Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Sachma, z twardych daję schabowo-karkowe - i te są zjadane prawie w całości. I daję też kości z tego czegoś wołowego, co się w sklepie nazywa antrykot - to już tak bardziej do dziamlania. Antrykot to taki kawałek wołowego z kością na rosół lub pieczeń. Ponieważ gotuję normalne obiady dla rodziny, no to sobie odkrajam z tego ładniejszy kawałek, a reszta dla psa - bo zasadniczo jest tam znacznie więcej mięsa niż kości.
Kupuję też szponder wołowy - i tu trzeba umieć wybrać albo mieć szczęście. Bo czasem w środku tkwi kawał krowiego żebra i tego raczej pies gabarytów Lennego czy mojego nie pogryzie, a czasem są tam takie fajne chrzęstne kawałki i to mojemu super wchodzi.
Zasadniczo jednak myślę sobie, że na chłopski rozum - mały "drapieżnik" = mała "ofiara". W naturze tej wielkości pieski nie polowałyby na świnie, tym bardziej krowy. Może dla nich twarde kości, to po prostu kości z ptaków, królików itp.

Posted

no tak, tylko że np taki likaon, mały drapieżnik psowaty, ale poluje stadnie i powala duże "krowy"...

czy ta rozpiska jest prawidłowa :

35% – mięsa z chrząstką I kości mięsnych
15% – żołądków
20% – mięsa
10% – podrobów

Dodatkowo:
15-20% – warzyw I owoców (2/3 warzyw, 1/3 owoców)


coś zaczęłam panikować że psa sobie załatwię takim podejściem do diety ... a mam delikatnie mówiąc olewczy stosunek :P pies je ile chce, bo nie wyliczam mu porcji, daję na oko... daje mu to co aktualnie mam pod ręką, staram się tylko żeby kilka dni pod rząd nie dostawał skrzydełek czy korpusów, kurze łapki dostaje raz na tydzień/dwa bo nie trawi ich za dobrze i zaraz po łapach daję na wieczór daję nabiał na poślizg, oleje dostaje co dwa/trzy dni do miski na sucho... z łapkami jest tak że ciężko o nie u nas i czasem i przez miesiąc nie dostaje ich w ogóle, stałe w diecie są szyje z indyka i ćwiartki z kurczaka oraz skrzydła - raz w tyg ogon wołowy, czasem szponder właśnie, jak łady dostanę, czasem uda mi się jakieś kości wołowe - ale jakby tak patrzeć to jego jadłospis zamyka się w miesiącu a nie w tygodniu czy dwóch...

Posted

Sachma, ale przecież robiłaś badania krwi i z tego, co pamiętam, wszystko było ok. Nawet wetka zrobiła duże oczy.
Czy Twój bilans żywieniowy zamyka się w tydzień albo dwa? Miesiąc to chyba niezły wynik.
Ja się staram trzymać tego "klasycznego" podziału - 60% mięsa i kości, 10% podrobów, 20% warzyw i owoców, 10% dodatków. Ale i tak mi nie wychodzi do końca, bo pies ma takie albo inne widzimisię danego dnia. Jeśli juz sprawdzam (a sprawdzam co jakiś dłuższy czas zapisując przez dwa,trzy tygodnie) to na ogół wychodzi przechył w kierunku mięsa i kości.

Posted

tak tak, krew wyszła rewelacyjnie, ale właśnie - ja na początku strasznie się trzymałam tego wszystkiego, a od miesiąca? dwóch? dałam kompletnie na wstrzymanie...

no właśnie u mnie też będzie taki przechył w stronę mięsa i kości...

wiesz, zamarzyłam sobie karmienie szczyla właśnie barfem i teraz przy Lennym chcę wyrobić sobie "dobre" nawyki... zaczęłam spisywać co mu daję i wyszło dość... no właśnie...
skrzydełka
szyja z indyka
noga kacza
szyjka z indyka
korpus
serca kurze
ogon wołowy
tuńczyk z puszki + jogurt + korpus kaczki
szyja indycza
noga kurza
korpus kurzy
szyja indycza
ogon wołowy
papka + szyja indycza

o i o to moje zapiski... mało podrobów i w ogóle warzyw (ale z tymi warzywami to mieliśmy przeboje, więc na jakiś czas umyślnie mu odpuściłam, na rzecz podjadania ze mną - to dostał kawałek jabłka, to trochę mandarynki, to suszoną żurawinę... tego nie zapisywałam, nie robiłam papek w ilości "najedz się piesku" tylko "masz spróbuj co żeś wyżebrał"...) każda linijka to jeden dzień... i zaczęłam się zastanawiać czy to moje "na oko" na pewno jest zdrowe dla psa - dla mnie na pewno wygodne...

u mnie to się w miesiącu zamknie... z przechyłem na mięso, bo jak dostanę ładne podroby, to pies dostaje co 3-4 dni, a jak nie ma podrobów to nie dostaje wcale aż do kolejnych zakupów..

