Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='betty_labrador']Ja na te żołądki chetna ale w październiku :D



no chyba masz racje. Mam juz ksiażke o roślinach leczniczych, i ich właściwosciach(wiec chodze po lesie, łąkach zrywam i patrze co to :D ). Sa tez wymienione te na robale. Dzis bylam na wykladzie o jelitach, o złogach jelitowych. A na koniec babka przedstawiła preparaty do odrobaczania ludzi- zestawow za 200zł. Wszystko ziołowe. Mowila ze 95% spoleczenstwa jest zarobaczonych.. heh. Sklad jednego preparatu zdazylam przeczytac, ale 3 ziolka zapamietalam Piołun, wrotycz, bylica pospolita.[/QUOTE]

[quote name='filodendron']Tylko z tymi ziółkami to trzeba ostrożnie. Nie wszystko to, co dobre dla ludzi, dobre jest i dla psów. Mało jest literatury dot. zastosowania ziół u zwierząt - jeśli chodzi o zwierzaki roślinożerne, pasące się, to jeszcze jeszcze, ale drapieżnik/kot/pies to trochę inna bajka. Inaczej reagują na olejki eteryczne zawarte w niektórych ziołach.
Taki np. wspomniany wrotycz stosowany wewnętrznie to w zasadzie trucizna (zależy od dawki) - niestety jest toksyczny nie tylko dla pasożytów, dla ich nosiciela w pewnym stopniu także. Kiedyś używano go do wywoływania poronień. Zawiera tujon - tak jak i piołun - kiedyś robiono z tego absynt - ten wiecie, "zielona wróżka" i te rzeczy ;)[/QUOTE]

dokladnie taki skład jest w tych pastylkach co napisałam powyżej (tych dla psów oczywiście).
i zgadzam się z tym - umiar i rozsądek we wszystkim.

Posted

Niestety osobiście szczerze i głęboko wątpię w przyswajalność ziołowych aktywnych składników z pastylek ;)
Mniej więcej z tych samych powodów, z jakich powątpiewam w większą "zdrowotność" suchych karm niż świeżego jedzenia :)

Posted

[quote name='filodendron']Niestety osobiście szczerze i głęboko wątpię w przyswajalność ziołowych aktywnych składników z pastylek ;)
Mniej więcej z tych samych powodów, z jakich powątpiewam w większą "zdrowotność" suchych karm niż świeżego jedzenia :)[/QUOTE]
no tak, ale to nie przeszkadza firmom czerpać spore zyski z tego co rośnie nam za płotem.... ;)

Posted

Panbazyl, chodzi mi o to, że tabletki mogą działać jak placebo - nie pomogą, nie zaszkodzą.
To, co rośnie za płotem, to nie jest placebo.
Dlatego ja - osobiście - nie dawałabym psu regularnie takich ziół jak wrotycz czy piołun bez konsultacji z zielarzem, który ma jako takie pojęcie o zwierzętach. W przeciwieństwie do perzu, malin albo czarnych jagód - chyba żaden pies sam z siebie wrotycza czy piołunu nie zje.

Posted

[quote name='filodendron']Tylko z tymi ziółkami to trzeba ostrożnie. Nie wszystko to, co dobre dla ludzi, dobre jest i dla psów. Mało jest literatury dot. zastosowania ziół u zwierząt - jeśli chodzi o zwierzaki roślinożerne, pasące się, to jeszcze jeszcze, ale drapieżnik/kot/pies to trochę inna bajka. Inaczej reagują na olejki eteryczne zawarte w niektórych ziołach.
Taki np. wspomniany wrotycz stosowany wewnętrznie to w zasadzie trucizna (zależy od dawki) - niestety jest toksyczny nie tylko dla pasożytów, dla ich nosiciela w pewnym stopniu także. Kiedyś używano go do wywoływania poronień. Zawiera tujon - tak jak i piołun - kiedyś robiono z tego absynt - ten wiecie, "zielona wróżka" i te rzeczy ;)[/QUOTE]

Nie no jasne- wiadomo, że trzeba uważać z podawaniem samodzielnym. Zwłaszcza uwaga z ziołami trującymi ktore nalezy podawać w konsultacji z lekarzem. Wymieniłam wrotycz czy piołun dlatego, że widzialam ten skład w proponowanej mieszance dla ludzi- i że to sa ewentualne zioła do odrobaczania. No i oczywiscie lepiej stosowac na własną rekę cos bezpieczniejszego- co np wymieniłaś, lub jeszcze znalazłam szeroko dostępną bylicę pospolitą i inne.

