*Monia* Posted September 14, 2009 Posted September 14, 2009 No właśnie mi coś nie pasowało w wyliczeniach i dlatego pytam ;). Quote
yuki Posted September 14, 2009 Posted September 14, 2009 No właśnie przy szczeniakach jest inaczej liczone, wyczytałam właśnie ze powinno się podawać 10 % masy szczeniaka, czyli wyszło ok :) Quote
*Monia* Posted September 14, 2009 Posted September 14, 2009 To maluch tak dużo ma jeść :-o. Gdzie jej się to zmieści :evil_lol:. Do tej pory jadła karmę i gotowane trochę (ale po kurczaku gotowanym przedpokój do zmywania :shake:). W sumie taniej wychodzi barf niż karma dla takiego sryla - marchewka np. u nas w sklepie wychodzi po 10 gr za sztukę, a kości i skrzydła też nie są jakieś drogie. Szczyl Hexolinie właśnie wgryza się w szyję, więc surowizna działa :multi: :evil_lol:. Quote
yuki Posted September 14, 2009 Posted September 14, 2009 Na początku będzie Ci się wydawać trochę dużo , ale możesz to srylowi spokojnie dzielić na 4 porcje dziennie, to mu się zmieści :cool3: potem będzie to 2, 3 % masy ciała. Teraz sobie rośni eto potzrebuje duuuużoo różności. Hehe, żeby Ci Hexoliny nie pożarł :evil_lol: Quote
Kateczka Posted September 14, 2009 Posted September 14, 2009 piękne zdjęcie:loveu: aż lżej na sercu....jak pomyślę, ze moja sunia od zeszlego roku też ma takie skrzydełka Quote
*Monia* Posted September 14, 2009 Posted September 14, 2009 yuki napisał(a):Na początku będzie Ci się wydawać trochę dużo , ale możesz to srylowi spokojnie dzielić na 4 porcje dziennie, to mu się zmieści potem będzie to 2, 3 % masy ciała. Teraz sobie rośni eto potzrebuje duuuużoo różności. Hehe, żeby Ci Hexoliny nie pożarł Cały czas je 4 posiłki, chyba że nam wyjazdy wypadają to wtedy 3 i smaki jakieś (jak by dostała całą porcję to i tak by zwróciła :roll:). Tylko jak mam to dzielić? Muszę się jeszcze doedukować o szczylach, bo już się mi pozapominało jak takie małe stworzonko działa ;). Poprzednia tymczasowiczka byla niejadek i nic ją nie ruszało, Hexa była (i jest) żarłok, a ta za to wampir :evil_lol:. Ciekawe jaka będzie kolejna mała paskuda.. Hexolina się nie da pożreć, najwyżej ją trochę nadgryzie i przynajmniej kolacja z głowy :cool3:. Quote
yuki Posted September 14, 2009 Posted September 14, 2009 Co do dzielenia to był gdzieś na któryms z wątków jakiś link wrzucony, to moze poszukaj bo ja już nie pamiętam na którym , ale powinnaś znaleźć :) Quote
*Monia* Posted September 14, 2009 Posted September 14, 2009 Poszukam. Dzięki za rady, bo ja to kompletny nie barfowiec jestem ;) (surowe to tylko kurze łapki Hexi bierze do paszczy). Quote
Ewcia38 Posted September 14, 2009 Posted September 14, 2009 *Monia* napisał(a):Poszukam. Dzięki za rady, bo ja to kompletny nie barfowiec jestem ;) (surowe to tylko kurze łapki Hexi bierze do paszczy). Spokojnie nauczy sie ...moje juz poluja nawet na myszy:cool3::cool3: Quote
*Monia* Posted September 14, 2009 Posted September 14, 2009 Na myszy to Hexa poluje co nie budzi mojego entuzjazmu i od razu mi się niedobrze robi :cool1:. Ptaszka upolowała raz, raz złapała i już więcej nawet nie próbowała :diabloti:. Spróbowalam jej dać szyjkę indyczą i patrząc na szczeniaka zjadła. Ale znając Hexy szczęście to przy kościach znowu bym musiała sobie pierwszą pomoc przypominać :shake: (2 czy 3 razy się dusiła kawałkiem surowej kości cielęcej i rękę do gardła musiałam wsadzać :shake:), więc mi nawet na rękę że woli gotowane czy suche. A małą chyba brzuch po tych kościach boli (dostała w sumie 2 mniejsze ze skrzydła indyczego i marchewkę po tym), bo się wierci i stęka. Nawet Hexa dała się jej przytulić do siebe, co normalne nie jest :roll:. Quote
