Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Tascha napisał(a):
ee- no nie przesadzajmy - kilka wilków upoluje sarenke bez problemu;)


Ale już tak upierdliwie dociekając :evil_lol: wilki poza okresem zimowym żyją raczej w parach lub samotnie, stąd przez większość roku jedzą raczej mniejsze zwierzęta ;) No i ja przykładowo kości z większych zwierzat (świnka, krowa) nie podaję częsciej niż raz w tygodniu.

Zazdroszczę żołądeczków :loveu:

Posted

Tascha dzieki za opinie :cool3:, przyda sie.

I male sprostowanie napisalam we wczesniejszym moim poscie " miesnie czaszki ":lol:, cholera mialo byc "miesnie żuchwy" :oops: .

I jeszcze dopisze, tutaj wogole nie podaje sie zmielonych kosci, jak sa wymieszane z miesem w paczce gotowej, to sa to raczej male kawaleczki.
Mozna osobno kupic kosci z owcy i podawac do obgryzania. Zreszta glownie w paczkach gotowych jest czyste mieso , bez kosci:roll:.

  • 4 weeks later...
Posted

Nowy BARFowicz wam doszedl! :multi:
Od kilku dni moje bydlatko [43kg :loveu:] jest na BARFie - niby wszystko ok, pies zachwycony, ale... no wlasnie, ale. O kosciach sie naczytalem - wiadomo, tylko surowe, itp itd. Ale jak do licha nauczyc tego potwora, zeby ich nie polykal w calosci!? Wczoraj dostal mostek, od trzeciej nad ranem nim wymiotowal, strasznie sie przy tym zapowietrzyl i ogolnie sie meczyl.
Diabel go pozarl zanim zdazylem sie zorientowac co sie dzieje i jest efekt - po prostu go nie raczyl pogryzc na male kawalki, tylko takie nawet do 5cm kawaly polykal :shake: [a przynajmniej takimi wymiotowal... wole nie wiedziec co w nim jeszcze siedzi...]

Generalnie zawsze jadl dosc lapczywie, ale to juz przegiecie. Czy jestem skazany na mielenie kosci? Jesli tak - jak mielicie? Bo drobiowe to w zwyklej maszynce mozna, miekkie sa, ale jak zmielic taka wypasna jakas, wieksza kosc [nie mowie o wolowych, nad ktorymi pies sie modli caly dzien :evil_lol:]? Mielicie maszynkami recznymi, czy automatem? Czym w ogole te kosci lamac, zeby sie miescily do maszynki? :crazyeye:

Posted

Nie miel tylko trzymaj kość w ręku, kiedy pies ją obgryza. Nie uda mu się połknąć całej (chyba że z ręką :diabloti: ) i będzie musiał obgryzać powoli. W ten sposób przyzwyczai się, że kości sie ciumka a nie połyka ;)

Posted

Martens napisał(a):
Nie miel tylko trzymaj kość w ręku, kiedy pies ją obgryza. Nie uda mu się połknąć całej (chyba że z ręką :diabloti: ) i będzie musiał obgryzać powoli. W ten sposób przyzwyczai się, że kości sie ciumka a nie połyka ;)
Ciekawe zjawisko - kosc bestia miazdzy, ale palce nawet jak zlapie, to delikatnie. Czujniki jakies ma w paszczy? :evil_lol:

W kazdym razie, mina matki bezcenna byla. Weszla biedna, a tu ja siedze na schodach, reka do polowy przedramienia we krwi, podloga we krwi, psi pysk we krwi, widok musial byc przecudny :evil_lol::evil_lol:
No i prawie 3h po karmieniu, i jeszcze nie bylo 'efektow specjalnych' :multi: Pod wieczor jeszcze dokonczymy obrabiac ta kosc, skoro tak dobrze poszlo :multi:
Byle tylko szybko sie przyzwyczajal do tego obgryzania kosci, bo jak to mu zajmie dwa miechy... :mdleje:

