Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

I tu strzeliles jak kula w plot. To nie to forum, gdzie sie mnozy w obledzie psy, to nie to miejsce. Sam zabieg jak kazdy inny niesie z soba pewne ryzyko, wiec ignorancja jest twierdzic, ze jest to "bezszkodowy" zabieg.
Jest oczywiscie potrzebny w przypadku psow do adopcji, czy schroniskowych. Natomiast gruba przesada jest zwymyslanie kogos, kto nie sterylizuje swojego pupila bez wskazan zdrowotnych, jednoczesnie dopilnowujac, by ten sie nie rozmnozyl.
Tu nie chodzi o mity, doczytaj, doucz sie o konsekwencjach zabiegu, o przeciwskazaniach do takowego, dopiero moze zabieraj glos w dyskusji i troszku spokojniej ;)?

  • Replies 70
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

mój poprzedni pies-jamniol, dożył lat ponad 11, nowotwór nerki przerwał zywot, za panienkami latał, piszczał, gdy jakaś ulubiona kolezanka miała cieczkę potrafił nie jeść lub wymiotować, ale wszystko szło swoim rytmem.
Bismarck-adoptowany pies z dogo, bardzo przestarszony na poczatku, dlatego go nie ciachałam, po ponad roku obudził się w nim zew natury, zaczęły sie problemy z gruczołem krokowym w czasie cieczek, potem problemy z sikaniem, az doszliśmy do prostaty. Od dziś ma implant powodujący na 6 miesięcy wyłączenie ośrodka w mózgu odpowiedzialnego ze popęd, nie hormony, ma być bezpiecznej. Chłopak ma już swoje lata-tak ok 11-brak danych szczegółowych, po uzgodnieniach z weterynarz było więcej minusów kastracji zabiegowej, z narkozą, dlatego zainwestowałam 150zł i powinnam przez pół roku mieć spokój.
Podsumowując, wychowany od małego jamniol radził sobie z tym całkiem nieźle, a Bismarck po dojściu psychicznym do siebie miał wybuch "emocji" co doprowadziło uszczerbki na zdrowiu, zresztą Bismarck zaczął czuc się chyba przywódcą stada, gdy ja wyjeżdzałam, a on zostawał z mamą i moim małoletnim bratem-testosteron zaczął mu uderzać do głowy

Posted

A ja owszem, żałuję że nie wykastrowałam Pałka w czasach jego młodości... Może mniej byłoby skłonności do bójek (niejednokrotnie zakończonych szyciem), napalenia na każdą suczkę, no i uniknąłby obecnych problemów.
No a tak to mam 15,5 letniego psa nietolerującego niczego co ma jajka, do dziś zainteresowanego każdą suką (a bywało że i kotki go rajcowały :oops:), a co najgorsze- z przerostem prostaty, na szczęście łagodnym, ale na tyle dużym, że sprawia Pałkowi ból, utrudnia załatwianie się i wpływa na kłopoty z chodzeniem. Na kastrację jest za późno, Pał ma chore serce, kardiolog się nie zgadza na narkozę... Od kilku dni dostaje lek, który ma mu pomóc- zobaczymy :roll:

Posted

Postanowiłam zabrać głos w tej dyskusji - poza skutkiem antykoncepcyjnym, który jest zasadniczą sprawą sterylizacja np. suczki niesie również skutki prozdrowotne. Są dowody naukowe na to, że wczesna sterylizacja suczki chroni ją przed nowotworami. Z doświadczenia wiem, że pilnowanie nie jest najtrudniejszą sprawą - najwięcej problemów sprawia odganianie adoratorów, tych bez smyczy i kagańca biegających beztrosko bez opieki właścicieli. Na szczęście ten problem już poza mną - suczka jest wysterylizowana, nie utyła, nie jest osowiała, nie wpłynęło to też na jej żywiołowe usposobienie.

Posted

[quote name='mistwalker1006']z kastracja jest tylko jeden problem, chcesz zeby twoj pies mial szczeniata czy nie??

Jeśli tak uważasz, to wygląda na to, że masz zerową wiedzę na temat innych skutków sterylizacji i kastracji... :roll:

Posted

mistwalker1006 napisał(a):
z kastracja jest tylko jeden problem, chcesz zeby twoj pies mial szczeniata czy nie?? jezeli tak to nie kastroj a jezeli nie to bedzie dla Ciebie lawiej i doa niego, i nie bedzie w prasie artykolow ze znalezono szczeniaki w smietniku czy bedziesz szukac domow dla pieskow, i bedzie mniej "bazarowcow"


No i tu sie mistwalkerze poklocimy :eviltong:
Jak powszechnie wiadomo, nie ma czegos takiego jak zgon przy narkozie, problemow z nietrzymaniem moczu, problemow hormonalnych, co?
Jestem za sterylizacja psow w schroniskach, bo jest to ryzyko, ktore warto podjac, ale nikt mnie nie zmusi do kastracji mojego wlasnego psa.
Kazdy musi indywidualnie ocenic swoj przypadek. Jesli mam psa, ktory zwraca uwage na ciekajace suki, ale nie umiera przy nich dwa tygodnie, bo zarcia do pyska nie wezmie, nie wdaje sie z kazdym napotkanym burkiem w mordercze bojki, to nie widze 'przymusu' kastracji.

