Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='evel']Miałam coś napisać, ale chyba sobie daruję. Szkoda, że umiejętność czytania ze zrozumieniem zdycha smętnie. Jeszcze trochę i BARF też się podzieli jeszcze bardziej... A co z ludźmi, którzy mają czelność karmić RAW foodem? Spłoną w ogniu piekielnym niechybnie :evil_lol:[/QUOTE]

masz sporą skłonność do przesadzania, serio :)

Posted

[quote name='evel']A Ty do braku rozumienia czytanego tekstu? :) Ciągle tłukę, że mam długi bilans, a Ty porównujesz moje 100g do swoich 17/tydzień.[/QUOTE]

ups, zdaje się, że napisałam, że nawet na 3 tygodnie to będzie wciąż znacznie więcej. zwłaszcza, że napisałaś, ze jest to 100-150.

Posted

Za barfnysiwat.org:

[FONT=Verdana]Przyjmijmy, dla przykładu, że karmimy w 100% metodą whole prey. W takim przypadku pies zje stanowczo więcej niż 20-30g wątroby. Dla dużego uproszczenia załóżmy, że karmimy samymi kurami. Taka kura waży ok 1.5kg (?), wątroba ok 30g czyli 2% masy kury. Mój, ważący 15kg pies zjadłby 2 takie kury w tygodniu czyli 50-60g wątroby.[/FONT]


[FONT=Verdana]wątroba stanowi 2% pokarmu pochodzenia zwierzęcego[/FONT]


[FONT=Verdana]Rozumiem, że kalkulator uwzględnia dane książkowe, ale nadal wydaje mi się, że są jednostronne i tak jak już pisałam, wszędzie jest mowa o dawkach minimalnych w przypadku tej nieszczęsnej wit A. Nie wydaje mi się, żeby stosując zasadę 2% mozna było ją przedawkować. A taka jest, wg moich danych, przeciętna zawartość wątroby w tuszkach zwierząt rzeźnych.[/FONT]


http://www.barfnyswiat.org/printview.php?t=822&start=0&sid=1c31952161202eb1265cff33e7f87510

Edit: przy założeniu, że podaję nawet do 200g wątroby miesięcznie (a zwykle wychodzi mniej, bo wolę podać np. więcej serc), na 7kg ogólnego pokarmu, to jest to 2-3%.

Posted (edited)

tak, ale czy Twój pies dostanie wszystko to, co znajduje się w przykładowej kurze? łącznie z kurzą piersią? to dużo zmienia. w całej kurze byłaby również krew, tak w ogóle ;) taki posiłek na pewno byłby zbilansowany. to, co zwykle podajemy od tego odbiega.

jeśli koniecznie chcesz się upierać przy tej ilości wątroby, to mi nic do tego. cytowałam autorkę kalkulatora(koniczynka, wypowiada się w temacie który zalinkowałaś i myślę, że dobrze wszystko tłumaczy), że trudno jest przedawkować wit A podając wątrobę i że nie należy wpadać w panikę. ja jednak wolę podać mniej. zwłaszcza, że nic nie tracę- o inne podroby nie trudno, a moja suka nie przepada za wątrobą. ma to po pańci :evil_lol:

Edited by motyleqq
Posted

Dostaje mięsne kości, mięso, podroby, nabiał, warzywa/owoce. Ze ścięgnami, przerostami, różnymi 'flakami', czasem zdejmuję tylko część skóry, żeby nie było za tłusto.

