furciaczek Posted January 11, 2010 Posted January 11, 2010 Mi chodzilo o to ze nie moglabym zabic czegos o co dbalam, czym sie opiekowalam, jak znam siebie to przywiazalabym sie do tej kozy, krolika itp prawie tak samo jak do psow i kotow.... Sama jestem wegetarianka, ale psy i koty moje barfuja od paru lat, wiem jak to wszystko sie odbywa i wiem ze to mieso ktore psy moje jedza bylo kiedys zwierzakiem. Ale mam rowniez swiadomosc tego ze mam w domu typowych miesozercow, i karmie ich tym co uwazam jesc powinny. Quote
bonsai_88 Posted January 11, 2010 Posted January 11, 2010 Tascha widzę, że mamy podobne poglądy odnośnie hodowli zwierząt na mięso ;). Myślę, że jak podzwonisz po miejscach, gdzie się króliki hoduje to sprzedadzą ci parę sztuk [przy 5 sztukach proponuję 3 samice + 2 samce ;)] Quote
Tascha Posted January 11, 2010 Posted January 11, 2010 furciaczek- jak ktos z takich czy innych względów jest wegetarianinem, to ja to szanuję i rozumiem,sprawa karmienia psów to troszkę co innego- sałata ich nie nakarmisz. Ale mi o innych ludzi chodziło-nie wegetarian. bonsai_88 -a dlaczego aż dwa samce na 3 samice? Quote
betty_labrador Posted January 11, 2010 Posted January 11, 2010 [quote name='Tascha']Ja nie mówię,że każdy kto je mięso ma sobie sam wyhodowac,zabic i zjeśc. Ale kazdy kto mięsko wcina musi miec świadomośc skąd ono się na talerzu wzięło. A jak tej świadomości do siebie nie dopuszcza, to może wypadałoby przestac to mieso jednak jeśc? Bo jak na mnie nie patrzyło wcześniej to mozna zjeśc? Ale patrzyło na kogos innego. Jak sie nie znało zwierzaka, zanim zwierzak przybrał postać schabu czy szyneczki to jest ok,to z czystym sumieniem mozna zjeśc tę szyneczke?Coś z tym sumieniem jest chyba nie tak... ja tez tak uważam.. kropka w kropke ;) nie cierpie jak ktos jedzący mięso np. wykrzykuje widząc na programie Animal lanet: jakie obrzydliwe te hieny, tak brutalnie rozszarpuja ofiare... itp. Eh. Kiedys kolezanka spytala mnie czemu nie jem miesa. Powiedzialam, ze dlatego bo przeraza mnie ich ubój . A ona na to: to po co to oglądasz i sie dowiadujesz w jaki sposób zwierzęta giną? :shake: :roll: no cóż... Quote
gops Posted January 11, 2010 Posted January 11, 2010 ja np po obejzeniu na jakims programie programu o robieniu hamburgerow w macdonaldzie i nugetsow co bylo naprawde obrzydle nie pzrestalam ich jesc, a 99% ludzi przestalo po tym programie hehe bo mi smkauja , i nie przestane tak samo mieso , wiem jak sa zabijane te zwierzeta,wiem ze kiedys zyly ,ale smakuje mi ich mieso i nie przestane go jesc znam ludzi karmiacych psy samymi warzywami, owocami ,nabialem ;/ bo sa wegetarianami dzisiaj suka zjadla 2 skrzydla kurze a na kolacje ma szyjke:) Quote
panbazyl Posted January 11, 2010 Posted January 11, 2010 Ja dłuuugo nie jadlam mięsa - kilka lat, ale to byl MOJ wybor. Moje psy jedzą to co jest jak najbliższe naturze psiej. Czyli mięcho właśnie... I uważam, ze tak jest ok. Tyle że z czasów niejedzenia mięsazostalo mi to, ze nie wezmę do ręki "żywego" mięcha, musi być zamrożone żebym go pokroiła.... Albo przez woreczek foliowy - wtedy mogę dotknąć, ale każdy ma jakieś swoje hople. Powtarzam raz jeszcze - dlugo nie jadlam mięcha, bylam dość mocno zaangażowana w sprawy ekologiczne, ba tworzyliśmy i stworzyliśmy ze znajomymi Rezerwat Biosfery Polesie Zachodnie, ale to byl moj wybor a nie moich psów. Gdyby wybraly jedzenie zboża to bym uszanowala ich potrzeby kulinarne. Quote
Mameczka Posted January 11, 2010 Posted January 11, 2010 Ja tez kiedys nie jadlam miesa z powodow podobnych do waszych.Teraz jem ale jakbym miala sama hodowac albo nawet kupowac od znajomego na zasadzie ta ladna swinke prosze mi zabic to bym znowu byla wegetarianka.Sama wiem jak to glupio brzmi ale niestety zeby jesc mieso musze nie myslec o tym skad ono jest.Napewno jednak gdybym miala tylko mozliwosc to kupowalabym mieso organic , ze zwierzat hodowanych i ubijanych z godnoscia. No a psy to inna kwestia moim zdaniem musza jesc mieso i koniec. Quote
