majqa Posted February 18, 2009 Posted February 18, 2009 Już wiemy, gdzie był Nemo! Przedsionek piekła? Chęciny, miasto jak wiele innych, nie sposób jednak się powstrzymać, by nie dodać - NIESTETY! W nim, ruiny zamku królewskiego i, analogicznie, ruiny ludzkiego morale, wrażliwości, empatii. Chęciny to miejsce, którego psie istnienie o imieniu Nemo, nigdy nie zapomni. Skutecznie o to zadbano. Miną lata, a i tak koszmarów przeszłości nie pokryje kurz zapomnienia. Serduszko Nemo nie raz zatrzepocze, gdy jego wyobraźnia, niczym w odtwórczym, hipnotycznym śnie, przywoła sekwencję obrazów, kadr po kadrze - rynek miejski, drżące potwornym bólem ciałko wycieńczonego psa, przepływająca obok rzeka ludzi, obojętność spojrzeń jednych, ciekawość i szyderstwo drugich. Gehenna Nemo trwała trzy tygodnie. Tego nie omieszkali odnotować mieszkańcy Chęcin. Uderzony przez przejeżdżający samochód, dowlókł się na chodnik i zastygł w konwulsyjnym tańcu. Tracił i odzyskiwał świadomość, pod dyktando miłościwej fizjologii. Według relacji świadków, zaraz po zdarzeniu, wył jak opętany, kalecząc delikatne organa słuchu ludzi, miłujących ciszę i spokój. Psi szloch trafiał w pustkę, odbijał się echem i wracał jak bumerang do nadawcy. Nie wzruszył niczyjego serca, budził jedynie poirytowanie lub...wesołość. Pies - kaleka, pies - klaun, rynkowy błazen, niezdolny by podnieść się i ustać, jeszcze żyjący śmieć do sprzątnięcia. Wszyscy czekali na gwóźdź programu - powolne umieranie... Po jakimś czasie, jakby na przekór złu, zyskał zdolność poruszania się o własnych siłach, te jednak, skutkiem obrażeń, opuszczały go z każdym dniem. Kiedyś, gdy dusza Nemo, czekała na swoje parszywe, ziemskie i wobec człowieka poddańcze wcielenie, miłosierne Przeznaczenie, skore do hazardu, przegrało jego "tu i teraz". W chwili, gdy zwolnił czas i dokonywał się akt dramatu psiaka, zawstydzone, przerażone, wiedzione wewnętrznym przymusem i skruchą, zastukało do bram raju. Jego prośba została wysłuchana. Po trzech dniach, na chęcińskim rynku, stanął przed zwierzęciem anioł w ludzkiej postaci. Otarł resztę łez z rynienek wyżłobionych w sierści, uniósł w ramionach dygoczącego sierściuszka i zabrał do siebie. Wcześniej, oboje odwiedzili lecznicę. Tak zaczęła się żmudna i cierniowa droga wyprowadzania Nemo na prostą. Badania, które zrobiono nieszczęśnikowi, poza skrajnym osłabieniem organizmu (co znalazło swoje odzwierciedlenie w morfologii), wykazały: zadawnione złamanie miednicy, wybitą ze stawu kość udową, odbite serce, płuca, połamane żebra i krwawienie z okrężnicy. Maleńkimi kroczkami zaczęto odwracać dzieło zniszczenia. Usunięto m.in. głowę k.udowej, co na szczęście nie upośledza funkcji chodzenia. W chwili obecnej piesio przebywa w domu tymczasowym, jaki stworzył mu wybawca. Czeka tam na ostateczną odmianę losu. Błagamy o pomoc dla Nemo. Składamy dłonie w modlitwie o jedno, prawdziwie ludzkie, przepełnione miłością serce, gotowe otworzyć się na tę skrzywdzoną istotę. Niech w życiu, jakie zgotował mu człowiek, inny odkupi winę pierwszego. Nikt dotąd nie ujrzał w biedaku, czującego i myślącego stworzenia, które zdolne jest kochać i pragnie być kochane. Czy jest w tym coś dziwnego??? Jeśli cokolwiek może tu zdumiewać, to tym czymś są wielkie pokłady wybaczenia człowiekowi, a takie