*Monia* Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 heheMonika, widze ze barf sluzy nie tylko psom Dokładnie :evil_lol:. U nas nie służy tylko Hexolinie, bo zawsze jakieś problemy po większej ilości kości są. Tata kość pozostałą po Shinulcu wolała wyrzucić niż dać Hexi, bo chciał mieć noc bez wstawania dodatkowego :roll:. Ja mam inne pytanie. Mam na barfie 11-tygodniowego szczeniaka, teoretycznie powinien jeść 4 razy dziennie, ale on zwyczajnie nie chce tak często, grymasi, zje trochę albo wcale przy niektórych posiłkach, jakby nie miał w ogóle okazji zgłodnieć. Od kilku dni jesteśmy na 3 i wszystko idzie jak w zegarku i pies przynajmniej się ożywia jak widzi miskę Można tak karmić, nic mu nie będzie? Moja też jadła 3 posiłki (i nadal je) i nic jej nie było, nie chudła ani nic złego się nie działo. U nas było spowodowane długim czasem spożywania posiłku (nawet do godziny jak większa kość), więc nie była po prostu głodna tak często i nie było sensu częstszego karmienia. Czasami obiadek ją nie interesował i wychodziły tylko 2 posiłki, bo zjadała kość dopiero na kolację :roll:. Quote
Margota Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 Martens napisał(a):Nie widzę przeciwwskazań, żeby czegoś nie dawać ;) No może z futrem ostrożnie :D Dzięki :) Mam nadzieję, że mu zasmakuje, bo inaczej będę na gwałtu rety szukała przepisów na potrawy z królika... Quote
Martens Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 Służę przepisem na potrawkę po francusku :) Monia, u mnie jest podobnie, bo mały na przykład dziś jadł gnatka z pół godziny, potem przerwa i znowu z pół godziny... Niedawno skonczył a to już by niby była pora drugiego karmienia :p Quote
*Monia* Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 No to już 2 posiłki zjadł ;). Tylko po takim podjadaniu trudno trafić ze spacerami, bo trawienie jest w sumie cały czas i w naszym przypadku było częstsze kupkanie :roll:. Teraz się już uspokoiło bo szybciej zjada, ale TZowi zawsze rano narobi jak ja jestem w pracy, i to bez względu na porę kolacji - chyba go bardzo lubi :diabloti:. Quote
Martens Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 Ehh, pół biedy z kupą, gorzej z laniem. Maly jest totalnie nieprzewidywalny, bo potrafi nasikać 20 min po spacerze, na którym sikał, albo nie sikać 4-5 h, kiedy np. śpi :shake: Quote
bonsai_88 Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 Martens tak na chłopski rozum to jeśli psiak nie chce jeść 4 posiłków i sam z siebie ogranicza się do 3 to nie ma sensu w niego więcej na siłę wpychać ;). Co innego, jakby na tych 3 chudł itp... - wtedy nie ma wyjścia. Quote
*Monia* Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 Co do lania to ja się wolę nie wypowiadać, bo moja młoda to istną powódź przez kilka godzin potrafiła zrobić (podkład nie był w stanie wsiąkać tego wszystkiego). A w nocy wytrzymać potrafiła 7-9 godzin. O sikaniu na łóżko wolę już zapomnieć :cool1:. Kupki tutaj na bieżąco opisywałam :evil_lol: Quote
