Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Primex i Aspol mamy w Wawie - np. sangoma ma Primex ;). Dla mnie gotowy barf trochę za dużo wychodzi na dwa żarłoki, więc na razie psy jedzą to co mamy pod ręką - różne części kurczaka, jakąś papkę, jogurt, ser biały i karmę jak akurat nie ma nic ciekawego w lodówce/zamrażarce. Sierść świeci się jak nigdy ;). Ale muszę się zgłosić po jakieś urozmaicenie do sangomy, bo nie samymi kurczakami psy żyją :lol: (plus karma z rybą).

Posted

Ewa&Duffel napisał(a):
Właśnie do mnie też do końca nie przemawia taki mieszany sposób karmienia, ale sama już nie wiem...Sucha karma jakoś coraz bardziej mnie odrzuca. Sam fakt, że mam wrażenie, iż pies po posiłku z niej złożonego zachowuje się tak, jakby nic nie zjadł, działa na jej niekorzyść. Połyka te granulki, myślę, że nawet nie czuje smaku.
A jakikolwiek normalny posiłek-gotowane mięso z warzywami, jogurt z owocami, coś surowego-je już normalnie, powoli, gryzie. Obawiam się jednak, czy będę potrafiła odpowiednio zbilansować mu dietę. Suche jest pod tym względem jednak dużo wygodniejsze...no ale tylko dla właściciela ;)
Muszę popytać na tym stoisku Primexu, może gdzieś niedaleko nas jest dystrybutor, to wtedy byłoby jednak łatwiej.


*Monia* napisał(a):
Primex i Aspol mamy w Wawie - np. sangoma ma Primex ;). Dla mnie gotowy barf trochę za dużo wychodzi na dwa żarłoki, więc na razie psy jedzą to co mamy pod ręką - różne części kurczaka, jakąś papkę, jogurt, ser biały i karmę jak akurat nie ma nic ciekawego w lodówce/zamrażarce. Sierść świeci się jak nigdy ;). Ale muszę się zgłosić po jakieś urozmaicenie do sangomy, bo nie samymi kurczakami psy żyją :lol: (plus karma z rybą).


a poza tym są sklepy mięsne jeszcze. W nich poza kurakami tez czasem coś się trafi.
A na suchej i tak pewnie musisz suplementować jakimiś witaminami. Na barfie właściwie nie musisz, ale mozesz :) np algi. Popytaj na wystawie jak będziesz na stoisku Primexu. Ja mam 3 labki, więc nie są to małe psy. Jednego wychowałam od szczeniaka na barfie. Ja sobie chwalę taką dietę dla psów, choć miałam też chwilowe spotkania z sucha karmą. Ale psy mi wtedy strasznie pierdziały. Na barfie tego właściwie nie robią.
Jednynie co jest uciązliwe przy tym, to przymus posiadania wolnej przestrzeni w zamrażalniku poświęconej tylko na psią karmę, czyli jak w moim przypadku - zakup zamrażalnika specjalnie dla psów. Albo co kilka dni zakupy dla piesów. (ja mam kawałek do cywilizacji, więc cieżko mi co chwila PKSem na zakupy jechać)

Posted

A mi dzisiaj rano pies, za przeproszeniem, rzygnął - po wczorajszym karmieniu żołądkami krowimi. I trochę się niepokoję, bo to do niego zupełnie niepodobne. Te śmierdziuchy dostał trzeci raz. Za pierwszym razem miał luźne kupsko, ale zrzuciłam to na tabletkę odrobaczającą, bo się akurat zbiegło. Za drugim razem nie działo się nic - wszystko ok. A za trzecim zwymiotował - a jemu to się naprawdę zdarza raz na chiński rok :roll:

Posted

moje tez miały zwrot po tych żołądkach. Z 3 psów co mam 2 zwrócily, ale zdażyła się to raz i zrzucilam na ich łapczywość i zachłanność w pożeraniu żołądków. Potem nie było żadnych "zwrotów", no pomijam fakt jak Bazyl rzygnął gnatami, ale pożarł wcześniej przez nikogo nie proszony o to ciasto takie surowe z sodą. I miał koleś czelność obrzygać moją koleżanką która dala mi właśnie Bazyla (właściciela rzygów) a właśnie przyjechała do nas na coroczne chwilowe odwiedziny.... Czy psy nie są urocze?