Posted

U mnie to było kilka dni ;) Na początku pies karmiony wcześniej suchymi bobkami był w szale, że dostał COŚ TAKIEGO i podobnie jak Twój chcial połknąć w całości. Jak dotarło, że teraz będzie tak codziennie, trochę się opanował :)

Posted

Rewolucji po obiedzie nie bylo, kolacja juz pozarta, z duza iloscia chrupania. Na razie nie slychac, zeby cos sie psu burzylo we flaczkach, wiec moze ta noc bedzie spokojna :shake: Przynajmniej kupy sie ustabilizowaly - ladne, twarde, srednio ciemne, twarde, raz-dwa na dobe i twarde. No i twarde. Chyba widac, z czego sie najbardziej ciesze? :evil_lol:

Ehhh, a na jutro trzeba ogon wolowy rozmrozic. Dzis to wyciagnac z zamrazarki i zostawic na wierzchu?
Wiem, pytanie co najmniej na poziomie, ale ja na miesie sie nie znam w ogole, a zamrazarka to dla mnie jakas egzotyka kompletna :oops:

Posted

Juz zostalem uswiadomiony, glosem typu 'rany boskie, gdyby nie zupki instant to bys zszedl z tego swiata' :evil_lol: Wiec ide miecho rozwieszac w garazu, bo koty miesa surowego nigdy jeszcze nie raczyly do pyskow wziac, ale znajac prawa Murphy'ego, teraz nagle postanowia zezrec wszystko :evil_lol:
A pies grzecznie spi, kopytkami przebiera dziarsko przez sen, ale zadnego bekania, gazowania czy wymiotow nie ma :multi:
...
...
jeszcze.

Posted

Ania+Milva i Ulver napisał(a):
:evil_lol::evil_lol::evil_lol:
mój dobek mial takie gazy,że trzeba było okna otwierac...a na barfie wszytko jak reka odjął;)
tylko cosik moim czterołapom sie ostatnio chyba za duzo przytyło:evil_lol::evil_lol:
Za krotko barfujemy, zebym cokolwiek powiedzial o gazach [poza tym, ze na razie jeszcze kosci siedza grzecznie na miejscu i nie wylatuja ekspresem przez pysk :multi:], ale czasem moje psisko tak na suchej karmie potrafilo zagazowac... W ogole dziwne te jego gazy, bez masowania brzucha rzadko kiedy sie obywalo, jak juz zaczal - dostawal napadow lizania wszystkiego, co sie nawinie pod paszcze, odbijalo mu sie, puszczal gazy bojowe, a brzuch twardy jak deska. Wczoraj [dzisiaj?] w nocy zreszta to samo bylo, tylko jeszcze gorzej, z wymiotami i popiskiwaniem. Sie nawet przestraszylem, ze skret zoladka ma, stad moja troche glupkowata radosc, ze dzis zjadl te kosci i wszystko ok jest :oops:

Posted

Oj, po karmie to dopiero były gazy :shake: Teraz na barfie sporadycznie zdarza się mały bączek.

No a niestety objawy które opisujesz, to lizanie, świadczyło o bardzo kiepskim przyswajaniu pokarmu, wzdęciach no i cierpieniu psa niestety - psy bardzo często odreagowują takie dolegliwości lizaniem...

Posted

Martens napisał(a):
No a niestety objawy które opisujesz, to lizanie, świadczyło o bardzo kiepskim przyswajaniu pokarmu, wzdęciach no i cierpieniu psa niestety - psy bardzo często odreagowują takie dolegliwości lizaniem...
Wiem, wiadomo, ze nikt nie czuje sie swietnie z brzuchem rozdetym gazami, stad tez masowanie psiska, zeby chociaz troche mu ulzylo - zwykle pol godziny masazu i bylo po sprawie, a tamtej nocy... :shake: Masakra po prostu.
Za to tej nocy cwaniakowal - ja do lozka, a ten zaczyna lizac co popadnie. Ciekawe, ze brzuch miekki, zadnych innych objawow, i jeszcze co chwila przestawal i patrzyl, czy ja juz lece na pomoc, czy jeszcze nie. Przestal i poszedl grzecznie spac jak tylko stwierdzil, ze tym razem to nie dziala. Symulant :evil_lol: W kazdym razie, poza ow przeblyskiem inteligencji, noc spedzilismy spokojnie, a z rana to ja musialem psa prosic, zeby laskawie raczyl ruszyc zadek na dwor. Samo siku, kupy brak, czyli stabilizacja osiagnieta, bo od kiedy barfa wciaga, to kupa jest popoludniowo-wieczorna.

