Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

evel napisał(a):
A moja sobie dzisiaj rzygnęła kością z szyjki indyczej :roll: Tyle dobrze, że tym razem na swoje łóżko, nie na moje :evil_lol:

o, to postępy edukacyjne są :evil_lol:

Posted

panbazyl napisał(a):
a to te z kościa to ja mam (teraz wzięłam swoim pół z kościa a pół bez), myślałam, ze może bez kości nowe jakiś ma, bo miał cos wyszukać (średni co tydzień mu marudze jak go spotykam, chyb a ma mnie dość)

Ja brałam wtedy bez kości.
Ja nie marudzę biorę co jest :). Masz gorzej rozpieszczone psy od moich, ale ja ostatnio nawet potrafię im niewielki post zrobić.

Posted

zaginiona sara napisał(a):
Ja brałam wtedy bez kości.
Ja nie marudzę biorę co jest :). Masz gorzej rozpieszczone psy od moich, ale ja ostatnio nawet potrafię im niewielki post zrobić.

no moje są cudne jeśli chodzi o jedzenie. Tylko bez kaczki musi być ;)
Jja te kostki traktuję jako bazę i jeszcze daję im inne "miesa" dla urozmaicenia menu, aby większa różnorodność była.
(po tych z kością będziesz miala białawe bobki na podwórku - bardzo fajne do sprzatania w porze letniej do rozgniatania butem ;) )

Posted

Powiedzcie, co sądzicie o suplementowaniu... hemoglobiny?
Psy karmimy mięsem... ale odkrwawionym. Tymczasem krew wydaje się dość istotnym składnikiem diety wilków/dzikich psów. Bez krwi pies nie pobierze odpowiedniej ilości żelaza. Myślałam dotąd, że niedobory żelaza 'wyjdą' przy badaniu krwi. Tymczasem powinno badać się poziom ferrytyny (a w morfologii i biochemii nie ma tego). Niedobory żelaza wychodzą w standardowych badaniach krwi bardzo późno, gdy już są zaawansowane, bo dopóki się da organizm zabiera te substancje ze wszystkich miejsc aby we krwi utrzymać potrzebny poziom.

Posted

Bonsai napisał(a):
Powiedzcie, co sądzicie o suplementowaniu... hemoglobiny?
Psy karmimy mięsem... ale odkrwawionym. Tymczasem krew wydaje się dość istotnym składnikiem diety wilków/dzikich psów. Bez krwi pies nie pobierze odpowiedniej ilości żelaza. Myślałam dotąd, że niedobory żelaza 'wyjdą' przy badaniu krwi. Tymczasem powinno badać się poziom ferrytyny (a w morfologii i biochemii nie ma tego). Niedobory żelaza wychodzą w standardowych badaniach krwi bardzo późno, gdy już są zaawansowane, bo dopóki się da organizm zabiera te substancje ze wszystkich miejsc aby we krwi utrzymać potrzebny poziom.



no to prawda wszystko. I wydaje mi sie ze uzupelniac moze te niedobory krwista wątróbka wołowa czy cielęca, lub te preparaty suszonej krwi? Ale o tym ze w morfologii nie wychodzą niedobory to nie widziałąm ;/

Posted

panbazyl napisał(a):
no moje są cudne jeśli chodzi o jedzenie. Tylko bez kaczki musi być ;)
Jja te kostki traktuję jako bazę i jeszcze daję im inne "miesa" dla urozmaicenia menu, aby większa różnorodność była.
(po tych z kością będziesz miala białawe bobki na podwórku - bardzo fajne do sprzatania w porze letniej do rozgniatania butem ;) )

Moje dość często takie mają bo sporo kości jadły, jedna aż miała zaparcie przy okazji porażenia. Zastopowaliśmy z kośćmi ale już dajemy i kontrolujemy ilość.
Poza tym białawe dobrze na łopatkę wchodzą :) jak sprzątam.
Może gruczoły chociaż się oczyszczają.
Moje kaczki nie chcą, nie smakuje im. Kura, wołowina, wieprzowina, indyk.