Posted

Pewnie, że są urocze ;), ale mój nie zwraca - wystarczyłoby mi palców w rękach, żeby zliczyć ile razy mu się to zdarzyło w ciągu pięciu lat. Na ogół nie wymiotuje, nawet jak się naje trawy. Dlatego to mnie trochę niepokoi. No nic - dałam mu dziś troszkę ugotowanego mięsa z kurczaka - zobaczymy, jak jutro będzie się czuł. Może dałam mu za dużo tych żołądków - strasznie się na nie nakręca.

Posted

moje też jadły je baaardzo łapczywie, aż za bardzo. Moze to z tego powodu?
Moje psy też nie wymiotują często, ale ostatnio to 2 psy po żołądkach no i ten Bazyl po surowym cieście co sie sam poczęstowal (to kara za obżarstwo bez pytania)

Posted

Moim suczkom zdarza się zwymiotować, nawet ze 2 dni temu jedna znów rano zwymiotowała żółcią ale ponieważ mieszkamy w mieście gdzie ludzie niestety różne rzeczy wyrzucają i czasem zdarza im się coś chapsnąć na spacerze to ciężko stwierdzić czy to po jedzeniu w domu czy właśnie coś dorwanego na spacerze im zaszkodziło. Za to biegunki mają bardzo rzadko, nie wiem od czego to zależy.

Posted

Słuchajcie czy zdarzyło wam się że pies odmówił jedzenia mimo że jest głodny? Dziś przygotowałam psom papkę warzywną zmieszaną z wątróbką z indyka i to ta wątróbka po prostu nie przechodzi im przez gardło. Wcześniej jadły tylko gotowaną wątróbkę z kurczaka, więc taki specjał dostały pierwszy raz i nie rozumiem o co im chodzi. Biorą do buzi kawałek wątróbki i wypluwają. Najpierw jak nie chciały to schowałam do lodówki, wyjęłam ponownie po długim spacerze i nadal nie chcą tknąć i to obie. I co ja mam zrobić, dać im coś innego? Tyle mielenia papki i krojenia wątróbki na marne pójdzie :( A myślałam że będą wcinać ze smakiem :(

Posted

Ja w takich momentach byłam (i jestem) nieczuła - nie chcą to nie jedzą ;). Hexa też nie chciała daawno temu wątróbki surowej ruszyć, próbowałam we wszystkim ją przemycać i nic, w końcu sparzyłam wrzątkiem i jakoś poszło po kawałeczku. Teraz je prawie wszystko :lol:

Posted

No tak ale to znaczy że jutro też mam im to dać (schować na noc do lodówki), czy jak dziś nie zjedzą to jutro już coś innego dać? Co jest nie tak z surową wątróbką, gotowana bardzo im smakowała :shake:

Posted

Plicha napisał(a):
Co jest nie tak z surową wątróbką, gotowana bardzo im smakowała :shake:
Mój surowej drobiowej się brzydzi, ale już surową cielęcą lub wołową się zajada :)

Posted

Plicha napisał(a):
Kurcze no chodzą i piszczą że chcą jeść :( a wątróbka nie ruszona :(


Poczekaj do jutra i spróbuj dać im jeszcze raz. Od jednego dnia głodówki nie umrą ;)

Posted

Plicha napisał(a):
Słuchajcie czy zdarzyło wam się że pies odmówił jedzenia mimo że jest głodny?

Mnie się to ciągle zdarza :D Nie znam reguły, wg której pies działa - czasem szyja indycza jest the best, czasem zupełnie niezjadliwa, ale jak się przemrozi - to owszem. Czasem je surowe podroby, czasem całkowicie strajkuje mimo, że teoretycznie podaję to samo. A jest ewidentnie głodny. I nie wiem, czy grymasi, czy po prostu czuje coś w tym mięsie. Naprawdę nie wiem - to nie takie proste, głodówka nie zawsze pomaga. To tak jak z malinami - w lesie zje każdą ilość, tych z targu nawet nie tknie. Aktualnie znów jesteśmy w fazie odrzucenia surowych wątróbek i serc. A jeszcze całkiem niedawno to być świetny sposób na przemycenie papki warzywnej. Nie wiem, może ten drób jest jakoś inaczej karmiony w zależności od sezonu?

Posted

ale psy nie koniecznie wymiotują po trawie.. moje codziennie jedzą trawę jakby pasły się na łące i żadnych frustracji.. może za szybko zjadł, bo u moich tak jest, że jak za szybko to potem rzygnąć sobie muszą :)
***
i surowych wątróbek moje nie jadły nigdy, ale cokolwiek by nie dostały to i tak wcinają... może faktycznie coś surowego nie chcą, a dałabyś radę to ugotować? tedy może zjadłyby i wiedziałaś, czy może nie podchodzi im surowa, albo w ogóle im nie smakuje....

