gops Posted January 28, 2010 Posted January 28, 2010 czyli na pzrezeibienie u psa czerowne meiso ? pierwsze slysze ;D jutro ide do rzeznika bo tego akurat kupujemy najmneij Quote
Mada:) Posted January 28, 2010 Posted January 28, 2010 Moim zdaniem nic w minimalnych ilościach nie jest szkodliwe. Czosnek podawany regularnie powoduje niedokrwistośc, ale podawany raz na ruski rok 'coś tam' z siebie dobrego daje dla organizmu. Czerwone mięso z kolei też nie jest wskazane w dużych ilościach (podstawa diety), jednak tak, jak pisze Tacha, w trakcie przeziębienia podac można. Wówczas skutki jego podawania są porządane. :)Taki emoje dzisiejsze wnioski. Quote
bonsai_88 Posted January 28, 2010 Posted January 28, 2010 Też tak uważam ;). Czosnku czy cebuli w dużych ilościach podawać nie wolno... Birma dostaje 1-2 ząbki na miesiąc [waży prawie 20 kg]. Quote
panbazyl Posted January 28, 2010 Posted January 28, 2010 No w końcu czosnek jest na wampiry a nie na psy. Quote
filodendron Posted January 29, 2010 Posted January 29, 2010 Ktoś na forum pytał o żyworódkę pierzastą (nie mogę znaleźć tego wątku) - to niby taka alternatywa dla czosnku. Ma działanie wiruso-, grzybo-, bakteriobójcze. Trochę pogooglałam i jak dla mnie, to niekoniecznie jednak dla psa, bo to jakaś tropikalna roślinka. Ale zaczęłam się zastanawiać nad ziołami, które u nas rosną na łąkach, są zjadane przez owce i inne sarenki, więc teoretycznie za pośrednictwem ich żołądków mogą się znaleźć także w diecie psowatych. Konkretnie mam na myśli przywrotnik lekarski i dziurawiec - wszędzie tego pełno. Przywrotnik jest wszechstronnym ziółkiem, które dobroczynnie wpływa na przewód pokarmowy i różne organy wewnętrzne. Dziurawiec - wiadomo. Kiedyś jeździłam na hucułkach wypasanych na dziurawcowych łąkach - jakie to były spokojne koniki, miały wręcz stoickie usposobienie :) Dajcie jakieś zioła? Wiem, że pokrzywę można. Mniszka pewnie też Quote
bonsai_88 Posted January 29, 2010 Posted January 29, 2010 Filodendron coś tam daję na wakacje, ale jak to się nazywa to nie wiem... po prostu wiem, które gatunki roślin są najchętniej zjadane przez młodą [w lesie sama sobie "wypas" organizuje] i na ich bazie robię papki ;). Swoją drogą ostatnio dodaje też odrobinę imbiru do papki.... Quote
panbazyl Posted January 29, 2010 Posted January 29, 2010 u nas z zioł to pędzimy jakieś wina (pyszne z samych żółtych kwiatkow mniszka), a psy same pożerają różności na ląkach i w lesie, zazwyczaj zwykły perz jedzą. U nas roi się od wszelkiego zielsak - od kopytnika przez marzanki wonne, dziurawce (chyba, ze skup w pobliżu to miejscowi z korzeniami wykopią i na skup....). Quote
Bonsai Posted January 29, 2010 Posted January 29, 2010 Słuchajcie, a jakie ryby najbezpieczniej podawać na początek? Trochę obawiam się ości, więc poradźcie i uspokójcie! :) Quote
yuki Posted January 29, 2010 Posted January 29, 2010 Ja na początek dałam zwykłego śledziora i było dobrze, one nie mają jakiś twardych specjalnie ości. Quote
*Monia* Posted January 29, 2010 Posted January 29, 2010 Pierwszą rybą którą Shina dostała była głowa łososia, a teraz daję śledzie ale je tylko jak są trochę zamrożone (na balkon wyrzucam rybę a za jakiś czas psa ;)) bo inaczej nie da rady. Quote
arcana81 Posted January 30, 2010 Posted January 30, 2010 Co do ryb to polecam sardynki w całości i śledzie. Głowy z łososia można tez podać bez obaw. Inne ryby (pozostałe fragmenty łososia, makrele, dorsze itd.) ja mielę w maszynce do mięsa. Quote
filodendron Posted January 31, 2010 Posted January 31, 2010 Ale filet z dorsza czy mintaja można dać bez mielenia? * Zaczęłam ważyć to co daję i naprawdę wychodzi mi, że ten mój bandyta jest dużo za dużo w stosunku do tego, co wylicza barfowy kalkulator. Bonsai_88, Twoja Birma ma zdaje się też taką "ekonomiczną inaczej" przemianę materii - liczyłaś może ile procent masy ciała wcina królewna? Quote