yuki Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 Monia spokojnie, taka zmiana diety nie zawsze przychodzi łagodnie, obserwuj ją i zobacz jak się zachowuje. :) jakie koopki wyszły? Quote
*Monia* Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 Kupa pierwsza ok, a druga brzydka. Do tego rano zwymiotowała kawałek kości :shake:. Spróbujemy teraz z kośćmi cielęcymi zamiast indyczych jak znajdę gdzieś w okolicy i w razie czego karmę kupię (najwyżej na nagródki dla psów będzie jak się uda z surowym). Psy po śniadaniu, więc mam możliwość wyjścia na zakupy ;). Quote
yuki Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 Monia, może sryl nie do końca gryzie kości. Spróbuj taka szyję trzymać tak żeby mógł porządnie zmielić w ryłku kochy i mięso . Quote
Martens Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 *Monia* napisał(a): A małą chyba brzuch po tych kościach boli (dostała w sumie 2 mniejsze ze skrzydła indyczego i marchewkę po tym), Hmm a nie za dużo tego naraz jak na szczeniaka? Kość z indyka nie jest z tych najlżej strawnych, tym bardziej cielęca. Na początek lepsze by były szyje i korpusy z kurczaka. No i te dawkowanie, 10% masy ciała, litości :evil_lol: Chyba nie spotkałam jeszcze szczeniaka, który by tyle zjadał ;) Taka liczba może mieć sens przy intensywnym wzroście u kilkumiesięcznego podrostka, ale i wtedy trzeba ją traktować jako przybliżoną. Szczyle najlepiej karmić "na oko"; jak bardzo głodne to trochę więcej, jak nie chce to mniej; i patrzeć, czy się nie zaokrągla albo nie chudnie za bardzo. Quote
yuki Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 No ja tak wyczytałam z tymi 10 % na stronce poświęconej Barfowi :) w sumie szczyl jest w okresie intensywnego wzrostu, ale mnie się też osobiście wydaje , że to może być za dużo. Ale spotkałam też szczeniaka który gdyby mógł to by zjadł i z 50 % masy ciała, a że pańcia nie odpowiedzialna to ma teraz beczułkę zamiast psa w domu ... Quote
Martens Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 Ja również czytalam gdzieś o tych 10% ale w praktyce jest to zazwyczaj niewykonalne. Powinno być tam raczej napisane, że niektóre szczeniaki w niektórych okresach wzrostu mogą zjadać do 10% swojej masy. Ja przy barfie u psa rosnącego jestem raczej za karmieniem "do woli" plus kontrola masy ciała, wyglądu, tempa wzrostu, otłuszczenia (żebra). Quote
yuki Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 Tu to wyczytałam : PSIEJSTWO CZARODZIEJSTWO Quote
Marta i Wika Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 10% u szczeniora jest realne, tyle że musi być rozbite na kilka posiłków! A skrzydła indycze - też uważam, że to nie są rewelacyjne kości na początek. Szczególnie te długie, grube. "Porcje rosołowe" - czyli korpusy kurczaka, skrzydełka kurczaka, szyje indycze, ewentualnie duże kości cielęce do ogryzania. Quote
*Monia* Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 A byłam przekonana, że ten indyk będzie najlepszy :oops:. Oglądałam porcje rosołowe i szyje, ale jakoś te maleńkie kosteczki do mnie nie przemawiały, a tu się okazuje że najlepsze właśnie to. Jak do jutra kupki się jakoś nie polepszą (nieciekawe są, jasne i wodniste :shake:) to na karmę będziemy musialy przejść :roll:. Te kości dostała na podwieczorek i kolację, więc za dużo raczej nie. Ta paskuda gryźć nie chce i jak trzymam to jest gorzej, bo je łapczywiej. Wyjść z