Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Tascha napisał(a):
Moja banda- wszystkie razem i każde z osobna, uważaja że ryba nadaje się wyłącznie do wytarzania się w niej -a z pewnoscią nie do celów spożywczych :eviltong:

ot francuskie pieski - perfume lubią!!! hehehe
A mój Hiszpan - czasem coś z ryby ruszy - moze być polski karp smażony, za to polska suka zeżre wszystko! Ostatnio kałamarnice w pomidorach. Inne "świństwa" w tym typie też...:evil_lol:

Posted

Sorki, że zbaczam z tematu, ale mój pies ostatnio zaczął bekać - tak śmierdząco bekać - po jedzeniu i nie tylko. O co chodzi? Powinnam się martwić, coś z tym zrobić?

Posted

Bonsai napisał(a):
Sorki, że zbaczam z tematu, ale mój pies ostatnio zaczął bekać - tak śmierdząco bekać - po jedzeniu i nie tylko. O co chodzi? Powinnam się martwić, coś z tym zrobić?



czesc Ola :) wlasnie o Tobie myslalam i twoim piesiu :)

a co jadl Piegusek szczegolnego? moze cos mu nie służy w diecie?

Posted

A moja suka dostała od mojej mamusi gnata w prezencie, bo się wczoraj skarżyłam , że ostatnio nie mogę dostać. W końcu udało mi się przekonać , żeby mi mama barfu nie psuła gotowanym jedzeniem jak ją odwiedzam z psiakiem. I od razu wyskoczyła z taką kością :D:D:D będzie jutro śniadaniować kundlica :)

Posted

moja suka nie ruszy zadnej ryby!!
probowalam juz wszystko chyba ;d
od filetow do calej ryby
lososia juz nawet chcialam dac, ale gdzie tam ;/
Shina jadła łososiową głowę, wcina wszelkie filety, a ten śledź jej nie podchodzi i koniec :roll:.
Młoda przedwczoraj chyba pobiła swój rekord w jedzeniu, nawet miałam na paragonie napisane ile ważyło więc wyjątkowo wiem :razz:. Otóż zaczęła dzień od michy papki warzywno-podrobowej, później zjadła 235 gram kości na obiad, a na kolację zjadła około 250-270 gram (bez kości liczę, bo kość została prawie cała), plus jeszcze kawałki mięsa na spacerze i karma z kuli smakuli. I nie była przejedzona, ale się najadła w końcu porządnie i spała spokojnie :cool3:. Wczoraj też dawałam ile akurat miałam rozmrożone i dzisiaj szczeniucha zrobiła strajk głodowy - dałam śniadanie i jeszcze nie zjadła, medytować tym razem zaczęła zamiast się modlić :evil_lol:. Gruba nie jest, ruszać się ma siłę, więc niech je na zdrowie (jak Hexa w tym wieku ;)).

Posted

betty_labrador napisał(a):
czesc Ola :) wlasnie o Tobie myslalam i twoim piesiu :)

a co jadl Piegusek szczegolnego? moze cos mu nie służy w diecie?


hej :) Miło, że o nas pamiętasz. :loveu:

Ostatnio nie wprowadziłam nic nowego do jego diety, dlatego się dziwię i nie mogę dojść przyczyny.

Posted

Kupiłam dziś nasz pierwszy tran (do tej pory była oliwa z oliwek i olej lniany). Aptekarka powiedziała, że na 9-kg pieska dawkować jak małemu dziecku, czyli pół łyżeczki dziennie. Dobrze mówi?
Tran będę podawać z papką warzywną, tej papki nie daję codziennie - czy wobec tego zwiększyć dawkę tranu tak, żeby to się tygodniowo skalkulowało?

Posted

Temat wspominany już kilka razy. Ja jeśli nie mam w okolicy sklepu, w którym mogłąbym kupić surowiznę, to podaję albo suchą (acana) albo mokrą karmę (np.bozita).