Posted

Bonsai napisał(a):
Powiedzcie, co sądzicie o suplementowaniu... hemoglobiny?
Psy karmimy mięsem... ale odkrwawionym. Tymczasem krew wydaje się dość istotnym składnikiem diety wilków/dzikich psów. Bez krwi pies nie pobierze odpowiedniej ilości żelaza. Myślałam dotąd, że niedobory żelaza 'wyjdą' przy badaniu krwi. Tymczasem powinno badać się poziom ferrytyny (a w morfologii i biochemii nie ma tego). Niedobory żelaza wychodzą w standardowych badaniach krwi bardzo późno, gdy już są zaawansowane, bo dopóki się da organizm zabiera te substancje ze wszystkich miejsc aby we krwi utrzymać potrzebny poziom.

Nie wiem, jakim cudem przeżyły psy moich rodziców - długo i w zdrowiu - bez suchej karmy, bez barfu, bez suplementów ;) ;)

Posted

filodendron napisał(a):
Nie wiem, jakim cudem przeżyły psy moich rodziców - długo i w zdrowiu - bez suchej karmy, bez barfu, bez suplementów ;) ;)

no ja też nie wiem jak było i u mnie.... potrzeba jakis dogłębnych badań w tym kierunku

Posted

filodendron napisał(a):
Niepogryzioną, całym kręgiem?


Tak, a czemu pytasz? Generalnie moja wina, bo nie przypilnowałam jej podczas śniadania i sobie wciągnęła najwęższy kawałek szyjki bez gryzienia - no i wróciło... :roll:

Co do hemoglobiny - czy psy nie "wyciągają" odpowiedniej ilości żelaza z tego, co dostają? Oczywiście przy założeniu zróżnicowanej diety barfowej. Bo to dla mnie takie trochę... ;)

Widziałam kości cielęce na wagę, ale po pierwsze były całkowicie oskubane z mięsa, a po drugie trochę się boję dawać małej wieprzowych, wołowych i cielęcych kości odkąd się zatkała ogonem wołowym :oops: Może nie powinnam...? Do tej pory Zu jadła części z indyka (grzbiety - najlepiej psu smakują chyba ;), szyje, podudzia), różne elementy kurczaka i kurę wiejską, oraz skrzydła z kaczki. Co spróbować najpierw z "cięższych" kości - cielęce właśnie?

Posted

My może w pełni nie barfujemy (pies z niewydolnością nerek), ale staramy się dawać jak najwięcej surowego :) Właśnie kończą nam się zapasy i trzeba jechać na zakupy. Co to mięsa, podrobów i kości mięsnych nie mam problemu, ale zastanawia mnie jakie warzywa oprócz marchewki i pietruszki (korzeń i natka) mogę dawać? Chodzi mi o coś raczej łatwo dostępnego, coś co można kupić hurtowo i nie za jakieś wielkie pieniądze. Może kapusta pekińska?

Posted

evel napisał(a):

Co do hemoglobiny - czy psy nie "wyciągają" odpowiedniej ilości żelaza z tego, co dostają? Oczywiście przy założeniu zróżnicowanej diety barfowej. Bo to dla mnie takie trochę... ;)