A ogon wolowy zostal ze smakiem pozarty samodzielnie, bo pies jest duzi i dojosly i sobie nie zyczy, zeby mu trzymac :eviltong: Obserwowalem - lezal spokojnie, chrupal nawet jak kawalek odgryzl, wiec moze nie bedzie zle.

Posted

a pewnie że napiszę :) dzisiaj moja panienka której dogadzam z żarciem gotowanym (ona je oczywiście olewa) dostała 2 serca indycze i wątróbkę surową i wcięła to w minutę.... znaczy się nie dawać gotowanego i nie dawać suchej karmy bo woki surowe. Nie wiem tylko jak yorki sobie radzą z gnatami przecież to zupełnie inna siła w paszczy.....

Posted

Proszę o poradę.
Do tej pory raz w tygodniu podawałam Lunie skrzydełka kurczaka i raz w tyg. łapki.
Zauważyłam, że Luna woli łapki. Skrzydełka zjada ze znikomą chęcią.
Zastanawiam się czy nie zamienic tych skrzydełek na łapki, wtedy wypadałyby dwa razy w tygodniu...
Co o tym sądzicie? Czy łapki są wartościowo zblizone do skrzydełek? Czy dalej "męczyc" Lunę tymi skrzydłami?
Czekam na Wasze opinie.

Posted

Na skrzydełkach jest więcej mięsa (białko), łapki są bardziej korzystne na stawy. Może sunia instynktownie wybiera coś, czego jej potrzeba? Dawaj więcej łapek ale i nie rezygnuj zupełnie ze skrzydełek ;)

Posted

Witram!
Myślę, że wielkość psa nie ma szczególnego znaczenia i barfować może każda rasa. Ja mam dużego psa (bouviera), ale przekabaciłem już moją mamę i teściową, obie mają jamniki miniaturki. Pieski wsuwają,że aż miło. Trzeba tylko dostosować wielkość tych "gnatów", które im się daje. Moja mama z powodzeniem karmi swoją suczkę szyjkami kurzymi; nawet nie zmielonymi, tylko tasakiem je tnie i miesza z papką owocowo-warzywną.
Teściowa z kolei (za moją namową) swoją suczkę karmi szyjami indyczymi + papka. I jest git, suki wyszczuplały, ożywiły się, a zaznaczam, że obie mają po 8/9 lat i barfują od ok. pół roku.
Pozdrawiam Bartek

Posted

Ja mam maltańczyka, któremu BARF bardzo przypadł do gustu. Z alergika i niejadka BARF zamienił nam psa w potwora :diabloti:. Zjada wszystko, energii ma x3, a o alergii dawno zapomnieliśmy.
Nic mu nie tnę i nie mielę. Świetnie radzi sobie z szyjkami, łapkami, skrzydełkami i korpusami.
Teraz co prawda czekam z niecierpliwością na dystrybucje BARF w kostkach w moim regionie, ale i tak będzie dostawał jakies kosteczki do pogryzienia. Także dla małych piesków również polecam.

Posted

dzisiaj przywlokłam wołowinę i gratis dostałam gnata wołowego wielkości mojego psa :) wołowinę zjadła, gnata olała, myslałam że chociaż się nim pobawi :shake:. Gnat został przepołowiony w środeczku mnóstwo szpiku a mój pies nic.... Kiedyś miałam spanielicę ta to kochała takie gnatki.....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...