Posted

Endher napisał(a):
Po skończeniu worka TOTWu chciałabym przejść na BARF,czytałam o nim sporo i przeglądałam przykładowe jadłospisy,zastanawiam się tylko co zrobić gdy mamy jakiś wyjazd ? W lipcu jadę z psem na tygodniowy zlot a tam raczej nie wezmę zapasów mięsa na siedem dni,jak można sprawnie zastąpić BARF ? Nigdzie nie znalazłam o tym niestety informacji,słyszałam jedynie propozycję o podawaniu w tym czasie karmy 0% zbóż.

ja ze swoimi często jeżdżę na wystwy i to w lecie i do cieplejszych rejonow niż Polska. Nie wożę się z worami mięcha surowego, bo by mnie z busa wykopali na pierwszym postoju razem z takim worem i psem.... W takie podróże zabiram im albo suchą karmę - niechętnie jedzą, albo co zjadają chętnie - w konserwach coś psiego. Problemow z żołądkiem nie mialam nigdy - a dochodzil przeciez stres wyjazdowy, zmiana miejsca pobytu, wystawa... Jest to możliwe!
I ja swoim nie robię żadnych przygotowań do przejścia na dietę wyjazdową, ot tak z marszu im serwuję coś innego.

Posted

panbazyl napisał(a):
ja ze swoimi często jeżdżę na wystwy i to w lecie i do cieplejszych rejonow niż Polska. Nie wożę się z worami mięcha surowego, bo by mnie z busa wykopali na pierwszym postoju razem z takim worem i psem....

No moze nie pierwsza noc, bo jakbyś zamrożone na kośc wzięła to przez noc powinno wytrzymac- ale dłużej to faktycznie- nie byłoby czym oddychac hi,hi.
Ja też na wystawy biorę suche -szczególnie latem.W chłodniejszych miesiacach mozna zabrac coś w puszce, albo ugotowane ( nie zepsuje się tak szybko jak surowe), Na ostatnim dłuższym wyjeździe miałam zamrożony na kośc barf -wytrzymał spokojnie przez całą noc+dzień,i jako że nie było wtedy gorąco (jesień), nawet następny dzień rano psy miały resztki na sniadanko.A na potem jadły pieczonego kurczaka (na wystawie był totalny niejadek, który w innym miejscu to wogóle może nie jeśc czasami i momentalnie "się spala", więc musiałam się przygotowac odpowiednio) i suche żarełko ;)

Posted

panbazyl -wiesz, własie zastanawiam się dlaczego do tej pory na te dalsze wyprawy nikt nie brał turystycznej lodówki ? a takie zamrozone na kość miecho dla psa,można zapakować w worek foliowy (jak zacznie rozmarzać to nie przecieknie)+ w folię bąbelkową + wetknąc to wszystko w pudło styropianowe-jesli się nie posiada lodówki- wytrzymuje w stanie mrożonym dłuuugo- sprawdzone .

Posted

Wprawdzie z moim kundlem na wystawy nie jeżdżę ale zdarzają się nam inne wyjazdy. Jeśli jest to 1-2 dni to nie ma problemu - biorę te 2-4 porcje mocno zamrożone, opatulam mniej więcej tak jak pisze Tascha, ładuję do lodówki turystycznej i jest ok. Jak jechaliśmy na wakacje to kupiłam suchą karmę, ale też okazało się, że spokojnie mogłam zabrać zapas mięcha (zawsze gdzieś był dostęp do zamrażarki). Poza tym już w trakcie wakacji często udawało mi się wpaść przypadkiem na jakiś sklep mięsny i kupić coś świeżego. Także ja myślę, że jak ktoś chce to wykombinuje ;)

Posted

No ja przyznam, że liczyłam na to, że w razie wyjazdu pies przestawi się na suchą karmę równie bezproblemowo jak przestawił się z suchej na barf. Gdy jednak po dwóch miesiącach barfu dałam mu garstkę karmy na próbę, to podrażniła mu przewód pokarmowy. Nie żeby wielka rewolucja, ale całkiem zdrowo to to nie wyglądało. Może puszki sprawdzą się lepiej.

