Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A ja tak myślę o tych algach i nie mogę się namyślić czy kupować czy nie - najchętniej to bym wzięła takie dla ludzi przeznaczone, miałabym na spółkę z psem :lol: bo sama też bym spróbowała, bo niby to takie zdrowe :) ale jak szukam takich sproszkowanych, to widzę same kosmiczne ceny...
A teraz jeszcze myślę nad olejem z łososia - tak ostatnio to tutaj zachwalaliście :)

Posted

agNeta napisał(a):
A ja tak myślę o tych algach i nie mogę się namyślić czy kupować czy nie - najchętniej to bym wzięła takie dla ludzi przeznaczone, miałabym na spółkę z psem :lol: bo sama też bym spróbowała, bo niby to takie zdrowe :) ale jak szukam takich sproszkowanych, to widzę same kosmiczne ceny...
A teraz jeszcze myślę nad olejem z łososia - tak ostatnio to tutaj zachwalaliście :)



Co do oleju ja tez zachwalam. Tosce zaczął sie okres linienia i właśnie zaczęłam też podawać olej z łososia. Już jej sie sierść wzmocniła i nie wypada tak włos jak zawsze przy linieniu :) alg też używam + drożdże ;) może te trzy składniki dają taki efekt? :hmmmm: ale w każdym razie- jest.

Posted

magdabroy napisał(a):
Algi z jogurtem są dla Tory nie jadalne :shake: Miska stoi i nawet nie tknęła :roll: Następne podejście z papką, może wtedy algi będą jadalne ;)

sama zjesz albo przerobisz na maseczkę :)

Posted

U nas z olejów to jak na razie idzie taki zwykły olej (rzepakowy zdaje się) na zmianę z oliwą z oliwek - w ciągu tygodnia wychodzi tak z 3-4 łyżki, a z innych dodatków to raz na tydzień (w piątek) ma jajko wymieszane z twarogiem/kefirem/jogurtem naturalnym, no i z tego jajka zazwyczaj skorupka leży sobie i się suszy do poniedziałkowej papki (rozwałkowuję ją wtedy na proszek i dosypuję do paci).

Posted

Czy ktoś ma jakieś wiarygodne informacje dotyczące szkodliwości szpinaku? Chodzi o ten nierozpuszczalny szczawian wapnia. Mój pies dostaje jakieś 0,1kg tygodniowo.

Posted

haha ..dzis miałam rozmowę z koleżanką(współlokatorką), która czepiała mnie się że dziwnie karmię psa ;) że nigdy wśród znajomych nie spotkała sie z tym, żeby ktoś psa karmił surowym mięsem i odpadkami... że nie rozumie dlaczego psa (skoro to tylko pies) nie moge karmić normalnie ryżem i ewentualnie kurczakiem, albo są suche karmy. Ona jakby wiedziała że karmię w ten sposób to nigdy nie zgodziłaby sie żebym się do nich wprowadziła. No i poza tym przecież surowym karmi się tylko psy obronne, bojowe które mają być agresywne i ona jest zdziwiona , że Tosca jest łagodna..

Oczywiście moje argumenty o zaletach nic nie pomogły -że Tosca ma lepsze wyniki badań na surowym niż na gotowanym miała, że przez tyle lat sie nic jej nie stało, że ona(koelżanka ) poprostu nie trafiła do kręgu ludzi którzy karmią psy i nie tylko te duże-jak ja, że ryż i kasza plus gotowana marchewka i mięso wcale nie ma takich wartości jak surowe-poza tym psy na wolności nie gotują sobie pokarmu etc. Ale co sie wysilać jak ktoś i tak wie swoje...i widać że Cię nie słucha.

Mogę zrozumieć że brzydzi się mięsa bo go nie je, ok, że sama nigdy by nie karmiła tak psa(choc go nie ma i mieć nie zamierza..), ale nie mogę zrozumieć po co mnie przekonuje że karmię psa odpadkami i że jej znajomi(laicy) karmią lepiej bo psy jedzą jak ludzie-a nie odpadki- i że nie powinnam tak robić bo innych to może brzydzić . :roll:

Nie wiem czy się tu śmiać czy płakać ale mentalność takich ludzi na temat psiego żywienia mnie powala. A Was?

