AngelsDream Posted November 18, 2008 Author Posted November 18, 2008 Pies od ponad tygodnia już u nas jest. Faktycznie chwalę się nim w swoim temacie, na równi z pierwszym psem i szczurami i faktycznie jest z fundacji i są jego zdjęcia w dziale nowych domów, ale na dogomanii nie miał tematu, więc chyba nic nie będzie z mojej kariery, bo jego przypadek nie jest medialny. Ale teoria świetna. :cool3: Quote
enia Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 [quote name='AngelsDream'] Na mój wybór psa wpływa miały jego okreslone cechy, które były konieczne ze względu na charakter psa "pierwszego". Jednak nie ukrywam, że najpierw rozpoznałam wady i zalety miejsca skąd wzięłam psiaka "drugiego". Chciałam wiedzieć - po co? Po to, żeby na pytanie, skąd móc odpowiedzieć coś więcej niż tylko nazwę i adres. to brzmi jakbyś szukała psa z renomowanej hodowli..... Quote
AngelsDream Posted November 18, 2008 Author Posted November 18, 2008 enia napisał(a):to brzmi jakbyś szukała psa z renomowanej hodowli..... To dla ciebie tak brzmi. To tak źle wiedzieć, coś o miejscu skąd bierze się psa? Quote
Berek Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Skoro jesteśmy przy temacie emocji i adopcji – to ważne jest też zwrócenie uwagi na sposób zachowania się osób (wolontariuszy) wyadoptowujących zwierzaki. :cool3: Nie tak dawno moim udziałem – jako pośrednika który po prostu podesłał linki osobie szukającej psa – było mikropiekiełko zgotowane szukającemu. Niby nic – ale z góry traktowanie kogoś jako skrajnie nieodpowiedzialnego łobuza który na pewno psa skrzywdzi i rozmnoży jest jednak lekką przesadą. Dla załagodzenia szoku podsyłałam mojemu znajomemu historie o nietrafionych adopcjach – czując się strasznie głupio jako osoba tłumacząca czemu wolontariusze zachowują się jak stado nawiedzonych histeryków. :evil_lol: Był to jednak, jak się okazuje, pierwszy etap „czołgania”. Jak można inaczej określić sytuację w której wolontariuszka umawia się na konkretną godzinę (w ciągu dnia) z osobą chcącą przygarnąć zwierzaka – nie zjawia się ani o tej godzinie, ani pół godziny później, ani godzinę... Po alarmujących telefonach które raczy w końcu odebrać stwierdza, że teraz to jest w pracy, a tak w ogóle to umówiła się żeby sprawdzić czy osoba adoptująca... wyrazi zgodę na wizytę przedadopcyjna. Taki, wicie rozumicie, „podstęp”.:-o Fakt że ktoś zwolnił się z roboty i czekał jak – przepraszam – idiota w domu na wizytę przedadopcyjną to pikuś. W końcu czeka na zaszczyt przygarnięcia niechcianego chorego psa! Niech wykaże się jakież to ma zasoby dobrej woli i cierpliwości i determinacji żeby dostąpić zaszczytu wzięcia psa (który gnije sobie w kojcu do którego nie jest zbytnio przystosowany). Rozumiem że do ludzi w ich masie mieć zaufania nie można. Rozumiem że są nieudane adopcje. Ale może wobec tego wynajmować do sprawdzania tych domów zimnych profesjonalistów – bo wylewanie swoich żalów, uprzedzeń i złych stanów emocjonalnych na potencjalnych adoptujących nie owocuje bynajmniej poprawą sytuacji zwierząt. :shake: Abstrahując już od nienormalnych wymagań stawianych ludziom przygarniających zwierzaka. Jako żywo, mnie przy moim trybie życia nie udałoby się przygarnąć psiaka po przejściach z Dogomanii – na szczęście ten, który do mnie trafił, niejako „sam” się znalazł – no a resztę zdarzyło mi się kupić od hodowców z którymi do tej pory utrzymuję ciepły i przyjazny kontakt i którzy nie zaglądali mi do portfela, łóżka i garnków żeby sprawdzić czy się nadaję na właściciela psa.:roll: Quote
AngelsDream Posted November 18, 2008 Author Posted November 18, 2008 Jako żywo, przykład jak u nas. Chociaż my na dogomaniowy DT nie możemy narzekać - było świetnie, tylko psy się nie dogadały i dlatego szukaliśmy dalej, ale w sumie widać po wypowiedziach choćby enii, jakie bywa podejście ludzi. Chce się cos wiedzieć o miejscu skąd bierze się psa, to się jest snobem... Albo nie wiem, czym jeszcze, bo snobem to już tu byłam nazywana, jak napisałam, że wybieram psa z rodowodem i z hodowli. Ta sama osoba, która jeździła po mnie te kilka miesięcy temu, teraz jest w wielkim szoku, że wybraliśmy właśnie Celara z EMIRa, a nie psa z papierami. Quote