furciaczek Posted January 11, 2010 Posted January 11, 2010 [quote name='Tascha']furciaczek- jak ktos z takich czy innych względów jest wegetarianinem, to ja to szanuję i rozumiem,sprawa karmienia psów to troszkę co innego- sałata ich nie nakarmisz. Ale mi o innych ludzi chodziło-nie wegetarian. [B] Ja szanuje ludzi ktorzy jedza mieso ;) Nie wiem czy doczytalas ale moje zwierzaki sa na Barfie od lat wielu, jestem zwolenniczka takiego karmienia i daleko mi do faszerowania psow tylko zielenina, dlatego ze ja jestem wege. Tylko nie potrafilabym zabic swojego zwierzaka- bo jesli o cos dbam, karmie, lecze automatycznie staje sie moim zwierzakiem ktore kocham. Staram sie zrozumiem ludzi ktorzy to potrafia i nie mam zamiaru krzyczec ze to jakies bestaialstwo itp itd ;) Ot lekko zszokowana bylam w pierwszej chwili tematem, ja z tych strasznie wrazliwych ludzi hihi ;) Quote
bonsai_88 Posted January 11, 2010 Posted January 11, 2010 [quote name='Tascha'] bonsai_88 -a dlaczego aż dwa samce na 3 samice? Na wszelki wypadek ;) Jak masz tylko 1 samca i cokolwiek się stanie [zwierzak zachoruje, okaże się bezpłodny -co się czasami zdarza... czy nawet padnie] to mam zastój w produkcji... a jak masz 2 to ryzyko jest dużo mniejsze Quote
filodendron Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 panbazyl napisał(a):Tyle że z czasów niejedzenia mięsazostalo mi to, ze nie wezmę do ręki "żywego" mięcha, musi być zamrożone żebym go pokroiła.... Albo przez woreczek foliowy - wtedy mogę dotknąć, ale każdy ma jakieś swoje hople. Miałam dokładnie tak samo. Latami. Od krojenia mięsa był mąż :) Barf mnie uleczył :evil_lol: Po rozwalaniu korpusu na drobne albo dzieleniu szyi indyczych dla psa, krojenie schabu bez kości dla nas to czysta i schludna robótka ;) *** A'propos wegetarianizmu - wczoraj trafiłam na dogo na wątek o zbilansowanych karmach wegetariańskich dla psów i kotów. Na wszystkim można zarabiać i jednak niektórzy karmią psa sałatą :) Quote
bonsai_88 Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Dla mnie karmienie psa czy kota sałatą to głupota - to są mięsożercy, mają zęby i układ pokarmowy nie przystosowany do jedzenie wyłącznie roślin [chociaż trochę podjadają ;)]... Quote
Tascha Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 filodendron napisał(a): A'propos wegetarianizmu - wczoraj trafiłam na dogo na wątek o zbilansowanych karmach wegetariańskich dla psów i kotów. Na wszystkim można zarabiać i jednak niektórzy karmią psa sałatą :) To to już czysta głupota... Quote
panbazyl Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Słuchajcie - jak mi się uda to będę mieć kontakt z producentem surowych mrożonek mięsno-kostnych. Na razie pracuję nad tym kontaktem. jeśli będzie to coś ciekawego to dam znać (znaczy się jeśli mrożonki będą w rozsądnej cenie) Quote
Bura Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 A ja z innej beczki... znajoma mi powiedziała, że jej kolega, pracujący w ubojni ostrzegał ją, że w mielonkach znajduje się mnóstwo odpadów - macice, jąrda itd... i że dlatego część psów po tych mielonkach ma problemy szczególnie hormonalne... ja tam nie kupuję mielonego, ale wiem, że wielu tak robi, bo to bardzo tanio, np w Jaśle takie mielone kosztuje 1,70 czy jakoś tak... Więc szczerze mówiąc ja już się boję wszelakich mielonek... Quote
filodendron Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 No właśnie, tak się trochę zapaliłam do idei mielonego mrożonego, ale przed chwilą wróciłam z zakupów z pełną siatą indyczych szyi, antrykotów wołowych, ogonów wieprzowych i żołądków kurzych i zaczęłam się zastanawiać - skoro mogę to kupić u siebie na osiedlu, nawet nie muszę w samochód wsiadać, bo mam pięć minut na piechotę, to chyba powinnam przy tym zostać. Przecież nawet nie mielę, bo pies sobie radzi sam. Nawet nie to, że podejrzewam mielonki o dziwną zawartość (choć to całkiem możliwe), ale skoro to mięso u mnie jest, jest dowożone niemal codziennie, to chyba nie ma co kombinować, bo przekombinuję :) (Pies jest jeden i ma 9 kilo, więc nawet nie jestem zmuszona aż tak bardzo patrzeć na cenę.) Quote