Ja osobiscie sie caly czas nad ciachaniem zastanawiam, bo mlody nie zapowiada sie wystawowo az tak swietnie, ale wielkim NIE dla kastracji jest wlasnie zaburzenie gospodarki hormonalnej, bo czy mu jajka wisza czy nie wisza to z kolei mi zwisa :eviltong:

BTW, z gory uprzedzam, ze texty typu 'kastracja/sterylizacja zapobiega rakowi narzadow rozrodczych' do mnie nie trafiaja z prostej przyczyny: w Polsce rak piersi jest najczestszym nowotworem zlosliwym u kobiet. Prosze bardzo, ktora pani pierwsza wykona profilaktyczna, obustronna mastektomie tylko dlatego, ze ma na czym? :eviltong:

Posted

No nie porównuj proszę ludzi do psów, jednak różnica istnieje... :roll: Nie mówiąc o tym, że chyba mylisz pojęcia, bo w przypadku kastracji mamy do czynienia z ovariohisterektomią, która wczesnie wykonana zapobiega nie tylko nowotworowi tychże narzadów, ale takze zmniejsza ryzyko raka piersi. Mając oczywiście szereg skutków ubocznych.
Zresztą prawdę mówiąc, gdyby u nas kastracja pełna u ludzi była możliwa (prawnie), to całkiem prawdopodobne że część kobiet bardzo chetnie by się jej poddałao- wystarczy pomysleć o kimś kto wie, że jest nosicielem choroby genetycznej, albo nawet o takiej pozornie głupiej rzeczy, jak miesiączka. Shin, jesteś pci żeńskiej, czy męskiej? :evil_lol: Bo jak męskiej to nawet nie wiesz jaki to potrafi byc koszmar... Bo mi sie kilka razy zdarzyło "umierać" włącznie z żyganiem i bólem takim, że otwarte złamanie kości wieloodłamowe może sie schować. Skończyło się na wezwanym pogotowiu i silnych środkach. A mam znajomą która co miesiąc ma taki horror i dwa dni wyjete z zyciorysu i sama mówi że z dużą uciechą by się wysterylizowała. Dzici nie ma mieć nie zamierza i nie lubi. :eviltong:

To tak offowo.

Posted

[quote name='ulvhedinn']No nie porównuj proszę ludzi do psów, jednak różnica istnieje... :roll: Nie mówiąc o tym, że chyba mylisz pojęcia, bo w przypadku kastracji mamy do czynienia z ovariohisterektomią, która wczesnie wykonana zapobiega nie tylko nowotworowi tychże narzadów, ale takze zmniejsza ryzyko raka piersi. Mając oczywiście szereg skutków ubocznych.

Myle pojecia? Mastektomia to usuniecie piersi, i o tym pisalem, wiec nie wiem o co chodzi...
Anyway, chodzilo mi o to, ze ten argument jest smieszny, bo jakby wg. niego wycinac wszystko, co w miare czesto rakowacieje, to np. powinnismy sobie niezle skracac jelita, o to mi chodzilo.

Zresztą prawdę mówiąc, gdyby u nas kastracja pełna u ludzi była możliwa (prawnie), to całkiem prawdopodobne że część kobiet bardzo chetnie by się jej poddałao- wystarczy pomysleć o kimś kto wie, że jest nosicielem choroby genetycznej, albo nawet o takiej pozornie głupiej rzeczy, jak miesiączka.
W prawne mozliwosci dokonania usuniecia macicy z przydatkami/jader u ludzi nie bede sie wdawac, bo to zupelnie bez sensu tu.
Narzady typu jajniki/jadra nie wydzielaja hormonow ot tak sobie, te hormony pelnia jakies funkcje w organizmie. Ludzie bez nich, niestosujacy hormonalnej terapii zastepczej, staja sie apatyczni, popadaja w depresje, a nie wydaje mi sie, zeby u zwierzat az tak moglo to sie roznic. I zanim zasypany zostane opowiesciami o zdrowych, ruchliwych i szczesliwych psach po kastracji: ok, spoko. Ale do konca nie wiemy co tam im pod czaszka sie dzieje, czy nie czuja sie 'zdechle' troche. Mowie to patrzac na moje dwa wykastrowane kocury - jeden po kastracji praktycznie sie nie zmienil, za to drugi z 'wyscigowki' zrobil sie ociezalym, agresywnym klocem, ktory niczym sie nie chce bawic, a najchetniej by sie od michy nie ruszal - a nie sa to stare koty, w kwietniu beda dwa lata dopiero mialy.