Posted

Martens pisała kiedyś, że niewielkie psy całkiem dobrze funkcjonują na BARFie, kiedy podstawą diety są małe zwierzęta - kurczaki, kaczki, gęsi, indyki, króliki, przepiórki, nutrie itp. Niby w "rozpisce", którą mamy, jest 2-3 razy na tydzień pozycja pt. "kości wp/woł", jednak przyznam szczerze, że bazuję na drobiu, a kostki wieprzowe daję tak raz na dwa tygodnie może?

Z Zuzem coś nie do końca w porządku dzisiaj. Wczoraj nie zrobiła kupy, mimo, że kupa pojawia się codziennie, czasem nawet dwa razy dziennie. Za to cały dzień chodziła jakaś taka śnięta, tylko by się wpychała na kolana. Dzisiaj natomiast, jakoś przed 7 rano postanowiła sobie rzygnąć (dziwnym trafem ta decyzja zawsze zostaje podjęta na łóżku :roll: ku uciesze TŻ :roll:), zwróciła niewielką ilość żółci, masę swojej sierści (ma paskudny nawyk wylizywania się jak kot), trochę piasku (!), który na pewno zlizała sobie z łap po spacerze zanim zdążyłam je wytrzeć, jakieś dwa małe kawałeczki kości. Dałam jej zaparzone siemię z łyżeczką oleju, bo wyglądało mi to na przytkanie... Jakoś po 9 pies intensywnie domagał się wyjścia na spacer, a zaraz po wyjściu z klatki zrobił kupę jak mały słoń, taką średnią jeśli chodzi o konsystencję, powiedziałabym. Chwilę później nastąpiła kolejna kupa, taka typowo biegunkowa (chyba, bo Zu nigdy nie miała takich przygód gastrycznych wcześniej).

Co się stało? Czy to wina mięsa (wczoraj 250g grzbietu z indyka, sporo kości, przedwczoraj 250g serc drobiowych), czy wciągnęła coś na spacerze, czy się przytkała, czy co? Na dzisiaj było przewidziane 150g kości drobiowych plus 100g kefiru, ale nie wiem, czy jej nie przegłodzić jeden dzień na wszelki wypadek. A może dać tylko kefir? Albo tylko siemię lniane jej zaparzyć? Poradźcie, proszę.

Posted

Ja Lennemu robię dzień głodówki po takich jazdach, a raczej pół dnia... bo on nigdy nie wytrzymuje i wieczorem zaczyna mamlać wszystko co wydaje się być jadalne (papier toaletowy, chusteczki itd..) więc wieczorkiem podaje coś lekkiego - jogurt, owoca jakiegoś np banana czy brzoskwinie... ale w mniejszej ilości niż by normalnie dostał.

u naszego takie rzeczy zdarzają się po przeżarciu... kiedy rzucę mu porcję na dwa posiłki (czasem nie chce mi się szyi kroić, więc daje całą i to co zostawi chowam do lodówki - bo on przeważnie jak jest najedzony to zostawia, w 99% przypadków, tej 1% kończy się przeżarciem..) albo kiedy zje rano duże śniadanie później coś tam wyżebrze u domowników i później zje dużą kolację.

Posted

evel - przegłodź. Tylko pic daj sporo.
na barfie powino się dobę w każdym tygodniu głodzić psa - ja tak robilam jakis czas, ale to ja nie dalam rady, psy sobie swietnie radzily z tą głodówką (to ja psychicznie padłam....)

Posted

Sachma, a jajek nie dajesz wcale? Bo jajko to jednak bardzo wartościowy pokarm - ma wszystko, co trzeba organizmowi.
Przejrzałam swoje notatki i wyszło mi, że u nas bazą jest kurczak i indyk plus mniejsze ilości krowy (szponder, antrykot), świni (kości schabowe), okazjonalnie baranina, ryba. Na pewno daję więcej podrobów - żołądków i wątróbki. No i jajka - daję żółtko, czasem całe jajko co kilka dni.
Ale ja badań nie robiłam (ciągle się do nich przymierzam, a potem - jak myślę o samym pobieraniu - to mięknę), więc w sumie nie wiadomo. Nie mam z nim żadnych problemów, więc mam nadzieję, że jest zdrowy. Jakiś czas temu przyłapałam go na podlizywaniu ściany - tak sobie stał znudzony i liznął raz czy drugi. Podałam kilka razy skorupki z jajek i przeszło.