enia Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 [quote name='AngelsDream']Jako żywo, przykład jak u nas. Chociaż my na dogomaniowy DT nie możemy narzekać - było świetnie, tylko psy się nie dogadały i dlatego szukaliśmy dalej, ale w sumie widać po wypowiedziach choćby enii, jakie bywa podejście ludzi. Chce się cos wiedzieć o miejscu skąd bierze się psa, to się jest snobem... Albo nie wiem, czym jeszcze, bo snobem to już tu byłam nazywana, jak napisałam, że wybieram psa z rodowodem i z hodowli. Ta sama osoba, która jeździła po mnie te kilka miesięcy temu, teraz jest w wielkim szoku, że wybraliśmy właśnie Celara z EMIRa, a nie psa z papierami. I wszystko jasne:evil_lol: a po wypowiedziach enii to widzisz tylko i wylacznie enii punkt widzenia, a nie ogółu.:cool3: Quote
AngelsDream Posted November 18, 2008 Author Posted November 18, 2008 To też napisałam - ale w sumie widać po wypowiedziach choćby enii, jakie bywa podejście ludzi. Co jasne? Rozumiem, że psy z EMIRa wg ciebie są jakieś gorsze? Mniej zasługują na dom? Czy nie wiem? A może o to, że jak się bierze z EMIRa, to od razu leci się do TV i występuje, bo pieska adoptowaliśmy? Możesz to wprost wyjaśnić? Bo jestem ciekawa, czy przypadkiem pięknie nie pokazujesz, że założenie przeze mnie tego tematu miało jednak sens? Quote
an1a Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 [quote name='AngelsDream']To też napisałam - Co jasne? Rozumiem, że psy z EMIRa wg ciebie są jakieś gorsze? Mniej zasługują na dom? Czy nie wiem? A może o to, że jak się bierze z EMIRa, to od razu leci się do TV i występuje, bo pieska adoptowaliśmy? Możesz to wprost wyjaśnić? Bo jestem ciekawa, czy przypadkiem pięknie nie pokazujesz, że założenie przeze mnie tego tematu miało jednak sens? Zdecydowanie, nie można brać psów od ludzi, o których mówią, że są niekulturalni. Niech cierpią razem z nimi w imię ogólnej dobroci na świecie. A już kompletnym egoizmem jest szukanie psa i przebieranie w nich!!! Nich się żrą w domu, chodzą non stop w kagańcach do końca życia, ale ciocie będą się cieszyć. Też mam psa z Emira (i kolejna reklama fundacji :evil_lol:), brałam go jak tam wszystko jeszcze raczkowało. Nie jestem za ŻADNĄ fundacją, dla mnie te wszystkie kłótnie i przepychanki, straszenie sądami są żenadą. I może ktoś na ten temat wejdzie i się wyhamuje. To co obserwuję od dłuższego czasu jest tragiczne. Naskakiwanie na ludzi, którzy mają określone kryteria co do psa. Ktoś nie ma serca, bo przebiera, bo nie bierze tego najbardziej schorowanego i najbrzydszego. Bo chce mieć zgrane stado bez żadnych ofiar. Ludzie chcą pieska malutkiego, wciska się szczeniaki po których widać że małe nie będą. Dobrze, że molosów im jeszcze nikt nie wysyła. Też zbywanie ludzi adoptujących jak i tych, którzy mogą wziąć psa na tymczas. Na koniec niczego nie można się dowiedzieć przekopując się przez miliony postów z wyjaśnieniami, kłótniami i przekrzykiwaniem. Znalazłoby się wiele innych zastrzeżeń. Quote
Berek Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Z całym szacunkiem, Angels Dream, wydaje mi się że pewne nieporozumienie zaistniało. Sądzę że enia pisze o sytuacji „nadwrażliwego adoptującego z przesadnymi wymaganiami”.;) Jeszcze do niedawna moja interpretacja słów o tym, że ktoś chce wiedzieć skąd psa bierze byłaby podobna. Gdyby nie te rożne przygody z ludźmi z rozmaitych fundacyj... Szczerze mówiąc już teraz rozumiem w/w chęć. Choćby dlatego, żeby nie wdepnąć w jakąś niezbyt przyjemną sytuację w której czujemy się niekomfortowo – zarządzani, pilnowani, nachodzeni itd. :cool1: Odrębną sprawą jest też – jednak – ocena psa, jego charakteru i psychiki. No ale jako że z tym jest kiepsko nawet wśród samych właścicieli czworonogow, to czego wymagać od wolontariuszy...:cool1: Aczkolwiek są granice przyzwoitości. Pamiętam jak z jednego ze schronisk koniecznie chciano wydawać rozkosznego AST który zabił w samym schronisku kilka psów. Bo śliczny, miły dla ludzi i całuśny. I tak prawie na siłę go wmontowywano różnym ludziom... :mad: Quote
