Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Śliczne kluski, do tego czarne :loveu::loveu::loveu:.

A ja dzisiaj rano dałam michę buraków Shinuli i na spacerze się przeraziłam jak siknęła :roll:. Jak już sobie po kilku chwilach uświadomiłam skąd ta 'krew' to mi się śmiać chciało ze swojego 'szybkiego kojarzenia faktów' :evil_lol:. Jakoś ta papka z burakami szybciej Shinuli poszła i bez większego marudzenia zjadła. Pojutrze znowu buraczka dorzucę, bo mi został jeden. Tak w ogóle to w sklepie się na mnie dziwnie patrzą jak biorę 2 buraki, 2 marchewki, 1 pietruszkę, małego selera, 1-2 jabłka i jeszcze czasem do tego 1 gruszkę albo 2 pomidory :evil_lol:.

Posted

Ha ha ha, a my też tak pojedyńczo, 1 jabłko, 1 marchewa, pietruszka, kawałek selera, małą paprykę , małego ogórka itd . Patrzą jak na idiotkę :D

Posted

a ja jak robię zakupy mięchowe to też patrzą na mnie jak na idiotkę - po co komu 30 kg kurzych korpusów????? 10 kg kopyt świnskich???? 20 kg kurzych lap.....
Ale teraz poprosiłam kumpele o zrobienie porządnych zakupów - na kilka dni do mnie na ferie przyjeżdża. Zapcha caly samochód, ale co mi tam - nie mój!!!!! hahahaha!

Posted

hihihi, na mnie tez patrza dziwnie.
Ostatnio w sklepie mowie-poprosze do 2 kg korpusów kurzych. Patrze a ona naklada jednego i mowi ze nie maja mniejszych... :-o ja na to ze chcialam około 2kg. a Ona ze zrozumiala ze pol kg :D hihihi
Albo jedna piersc z kurczaka i 30dkg kurzej watrobki-to dla kota ;)

Posted

W mięsnym niedaleko mnie kupuję zwykle 20 deko wątróbki, 20 deko serduszek i 20 deko żołądków. Do tego jeszcze czasem 2 korpusy z kurczaka i szyję z indyka :evil_lol:. Po co mi więcej jak te podroby i tak mam na 3-5 razy, a sklep pod blokiem ;). Sprzedaje tam taki młody chłopak i zawsze na mnie tak podejrzliwie patrzy :lol:

Posted

PanBazyl, cudne te kluseczki :)
*
Robiłam kiedyś pieskowe zakupy na mięsnym ustawszy się wczesniej w długiej kolejce i tak brałam te świństewka - korpusy, łapy, żołądki, serca, wątroby i nagle słyszę takie niezbyt głośne: "o, zakupy na weekend?" - odwracam się, a za mną w kolejce matka koleżanki córki ze szkoły z oczami wielkimi jak spodki i miną nietęgą :D
*
Monia, ja się trochę boję dawać pomidory o tej porze roku - jakoś tak staram się trzymać warzyw tradycyjnie przechowywanych przez zimę. Ze smakołyków przywiezionych z Hiszpanii to chyba tylko brokuła daję. Za to z burakiem też wczoraj spróbowałam ale na razie malutko, bo ponoć niektóre psy burak może przeczyszczać.
Madziarsi, z tą wieprzowiną to jest taki "wywiad rzeka" na barfowych wątkach. Niektórzy nie dają świni wcale z obawy przed wirusem wścieklizny rzekomej. Inni twierdzą, że w Polsce praktycznie nie notuje się przypadków tej choroby u psów (no ale też wciąż stosunkowo mało psów jest karmionych surowizną a wirus ginie podczas obróbki termicznej). Jeszcze inni uważają, że kości są bezpieczne. Podroby wieprzowe na pewno są pod tym względem dużo bardziej ryzykowne, więc chyba większość osób tutaj daje kości ale nie daje podrobów wieprzowych.
Nawiasem mówiąc, czy psu wystarczą podroby z kurczaka (serca, wątroba, żołądki)? U mnie wołowe są nie do zdobycia.

Posted

Ja się tu na wątku dowiedziałam , ze podroby wieprzowe mogą być niebezpiecznie i od tej pory ze świnki to tylko kości. Na szczęście u na są podroby wołowe, nawet ozorki cielęce ostatnio wyhaczyłam. No i jeszcze podroby z kurczaka , kaczuch , indyka chociaż jej tam wszystko jedno :)

Posted

filodendron napisał(a):

Nawiasem mówiąc, czy psu wystarczą podroby z kurczaka (serca, wątroba, żołądki)? U mnie wołowe są nie do zdobycia.

