Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

No właśnie póki co były same warzywa, bo dopiero się przestawiamy, ale w sumie to zapomniałam, że jeszcze tak można spróbować. No zobaczymy - niedługo wybieram się do mięsnego na większe zakupy ;).
A jeszcze takie pytanie: jeśli podaję te korpusy choćby - widzę, że sporo mięsa na nich, to czy muszę podawać dodatkowo zwykłe mięso?

Posted

Beziol ma 6 miesięcy i waży ok 8-9 kilo. Podejrzewam, że masa docelowa to 11 kilo - tyle ważyła jej matka. Marta od Wiki poradziła mi, żeby dzienna dawka żarła stanowiła 6-7% psa i z tego jakieś 70% kości. I tak mi wyszło, że 15% dam warzyw, 5% mięsa, a 10% podrobów.
Przykładowego menu jeszcze nie mam, bo jak pisałam: dopiero się przestawiamy, a zostało nam jeszcze karmy. Skarmię to suche to dopiero zaczniemy pełną parą.
Póki co mała próbowała wyłącznie kurczaka. Czaję się na kaczkę i cielęcinę, a dziś zakupiłam indycze serca i rybkę, tyle, że w oleju.

Posted

Eriu, jeśli chodzi o warzywa to najlepsze są jak najbardziej rozdrobnione ponieważ pies nie trawi takich w większych kawałkach.
Ja też mam problem z tymi papkami bo Luna nie chce jeśc :(
Kiedy podaję jej serca, wątróbkę, kawałki wołowiny to poprostu dodaję do tego szpinak, papkę z marchewki, pomidora lub innych warzyw (ale w małych ilościach tak aby pomieszało się to z mięskiem). Wiem że papki powinny stanowic odrębny posiłek, no ale co zrobic skoro sunia wogóle ich nie rusza...

Posted

Jeszcze kilka słów na temat mięsa. W BARF-ie jest tak, że właściwie samego mięsa podaje się stosunkowo mało. Zamiast tego podaje się tzw. mięsne kości (korpusy, skrzydełka, szyje, kości cielęce, wieprzowe, wołowe itd). Ja na przykład jako samo mięso podaję tylko wołowinę, a właściwie zamawiam w sklepie pojemnik kości wołowych poczym w domu męczę się :) aby obrac z nich mięso, ścięgna, chrząstki, potem dzielę na porcje i zamrazam. Obrane kości służą raczej już tylko Lunie do zabawy.
Do tego podaję oczywiście podroby (serca, wątrobę-co dwa tygodnie, nerki, żołądki)

Posted

Warzywa podaję albo raczej "przemycam" :) wymieszane z jakimś mięskiem lub podrobami. Na przykład jutro Luna dostanie gotowaną wątróbkę (surowej nawet nie tknie) z marchewką i buraczkiem. Można podawac także owoce. Wszystko oprócz cebuli, surowej kapusty i grochu.
Jeśli chodzi o skrzydełka to ja podaję w całości. Kupuję w sklepie takie z drugiego gatunku. One są tak samo świeże jak z pierwszego, ale czasami nie mają tych "pałek" lub są trochę mniejsze. Zauważyłam że Luna bardzo lubi lotki (te najmniejsze części skrzydełek). Kości długie nie stanowią problemu. One na surowo nie są takie ostre jak po gotowaniu. Moja Luna od małości była uczona do skrzydełek i łapek kurzych. Nie wiem jak jest u psów które jedzą je po raz pierwszy, może problem tkwi w zbyt łapczywym jedzeniu. Udka podałam psince tylko raz i nie jadła zbyt chętnie.
Jeśli bardzo obawiasz się całych skrzydełek podawaj częśc środkową i lotki.

Posted

betty_labrador napisał(a):
mam pytanie odnosnie skrzydelek kurzych.. od dawna czytam ze podajecie normalnie skrzydelka.. ale jakie ich czesci? bo skrzydelka maja przeciez kosci dlugie podobne jak w nogach-dlatego boje sie je podawac.


Ja podaję całe skrzydełka. Te kości są dość cienkie i miękkie, Wika je normalnie gryzie. Aira też raz na jakiś czas dostaje skrzydełko i radzi sobie bez problemu z tymi kośćmi, chociaż ma jeszcze w większości mleczne ząbki. Zresztą skrzydełka indycze też dawałam.