No właśnie, podobno, nie.. Wszystko wina odkrwawiania mięsa - z punktu widzenia ludzkiego konsumenta mięsa, krew jest produktem niepożądanym, powoduje szybsze psucie się mięsa, zmienia smak, zapach etc. Więc każde mięso jest odkrwawiane i na pewno pies nie pobiera z niego tyle krwi, ile by pobierał polując na dzikie zwierzątka. Oczywiście np. wątroba zawiera sporo krwi, ale też nie można jej podawać zbyt często. I tym samym pies pobiera - podobno - tej krwi zbyt mało. I nawet sprawdzenie poziomu żelaza we krwi nie da prawdziwego obrazu sytuacji, bo organizm stara się wszelkimi sposobami utrzymać we krwi jak najdłużej właściwe stężenie potrzebnych substancji kosztem innych organów. Dlatego istniejące niedobory wychodzą we krwi bardzo późno, gdy organizm wyczerpał wszelkie możliwości pobierania brakujących substancji z wewnątrz organizmu. Dla celów stwierdzenia niedoboru żelaza należy oznaczać poziom ferrytyny a nie żelaza, która magazynuje jony żelaza. Jeśli utrata żelaza przez organizm przekracza jego wchłanianie z pokarmu, dochodzi najpierw do zużycia zapasów żelaza. Gdy zaczyna ubywać żelaza z organizmu, jego zapasy wyczerpują się, zanim we krwi będzie widoczny spadek poziomu żelaza.

Posted

Szczerze mówiąc, to ja daję wszystko co mam pod ręką akurat do tych papek ;) Teraz mam zamrożone trzy "smaki" - jedne to dynia, marchew, natka pietruszki i pomidor, drugie burak, jabłko, papryka, cukinia (chyba), a trzeci... Nie pamiętam, ale jakieś takie pomarańczowe, więc pewnie marchew, pietruszka, seler i jakieś owoce :)

Bonsai, co zatem można zrobić? Jak się odbywa ew. suplementacja hemoglobiny, to jakieś tabletki, proszek? Bo dla mnie to już kosmos jakiś, pies będzie dostawał więcej suplementów niż waży ;) Może starać się kupować po prostu bardziej krwiste mięcho? Czy to coś da w ogóle?

Posted

[quote name='magda_z']My może w pełni nie barfujemy (pies z niewydolnością nerek), ale staramy się dawać jak najwięcej surowego :) Właśnie kończą nam się zapasy i trzeba jechać na zakupy. Co to mięsa, podrobów i kości mięsnych nie mam problemu, ale zastanawia mnie jakie warzywa oprócz marchewki i pietruszki (korzeń i natka) mogę dawać? Chodzi mi o coś raczej łatwo dostępnego, coś co można kupić hurtowo i nie za jakieś wielkie pieniądze. Może kapusta pekińska?

Przy niewydolności nerek dobrze podawać warzywa z dużą ilością karotenu: marchew, dynia, zielona sałata, szpinak, szczaw, jarmuż, koper, z owoców banany, melony. Poza tym powinno dostarczać się produkty bogate w siarkę: żółtko jajka, brokuły, ryby, wątroba. Unikaj olejów i wit. z grupy B, potasu.
Poza tym powinnaś zmniejszyć ilość kości w diecie, ze względu na fosfor. Zamiast tego lepiej podawać np. skorupkę jajka (polecam z chowu ekologicznego, tzw. "jedynki").

Posted

evel napisał(a):

Co do hemoglobiny - czy psy nie "wyciągają" odpowiedniej ilości żelaza z tego, co dostają? Oczywiście przy założeniu zróżnicowanej diety barfowej. Bo to dla mnie takie trochę... ;)




Niee.
Niestety.
Ja karmiłam niby tak jak wszystko to powinno wyglądać, ale moja sucz przed cieczką i tak miała anemię.
Na szybko, żeby zdążyć przed kryciem uzupełnić niedobory, ładowałam w nią wszelakie serca, żyły, szpik, wątróbkę.
I podskoczyła hemoglobina. Przy drugiej morfologii już była wzorcowa.

Warto jest maksymalnie różnicować dietę, a dodatkowo dawać zielone warzywa, wątróbkę (byleby nie przesadzić), serca itp.
U mnie dość szybko się hemoglobina wyrównała. Chi zajadała się skrzepami. Na same podroby trzeba uważać, bo wypłukują wapń.