Posted

no spoko, to nadal niewiele mówi, bo jak sądzę, każdy barfujący pies to dostaje. może niektóre same mięsne kości(co też może się okazać pojęciem względnym). każde mięso z każdym rodzajem podrobów będzie się inaczej bilansować. post autorki kalkulatora z wątku, który zalinkowałaś:

Rozumiem o co chodzi Te wyliczenia wynikają z danych podanych w książkach o żywieniu psów odnośnie zapotrzebowania psów na witaminę A i tak jak pisałam opierając się na tych danych rozpatrywane psy powinny otrzymywać (zakładając iż głównym źródłem witaminy A ma być wątroba i nie dostają tranu dodatkowo) OKOŁO tyle wątroby ile podałam zakładając, że każda wątróbka zawiera tyle samo witaminy A, co oczywiście jest dużym uproszczeniem, bo w zależności od wieku diety itd. te zawartości mogą się różnić. Takie wyliczenia nie są bezwzględną wytyczną, a moim zdaniem pokazują ilości w jakich mniej więcej należy oscylować aby nie przesadzić w żadną ze stron. Poza tym psy mają w przeciwieństwie do kotów zdolność konwertowania B-karotenu uzyskanego z pożywienia na dodatkową witaminę A w zależności od potrzeb. Z tego względu osobiście nie widzę potrzeby aby w warunkach domowych dawać tej wątroby więcej tym bardziej jeśli pies dostaje jeszcze tran. No, ale to jak ktoś będzie liczył ile tej wątroby dodać to osobisty wybór właściciela ;) Moim zdaniem najważniejsze jest aby nie dawać tej wątroby i tranu tak całkiem pi razy oko, bo spotkałam się z takimi kwiatkami, że pies o wadze ok. 20kg dostawał tej wątroby ok. 250g tygodniowo plus jeszcze tran. We wszystkim według mnie liczy się rozsądek i umiar.


myślę, że wszystko dobrze tłumaczy.

Posted (edited)

[quote name='filodendron']No to ja naprawdę nie wiem, jakim cudem pies mojej mamy dożył 17 lat bez anemii i pies teścia prawie tyleż samo - bez anemii. Kosmici jacyś :niewiem:
Panbazyl, Hecia - dajecie krew do jedzenia? Bo wiem, że Wy regularnie robicie psom badania krwi.

(Całkiem szczerze, to myślę, że wokół barfu robi się niezły rynek zbytu - bo ileż osób ma dostęp do świeżej krwi? Raczej niewiele. Reszta - wystraszona czyhającą anemią - kupi suszoną krew. Kupi też taurynę. L-karnitynę i może jeszcze Q enzym. Do tego mączkę z dzikiej róży, no i skoro jesteśmy przy temacie natury, to może jeszcze mączkę ze skorupek, bo w końcu znudzi się mieleniem. Potem znajdzie się ktoś, kto to wszystko pozbiera do kupy razem z mięsem, oczami, mózgiem, grasicą, tarczycą i całą resztą - i zrobi jakiś nowy ziwi peak pod tytułem super hiper naturalny jak barf. I tak historia zatoczy koło :))
Ja samej krwi nie daję, tylko mięsne kości, trochę tego tam jest. Dzisiaj dałam jęzor wołowy, jak się rozmroził, to kapało z niego coś czerwonego, pewnie krwi też tam trochę było :) Warzywa daję rzadko 1-2 razy w miesiącu - moje psy nie chcą ich jeść. Ale za to dostają prawie codziennie kubki po serkach, jogurtach do wylizania, a Mańka je marchewki - najwyraźniej jeszcze potrzebuje, boksery nawet na marchewkę nie spojrzą. Żadnych suplementów nie daję, czasem dostają resztki ludzkiego jedzenia typu ryż, kartofelki, suche bobki w charakterze smakołyków. No i oczywiście smakołyk największy, czyli suchy chlebek (Shara nie jada chlebka, ale ona była przez część swojego poprzedniego życia żywiona chlebem rozmoczonym w wodzie).
A badania krwi w jak najlepszym porządku.