Margota Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 Martens napisał(a):Służę przepisem na potrawkę po francusku :) Dziękuję, ale chyba nie będzie potrzebna:) Królik smakował. Przynajmniej mięso, bo jednak z kosteczkami sobie nie poradził. Nie wiem, może on zaczyna zęby zmieniać i go boli szczęka? Ale z drugiej strony kurzą łapkę pożarł... Nie wiem, ale memłał tego królika, memłał i nie pogryzł. Także królik poczeka w zamrażalniku na nowe zęby. Martwi mnie tylko, że w tych jego kupkach znajduję kawałki kości. I zastanawiam się dlaczego. Źle gryzie? Czy nie trawi kości do końca, bo coś jest nie tak? Twardość kości ma tu znaczenie? Bo myślałam, że tylko przy gryzieniu... W sensie pogryzł=strawi. Ostatnia rzeczą, jaką bym chciała zafundować mojemu psu to perforacja jelit... ;( Quote
Martens Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 U mojego okruchy kości trafialy się przez pierwsze kilka dni barfowania. Znaczy to po prostu że jakieś kawałki kości się nie rozpuściły w żołądku do końca. Perforacji jelita na pewno tym nie ufundujesz, bo okruszki czy drobne kawalki nie są w stanie tego zrobić. Co do zaczopowania, zaparć - trzeba psu po kościach podawać zawsze papkę warzywno-podrobową, albo jakiś kefir, dla rosnącego psa np. z odrobiną tranu. Zeby zawsze te kości miały się czym popchnąć. Napisz jaki stosujesz jadłospis. Quote
Identyfikator Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 Jeśli mogę słowo : maszynka do mielenia mięsa i kości tzw. :WILK : kurczak , nutria ,zając mieli na miazgę + olej z pestek winogron + wit B + warzywa to wesoły zdrowy piesek Quote
Martens Posted December 3, 2009 Posted December 3, 2009 Kurczę, może rodzina mi się zrzuci i pod choinkę mi "wilka" kupi? :evil_lol: Quote
Margota Posted December 3, 2009 Posted December 3, 2009 [FONT=Times New Roman]Posiedź trochę na zimnym betonie, to sama złapiesz ;) Mnie też nic innego nie pozostaje, bo jeśli to jest kościarka to zdecydowanie mnie na nią nie stać... nawet używaną.[/FONT] [FONT=Times New Roman][/FONT] [FONT=Times New Roman] [/FONT][FONT=Times New Roman]Jeśli chodzi o zaparcia/zaczopowania to nie zaobserwowałam. Nie ma też problemów z koopkaniem – żadnego piszczenia, ani innych niepokojących objawów. Tylko te kawałki kości… Czy taki długości ok. 1cm można jeszcze uznać za drobny?[/FONT] [FONT=Times New Roman] [/FONT] [FONT=Times New Roman]Do niedawna młody dostawał 4 posiłki dziennie i wypadało tak, że jeden z nich to były warzywa lub nabiał lub podroby. Teraz je trzy razy dziennie i żeby tak nie mieszać zrobiłam mu dni kostne i dni różne. Ale może lepiej wrócić do opcji jednego nie kostnego posiłku dziennie? [/FONT] [FONT=Times New Roman]Aktualnie na jego dietę składają się korpusy, skrzydła, szyje kurczaka, szyje indycze, mostki cielęce. Nabiał to chudy twarożek z kefirem plus jakieś siemię lniane, otręby, jajko, miód i tym podobne różności. Podroby – wiadomo[/FONT][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman]Poza tym młody raz dziennie dostaje łyżkę oleju z pestek winogron. Dzisiaj zakupię tran i olej lniany, który będę dawać na zmianę z tym z pestek. [/FONT] Quote
Martens Posted December 3, 2009 Posted December 3, 2009 Moim zdaniem wszystko ok... Przy każdej zmianie w jadłospisie typu zaprzestanie mielenia czy zmiaana ułożenia posiłków trzeba dać psu 2-3 tygodnie na przystosowanie się. Dopiero potem można obiektywnie powiedzieć, czy coś jest nie tak. Quote
Margota Posted December 3, 2009 Posted December 3, 2009 No to poczekamy aż się ułoży i mam nadzieję, że będzie już wszystko pięknie ładnie:) Dzięki:) Quote