AngelsDream Posted November 18, 2008 Author Posted November 18, 2008 No ja po doświadczeniach ze szczurami od razu wiedziałam, że najpierw lepiej się zorientować, żeby przynajmniej potem nie robić wielkich oczu, kiedy się usłyszy pewne rewelacje. Rewelacje znam, te dobre i te złe. Tak czy inaczej kwestią decydującą było dogadanie się psiaka z naszym wilczakiem. Quote
olgaj Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 A ja jako fundacja zaprosze na nasza strone. Nie jestesmy doskonali jako ludzie, ale chcemy pomagac. Jesli ktos z Was moglby w jakikolwiek sposób nam pomóc, to bardzo prosimy Zapraszamy na naszą strone :smile: Fundacja "Pomagajmy razem - Zwierzęta w potrzebie" Prosimy o wyrozumiałosc,strona jest wciąż uaktualniana! Tylko razem mozemy cos zrobic. [SIZE=2]Mam nadzieje, ze nikt nie potraktuje tego niewlasciwe. Poprostu szukamy pomocy wszedzie. Quote
Zofia.Sasza Posted November 20, 2008 Posted November 20, 2008 Berek napisał(a):Skoro jesteśmy przy temacie emocji i adopcji – to ważne jest też zwrócenie uwagi na sposób zachowania się osób (wolontariuszy) wyadoptowujących zwierzaki. :cool3: Nie tak dawno moim udziałem – jako pośrednika który po prostu podesłał linki osobie szukającej psa – było mikropiekiełko zgotowane szukającemu. Niby nic – ale z góry traktowanie kogoś jako skrajnie nieodpowiedzialnego łobuza który na pewno psa skrzywdzi i rozmnoży jest jednak lekką przesadą. Dla załagodzenia szoku podsyłałam mojemu znajomemu historie o nietrafionych adopcjach – czując się strasznie głupio jako osoba tłumacząca czemu wolontariusze zachowują się jak stado nawiedzonych histeryków. :evil_lol: Był to jednak, jak się okazuje, pierwszy etap „czołgania”. Jak można inaczej określić sytuację w której wolontariuszka umawia się na konkretną godzinę (w ciągu dnia) z osobą chcącą przygarnąć zwierzaka – nie zjawia się ani o tej godzinie, ani pół godziny później, ani godzinę... Po alarmujących telefonach które raczy w końcu odebrać stwierdza, że teraz to jest w pracy, a tak w ogóle to umówiła się żeby sprawdzić czy osoba adoptująca... wyrazi zgodę na wizytę przedadopcyjna. Taki, wicie rozumicie, „podstęp”.:-o Fakt że ktoś zwolnił się z roboty i czekał jak – przepraszam – idiota w domu na wizytę przedadopcyjną to pikuś. W końcu czeka na zaszczyt przygarnięcia niechcianego chorego psa! Niech wykaże się jakież to ma zasoby dobrej woli i cierpliwości i determinacji żeby dostąpić zaszczytu wzięcia psa (który gnije sobie w kojcu do którego nie jest zbytnio przystosowany). Rozumiem że do ludzi w ich masie mieć zaufania nie można. Rozumiem że są nieudane adopcje. Ale może wobec tego wynajmować do sprawdzania tych domów zimnych profesjonalistów – bo wylewanie swoich żalów, uprzedzeń i złych stanów emocjonalnych na potencjalnych adoptujących nie owocuje bynajmniej poprawą sytuacji zwierząt. :shake: Abstrahując już od nienormalnych wymagań stawianych ludziom przygarniających zwierzaka. Jako żywo, mnie przy moim trybie życia nie udałoby się przygarnąć psiaka po przejściach z Dogomanii – na szczęście ten, który do mnie trafił, niejako „sam” się znalazł – no a resztę zdarzyło mi się kupić od hodowców z którymi do tej pory utrzymuję ciepły i przyjazny kontakt i którzy nie zaglądali mi do portfela, łóżka i garnków żeby sprawdzić czy się nadaję na właściciela psa.:roll: Ja chciałam po śmierci mojego kota adoptować kolejnego z fundacji właśnie. Zostałam poddana przesłuchaniu jak za najlepszych czasów KGB. I nie chodzi mi tu o same pytania, choć przyznam, że przy pytaniu o moje dochody (konkretnie ile na rękę?) delikatnie mnie zatkało. C'est le ton qui fait la chanson. Panie były nieuprzejme i pokrzykiwały na mnie, choć wyjaśniłam na wstępie, że właśnie odszedł mój przyjaciel z którym przeżyłam 18 szczęśliwych lat... Efekt? Zamieszkał z nami rasowy-rodowodowy devon rex. Też po pewnych przygodach, bo oddany po 2 tygodniach przez pierwszych nabywców. Quote
