PumaD Posted December 24, 2011 Posted December 24, 2011 Moj pies nawet z racji wigilii poscic nie zamierza wiec w ramach kolacji dostala ten upragniony przelyk wolowy. W srodku bylo jeszcze sporo tresci, ktora przy pozeraniu niestety czesciowo mi sie ukazala, widok i zapach okropny ale mlodej smakowalo :cool3: Jednak co surowe to surowe :loveu: Quote
hecia13 Posted December 25, 2011 Posted December 25, 2011 Ja daję wołowe nerki bez płukania ani krojenia. Nie zauważyłam żadnych sensacji. Tak logicznie rzecz biorąc w naturze nikt psowatym niczego nie kroi ani nie płucze ;) Quote
betty_labrador Posted December 25, 2011 Posted December 25, 2011 hecia13 napisał(a):Ja daję wołowe nerki bez płukania ani krojenia. Nie zauważyłam żadnych sensacji. Tak logicznie rzecz biorąc w naturze nikt psowatym niczego nie kroi ani nie płucze ;) a tez w sumie racja :evil_lol: Quote
evel Posted December 25, 2011 Posted December 25, 2011 netheter napisał(a):Ona się nie uspokoi ;) Wiem to, bo już kiedyś była na BARFie (tylko matka ja przestawiła znów na suche :/) i też nie jadła wolno. Jesteś pewna? U mnie Zu przeżywała dziką fascynację barfem, odłupywała duże kawałki i łykała to jak bocian żaby, ale przeszło jej po jakimś czasie :) Dzisiaj u nas powinna być papka z żołądkami, ale jakoś się zagapiłam i żołądków w zamrażarce zabrakło, więc pies spożył na śniadanie papkę a na obiad... pieczonego łososia powigilijnego (wciągnięty niemal nosem). Mam nadzieję, że obejdzie się bez większych sensacji... ;) Quote
agNeta Posted December 25, 2011 Posted December 25, 2011 filodendron napisał(a):Bo "podroby" to po "ludzku" (a nie po "barfowemu") wszystkie narządy wewnętrzne, które nadają się do celów kulinarnych - bez podziału na mięśnie i inne tkanki. Hmm, a jak by wyglądała definicja tych "barfowych" podrobów? Ktoś by się pokusił o zdefiniowanie, czym są właściwie te podroby? ;-) Wulkan napisał(a):Trzymać kości w ręce ;-) Nie radziłabym tego przy bardzo łapczywych psach, które świata nie widzą poza jedzeniem :shake: Ja się wczoraj na tym przejechałam - też chciałam nauczyć swojego psa spokojnego gryzienia kości i zacząć od takiego właśnie karmienia z ręki. Dawałam mu wczoraj na śniadanie indyczą szyjkę z ręki, całkiem nieźle szło (aczkolwiek dość szybko), do czasu... wystarczyła chwila nieuwagi i mam teraz rozwalony palec :roll: Z początku, jak zwolnił chwyt, myślałam, że nic takiego się nie stało, bo z wierzchu tylko był odbity ząb (takie sine wgłębienie) i chciałam dalej karmić, ale od spodu zaczęła kapać krew, momentalnie zostawiłam mu tą szyjkę i poleciałam do domu z całym zakrwawionym palcem - okazało się, że od spodu dziurę mi w palcu zrobił (i chyba jakąś żyłę przy tym przeciął, no bo parę chwil ta krew ciągle leciała), i to prawie na samym zgięciu :shake: Koniec końców nic wielkiego się nie stało, bo kości mi nie połamał raczej (no bo wszystko się rusza i już nawet nie boli ;-)), no ale opuchlizna jeszcze do teraz jest i plaster na palcu, co mi nie pozwala jeszcze do końca zgiąć palca. No to piesio nieźle zabarfował - jeszcze świeżej pańcinej krwi polizał co na szyjce została i na ziemię skapła :evil_lol: No i na tym zakończyliśmy etap podawania jedzenia z ręki, teraz będzie sam se się uczył gryźć, najwyżej sobie porzyga jak coś źle zgryzie i za dużo się nałyka :mad: Quote