U mnie wlasnie wolowe cokolwiek tez ciezko dostac. Ostatnio udalo mi sie wyhaczyc w spozywczaku pod domem kosc wolowa, taka ladna, duza. Bardziej jako gryzak teraz sluzy, a meczy sie z nia juz chyba 4 dzien! Podroby z kury wporzadku sa, tylko nie chce psiny zrazic jednorodnoscia posilkow. Serca, watroba jeszcze przechodzi, o ile jest razem z papka dosmaczana suchym zarciem. Ostatnio skusila sie na pol porcyjki z kury, ale chyba musiala byc juz baaardzo glodna :) po prostu wezme ja na przetrzymanie, kiedys musi peknac :)

Posted

filodendron napisał(a):
Monia, ja się trochę boję dawać pomidory o tej porze roku - jakoś tak staram się trzymać warzyw tradycyjnie przechowywanych przez zimę. Ze smakołyków przywiezionych z Hiszpanii to chyba tylko brokuła daję. Za to z burakiem też wczoraj spróbowałam ale na razie malutko, bo ponoć niektóre psy burak może przeczyszczać.

Mi się pomidory nie spodobały i w końcu nie kupiłam. Brokuły kupuję mrożone, tak samo szpinak bo jakoś mi tak wygodniej. Po burakach nic się ani młodej ani Hexolinie nie działo, tylko te siuśki mnie przeraziły - najpierw ciemnoczerwone, później takie różowe i dzisiaj już normalne (na śniegu ładnie widać ;)).

Kości wieprzowe dostaje tylko Hexa, bo młoda zaraz dostaje łupieżu i kudłów trochę z niej wylatuje (ona ogólnie prawie nie gubi sierści). A tak fajnie szczeniuszek wyglądał z kopytkami świńskimi czy też ogonkami. Ale wynalazłyśmy ostatnio nogi cielęce za 2 zł sztuka i mam takie na dwa razy jak mi pani przekroi w mięsnym ;).
Podroby oprócz drobiowych kupuję cielęce - płucka, serca, wątrobę i czasem jakaś nerka się trafi, wołowe tylko wątroby kupowałam. Na żołądki jeszcze nie trafiłam. W takie pyszności zaopatruję się często w dużych sklepach typu Auchan przy okazji większych zakupów, bo w mięsnych nie zawsze można dostać. Jak kupię po tacce wszystkiego to mam na miesiąc, bo daję zamiennie każde i na zmianę z podrobami drobiowymi. Papki robię za każdym razem świeże (nawet i 3 razy w ciągu dnia się zdarza), więc wiem ile czego akurat dodaję ;).

Posted

A ja miałam dziś ogromnie nieprzyjemną sytuację. Rano wyciągam wczoraj kupioną porcję kurczaka, żeby odciąc szyjkę dla psów i co widzę...?! Ogromna, biała, długa, prążkowana... glista? Myślałam, że zawału dostanę, bo nieobliczalnie reaguję na robaki. Dałam psom coś innego do zjedzenia, a tej porcji bałam się dotkąc. Zapakowałam jakoś do wora i wyrzuciłam. Kiedy ją kupowałam, w pobliskim sklepie z drobiem, zagadałam sobie ze sprzedawczynią i wygadałam się, że mięso dla zwierząt kupuję. Kobitka z niedowierzeniem zapytała, czy aby nie za drogie mięso kupuję psom i kotu? :O No tak, zwierzęta powinny resztki ze stołu jeśc... ;/ Jak poprosiłam o korpus z kurczaka, to poszła po niego do innego pomieszczenia, mimo, iż miała porcje pod ręką. Cieszyłam się, że zapakowała mi świeże mięsko. Dziś poszłam po mięso do innego sklepu i pytam sprzedawczyni, czy to możliwe, żebym znalazła w mięsie przeznaczonym dla ludzi, robaki?! Powiedziała, że jest to możliwe, opisałam jej tego robaka i powiedziała, że one się mnożą w mięsie mrożonym i rozmrażanym kilka razy, leżącym gdzieś przez długi czas, nieświeżym. Okazało się więc, że ta głupia kobieta prawdopodonie celowo zapakowała mi mięso gorszej jakości, bo wiedziała, że to dla zwierząt. Teraz boję się dotknąc jakiekolwiek mięcho, mam wrażenie, że te robaki dostały się już wszędzie! Jak to dobrze, że ja nie jem mięsa...To tak ku przestrodze. Lepiej nie mówic, że kupujemy mięso dla zwierząt.

Posted

Mada:) napisał(a):
A ja miałam dziś ogromnie nieprzyjemną sytuację. Rano wyciągam wczoraj kupioną porcję kurczaka, żeby odciąc szyjkę dla psów i co widzę...?! Ogromna, biała, długa, prążkowana... glista?