Posted

magdabroy napisał(a):
Poczekaj do jutra i spróbuj dać im jeszcze raz. Od jednego dnia głodówki nie umrą ;)

No właśnie się już złamałam i dałam im korpusy, wcinały jak szalone, chyba naprawdę były głodne, bo czasem na korpusy kręcą nosem. Wątróbkę spróbuję dać jeszcze jutro ale coś czuję że wyląduje w kiblu :( Chyba już więcej wątróbki indyczej nie kupię :( Najbardziej szkoda tej papki bo się narobiłam :mad:

Posted

Ja nie cierpię wyrzucać jedzenia ale z surowym to i tak jeszcze nie tak źle, najgorzej było jak im np. nagotowałam, warzywek natarłam itp. i potem musiałam wyrzucać bo sobie akurat głodówkę postanowiły zrobić i jedzenie skisło :angryy:

Posted

moja etna wątróbki też nie lubi, więc nie kupuję. nie lubi też surowych ryb. morris za to zje wszystko. wczoraj dostały na deser arbuza a kilka dni temu taką odmianę agresto-porzeczki jako dodatek do papki warzywnej :D
mam ochotę kupić im po 1 niedużym arbuzie i dać w całości...trochę zabawy by miały :)

Posted

Plicha napisał(a):
Ja nie cierpię wyrzucać jedzenia ale z surowym to i tak jeszcze nie tak źle, najgorzej było jak im np. nagotowałam, warzywek natarłam itp. i potem musiałam wyrzucać bo sobie akurat głodówkę postanowiły zrobić i jedzenie skisło :angryy:

Dlatego ja z moim wybredniakiem już wolę od razu zamrozić gdy pies kręci nosem i odmawia zjedzenia (zakładając, że to co przygotowałam nadaje się do zamrożenia), bo przetrzymywanie tego i próby podawania wieczorem, następnego dnia rano, jakoś u nas nie działają. Po tygodniu czasem mu się preferencje zmieniają i wtedy można spróbować rozmrozić, ewentualnie dosmaczyć czymś jeszcze.

Posted

agaga21 napisał(a):
moja etna wątróbki też nie lubi, więc nie kupuję.


Wiecie co, myślę, że jednak pies to ma nosa...
tak na zdrowy rozum - przeciez wątroba to organ, który filtruje wszystkie 'syfy" z naszego organizmu. ja bym się bała dawac to moim psom...dlatego akurat wątrób nie daje ;P

Posted

Czytałam ostatnio na temat dysplazji stawów i znalazłam taki bardzo ciekawy artykuł, oto fragment odnosnie BARFowania:
"*** KARMIENIE
Najczęstsze błędy żywieniowe to przekarmianie, dodawanie wapnia i zbyt dużo witaminy D3.

Nadmiar karmy powoduje, że pies jest nie tylko cięższy, ale i szybciej rośnie. A to powoduje duże obciążenie dla rozwijających się stawów. Stad też częste urazy i stany zapalne. Dlatego warto stosować zasadę, że im wolniej pies dorasta tym łatwiej dopasowuje się staw. W Stanach Zjednoczonych przeprowadzono badania na owczarkach niemieckich. U psów, u których stwierdzono w wieku szczenięcym podwyższoną wagę ciała, dysplazja była stwierdzana prawie dwukrotnie częściej niż u osobników mających wagę niższą niż średnia.
Takie są fakty, ale kto z nas nie zna hodowców którzy chwalą się swoimi "dorodnymi i okrągłymi" szczeniętami. Licząc, że właśnie takie szczeniaczki będą się cieszyły większym zainteresowaniem potencjalnych kupców niż "chude pieski konkurencji"...

Kolejnym problemem jest dodawanie do karmy wapnia. Gotowe karmy są tak przygotowane, że nie potrzebują dodatków. Jedyny wyjątek to przypadek, gdy BADANIA KRWI pokazują, że pies ma braki witaminowe (i np. krzywicę) lub gdy karmimy psa sposobem domowym. Zbyt dużo wapnia nie polepsza kości, ale WRĘCZ PRZECIWNIE - powoduje ich wadliwą mineralizację, a co za tym idzie kości cienkie i łamliwe.
Zbyt duża ilość witaminy D3 powoduje JESZCZE większe wchłanianie wapnia przez organizm. I potęguje problemy związane z przedawkowaniem wapnia.