enia Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 zofia&sasza napisał(a):Ja chciałam po śmierci mojego kota adoptować kolejnego z fundacji właśnie. Zostałam poddana przesłuchaniu jak za najlepszych czasów KGB. I nie chodzi mi tu o same pytania, choć przyznam, że przy pytaniu o moje dochody (konkretnie ile na rękę?) delikatnie mnie zatkało. C'est le ton qui fait la chanson. Panie były nieuprzejme i pokrzykiwały na mnie, choć wyjaśniłam na wstępie, że właśnie odszedł mój przyjaciel z którym przeżyłam 18 szczęśliwych lat... Efekt? Zamieszkał z nami rasowy-rodowodowy devon rex. Też po pewnych przygodach, bo oddany po 2 tygodniach przez pierwszych nabywców. ja kilka lat temu zadzwoniłam po "kocią"pomoc do znanej fundacji kociej w Warszawie, rozmawiałam z przedstawicielką- po kilku sekundach byłam pewna,że żadnej pomocy koty nie dostaną, zostałam stosownie pouczona jak pierwszak do którego schronu odwieść towarzystwo.....a ton jaki pani miała.......:shake: hmmmm.... chyba wszystkie żale świata w tym dniu pani wylała na mnie, a kotom jakby to i tak nic nie pomogło........:shake: Quote
Osiolek Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 enia napisał(a):A ja wymagam od fundacji co najmniej kulturalnego zachowania na publicznych forach, skoro taka psia fundacja żyje i działa z naszych pieniędzy to dlaczego nie potrafi uszanować zwykłego człowieka? niektórzy w fundacji to tak obrastają w pórka,że zapominają ,że gdyby nie zwykli szarzy ludzie, lub takie fora,portale temu podobne, ta fundacja nie miałaby prawa bytu, nie byłaby znana, nie miałaby funduszy- taka prawda.Niektóre fundacje są na dogo tylko po to żeby sie rozreklamować, zrobić szum, zebrać i wyciagnąć co sie da od ludzi,a niektóre fundacje robią co mogą i to bez dogomanii i wystepów w tv.Wszystko zależy od ludzi tam zarządzających i żołnierzyków :evil_lol:jak to fajnie ktoś określił....... Angel czy Ty przypadkiem nie chciałaś wywołać nowego dymu?;) bo psa jesli szukasz to znajdziesz, nawet bez pomocy fundacji, chyba ,że chcesz być medialna i zaistnieć w dziale "już w nowym domu" foty ,relacje itp.........;) nooo to wtedy fakt- leć do fundacji, tam dostaniesz "gotowca" jakiego szukasz. Enia, czy to przypadkiem nie Ty "wpuscilas" wlasnie taka fundacje w rozwalenie schroniska w Wegrowie, bo sama nic nie moglas zrobic, wtedy byla wielka milosc, po czym jak fundacja wziela sobie 70 psow z Wegrowa na glowe, otrzepalas raczki? To nie bylo tak dawno, zeby Ci pamiec nie dopisywala... Wiec nie rzucaj teraz kamieniem w osobe, ktorej ta fundacja sie podoba i ma do niej zaufanie. Moglaby okazac choc tyle przyzwoitosci zeby nie opluwac tych ktorzy Ci pomogli, kiedy tego bardzo potrzebowalas. Alaa napisał(a):Acha. To ja mam troche inne kryteria, miejsce im gorsze tym lepiej ze stamtad sie psa wyciaga. Poprosilam wolontariuszke zeby mi psa opisala, to wszystko. Nie mialo znaczenia jaka to fundacja, pies sie spodobal, zapadl w serce, mniej wiecej cos tam sie dowiedzialam o nim,mniej wiecej przypasowalo- no to wsiadlam w auto i po niego pojechalam. Ale jak to w zyciu, kazdy ma swoje spojrzenie na swiat. Alaa, wiesz, ja kiedys tez tak myslalam jak Ty. Mieszkam od 25 lat w Szwecji i jestem bardzo zaangazowana w pomoc polskim psom. Jezdzilam po wielu schroniskach - najpierw chcialam pomagac tym najbiedniejszym, tym, gdzie jest najgorzej. Ale potem ktos z tutejszych dzialaczy prozwierzecych (o duzym doswiadczeniu wlasnie w pomocy psom w krajach dawnego bloku wschodniego) zadal mi pytanie, czy moze jednak lepiej pomagac tym schroniskom, w ktorych psy sa zadbane. W ktorych widzisz ze Twoje pieniadze "robia roznice". W ktorym psom jest dobrze - bo to znaczy ze osoba prowadzaca schronisko potrafi sie gospodarzyc. Wkladalam kiedys energie i pieniadze w takie "zle" schroniska - i nie widzialam zadnego efektu. Mieso starczalo na dwa dni, obroze, smycze i leki na odrobaczenie "sie rozplywaly". Teraz pomagam EMIR - tam jest porzadek, wszystko na swoim miejscu, wiem ze jak przywiozlam wiadro to po roku widzialam je w dobrym stanie w boksie, a nie zardzewiale pod plotem. Ze budy "zalatwione" przeze mnie stoja nadal, po dwoch latach, sa konserwowane. Dlatego "trzymam" sie dobrej fundacji. I dlatego ze wiem, ze jesli pomoge takiej fundacji w adopcjach, to na miejsce np Celara przyjdzie inna bida, o ktora zadbaja tak, jakby byla jedynym psem na swiecie. Quote