Ja naprawde nie jestem przeciwnikiem kastracji, jestem przeciwnikiem podejscia 'kastrujmy wszystko co sie da, bez zastanowienia, bo te narzady i tak im do niczego nie sa potrzebne'.

Posted

Jasne że nie bezmyślnego... ale np. dla mnie bilans korzysci i strat/zagrożeń wychodzi na korzyść kastracji ;)

...i o rany, jak ja marzyłam, że KrA po sterylce stanie się choc trochę bardziej "zdechła"- niestety nic z tego :evil_lol:

Posted

[quote name='ulvhedinn']Jasne że nie bezmyślnego... ale np. dla mnie bilans korzysci i strat/zagrożeń wychodzi na korzyść kastracji ;)
Coz... jezeli ktos ma psa szalejacego na punkcie kazdej ciekajacej suczki, wyje, nie je, zjada drzwi i sciany, zeby do 'ukochanej' sie dostac, to rzeczywiscie lepiej, jesli wykastruje, bo panu psowatemu jaja swiat zaslonily :evil_lol: jednak ja i tak sie zastanawiac bede, czy ciachajac 'normalnego' psiaka jakichs tam zmian w psiej psychice nie robimy in minus takimi zabiegami... nie mowiac o zachwianiu gospodarki hormonalnej w calym organizmie.

Martens - przyklady jakie podalem akurat byly pierwszymi, jakie mi do glowy przyszly, wiec nie bij, ja po tej samej stronie barykady jestem :eviltong:

Posted

shin napisał(a):

Narzady typu jajniki/jadra nie wydzielaja hormonow ot tak sobie, te hormony pelnia jakies funkcje w organizmie. Ludzie bez nich, niestosujacy hormonalnej terapii zastepczej, staja sie apatyczni, popadaja w depresje, a nie wydaje mi sie, zeby u zwierzat az tak moglo to sie roznic.


Gdyby chodziło tylko o apatię i depresję, nikt by nie robił tyle szumu. Proponuję przy najbliższej okazji zapytać ginekologa-endokrynologa jakimi poważnymi chorobami na tle hormonalnym rzutującymi na pracę całego organizmu grozi kobiecie usunięcie jajników i macicy bez hormonalnej terapii zastępczej. Jeśli lekarz dobry, to wykład będzie dłuuugi i może otworzy nieco oczy na pewne rzeczy.

Niestety niektórym wydaje się, ze żywy organizm jest jak klocki lego...

Posted

wydaje mi się, że dopóki właściciel nie ma styczności z problemami chorobowymi związanymi z brakiem kastracji u psa, to zawsze będzie sie wahał. znam to z własnej autopsji, az staje się przed sytuacja niemal bez wyjścia, gdy pies jest już nieoperacyjny, a ja mu nie przetłumaczę, zeby dał sobie na luz ze swoją seksualnością. Też byłam przekonana, że jeżeli Cenzor zawsze był pilnowany, wyprowadzany w inne rejony niż suki z cieczkami, to z Bismarckiem będzie podobnie, jednak okazało się inaczej, dlatego w przyszłości już nie popełnię tego błędu i jeżeli będzie możliwość ciachania to zrobię to przy pierwszej sprzyjającej okazji. a na razie obserwuję psa i patrzę czy implant zaczyna działać i co pół roku wydam 150zł, zeby ułatwiać mu funkcjonowanie. zresztą inaczej reaguje psiak wychowywany od małego w domu inaczej zaadoptowany i wydaje mi się słuszne to podkreślić, bo stres z adopcyjnego psa w końcu wyjdzie, u mnei po prawie 2 latach i następnie zaczyna myśleć o przyjemnych sprawach ze zwiększona aktywnością.

Posted

shin,martens,karjo2 wiem wiecej o kastracji psow niz wam sie wydaje:eviltong:, i moj post byl wiekszym skrutem myslowym niz chialem wiec zaczne jeszcze raz od poczadku, wyraznie zeby nie bylo nieporozumien. Wiec ja uwazam ze powtarzajac argumenty "medyczne" za i przeciw kastracji nic nie daje poniewaz zawsze jest ryzyko jakiegokolwiek zabiegu kiedy instrument medyczny wycina calkiem zdrowy organ, a co do narkozy to urzywajac Waszych argumentow niepowinno sie psom wykonywac zadnych zabiegow chirurgicznych poniewaz pod narkoza moga sie nieobudzic,i kazdy porzadny vet powinien robic badania czy mozna narkoze podac no nie??, wiec ja uwazam ze argumenty medyczne nie sa ani wystarczajace ani zabraniajace kastracji.