Widziałam psy, które przez właścicieli były "zapobiegawczo" dosłownie faszerowane wapniem z witaminą D3. "Aby rosły zdrowo". W jednym przypadku skończyło się tym, że pies połamał sobie przednie nogi w zabawie (kości były tak słabe, że nie wytrzymały zwykłego ruchu).

*** TYP ŻYWIENIA
Teraz będzie wojna - spokojnie, zaraz się wytłumaczę... Chodzi o to, że po zerknięciu na wyniki psów z naszej hodowli, 100% psów, które miało wynik gorszy niż HD-A była karmiona domowymi sposobami i/lub BARFEM. Nie oznacza to, że wśród psów zdrowych są jedynie te karmione suchymi karmami, ale o to, że wśród psów z gorszymi wynikami są (według mojej informacji) praktycznie same psy NIE KARMIONE granulami...

Wytrzymajcie jeszcze chwilkę....

W ŻADNYM wypadku nie mam zamiaru mówić, że granule to jedyna słuszna decyzja Bo nie jestem takiego zdania... Ale decydując się na żywienie domowe (gotowanie, BARF) KONIECZNIE trzeba brać pod uwagę dwie rzeczy:

1) zacytuje lek. wet. Agnieszkę Walesiak "Rozwój kośćca dziecka trwa 16-19 lat (zależnie od płci). Przez ten czas na prawdę uda się organizmowi zbilansować jadłospis, jeśli tylko będzie miał różnorodne produkty dostępne w diecie. To, że dziecko przez dwa miesiące nie je wapnia nie ma wpływu (lub ma niewielki) na całość rozwoju.
W przypadku szczenięcia - miesiąc na złej diecie to tak, jakby 2 lata u dziecka!!!!!! Tu po prostu nie ma czasu na błędy żywieniowe, zwłaszcza w przypadku dużych ras."
Karmiąc domowym sposobem lub BARFem (czyli surowizna) należy OGROMNĄ uwagę zwracać na to, aby pokarm był zbilansowany, a szczeniak dostawał wszystkie potrzebne składniki i witaminy. W tym wypadku o wiele łatwiej popełnić błędy niż używając gotowej zbilansowanej karmy suchej, gdzie producenci dorzucają odpowiednią ilość witamin i dodatków.

2) 2-miesięczny szczeniak o wadze 6kg ma zapotrzebowanie energetyczne ok. 1100 kcal. Odpowiada to zapotrzebowaniu dorosłego psa o wadze 35 kg! W przypadku DOBREJ karmy wystarczy mu podać jakieś 250GRAM (+ wodę - uznajmy, że też 250gram). W przypadku domowego jedzenia, czy mięsa będzie potrzeba koło KILOGRAMA. Czyli mały szczeniak karmiony sposobem domowym będzie nosił (na stawach) o połowę więcej niż szczeniak karmiony karmą... Dodatkowo w przypadku domowego jedzenia zwykle częściej dochodzi do tego, że szczeniak jest okrąglejszy niż być powinien. A o przekarmianiu pisałam wyżej.

No i czas na podsumowanie - nikt nie będzie mówił, że jest coś lepszego niż surowe mięso, ryby, dziczyzna i to wszystko podawane w całości. I doskonale zbilansowane dodatkami. ALE jeśli ktoś z Was nie ma czasu i ochoty czytać i sprawdzać, czy pies je zdrowo i czy szczeniak dostaje to co trzeba, a karmienie młodego psa ograniczy się jedynie do rzucania mu jakiegoś mięsa, czy kurzych korpusów, albo do ryżu gotowanego z mięsem to RADZIŁABYM przejść jednak na suchą karmę..."


A to całość artykułu napisanego przez p. Margo Peron
http://www.podhalan.pl/Podhalany/dysplazja_margo.html

daje do myślenia.

Posted

Ale w jaki sposób to daje do myślenia?
Jak dla mnie jest to artykuł napisany przez laika, który o barfie ma nikłe pojęcie.
Przecież barf to nie są same kości... Błagam...
Ich ilość jest tam powiedziałabym wcale nie ot taka strasznie ogromna.
Stosunek 2:1 wapń:fosfor zostaje zachowany i to bardzo dokładnie.
Więc w czym rzecz?
Może autor artykułu uważa, że barf to podawanie jedynie kości, bez papek, bez podrobów, bez dodatków - to wtedy być może tak będzie. Ale nigdy w życiu jeśli się karmi prawidłowo, wyliczając te proporcje dokładnie...
Przecież robiłam suce badania przed karmieniem barfem i niedawno (po 3 miesiącach karmienia) i wyniki teraz są o niebo lepsze.
A suka jadła wcześniej Acanę i miała anemię (choć dog jest na Acanie i jest spoko).
Ciekawe czy w takim przypadku autor nadal chwaliłby suche...
Mój pies jeszcze łap nie połamał :D