enia Posted November 23, 2008 Posted November 23, 2008 [quote name='Osiolek']Enia, czy to przypadkiem nie Ty "wpuscilas" wlasnie taka fundacje w rozwalenie schroniska w Wegrowie, bo sama nic nie moglas zrobic, wtedy byla wielka milosc, po czym jak fundacja wziela sobie 70 psow z Wegrowa na glowe, otrzepalas raczki? To nie bylo tak dawno, zeby Ci pamiec nie dopisywala... Wiec nie rzucaj teraz kamieniem w osobe, ktorej ta fundacja sie podoba i ma do niej zaufanie. Moglaby okazac choc tyle przyzwoitosci zeby nie opluwac tych ktorzy Ci pomogli, kiedy tego bardzo potrzebowalas.] Wiem ,że stoisz murem za Emir i pojawiasz sie wszędzie gdzie ktokolwiek pisze cokolwiek o fundacji ale........ Nigdy w życiu nie prosilam fundacji Emir o "ROZWALENIE" schroniska w Węgrowie, widać jesteś slabym rzecznikiem lub niewiele wiesz, mój pierwszy mail do fundacji był 3 lata temu gdy pomagałam w schronisku wraz z innymi prywatnymi osobami, prosiłam fundacje alby pomogła kierowniczce pozyskać sponsorów lub pozyskać większą pomoc w Urzędu Miasta, jak doskonale wiesz Emir doprowadzila do zamknięcia schroniska, a co do zabranych psów to nie zabrała ich za darmo ,a miała za każdego psa zapłacone przez burmistrza , częśc uśpiła jak to zeznała w sądzie,część psów zabrał p.Harłacz-więc o co ci chodzi??? po co to poruszasz? schronisko zostało zamknięte a nie zmodernizowane czy zmienione to co było złe, zamkneli i już.A może sie przejedź do Wegrowa i zobacz co sie dzieje, psy po zamknęciu prze Emir jeżdziły do Krzyczek i Wołomina, uważasz że to super rozwiązanie??? a w Węgrowie bezdomność psów po zamknięciu schronu sięgnęła zenitu......... Quote
Osiolek Posted November 23, 2008 Posted November 23, 2008 enia napisał(a): Nigdy w życiu nie prosilam fundacji Emir o "ROZWALENIE" schroniska w Węgrowie, widać jesteś slabym rzecznikiem lub niewiele wiesz, mój pierwszy mail do fundacji był 3 lata temu gdy pomagałam w schronisku wraz z innymi prywatnymi osobami, prosiłam fundacje alby pomogła kierowniczce pozyskać sponsorów lub pozyskać większą pomoc w Urzędu Miasta, Wiem, bo do mnie tez pisalas z prosba o pomoc - i ja tej pomocy udzielilam, nawet jeszcze mam nasza korespondencje z tych czasow. Zamawialam mieso dla psow, jak juz nic nie bylo. Wiem rowniez ze bylas z nami, jak jechalismy z pelnym samochodem do Wegrowa, do Twojej "pani kierowniczki" - koce itp kazala rozladowac u siebie na dzialce, pracowalas z nami, pamietasz? pamietasz obroze, smycze, srodki na odrobaczenie, sucha karme? Szczeniaki nigdy nie zostaly odrobaczone, dorosle psy tez nie. Walizka obrozy (taka zolta, nawet mam gdzies zdjecie Twoje i "pani kierowniczki" przy niej) - tez wsiakla - zaden pies tego nie zobaczyl. Poslan tez nikt nigdy w budach nie zobaczyl. Budy za 15 000 zlotych staly nieuzywane, a psy spaly pod plandekami, dopiero musialam uzyc szantazu ze zostana odwiezione - jak nagle zostaly wniesione na teren schroniska. Ty chcialas zeby tej pani kierowniczce szukac sponsorow? Na co? Na to zeby sobie mogla kolejna kiecke kupic???????????????? Bo napewno nie dla psow. enia napisał(a): jak doskonale wiesz Emir doprowadzila do zamknięcia schroniska, a co do zabranych psów to nie zabrała ich za darmo ,a miała za każdego psa zapłacone przez burmistrza , częśc uśpiła jak to zeznała w sądzie,część psów zabrał p.Harłacz-więc o co ci chodzi??? po co to poruszasz? Harlacz zabral samce, uspione zostaly natychmiast (po decyzji lekarza na SGGW) 2 psy: Cukierek (pudel z cukrzyca) i Smok (onek). Potem, po dlugotrwalym leczeniu zostaly uspione Tekla (nuzeniec, juz po sterylizacji Tekli(22 listopada, psy zostaly zabrane z Wegrowa na poczatku czerwca), i Skorka (5 wrzesnia 2007, zostala zabrana z Wegrowa jesienia 2006, leczona u najlepszych specjalistow, niestety bez skutku). Na poczatku sierpnia tego roku zostala uspiona Trusia (czyli po ponad roku w Fundacji), z powodu agresji - zdazyla zupelnie niesprowokowanie pogryzc sporo osob, m.in. mojego meza). To sa wszystkie wegrowskie psy uspione przez EMIR. Wziela do siebie ponad 70 psow, z ktorych jeszcze pare biega u niej. enia napisał(a): schronisko zostało zamknięte a nie zmodernizowane czy zmienione to co było złe, zamkneli i już.A może sie przejedź do Wegrowa i zobacz co sie dzieje, psy po zamknęciu prze Emir jeżdziły do Krzyczek i Wołomina, uważasz że to super rozwiązanie??? a w Węgrowie bezdomność psów po zamknięciu schronu sięgnęła zenitu......... To jest niestety sprawa burmistrza - przy tym "oporze materii" tam nic sie nie dalo zrobic, bo nikomu na tym nie zalezy. Tam nie bylo czego modernizowac - tak jak napisalam o budach - jakiekolwiek inwestycje w "pania kierowniczke" byly inwestycjami w nia sama a nie w psy. Ja tylko zaluje ze tak pozno na to wpadlam.... Quote