Posted

a ja dziś odkryłam, ze na cotygodniowym targu w "mieście" jest budka z mojej ulubionej firmy mięsnej do której do sklepów wybierałam się do Lublina na zakupy. Jestem jak ten Koziołek Matołek ;) No i zrobiłam dziś bardzo smakowite zakupy, czyli ogony po 1.50 za kg i kości mięsne po 2.60 chyba, albo coś koło tego. Zamówiłam na za tydzień serca wołowe :) Muszę się bardziej zaprzyjaźnić z panem to będzie mi przywoził jakieś inne smakołyki w rozsądnych cenach dla moich futrzaków.

Posted

A ja mam pytanie z innej beczki... Mam samca staffika, 3 lata, po kastracji. Zaczyna mnie przerażać ilość jedzenia jaką on pochłania... Waży w tej chwili 14,400 kg a jego dzienna dawka zaczyna dobijać do 950 g - a on nie tyje, jest prawie za szczupły, lekko widać mu żebra. Litości, to dorosły pies, aktywny, ale bez przesady, w wieku roku czy półtora ruszał się dużo więcej, a dochodzi teraz do 7% masy ciała... Ma ktoś takiego potworka? Bo mam sukę stafficzkę, waga niecałe 12 kg, wiek 8 miesięcy więc rośnie, i ona zjada raptem 400-600 g na dobę max. Jak dostaje więcej to obrasta w tłuszcz, a ma więcej ruchu od niego... Zaczynam się zastanawiać, czy u Cyca to po prostu szybka przemiana materii czy już może jakiś problem i sygnał, żeby zrobić jakieś badania...

Posted

[quote name='panbazyl']rób badania raczej.
Moje labki jedzą po 500 g dziennie .... a ważą tak 40+. Ruchu fakt nie mają teraz za dużo. ale powoli się ogarniam i zmieniam to.[/QUOTE]

500g na Barfie przy wadze 40 kg? To ja chyba coś źle podaję moim... Ważą 35 kg i zjadają około kg dziennie. Nie ważę co do grama. Tak plus minus 100-200g się zdarza. I też im żebra pod skórą się rysują. Może to bardziej kwestia budowy? Bo moje takie pół dogowate są, a wiadomo - dogi do okrągłych psów nie należą:)

Posted

moja 20kg suka po sterylce, 4lata, dosyć aktywna (nie uprawiamy żadnych sportów, poprostu biega 3h po polu i z psami) i zjada ok. 500g i lekko przytyła po przejściu na barfa (zmieniła jej się budowa, niewiem jak wagowo).

To faktycznie szok, że labki też tyle jedzą ;-) Zaprzyjaźniony ast, umiarkowanie aktywny je blisko 1kg i nie jest gruby.

Posted

Rino mix asta, waga ok 24 kg, kastrat. Zjada dziennie: śniadanie kość - ok. 200 g, kolacja 500 g. Dzienna ilość ruchu - mniej więcej 2 godziny spacerów z bieganiem i tropieniem. Wieczorem od 20 do 60 minut biegania za piłeczką. Chudy i więcej jeść nie chce.