Posted

Mój któryś pies zaniósł do pokoju na wsi udko indycze, kolanko, zostawił na ciuchach a rano właściciel pokoju miał niespodziankę :) jakoś nie cieszył się za bardzo jak na taki pyszny prezent :D.
Moje psy czasami gotowanego zjedzą, szczególnie warzywa surowe odpadają... Ostatnio barszcz ukraiński wypijały ze smakiem :).
Warzywa duszone, lasagne z naszych warzyw lubią, a surowe warzywa są dla nich be, jabłko nawet zjedzą na sępa ale warzywa...
Mięso i kości surowe im daję, dzisiaj korpus indyczy, okazało się że w nowym carrefour u nas są.

Ja jak Misia ogłaszałam to dostałam maila że nie znam się na psach bo nie daje się surowego i że nikt go nie weźmie jak nie zmienię zdjęć.
Odpisałam dlaczego się nie daje od lat tak daję i psom nie tylko swoim i mają się świetnie. Nie dostałam odpowiedzi.
Wiejskie psy jak mnie widzą to się podlizują bo często kości surowe im daję.


Moje pieski jadłyby samo mięsko ew. co na sępa się da wyżebrać, dzięki temu nie jedzą samego mięsa. Surowe mleko też im nie straszne.
Piły kozie i krowie, smakuje im, nie powoduje biegunki, niech mają coś z życia :D

Posted

agNeta napisał(a):
To my jeszcze później zaczęliśmy - Oskar ma już prawie 8 lat :) Już sobie nie wyobrażam powrotu do suchej karmy, ani do żadnego innego rodzaju żywienia psa :)


Dokładnie, też sobie nie wyobrażam. Patrzę na te suche bobki to mnie odpycha aż od nich. ;)

Posted

zaginiona sara napisał(a):


Ja jak Misia ogłaszałam to dostałam maila że nie znam się na psach bo nie daje się surowego i że nikt go nie weźmie jak nie zmienię zdjęć.
Odpisałam dlaczego się nie daje od lat tak daję i psom nie tylko swoim i mają się świetnie. Nie dostałam odpowiedzi.


no bo sie nie daje :P przecież psy to nie wilki , no i są cywilizowane karmy dla psów ;)

Ania&Zefir napisał(a):
Dokładnie, też sobie nie wyobrażam. Patrzę na te suche bobki to mnie odpycha aż od nich. ;)



to podobnie jak niektórych odpycha od surowizny ;)

co Zefir dziś je smakowitego? :)

Posted

betty_labrador napisał(a):

Nie wiem czy się tu śmiać czy płakać ale mentalność takich ludzi na temat psiego żywienia mnie powala. A Was?


Ja wyznaję zasadę, że to moja sprawa jak karmie swoje psy. Dla mnie barf, to nie moda, nie byłam przekonana do takiego karmienia (bałam się go, złego zbilansowania diety, złego pogryzienia itp) szczegolnie ze jak zaczynałam miałam małego (młodego) yorka...york na barfie? no bez jaj! Ale walczyął kilka miesiecy z roznymi karmami, gotowanym i kuźwa zawsze było źle...miałam już tak dość tego delikatnego wrażliwego przewodu pokarmowego mojego psa...po prostu miałam dość, na sprobowanie z barfem namówiła mnie furciaczkowa, która karmi swoje psy (duze bo CC i sznupa olbrzyma) tak od kilku ładnych lat...z moim yorkiem probowałam juz wszystkiego poza barfem...wiec postanowiłam sprobowac...po prostu sprobować i wisi mi to, czy taki sposob karmienia jest modny, czy nie - to jest jedyny sposob, na ktorym moj pies czuje sie dobrze, ma dobre wyniki i nie ma nieustannie nawracających męczaących przeciez nie tylko mnie, biegunek.
Ja nie uważam innych za głupich/gorszych/dziwnych, bo karmią tylko suchymi karmami/gotowanym/mieszanym, to tego samego oczekuje od innych wzgledem mnie.