LadyS Posted December 26, 2011 Posted December 26, 2011 No niekoniecznie tylko się porzyga - jak się porzyga, to pół kłopotu, gorzej jak źle pogryzie i mu coś stanie. Mój pies póki był na BARFie, też jadł bardzo zachłannie - i pomagało właśnie trzymanie kości w ręku, tylko ja jednocześnie od jakiegoś czasu ćwiczyłam delikatne podejmowanie jedzenia z ręki, bo to jest ogólnie problem, przy smakach też. Quote
sachma Posted December 26, 2011 Posted December 26, 2011 agNeta, musisz lepiej chwytać :P palce powinny być w jednej linii żeby pies przypadkiem cię nie ugryzł :P Ja dałam radę karmić z ręki mięchem ONka który wcześniej łapiąc wszystko prawie palce odgryzał :P Quote
Bączek Posted December 26, 2011 Posted December 26, 2011 O jakich giełdach wy mówicie, ja w Krakowie o żadnej gieldzie nie słyszałam. A byłabym żywo zainteresowana cielęcinką za 1 zł. Teraz kupuje w Aspolu straszne ilości i podaje z gotowanym ryżem, bo pensji by mi zabrakło na samo mięso. No i niestety nie wchodzi w grę drób. Psy mają piekielne uczulenie. Po surowych korpusach drobiowych jeden dostał krwawej sraczki. Nie mogłam sobie długo z tym poradzić. A potem wylizał sobie dziurę na grzbiecie średnicy 20 cm. Drugi wylizał dziurę po indyku. Tak że klops. Kupuje wołowinę cielęcinę i królika. Przełyków też nie podaję, bo kiedyś psy potwornie po nich schudły. Quote
panbazyl Posted December 26, 2011 Posted December 26, 2011 w Krakowie masz na pewno taka giełdę! To są giełdy towarowe, zazwyczaj na obrzeżach miast, można tam kupic praktycznie wszystko, w Lublinie to giełda Elizówka. Quote
agNeta Posted December 26, 2011 Posted December 26, 2011 sachma napisał(a):agNeta, musisz lepiej chwytać :P palce powinny być w jednej linii żeby pies przypadkiem cię nie ugryzł :P Ja dałam radę karmić z ręki mięchem ONka który wcześniej łapiąc wszystko prawie palce odgryzał :P ale ja tak właśnie trzymałam, równiutko palec przy palcu :P a to się stało jak już końcówka była, akurat taka co mi w ręce została i już mało co wystawało, i zanim przesunęłam tak, żeby mógł sobie odgryźć, to dosłownie na pół sekundy się zagapiłam, a on ciachnął razem z palcem :lol: a że wskazujący palec był najbliżej brzegu, to ten właśnie znalazł się w zębach. Ja już raczej nie będę próbowała więcej karmić z ręki, zresztą wydaje mi się, że on właśnie jeszcze bardziej łapczywie je jak trzymam w ręce... na razie to i tak nie dałabym rady z tym kontuzjowanym palcem dobrze trzymać, a drugiej ręki nie poświęcę :D teraz daję i obserwuję jak sam sobie radzi, wczoraj rano pół kurzego korpusiku całkiem elegancko schrupał, a wieczorem dostał piękną cielęcą kostkę, to miał zajęcie na dłuuugi czas - dał radę 2/3 tej kości zjeść, a najtwardszy środek zostawił, jeszcze dziś mu trochę szpiku udało mi się z niej wygrzebać, a tak to dziś był dzień papki podrobowo-warzywno-owocowej, ze świeżo zmielonymi w sokowirówce marchewką, pietruszką, kawałkiem jabłka i banana, i z natką pietruszki, wszystko zjadł elegancko i miskę wylizał na błysk ;) Quote