Nastepny punkt, koszty, tez nie jest dal mnie wystarczajacym argumentem, poniewaz pies wiaze sie z kosztami,i jak myslisz czy 150 zl wydana na kastracje wydaje Ci sie wysokie to pomysl ile by Cie kosztowaly szczeniaczki, badania czy zastrzyki( mowie o odpowiedzialnych wlascicielach a nie pseudo) btw wracajac do narkozy i kosztow , jak moja sunia 5 lat temu miala wypadek i wbila sobie patyka w dolna szczeke pot nie miali dla mnie znaczenia ile chirurg kosztuje tylko zeby byla zdrowa, i zeby narkoza sie udala.

I argument czy upilnuje swojego psa/suke tez nie jest dla mnie zsdnym argumentem, jesli tylko spuszczsz psa ze smyczy, to nie masz gwarancji ze nigdy nic sie nie stanie a co do suczki wystarczy jakis nieodpowiedzialny wlasciciel i wiadomo co sie stanie:shake: a nawet odpowiedzilnym moze sie cos przydarzyc.

Wies dla mnie jedynym waznym argumentem co do kastracji jest pytanie"czy chce miec szczeniaczki, i czy jak bede je mial czy BEDE im wstanie zapwenic dobre domy" jezeli odpowiedz jest nie nawet na jedno z tych pytan to niema co myslec ale trzeba sie zabezpieczyc .

Decyzja o kastracji powinna byc podjeta przez wlasciciela swiadomni a nie emocjonalnie.

Btw ja swoja sunie wyczyscilem przed pierwsza cieczka, po rozmowie z kilkoma veterynarzami. a co do psa to on byl wyczyszczony w schronisku ale mialem juz trzy propozycje od wlascicieli suk zeby on im je pokryl:shake: ( moj pies bez papierow owe suczki tez) jedyny powod podawli ze szczeniaczki by byly ladne..... rece opadaja

wiec Martens nie mam zerowej wiedzy na temat kastracji to raczej Ty kierujesz sie emocja a nie logika.:eviltong:

shin tylko Ty mozesz podjac decyzje czy chcesz czy nie wykastrowac ale sam medyczny argument nie jest wystarczajacy:p dla mnie:) i ja Cie do kastecji nie zmuszam, i tez nie jestem za przymusowym kastrowaniem tylko uwarzam ze odpowiedzialny wlasciciel powinien nad tym sie zastanowic logicznie:)

Bo jak bedzie z tym za duzy problem to sie zrobi tak jak w Angli:)

Posted

[quote name='mistwalker1006']co do narkozy to urzywajac Waszych argumentow niepowinno sie psom wykonywac zadnych zabiegow chirurgicznych poniewaz pod narkoza moga sie nieobudzic
Ale roznice miedzy zabiegiem dyskusyjnie potrzebnym, a ratowaniem zycia widzisz? :eviltong:

Nastepny punkt, koszty, tez nie jest dal mnie wystarczajacym argumentem, poniewaz pies wiaze sie z kosztami,i jak myslisz czy 150 zl wydana na kastracje wydaje Ci sie wysokie to pomysl ile by Cie kosztowaly szczeniaczki, badania czy zastrzyki( mowie o odpowiedzialnych wlascicielach a nie pseudo)
W sumie nie przypominam sobie, zeby ktos cos o kosztach mowil, ale jesli tak, to chyba chodzilo raczej o koszty ogolnopolskiej akcji kastrowania wszystkiego, co tylko da rade wykastrowac, a nie pojedynczego, wychuchanego przez wlasciciela psa, na ktorego to psa wlasciciel sie zapozyczy i sprzeda samochod, byle tylko mu zycie ratowac, jak cos sie stanie.

btw wracajac do narkozy i kosztow , jak moja sunia 5 lat temu miala wypadek i wbila sobie patyka w dolna szczeke pot nie miali dla mnie znaczenia ile chirurg kosztuje tylko zeby byla zdrowa, i zeby narkoza sie udala.
Mysmy kilka lat temu mieli bardzo nieciekawy przypadek z kocurem, gdzie jezdzilismy do kliniki oddalonej o 20km codziennie, a pozniej wydalismy mase kasy na operacje, byle tylko mu poprawic komfort zycia, wiem o co chodzi.