A współlokatorce poradz, zeby zwyczajnie zajęła się swoimi sprawami, bo jak ona ma problem z tym co je nie jej pies, to świat ją przytłoczy ogromem przeroznych problemow;-)

a moje psy (aktualne mam dwa yorki i oba są na barfie) dziś jedzą rybe, tak jak ja, tylko one surową;-)

Posted

betty_labrador napisał(a):
no bo sie nie daje :P przecież psy to nie wilki , no i są cywilizowane karmy dla psów ;)




to podobnie jak niektórych odpycha od surowizny ;)

co Zefir dziś je smakowitego? :)


No wiem, surowe mięso też niektórych odpycha, ale można się przyzwyczaić.
Zefir co dziś dostał to nawet nie wiem, bo jestem po za domem i rodzice mu dali. ;)

Posted

betty_labrador napisał(a):
no bo sie nie daje :P przecież psy to nie wilki , no i są cywilizowane karmy dla psów ;)



Tak psy zostały wynalezione razem z suchą karmą ;) (ukradzione skądś).
A my znęcamy się nad psami dając im mięso zamiast zboża i kukurydzy sprasowanych w bobki.

Posted

[quote name='betty_labrador']haha ..dzis miałam rozmowę z koleżanką(współlokatorką), która czepiała mnie się że dziwnie karmię psa ;-) że nigdy wśród znajomych nie spotkała sie z tym, żeby ktoś psa karmił surowym mięsem i odpadkami... że nie rozumie dlaczego psa (skoro to tylko pies) nie moge karmić normalnie ryżem i ewentualnie kurczakiem, albo są suche karmy. Ona jakby wiedziała że karmię w ten sposób to nigdy nie zgodziłaby sie żebym się do nich wprowadziła. No i poza tym przecież surowym karmi się tylko psy obronne, bojowe które mają być agresywne i ona jest zdziwiona , że Tosca jest łagodna..
Rozumiem, że koleżanka nasłuchała sie jak to asty są karmione surowym mięsem zawieszanym na lince i mają walczyc o pozywienie...To samo można osiagnąć wkładając astom jedzenie do JEDNEJ michy...tez masakra gwarantowana:shake:.
[quote name='betty_labrador']Oczywiście moje argumenty o zaletach nic nie pomogły -że Tosca ma lepsze wyniki badań na surowym niż na gotowanym miała, że przez tyle lat sie nic jej nie stało, że ona(koelżanka ) poprostu nie trafiła do kręgu ludzi którzy karmią psy i nie tylko te duże-jak ja, że ryż i kasza plus gotowana marchewka i mięso wcale nie ma takich wartości jak surowe-poza tym psy na wolności nie gotują sobie pokarmu etc. Ale co sie wysilać jak ktoś i tak wie swoje...i widać że Cię nie słucha.

Mogę zrozumieć że brzydzi się mięsa bo go nie je, ok, że sama nigdy by nie karmiła tak psa(choc go nie ma i mieć nie zamierza..), ale nie mogę zrozumieć po co mnie przekonuje że karmię psa odpadkami i że jej znajomi(laicy) karmią lepiej bo psy jedzą jak ludzie-a nie odpadki- i że nie powinnam tak robić bo innych to może brzydzić . :roll:

Nie wiem czy się tu śmiać czy płakać ale mentalność takich ludzi na temat psiego żywienia mnie powala. A Was?
Natomiast nie rozumiem o co chodzi z psami nie gotującymi sobie pokarmu żyjącymi na wolności:???: Nie spotkałam sie z yorkami żyjacymi w swoim naturalnym środowisku ani z rottkami występującymi w naturze. Jeśli chodzi o psy bezdomne żyjące w moim mieście, owszem, nie gotuja sobie jedzenia. Często wcale nie jedzą, albo upolują równie bezdomnego chorego kota, ale czy to jest BARF:shake: ??? Tym bardziej, ze psy domowe mogą - nawet na gotowanym jedzeniu- przeżyć 16 lat, a te "niegotujące" bezdomne, zdane na własne siły żyja duzo krócej.
Zgadzam się, ze surowe jest zdrowsze, dla nas ludzi też, zdrowsze jest sushi od smażonej pangi. Lepiej zjeść surówkę niż gotowane warzywa. Zgadzam się! Ale porównanie sposobu odżywiania współczesnych psów i ich dalekich przodków nie jest dla mnie takie oczywiste, to tak jakbyśmy porównali nasze dzisiejsze jedzenie i pradawnych hominidów, którzy też ani lodówek ani kuchenek nie używali.