Posted

Sachma,my barfujemy zaledwie od kilku dni a nasz jadłospis niewiele odbiega od waszego.Tylko,że częściej podaję jogurt,praktycznie codziennie między posiłkami,Maja się nim napija bo wody nie lubi,wczoraj zrobiłam jej ten jogurt z papką warz-owoc i kapką miodu na lekkie śniadanie.Jeśli uważasz,że dajesz za mało podrobów to włącz żołądki z indyka,moja wybredniara je lubi,jutro zrobię je z papką i jajkiem.Ja nawet myślę,żeby dawać jej co jakiś czas oczywiście takie soki jednodniowe rozcieńczone z wodą,a co,niech ma (nie lubi wody:)).Evel,moja mała też już jest po rzyganku żółcią,też na łóżku ale z koopą jest ok.Ja bym na Twoim miejscu dała to zaparzone siemię i jeśli wypije to słabiutki rumianek też.

Posted

jajka daję rzadko - powinnam częściej :/

mój ryby niet, jedyne co da radę to tuńczyk z puszki w sosie własnym - myślicie że mogę mu to dawać jako posiłek (bo na razie jako dodatek, coś wyżebranego :P )

Posted

Ja tam ortodoksą nie jestem - wczoraj dałam psu pieczoną mirunę, bo została z kolacji. No ale tu dziewczyny przestrzegają przed łączniem gotowanego z surowym. Nie wiem, jak się tuńczyk kwalifikuje - do surowych chyba nie.
W każdym razie w styczniowym numerze Mojego Psa tuńczyk w sosie własnym jest na liście ludzkiego jedzenia, którym można się z psem podzielić.
(Jakiś taki trynd się zaczyna pojawiać, że już nie tylko suche i suche :))

Posted

Ja tuńczyka dałam,co prawda z warzywami,Maja zbyt zachwycona nie była.Tylko,że strasznie słone te tuńczyki z puszki.Spróbuję jeszcze lidlowego bo lisner sama sól.

Posted

te w sosie własnym słone nie są, w zalewie tak, ale jakoś nie wyczułam żeby w sosie miały aż tyle soli :P
Lenny tuńczyka uwielbia, a innych ryb nie chce :( chyba że gotowane na parze - ale nie mogą surowego z gotowanym łączyć :/

Posted

sachma napisał(a):
no tak, tylko że np taki likaon, mały drapieżnik psowaty, ale poluje stadnie i powala duże "krowy"...

czy ta rozpiska jest prawidłowa :

35% – mięsa z chrząstką I kości mięsnych
15% – żołądków
20% – mięsa
10% – podrobów

Dodatkowo:
15-20% – warzyw I owoców (2/3 warzyw, 1/3 owoców)



Ja karmię swoje psice bardzo podobną rozpiską:
80% części mięsnych:
50% mięso
15% kości
15-20% podrobów ( w tym 5% wątroby z wyliczonej ilości mięsa, czyli 50g/kg mięsa)
15-20% żwacza
plus 20% warzyw i owoców
przy czym ja sobie łącze części mięsne i kości razem, bo w sumie nie wiem ile w czym jest kości. Staram się raz w tygodniu dać posiłek gdzie jest same mięso, czyli jakieś 0,5 kg, daję też przynajmniej raz w tygodniu chrząstki indycze gdzie nie ma kości w ogóle, tylko mięsko i chrząstka, a tak to podaję właśnie różne elementy drobiowe głownie. Raz na tydzień lub dwa daję kości karkowe lub cielęce, żeby coś twardszego było. W tej rozpisce jest sporo podrobów, ja połowę z tej dawki podaję jako serca a druga połowa to na zmianę: płuca, nerka, żołądki drobiowe i raz w tygodniu te 5% wątróbki. Psice się czują dobrze, ale jeszcze nie robiłam badań krwi więc nie wiem jakie odzwierciedlenie ma to w wynikach. Początkowo karmiłam według tego systemu 60% mięso z kością, 10% podroby, 10%dodatki, 20% owoce i warzywa, ale tu chyba jest sporo jednak kości i do tego w dodatkach nabiał i teraz karmię tym na górze systemem. W sumie na obu nie było żadnych problemów.

Posted

sachma-ja daje raz w tyg.gnata wieprzowego-kupuje w sklepie 2-3 kg/dzielę i mrożę.przwaznie łopatki,kości ramienne.moja najstarsza(7 lat)zeby bez płytki,a żebów psom nie myję.
evel-podłaczam się do przedmówców głodóweczka,woda no i probiotyk jak masz w domu.może za dużo włosiarów się nalizała,a może kore na dworze żarła?

