Martens Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Sylwia M. napisał(a):Pytałam w sklepie gdzie kupuję korpusy mielone, Pan powiedział, że trzeba mieć specjalną maszynkę która nazywa się : kościarka. Dlatego nie robiłam prób w domu, daj znać jak Ci poszło? Boleśnie :p Raz maszynka mi odpadła z drzazgami szafki do której byłą przykręcona i mam gustowną siną pręgę na przedramieniu... Ogony są piekielnie twarde, kurze łapki to przy nich pikuś. Co grubsze kawałki waliłam na podłodze obuchem od mojego kościowego toporka, żeby jakoś dały się zmielić. Dzięki za info o "kościarce", już wiem co mam kupić jak nie daj boże któryś mój pies będzie musiał przejść na stałe na mielone. Na razie mam szczeniaka więc jeszcze góra 2-3 tygodnie i będzie jadł całe mam nadzieję. Quote
filodendron Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 panbazyl napisał(a): Na wyjazdach - konserwy lub suche. Czasem w domu daje im tez trochę suchego, ale jako urozmaicenie. I to się sprawdza, nie ma problemów przy przestawianiu psa z barfu na suche? Przestawiasz tak z miejsca, czy jakoś stopniowo? My jeździmy w góry i właśnie ten aspekt trochę mnie martwi - nie będę przecież tachać mięsnych gnatów w plecaku :) *** Martwi mnie jeszcze jedna rzecz u tego naszego początku barfowej drogi ;) Teraz, gdy pies już się przekonał do niektórych dań, których nie chciał jeść wcześniej - konkretnie chodzi o różne części kurczaka, to zaczął jeść może nie tyle łapczywie, co niestarannie. Twarde kości, typu żebra wieprzowe czy wołowe, to sobie pogryza cierpliwie krusząc na male kawałeczki. Natomiast szyje, skrzydła i korpusy z kurczaka gryzie z łatwością i to jest takie chapsnięcie - ile mu tam wejdzie do pyska, troszkę pokruszy, ale tak ledwo ledwo i od razu połyka. Sądzę, że połyka spore kawałki kości. Czy to nie jest ryzykowne? Tzn. wiem, że psy nie mają enzymów w ślinie i w przeciwieństwie do ludzi nie potrzebują tej fazy żucia do dobrego trawienia, ale czy nie ma ryzyka, że taki większy kawałek kości nie zostanie strawiony i w swej niezmienionej formie powędruje dalej powodując jakieś mechaniczne uszkodzenia? Quote
Tascha Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Żadnej kościarki do mielenia korpusów z kuraka nie potrzeba -rekami rozrywasz na mniejsze porcje, a potem wkładasz do maszynki,przelatuje ino mig...ale po kiego licha mielisz korpusy? ja hoduję miniatury i wcinają korpusiki niemielone ( no chyba,ze akurat mam cos do przemycenia w jedzonku dla nich to mielę,albo sa akurat małe szczenieta ;) Quote
Tascha Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 filodendron-spoko- pies nigdy nie pogryzie tak drobno i dokładnie jak miele maszynka-zawsze połyka mniejsze lub wieksze kawałki ;) ostatnio moje najmłodsze "dziecko" "upolowało"' sobie młodego kurczaka :/ ponieważ zlokalizowałam Cheetah razem z "dowodem zbrodni" dopiero w momencie jak była już w połowie zjadania kuraka, nie było wychowawczego sensu jej go odbierać;zjadła go razem z większością pierza, wnętrznościami, łapami,dziobem i wogóle wszystkim:D Cheetah ma 5 miesięcy i jest miniaturą:D niemielone jada od mniej wiecej 2miesiąca (czerwone mięsa),niemielony drób włączyłam około 3 miesiąca(wczesniej dostawała zmielony,ewentualnie kostke i chrząstkę z mostka kuraka) Quote
filodendron Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Tascha napisał(a):zjadła go razem z większością pierza, wnętrznościami, łapami,dziobem i wogóle wszystkim:D No, a mówią, że marketówki to złe karmy, bo tam wrzucają ptaki z pierzem i krowy z kopytami. Niedobrze, oj niedobrze :evil_lol: ;) Quote