I argument czy upilnuje swojego psa/suke tez nie jest dla mnie zsdnym argumentem, jesli tylko spuszczsz psa ze smyczy, to nie masz gwarancji ze nigdy nic sie nie stanie a co do suczki wystarczy jakis nieodpowiedzialny wlasciciel i wiadomo co sie stanie:shake: a nawet odpowiedzilnym moze sie cos przydarzyc.
Wielu dogomaniakow od lat ma niesterylizowane zwierzeta i nie maja szczeniat. MOZNA dopilnowac.

Decyzja o kastracji powinna byc podjeta przez wlasciciela swiadomni a nie emocjonalnie.
I dlatego moj kastrowany w najblizszej przyszlosci nie bedzie napewno, a pozniej - sie zobaczy. Jesli bedzie reagowal na cieczkujace suki totalnym bezmozgowiem i wizja sexy tylka psiej wybranki przesloni caly swiat, to raczej szybko przestanie sie tym interesowac. Ale jesli bedzie sie zachowywal normalnie, to jest to nadal do zastanowienia sie.

Btw, moglbys nie uzywac okreslenia 'wyczyscic' do kastracji/sterylizacji? Rozumiem, ze to jakas pochodna angielskiego 'fix', ale pies to nie samochod czy mikrofalowka, ktora mozna naprawic, czy przetrzec szmata i bedzie 'czysta'. Pies w stanie naturalnym posiada to i owo, wiec nic sie tu nie 'czysci', bo to by sugerowalo, ze pies z jajkami czy suka z macica sa jakies ulomne i dopiero zabieg chirurgiczny je poprawia.

wiec Martens nie mam zerowej wiedzy na temat kastracji to raczej Ty kierujesz sie emocja a nie logika.:eviltong:
Mi sie wydaje raczej, ze Martens rozwaza nie tylko oczywiste i widoczne na pierwszy rzut oka minusy kastracji. Wyciecie sprawnego organu to dosc duze halo dla organizmu. Pomijajac co juz zostalo napisane, brak testosteronu moze prowadzic tez do problemow z pecherzem [czestsze sikanie], zmniejszenia gestosci kosci [osteoporoza], anemii, wczesnej cukrzycy.

nie jestem za przymusowym kastrowaniem
No to spoko, juz sie nie czepiam :eviltong:
tylko uwarzam ze odpowiedzialny wlasciciel powinien nad tym sie zastanowic logicznie:)
A tego textu nie lubie, bo zawsze jakos wychodzi tak, ze to 'logiczne zastanowienie sie' poki nie doprowadzi do 'jedynego slusznego wniosku', to zawsze jest emocjonalne, nielogiczne, glupie itd.

Posted

Dla mnie wystarczające względy to właśnie względy medyczne z wzięciem pod uwagę, czy jestem w stanie swojego zwierzaka upilnować - co może być pod znakiem zapytania przykładowo gdy mam psa i sukę.

Narkoza to nie cukierki, czy jakikolwiek lekarz przykładowo ludzki, ot tak podaje komuś pełną narkozę? Nie, bo zawsze jest to ryzyko, na które nie naraża się pacjenta bez wyraźnej potrzeby.

Z kosztami trafiłeś jak kulą w płot, bo na tym forum dłuuugo musiałbyś szukać osoby, której żal byłoby wydać na psa kwotę równą cenie kastracji.

W mojej wypowiedzi nie kierowałam się emocjami, ale logiką na podstawie tego, co było napisane w Twoim poście - nikt tu raczej nie czyta w myślach :roll:

Dla mnie nic wspólnego z logiką nie ma z kolei wrzucanie do jednego wora wszystkich ludzi, którzy swojego psa nie wykastrowali.

mistwalker1006 napisał(a):
I argument czy upilnuje swojego psa/suke tez nie jest dla mnie zsdnym argumentem, jesli tylko spuszczsz psa ze smyczy, to nie masz gwarancji ze nigdy nic sie nie stanie a co do suczki wystarczy jakis nieodpowiedzialny wlasciciel i wiadomo co sie stanie:shake: a nawet odpowiedzilnym moze sie cos przydarzyc.