Edited by hecia13
Posted

ja krwi nie daję! Wcale (pomijam krew w gnatach czy sercu, wątrobie - o ile ją daję, czy innych częściach zwierzyn - ale to już tam jest i nie dodaję nic poza tym). Mam co prawda 1,5 litra krwi świńsko-dziczej w zamrażalniku, ale ona jest do zadań specjalnych, czyli do znaczenia ścieżek w lesie aby ćwiczyć z psami myśliwskie umiejętności. Do tego też służy tzw suszona krew, ale podobno jest kiepska, psy wolą taką "żywą". Moją akurat dostałam od myśliwych, jest specjalnie przygotowana aby nie skrzepła.
Więc psom krwi jako takiej samej nie daję, bo bym nie dala rady na to patrzeć. I tak starczy mi jak się z mięchem czy gnatami mocuję. Psy wyniki mają super, więc po co pierniczyć coś co jest ok. A warzyw ostatnio (od wiosny) nie daję wcale, bo psy bunt ogłosiły a potem mi się nie chciało robić paciek, choć sprawiało mi to nawet przyjemność jak wcześniej robiłam.

Posted

Doczytałam w książce że w skórze drobiu głównie kurczaków-kumuluje sie najwięcej toksyn, hormonów i niekorzystnych związków. Chodzi o te kury hodowane w klatkach. Te z wolnego wybiegu są oczywiscie zdrowsze.

Poza tym ciekawa rzecz ma sie z mięsem zwierząt hodowanych na szeroka skalę. Te karmione soją, kukurydzą i pszenicą, które nie widzą trawy na codzien, maja złe proporcje w ciele NNKT OMEGA6 do OMEGA3. Omega6 kilkakrotnie wyżej jest od Omega3. A w normalnych proporcjach powinnien ten stosunek wynosić 1:1 co sie dzieje u zwierząt karmionych wyłącznie pasza naturalną jaką jest trawa.
Kwasy Omega6 przyczyniaja sie do wzrostu komórek tłuszczowych, a kwasy Omega3 do ich spalania, poza tym Omega3 uszczelniaja jelita , nie pozwalając na wyciek toksyn przez nie. (I ciekawa rzecz- po zjedzeniu buraków można stwierdzić czy sa szczelne jelita czy nie. Mocz przy szczelnych jelitach nie powinien dawać zabarwienia buraczkowego po ich spożyciu).
Kwasy Omega6 wystepuja tez we wszystkich rafinowanych tluszczach: olejach czyli słonecznikowym, kukurydzianym, sojowym, ryżowym, z pestek winogon. Ich używanie na codzien prowadzi do zaburzenia proporcji Omega6 do Omega3.

Za to olej lniany spożywany na surowo jest bardzo korzystny ze względu na duża zawartość Omega3(również ryby morskie posiadaja go duzo).

Posted

[quote name='betty_labrador'](I ciekawa rzecz- po zjedzeniu buraków można stwierdzić czy sa szczelne jelita czy nie. Mocz przy szczelnych jelitach nie powinien dawać zabarwienia buraczkowego po ich spożyciu).[/QUOTE]
Test pana Tombaka ;) Pan Tombak pokazywał też, jak sprawdzać wahadełkiem, czy jedzenie jest zdrowe - jak wahadełko kręci się zgodnie z ruchem wskazówek zegara, to można jeść, a jak waha prawo-lewo, to lepiej nie :D

Posted

[quote name='filodendron']Test pana Tombaka ;) Pan Tombak pokazywał też, jak sprawdzać wahadełkiem, czy jedzenie jest zdrowe - jak wahadełko kręci się zgodnie z ruchem wskazówek zegara, to można jeść, a jak waha prawo-lewo, to lepiej nie :D[/QUOTE]

haha, to chyba czas kupić wahadełko :lol:

Posted

[quote name='filodendron']Test pana Tombaka ;) Pan Tombak pokazywał też, jak sprawdzać wahadełkiem, czy jedzenie jest zdrowe - jak wahadełko kręci się zgodnie z ruchem wskazówek zegara, to można jeść, a jak waha prawo-lewo, to lepiej nie :D[/QUOTE]

też. Ja to wzięłam z książki Antyrak autora Dr.Davida Servana Schreibera :)

Posted

Który był neuropsychiatrą ;)
Barwniki zawarte w burakach są szeroko wykorzystywane w przemyśle spożywczym pod symbolem E 162 - betanina. Barwnik jest uważany za wysoce bezpieczny właśnie dlatego, że rozpuszcza się w wodzie i jest wydalany z organizmu wraz z moczem.
Zabarwienie moczu po burakach chyba już prędzej mogłoby zależeć od ph moczu, bo betanina jest wrażliwa na zmianę odczynu - w pewnym zakresie ph jest stabilna, w innym - wyższym - nie. Ale nie wiem - mój pies po buraczkach zawsze ma ciemniejszy mocz. Nie buraczkowy oczywiście, ale ciemniejszy tak.