Tascha Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Hi,hi,hi- niewłaściwie sformułowałaś :w suche wrzucają pierze i kopyta bez ptaków i krów :D:D:D do tego troszkę soi, troszkę zboza i różnych zapachowo-smakowych dodatków a swoja drogą- kopytka są bardzo dobrym uzupełnieniem w diecie psów,podobnie jak np końskie,czy tez kozie bobki :D o kopytka polecam sie pytac w najblizszych stajniach/stadninach -kiedy bedzie kowal-wtedy albo przyjśc z psem coby sobie od razu na miejscu pojadł, albo wybrać sie samemu z torebeczką -uwaga- kopytka smierdzą niemiłosiernie, nieprzyzwyczajone psy po większej ilości mogą częśc zwymiotować Quote
Tascha Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Post się nie chce edytować- kopytka sa doskonałym uzupełnieniem -bobki podobnie, ale jak by to ująć, na nieco innej płaszczyźnie uzupełnien;) Quote
filodendron Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Końskich odpadów nie będę podawać, bo ja karmię psa w mieszkaniu, więc bez przesady, dopiero jestem na etapie oswajania się z nieco zakrwawionymi kocykami, praniem ich w NASZEJ pralce, i tłumaczeniem znajomym, że nie zauważyłam zmian w zachowaniu (agresja po surowym) ;) ale tak z ciekawości zapytam, czy nie ma zagrożenia tężcem? No bo to w sumie niewiele trzeba, jakieś urazy dziąseł, np. po gryzieniu twardych kości Quote
Sylwia M. Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Tascha - ja kupuje mielone, bo moja jedna sunia połyka całe korpusy, a później wymiotuje. Ona zawsze pochłania wszystko w minutę (przypadłość schroniskowa - tak myślę) jest już u nas 3-y lata, nikt jej z miski nie zabiera, ale za jedzenie "sprzeda całą rodzinę". Dużej kości cielęcej nie połknie, musi z nią walczyć, ale małe łyka w całości. Martens -[FONT=Arial]a[/FONT][FONT=Arial] maszynkę masz w całości?[/FONT] Quote
karjo2 Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Filodendron, nie przesadzaj juz z tymi chorobskami, to nie osesek dwudniowy ;). A ciekawe ubarwienie okolicy, to kwestia czasu i oswojenia sie z tym, spoko. Quote
Martens Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Maszynka jeszcze teoretycznie bez zmian :) Gorzej ja :evil_lol: Quote
*Monia* Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Tak czytam o tym mieleniu i twierdzę, że moje małe to ze mną ciężko ma :evil_lol:. Ale już ładnie gryzie nawet najtwardsze kości, ząbki wszystkie już powoli wychodzą, mleczaki elegancko wypadły (jeden kieł długo siedział, był popękany, wstrętny, brudny bo piach w niego wchodził, ale kość go załatwiła :razz:) i świetnie wygląda. Nawet sierść jej nie wyłazi, co dla mnie jest czymś niespotykanym bo Hexa gubi tony kłaków. Kupki się unormowały i wszystko może wcinać bez większych sensacji. Ostatnio cytrusami się zajadam i młoda mi towarzyszy, więc zawsze coś jej spada. Wymiotów już żadnych nie ma od dłuższego czasu. Tylko nie wiem czy nie przesadzam z ilością, bo na kolację dostała pół przełyku i 5 łapek, na obiad sporą kość cielęcą, a na śniadanie przełyk taki większy (tak, wiem, pomieszałam, ale zaspałam wczoraj na psią kolację i nie mogłam już tego co zostało zamrozić, bo już trochę czuć było :roll:). Za to Hexolina mi chudnąć zaczyna i muszę się zebrać żeby jej badania zrobić. Niestety do 11go bez większej kasy jestem i muszę najpierw spróbować diety tuczącej, a po 11stym dopiero badania :roll:. Co do agresji po surowym, to ja się zgadzam z opinią 'ekspertów', bo moje szczeniątko to mała bestia się na barfie zrobiła i próbuje swoich pobratymców zeżreć :mad: (z jakiego zwierza mi mięso sprzedają to ja nie wiem, ale chyba jednak nie z cielaczków :diabloti:). A ciekawe ubarwienie okolicy, to kwestia czasu i oswojenia sie z tym, spoko. U nas ubarwione jest wszystko w promieniu kilku metrów, bo szczeniucha lubi mnie widzieć jak je. A najchętniej je na swoim podkładzie służącym również jako toaleta :splat:i nie zawsze jest przed 'spuszczeniem wody' :stupid: (oczywiście nie mam na myśli grubszych spraw ;)). Quote