Po takim karmieniu u nas nie było ani tężyczki, ani jakichś powikłań zdrowotnych po porodzie.
A mleka jest tyle, że szczenior waży już prawie 600g (normalnie chi ważą tyle w wieku 5 tygodni, on ma 3).

Posted

evel napisał(a):

Bonsai, co zatem można zrobić? Jak się odbywa ew. suplementacja hemoglobiny, to jakieś tabletki, proszek? Bo dla mnie to już kosmos jakiś, pies będzie dostawał więcej suplementów niż waży ;) Może starać się kupować po prostu bardziej krwiste mięcho? Czy to coś da w ogóle?

Najlepiej dodawać sproszkowaną hemoglobinę wołową, ale ta jest ogólnie ciężko dostępna. Stosują ją np. do produkcji kaszanek. ;) Oczywiście kaszanki nie polecam. ;)

Posted

evel napisał(a):
Tak, a czemu pytasz? Generalnie moja wina, bo nie przypilnowałam jej podczas śniadania i sobie wciągnęła najwęższy kawałek szyjki bez gryzienia - no i wróciło... :roll:

Co do hemoglobiny - czy psy nie "wyciągają" odpowiedniej ilości żelaza z tego, co dostają? Oczywiście przy założeniu zróżnicowanej diety barfowej. Bo to dla mnie takie trochę... ;)

Widziałam kości cielęce na wagę, ale po pierwsze były całkowicie oskubane z mięsa, a po drugie trochę się boję dawać małej wieprzowych, wołowych i cielęcych kości odkąd się zatkała ogonem wołowym :oops: Może nie powinnam...? Do tej pory Zu jadła części z indyka (grzbiety - najlepiej psu smakują chyba ;), szyje, podudzia), różne elementy kurczaka i kurę wiejską, oraz skrzydła z kaczki. Co spróbować najpierw z "cięższych" kości - cielęce właśnie?

Z cięższych to u nas wołowe podawane zbyt często były porażką - kupy piaskowe i pies śmierdział. Wieprzowe i cielęce są ok, najlepiej takie bardziej mięsne. Do tego jogurt i się Zu nie zatka ;). Zawsze mam tylko wątpliwości czy jogurt przed czy po ale daję po bo przed może spowodować niechęć do kości :lol:.

Shina mi znowu wybrzydza - korpus/skrzydło z indyka be, kaczka be, skrzydła z gęsi be, płuca bez warzyw też niechętnie. Nawet oleju z miski nie wyliże jak jej się coś nie spodoba. Najchętniej by jadła korpusy/szyje kurczakowe, wieprzowe/cielęce nogi i kości cielęce, choć te nie zawsze :cool1:. Warzywa też wcina w miarę chętnie ale z racji braku chęci, czasu i motywacji te podaję dosyć rzadko, ewentualnie jabłkiem czy ogórkiem się dzielimy :roll:.

Posted

Ale po co wciskać sztuczne suplementy?
Przecież tak naprawdę wystarczy kupić serce wołowe (z reguły chętnie zjadane), część dać tak raz na tydzień. A dodatkowo to podaje się przecież jeszcze te takie typowe podroby - wątroba jest bardzo bogata w żelazo. Jak jest mocna anemia to można podać sparzoną pokrzywę, szpinak - o ile pies to lubi.

Posted

*Monia* napisał(a):

Shina mi znowu wybrzydza - korpus/skrzydło z indyka be, kaczka be, skrzydła z gęsi be, płuca bez warzyw też niechętnie. Nawet oleju z miski nie wyliże jak jej się coś nie spodoba. Najchętniej by jadła korpusy/szyje kurczakowe, wieprzowe/cielęce nogi i kości cielęce, choć te nie zawsze :cool1:. Warzywa też wcina w miarę chętnie ale z racji braku chęci, czasu i motywacji te podaję dosyć rzadko, ewentualnie jabłkiem czy ogórkiem się dzielimy :roll:.