Posted

sacred PIRANHA napisał(a):
Ja wyznaję zasadę, że to moja sprawa jak karmie swoje psy. Dla mnie barf, to nie moda, nie byłam przekonana do takiego karmienia (bałam się go, złego zbilansowania diety, złego pogryzienia itp) szczegolnie ze jak zaczynałam miałam małego (młodego) yorka...york na barfie? no bez jaj! Ale walczyął kilka miesiecy z roznymi karmami, gotowanym i kuźwa zawsze było źle...miałam już tak dość tego delikatnego wrażliwego przewodu pokarmowego mojego psa...po prostu miałam dość, na sprobowanie z barfem namówiła mnie furciaczkowa, która karmi swoje psy (duze bo CC i sznupa olbrzyma) tak od kilku ładnych lat...z moim yorkiem probowałam juz wszystkiego poza barfem...wiec postanowiłam sprobowac...po prostu sprobować i wisi mi to, czy taki sposob karmienia jest modny, czy nie - to jest jedyny sposob, na ktorym moj pies czuje sie dobrze, ma dobre wyniki i nie ma nieustannie nawracających męczaących przeciez nie tylko mnie, biegunek.
Ja nie uważam innych za głupich/gorszych/dziwnych, bo karmią tylko suchymi karmami/gotowanym/mieszanym, to tego samego oczekuje od innych wzgledem mnie.

A współlokatorce poradz, zeby zwyczajnie zajęła się swoimi sprawami, bo jak ona ma problem z tym co je nie jej pies, to świat ją przytłoczy ogromem przeroznych problemow;-)

a moje psy (aktualne mam dwa yorki i oba są na barfie) dziś jedzą rybe, tak jak ja, tylko one surową;-)


Tak jak w wielu różnych sprawach każdy powinien zachowywać sie z obowiazującą niepisana zasada że robisz co chcesz ale nie ustawiasz innych. Jak ja nie nie jem mięsa-nie oczekuje ze kazdy przestanie je jeść ale oczekuje ze nie bedzie sie czepiał że ja go nie jem, a niestety wielu sie tego czepia ;)
MagdaH napisał(a):
Rozumiem, że koleżanka nasłuchała sie jak to asty są karmione surowym mięsem zawieszanym na lince i mają walczyc o pozywienie...To samo można osiagnąć wkładając astom jedzenie do JEDNEJ michy...tez masakra gwarantowana:shake:.

Natomiast nie rozumiem o co chodzi z psami nie gotującymi sobie pokarmu żyjącymi na wolności:???: Nie spotkałam sie z yorkami żyjacymi w swoim naturalnym środowisku ani z rottkami występującymi w naturze. Jeśli chodzi o psy bezdomne żyjące w moim mieście, owszem, nie gotuja sobie jedzenia. Często wcale nie jedzą, albo upolują równie bezdomnego chorego kota, ale czy to jest BARF:shake: ??? Tym bardziej, ze psy domowe mogą - nawet na gotowanym jedzeniu- przeżyć 16 lat, a te "niegotujące" bezdomne, zdane na własne siły żyja duzo krócej.
Zgadzam się, ze surowe jest zdrowsze, dla nas ludzi też, zdrowsze jest sushi od smażonej pangi. Lepiej zjeść surówkę niż gotowane warzywa. Zgadzam się! Ale porównanie sposobu odżywiania współczesnych psów i ich dalekich przodków nie jest dla mnie takie oczywiste, to tak jakbyśmy porównali nasze dzisiejsze jedzenie i pradawnych hominidów, którzy też ani lodówek ani kuchenek nie używali.


Dokładnie-każdy karmi jak chce, jak mu pasuje ale nie lubię czepiania sie tego typu. Wiadomo że każdy je i żyje-nieważne czy je przetwarzaną żywność czy surową będzie żył. Ale dlaczego nie odżywiać się jak najbardziej zbliżonym pokarmem do naturalnego , które zwyczajnie służy na dłuższą metę? skąd tyle chorób cywilizacyjnych nie tylko właśnie u ludzi? czy i psy nie chorują na raka czy inne niedoczynnosci i niewydolnosci? Znane jest powiedzenie jestes tym co jesz.