JOMA Posted November 24, 2009 Posted November 24, 2009 No to moje psie nie mają się tak dobrze, na czas jedzenia zamykam je w łazience i to jeszcze oddzielnie coby duży odkurzacz schroniskowy nie zjadł mini estecie. Na szczęście coś twardszego i w całości jadają ze 2x tygodniowo to klaustrofobii mam nadzieję nie dostaną. Quote
bonsai_88 Posted November 24, 2009 Posted November 24, 2009 Filodendron twoj pies może faktycznie mieć tak jak moja wariatka ;). Birma [miała wtedy jakieś 17-18 kg] bez prawie kilograma BARFu dziennie zaczynała chudnąć. Teraz jest na suchym [po którym zatruciu przez ***** nieświeże mięso się wkurzyłam, bo to było za każdym razem mięso prosto ze sklepu] i nadal je mniej więcej 2 razy więcej niż powinna... Nie kłócę się z nią, bo wyniki ma idealne przy takich ilościach jedzenia, a i biega bardzo dużo... U mnie wszystkie psy zawsze jadły w wannie. Wzięło się to z problemów Birmy [paniczny lęk przed wodą - a kąpać ją trzeba... chciałam trochę "oswoić" wannę], ale do sprzątania było rewelacyjne :). Tylko ciapki były podawane w kuchni w misce No, kończę ten wywód i idę z Birmą na trening.... co by pobiegała :) Ps. Martens, miło że nas pamiętasz :).... swoją drogą śliczny jest ten twój niebieski ;) Quote
Tascha Posted November 24, 2009 Posted November 24, 2009 filodendron napisał(a):Końskich odpadów nie będę podawać, bo ja karmię psa w mieszkaniu, więc bez przesady, dopiero jestem na etapie oswajania się z nieco zakrwawionymi kocykami, praniem ich w NASZEJ pralce, i tłumaczeniem znajomym, że nie zauważyłam zmian w zachowaniu (agresja po surowym) ;) ale tak z ciekawości zapytam, czy nie ma zagrożenia tężcem? No bo to w sumie niewiele trzeba, jakieś urazy dziąseł, np. po gryzieniu twardych kości Eee,no cos Ty- zgrożenie tężcem masz wtedy, jak zarazki dostana się do rany kłutej,głebokiej, do której nie dochodzi normalnie powietrze (rana zasklepia się z wierzchu, a wtedy w środku pieknie rozwijają się beztlenowce). A kopytka jedynie smierdzą-nie brudzą ;) Kowal obcina jedynie brzeg kopyta, srednio o grubosci ok.1 cm, mozna taże nazbierać fragmenty przycietej strzałki (to takie bardziej miękkie- moje psy wyraźnie wybierają strzałke wlasnie) lub drobne fragmenty z przycietej podeszwy kopyta, ale to wszystko sa zwykle skrawki drobniutkie do powiedzmy 2 centymetrowych.Od czasu do czasu mozna psu zrobić taki prezencik-z pewnościa się ucieszy znowego smrodku do gryzienia ;):d Quote
panbazyl Posted November 24, 2009 Posted November 24, 2009 filodendron napisał(a):I to się sprawdza, nie ma problemów przy przestawianiu psa z barfu na suche? Przestawiasz tak z miejsca, czy jakoś stopniowo? My jeździmy w góry i właśnie ten aspekt trochę mnie martwi - nie będę przecież tachać mięsnych gnatów w plecaku :) *** Z miejsca. Problemów żadnych. A ja kupuję już mielone (ok 2 zł za kilo). Takie w zoosklepach - wygląda to jak kostka smalcu. Mrożone. czasem ktoś z gości wyciągnie mi z zamrażalnika i się bardzo dziwi, że jakiś ten zepsuty chyba.... hehehe Tam są już ganciory mielone, ie na pyłek, ale zmielone, więc psisko nie zwraca gnatów. A jak mam dobry humor to świeże z "miasta" im przywożę. Quote
filodendron Posted November 25, 2009 Posted November 25, 2009 Muszę popytać o takie mrożonki. Mój bandyta coś smrodków chyba nie lubi. Wczoraj kupiliśmy rybę pt. krąp - taka mała, zgrabna była, w sam raz, żeby sobie pstryknąć pamiątkowe fotki jak z Animal Planet - z jeden strony pyska głowa, z drugiej ogon, niczym niedźwiadek w rzece. Mąż się ustawił z aparatem, córka z kamerą a pies powąchał, odsunął się z obrzydzeniem, spojrzał na nas z głębokim wyrzutem po czym schował się pod stół ;) Z surową wątrobą było to samo :) Aktualnie ma fazę kurakową - nic tylko skrzydła i szyje. Może to taki model, że będzie jadł przez tydzień jedno, potem drugie i trzecie. I jakoś mu się to w dalszej perspektywie zbilansuje. Quote