I co pomoże to, że moja suka jest wysterylizowana na to, że ktoś inny jest nieodpowiedzialny i dopuścił do zapłodnienia swojej?
Znam mnóstwo właścicieli suk niekastrowanych i nigdy nie spotkałam się z miotem, który autentycznie był wynikiem tego, że odpowiedzialnej osobie "się przytrafiło". Wszystkie te mioty były albo wynikiem celowego dopuszczenia suki, albo zwykłego niedbalstwa, braku najmniejszej chęci upilnowania. Nieliczne mioty były wynikiem tego, że ktoś nie pomyślał, że suka w cieczce puszczona luzem nie wróci na wołanie, albo że do zostawionej samej w ogrodzie podkopie się pies. Ale dla mnie to też niedopilnowanie i nieodpowiedzialność, a nie żaden przypadek. Nie znam osoby, która naprawdę przykładała sie do pilnowania suki i jej się to nie udało. I zapewniam, że to nie "przypadki" odpowiedzialnych osób zapełniają schroniska, tylko efekty ludzkiej nieodpowiedzialności i głupoty.

Posted

shin, martens, chyba sie do konca nierozumiemy :shake: "Czasem mam wrażenie, że piszę po hebrajsku:evil_lol:" moze zrobie to w punktach:)
1. Ja popieram kstracje psow.
2. Argumenty medyczne( chyba ze przeciwskazane ze wzgledow zdrowotnych)
- argumenty finansowe
- argumenty filozoficzne:eviltong: ie: "pies musi sonie urzywac, pies bez jajek
to nie pies" i tym podobne
- argumenty emocjonalne,

to dla mnie nie sa wystarczjacymi argumentami zeby nie robic kasracji

jedyni argumenty o szczeniakach, to argument ktory MNIE przekonuje:)

Martensnapisalas:"I co pomoże to, że moja suka jest wysterylizowana na to, że ktoś inny jest nieodpowiedzialny i dopuścił do zapłodnienia swojej?"

to pomoze ze TY bedac odpowiedzialnym wlascicielem zapewniasz ze twoja suka na 100% bedzie zabezpieczona;) a nie ze moze ja upilnujesz a moze nie;),

shin,czy Twoj pies bedzie kastrowany czy nie to Twoj buisness, ale majac niewykastrowanego psa zawsze jest mozliwosc ze cos sie stanie... to wlasnei chce powiedziec, a ze wielu wlascicieli upilnowalo to nie znaczy ze KAZDY upilnuje no nie:)

Btw, moglbys nie uzywac okreslenia 'wyczyscic' do kastracji/sterylizacji? Rozumiem, ze to jakas pochodna angielskiego 'fix', ale pies to nie samochod czy mikrofalowka, ktora mozna naprawic, czy przetrzec szmata i bedzie 'czysta'. Pies w stanie naturalnym posiada to i owo, wiec nic sie tu nie 'czysci', bo to by sugerowalo, ze pies z jajkami czy suka z macica sa jakies ulomne i dopiero zabieg chirurgiczny je poprawia.

mialo byc sterylizacja, :p too neuter/spay , fix to takie ogolne, you spay your female dog you neuter you male dog.... wiec ze nie ma w polskim odpowiednika spay to :p wybralem "wyczyscic jako ze to mnie najbardziej pasowalo


a co do logicznego argumentu, to sa takie ktore Ciebie przekonuja z rozsadkiem a nie emocjonalne i wcale nie znaczy 'logiczne zastanowienie sie' poki nie doprowadzi do 'jedynego slusznego wniosku', to zawsze jest emocjonalne, nielogiczne, glupie itd.
wiec co dla mnie logiczne nie musi byc dla Ciebie i to nie znaczy ze to jest glupie wiec kazdy zrobi to co jemu sie wydaje rozsadne tylko ze PAMIETAJMY o skutkach takiej decyzji:eviltong:,

Posted

Bardzo ciekawy temat.
Dwa tygodnie temu wlasnie znow zapytalam o ewentualna kastracje mojego psa weta.
Boje sie jej, bo ona doprowadzila do odejscia mego Staruszka. Fakt- za pozno kastrowalam, narkoza uderzyla w nerki, i ....
Teraz mam psa 4.5 letniego. Od razu,kiedy go kupilismy, pytalam weta o zdanie n/t kastrowania, balam sie przerostu i nowotworzenia prostaty, jak u staruszka. Kiedy zapytalam ,by znow nie przezywac tego samego, co z poprzednikiem, co o tym sadzi, powiedzial,by czekac, az dorosnie ze wzg. na gospodarke hormolnalna - wiecie o co chodzi - pisze skrotowo.
No i znow teraz zapytalam,co robimy? Bo pies ma juz 4,5 roku. Powiedzial tak, ze kastrowanie powinno byc w momencie: 1. Zachowania psa, jesli jest np agresywny, czy jego seksualnosc jest dla nas "meczaca" (np wspina sie na nas , sparawa z cieczkami itd.) 2. Zdrowie, bo "cos" sie zaczyna dziac np z prostata. I to zdanie bylo dla mnie najwazniejsze. Ja chcialam kastrowac wlasnie dlatego 2 punktu, PROFILAKTYCZNIE, by z prostata nic nie zaczelo sie dziac.
Dodam, ze moj pies jest psem spokojnym, nigdy nie kryl i bedzie kryl! Nie chodzi o pieniadze na kastracje, bo to smieszny argument! I moje zdanie zna weterynarz, dlatego powiedzial poczekajmy,monitorujmy prostate, bo kastracja nie zapobiegnie chorobom nowotworowym, co dodam raz jeszcze - chcialam ze wzg. na moje doswiadczenia uniknac. Powiedzial tez, ze sa - fakt dosc drogie - leki na prostate, wiec...monitorujemy....
Dodam, ze z podobnym zdaniem, by profilaktycznie nie kastrowac, spotkalam sie u kilku hodowcow.

