Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • 3 weeks later...
  • Replies 642
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • 2 weeks later...
Posted

Szarotka napisał(a):
Och ciotka Esza, sto lat ciotki nie widzialam :smile::smile:

Jak zwykle doba ma dla mnie za mało godzin. Jakoś nikt jeszcze nie wymyślił jak ją wydłużyć ;)

Mam kilka wiadomości, niestety jedna z nich nie jest dobra :(
Malutka Koma nie żyje :(. Domek robił wszystko co w jego mocy, niestety nie dało się koteczki uratować.
Następna wiadomość jest dobra - Gucio ma swój domek. Pojechał bez Fordzika, ale sam sobie wybrał Panią, która przyjechała po zupełnie innego kota :).

Teraz ogłoszenie



I na koniec zapraszam na bazarek z różnościami.
http://www.dogomania.pl/forum/threads/226574-Bazarek-różności-dla-chatulowych-kotów-KUP-TERAZ-do-10-maja
Niestety koty nie chcą przestać chorować, a weci nie chcą leczyć za darmo :roll: .

  • 3 weeks later...
Posted

Dużo się u nas dzieje. Nadciągają kociaki. Jutro do Eszy trafią maluchy osiedlowej kotki, która urodziła je w...wersalce. Dwie sztuki, one i kotka oswojone.

Oprócz tego podjęliśmy się leczenia nieufnej kotki kopalnianej - mamy moich kocurków, zwanej Mamą Sima.

To jej historia:
Kopalniana Mama Sima nie chce umierać...

Mamę Sima poznaliśmy w 2008 roku, przy okazji zabierania z bytomskiej kopalni jej dwóch chorych kociąt. Kociaki – Sim i Janek zostały wyleczone z kociego kataru i są obecnie domowymi kocurkami. Mama Sima była nieufna, została jednak wysterylizowana i wypuszczona na terenie kopalni. Przez ostatnie 4 lata była dokarmiana i doglądana przez karmicieli. Mama Sima nie miała na wolności łatwego życia ale była szczęśliwym kotem, łowiącym myszki, wpinającym się na drzewa i biegającym w zaroślach. Nawet w zimie koteczka dawała sobie radę. Niestety niedawno karmiciele zauważyli u Mamy Sima pogorszenie apetytu, ciężki charczący oddech; niepokój wzbudzało też jej mocno zaniedbane i brudne futerko.

16.05.br udało się nam złapać koteczkę i zawieść do weterynarza. Koteczka dostała zastrzyk uspokajający i została poddana badaniom. Pierwszą rzeczą, którą zauważył weterynarz był fatalny stan zębów, dziąseł oraz guz na dziąśle. Z tego powodu Mama Sima miała problem z pobieraniem pokarmu. Dodatkowo koteczka miała blade błony śluzowe i lekko zażółconą skórę, co może wskazywać na chorą wątrobę. Badanie krwi wykazało znaczną anemię. Zrobiliśmy dalsze badania – pod kątem fivu, białaczki, chorób nerek i wątroby – testy były negatywne, a wyniki nerek i wątroby w normie. Zły stan może być spowodowany różnymi czynnikami: podtruciem, chorobą pokleszczową – nie dowiemy się tego na tym etapie, możemy działać jedynie objawowo.

W porównaniu z stanem sprzed kilku miesięcy Mama Sima nie wyglądała dobrze, schudła a futerko pozlepiało się jej w sterczące dredy. Koty na wolności dbają o swoje futrko, Mama Sima chyba nie miała już na to siły...

Sytuacja była nieciekawa – z jednej strony zwierzak wymagał natychmiastowego leczenia, z drugiej strony – pojawiało się pytanie, czy powinniśmy ratować wolno żyjącego kota...I jak to zrobić?

Wiedzieliśmy, że nie mamy do czynienia z domowym pluszakiem, którego można diagnozować i leczyć w sposób zwyczajny. Wiedzieliśmy, że Mama Sima nie znosi zamknięcia. Patrzeliśmy w jej oczy i widzieliśmy wolę walki o życie. Zdecydowaliśmy, że podejmiemy niełatwe leczenie. Mama Sima przez ostatnie lata przestała być dzikim kotem, zaufała pani karmicielce, która mogła ją brać na ręce i głaskać. Zmieniliśmy kiedyś jej życie na lepsze i nie chcieliśmy jej teraz zostawiać bez leczenia ani przedwcześnie usypiać.

Weterynarz powiedział, że należy najpierw uporać się z anemią, a później zrobić porządek w jamie ustnej – wyrwać chore zęby, wyciąć i wypalić guza na dziąśle. Koteczka dostała wiele leków – drogi działający 2 tygodnie antybiotyk, steryd, witaminy B, kroplówki oraz preparat krwiopodobny, który ma dodać jej sił.