Margota Posted December 3, 2009 Posted December 3, 2009 Dwa razy mnie się post wkleił... coś mi dogo szwankuje... Quote
filodendron Posted December 3, 2009 Posted December 3, 2009 Podtrzymajcie mnie trochę na duchu, bo ten mój bandyta znów cały dzień modli się nad mostkiem cielęcym - piękny, mięsny kawałek. Wczoraj było to samo nad kośćmi ze schabu (tymi miesiąc temu jedynymi zjadliwymi!). Dałam też ogon wieprzowy - i też nic. Już nie wiem, o co mu chodzi - jak zaczął jeść kurczaka zbyt łapczywie, to próbowałam karmić z ręki. Nie chciał, w ogóle ignorował żarło, dopiero jak odłożyłam, to wcinał i to szybko, za szybko. Z mostkiem cielęcym odwrotnie - czuwa przy nim albo próbuje "zakopać" w legowisku. Jak wezmę do ręki, to coś tam skubie, a najlepiej, jak nożykiem odkrajam małe kawałeczki mięsa - to wtedy jest pyszne. Ale sam się za to nie weźmie, choć chyba jest głodny - od rana nic nie jadł. Nagle jakaś taka ciapa z niego - nawet nie potrafi przytrzymać łapą kości, żeby oskubać ją z mięsa? Jeśli dajecie mięsną kość i pies nie bardzo się za nią zabiera, to zostawiacie mu ją do namysłu, czy chowacie do lodówki? Quote
Bonsai Posted December 3, 2009 Posted December 3, 2009 Mi się bardzo rzadko zdarza, żeby mój pies nie chciał kości, ale daję mu chwilę do namysłu odchodząc od niego na chwilę, a jak nadal duma - to zabieram. Dzień głodówki też się przyda. :) Quote
*Monia* Posted December 3, 2009 Posted December 3, 2009 Ja musiałam chować, bo Hexa polowała na niedojedzone kości a jej nie służyły. Młoda już nad jedzeniem się nie modli i dzisiaj zauważyłam, że się tucznik mały zrobił (ale sierść ma gęstą, więc po odjęciu kudłów jest ok). Kupiłam dzisiaj głowę łososia i 1/3 została pożarta. Podobno młoda śmierdzi niesamowicie (ja nie czuję), ale biega szczęśliwa i aż podskakuje z tej radości :lol:. Na początku długo myślała co to i po co, ale po namyśle zjadła :razz: Quote
Martens Posted December 4, 2009 Posted December 4, 2009 filodendron, ja bym dała spokój - nie chce, niech nie je. Pies jest świetnie przystosowany do jedno- czy nawet kilkudniowego postu. Może dawka jest trochę za duża i pies sobie to wyrównuje robiąc co jakiś czas strajk? Gdyby był głodny, to by zjadł :) Quote
filodendron Posted December 4, 2009 Posted December 4, 2009 Martens, on jest głodny, ale chce kanapeczkę z wędliną albo najlepiej samą wędlinę i kurczaczka z rosołu - chce miękkiego. :razz: Chodzi za mną i zagląda w każdy talerz. Nie umiem utrafić w jego smaczki, kurczę - nie mogę zapytać "na co masz dziś ochotę, skarbie?" Jakieś dwa lata temu trzymając się zalecanej tu dewizy, że pies się sam nie zagłodzi i że jak zgłodnieje, to zje, doprowadziłam go do takiego stanu, że groomerka ogoliwszy go z futra zawołała weta - i dostałam opiernicz za wychudzonego psa. Pod futrem nie było tego tak widać, karma stała w misce, on jadł, ale może jedną trzecią tego, co powinien. No i oczywiście od tamtego zdarzenia regularnie macam mu żebra i kręgosłup - czy aby za bardzo nie wystaje. Może nie na śmierć, ale zagłodzić się potrafi. Jak tak dalej pójdzie to barf w naszymy wydaniu będzie polegał na rozkładaniu różnych rodzajów mięs do wyboru do koloru. Jak w tych nowatorskich żłobkach, w których puszcza się raczkujące dzieciaki pomiędzy porozstawiane na podłodze rożne rodzaje jedzenia - żeby sobie same wybrały, co im instynkt dyktuje :evil_lol: Quote