Posted

[quote name='evel']Ciekawe uwagi. A co z taką np. oliwą z oliwek?[/QUOTE]

tez jest podana jako właśnie bezpieczna, i olej rzepakowy.

[quote name='filodendron']Który był neuropsychiatrą ;)
Barwniki zawarte w burakach są szeroko wykorzystywane w przemyśle spożywczym pod symbolem E 162 - betanina. Barwnik jest uważany za wysoce bezpieczny właśnie dlatego, że rozpuszcza się w wodzie i jest wydalany z organizmu wraz z moczem.
Zabarwienie moczu po burakach chyba już prędzej mogłoby zależeć od ph moczu, bo betanina jest wrażliwa na zmianę odczynu - w pewnym zakresie ph jest stabilna, w innym - wyższym - nie. Ale nie wiem - mój pies po buraczkach zawsze ma ciemniejszy mocz. Nie buraczkowy oczywiście, ale ciemniejszy tak.[/QUOTE]

tak, jest tak. Ale ja obecnie jestem na diecie pani Ewy Dąbrowskiej której dieta sprawiła ze mocz po buraczkach nie jest czerwony. I ona sama tlumaczyła nam to ze jelito jest przepuszczalne wlasnie kiedy mocz jest barwiony.
Polecam jej książki-tez warte uwagi i zastosowania na sobie. Ale odnosnie działania organizmow tez mozna sie wiele dowiedziec.

Posted

[quote name='panbazyl'] A warzyw ostatnio (od wiosny) nie daję wcale, bo psy bunt ogłosiły a potem mi się nie chciało robić paciek, choć sprawiało mi to nawet przyjemność jak wcześniej robiłam.[/QUOTE]
O to, to, to :D To samo u mnie. Szczyl tylko warzywa jada, ale pod warunkiem, że ktoś z nas (człowieków) je, bo sama nie tyka wcale.

Posted

nie wiem, ale mam wrażenie, że mnie te informacje o barfie juz przerosły....
kiedyś było wszystko jasne - to co naturalne jest zdrowe, a reszta - jak kto chce. I ja nadal na tej filozofii kuchni lecę. Bez zbędnych ideologii. a jak zacznę szukać dziury w całym to się przestawię (łącznie z psami) na suche bobki i chipsy (przynajmniej mi robaki wyzdychają w takim środowisku)

Posted

[quote name='betty_labrador']
tak, jest tak. Ale ja obecnie jestem na diecie pani Ewy Dąbrowskiej której dieta sprawiła ze mocz po buraczkach nie jest czerwony. I ona sama tlumaczyła nam to ze jelito jest przepuszczalne wlasnie kiedy mocz jest barwiony.
Polecam jej książki-tez warte uwagi i zastosowania na sobie. Ale odnosnie działania organizmow tez mozna sie wiele dowiedziec.[/QUOTE]
To ta Dąbrowska od leczenia warzywami i owocami nawet przypadków, które na cito wymagają bypassów? I od odchudzania?
Qrczę, ja to już stara jestem i mnie takie rzeczy jakoś nie biorą. Racjonalne, zróżnicowane odżywianie plus zdrowy tryb życia - owszem, jak najbardziej. Co do diet odchudzających, to jest jedna skuteczna - MŻ ;) A reszta to trochę takie mody - nie żeby całkiem bez podstaw, ale w zasadzie te same skutki można osiągnąć zachowując się po prostu rozsądnie.