Posted

Patisa, do wszystkiego trzeba podchodzić z głową - BARF jest prosty w obsłudze, ale trzeba nauczyć się kilku podstawowych zasad. A karma może szkodzić zdecydowanie bardziej.
Co do "DOBREJ" karmy (czytałam ostatnio tyle o karmach, że zaczynam wątpić, że taka istnieje) - 250 gramów załatwi sprawę - nie sądzę, a pies przynajmniej syty nie będzie. Zacytuję tekst z sangomy, przewijał się już wielokrotnie tutaj: "Surowe mięso zawiera ok. 60% wody, sucha karma wcale. To oznacza że pies karmiony suchym pokarmem będzie pił więcej wody, rozcieńczając i tak słabe enzymy żołądkowe. Oznacza to również, że aby był w pełni najedzony, musiałby zjeść o wiele więcej niż potrzebuje. Posiłki naturalne są większe objętościowo, co sprawia że pies czuje się naprawdę syty."
I nie wiem jaki przelicznik stosowała autorka tekstu, ale chyba niezbyt dobry, bo 6 kg szczeniak nie powinien dostawać kilograma karmy, a 0,6 g i to w trzech oddzielnych posiłkach (10% masy na 2-3 razy dziennie). Po ukończeniu 6 miesięcy do 12 miesięcy powinien dostawać 5% wagi ciała na dobę, po roku - 2% na dobę.
A przekarmić można wszystkim, więc nie rozumiem co tu ma do tego barf. Dużo więcej widzi się otyłe psy na suchym, więc jak dla mnie, to żaden argument.

Posted

Moim skromnym zdaniem Margo w tym artykule zwraca ludziom uwagę na właściwe bilansowanie barfowe. Sama spotkałam się z ludźmi, którzy swoje psy karmią np. tylko i wyłącznie kurzymi korpusami, czasem nagotują jakiejś kaszy czy makaronu z łyżką smalcu - może o właścicieli z takim nastawieniem chodzi? Albo też w drugą stronę - ludzi, którzy chuchają, dmuchają, dają cały zestaw witaminek i różnych suplementów, które często nie są potrzebne, a wręcz mogą zaszkodzić...

Jeśli chodzi o ten fragment:

2-miesięczny szczeniak o wadze 6kg ma zapotrzebowanie energetyczne ok. 1100 kcal. Odpowiada to zapotrzebowaniu dorosłego psa o wadze 35 kg! W przypadku DOBREJ karmy wystarczy mu podać jakieś 250GRAM (+ wodę - uznajmy, że też 250gram). W przypadku domowego jedzenia, czy mięsa będzie potrzeba koło KILOGRAMA. Czyli mały szczeniak karmiony sposobem domowym będzie nosił (na stawach) o połowę więcej niż szczeniak karmiony karmą... Dodatkowo w przypadku domowego jedzenia zwykle częściej dochodzi do tego, że szczeniak jest okrąglejszy niż być powinien. A o przekarmianiu pisałam wyżej.


To jakiś cienki ten argument ;) Przecież szczeniak nie nosi kilograma żarcia przez dzień cały w swoim szczeniakowym brzuszku. Przy rozsądnym karmieniu i dawkowaniu ruchu (np. rano długi spacer, potem odpowiednio długa przerwa, potem żarełko, potem znowu przerwa i zakaz szaleństw po jedzeniu itd.) wszystko powinno być w jak najlepszym porządku. Ja bym raczej powiedziała, że to suche bobki szczeniak dłużej "nosi" w brzuchu, bo przecież suche trawi się dłużej niż surowizna.

Chodzi o to, że po zerknięciu na wyniki psów z naszej hodowli, 100% psów, które miało wynik gorszy niż HD-A była karmiona domowymi sposobami i/lub BARFEM. Nie oznacza to, że wśród psów zdrowych są jedynie te karmione suchymi karmami, ale o to, że wśród psów z gorszymi wynikami są (według mojej informacji) praktycznie same psy NIE KARMIONE granulami...


A może oznacza to, że jedzenie tych psów nie było odpowiednio zbilansowane? Że właściciele nie potrafią właściwie ustalić planu żywienia psa?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...