Posted

Jakaś cisza panuje w tym temacie... Szkoda bo ja znów mam kilka pytań :) Może jednak ktoś odpowie.
Dziś kupiłam korpusy z indyka. Dzieliłam je na porcje (dla Luny wychodzą dwie z jednego korpusu) no i zauważyłam że te kostki są jakieś ostre. Czytałam, że dajecie swoim psom, więc ja też podam ale pewnie bardzo będę to przeżywac... :roll: Zapewne nie odejne od Luny aż wszystkiego nie zje... ech, ja już tak mam. Jeśli ktoś ma jakieś przemyślenia na ten temat to ja chętnie poczytam.
Kolejne pytanie: czy dajecie psom surowe ryby? Zbliża się sezon świąteczny więc wkrótce pojawią się karpie (nawet już dziś widziałam). Czy można podawac głowy karpi? A jak jest z oścmi? Pies da sobie z nimi radę?
I jeszcze jedno pytanko: czego nie polecacie dawac psom? Jakich części, mięsa itp.
Wiem, że dla doświadczonego barfowca moje pytania są śmieszne ale ja dopiero się uczę. Proszę więc o odpowiedzi :) Z góry dziękuję!

Posted

[quote name='Ela i Luna']
Dziś kupiłam korpusy z indyka. Dzieliłam je na porcje (dla Luny wychodzą dwie z jednego korpusu) no i zauważyłam że te kostki są jakieś ostre. Czytałam, że dajecie swoim psom, więc ja też podam ale pewnie bardzo będę to przeżywac... :roll: Zapewne nie odejne od Luny aż wszystkiego nie zje... ech, ja już tak mam. Jeśli ktoś ma jakieś przemyślenia na ten temat to ja chętnie poczytam.[/quote]

Niestety jeśli chodzi o indyki to ja tylko szyjki i skrzydełka (skrzydła) podawałem. Jesli zaś chodzi o siedzenie przy psie aż zje to bardzo polecam i to wcale nie tylko i wyłącznie z troski o jego zdrowie - mi np to bardzo dużą przyjemnośc sprawia, karmić z ręki i obserwować jak pies się zajada.

[quote name='Ela i Luna']....
Kolejne pytanie: czy dajecie psom surowe ryby? Zbliża się sezon świąteczny więc wkrótce pojawią się karpie (nawet już dziś widziałam). Czy można podawac głowy karpi? A jak jest z oścmi? Pies da sobie z nimi radę?
[/quote]
Moja Shojo jakoś niechętnie podchodziła do surowych ryb, próbowałem kilka razy i raczej kończyło się na wyrzuceniu do śmietnika.

Posted

[quote name='Ela i Luna']Kolejne pytanie: czy dajecie psom surowe ryby? Zbliża się sezon świąteczny więc wkrótce pojawią się karpie (nawet już dziś widziałam). Czy można podawac głowy karpi? A jak jest z oścmi? Pies da sobie z nimi radę?
[/quote]

Ja daję śledzie (kupuję bez głów i wnętrzności), "brzuszki" z łososia, filety z mintaja. Ze słodkowodnych daję: płocie lub karasie, pstrągi (bez głow i wnętrzności, łuski też zdejmuję), filet z sandacza lub ze szczupaka. Z ościami psy radzą sobie dobrze ale duże ryby (sandacz czy szczupak) filetuję bo potrafią mieć naprawdę wielkie ości.
Głów nie daję bo dla mnie są obrzydliwe :cool3: Psy na pewno by zjadły...

Posted

Dzięki za dotychczasowe odpowiedzi!

[quote name='sylwekw']Jesli zaś chodzi o siedzenie przy psie aż zje to bardzo polecam i to wcale nie tylko i wyłącznie z troski o jego zdrowie - mi np to bardzo dużą przyjemnośc sprawia, karmić z ręki i obserwować jak pies się zajada.[/quote]

Wydaje mi się, że moja Luna to aż za bardzo się przyzwyczaiła do mojej obecności przy jej posiłku :) Właściwie mnie też sprawia to przyjemnośc. Na szczęście nie muszę karmic jej już z ręki. Te czasy już minęły. Problem jest w tym, że jak gdzieś wyjeżdżam to nie zawsze Luna zjada to co poda jej inna osoba. Nie jest tak zawsze, ale zauważyłam że często dopiero po moim powrocie zabiera się za jedzenie.