nosi w sobie Nemo. Niepojęte, że każdy ludzki gest, nawet z pozoru banalny, jest dla niego darem niebios, a odrobina czułości działa jak narkotyk. Przeznaczenie obiecało nie spuszczać Nemo z oka i czuwać nad nim. Kiedyś dało plamę i ta nie może się powtórzyć. Działając w pojedynkę, jako metafizyczny podmiot, nie ugra niczego. Może jednak dokonać wiele dobra, jeśli czyjeś serce, rozum i dobrotliwe dłonie, pozwolą się mu poprowadzić. Nemo jest psem gotowym do adopcji. Pomimo 8 lat wykazuje się dużą żywotnością, jakby każdą sekundą chciał nadrobić miniony czas. Z powodzeniem może dołączyć do sunieczek. Jest doskonałym materiałem na przyjaciela i towarzysza, kompana wycieczek samochodowych i adoratora dzieci. Nauczony czystości, zaczipowany, odrobaczony i zaszczepiony, idealny kandydat na psa rodzinnnego, czeka. Osoby zainteresowane losem Nemo proszone są o kontakt z Panią Anną, dzwoniąc na numer 509166430 lub pisząc na adres mailowy psywpotrzebie@gmail.com Quote
majqa Posted February 18, 2009 Posted February 18, 2009 Poprawiłam na ten moment parę wyrazów, literówek, przecinków. Ledwo już na oczy patrzę. Napisz Salibinko, co jeszcze wymaga korekty. Quote
salibinka Posted February 18, 2009 Author Posted February 18, 2009 Majqa:loveu: - tekst jest cudny i niepowtarzalny! Napisałam pw, ale... proszę, jest bardzo późno - wyśpij się choć troszkę... Dziękuję Ci serdecznie:loveu: Quote
majqa Posted February 18, 2009 Posted February 18, 2009 Salibinko, wprowadziłam zmiany - właściwy czasokres (widać ja, trąba, źle odczytałam Twoje informacje). Ilość domów tymczasowych pominęłam celowo, skupiając się na zagraniu na uczuciach, co w przypadku tego biedaka nie było trudne. :-( Zresztą ta ilość, a po drodze schron, zmieniłaby niewiele, a tekstu przybyłoby. Jeśli życzysz sobie inaczej, pisz śmiało, będę przerabiać. Quote
irenaka Posted February 18, 2009 Posted February 18, 2009 majqa napisał(a):Ha, ha...Irenuś :loveu: wie, że może sobie ze mną pogrywać więc bezpieczniej jest zwalać na nią, hihihi!!! :evil_lol: Obiecuję sprężyć się Salibinko. Dziękuję za ciepłe słowa. :loveu: Muszę najpierw ten wpis skomentować aby zostawić sobie chwilę na ochłonięcie po przeczytaniu tekstu o Nemusiu. Zdecydowanie i z największą przyjemnością poddam się każdej "karze" za niecne wykorzystywanie Majqi :evil_lol:. Odkąd Ją poznałam mam kolejny dowód, że anioły chodzą po ziemi. Twoje teksty Majqa proponuję wydać w wersji książkowej i przejdą do kanonów poezji jak Szymborska. Tekst o Nemusiu przepiękny, brak słów, bo mi łzy w gardle stoją. Dobrze, że się wstrzymałam z allegro, nie muszę poprawiać. A teraz proza życia - jeżeli kojec dla Nemusia to tylko ocieplany u Pana Tomka, w Niepołomicach Nemuś będzie miał za zimno. Quote
irenaka Posted February 18, 2009 Posted February 18, 2009 Nemuś na allegro: Już wiemy, gdzie był Nemo! Przedsionek piekła? (560262064) - Aukcje internetowe Allegro Quote
salibinka Posted February 18, 2009 Author Posted February 18, 2009 Majqa, jest cudnie:loveu:. Irenko, dzięki za allegro:loveu:. Tak jak pisałam żaden kojec (niepołomice) nie wchodzi w grę. A u p. Tomka jest max psów i brak czasu na spędzanie z nimi indywidualnego czasu, tak?. Pytałam, bo nie znam tego miejsca i chciałam je sobie jakoś wyobrazić. Nemuś się troszkę wyciszył - za nic nie chcę mu fundować teraz kolejnych "atrakcji" w postaci zmian. Martwię sie o edena, bo widzę jego stres:-(. No ale i słońce czasem motyką po nosie musi dostać:roll:, żeby nie było tak... prozaicznie w życiu:evil_lol:. Quote