Posted

[quote name='mistwalker1006'](...)shin,czy Twoj pies bedzie kastrowany czy nie to Twoj buisness, ale majac niewykastrowanego psa zawsze jest mozliwosc ze cos sie stanie... to wlasnei chce powiedziec, a ze wielu wlascicieli upilnowalo to nie znaczy ze KAZDY upilnuje no nie:)
(...)
Taaak... zawsze jest możliwość, że coś się stanie:hmmmm:. Np. dziś może komuś z nas spaść cegła na głowę - proponuję zawczasu popełnić samobójstwo, po co się męczyć:diabloti:.
Posiadanie zwierzęcia nie jest obowiązkiem! Powinno być przywilejem...

sota36 - w 100% popieram Twoje podejście! Względy medyczne, ciężki żywot z permanentnie pobudzonym psem - tutaj kastracja/sterylizacja jak najbardziej TAK.

BTW mam DONa 20miesięcznego, jednostronnego wnętra z agresją w stosunku do psów. Jądro niezstąpione jest monitorowane. Długo obstawałam przy ciachnięciu tylko tego niezstąpionego, ale po wystąpieniu agresji(z którą bez większych sukcesów walczę od wielu miesięcy) dochodzę powoli do wniosku, że młody zostanie ciachnięty obustronnie. W naszym przypadku daje to szansę na zmianę 'ciężkiego żywota';). ALE - wcale nie jestem zadowolona z tego, że z pewnych względów rozsądek nakazuje mi podjęcie takiej decyzji...
Kastracja/sterylizacja JEST poważną ingerencją w organizm zwierzęcia! Pomijając oczywiste ryzyko wynikające z samej narkozy - usunięcie narządów, z którymi pies/suka się urodził/a, w które obdarzyła je natura, NIE jest obojętne dla zdrowego organizmu...

Gdyby mój pies nie był wnętrem, gdyby udało mi się zapanować nad jego gresją - NIE byłby kastrowany.

Posted

[quote name='mistwalker1006']
- argumenty finansowe
- argumenty filozoficzne:eviltong: ie: "pies musi sonie urzywac, pies bez jajek
to nie pies" i tym podobne
- argumenty emocjonalne,

to dla mnie nie sa wystarczjacymi argumentami zeby nie robic kasracji

Dla mnie również!
Mnie interesują przede wszystkim względy zdrowotne - to ja może zapytam, jakich możliwych skutków negatywnych sterylizacji suki jesteś świadomy?

[quote name='mistwalker1006']to pomoze ze TY bedac odpowiedzialnym wlascicielem zapewniasz ze twoja suka na 100% bedzie zabezpieczona;) a nie ze moze ja upilnujesz a moze nie;),

A jak nie będzie wysterylizowana, to będę nieodpowiedzialną właścicielką? :cool3:
Litości, suka nie jest wiatropylna. Cieczkę ma ok. 3 tygodni 2 razy w roku. Płodnych dni dosłownie kilka. Czy niewykonalnym jest przez nawet całe te 3 tygodnie nie spuszczać jej ze smyczy i nie zostawiać samej bez opieki poza zamkniętym mieszkaniem/domem?

sota36 prostata u wykastrowanego psa znacznie rzadziej ulega łagodnemu przerostowi, niestety zwiększa się ryzyko jej nowotworzenia. U psów niekastrowanych ryzyko łagodnego przerostu jest bardzo duże, po kastracji minimalne, jednak trzeba skonfrontować to z ryzykiem raka. Było już o tym na dogo, pisała chyba prowitamina i bardzo dokładnie to wyjaśniła.

Posted

Martens - wierz mi, dla mnie to tez ciezki orzech do zgryzienia:) Ufam wetowi - bo to przyjaciel domu, wiec jakiekolwiek "naciaganie" odpada. Zna mnie i wie, ze za psem skoczylabym w ogien, stad dla mnie to co on mowi - a jest preznym lekarzem, specjalista, majacym pod opieka ponad 2000 pacjentow w okolicy gdzie ma ostra konkurencje - dla mnei autorytetem.