Posted

Ja sobie zrobiłam plan, rozpisałam...

https://lh4.googleusercontent.com/-4fcSIOdIvsM/TwmQOywT06I/AAAAAAAAAJ4/fuupUEQu20g/s512/plan.jpg

i będziemy się go trzymać.. wyszło że na 4tyg pies powinien mieć 3 dni podrobów, 3 dni dodatków i 5dni warzyw + 17dni mięsa - ja wydzieliłam jeszcze z tych 17dni 3 dni na mięso mielone wołowe, reszta dni to będzie mięso z kością, tak jak teraz daję - czyli jak dostanę to indyk, jak dostanę to ogon wołowy a jak dostanę to jakieś cudo ;-) itd. już nie będę szaleć. Do dodatków będę podawać tuńczyka - Lenny dostaje tran więc mam nadzieję że organizm nie odczuje aż tak bardzo braku ryby w diecie..

Posted

A nam niestety BARFowanie po ciąży suczki padło. W II połowie ciąży suczka odmawiała jedzenia, a tym czasie nie chciałam jej głodować. Próbowałam prawie wszystkie rodzaje mięsa, nawet bez kości (surowe) i nic nie tknęła. Teraz gdy karmi to też niechętnie je BARF, a przecież teraz tez jej przegłodzić nie mogę. Czy ktoś się spotkał z takim wstrętem do surowego podczas ciąży i karmienia. Przed ciążą jadła, aż jej się uszy trzęsły i widziałam dobry wpływ jaki na nią to karmienie wpływa. Może jak szczeniaki będą większe i odstawie je od cyca to wszystko wróci do normy. Na razie jest na puszkach, gotowanym i wyjada sucha karmę kotu.

Posted

monia,może "uwaz"że barf nie jest dobry dla szczeniąt?a tak poważnie-słyszałam o czyms takim,tylko nie odnosnie surowizny tylko innego rodzaju karmy.najlepiej zostać na razie przy tym co by chciała.tak myślę.

Posted

suka może nie mieć apetytu w czasie drugiej połowy ciąży i później w czasie karmienia
ile mają maluchy?
trzeba jej zapewnić spokój i nie przeszkadzać , nie interesować się za bardzo maluchami , jedyne o czym teraz myśli to zapewnienie im bezpieczeństwa , co może spowodować brak apetytu
a suchą karmę kotu wyjada bo ma dużo białka
nie ma też takiej potrzeby żeby suka jadła więcej niż przed ciążą , jeżeli nie ma zbyt dużo ruchu to może nie jeść zbyt dużo
ja ym na siłę nie zmieniała sposobu żywienia

Posted

Ona przed ciążą była karmiona tylko BARFem (co prawda krótko, bo ok 2 miesiące). Maluchy teraz mają tydzień. W czasie karmienia ma postawione wszystkie tzry miski-z gotowanym, suchym, puszką. Dziś doszedł surowy indyk i o dziwo zjadła, ale po godzinie poszła wyjesc suche kotu.

Posted

Monia85 napisał(a):
Ona przed ciążą była karmiona tylko BARFem (co prawda krótko, bo ok 2 miesiące). Maluchy teraz mają tydzień. W czasie karmienia ma postawione wszystkie tzry miski-z gotowanym, suchym, puszką. Dziś doszedł surowy indyk i o dziwo zjadła, ale po godzinie poszła wyjesc suche kotu.
moja suka miewa ciąże urojone , ze względu na jej arytmię w dalszym ciągu biję się z myślami czy ją wysterylizować czy nie , więc zmagamy się co cieczkę z ciążą urojoną
ma 4 lata , więc lekko licząc "rodziła" już 6 razy
co cykl powtarza się to samo ... ok 2 mce po cieczce suka"rodzi " i przestaje jesc na półtora tygodnia , tzn je , ale podtykane lub naprawdę wielkie przysmaki
ma bardzo dużą ochotę wtedy na wysoko białkowe rzeczy , np jadła by na okrągło jajka , rozbijanie skorupki stawia ją na baczność i już biegnie łasuszyć
a tuż p cieczce ok 3 tygodnie ma wilczy apetyt , później odpuszcza :)
ja wiem że urojone dzieci to nie to samo co prawdziwe ale może podobnie jest z Twoją sunią

Posted

nie mogę mu mieszać warzyw i mięsa bo mi w ogóle nie zje... ale mam tajny środek - muszę wrzucać do warzyw chociaż pół brzoskwini z puszki :P dziś zjadł zmiksowaną rybę z brzoskwinią :P a ryba to zło największe i wyczuwał ją nawet jak mieszałam z podrobami, które uwielbia :P
zresztą zobaczymy - to jest tak jak być powinno, a na ile mam to wyjdzie to zobaczymy :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...