bonsai_88 Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Filodendron zazdroszczę dostępności różnych rodzajów mięsa na osiedlu ;). Ja właśnie wróciłam z zakupów, przy okazji kupiłam mięso dla Birmy - mam nadzieję, że na 2 tygodnie wystarczy.... Zgadnijcie ile mięsa musiałam kupić na 2 tygodnie [już całkowicie przeszłyśmy na barf] dla psa, który waży jakieś 18-19 kg + kota, którego chcę namówić na barfowanie ;)... Dodam, że do tego dochodzą ciapki warzywno-podrobowe [btw. udało mi się jelita kupić :)] dla psa, bo kot już na 100% odmówi. Ps. właśnie liczę ile kilo sama przytargałam do domu na raz... razem ze Smokiem, bo młody był zmęczony i odmówił chodzenia na nogach - musiałam go nieść Quote
filodendron Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 bonsai_88 napisał(a):Zgadnijcie ile mięsa musiałam kupić na 2 tygodnie [już całkowicie przeszłyśmy na barf] dla psa, który waży jakieś 18-19 kg + kota, którego chcę namówić na barfowanie ;)... Dużo za dużo niż wynika z barfowego kalkulatora?? :) Ten mój bandyta też dużo je. Nie liczyłam, ale na bank jest tego więcej niż 3% masy ciała :) Quote
bonsai_88 Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Filodendron powiedzmy, że trochę więcej ;)... Specjalnie dla tej francy latałam po mieście szukając ładnych ryb.... a ona co? A ona nie chce fląderki :(... Quote
panbazyl Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Macie rację, pewnie w mielonkach są różności - jak w hamburgerach - ale gdzie tego nie ma? Przefiltrujmy tylko nasz lodowki i to co na stole jest. utrwalacze, poprawiacze smaku, i choinka wie co jeszcze. Nawet nie wiemy czym są karmione kurczaki które kupujemy dla siebie do jedzenia. a co dopiero dla psa. Oczywiście, że najlepiej mieć wszystko ze swojego podwórka i wychowu, ale i tu sie nie ustrzeżemy przed środkami chemicznymi (na stonkę, na chwasty, na pędraki, na pleśń na....), choć można próbować, ale marchewka uprawiana tzw ekologicznie czyli bez żadnych wspomagaczy urośnie może i podobna do tej sklepowej, ale w środku będą miłe robaczki i z jednej marchewki po wykrojeniu robali zostanie nam ćwiatrka (to w momencie jak już przyzwyczaimy się do obecności robali w naszej marchwi, bo dla delikatnych - calość pójdzie do kosza...). Kiedyś się porwałam na produkcję warzyw w ogrodzie. Porażka.... a nasza żywność jeszcze ma smak. a moje piesy to ważą odpowiednio sporo, bo pies 45-46 kg a sunia 25-26. Chyba tyle ile wszystkie psy Taschy (no bez kaukaza). Quote
yuki Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Bonsai_88 moja jaśnie pani też fląderki nie ruszy, wygląda to tak jakby jej śmierdziała, taki ma wyraz pyska, za to śledzia zwykłego a i owszem :) Quote
Tascha Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Hi,hi,hi- no Ałmusia to waży spoooro ;)ale ona akurat mało je. Ja sie na produkcję warzywek nie nadaję- mam niby kawałek ogródka, ale albo mi "korzeniowe" robale zjedza, albo kozy wpadną i zjedza to co nad ziemią hi,hi.Ewentualnie konie rozwala płotek i tez popróbują czy smaczne; Albo jak w ostatnie lato deszczyk sobie pięknie popadywał i kompeltnie wszystko zarosło- to juz wtedy sama dobrowolnie kozy wpuściłam coby sobie pojadły -nie cierpię plewić :) Quote
*Monia* Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Shinulec nie chce zjeść śledzia.. Według mojego inteligentnego inaczej psa śledź służy do rzucania, memłania i zakopywania w dywanie:mad: Quote
gops Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 moja suka nie ruszy zadnej ryby!! probowalam juz wszystko chyba ;d od filetow do calej ryby lososia juz nawet chcialam dac, ale gdzie tam ;/ wsuwa az milo wszystkie miesne kosci jakie jej dam , za jajko to da sie pokroic ,miod kocha same pozytywy tego barfowania za rok pojdziemy na wyniki ;D to zobaczymy czy nam sluzy Quote
Tascha Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Moja banda- wszystkie razem i każde z osobna, uważaja że ryba nadaje się wyłącznie do wytarzania się w niej -a z pewnoscią nie do celów spożywczych :eviltong: Quote
panbazyl Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Tascha napisał(a):Moja banda- wszystkie razem i każde z osobna, uważaja że ryba nadaje się wyłącznie do wytarzania się w niej -a z pewnoscią nie do celów spożywczych :eviltong: ot francuskie pieski - perfume lubią!!! hehehe A mój Hiszpan - czasem coś z ryby ruszy - moze być polski karp smażony, za to polska suka zeżre wszystko! Ostatnio kałamarnice w pomidorach. Inne "świństwa" w tym typie też... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.