majqa Posted February 19, 2009 Posted February 19, 2009 Powodzenia Nemusiu!!! Życzę Ci domku najlepszego pod słońcem!!! Quote
jotpeg Posted February 20, 2009 Posted February 20, 2009 witaj, Nemo! co u Was, jak sobie radzicie? Quote
salibinka Posted February 21, 2009 Author Posted February 21, 2009 Radzimy:evil_lol:, chociaż nie jest łatwo - całkowita reorganizacja ;). A Nemuś:loveu:... coraz częściej korzysta z łapki, apetyt ma niebywały, uczymy się siad na komendę i nawet dobrze nam idzie. Bystrzak i spryciarz, miewa własne zdanie i jasno określone poglądy na pewne sprawy. Nie lubi psich ciastek i gryzaków, za to uwielbia śmietnikowe rarytasy:evil_lol:. Wyczesujemy Nemusiowe biało-czarne poduszki i nie podobają mi się jego uszy - stadardowe czyszczenie brudasków nie wystarczyło, trzeba zadzialać. Eden, w ramach rekompensaty za życiowe niedogodności i uciszania mojego poczucia winy, dostaje dodatkowe śródnocne nadwiślańskie przebiegawki. Domki zaklęło, zapadły się w śnieżnej bieli w adopcyjny niebyt. A żeby adrenalinka nie opadła za szybko, czeka mnie nieodwołalny i z dawien dawna zapowiedziany przyjazd trzech osób na tydzień. W tej sytuacji wdzięczna rola zrelaksowanej gospodyni w otwartym, cichym domu to... będzie, no..., rola życia:B-fly: :evil_lol: Quote
Soema Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 Podziwiam Aniu :loveu: Nemuś ma ogrooomne szczęście :) oby ten domek.. ach już niedługo.. Quote
Toska Posted February 22, 2009 Posted February 22, 2009 Majqa -wspaniały tekst -poryczałam się jak głupia :oops: Mam nadzieję , że dzięki niemu Nemuś znajdzie najlepszy dom na swiecie ! a był już jakiś odzew ? Salibinko -podziwiam i współczuję zarazem , bo wiem jak to jest -a nie jest łatwo , oj nie ! Głaski dla Nemusia :loveu: , dobrze , że wszystko się goi i łapka jest w częstszym użyciu :lol: Quote
jotpeg Posted February 22, 2009 Posted February 22, 2009 no to Salibinka ma hard core w domu... własne psy, tymczas, goście i... mysz! Quote
irenaka Posted February 24, 2009 Posted February 24, 2009 jotpeg napisał(a):no to Salibinka ma hard core w domu... własne psy, tymczas, goście i... mysz! I jak to przetrzyma zrobimy składkę na pomnik ( oczywiście Ani:loveu:). Trzymaj się Aneczko, mam nadzieję, że domki wzrok odzyskają i Nemuś domek znajdzie. Byle szybko. Quote
jotpeg Posted February 24, 2009 Posted February 24, 2009 irenaka napisał(a):I jak to przetrzyma zrobimy składkę na pomnik ( oczywiście Ani:loveu:). tez jestem za pomnikiem ! Quote
irenaka Posted February 25, 2009 Posted February 25, 2009 Kolejne allegro dla Nemusia: Już wiemy, gdzie był Nemo! Przedsionek piekła? (566631823) - Aukcje internetowe Allegro Quote