Posted

[quote name='Martens']A ja mam pytanie z innej beczki... Mam samca staffika, 3 lata, po kastracji. Zaczyna mnie przerażać ilość jedzenia jaką on pochłania... Waży w tej chwili 14,400 kg a jego dzienna dawka zaczyna dobijać do 950 g - a on nie tyje, jest prawie za szczupły, lekko widać mu żebra. Litości, to dorosły pies, aktywny, ale bez przesady, w wieku roku czy półtora ruszał się dużo więcej, a dochodzi teraz do 7% masy ciała... Ma ktoś takiego potworka? Bo mam sukę stafficzkę, waga niecałe 12 kg, wiek 8 miesięcy więc rośnie, i ona zjada raptem 400-600 g na dobę max. Jak dostaje więcej to obrasta w tłuszcz, a ma więcej ruchu od niego... Zaczynam się zastanawiać, czy u Cyca to po prostu szybka przemiana materii czy już może jakiś problem i sygnał, żeby zrobić jakieś badania...[/QUOTE]

No pewnie że rób badania(!) Przecież może mieć coś ukrytego, co może mieć a to wpływ. Albo mu sie cos pojawiło.

Posted

[quote name='Tessi&Tola']500g na Barfie przy wadze 40 kg? To ja chyba coś źle podaję moim... Ważą 35 kg i zjadają około kg dziennie. Nie ważę co do grama. Tak plus minus 100-200g się zdarza. I też im żebra pod skórą się rysują. Może to bardziej kwestia budowy? Bo moje takie pół dogowate są, a wiadomo - dogi do okrągłych psów nie należą:)[/QUOTE]
40+ nawet (nie wiem jak teraz, ale wcześniej 45 i 42 kg). I każdy mi zwraca uwagę, że za grube.... No nie każdy. Bo ten co rasę zna wie jak one wyglądają. Moje są mocnej kości, mają duże masywne samcze głowy. Żeber im nie widać, fakt.
I tylko tyle jedzą. Raz na tydzien chodzimy tak po kilkanaście km na spacery, czasem robię im ścieżki tropowe (to bardzo psa wykańcza), mamy rzekę pod nosem, więc pływają. I jedzą tylko tyle. Nie będę im na razie zwiększać dawek, są na 1% z kawałkiem. W widełkach się mieszczą.

Posted

Badania jak najbardziej- nigdy nie zaszkodzi.
Ale te całe tabelki itd to o kant t..potłuc.
Każdy pies jest inny i nie da sie wszystkich do jednakowych tabelek przyporzadkowac.
W moim stadku mam okazy, które przy duzej wielkości jedza o połowe mniej niz te sporo mniejsze- bo taka maja przemiane materii. Mam tez okazy, które jedza tyle co pies prawie 3 razy większy, a nie sa grube a raczej w kondycji wystwowej non stop /niektore samce/. Jesli karmiłabym wszystkie wg tych nieszczęsnych tabelek, to miałabym częśc psów zatuczonych, częśc wygladałoby jak wpół zagłodzone a tylko częśc byłaby w sam raz...

Posted

moja suczka huski 4kg je 470-500gram dziennie zależy jak mi sie nałoży porcja, i nie cudnie nie tyje. Tosca flat coated retriever ma 27 kg, i przytyla troche po stetylce. Wczesiej ważyła 23-teraz 27 po ponad poł roku. A jadla zawsze stała dawkę 470-500gram dziennie. teraz obniżyłam jej dawkę do ok400g plus minus. Za szybko tyła. I ogolnie ostatnio ruch miala obniżony wiec to zrobiło swoje.

Posted

[quote name='panbazyl']40+ nawet (nie wiem jak teraz, ale wcześniej 45 i 42 kg). I każdy mi zwraca uwagę, że za grube.... No nie każdy. Bo ten co rasę zna wie jak one wyglądają. Moje są mocnej kości, mają duże masywne samcze głowy. Żeber im nie widać, fakt.
I tylko tyle jedzą. Raz na tydzien chodzimy tak po kilkanaście km na spacery, czasem robię im ścieżki tropowe (to bardzo psa wykańcza), mamy rzekę pod nosem, więc pływają. I jedzą tylko tyle. Nie będę im na razie zwiększać dawek, są na 1% z kawałkiem. W widełkach się mieszczą.[/QUOTE]

cholewka - to tylko ja mam takie cięcie po kieszeni z moimi żarłokami:mad: A one nie pływają, nie tropią - raz dziennie przebieżka przy rowerze (tak około godziny truchcikiem) i patrolowanie terenu przez resztę czasu. Ale co to jest 10 arów dla takich psów? Tyle co nic, ledwo się rozpędzi i już płot... ehhh :obrazic:

Posted

[quote name='Tessi&Tola']cholewka - to tylko ja mam takie cięcie po kieszeni z moimi żarłokami:mad: A one nie pływają, nie tropią - raz dziennie przebieżka przy rowerze (tak około godziny truchcikiem) i patrolowanie terenu przez resztę czasu. Ale co to jest 10 arów dla takich psów? Tyle co nic, ledwo się rozpędzi i już płot... ehhh :obrazic:[/QUOTE]
no my mamy pól hektara podwórka, ale i tak spacery koniecznie poza podwórkiem, bo traktują go jak kolejne pomieszczenie domowe, taki zielono błotny pokój.
ja się nauczyłam wyszukiwania żarcia dla psów w dość rozsądnych cenach jak swego czasu miałam spory krach finansowy. Wymagało to sporo samozaparcia i poszukiwań w dziwnych miejscach, ale czego sie nie robi dla kochanych futrzaków :) Tylko żałuję, że nie znalazłam tu w okolicy żadnych "dziwnych" mięso-gnatów w stylu baranina czy inne "egzotyczne" pierzaki. ale to być moze jeszcze do odkrycia, bo znając swoje szczeście często jestem jak ten Koziołek Matołek co Pacanowa szukał.

Posted

a ja dziś rozmawiałam z Panią Sklepową ;-) w takim małym sklepiku mięsnym, rodem z lat 60 :-) Pani może mi załatwić różne podroby wołowe ... dzisiaj rano miała ale już "wyszły" ... serca ma za 6zł a ozory za 12zł. W przyszłą środę mam przyjść i od ręki dokonamy zamówienia i ustalimy co jeszcze ciekawego może mi sprowadzić ... fajnie jakby się udało jakieś nerki, mózgi itp. zdobyć bo w tych dużych mięsnych to nie ma szans na takie egzotyczne rzeczy :-P

Posted

A ja wkońcu zaryzykowałam i kupiłam Torce królika ;) W drodze do domu myślałam tylko o tym, że jak nie będzie chciała go zjeść, to ją chyba powieszę za uszy :evil_lol: Właśnie go poporcjowałam i dałam jej na próbę najpierw kawałek mięsa - zjadła, a potem kawałek kręgosłupa - też zjadła :multi: Ma szczęście młoda :D

Posted

Tak patrze ostatnio na Wasze posty odnosnie cen i...u mnie to masakra jakaś...
jak znajde korpusy z kuraków ponizej 2 zł/kg to jest suuuperowo, ogony swińskie sa ok 4 - 5zł, łapki kurze jesli wogóle sie gdzies trafi to w cenie udek, udka powyzej 5 zł, raczej koło 6zł... mostki jeszcze w miare w dobrej cenie mozna nabyc, bo trafiaja sie po ok.3żł/kg (ale nie zawsze), szyje z indyka ok.6zł a częsci typu kolanka czy cos w tym guście wogóle nie ma

zajrzałam pare dni temu do hurtowni /indyk,kurak/- ceny takie same lub wyższe niz w sklepach O_O
z tego co sie orientuję, sklepy u nas zaopatruja sie w hurtowanich zamiejscowych, czesto z Lublina, bo nasze okoliczne ubojnie i hurtownie maja ceny z kosmosu, niby qrcze u mnie jest Polska B albo i C, ale ceny to jak z Polski A+ co najmniej

Posted

jak nic - do Lublina do bardzo fajnych sklepów ruszyć się musisz :) ewentualnie w środę na targ do Piask - bo tu też namierzyłam budę objazdową z firmy Dobrosławów - i większe zamówienie to przywiozą (ja na następną środę serca wołowe zamówiłam), ogony swińskie mają po 1.50, kości te "kongi" coś za jakieś grosze - nie chcę się pomylić, ale chyba 35 gr za kg. A kości takie mięsne super smaczne po 2.50 chyba albo 2.60 za kg.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...