Prążkowana? A nie był to przypadkiem przełyk czy też może tchawica? W każdym razie ja też widuję przy szyi ogromne (jak na glistę ;), długie i prążkowane - uznałam to za element anatomii. (Jak się przekraja szyję, to czasem wyciąga się toto w całości)

Posted

Mada o prążkowanej gliscie i do tego jeszcze na szyi to nie slyszalam;) one w przewodzie pokarmowym wystepuja, i sa oble. I jesli nie poddac nicienia obrobce termicznej moze sie w surowiznie poruszac;) (ale nawet widzialam po obrobce ruszajacego sie nicienia, ble).
Wiec tak jak pisze kolezanka wyzej niemal na 100% byla to tchawica, notabene takze spotykana przeze mnie gdy czasem dostanie mi sie nie do konca oczyszczona szyjka kurza czy indycza.
Poza tym handlowalam chwile w sklepie suszonymi tchawicami kurcząt i wlasnie wygladaly dokladnie jak ooisujesz-biale, prążkowane niby glisty ;)


Dzis byla u mnie przedstawicielka Verse laga i m.in zareklamowala sucha karme dla kotow. Mowi ze jest tam 6% mięsa. A ja sie pytam czego jest reszty.. a ona No zbóż i roślin ... :O i mowi ze to naturalne i dobre dla kota. Ja mowie ze koty tyja od nadmiaru weglowodanow bo nie potrzebuja ich az tyle... no ale wiedziala pani swoje. (poza tym byla bardzo sympatyczna i oki).

Posted

Też się zastanawiałam, czy to aby nie element szyji. Wzięłam drugą, kupioną dziś szyję, dokładnie obejrzałam, przekrajałam, żeby porównac. Naprawdę w pierwszej szyji ewidentnie był to robak. Kidy opisałam go sprzedawczyni z drugiego sklepu, potwierdziła, ze takie coś można spotkac w mięsie mrożonym i rozmrażanym wielokrotnie. W drugim korpusie wychodziły takie białe, bardzo podobne do robaka, elementy przełyku. Jednak to faktycznie były elementy anatomiczne. Z resztą bardzo długo mam do czynienia z szyjami kurczaków, indyków i nigdy nie spotkałam się z czymś podobnym. Zdecydowanie ten pierwszy zawierał robaka. Było to bardzo wyraźnie widac. Ile bym dała za to, żeby to nie było zgodne z prawdą, ale niestety. Jak to dobrze, że nie jem mięsa, bo gdybym jadła, to od dnia dzisiejszego pewnie bym zaprzestała. :)

Posted

Kupowałam mięso w sklepie (mają siec sklepów) o nazwie DRÓB. Są to budki rozsiane po całym mieście i mają tylko drobiowe mięso.Teraz to ja każdą żyłkę w mięsie uważam za robaka. Po prostu trzeba byc uważnym i tyle. ;) A co, gdyby na tym korpusie rodzinka ugotowała sobie zupkę? No toż to nieprawdopodobne! Kobitka w tym drugim sklepie mi powiedziała, że mam natychmiast wyrzucic to mięso. Jakoś tak w ogóle nabieram braku zaufania do mięsa z kurczaka... Sto razy bardziej wolę indyka, jednak tego z kolei nie zmielę w maszynce, żeby dostarszyc kotu kości. :(

Posted

Robaki, które rozwijają się na zepsutym mięsie wyglądają inaczej niż tchawice. A te tchawice zdarzają się w korpusach od czasu do czasu - niektóre korpusy są widać dokładniej oczyszczone, w innych można nawet i serce znaleźć. Nigdy nie widziałam robaka w mięsie kupionym w normalnym "ludzkim" sklepie, a kupuję mięso od bardzo dawna. Pies wprawdzie jest na barfie tylko od października, ale rodzinę mam od lat dwudziestu, więc te korpusy już zdarzało mi się kupować wielokrotnie :)

Posted

Studiuję zootechnikę, robaków narysowałam się co nie miara... i nigdy w życiu nie słyszałam o robaku który by tak wyglądał, a na dodatek był by w szyi...

Jakiej wielkości [w porównaniu do szyi] był "robak"?

