Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

gops napisał(a):
a jak jest z kurzymi lapami? kupilam 1 kg i daje codziennie po jednej czasem dwoch ;)
gotuje je zeby obydwa zjadly (jeden surowego nie ruszy )
i niewiem czy moge je troche posolic? i jak zostaje taka galaretka jakby to moge im ja dac? zmienia sie jakos wartosc odzywcza jak ugotuje?


1. Nie radziłabym dawać gotowanych kości psu.
2. Po co je solić? Dla psa to żadna wartość odżywcza, wręcz przeciwnie.
3. Galaretka jest jak najbardziej wskazana do podania.
4. Jak ugotujesz, kolagen i inne pożyteczne substancje idą do wody, co sprawia że łapka traci część wartości odżywczych i dobroczynny wpływ na stawy, a dwa - kości stają się niebezpieczne dla przewodu pokarmowego.

Posted

Martens napisał(a):
1. Nie radziłabym dawać gotowanych kości psu.
2. Po co je solić? Dla psa to żadna wartość odżywcza, wręcz przeciwnie.
3. Galaretka jest jak najbardziej wskazana do podania.
4. Jak ugotujesz, kolagen i inne pożyteczne substancje idą do wody, co sprawia że łapka traci część wartości odżywczych i dobroczynny wpływ na stawy, a dwa - kości stają się niebezpieczne dla przewodu pokarmowego.


nie sole,ale wlasnie sie zastanawialam nad tym sporo
galaretke najbardziej lubia ;)
ja je gotuje z 5 min tylko po to zeby byly mieksze bo moj pudeson nie zje surowego calkiem
a tluszczem z woda z lapek polewam warzywa surowe i jedza bez marudzenia bo takie same warzywa to nie bardzo :roll:

te 5 min te zmienia calkiem sklad lapki? to bede sucz dawac surowe a jemu najwyzej gotowac :roll: bo jej to wsio zje wszystko ;)

Posted

Martens, bez przesady, juz w lapach te kosci takie straszne nie sa ;).
Wlasnie niektorzy karmia ryzem/makaronem z warzywami, gotowanymi na lapach, znacznie to lepsze niz gotowe cuda niewidy ;).

Posted

Ja podaje gotowane łapki, gotuje ze 2 godziny, wyjmuje łapki, obcinam azury, wyjmuje tą długą kość i wsadzam je spowrotem do galaretki, czekam aż zgęstnieje i mam świetny posiłek.

Posted

Ja karmię koty barfem, w sumie nie wiele się różni nie licząc wielkości porcji ;)
Wiadomo że kotu nie damy kości cielęcej do zjedzenia :evil_lol: kości dostaje tylko kurze + mięso różne ale przeważnie coś z drobiu czasem ryba się trafi ale nie przepada.

Posted

Herspri napisał(a):

Wiadomo że kotu nie damy kości cielęcej do zjedzenia :evil_lol:


Też tak myślałam dopóki mój kot nie dorwał się do kości wielkości 3 x jego głowy. W 3 godz. poradził sobie z nią, skubaniec jeden :evil_lol:

Posted

A to dobre :lol: Mój młodszy szalony walnięty kot raz ukradł jakąś większą kość psu, zawlókł ją za kuchenkę obgryzł co mniej twarde części a resztę zostawił... tą 'resztę' znalazłam po dwóch tygodniach :mad:
Zresztą ta młoda kotka moja jest jakaś dziwna, ona wszystko zje i specjalizuje się w złodziejstwie . Ostatnio zjadła trochę kapusty kiszonej i kilka surowych nitek makaronu do spaghetti ( oczywiście to były jej złodziejskie łupy ) :razz:

Posted

moj kot za to gdy nadchdoza cieple dni od rana do późnego wieczora buszuje po ogródku, zaroślach i polanie po to tylko by mieć świeży BARF- myszy, jaszczurki i ptaki :D taka ma diete :P czasem zostawia mi prezenty na wycieraczce: głowe myszy, nóżki ptaka+kilka piórek, albo na w pół zjedzoną jaszczurke :evil_lol: wygląda to jak z horroru. a no i czesto wyrzucam myszy w całości-niestety. Bo lubi tez się pobawic-tylko pobawić ;)

  • 2 weeks later...
Posted

Spróbuj zmieszać z podrobami. Ja jednego dnia daje taką właśnie papkę z kefirem, oliwą i mieszam to wszystko z podrobami cielęcymi. Następnego dnia daje kręgosłup cielęcy (w całości) lub szyję indyczą (też w całości).

Posted

u nas maltańczyk też na BARFie :) od kiedy go przestawiłam na BARFa to zapomniałam o alergiach i wybrzydzaniu, nie występują też rewolucje jelitowe, które wcześniej często męczyły psiaka

Posted

Ehhh... a u nas barfowanie niestety na dzien dzisiejszy nie zdaje egzaminu - podroby sa be w jakiejkolwiek postaci poza smazona, warzywka sa be... jedyne co, to miesko+kosci, ale przeciez nie samym mieskiem z koscmi pies zyje... nie mowiac o tym, ze zapachy spod ogona sa... specyficzne :mad: No i ofc pies ma gazy. Jak diabli. Jednego dnia zje kurczaka i jest ok, innego zje kurczaka i jest mega lizanie wszystkiego co sie da, rzyganie, twardy brzuch, gazy gora i dolem, piszczenie, ogolna masakra... help? Chwilowo jest na suchej karmie [co w sumie pomoglo - w miare. Gazy sa zdecydowanie rzadziej, ale za to luzna kupa wrocila], ale nie chce go pasc cholera wie czym. No i z barfa rezygnowac nie chce, bo na suchym blyskawicznie ma syf w pysku, a po barfie sliczniutkie, bialutkie zebiszcza, zapachu z paszczy niet.