Posted

[quote name='filodendron']To ta Dąbrowska od leczenia warzywami i owocami nawet przypadków, które na cito wymagają bypassów? I od odchudzania?
Qrczę, ja to już stara jestem i mnie takie rzeczy jakoś nie biorą. Racjonalne, zróżnicowane odżywianie plus zdrowy tryb życia - owszem, jak najbardziej. Co do diet odchudzających, to jest jedna skuteczna - MŻ ;) A reszta to trochę takie mody - nie żeby całkiem bez podstaw, ale w zasadzie te same skutki można osiągnąć zachowując się po prostu rozsądnie.[/QUOTE]


Tak właśnie ta. Nie uważam ja za cudotwórczynie, ale jej poglądy za słuszne. Tzn te głodówki warzywno owocowe nie sa na stałe tylko na czas odtrucia organizmu, i wyleczenia danych przypadłości , chorób. Jest to leczenie głodem-organizm zjada złe komórki, nieprawidłowości. A wiadomo po tej diecie 2 do max 6tyg wprowadza sie normalne zdrowe zywienie-jak piszesz wszystko z umiarem.

Myśle ze ta metoda to nie jest moda, poniewaz podobne mozna znaleźć u wielu innych autorów podobnych tematów. No i te przykłady ludzi ktorzy wyzdrowieli- normalnie szok. Pani która jest ze mna w pokoju przyjechala z bolącymi kolanami-brak w nich chrzastki-po 4dniach przestały ja boleć. Podobno chrząstka może sie odrodzić. Ale to zobaczymy za jakis czas. Ja tez jestem troche sceptyczna do tej metody, ale troche jednak wierze-zobaczymy co bedzie.

Jednak mimo wszystko warto poczytac, podowiadywac sie chocby dla samej wiedzy o funcjonowaniu organizmu-co tez łatwo odnosi sie do psów, czy tez zasady żywienia :)

Posted

Odnośnie zdrowego żywienia, "odtruwania" organizmu - trzeba pamiętać, aby nie powtarzać tego jednak zbyt często, ja ostatnie takie odtruwanie opłaciłam prawie 7 kg straty z masy ciała, a ja już naprawdę nie mam czego tracić - tylko, ze to było odtruwanie z konieczności.

Posted

[quote name='LadyS']Odnośnie zdrowego żywienia, "odtruwania" organizmu - trzeba pamiętać, aby nie powtarzać tego jednak zbyt często, ja ostatnie takie odtruwanie opłaciłam prawie 7 kg straty z masy ciała, a ja już naprawdę nie mam czego tracić - tylko, ze to było odtruwanie z konieczności.[/QUOTE]


tak dokładnie. Z konieczości najczęściej sie robi tą diete. Raczej mało kto robi to prewencyjnie, chyba ze postanowil sie odchudzic. Raz na rok, w razie ciężkich dolegliwości 2 razy na rok, nie wiecej niż 6tyg za jednym razem. Jeszcze babka mowila nam by przerywać diete gdy głód miedzy posiłkami jest zbyt uporczywy, i powoduje rozdrażnienie. Ja też po2tyg schudłam 2kg a nie mam juz z czego :roll: nie wiem czy jeszcze tydzien wytrzymam... powinnam dla mojego schorzenia. Ale zobaczymy.

A co do psów- mieliśmy wykład o mrożonkach. Jeśli chodzi o owoce można spokojnie je mrozić gdyż nie powoduje to żadnych strat w ich właćiwościach. Natomiast warzyw nie jest dobrze mrozić, gdyż po odmrożeniu tracą w wiekszości swoje właściwości, witaminy oraz powodują w organizmach, które je spozyją gnicie(w jelitach) zamiast -jak to jest przy świeżych -fermentacje -potrzebna dla prawidłowej pracy przewodu pokarmowego.
Mięso mrożone jest w miare ok, choć często ten proces powoduje wypadanie z włókien mięśniowych jąder. Ale chyba nie zmienia aż tak bardzo struktury. (Nie mówiła o tym zbyt wiele).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...