zaginiona sara Posted December 27, 2011 Posted December 27, 2011 Nigdy chyba nie miałam takiej przygody żeby mnie mój pies z mięsem pomylił, jakoś się naumiały jeść z ręki. Cudze owszem szczególnie młode z mleczakami potrafiły palca przeorać. Chyba jakoś tak moje pieski często z ręki jedzą. Quote
zaginiona sara Posted December 27, 2011 Posted December 27, 2011 panbazyl napisał(a):wedle wszelkich znakow na niebie i ziemi - surowe jak najbardziej, jesli pies barfowy i ma odpowiednie ph żołądka. zazdroszczę tych baranich gnatów, u nas choć baranow duzo (ale tych ludzkich) to gnatów z baranow zwierzakow nie ma.... W którym miejscu te indycze kończyny trafiłaś? W novej albo bazarze kurze stopy :D kiedyś kupowałam ale teraz rzadko bywam. Quote
betty_labrador Posted December 27, 2011 Posted December 27, 2011 powiedzcie mi...przez dwa i pół dnia rozmroziło mi sie żarcie w zamrażalniku dla Tosci jest tam ok 7-8porcji. Niestety jak dzis rano dotarlam do warszawy zastalam właśnie rozmrożone żarcie :( i pytanie brzmi czy to wyrzucac czy mrozic? :( Kiedys w radzyminie nie bylo pradu przez prawie caly dzien a akurat ta wielka zamrażala byla napelniona i zamrozona. Wszystko puściło ale 30kg żarcia nikt sie nie pozbyl-zamarzlo psy zjadły i żyja. Ale teraz byly 2 dni i poł ... Eh :( mieliście kiedyś juz tak badziewną sytuację? Quote
panbazyl Posted December 27, 2011 Posted December 27, 2011 spokojnie daj. To znaczy - ja bym dała swoim. Quote
panbazyl Posted December 27, 2011 Posted December 27, 2011 zaginiona sara napisał(a):W którym miejscu te indycze kończyny trafiłaś? W novej albo bazarze kurze stopy :D kiedyś kupowałam ale teraz rzadko bywam. ja idziesz od tego sklepu przy Lubartowskiej - chyba Bazar sie nazywa, wchodzisz bodajże w 2 od prawej uliczkę targową (zaczyna sie ta ulicza rybnym sklepikiem po prawej) i idziesz prawie az pod Novą, prawie że do końca i chyba w przedostatnim sklepiku po prawej byly te indycze kolanka. W każdym razie pytaj w tamtych okolicach. Quote
zaginiona sara Posted December 27, 2011 Posted December 27, 2011 Dzięki. Mniej więcej się orientuję. Jak będę to zapytam co tam dobrego mają. Quote
panbazyl Posted December 27, 2011 Posted December 27, 2011 pytaj, pytaj, bo ja coraz bardziej odkrywam ten bazar :) a myślalam, ze juz znam go na wylot ;) Pani miala wtedy ponad 40 kg tych kolanek, ale ja dalam radę tylko 5 kg udźwignąć, bo już mialam i tak zapakowane ręce innymi zakupami..... Czasem w tych róznych sklepikach maa bardzo fajne rzeczy z takich gnato-miesnych Quote
agNeta Posted December 27, 2011 Posted December 27, 2011 zaginiona sara napisał(a):Nigdy chyba nie miałam takiej przygody żeby mnie mój pies z mięsem pomylił, jakoś się naumiały jeść z ręki. Cudze owszem szczególnie młode z mleczakami potrafiły palca przeorać. Chyba jakoś tak moje pieski często z ręki jedzą. Może nie tyle pomylił, co chciał jak najszybciej do jedzenia się dostać :P Dziś rano kacze skrzydło sam sobie chrupał, i ze trzy razy z gardła mu wyłaziło, zanim rozgryzł na kawałki odpowiednie do połknięcia, chociaż moim zdaniem to i tak zbyt duże łykał, no ale kości chrupały, to nie jest tak źle. Najlepiej to mu wychodzi gryzienie twardych kości, bo takich to nie da się łyknąć :lol: i musi nad nimi sporo się napracować :) Quote