Ja niestety nie mam dostępu do takich ryb o jakich napisali AM i Marta :(
Czy tych głów karpi nie podajecie tylko ze wzgledu na ich "obrzydliwośc" i straszny zapach czy ze wzgledu na ości? Jeśli chodzi tylko o to pierwsze to ja jakoś dam radę :lol: Nie takie już rzeczy musiałam wytrzymac... (chyba najgorsze były przełyki wołowe :crazyeye:, no ale Lunie nieziemsko smakowały...) Jeśli tylko można podawac te głowy i Luna będzie chciała je jeśc to ja jakoś wytrzymam :) Czego się nie robi by tylko psinka była szczęśliwa!

Posted

Wpadłam tylko, zeby powiedzieć, że moje 2 psy sa na BARFie i im bardzo służy. Jeden pies to kundelek ze schroniska, który nie moze jesc suchej karmy, po prostu mu szkodzi, trzwi ją ładnie, kupa ok, ale codziennie nad ranem wymiotuje żółcią. Po przejściu na BARFa problem znikł z dnia na dzień.Jak był na karmie to chopdziłam po wetach, szukałam przyczyny, badniania miał na wątrobę, nerki, trzustkę, dostawał tabletki powstrzymujące odrcuh wymiotny i do niczego nie doszliśmy. Próbowałam różnych wersji Royala, dla małych ras mieszkających w mieście, dla wrażliwych żołądków, zwykłą dla średnich ras i małych, Red Milsa, Nutrę Gold i Hillsa. Zmiana diety i po problemie. Więc nie jest tak, ze psy z deliktnymi żolądkami nie powinny jeść BARFa, wręcz odwrotnie. Drugi pies je wszsytko i nic mu nie szkodzi, już rok na BARFie i sierść jak lustro się błyszczy.

Posted

[quote name='Ela i Luna'].
Czy tych głów karpi nie podajecie tylko ze wzgledu na ich "obrzydliwośc" i straszny zapach czy ze wzgledu na ości? Jeśli chodzi tylko o to pierwsze to ja jakoś dam radę :lol: Nie takie już rzeczy musiałam wytrzymac... (chyba najgorsze były przełyki wołowe :crazyeye:, no ale Lunie nieziemsko smakowały...) ![/quote]

Boksery u moich rodziców jedzą głowy z karpia i nic im nigdy nie było. Ryby (płocie, karasie) również dostają z głowami.
Przełyki wołowe - super rzecz. Spróbuj nieczyszczony żwacz powąchać - zabija :cool3:

Posted

AM dziękuję za propozycję ale sama nazwa "nieczyszczony żwacz" już mnie przeraża :) Aczkolwiek gdybym kiedyś zdobyła i Lunie by zasmakowało to pewnie jakoś bym to przeżyła... chyba...;)
W tych przełykach to najgorsza była ta ślina czy coś... ble :crazyeye: Jak je porcjowałam to jeszcze się wyciskała. Kiedyś zdobyłam także płuca wołowe z tą "rurą" (nie wiem jak to się fachowo nazywa). Niestety dowiedziałam się że płuc się nie daje więc została mi tylko ta "rura" no i Lunie smakowała. Jej wogóle smakują dziwne rzeczy. Normalne, pełnowartościowe mięso nie bardzo ją interesuje.
A jak nadejdzie sezon karpia to zaserwuje Lunci główki albo i coś więcej!

Posted

No właśnie też ostatnio widziałam te głowy karpia i z tego , co widzę jest to dość tanie źródło mięska. A wiadomo, że cena też jest ważna. My już mamy za sobą podroby (a konkretnie serca indycze), po kótrych psinie nic nie było, jednak nadal mamy tą karmę i nie mogę się wprost doczekać, aż się ona skończy :).
Chyba największa radość przy BARFie to patrzeć, jak pies zajada wreszcie z apetytem.

Posted

Popytajcie na stoiskach rybnych - ja dostaję głowy, brzuszki, i kręgosłup ze sporą ilością mięcha po wyfiletowaniu ryby za jakieś 3-4zł za kg.

U siebie też mam ścinki z indyka po 4 zł/kg - dużo chrząstek i mięcha :)

Te rzeczy normalnie nie są wyłożone, więc warto pytać ;)

Posted

Eriu napisał(a):
Chyba największa radość przy BARFie to patrzeć, jak pies zajada wreszcie z apetytem.


Dokładnie :loveu: I aż sam z chęcią biegnie do miski :loveu:.

