przepraszam) i nie moze nauczyc jednego jedynego zachowania jakim jest odwolywalnosc?

Jakby nie bylo to nawet prawnie ja mam racje: moj pies jest na smyczy, a nad milym pieskiem nie ma zadnej kontroli: wlasciciel gdzies hen hen daleko...

I wybacz ale jezeli przyjazny piesek bez kontroli podbiegnie do takiego agresora jak moj (brrrrrrrr ;) ) i dostanie lomot, to wlasciciel tego przyjaznego pieska powinien miec pretensje tylko i wylacznie do siebie. A moze sie myle?

Dla uspokojenia dodam, ze moj agresor nie ma na koncie pogryzien. Ale widuje na osiedlu mile pieski, ktore maja blizne na boku badz poszarpane ucho... Szkoda jest mi ich, ze trafily na wlascicieli ignorantow. Jeden z takich niegdys podbiegajacych pieskow jest juz stale na smyczy - stal sie strasznym agresorem. Rzuca sie na wszystkie psy bo sie boi. I uwazasz ze to wina agresorow czy wlasciciela?

Zauwazam tez i inna prawidlowosc: coraz czesciej wlasciciele wiekszych psow (nawet swietnie zsocjalzowanych i wyszkolonych) widzac psa na smyczy, odwoluja swego i zapinaja na smycz. Nie potrafie zrozumiec czemu to nie moze byc regula. O ile byloby przyjemniej i o ile mniej pogryzien i wypadkow byloby, prawda?

A psy to zwierzęta i poprawnie socjalizowane powinny móc się z soba kontaktować bez względu na to czy pies jest na smyczy czy sobie biega.

O ile wlasciciel psa na smyczy zezwala na tekie kontakty.

Pozdrawiam

Posted
Jeżeli występuje agresja to nie jest to dla mnie do zaakceptowania - ja nie wiem co z tym zrobić. A psy to zwierzęta i poprawnie socjalizowane powinny móc się z soba kontaktować bez względu na to czy pies jest na smyczy czy sobie biega.

DLACZEGO masz go karać - bo reaguje na przyjaznego psa agresją

ja też pozwole sobie skomentować.

moja Sabina do innych psów miewa nastawienie różne. czasem przyjaźnie reaguje na zachętę do zabawy, ale zazwyczaj woli, żeby zostawic ją w spokoju.

na spacerach zaobserwowałam, że niektóre psy zachowują sie tak, jakby nie pojmowały psiego języka. a może jest to "bunt nastolatka? bo zazwyczaj sa to młode psy/suki, które właśnie wychodzą z okresu szczenięctwa.

jeśli Sabina nie ma ochoty na zabawę z takim namolnym milusinskim, najpierw po prostu go ignoruje. kiedy to nie skutkuje, pokazuje mu zęby, ostrzegawczo warczy, albo wydaje krótkie szczeknięcie. a jak i to nie pomaga, startuje do natreta/natrętki z zębami, zazwyczaj próbując chwycić delikwenta za kark. niestety nawet takie zachowanie często nie odstrasza tych psów :evil: ale na szczęście działa na ich właścicieli, którzy zazwyczaj stoją 300 metrów dalej i rozpływają się w zachwycie nad swoim przyjaznym światu pupilem. szkoda tylko, że zamiast wyciągnąć właściwe wnioski, oburzają się, że mam agresywnego psa. podczas, gdy takie zachowanie Sabiny NIE JEST osławiona agresja, tylko zwykłym, wyrażonym w psim języku powiedzeniem "odwal się". i ja nie zamierzam jej za takie zachowanie karcić...

co znamienne, wśród tych psich analfabetów najwięcej jest właśnie labków i goldenów...

Posted
W życiu są bardzo różne sytuacje, to też należy brać pod uwagę.

Zgadzam sie :D

Ale te "rozne sytuacje" powinni brac pod uwage rozni ludzie, rowniez wlasciciele przyjaznych pieskow.

Moj pies zostal przeze mnie wziety gdy juz mial 2 lata i nie byl w ogole socjalzowany wczesniej, ciagle boi sie obcych ludzi i psow. Przez te 2 lata bylo bity przez czlowieka i glodzony. W schronisku spedzil ok 2 miesiecy (chorowal). Przez pierwsze pol roku u mnie w domu wiekszosc czasu spedzal gleboko pod lozkiem. Dwa razy zostal zaatakowany i pogryziony przez podbiegajace psy gdy sam byl na smyczy (podobno bardzo przyjazne pieski ;) ).

Ze swoim psem bardzo duzo pracuje. Ma niemal 100% przywolanie, ma wyuczonych mnostwo roznych zachowan ale starconej socjalizacji w pierwszych 2 latach nic mu juz nie wroci.