kuchni też nie mogę, bo stara się wtedy połknąć jak najszybciej i biec za mną :shake:. Kości dla niej chyba muszą być duże, bo ona łyka wszystko co surowe szybko. Gotowane i karmę je spokojniej. Już nie wiem co z tym srylem paskudnym zrobić :mad:. Chcę ją już na stałe na coś przestawić, żeby nowi właściciele kombinować nie musieli. Hexę gotowanym zawsze karmiłam 'na oko' i jak mi się utuczyła trochę to po prostu zmniejszyłam porcje. Jak była młoda to karmy też nie odmierzałam jakoś specjalnie i ładnie rosła, trzymała linię Quote
Marta i Wika Posted September 19, 2009 Posted September 19, 2009 *Monia* napisał(a):Oglądałam porcje rosołowe i szyje, ale jakoś te maleńkie kosteczki do mnie nie przemawiały, a tu się okazuje że najlepsze właśnie to. Szyje mają maleńkie kosteczki? One właściwie wcale kostek nie mają. Same chrząstki. Korpusy zresztą też, kostek jest niewiele, trochę przy żeberkach, ale one są bezpieczne. Fajne są też takie cielęce kości, "kość typu kość", jak u psa Reksio. Pies nie jest w stanie łyknąć - musi ogryzać, bo to wielkie jest. Tylko tę środkową część lepiej zabrać, bo twarda. Quote
Bonsai Posted September 19, 2009 Posted September 19, 2009 Ostatnio z moim Piegusem zrobił się problem. Na początku nowej diety mój pies bardzo lubił surowiznę, jednak nie był strasznie zachłanny - gdy nie był głodny po prostu nie jadł, co jakis czas robił sobie dzienną głodówkę. Ostatnio niestety jest zupełnie na odwrót - daję mu 300-400g surowego (na 20 kg wagi) i mimo to jest wiecznie głodny, co więcej -żebrze o jedzenie, czego nigdy nie robił. Najgorzej, że ostatnio ukradł z blatu kuchni drugą porcję kurczaka - i zjadł na raz porcję na dwa dni. Jest wiecznie głodny! A więcej porcji dawać mu nie mogę, bo już nieco przytył (+1kg) i musiałam ziwększyć mu dawkę ruchu. Pytanie, czy Wy też tak mieliście, że po pewnym czasie na tej diecie pies zrobił Wam się nieprzytomnie głodny? Co robić? Odstąpić chwilowo od BARFu? Dodam, że jednak ta dieta bardzo nam pasuje, poza tym odkąd ją stosujemy Pieg nie miał ataku padaczki... Z drugiej strony zaczyna sie robić nieoliczalny myśląc cały czas o jedzeniu, boję się, że np. zacznie zjadać coś na spacerach. Quote
karjo2 Posted September 19, 2009 Posted September 19, 2009 Idzie zima, normalne, ze zwierzeta zaczynaja wiecej jesc, przybieraja troche na wadze. Skoro strasznie glodny, to zwieksz ilosc papki warzywno-owocowej. Quote
Dynamique Posted September 19, 2009 Posted September 19, 2009 karjo2 napisał(a):Idzie zima, normalne, ze zwierzeta zaczynaja wiecej jesc, przybieraja troche na wadze. Skoro strasznie glodny, to zwieksz ilosc papki warzywno-owocowej. Dokładnie. Mojemu też znacznie poprawił się apetyt - nie jest już gorąco. W wakacje schudł mi 1 kg i na pewno teraz chcę to 'nadrobić'. Śmiejemy się, że 'zniera tłuszczyk na zime' :evil_lol: Quote
Marta i Wika Posted September 19, 2009 Posted September 19, 2009 Czasem psy jedzą ogólnie więcej i są bardziej żarłoczne, gdy brakuje im jakiegoś składnika w diecie. Spróbuj zmienić proporcje, urozmaicić żarcie, dawać jak najbardziej różnorodne rzeczy, wszystko co Ci przyjdzie do głowy, może z czymś trafisz. A może o coś konkretnie żebrze bardziej? Wika ma takie fazy, czasem widać że potrzebuje akurat węglowodanów, wtedy oleje surowego kurczaka, a da się pokroić np. za kartofla który pozostał z obiadu. Czasem po prostu sępi o jabłko, które normalnie obeszłaby szerokim łukiem. A innym razem tylko mięso i nic innego. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.