salibinka Posted February 26, 2009 Author Posted February 26, 2009 Mam chwilkę dla siebie (goście wyprawieni do Zakopanego:roll:), to opiszę Wam co nieco: Byliśmy wczoraj w lecznicy, bo nie podobało mi się to miejsce na łapce po zdjęciu szwów (dolny odcinek w miejscu po rance, który od dnia operacji nie wyglądał ok.). Dr Adamska podejrzewała, że wytwarza się odczyn (?) zw. ze szwami wewnętrznymi, ale wczoraj dr komenda stwierdził, że to nie to, bo ranka w sumie jest zasklepiona i nic się nie sączy, ale jednak... Do tego konspiracyjna lizawka i... klapa. Nemuś został niestety zakołnierzowany na tydzień (wszystkie majtasy nadają się miedzy bajki ;)) i psikamy antybiotyk na skórę w tym miejscu dwa razy dziennie. Powinno być w końcu dobrze. Łobuziak, wyprzytulany i rozpieszczany do granic możliwości (mimo moich błagań) przez gości, zaczął ustawiać mi Milusię:mad::shake:. Emocjonalny jest bardzo, wszędzie go pełno, więc już wiemy, że docelowo potrzeba Nemusiowi jędrnych, aktywnych ludzi. To taki psiak - hop hura i do przooodu!:evil_lol: Irenko, dzięki za kolejne Allegro:loveu:. Jestem zmęczona psią żonglerką i bardzo bym chciała, żeby Nemuś miał już swój domek - zrezygnuję nawet z pomnika:evil_lol:, byle tylko się znalazł DOBRY, kochany człowiek dla dla Nemeczka. Quote
wellington Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 zrezygnuję nawet z pomnika:evil_lol: O nie ! Pomnik musi byc ! Czy chcesz czy nie :lol: Quote
salibinka Posted February 26, 2009 Author Posted February 26, 2009 wellington napisał(a):O nie ! Pomnik musi byc ! Czy chcesz czy nie :lol: Taki:eek2:? Albo taki:shocked!:? Albo taki:eek:? :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
wellington Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 salibinka napisał(a):Taki:eek2:? Albo taki:shocked!:? Albo taki:eek:? :evil_lol::evil_lol::evil_lol: O tym bedzie decydowal glowny plastyk Krakowa :p Quote
salibinka Posted March 1, 2009 Author Posted March 1, 2009 Przypominamy Nemeczka. Dom potrzebny bardzo, pomysły na "promocję" potrzebne bardzo - łaciate słoneczko chce mieć już własne miejsce, bez potwora - rywala ;), bezpieczne, takie, w którym będzie nr1 ukochanym na zawsze - wolnym łóżkowcem, szalonym zabawowiczem, wiernym towarzyszem i stróżem niezłomnym ;)... etatowym asystentem w kuchni, właścicielem pełnej miski i ciepłego koca... No, ten nasz Nemo już nie chce być Nemo! - wiecznym podróżnikiem - nieszczęśnikiem. Chce być domowym pupilem nie do odwołania. Mógłby być nawet Pimpusiem:evil_lol:, byle z własnym zapleczem:roll:. Bo... to nad wyraz smutne jest, kiedy inwestujesz w lizanie (liżesz i łapę podajesz i liżesz) inwestujesz w stróżowanie, układanie stosunków w stadzie, starasz się, jak możesz i jak... nie możesz, a tu wszystko na chwilę tylko i nie na zawsze:-( i mówią ci - DT, DT, DT... Quote
salibinka Posted March 3, 2009 Author Posted March 3, 2009 Nemeczek ładuje się na kolana przednimi łapkami:multi: - czyli coraz pewniej obciąża bezgłówkową tylną nóżkę :). Plakaciki pojechały do Poznania - może tam ktoś go wypatrzy. Mała szansa, ale cóż. Czeka nas wesoła wspólna podróż do Wawy, tam też go "powieszę", gdzie się da. Nikt nas nie odwiedza tutaj ostatnio:-(, idziemy się obrazić z Nemusiem na łaciato:obrazic:;) Quote
wellington Posted March 3, 2009 Posted March 3, 2009 Juz, juz, juz jestesmy :Dog_run: Salibinko, a moze pare nowych foteczek Nemusia - łaciatego słoneczka ? Quote
salibinka Posted March 3, 2009 Author Posted March 3, 2009 Ok., tylko teraz, póki co, komórkowe tylko. Popstrykamy sobie ;), tylko Nemuś z tych mało statycznych, więc komórką go złapać to wyczyn :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.