I jezeli mi sie udalo osiagnac takie przywolanie z psem, ktory kompletnie nic nie umial , mial cala mase zlych nawykow i bardzo zlych doswiadczen to tym bardziej kazdy wlasciciel milego pieska, ktorego ma od szczeniaczka moze nauczyc go przynajmniej jednego zachowania - natychmiastowego przychodzenia na zawolanie. Zapewniem Cie - wystarczy 10 minut dziennie i konsekwencja, konsekwencja, konsekwencja. Smutna prawda jest taka, ze wlasciciele przyjaznych pieskow lekcewaza czesto szkolenie psa. :evil:

W pracy nad zachowaniem mojego psa wybitnie mi przeszkadzaja podbiegajace mile pieski. Spacerujac po osiedlu nie pcham sie tam, gdzie wiem, ze sa spuszczane psy. Ale denerwuje mnie widok milego pieska ktory wycina do nas z 200 metrow a wlasciciel kompletnie nie ma nad nim kontroli i nic z tym nie robi. Powiedzialabym, ze jest to zalosny widok.

DLACZEGO masz go karać - bo reaguje na przyjaznego psa agresją.

Moj pies reaguje agresja bo sie boi. Czy mam go karac za to, ze sie boi i ze wlasciciel przyjaznego pieska jest ignorantem (przepraszam) i nie moze nauczyc jednego jedynego zachowania jakim jest odwolywalnosc?

Jakby nie bylo to nawet prawnie ja mam racje: moj pies jest na smyczy, a nad milym pieskiem nie ma zadnej kontroli: wlasciciel gdzies hen hen daleko...

I wybacz ale jezeli przyjazny piesek bez kontroli podbiegnie do takiego agresora jak moj (brrrrrrrr ;) ) i dostanie lomot, to wlasciciel tego przyjaznego pieska powinien miec pretensje tylko i wylacznie do siebie. A moze sie myle?

Dla uspokojenia dodam, ze moj agresor nie ma na koncie pogryzien. Ale widuje na osiedlu mile pieski, ktore maja blizne na boku badz poszarpane ucho... Szkoda jest mi ich, ze trafily na wlascicieli ignorantow. Jeden z takich niegdys podbiegajacych pieskow jest juz stale na smyczy - stal sie strasznym agresorem. Rzuca sie na wszystkie psy bo sie boi. I uwazasz ze to wina agresorow czy wlasciciela?

Zauwazam tez i inna prawidlowosc: coraz czesciej wlasciciele wiekszych psow (nawet swietnie zsocjalzowanych i wyszkolonych) widzac psa na smyczy, odwoluja swego i zapinaja na smycz. Nie potrafie zrozumiec czemu to nie moze byc regula. O ile byloby przyjemniej i o ile mniej pogryzien i wypadkow byloby, prawda?

A psy to zwierzęta i poprawnie socjalizowane powinny móc się z soba kontaktować bez względu na to czy pies jest na smyczy czy sobie biega.
O ile wlasciciel psa na smyczy zezwala na takie kontakty.Pozdrawiam

Wendka - WIEM, ile pracy włożyłaś w swojego psa - sama doświadczyłam tego na własnej skórze. Niestety, ktoś, kto nie miał do czynienie z psem "po przejściach" nie jest w stanie tego zrozumieć. (powiększyłam, bo może to zwróci im uwagę na nasz problem).

Też uważam, że każdy pies powinien być na smyczy, spuszczanie w wyznaczonych miejscach i wtedy mogę decydować, czy zezwalam na psie zabawy (mogę wcześniej sprawdzić wzajemną reakcję psiaków).

Jest coraz wiecej psów "po przejściach", na szczęście jest trochę ludzi, którzy się decydują na takiego psiaka :klacz: . Spotykając spacerowiczów, nie wiemy nic o losach psa, z którym idą. A KTO wie, jakie miał przejścia? Co mu nagle przypomni stare czasu i jak wtedy zareaguje????pozdrawiam

z Wektorem (też po przejściach :wink: )

Posted

Cieszę się, że niektórym psom "po przejściach" w końcu się udaje :D .

Natomias, zachwycając się sobą, minęłyście się trochę z moimi pytaniami.

Ale to nic nie szkodzi.

Ja juz wiem, że myliłam agresję z "psim odwal się" i to jest dobrze.

Dziękuję Wam za wszelkie informację. Serdecznie wszystkich pozdrawiam

M

Posted

Natomias, zachwycając się sobą, minęłyście się trochę z moimi pytaniami.

Ale to nic nie szkodzi.

:hmmmm:

troszke przesadzilas :-? Nikt - a przynajmniej ja - nie zamierzal sie zachwycac soba. Moja intencja byla zmiana Twojego wyobrazenia o "agresorach" i ich wlascicielach, ktorych spotyka Twoj piesek. Bo skupiajac sie na nich zapominasz o wlasnym problemie. Swoja rade napisalam w pierwszym poscie a brzmiala ona tak:

Koniecznie zacznij od nauki przywolania, skupiaj ja na sobie i zawsze pytaj wlasciciela psa, ktory jest na smyczy, czy mozesz ze swoja podejsc.