enia Posted November 23, 2008 Posted November 23, 2008 tak samo ta kierowniczka była twoja jak i moja, zresztą już po sprawie a jak czujesz parcie na dopieszczenie siebie i swojej fundacji to załóż sobie odpowiedni wątek...... http://www.dogomania.pl/forum/f945/agata69-nie-chce-sie-rozliczyc-123203/index4.html tu pokazałaś swoją "klasę";) Quote
enia Posted November 23, 2008 Posted November 23, 2008 [quote name='Osiolek']Wiem, bo do mnie tez pisalas z prosba o pomoc - i ja tej pomocy udzielilam, nawet jeszcze mam nasza korespondencje z tych czasow. Zamawialam mieso dla psow, jak juz nic nie bylo.] a to chyba nie mnie pomogłaś......tylko na moją prośbe (tez mam maile) za twoim posrednictwem szwedzka org. pomogła PSOM W WEGROWIE- czyż nie? mięso bylo dla psów nie dla mnie.........;) były podziękowania na stronie schroniska w odpowiednim czasie, domagałaś sie tego bardzo....... Quote
Osiolek Posted November 23, 2008 Posted November 23, 2008 enia napisał(a):schronisko zostało zamknięte a nie zmodernizowane czy zmienione to co było złe, zamkneli i już. ....... tak samo ta kierowniczka była twoja jak i moja, zresztą już po sprawie a jak czujesz parcie na dopieszczenie siebie i swojej fundacji to załóż sobie odpowiedni wątek...... http://www.dogomania.pl/forum/f945/agata69-nie-chce-sie-rozliczyc-123203/index4.html tu pokazałaś swoją "klasę";) Kierowniczka byla "moja" ale juz nie jest, a wyglada na to ze Ty jej nadal bronisz. Ciekawa jestem jak Ty bys sie zachowala, gdybys wplacila na sterylke konkretnej suki, wszystko bylo niby gotowe, dzien wyznaczony - a po paru miesiacach dowiadujesz sie (zupelnie przez przypadek) ze suka nie zostala wysterylizowana a pieniadze nie wiadomo na co poszly. Dlatego zazadalam rozliczenia, na co poszly, a jak sie dowiedzialam ze go nie dostane - poprosilam o wplacenie tych pieniedzy na kastracje innej suki, w Fundacji EMIR. Pieniadze w koncu poszly na to, na co byly przeznaczone. enia napisał(a): a to chyba nie mnie pomogłaś......tylko na moją prośbe (tez mam maile) za twoim posrednictwem szwedzka org. pomogła PSOM W WEGROWIE- czyż nie? mięso bylo dla psów nie dla mnie.........;) były podziękowania na stronie schroniska w odpowiednim czasie, domagałaś sie tego bardzo....... Zgadza sie. To nie byla wymowka, a przypomnienie ze ja najpierw "wierzylam" w "pania kierowniczke". I dlatego chcialam umiescic podziekowania na stronie - zeby osoby ktore zasponsorowaly 46 bud dla psow wiedzialy ze dar zostal doceniony i ze faktycznie sie przydal. I zeby w przyszlosci dalej sponsorowali. Co bylo, to bylo - nie odstanie sie. Dobrze sie stalo ze psy zostaly stamtad zabrane. Niedobrze ze nie ma porzadnego schroniska w Wegrowie i ze sa psy bezdomne. I rowniez niedobrze ze Ty krytykujesz ludzi, ktorzy biora psa z Fundacji ktora kiedys Tobie pomogla (bo z tego co pamietam to Ty poprosilas EMIR o interwencje w Wegrowie, ja bylam temu przeciwna, tak samo jak bylam bardzo przeciwna samej EMIR, dopoki jej nie poznalam, wlasnie w trakcie "przejmowania" przez nia psow w Wegrowie, jeszcze nieoficjalnie, zanim jakiekolwiek wladze byly w to wmieszane.) Quote
osho Posted November 23, 2008 Posted November 23, 2008 dogo, pełne jest żalów odnoszących się do kasy, podejrzeń, czasami insynuacji, które tylko niepotrzebnie pogłębiają niechęć i utrudniają to po co tu jesteśmy. osobiście myślę, że byłoby wskazane aby każdy kto zbiera tu fundusze, czy to fundacja ("emir", pisdz, etc...) czy osoby prywatne rozliczały się z każdej złotówki - dostała/em tyle i tyle, wydałe/am tyle i tyle, przejrzystość finansowa daje im święty spokój i pomaga budować zaufanie. kiedy się rozliczamy, proszeni czy nie, pokazujemy, że jesteśmy czyści i nie mamy nic do ukrycia. a chyba chodzi o to żeby sobie pomagać i budować coś we wspólnym celu a nie walczyć przeciwko sobie (chyba, że jestem idealistą). i proszę nie rozumieć tego postu na opak, to nie jest w obronie lub przeciw którejkolwiek ze stron, to jest moje zdanie na temat sposobu zbierania kasy i konsekwencji wynikających z takiego czy innego podejścia. Quote