Margota Posted November 25, 2009 Posted November 25, 2009 Witam wszystkich, Uff, ponad tydzień mi to zajęło, ale przeczytałam całość. Od dwóch miesięcy (czyli od początku własciwie) barfuję z moim australiczykiem. Młody ma aktualnie prawie 4 miesiące i generalnie wszystko ładnie zjada i nie mam z nim większych problemów. Aczkolwiek ostatnio martwi mnie trochę rożnorodność jego koopek... A to rzadka, a to biało-zielona, a to okrutnie woniejąca... Mało takich wzorowych... I zastanawiam się dlaczego. Pies dostaje trzy posiłki dziennie aktualnie: dwa to kości, a trzeci warzywa, podroby lub nabiał/dodatki. I tak się zastanawiam, czy zostawić taki podział, czy lepiej mu nie mieszać tak bardzo? W sensie robić mu dni tylko kostne i dni tylko warzywne? Drugie pytanie, które mnie nurtuje to od kiedy psu daje się już 2-3%? Bo te 10% dziennie to zaczyna być dużo, a on dokładnie tyle je... Pewnie jakbym mu dała więcej to i więcej by wciągnął, bo żerty jest;) I trzecie - jakie jeszcze miękkie kości polecacie dla szczeniaka? Bo wbrew pozorom i temu co zostało tu napisane, przy szczeniaku trudno oróżnorodność. Podstawą jest ten nieszczęsny, nafaszerowany antybiotykami kurczak, oraz mostki cielęce. Z indyka jeszcze szyje. Reszta jest za twarda po prostu. Nie może sobie dać rady ze skrzydłami indyczymi ani z innym drobiem. Męczy się z tym długo, a później traci cierpliwość, gryzie niedokładnie, a później tymi koścmi koopka. Czy kacze/gęsie korpusy są porównywalne do tych z kurczaka? A królik? Miękkie ma kości? Jakieś inne pomysły może? Miałam jeszcze jakieś pytania, ale skleroza... Jak mi się przypomni to nie omieszkam się odezwać:) Quote
Martens Posted November 25, 2009 Posted November 25, 2009 [quote name='Margota']Aczkolwiek ostatnio martwi mnie trochę rożnorodność jego koopek... A to rzadka, a to biało-zielona, a to okrutnie woniejąca... Mało takich wzorowych... I zastanawiam się dlaczego. Pies dostaje trzy posiłki dziennie aktualnie: dwa to kości, a trzeci warzywa, podroby lub nabiał/dodatki. I tak się zastanawiam, czy zostawić taki podział, czy lepiej mu nie mieszać tak bardzo? W sensie robić mu dni tylko kostne i dni tylko warzywne? Drugie pytanie, które mnie nurtuje to od kiedy psu daje się już 2-3%? Bo te 10% dziennie to zaczyna być dużo, a on dokładnie tyle je... Pewnie jakbym mu dała więcej to i więcej by wciągnął, bo żerty jest;) I trzecie - jakie jeszcze miękkie kości polecacie dla szczeniaka? Bo wbrew pozorom i temu co zostało tu napisane, przy szczeniaku trudno oróżnorodność. Podstawą jest ten nieszczęsny, nafaszerowany antybiotykami kurczak, oraz mostki cielęce. Z indyka jeszcze szyje. Reszta jest za twarda po prostu. Nie może sobie dać rady ze skrzydłami indyczymi ani z innym drobiem. Męczy się z tym długo, a później traci cierpliwość, gryzie niedokładnie, a później tymi koścmi koopka. Czy kacze/gęsie korpusy są porównywalne do tych z kurczaka? A królik? Miękkie ma kości? Jakieś inne pomysły może? Różne są szkoły, ale ja bym tak bardzo nie mieszała... U młodego psa co prawda to wszystko leci szybciej i można podać przykładowo rano kości a wieczorem warzywa, ale ja jestem raczej zwolenniczką zasady "nie wszystko naraz" ;) Podajecie nabiał? Dodatek kefiru i jogurtu naturalnego co kilka dni mógłby wspomóc trawienie. Przy rosnącym psie trzeba być bardzo elastycznym i dostosować się. Nie ma tak, że 10% a potem nagle 2-3... Te 2-3% to orientacyjna dawka dla psa, który nie rośnie - aczkolwiek są odstępstwa w obie strony. Dla psa rosnącego porcja maksymalna to 10% wagi - i u takiego psa dostosowujemy się do apetytu i potrzeb - jesli je 10% i nie tyje, znaczy że tyle potrzebuje. Z czasem, w miarę jak wzrost jest coraz wolniejszy, ta ilość pewnie się trochę zmniejszy. Królik mam miękkie kości i jest bardzo fajny, niealergiczny, tylko jedna wada - w postaci mięsa drogi i trudno go dostać. Jeśli masz działkę, polecałabym raczej zainwestować w przydomową hodowlę królików lub kupowac sztuki żywe, i we własnym zakresie przerabiac na barf (wiem, dla wielu osób to straszne - dla mnie akurat nie byłby to problem, nawet mam nieco wprawy), no ale czego się nie robi dla psiaka. Młodemu psu kości których nie może pogryźć można podac mielone. W maszynce do mięsa idzie zmielić ogony wieprzowe na przykład; do twardszych trzeba mieć specjalną maszynkę albo solidnie pomiażdżyć je wcześniej obuchem toporka :cool1: Quote