Posted

filodendron napisał(a):
Kupiłam dziś nasz pierwszy tran (do tej pory była oliwa z oliwek i olej lniany). Aptekarka powiedziała, że na 9-kg pieska dawkować jak małemu dziecku, czyli pół łyżeczki dziennie. Dobrze mówi?
Tran będę podawać z papką warzywną, tej papki nie daję codziennie - czy wobec tego zwiększyć dawkę tranu tak, żeby to się tygodniowo skalkulowało?


Pół łyżeczki dziennie to dość dużo, szczególnie przy codziennym podawaniu. Bardzo odradzam podawanie tranu codziennie bez przerwy, bo nadmiary witamin z każdym dniem się kumulują; przy podawaniu co tydzien ryzyko jest mniejsze.
Ja dorosłej suce 25 kg podaję tran raz na 2-3 tygodnie dużą stołową łyżkę; szczeniakowi trochę częściej, 2-3 razy w tygodniu po małej łyżeczce.
Witaminy zawarte w tranie są też np. w wątróbce, kwasy tłuszczowe w innych olejach... Tran powinien byc jednym z wielu źródeł tych składników, nie suplementem podawnym na okrągło ;)

Posted

No dobra, będzie na rok :) Data ważności opiewa na rok 2011 ;)
***
Martens, dzięki za radę, żeby nie odrobaczać psa w ciemno. Byliśmy dziś u weta zapytać, jak tam wczorajsze badanie koopki i nie ma żadnego życia wewnętrznego :)

Posted

Z tym badanie kału to też taka trochę niepewna sprawa jest. Generalnie powinno się badać kał trzy razy, żeby mieć pewność, że nie ma żadnych pasożytów. Niektóre jaja/larwy/dorosłe robale są obecne w kale tylko okresowo. Także jak mamy pecha to badając tylko raz kał może nam się paskud nie ujawnić.

Posted

Tak na dobrą sprawę to powinno trwać takie badanie około 2 tygodni, codziennie. Wiem, bo ja osobiście raz byłam badana na giardię (lamblię), i to kosmos tak codziennie z tym złotem latać. Ale dawniej my mieliśmy w Rzeszowie magistra Głowniaka, teraz podobno wyjechał do Wawy, a gośc jest ekspert pierwszorzędny!!

A tak z innej beczki, dziś kupiłam Igorowi skrzydła kacze 4 zł/ kg, kości mięsne wieprzowe, zwie się to country menu i to takie ludzkie skrawki mięsa z kością, no i rybę, śledzia patroszonego, śledzika już wszamał.

Posted

A to się powtórzy parę razy. Odkryłam gabinet tuż obok naszej "ścieżki spacerowej" - przyjemne z pożytecznym, wychodzi się z psem, po drodze koopke do pojemniczka i następnego dnia na spacerze można odebrać wyniki :)

Posted

filodendron napisał(a):
A to się powtórzy parę razy. Odkryłam gabinet tuż obok naszej "ścieżki spacerowej" - przyjemne z pożytecznym, wychodzi się z psem, po drodze koopke do pojemniczka i następnego dnia na spacerze można odebrać wyniki :)

ech... U nas żeby to załatwić w czasie spaceru to bym musiała 26 km w jedną stronę spacerować i drugie tyle nazad... Niezła pielgrzymka.

Posted

Ile badanie psiej kupy kosztuje??Bo też się przymierzam do tego....ale na razie w teori....ale w marcu musze podjąc decyzję czy pakuję w psy tabsy czy idę z kupami na badania.




Czy podajecie swoim psom mleko??

Takie z kartonu np Łaciate??

Moje piją od ponad miesiąca..Mambo przegieła ,bo ostatnio NA RAZ wypiła dwa litry (2L) mleka...swoje i Mafii....a pod wieczór gdy nalałam Mafii ,a ta wypiła z pół litra...to Mambo dopiło resztę....więc jeden pies wypił 2.5 litra mleka na dobę.....i się psychicznie nastawiłam na ROZPRYSK........i zero kup z rozpryskiem:evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...