Posted

[quote name='mistwalker1006']
- argumenty filozoficzne:eviltong: ie: "pies musi sonie urzywac, pies bez jajek
to nie pies" i tym podobne
Nie obrazaj filozofii :eviltong: To jest tzw. 'argument zdupywziety' :eviltong:
Btw, co w takim razie sie kwalifikuje do argumentow emocjonalnych, bo juz napisalem czym jeszcze kastracja moze grozic, i jakos nie wydaje mi sie, zeby to byly takie znowu blachostki. W tym momencie to raczej ty podchodzisz do tego emocjonalnie z pomyslem kastrowania tylko ze wzgledu na brak checi do posiadania szczeniat, calkowicie ignorujac wplyw hormonow na zdrowie psa.

to pomoze ze TY bedac odpowiedzialnym wlascicielem zapewniasz ze twoja suka na 100% bedzie zabezpieczona;) a nie ze moze ja upilnujesz a moze nie;),
Ale jaki jest zwiazek miedzy tym, ze ja, Martens, i ktos jeszcze upilnujemy swoje zwierzeta/wykastrujemy je, a tym, ze KTOS tego nie zrobi? Kastracja i tak pilnowanego zawsze i wszedzie psa nie rozwiaze problemu, ze ktos puszcza psy samopas :shake: Rozumiem, ze chcesz tu dac argument, ze ktos puscil, a my jednak nie upilnujemy i szczeniaki z tego beda, a jak bysmy wykastrowali, to nic by sie nie stalo, tak? Ale odpowiedzialny wlasciciel przewiduje tego typu sprawy, ze pies sie moze podkopac pod ogrodzeniem [u mnie nie, chyba, ze w gornika sie pobawi :eviltong: wlasnie po to mamy podmurowke], przeskoczy przez plot [po prostu mi uwierz, ze moj 45kg szczeniaczek nie da rady przeskoczyc 1,6m plotu], znajdzie dziure [regularnie obchodzimy teren, czy cos sie nie pojawilo], itp itd.
Jesli np. wytoczysz przypadki czysto losowe typu zerwana smycz czy obroza to tez jestem w stanie za swojego psa reczyc.

mialo byc sterylizacja, :p too neuter/spay , fix to takie ogolne, you spay your female dog you neuter you male dog.... wiec ze nie ma w polskim odpowiednika spay to :p wybralem "wyczyscic jako ze to mnie najbardziej pasowalo
Nie mam akurat slownika EN-PL, same EN-EN, wiec nie sprawdze co konkretnie znaczy 'to spay', ale same te okreslenia znam. Serio myslalem, ze wziales to od fix, ale i tak bede wdzieczny, jesli bys moze nie czyscil psow w taki sposob :evil_lol:


Sota36 - madry vet!
powiedzial poczekajmy,monitorujmy prostate, bo kastracja nie zapobiegnie chorobom nowotworowym
Jesli rak prostaty ma byc, to bedzie. Testosteron go nie wywoluje, tylko jesli rak sie pojawi - przyspiesza rozwoj. Szkoda, ze nie mozna jak w grach komputerowych - save/load zrobic. Wtedy by sie okazalo na 100% czy kastracja ma jakikolwiek efekt czy tez nie, bo kazdy organizm jest inny i nie wiadomo, czy wykastrowany pies, pozniej ah i oh bo nie mial raka, kastracja dziala - mialby tego raka, jezeli nie zostalby wykastrowany.

Przypomina mi sie dialog z House'a, na temat cudownego leku na migreny. Facet udowadnia, ze u jego pacjentow nie ma migren, od kiedy zaczeli stosowac jego nowe leki, na co House zagaduje jakas babke pijaca sok, czy ma raka. Nie? No prosze, sok jest cudownym lekiem przeciwrakowym :evil_lol:

W kazdym razie zgadzam sie z twoim vetem tez w tym wzgledzie, ze jesli wszystko jest w porzadku, to nie ma co ingerowac w organizm psa.

Posted

shin napisał(a):
Ale jaki jest zwiazek miedzy tym, ze ja, Martens, i ktos jeszcze upilnujemy swoje zwierzeta/wykastrujemy je, a tym, ze KTOS tego nie zrobi? Kastracja i tak pilnowanego zawsze i wszedzie psa nie rozwiaze problemu, ze ktos puszcza psy samopas :shake:


Wiesz, może powinniśmy kastrować swoje zwierzaki ot tak, dla przykładu, by upowszechniać zabieg :roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...