panbazyl Posted November 25, 2009 Posted November 25, 2009 U mnie z nabialem jest spory problem, bo sunia go jada, ale pies wcale - dostałam go jako juz uksztaltowanego żywieniowo psa z Hiszpanii a tam nie znają co to ser bialy czy twaróg, więc mój pies tego nie jada... Czasem żóltego sera trochę zje i to wszystko. Quote
Margota Posted November 25, 2009 Posted November 25, 2009 [quote name='Martens']Różne są szkoły, ale ja bym tak bardzo nie mieszała... U młodego psa co prawda to wszystko leci szybciej i można podać przykładowo rano kości a wieczorem warzywa, ale ja jestem raczej zwolenniczką zasady "nie wszystko naraz" ;) Podajecie nabiał? Dodatek kefiru i jogurtu naturalnego co kilka dni mógłby wspomóc trawienie. Przy rosnącym psie trzeba być bardzo elastycznym i dostosować się. Nie ma tak, że 10% a potem nagle 2-3... Te 2-3% to orientacyjna dawka dla psa, który nie rośnie - aczkolwiek są odstępstwa w obie strony. Dla psa rosnącego porcja maksymalna to 10% wagi - i u takiego psa dostosowujemy się do apetytu i potrzeb - jesli je 10% i nie tyje, znaczy że tyle potrzebuje. Z czasem, w miarę jak wzrost jest coraz wolniejszy, ta ilość pewnie się trochę zmniejszy. Królik mam miękkie kości i jest bardzo fajny, niealergiczny, tylko jedna wada - w postaci mięsa drogi i trudno go dostać. Jeśli masz działkę, polecałabym raczej zainwestować w przydomową hodowlę królików lub kupowac sztuki żywe, i we własnym zakresie przerabiac na barf (wiem, dla wielu osób to straszne - dla mnie akurat nie byłby to problem, nawet mam nieco wprawy), no ale czego się nie robi dla psiaka. Młodemu psu kości których nie może pogryźć można podac mielone. W maszynce do mięsa idzie zmielić ogony wieprzowe na przykład; do twardszych trzeba mieć specjalną maszynkę albo solidnie pomiażdżyć je wcześniej obuchem toporka :cool1: Dzięki za odpowiedź - przestanę mu mieszać i zobaczymy jaki będzie efekt. Kefirek pies dostaje, owszem. A co do królika to akurat mam taki fajny, mały mięsny sklep, gdzie można sobie zamówić, także nie ma problemu:) Cenę też jakoś przełknę - czego się nie robi dla pupilka :D Spoko, nie zamierzam dać mu w środę 10% a w czwartek 2% ;) Tak się tylko zastanawiam kiedy mniej więcej zaczyna się to zapotrzebowanie zmieniać, bo zdaje się, że barfowe tabelki rocznego psa traktują jako szczeniaka dalej? Specjalnej maszynki kupowała nie będę - trudno. Młody do wymiany zębów "przemęczy się" na tym, co może sam zmielić;) Quote
Martens Posted November 25, 2009 Posted November 25, 2009 Co do tabelek - niektórzy traktują mnie tu trochę jak barfowego guru:oops::lol: a w życiu nie korzystałam z żadnej tabelki... Roczny pies - zależy: w przypadku małej rasy pies w tym wieku dawno zakończył wzrost i jest pod każdym względem dorosły, a u dużej - zaczyna się ważny okres budowania masy mięśniowej... Quote
filodendron Posted November 25, 2009 Posted November 25, 2009 Martens napisał(a):Ja myślę, że wie co robi ;) No nie wiem, gdybym miała liczyć na jego instynkt, to wyszłoby na to, że najzdrowsze są matyjasy i ziemniaki z gulaszem ;) Oraz ryż z gotowanym kurczakiem w każdych ilościach :) Ten królik mnie natchnął trochę - u mnie są mrożone, to chyba też można rozmrozić i dać na surowo? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.