bonsai_88 Posted January 31, 2010 Posted January 31, 2010 filodendron dawka dla niebiegającej Birmy [np. teraz jak ja i Smoku jesteśmy chorze - młoda przez ponad tydzien była wyprowadzana tylko 2-3 razy dziennie na krótkie spacerki] to około 4-5 %. Co prawda w takim wypadku też się trochę rusza [korzystam z niewybiegania i szarpię się z nią frisbee w domu] oraz ma więcej szkolenia. Ilość jedzenia wzrasta wraz z ilością ruchu, przy bardzo intensywnych, codzinnych treningach [20 km dziennie przy rowerze + 2-3 godziny spacerów = biegania po lesie] dochodzi ponad 1,5 kg dziennie. Waga u Birmy wacha się od 18 do 20 kg... Wyniki krwi miała świetne mimo dostawania tak dużych dawek jedzenia, a na mniejszych zaczynała chudnąć. Najwyraźniej ona po prostu potrzebuje dużo więcej jedzenia niż normalny pies ;). Suchej karmy też jadła dużo więcej niż było w dawce, bo inaczej zaczynała być wychudzona. Ps. Birma osiąga 20 kg jak siedzi w domu i dostaje mniej jedzenie ;). Jak biega to spala absolutnie wszystko mimo olbrzymich dawek. Po prostu franca jedna zatrzymała się na dawkach dla szczenikaów [gdzieś kiedyś czytałam, że szczeniak powinin dostawać 10% ;)] Quote
filodendron Posted January 31, 2010 Posted January 31, 2010 Hmm, to ja już nie wiem. Ten mój to taki znowu sportowiec nie jest ale jak zważyłam jego śniadanie, to mi wyszło, że na tym powinien dziś zakończyć jedzenie (23 dk papki z podrobami) a jesteśmy jeszcze przed głównym spacerem, z którego zawsze wraca głodny jak wilk. Na jakiej zasadzie można zepsuć wyniki krwi dużymi dawkami jedzenia (zakładając, ze pies nie tyje)? Quote
panbazyl Posted January 31, 2010 Posted January 31, 2010 A ja wczoraj w sklepie - czy będzie 10 kg korpusów kurzych (porcje rosolowe)? Pani ekspedientka. No będzie. A 20 kg będzie (znów ja). - No bedzie. To proszę 30 kg. I w ten sposób mam zapchaną całą zamrażalkę. I 45 zł mniej w kieszeni. Quote
yuki Posted January 31, 2010 Posted January 31, 2010 Bonsai Birma ma niezły spust, ale w sumie sie nie dziwię jak ma dziewczyna takie treningi :):):) Co do tych dorszy , ja daję w całośći i nic się złego małej nie dzieje, tak samo robię z łososiem. Tzn. kupuję akurat dzwonki z łososia, bo wyczaiłąm tanie w Biedronce, no ale nie wyciągam z nich niczego :) Quote
arcana81 Posted January 31, 2010 Posted January 31, 2010 [quote name='filodendron']Ale filet z dorsza czy mintaja można dać bez mielenia? * Zaczęłam ważyć to co daję i naprawdę wychodzi mi, że ten mój bandyta jest dużo za dużo w stosunku do tego, co wylicza barfowy kalkulator. Bonsai_88, Twoja Birma ma zdaje się też taką "ekonomiczną inaczej" przemianę materii - liczyłaś może ile procent masy ciała wcina królewna? Oczywiście jeśli filet, to można bez mielenia, ale z ośćmi ryba bardziej wartościowa ;) A co do dawki pokarmowej, to moja Saga zjada praktycznie ponad 3% dziennie - ma 2,5 roku, 1,5 roku po sterylce, a do tego jest zaprzęgowcem, który ma z natury mniejsze zapotrzebowanie na ilość żarełka (wolniejszy metabolizm), no i pięknie trzymamy wagę cały czas. Wiem, że inni barfiarze, właścicieli malamutów mają często problem z utrzymaniem właściwej wagi psa przy dawce 1-1,5% wagi ciała. Ja bym się tutaj nie przejmowała specjalnie wyliczeniami wspomnianego kalkulatora, bo pies najlepiej nam pokaże kiedy dostaje dość jedzenia. Quote