I nic innego mi do glowy nie przychodzi.

Posted

WENDKA - dzieki za rady dotyczące przywoływania. zgadzam się w 100%! Tam gdzie mieszkam, jest sobie droga szeroka na ok 2 m (nie tak jak myslycie 300 m)- chodziło o sytuację gdy idziesz sobie z psem biegajacym max 2 metry od Ciebie, spotykasz znajomego właściciela z psem na smyczy (wcześniej Go nie widziałaś - bo stałaś tyłem gadając z kims innym) i za nim się zorganizujesz pies siedzi sobie z podkulonym ogonem a nad nim pies warczący pies - wyjaśniłyście mi , że to"psie odwal się" natomiast ja nie wiem co mam zrobć - czasem boję się podejść - bo pies warczy i głupio mi bo nawet jeżeli Moli jest na smyczy to co mam ją ciągnąć do siebie czy co..czekać. Nie wiem czy to brzmi logicznie, ale właśnie o takie sytuacje mi chodzi.. Podkreślam, że Molka wraca - tylko czasem nie natychmiast :evil: Zgadzam się z Wami, że taki rozpuszczony psiurek to koszmar (też takie psy spotykam, ale staram się zrozumieć, bo jeszcze są młode i dopiero się uczą - właściciele często też)

Bardzo serdecznie Was pozdrawiam

M

p.s.

a Molka dziś rano miała atak usieczki - rozwydrzyła się po weekendzie. :wink: -szybko sobie poradziłyśmy ze sobą

Posted
spotykasz znajomego właściciela z psem na smyczy (wcześniej Go nie widziałaś - bo stałaś tyłem gadając z kims innym) i za nim się zorganizujesz pies siedzi sobie z podkulonym ogonem a nad nim pies warczący pies - wyjaśniłyście mi , że to"psie odwal się"

Maw, podejrzewam, że ani ja, ani nikt inny na forum bazujac na takim opisie nie poidejmie sie zdiagnozowania przyczyn agresji tego psa wobec twojej suni. byc może jest to - jak w przypadku Sabiny - zwykłe "odwal się", ale rowenie dobrze przyczyna takiego zachowania może być zupełnie inna... moze nastepnym razem zapytaj wlasciciela tego psa? on powinien znac zachowania swojego podopiecznego.

a jak masz postąpić w podobnej sytuacji? z własnego doświadczenia wiem, ze najgorzej jest wtedy, kiedy wlasciciel takiego malucha interweniuje osobiscie, tj. podchodzac i sila go odciagajac.

jesli ten "agresor" jest na smyczy, to nikle sa szanse, ze zdola wyrzadzic twojej suni krzywde, jego wlasciciel powinien umiec temu zapobiec - odciagajac swojego psa, albo wydajac mu np. komende "siad".

Ty za to za wszelka cene probuj skupic uwage suczki na sobie - z niejakiego oddalenia oczywiscie. wolaj, cmokaj, popiskuj, no generalnie rob z siebbie widowisko, tak, by mala choc na chwile na ciebie spojrzala. a jak spojrzy, to na jej oczch zacznij odbiegac w przeciwna strone - powinna poleciec za toba. kiedy do ciebie dobiegnie wychwal ja pod niebiosa.

osobiscie interweniuj tylko wtedy, kiedy tamten pies faktycznie zaatakuje.

jak to odroznic? znow moge sie oprzec tylko na wlasnych obserwacjach. u Sabiny ostatnia faza "odwal sie" polega na pogonieniu psiaka z zebami plus ewentualnie proba chwytu za kark, albo za bok, zazwyczaj nieudana. po prostu widac, ze wcale jej nie zalezy na gryzieniu, nie zdazylo sie jeszcze, zeby psiak w takim starciu ucierpal. po czym jak tylko odgoni intruza, zaraz sobie odpuszcza, po prostu odwraca sie i odchodzi.

kiedy natomiast naprawde atakuje, dochodzi do tzw zwarcia. nie znaczy to, ze jak zlapie przeciwnika zebami, to juz nie puszcza. puszcza, owszem, ale po ulamku sekundy atakuje znowu, probujac psa powalic i dobrac mu sie do gardla. widac w niej zacietosc. nie gania wtedy psa, raczej walczy w miejscu. wydaje tez z siebie inne dziwki - odganiajac jakby piskliwie szczeka, atakujac - warczy (tony raczej niskie).

rozdzielajac psy lap swoja sunie za tylne lapy, tak samo powinien zrobic wlasciciel drugiego psa - oboje unikniecie wtedy pogryzienia.

podkreslam, ze to co powyzej napisalam, to sa tylko moje osobiste obserwacje i doswiadczenia. niezbyt wesole niestety :-? (na szczescie ani razu nie udalo sie Sabinie wyrzadzic jakiemus psu krzywdy)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...