betty_labrador Posted December 27, 2011 Posted December 27, 2011 panbazyl napisał(a):spokojnie daj. To znaczy - ja bym dała swoim. bo podobno zamrażane, odmrażane i zamrażane nie jest zdrowe.. ale wyrzucac też nie chce. Ale ok skoro tak twierdzisz. Dzięki. Quote
filodendron Posted December 27, 2011 Posted December 27, 2011 betty_labrador napisał(a):bo podobno zamrażane, odmrażane i zamrażane nie jest zdrowe.. Dla człowieka to prosta droga do ostrego zatrucia. Dla psa - nie wiem. Ja nie barfuję ortodoksyjnie, więc w takiej sytuacji ugotowałabym to, co nadaje się do ugotowania i dopiero wtedy zamroziła ponownie. Quote
hecia13 Posted December 27, 2011 Posted December 27, 2011 Spokojnie można dawać, pies to nie człowiek, nic mu nie będzie. Quote
panbazyl Posted December 27, 2011 Posted December 27, 2011 betty_labrador napisał(a):bo podobno zamrażane, odmrażane i zamrażane nie jest zdrowe.. ale wyrzucac też nie chce. Ale ok skoro tak twierdzisz. Dzięki. hmmm... żebyś się czasem nie zdziwiła jak w mięsnych przechowują mięso.... Pies spokojnie moze zjeść nawet "capiące" - czy nie znacie psów zakopujących "na potem" jakies gnaty? Bardziej psu zaszkodzi pomieszanie PH niż takie rozmrożone. Wiosną nie mialam juz miejsca w zamrażalniku i kilka toreb zamrozonego musialo leżeć po prostu pod kocami w piwnicy i tam sie rozmrażaly zanim psy zjadły. W piwnicy mam stałą temperaturę niczym w jaskini, ale ujemnej tam nie mam. Nawet po 4 dniach takiego leżakowania jedzenia psom nic nie było. Tylko ja mam psy "pancerne", ale pomieszanie PH jest w stanie doprowadzic je do wymiotow. Quote
betty_labrador Posted December 27, 2011 Posted December 27, 2011 hecia13 napisał(a):Spokojnie można dawać, pies to nie człowiek, nic mu nie będzie. no pewnie tak :) panbazyl napisał(a):hmmm... żebyś się czasem nie zdziwiła jak w mięsnych przechowują mięso.... Pies spokojnie moze zjeść nawet "capiące" - czy nie znacie psów zakopujących "na potem" jakies gnaty? Bardziej psu zaszkodzi pomieszanie PH niż takie rozmrożone. Wiosną nie mialam juz miejsca w zamrażalniku i kilka toreb zamrozonego musialo leżeć po prostu pod kocami w piwnicy i tam sie rozmrażaly zanim psy zjadły. W piwnicy mam stałą temperaturę niczym w jaskini, ale ujemnej tam nie mam. Nawet po 4 dniach takiego leżakowania jedzenia psom nic nie było. Tylko ja mam psy "pancerne", ale pomieszanie PH jest w stanie doprowadzic je do wymiotow. hmmm domyslam sie ze w kibelku i na podlogę rzucaja a z rana do zamrazalnikow wrzucają na wyżerke dla ludzi :P No to jestem juz spokojna. Dzieki za wyjasnienie :) Quote
filodendron Posted December 27, 2011 Posted December 27, 2011 Tylko że - jeśli się nie mylę - suczka betty labrador jest po sterylce, więc może mieć obniżoną odporność. A rozmrożenie i ponowne zamrożenie zwiększa liczbę patogennych bakterii, z którymi organizm musi sobie poradzić. Quote
panbazyl Posted December 27, 2011 Posted December 27, 2011 filodendron napisał(a):Tylko że - jeśli się nie mylę - suczka betty labrador jest po sterylce, więc może mieć obniżoną odporność. A rozmrożenie i ponowne zamrożenie zwiększa liczbę patogennych bakterii, z którymi organizm musi sobie poradzić. też mam sukę po sterylce i ona zjada dokładnie to samo co chłopaki Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.