PSy w naturze są zróżnicowane jesłi chodzi o gatunki-przecież nie istanieją tylko duże psowate-mmniejsze kojoty czy chociażby małe psy leśne- tu nie tylko psy wielkosci wilka jedzą surowe. Co do yorkow i rottkow wiadomo że nie są wilkami ale porónując DNA z wilkami -są pod tym względem bardzo zblizone i przewód pokarmowy, trawienny nie zmienił im się totalnie przez udomowienie.
Psy zjedzą wszystko żeby przeżyć i przeżyją.. nawet te 16 lat , tak samo jak ludzie-zjedzą wszystko, ćpają, piją i żyją bardzo długo- ale nie wszystkie psy i nie wszyscy ludzie tak zareaguje-wiele z nich od takiego trybu odżywiania poprostu zachorują na jedną z chorób cywilizacyjnych. Zależy dużo też od uwarunkowań genetycznych. Pół na pół z warunkami środowiskowymi. Jesz coś nienaturalnego-nic sie nie dzieje, ale upychasz w sobie te sztuczności i gdzies to kiedyś może choć nie musi- wiadomo -wyjść.

Ludzie w dawnych czasach potrafili dzięki mózgowi wytworzyć ogien i upiec lub podgotować mięso , interesowali sie równiez zbożami. Psy natomiast nie, Fajnie że psy to oportuniści ale nie wszystko musi być takim jak sie widzi.

Posted

Dokładnie (żeby już cytatów nie wlepiać) zgadzam sie, zeby karmic psa tym co mu służy optymalnie. Każdy z nas przyuważył po czym pies czuje sie lepiej a co mu szkodzi. Ja karmię i suchym i surowym, na zmianę. Jak późnym latem psy dobierają się do opadłych dojrzałych owoców na ogródku, no to OK - widocznie tego własnie potrzebują. Ale nie rozumiem po prostu tej całej filozofii i uzasadniania wyższosci jednej metody nad innymi.

Posted

Wszyscy wiemy, że ludzie antropomorfizują psy - przecież to prawie ludzie, jeszcze rok, dwa i przemówią ludzkim głosem :) Kiedyś pani na spacerze mi tłumaczyła, że jej pudelek wymawiał wszystkie samogłoski :) To dotyczy wychowania, traktowania na co dzień, jedzenia też - stąd skarmianie psów takimi rzeczami jak czekolada, ciastka. Co dobre dla pańci, to i dla pieska też. Kanapeczka z kiełbaską jeszcze bardziej uczłowiecza pieska. Osobiście nie spotkałam się z przykrymi komentarzami na temat sposobu karmienia psa (pewnie dlatego, żem "stara baba" i mnie tak łatwo się nie wypyszczy z własnymi mundrościami ;)) ale ze zdziwieniem - owszem. Ludzie dziwią się, że pies potrafi - że radzi sobie z kawałem kości. Zawsze padają tradycyjne pytania o szkodliwość kości z drobiu, czasem też o to, czy pies nie stał się agresywny. To się zdarza nawet ze strony naprawdę wykształconych ludzi, z niejednym tytułem przed nazwiskiem, tyle że z innej branży ;)

Posted

[quote name='filodendron']Wszyscy wiemy, że ludzie antropomorfizują psy - przecież to prawie ludzie, jeszcze rok, dwa i przemówią ludzkim głosem :) [...] Ludzie dziwią się, że pies potrafi - że radzi sobie z kawałem kości. Zawsze padają tradycyjne pytania o szkodliwość kości z drobiu, czasem też o to, czy pies nie stał się agresywny. To się zdarza nawet ze strony naprawdę wykształconych ludzi, z niejednym tytułem przed nazwiskiem, tyle że z innej branży ;)
No wiesz, Czesiu, Fido i Biszkopt to są pańcine psisynki - toż to oczywista oczywistość :eviltong: Gdzieś na Dogo wpadł mi w oczy tekst (tak mniej/więcej) : Nie traktuj psa jak człowieka, żeby nie potraktował Cię jak psa...Wiele w tym racji.
Co do kosci drobiowych, to mój miał przebite jelito taką drzazgą:shake: Kości były niegotowane, rosół na dwóch nogach łaził i wkurzał, właściwie sam sie do paszczy wprosił:shake: Najpierw wybuliłam za pożartego koguta a potem za operacyjne wyjmowanie jego doczesnych szczątków. To był hard core version of BARF:placz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...