Martens Posted December 4, 2009 Posted December 4, 2009 Może strzel mu biochemię krwi, wapń do fosforu...? Może mniej gnatów potrzebuje, a więcej miękkiego właśnie? Quote
gops Posted December 4, 2009 Posted December 4, 2009 ja coraz czesciej mysle nad wroceniem do barf karmilam suke krotko bo tylko przez miisiac ale bardzo jej sluzylo , jadla z apetytem nawet warzywa i owoce teraz od pol roku je sucha karme super premium dla psow aktywnych ale nie ma takiego efektu jak na barfie suka gdy jadla surowe miala wiecej energi tak mi sie wydaje mam tylko taki problem ze nie zawsze mam gdzie dostac takie kosci i mieso w normlanych cenach , a nie chce zeby wychodzilo drozej niz sucha karma miesiecznie nie raz pewnie bym musiala dawac sucha np co kilka dni i nie wiem czy to ma sens tak jej mieszac tak samo w wkacje nie mam mozliwosci dawania barfu bo jestemy na wsi gdzie niemamy lodowki same problemy z tymi psami no :) Quote
Martens Posted December 4, 2009 Posted December 4, 2009 Jeśli chodzi o chwilowe podawanie karmy np. na wyjeździe, to wiele osób robi tak i nie ma sensacji... Co do kości i mięsa to można kupować trochę na zapas i zamrażać - tylko nie zawsze jest na to miejsce. Quote
*Monia* Posted December 4, 2009 Posted December 4, 2009 My mamy malutką zamrażarkę i dajemy radę - po prostu sobie mrożonek nie kupujemy albo są ze 2-3 małe paczki czegoś. Dzisiaj wypróbowałam skrzydła gęsi i młoda zachwycona chodzi :). Podzieliłam skrzydło na 3 części i teraz tylko jedną dostała (ku jej niezadowoleniu, bo by chętnie pożarła więcej), a na kolację pozostałe dwie. W prawie kilogramowym opakowaniu były 3 skrzydła, więc mamy jeszcze jedzenia na półtora dnia. Nam barf wychodzi taniej niż karma. Moja szczeniucha waży już 13 kg :-o. Hexa ważyła tyle jak miała 3,5 miesiąca, ale młoda i tak mniejsza od niej miała być (chociaż w ciągu ostatnich tygodni podobno znowu sporo urosła) i ma zupełnie inne tempo wzrostu. Jak Shinę tydzień temu ważyłam to wyszło mi góra 12,5 kg, czyli się jej przytyło :razz:. Quote
filodendron Posted December 4, 2009 Posted December 4, 2009 Martens napisał(a):Może strzel mu biochemię krwi, wapń do fosforu...? Może mniej gnatów potrzebuje, a więcej miękkiego właśnie? Myślałam o tym, ale chyba za wcześnie. Policzyłam - dokładnie kombinujemy z surowizną 6 tygodni z tym że raz była wpadka z kośćmi i rzyganko, więc pies wylądował na diecie, a parę dni temu podałam pierwszy raz wątrobę i okazało się, że nie bardzo - po paru godzinach dostał biegunki, więc znowu ryż z marchewką. Dopiero się uczymy, co mu służy, co nie służy i trudno to nazwać Barfem, przez duże B - to faza eksperymentów. Papkę też powoli wzbogacam. Jeszcze nie wprowadziłam kurzych jajek (dostał kilka przepiórczych). Wszystko to jeszcze takie rozchwiane. Poza tym, jakkolwiek śmiesznie to zabrzmi, nie czuję się jeszcze gotowa na konfrontację z wetem w sprawie odżywiania, bo że do niej dojdzie, to pewne :nerwy: Póki co schowałam mostek cielęcy i dałam korpus. Zjadł od razu i ze smakiem Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.