Koteczka została też odrobaczona i odpchlona – pasożyty mogą być czynnikiem, który znacznie osłabia jej organizm.

Mama Sima po wybudzeniu została wypuszczona na wolność. Będzie obserwowana i dokarmiana. Pani karmicielka będzie podawać jej leki wspomagające wątrobę. Liczymy, że wszystko to sprawi, że stan kotki polepszy się. Za dwa tygodnie zamierzamy ją złapać, by powtórzyć badania oraz, o ile stan zdrowia na to pozwoli zająć się jej chorym pyszczkiem.

Mając do czynienia z kotami, ciągle dokonujemy niełatwych wyborów, czynnikiem decydującym dla nas jest zawsze dobro kota. Priorytetem nie jest dla nas długość życia zwierzęcia ale jakość tego życia. Chcemy, by tak długo jak to możliwe zwierzak cieszył się życiem. Dlatego, mimo problemów finansowych (mamy pod opieką kilkadziesiąt wolno żyjących kotów) zdecydowaliśmy się walczyć o życie tej niepozornej, kopalnianej koteczki. Jej stan nie jest beznadziejny, wymaga tylko wiele troski..

Ta brudna koteczka nie wie nawet, że jej stan jest poważny, nie wie, że jej organizm jest słaby bo czerwone krwinki się rozpadają i tlen nie jest transportowany po organizmie w wystarczającej ilości. Ona tylko wie, że jest słaba i chciałaby się czuć lepiej.

Prosimy, pomóżcie nam w tej niecodziennej akcji leczenia kota wolno żyjącego.Ostatnia wizyta u weterynarza, badania krwi, testy, kroplówki i leki to koszt około 400zł kolejna wizyta będzie jeszcze droższa. Nie chcielibyśmy spojrzeć jej w oczy i powiedzieć: „Musisz umrzeć, chociaż chcemy Ci pomóc, bo nie mamy pieniędzy na twoje leczenie...”

Jak możesz pomóc uratować życie mamy Sima:

-wpłacając darowiznę na konto Fundacji Pomocy Zwierzętom CHATUL

63 2130 0004 2001 0462 3484 0001 w tytule wpłaty wpisując „Mama Sima”

-przesyłając dobrej jakości mokrą karmę, odżywkę Royal Canin Convalescence lub pastę witaminową Vita Pet (w sprawie adresu do wysyłki konatkt chatul@chatul.pl)

Podarujmy jej życie...

Przed chorobą, 2008 rok


2010 rok Mama Sima na drzewie:


Przed wizytą u weterynarza


W trakcie badań


Mama Sima jest obserwowana, jest w miarę aktywna, nawet zjadła Zentonil w karmie. Niestety ma tez podwyższoną bilirubinę, czyli mamy problem z wątrobą...

Posted

Malutki kociaczek Oczko. Znaleziony przy kopalni wraz z rodzeństwem. Tylko on ma szansę, rodzeństwo wraz z kocim katarem straciło oczy :(. Oprócz bardzo zaawansowanego KK, ma też świerzbowca w uszkach.
Jeżeli ktoś chciałby wspomóc jego leczenie prosimy o wpłaty na konto fundacji z dopiskiem "darowizna Oczko"
KONTO VW Bank 63 2130 0004 2001 0462 3484 0001
Fundacja Pomocy Zwierzętom CHATUL








Zapraszamy na ciuszkowy bazarek. Ewentualny dochód przeznaczony będzie na leczenie Mamy Sima i malutkiego Oczka.
http://www.dogomania.pl/forum/threads/227293-Ciuszki-od-S-do-XL-na-leczenie-Mamy-Sima-i-Oczka-z-CHATULa-koniec-27-05-godz-22

Posted

A to nasze nowe nabytki - kociaki z bytomskiego osiedla, które żyły...na wersalce...Miejsce niebezpieczne tym bardziej, że wersalka jest wieczorami okupowana przez młodzież, a kotka i kociaki są bardzo ufne, nie boją się ludzi. Rodzinka trafiła na działkę do Eszy.


Koteczka Irma


Kocurek Frugo


Wszyscy razem, już bezpieczni:

Posted

[quote name='Szarotka']Mam do oddania nieduzo kocie lozko. Corka kupila na dogo, ale jej kot jest duzy. Chcecie ??[/QUOTE]

Jeżeli córka może podarować, to bardzo chętnie przyjmiemy :)

Posted

[quote name='esza']Jeżeli córka może podarować, to bardzo chętnie przyjmiemy :)[/QUOTE]
To ja w tym tygodniu postaram sie wyslac, tylko musze jakies pudelko skombinowac.

Posted

Szarotka napisał(a):

Lozko napewno wysle, tylko potrzebuje jeszcze pare dni.


Jeszcze raz dziękuję :)

Podbramkowa sytuacja!!!