Posted

Ela i Luna napisał(a):
Kiedyś zdobyłam także płuca wołowe z tą "rurą" (nie wiem jak to się fachowo nazywa). Niestety dowiedziałam się że płuc się nie daje więc została mi tylko ta "rura" no i Lunie smakowała.



jak to nie pluc sie nie daje? ja daje sporo tzn dosc czesto kupuje. co zlego w plucach?

Posted

Marta i Wika napisał(a):
Ja podaję całe skrzydełka. Te kości są dość cienkie i miękkie, Wika je normalnie gryzie. Aira też raz na jakiś czas dostaje skrzydełko i radzi sobie bez problemu z tymi kośćmi, chociaż ma jeszcze w większości mleczne ząbki. Zresztą skrzydełka indycze też dawałam.


hm...wasze wypowiedzi odnosnie kosci dlugich z kurczaka sa dosc przekonywujace.. ale ja mam wciaz jakies obawy, mam uprzedzenie po tym jak bylam u babci-sasiedzi mieli wielkiego pieknego ONka krotkowlosego(tzn jakis mix ale byl cudny), i mial chyba z dwa lata... ktoregos ranka juz nie zyl bo podali mu kosci z kurczaka :( mysle ze gotowane, ale po tym co wtedy sie dowiedzialam ze krew mu tylko leciala z odbytu i zdechl zaraz- przestraszylam sie kosci dlugich, mimo ze piszecie ze surowe sa dosc miekkie.

W sobote kupowalam lapki kurze i pan przez pomylke zaladowal mi jedno skrzydelko-tzn koncowke(chyba lotke ;) ), ale wyrzucilam jakos :roll:

Tosca jest na Barfie 2 lata juz(w styczniu 2008 bedzie 2 lata :) )

ostatnio zaczynam jej znow podawac papki z warzyw i owocow-je bardzo chetnie jak narazie, az wylizuje miske do czysta :)

no i zaczelam jej podawac wiecej miekkich rzeczy, przestala miec suche biale kupki ;) wiecej korpusow z kurzczaka, watroby wolowej kupilam, lapek kurzych, itp

Posted

betty_labrador - nie daje Lunie płuc ponieważ słyszałam że takie surowe powodują u psa biegunkę... Ale skoro Ty podajesz swojemu psu i nic mu nie jest to ja już nie wiem kogo słuchac. Może to zależy od indywidualnych uwarunkowań psa. Ten Pan który mi mówił o tych płucach też ma malamuta. Jak narazie nie mam dostępu do tego typu dobroci więc nie mam dylematu. Chociaż szkoda że nie mogę kupic chociaż tych "rurek" bo były bardzo tanie (1 zł/kg)
Betty - skoro podajesz swojej psince łapki kurze to dlaczego tak boisz się lotek??? No chyba że je gotujesz a później obierasz...
Nie będę Cię namawiała do podawania kości długich. Rozumie Twoje obawy. Ja też czasami boję się jak podaję coś nowego (nadal mam te korpusy indycze w zamrazarce i nie wiem czy mozna podawac).
Historia Onka sąsiadki jest strasznie smutna. Napewno biedak strasznie cierpiał :( Podawanie gotowanych kości to wielki błąd. Ja sama walczę o to by nikt z rodziny nie dawał naszym psom gotowanych kości. Lepiej nie kusic losu.

Posted

A teraz coś na wesoło- ostatnio zauważyłam że wielką frajdę sprawia mi jak kupię jakąś nowośc dla Luny. Albo jak ktoś z rodziny przywiezie dla psinki jakiś nietypowy kąsek (bardziej się cieszę niż bym to ja coś dostała). Ach, tak bardzo bym chciała kupic Lunie jakieś elementy rybne, nutrie, kości cielęce albo baranie... Niestety w sklepach w okolicy jest tylko drób, wieprzowina no i wołowina. Nawet kości wołowe ciężko zdobyc.

Posted

Znam to :-)
U nas jest taki fajny sklep :-) Niestety te różne rzeczy wyglądają bardzo obrzydliwie, i ja się jednocześnie cieszę, ale też się brzydzę :-) Jakoś do tych "tradycyjnych" kawałków zwierzaków jestem bardziej przyzwyczajona (chociaż sama nie jem mięsa).
Teraz właśnie kupiłam żeberka jagnięce i mam radochę podwójną, bo bardzo psu smakują i służą.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...