filodendron Posted January 31, 2010 Posted January 31, 2010 Arcana81, to mnie trochę pocieszyłaś, ale na co to idzie, całe to jedzenie u tego mojego bandyty? Chyba na porost wełny? Kalkulator na www.barf liczy 2%, liczby trzeba podać całkowite, więc mi wychodzi 20 dk dziennie, jeśli podam, że pies wazy 10 kg. To maciupeńko. Wyliczyłam sobie dokładniej (znaczy poprosiłam córkę :oops:) i 2,5% z jego rzeczywistej wagi (9,2 kg) to 23 deko; 3% to 27 deko. I to też marnie wypada - dziś dałam tej papki z podrobami 23 dk, potem kawałek szyi indyczej o wadze 15 dk, więc już mocno przekroczyliśmy wyliczenia nawet na 3% a szczerze mówiąc, to bida z nędzą jak na jego możliwości. Przydałaby się jeszcze kolacja. Wczoraj w ciągu dnia wtrząchnął cały korpus z kurczaka, z szyją i skrzydłami i poprawił kurzą łapą - niestety nie zważyłam tego, ale na pewno też było więcej niż 30 deko. A niestety nie mogę powiedzieć tak, jak Bonsai, że to taki metabolizm, bo Birma wsuwała równo także i karmę, a u nas na karmie to była mordęga - bez dosmaczania pies zjadał tyle, żeby podtrzymać funkcje życiowe i nic ponad to. No nic, będę ważyć dalej - może w przeciągu tygodnia albo dwóch to się jakoś wyrówna, bo czasem bywają takie dni, że czegoś tam nie chce zjeść ale i tak podejrzewam, że oscylujemy w okolicach 4-5% Quote
gops Posted January 31, 2010 Posted January 31, 2010 ale wasze psy jedza! moja jak zje caly korpus bez skrzydel to na kolacje ma tylko skrzydlo i to jest ponad 50 dk i wystracza jej skrzydelka je 4 to tez jest 45dk a nawet 50 dk no szyje indycze i skrzydla sa bardzo ciezkie zawsze ponad 50dk ja waze wszystko jak narazie :) i wage suka ladnie trzyma nie widze zeby chudla wiec jest okey Quote
*Monia* Posted January 31, 2010 Posted January 31, 2010 Moje małe samo sobie odważa jedzenie, bo pańcia wagi nie posiada :evil_lol:. Dzisiaj przed wyjściem zostawiłam jej ogromną szyję indyczą (brak czasu na dzielenie) i jak wróciliśmy za 7 godzin to szyja była zjedzona do połowy, a resztę zjadła w porze swojej kolacji. Mądre psisko z niej :razz:. Quote
gops Posted January 31, 2010 Posted January 31, 2010 [quote name='*Monia*']Moje małe samo sobie odważa jedzenie, bo pańcia wagi nie posiada :evil_lol:. Dzisiaj przed wyjściem zostawiłam jej ogromną szyję indyczą (brak czasu na dzielenie) i jak wróciliśmy za 7 godzin to szyja była zjedzona do połowy, a resztę zjadła w porze swojej kolacji. Mądre psisko z niej :razz:.[/QUOTE] ja jakbym zostawila nawet 2 takie szyje to moja by wpieprzyla hehe ona niesttey jesli o mieso chodzi umiaru nie ma zje tyle ile jej dam mam wage po suchej karmie jescze ;D i zawsze wszsytko waze Quote
pyzaija Posted January 31, 2010 Posted January 31, 2010 Bardzo proszę o wsparcie doświadczonych barfiarzy. Jestem dumnym i nieco przewrażliwoionym właścicielem w chwili obecnej 9 tygodniowego szczeniaka. Szczenior był wcześniej karmiony suchą karmą, dlatego stopniowo postanowiłam go przestawiać na barf - najpierw papki a później skrzydełko. No i wygląda na to że ze skrzydełkiem jest problem, bo kupka rzadka i śluzowata. Nie wiem co robić, bo: 1. Sucha karma od hodowcy mi się kończy, a najmniej ile mogę zamówić to 7 kilo, a mam nadzieję, że tyle aż nie będę musiała pakować w biednego psa. 2. Wiem że na samych papkach daleko nie pojedzie, potrzebne są kości. Mieszanie papki z suchym też nie wskazane. Jednym słowem czy mam nadal próbować te skrzydła, czy jednak przez pewien czas jeszcze trzymać się suchych bobkówl, do których nie mam przekonania i dopiero za jakiś czas próbować. Dzięki za pomoc. Quote
bonsai_88 Posted January 31, 2010 Posted January 31, 2010 Pyzaija jeżeli pies jest gwałtownie przestawiany na barf to przez jakiś czas [jeżeli dobrze pamiętam - jakieś 2 tygodnie] może mieć niefajne kupki - rzadkie albo bardzo twarde. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.