Posted

Mada:) napisał(a):
A ja miałam dziś ogromnie nieprzyjemną sytuację. Rano wyciągam wczoraj kupioną porcję kurczaka, żeby odciąc szyjkę dla psów i co widzę...?! Ogromna, biała, długa, prążkowana... glista? Myślałam, że zawału dostanę, bo nieobliczalnie reaguję na robaki. Dałam psom coś innego do zjedzenia, a tej porcji bałam się dotkąc. Zapakowałam jakoś do wora i wyrzuciłam. Kiedy ją kupowałam, w pobliskim sklepie z drobiem, zagadałam sobie ze sprzedawczynią i wygadałam się, że mięso dla zwierząt kupuję. Kobitka z niedowierzeniem zapytała, czy aby nie za drogie mięso kupuję psom i kotu? :O No tak, zwierzęta powinny resztki ze stołu jeśc... ;/ Jak poprosiłam o korpus z kurczaka, to poszła po niego do innego pomieszczenia, mimo, iż miała porcje pod ręką. Cieszyłam się, że zapakowała mi świeże mięsko. Dziś poszłam po mięso do innego sklepu i pytam sprzedawczyni, czy to możliwe, żebym znalazła w mięsie przeznaczonym dla ludzi, robaki?! Powiedziała, że jest to możliwe, opisałam jej tego robaka i powiedziała, że one się mnożą w mięsie mrożonym i rozmrażanym kilka razy, leżącym gdzieś przez długi czas, nieświeżym. Okazało się więc, że ta głupia kobieta prawdopodonie celowo zapakowała mi mięso gorszej jakości, bo wiedziała, że to dla zwierząt. Teraz boję się dotknąc jakiekolwiek mięcho, mam wrażenie, że te robaki dostały się już wszędzie! Jak to dobrze, że ja nie jem mięsa...To tak ku przestrodze. Lepiej nie mówic, że kupujemy mięso dla zwierząt.


To samo spotkało mnie w poniedziałek,jak powiedziałam, że nereczki dla kota poproszę. Dostałam wyciągnięte gdzieś spod lady - chociaż leżały pod ręką. Po powrocie do domku, zabieram się za krojenie,jak otworzyłam worek, to myślałam, że padnę - tak śmierdziało.

Obiecałam sobie, że już nigdy nie powiem dla kogo kupuję.

Posted

Ja za to miałam inną sytuację - jak powiedziałam że potrzebuję kości dla psiaka to pani mi przyniosła tyle co na jeden, góra półtora dnia i zaśpiewała cenę 17,60 :-o. Grzecznie podziękowałam i poszłam do drobiowego po łapki i korpusy. Teraz już tylko przy HM robię psie zakupy, bo tam tanie, świeże i duży wybór ;).

Posted

bonsai_88 napisał(a):
Studiuję zootechnikę, robaków narysowałam się co nie miara... i nigdy w życiu nie słyszałam o robaku który by tak wyglądał, a na dodatek był by w szyi...

Jakiej wielkości [w porównaniu do szyi] był "robak"?

Bonsai, to dawaj rysunek tchawicy :) Myślę, że to było to, tylko druga ekspedientka okazała się ciut nadgorliwa w próbie kupienia sobie stałego klienta (nie ma to jak obrzydzić konkurencję) ;)

Posted

To 'coś', bo już teraz za wszelką cenę próbuję sobie udowodnic, że to jednak ta nieszczęsna tchawica :), miało coś ok. 6 cm. Zdjęcie tchawicy bardzo by się przydało, aj jak bym się cieszyła gdyby się okazało, że to jednak nie robak. A uśmieję się chyba za wszelkie czasy.Wczoraj rozmawiałam o tym z mamą, ona jednak w kuchi dużo czasu spędza i też trwała przy swoim zdaniu - że to była tchawica, mimo iż nie widziała potencjalnego robaka.Ta druga sprzedawczyni powiedziała, że dokładnie 'takie robaki' spotkała (opisałam jej owego robaczka). To mnie przekonało do tego, że to na pewno pasożyt.Chciałam się zapytac przy okazji, czy są tutaj na wątku osoby, które karmią barfem kota? Jeśli tak, w jaki sposób podajecie kości i jaki? Drobiowe z trudem mieli moja maszynka do mięsa,a o zmieleniu innych mogę jedynie pomarzyc. Drób mnie przeraża, a raczej pogłoski, że jest faszefowany chemikaliami, itp... No i 'robak' :D.

Posted

Dawałam mojemu kotu skrzydełka z kurczaka, dzieliłam na 1/2 i doskonale sobie radził :) Ostatnio jednak się przestraszyłam, bo taka długa kość stanęła mu w pysku i długo nie mogłam tego wyciągnąć. Teraz dostaje wołowe mięsko II klasy (tam są ścięgna chrząstki) podroby. Zapewne ma za mało wapna? Papek warzywnych nie trawi, jogurtów również, twarożek jest be !! Tylko jak wymieszam żółtko z mlekiem - to łaskawie czasami wypije :)
Ciekawe, co dają inni?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...