AngelsDream Posted November 23, 2008 Author Posted November 23, 2008 Dla mnie byłoby to oczywiste - dostaję pieniądze, to informuję na co je przeznaczyłam... Quote
Osiolek Posted November 24, 2008 Posted November 24, 2008 osho napisał(a):dogo, pełne jest żalów odnoszących się do kasy, podejrzeń, czasami insynuacji, które tylko niepotrzebnie pogłębiają niechęć i utrudniają to po co tu jesteśmy. osobiście myślę, że byłoby wskazane aby każdy kto zbiera tu fundusze, czy to fundacja ("emir", pisdz, etc...) czy osoby prywatne rozliczały się z każdej złotówki - dostała/em tyle i tyle, wydałe/am tyle i tyle, przejrzystość finansowa daje im święty spokój i pomaga budować zaufanie. kiedy się rozliczamy, proszeni czy nie, pokazujemy, że jesteśmy czyści i nie mamy nic do ukrycia. a chyba chodzi o to żeby sobie pomagać i budować coś we wspólnym celu a nie walczyć przeciwko sobie (chyba, że jestem idealistą). i proszę nie rozumieć tego postu na opak, to nie jest w obronie lub przeciw którejkolwiek ze stron, to jest moje zdanie na temat sposobu zbierania kasy i konsekwencji wynikających z takiego czy innego podejścia. Osho, ja to rozumiem i zgadzam sie w 100% - jest tylko jeden problem - poniewaz zestawianie pojedynczych wplat (czesto niewielkich, po 10-20 czy 20zl) i wydatkow jest praca na pelnym etacie (bo nie wystarczy zebrac papierki, to trzeba jeszcze przeniesc na jakies sprawozdanie) jest praca dla jednej osoby na pelnym etacie. Wiec albo trzeba taka osobe oplacic,, wtedy od razu wplaty nam "ubozeja" o pensje, albo potrzebny jest wolontariusz, ktory to solidnie bedzie robil. Wiem ile jest roboty, bo kiedys robilysmy to z EMIR, rozliczenie za konkretne psy. Ona miala mase roboty zeby mi to przekazac, ja trzy razy tyle zeby to odpowiednio "wkleic". Na moj wniosek (poparty jeszcze przez pare osob) zrezygnowala z tego. To jest niestety rzeczywistosc. Kazda Fundacja (i tez nie mam na mysli tylko EMIR, a rowniez PiiSDZ, Koci swiat, Psi aniol, Zwierzeta i My itp) rozlicza sie co roku przed urzedem panstwowym. I tam powinno byc to rozliczenie, z grubsza, nie za kazdego psa, ale zeby widziec jak mniej wiecej ksztaltuje sie struktura wydatkow. Oczywiscie w przypadku zbiorek na konkretny cel, jak np na operacje jakiegos psa, sprawa jest inna - tu powinny byc przedstawione wplywy i wydatki. Ale tez powinno sie usprawnic "procedure", tak zeby fundacja nie musiala sie rozliczac z kazdych 10zl - jedna osoba powinna zbierac i robic rozliczenie wplywow, a potem cala sume powinna przekazac - bardzo by to uproscilo i ulatwilo. Niestety, czas jest dzisiaj w deficycie :-( Quote
siekowa Posted December 1, 2008 Posted December 1, 2008 szomiz napisał(a): Nigdy nie zrozumiem, dlaczego forum adopcyjne nie jest podzielone - CHOĆBY - na województwa. Moim zdaniem najlepszy by był podział wiekowy czyli na psy starsze, dorosłe i szczeniaki. Podział na województwa też jest dobry chociaż teraz dla większości psów można znaleźć transport (do nowego domu) w każdą stronę Polski. Quote
osho Posted December 1, 2008 Posted December 1, 2008 [quote name='Osiolek']Osho, ja to rozumiem i zgadzam sie w 100% - jest tylko jeden problem - poniewaz zestawianie pojedynczych wplat (czesto niewielkich, po 10-20 czy 20zl) i wydatkow jest praca na pelnym etacie (bo nie wystarczy zebrac papierki, to trzeba jeszcze przeniesc na jakies sprawozdanie) jest praca dla jednej osoby na pelnym etacie. Wiec albo trzeba taka osobe oplacic,, wtedy od razu wplaty nam "ubozeja" o pensje, albo potrzebny jest wolontariusz, ktory to solidnie bedzie robil. Wiem ile jest roboty, bo kiedys robilysmy to z EMIR, rozliczenie za konkretne psy. Ona miala mase roboty zeby mi to przekazac, ja trzy razy tyle zeby to odpowiednio "wkleic". Na moj wniosek (poparty jeszcze przez pare osob) zrezygnowala z tego. To jest niestety rzeczywistosc. Kazda