Posted

Może metoda małych kroczków sprawdzi się w przypadku twojego psa, shin? Podstawą niech zostanie sucha karma , której porcje stopniowo zmniejszaj zastępując ją żarełkiem barfowym. Niech przewód pokarmowy psa stopniowo się przyzwyczai do odmiennej diety. Najwidoczniej masz psiaka z wrażliwym układem pokarmowym - podobnie jak u ludzi: jedni mogą zjeść wszystko i w kazdej ilości, inni muszą ograniczać zarówno ilość jak i jakość jedzenia. Spróbuj, może przyniesie to dobry efekt.

Posted

[quote name='bonsai_88']Shin a może to kwestia skąd jest mięso? Masz jakieś źródło czystego chemicznie mięsa [czyli np. kury wolno biegające, a nie z chowu klatkowego]?Nie. Musze wierzyc opakowaniu... Ale jesli to pomoze, to raczej jest to 'czyste' mieso - sam jestem tak na chemie wyczulony, ze zezarcie parowki u mnie konczy sie polowa dnia wycieta z zyciorysu - migrena. Ok, swinskich nozek nie mialem odwagi sprobowac, ale jedzenie kurczakow nie konczylo sie slepota :eviltong:

[quote name='rrojka']Może metoda małych kroczków sprawdzi się w przypadku twojego psa, shin? Podstawą niech zostanie sucha karma , której porcje stopniowo zmniejszaj zastępując ją żarełkiem barfowym. Niech przewód pokarmowy psa stopniowo się przyzwyczai do odmiennej diety. Najwidoczniej masz psiaka z wrażliwym układem pokarmowym - podobnie jak u ludzi: jedni mogą zjeść wszystko i w kazdej ilości, inni muszą ograniczać zarówno ilość jak i jakość jedzenia. Spróbuj, może przyniesie to dobry efekt.Ano ma wrazliwe flaki, nawet wet to potwierdzil. Ale z drugiej strony to moj pies jest extraspecyficzny - jak zmieniam karme [sucha-sucha], to absolutnie wlasnie nie moge stosowac wlasnie takiego mieszania jak zalecaja, bo... luzne kupska wtedy sie nie koncza. Trzeba u niego metode szokowa i wtedy moooooze z miesiac-dwa, gora trzy bedzie robil ladne... poki sie nie przyzwyczai.

Posted

Teraz ja mam problem. Przez pierwsze dni barfa było super (oo mięsko, koniec z suchym śrutem :multi:) ale teraz widzę, że pies zjada wszystko z niechęcią. Chyba że jestem przeczulona. Nosi kwadrans po podwórku, medytuje nad żarciem następny kwadrans, aż w końcu z łaską zjada.
Już nie mówię o tym, co nie jest mięsem - papka, kefir, wymieszane z podrobami jest fuj. Jajka też nie zje, choćby miał głodować.
Wracałam na suchą karmę, i było dobrze, ale... Ale żarcie znowu mu się znudziło, i miotamy się pomiędzy barfem a suchym.

Oj, żeby on tak wszystko wcinał jak kotek... :roll:

Posted

Suciune, może psiaczek jest po prostu najedzony? albo ma taki rytuał. U nas jak pies tak kręci nosem to po prostu nie dostaje jednego posiłku, a następne dostaje odrobinę mniejsze i apetyt wraca.

Posted

Suciune napisał(a):
Teraz ja mam problem. Przez pierwsze dni barfa było super (oo mięsko, koniec z suchym śrutem :multi:) ale teraz widzę, że pies zjada wszystko z niechęcią. Chyba że jestem przeczulona. Nosi kwadrans po podwórku, medytuje nad żarciem następny kwadrans, aż w końcu z łaską zjada.
Już nie mówię o tym, co nie jest mięsem - papka, kefir, wymieszane z podrobami jest fuj. Jajka też nie zje, choćby miał głodować.
Wracałam na suchą karmę, i było dobrze, ale... Ale żarcie znowu mu się znudziło, i miotamy się pomiędzy barfem a suchym.

Oj, żeby on tak wszystko wcinał jak kotek... :roll:


Też tak mieliśmy. Aż ktoś mądry mi powiedział, że barf to jedzenie dużo bardziej kaloryczne i pies potrzebuje go dużo mniej niż suchego. Teraz moja 8.5 mieś Luka , ON-ek o wadze 32 kg jada ok. 0.8 do 1 kg dziennie, mimo że normy żywieniowe dla tego wieku zalecają 5 - 10% masy ciała, czyli 1.6 do 3.2 kg dziennie!!! Nie przejmuj się. przejedzenie jest gorsze od przedłodzenia. Je tyle ile potrzebuje. Daj mu więcej ruchu to i apetyt się zwiększy.

Posted

donald1209 napisał(a):
Też tak mieliśmy. Aż ktoś mądry mi powiedział, że barf to jedzenie dużo bardziej kaloryczne i pies potrzebuje go dużo mniej niż suchego. Teraz moja 8.5 mieś Luka , ON-ek o wadze 32 kg jada ok. 0.8 do 1 kg dziennie, mimo że normy żywieniowe dla tego wieku zalecają 5 - 10% masy ciała, czyli 1.6 do 3.2 kg dziennie!!! Nie przejmuj się. przejedzenie jest gorsze od przedłodzenia. Je tyle ile potrzebuje. Daj mu więcej ruchu to i apetyt się zwiększy.


Przed chwilą mnie olśniło, czemu pies jeść nie chce. Mama potajemnie podczas mojej nieobecności niuniowi daje żarcie, trzeba z nią poważnie porozmawiać :mad::diabloti:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...