Z powodu choroby opiekunki wracają do nas z adopcji rodzeństwo kocurek i kotka. Remik i Bila mają w tej chwili rok. Są bardzo ze sobą zżyte i dlatego szukamy dla nich wspólnego domku. Kotki są bardzo miziate, grzeczne, czyste. Oba wysterylizowane.
Domek stały, albo choć niezakocone DT pilnie potrzebne, nie mamy czasu :(
Remik to ten czarny Kawaler, Bila to biała koteczka z tygryskowatymi "bilami" ;)







Posted

Szarotka napisał(a):
A gdzie one sa ?? biedne kicie ...........sa takie sliczne


W Gliwicach.
Były u mnie na DT. Jak się nie znajdzie szybko domek, to trafią do mnie znowu, a ja mam juz 7 kotów + mały oczko (po wyzdrowieniu), a na dodatek będa nam w czerwcu ocieplać blok. Koty nie będa mieć możliwości wyjścia na balkon, wrzaski, huk, ludzie kręcacy sie cały dzień pod oknami (mieszkam na parterze). Nie wyobrażam sobie jak Remik i Bila dałyby sobie radę z tym wszystkim :(

Posted

Ja jestem w Krakowie, ale bede tu tylko do chyba polowy lipca, ale tak na 100 % to nie wiem, bo zalezy jak szybko sie uwine.
W kazdym razie chcialabym wyjechac najpozniej pod koniec lipca. To ciotki Chatulowe sa w miare blisko ode mnie.

Posted

[quote name='Szarotka']Ja jestem w Krakowie, ale bede tu tylko do chyba polowy lipca, ale tak na 100 % to nie wiem, bo zalezy jak szybko sie uwine.
W kazdym razie chcialabym wyjechac najpozniej pod koniec lipca. To ciotki Chatulowe sa w miare blisko ode mnie.

Ooooo :) A mogłabyś wpaść na Śląsk do chatulowych citotek? Ja niestety nie ruszę się bo jestem uwiązana w domu między innymi przez tego maluszka



Ma 2 tygodnie, nazywa się Gratis i jest strasznym żarłokiem, którego trzeba karmić z butelki :)

W poniedziałek za zgodą Dyrekcji Kopalni Bobrek-Centrum łapaliśmy koty na terenie kopalni.
Akcja ta jest częścią akcji zapobiegania bezdomności zwierząt na terenie miasta. Kopalnia jest dla kotów zarówno rajem i jak i piekłem. Poznaliśmy mnóstwo kotów, większość z nich jest w dobrym stanie, jest dokarmiana. Większość jest też niewysterylizowana Skupiliśmy się na kocicach, odłowiliśmy 4 kocice i kociąteczko Gratis
Jesteśmy mile zaskoczone życzliwością pracowników, którzy wskazywali nam miejsca przebywania kotów.
Kilka fotek

Jedno z wielu miejsc dokarmiania kotów


Ten maluch nie miał szczęścia :(


Dorosły martwy kot, zwłoki już częściowo zjedzone przez szczury :(


Kociaczek-kocurek z okolic łaźni. Jest pod opieką pracowników, jego rodzeństwo znalazło już domki.


Jeden z trójki oswojonych braci-kocurków. Kocurki mają ok.6-7 miesięcy.


Koteczka złapana na sterylizację


Bilans łowów - 4 koteczki, jedna z nich to mama Oczka. W piątym transporterze siedzi Gratis.

Posted

[quote name='Szarotka']A co z Remikiem i Bila ?? co z nimi zrobicie ??
Teoretycznie bym mogla, zobaczymy jak bedzie, dzisiaj dojezdza Corka z Mezem, bo my tu jestesmy na misji.

To jak będziesz mogła wygospodarowac trochę czasu daj znać :)

Bila i Remik narazie sa jeszcze w swoim domku. Robimy im wyróznione ogłoszenia, moeże szybko ktos je zechce i nie będą musiały iśc do DT.
Zgłosił sie bardzo fajny domek (mają od nas 2 koty) z chęcią wzięcia rodzeństwa na tymczas. Miejmy nadzieję, że nie będzie to konieczne.


Małemu Gratisowi zrobił sie odczyn po zastrzyku :(. Musiałam zdzierać mu skórę żeby dostać się do rany. Ja się do tego nie nadaję, słobo mi sie robi na sam widok igły, a co dopiero takie coś i na takim maluszku!



Posted

pola53 napisał(a):
Dziewczyny, dziękuję za śliczny breloczek i pocztówki. Sprawiłyście mi wielką radość :).


To my dziękujemy :loveu: . Jesteś jedną z niewielu osób, która od dawna systematycznie i bezinteresownie pomaga nam i naszym podopiecznym. Żadne słowa, ani bibeloty nie są w stanie wyrazić naszej wdzięczności :oops:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...