Fundacja (i tez nie mam na mysli tylko EMIR, a rowniez PiiSDZ, Koci swiat, Psi aniol, Zwierzeta i My itp) rozlicza sie co roku przed urzedem panstwowym. I tam powinno byc to rozliczenie, z grubsza, nie za kazdego psa, ale zeby widziec jak mniej wiecej ksztaltuje sie struktura wydatkow. Oczywiscie w przypadku zbiorek na konkretny cel, jak np na operacje jakiegos psa, sprawa jest inna - tu powinny byc przedstawione wplywy i wydatki. Ale tez powinno sie usprawnic "procedure", tak zeby fundacja nie musiala sie rozliczac z kazdych 10zl - jedna osoba powinna zbierac i robic rozliczenie wplywow, a potem cala sume powinna przekazac - bardzo by to uproscilo i ulatwilo. Niestety, czas jest dzisiaj w deficycie :-( chwilowy zastój w wieściach "krężelskich", pora odpisać z częścią się zgodzę, z częścią absolutnie nie - to oczywiste, że dodatkowa osoba która (czymkolwiek) będzie się zajmować to dodatkowy koszt, ze stratą dla psiaków, tyle tylko, że jeśli są żądania rozliczania się na wątkach to moim zdaniem jest to koszt konieczny (tak jak np: palacz, informatyk, księgowa - fundacje opłacają różnych pracowników) argument, że fundacje rozliczają się przed urzędem państwowym do mnie nie trafia kompletnie - ja osobiście poziom zaufania do państwa mam nie tylko zerowy ale wręcz ujemny. żyję w kraju w którym ludzie katujący zwierzęta są uniewinniani przez państwowy wymiar sprawiedliwości a państwowi urzędnicy opłacani z moich podatków z uśmiechem na ustach łamią państwowe przepisy i nic się nie dzieje (i mógłbym tak dalej wymieniać). to oczywiście moja opinia i o ile dla mnie jest prawdziwa nie jestem na tyle szurnięty aby uważać, że musi być prawdą objawioną dla kogokolwiek innego. wydaje mi się natomiast, że jeśli pieniądze przeznaczone na działalność fundacji pozyskiwane są z dobrowolnych wpłat osób prywatnych to przede wszystkim rozliczenie dysponowania ich pieniędzmi należy się tym osobom, zwłaszcza jeśli wyraźnie tego żądają. jeśli oczywiście 100% wpłacających stwierdzi, że nie interesuje ich jak fundacja zagospodarowała ich pieniądze, takie rozliczenie byłoby marnotrawieniem zasobów. rozliczanie się jakby nie było buduje wiarygodność fundacji i przekonuje wpłacającego, że jego kasa nie poszła na zmarnowanie no i jasne, dopóki operujemy rachunkami w realu (papierki) rozliczanie każdego psa to namolna robota, ale są arkusze kalkulacyjne, czy nawet bazy danych gdzie wystarczy coś w stylu SELECT SUM(wpłata) FROM bilans WHERE comment="wpłata na $IMIĘ_PSA" czy coś w tym stylu, gdzie owszem trzeba (raz) stworzyć formularz do wklepywania wpływów i wydatków i (dwa) to robić ale potem rozliczanie się z konkretnych tematów to parę kliknięć... Quote
Karmi Posted December 2, 2008 Posted December 2, 2008 [quote name='osho']argument, że fundacje rozliczają się przed urzędem państwowym do mnie nie trafia kompletnie - ja osobiście poziom zaufania do państwa mam nie tylko zerowy ale wręcz ujemny. żyję w kraju w którym ludzie katujący zwierzęta są uniewinniani przez państwowy wymiar sprawiedliwości a państwowi urzędnicy opłacani z moich podatków z uśmiechem na ustach łamią państwowe przepisy i nic się nie dzieje (i mógłbym tak dalej wymieniać). to oczywiście moja opinia i o ile dla mnie jest prawdziwa nie jestem na tyle szurnięty aby uważać, że musi być prawdą objawioną dla kogokolwiek innego. wydaje mi się natomiast, że jeśli pieniądze przeznaczone na działalność fundacji pozyskiwane są z dobrowolnych wpłat osób prywatnych to przede wszystkim rozliczenie dysponowania ich pieniędzmi należy się tym osobom, zwłaszcza jeśli wyraźnie tego żądają. jeśli oczywiście 100% wpłacających stwierdzi, że nie interesuje ich jak fundacja zagospodarowała ich pieniądze, takie rozliczenie byłoby marnotrawieniem zasobów. rozliczanie się jakby nie było buduje wiarygodność fundacji i przekonuje wpłacającego, że jego kasa nie poszła na zmarnowanie Osho właśnie o to chodzi!!! Zgadzam się z Tobą! Dodałabym do tego rozliczenie z darów rzeczowych i co chyba najważniejsze roliczenie ( wybaczcie,nie brzmi to dobrze) ze zwierząt, które ,,przewineły" się przez stowarzyszenie czy fundację. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.