Zrób głodówę jeden dzień ;)
Moje same sobie tak robią od czasu do czasu.
Często nawet przez dwa dni nie jedzą, a później już normalnie.

ps:
A na zatwardzenie siemię lniane zmielone jest bardzo okej ;)
I jak moja miała po cesarce megazatwardzenie to dolałam jej herbatkę z rumianku do jedzenia.

Posted

Bonsai napisał(a):
Przy niewydolności nerek dobrze podawać warzywa z dużą ilością karotenu: marchew, dynia, zielona sałata, szpinak, szczaw, jarmuż, koper, z owoców banany, melony. Poza tym powinno dostarczać się produkty bogate w siarkę: żółtko jajka, brokuły, ryby, wątroba. Unikaj olejów i wit. z grupy B, potasu.
Poza tym powinnaś zmniejszyć ilość kości w diecie, ze względu na fosfor. Zamiast tego lepiej podawać np. skorupkę jajka (polecam z chowu ekologicznego, tzw. "jedynki").

Dzięki za odp. Kości dużo nie dajemy, zazwyczaj kurze łapki, skrzydełka, udko z indyka itp. i co dwa dni, bo jak dawałam dziennie Pongo miał zaparcia. A co z ta kapusta pekińską? :cool3:

Posted

Aysel napisał(a):
Ale po co wciskać sztuczne suplementy?

Bo z ilością podrobów też nie można przesadzić. ;)

magda_z napisał(a):
Dzięki za odp. Kości dużo nie dajemy, zazwyczaj kurze łapki, skrzydełka, udko z indyka itp. i co dwa dni, bo jak dawałam dziennie Pongo miał zaparcia. A co z ta kapusta pekińską? :cool3:

Skoro miał zaparcia, to pewnie było za dużo kości w diecie. ;) Kurze łapki, skrzydełka mają malutko mięsa w stosunku do kości.

Kapusta pekińska zawiera sporo potasu i wit. B, które są raczej niewskazane przy niewydolności nerek.

Posted

Kapusty może lepiej nie. Kapustne dla psa nie są takie super, tak jak groch itp.

Moje krew kiedyś jadły taką co do kaszanki chyba się gotuje. Dostały po parę grudek i się nią zachwycały.
Chyba będę sobie mrozić czasem po zabiciu świni.

Wątróbka jest mocno krwista, ale trzeba z umiarem.

Posted

Bonsai napisał(a):
Bo z ilością podrobów też nie można przesadzić. ;)




Tak, ale nikt nie daje tych podrobów więcej niż jest w proporcjach ;)
Jak będzie jeść tyle co wyliczone to w życiu anemii nie będzie.
Moja robiła strajk przeciwwątróbkowy to i tak to się skończyło.

Zresztą nie samą wątróbką pies musi żyć.
Serca wołowe nie wliczają się do podrobów, liczy się je jako mięso z racji podobieństwa mięśnia (przynajmniej tak gdzieś w jakimś amerykańskim źródle przeczytałam), a są bardzo krwiste.

Posted

Aysel napisał(a):
Zrób głodówę jeden dzień ;)
Moje same sobie tak robią od czasu do czasu.
Często nawet przez dwa dni nie jedzą, a później już normalnie.

Nie da rady z dwoma psami bo Hexa dom zdemoluje a Shina w ramach solidarności jej pomoże :evil_lol:. Z Hexą nie ma lekko bo porę jedzenia ogłasza całej okolicy i nie ma zmiłuj :p.
Kiedyś Shina robiła sobie i 3-4 dni zupełnej głodówki, teraz niestety nie ma warunków i musi jeść o wyznaczonych porach bo Hexa jej zje albo tata jej wepchnie - tata nie uznaje u psów takiego czegoś jak 'nie chce mi się jeść' - przecież z głodu po jednym dniu biedny piesek padnie ;). Mnie w domu nie ma na psich śniadaniach, bo jedzą o 7, później o 19 i wtedy wkraczam już ja.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...