Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Kurcze, no :placz: I czym to karmic te psy jak w sklepach prawie sam drob!

Moze chociaz tak raz czy dwa razy w tygodniu nie zaszkodzi? :roll:
Moj RR poza drobiem chetnie je tylko wolowine, a ciezko dostac taka "barfowa".

I taks obie mysle, jesli ptaki sa tak "wspomagane" w hodowli, to moze wieksze zwierzeta tez?
Bo a przyklad taki cielak to dopiero potrzebuje mnostwa czasu zeby urosnac :roll:

Posted

już to kiedyś pisałam ale widać należy powtórzyć...

jakbym miała się przejmować wszystkim co jest używane przy produkcji żarcia to bym umarła z głodu :roll: jak się uprzesz to wszędzie doszukasz się syfu i wspomagaczy przy produkcji czy hodowli.
Kurczaki nie bo niby hormonalnie faszerowane, wieprzowina nie bo choroba Aujeszkiego, wołowina nie bo BSE, jagnięcina nie bo pryszczyca etc etc.

Ja podaję drób - korpusy bez skóry, skrzydełka, szyjki, łapki. Drób stanowi spory procent pożywienia mojego psa i ani on nie narzeka ani ja...jak na razie żadnych skutków ubocznych podawania drobiu niezauważyłam, a wyniki badań krwi ma bardzo dobre. A karmię barfem od 3 lat.

Posted

Cóz, obowiazku "przejmowania się" nie ma. Wybór nalezy do włąsciciela.
Sa tez psy przez wiele lat zywione chappi które nie narzekaja i wyniki maja dobre....

Posted

Puliszonka :diabloti:

Ja sie jeszcze troche ludze, ze moze te specyfiki dodawane zwierzetom do pasz (rzeznym zwierzetom) sa jakos dopuszczone do uzycia w tym celu? jakies standardy maja itp, zeby nie szkodzily?
Bo przeciez o ile mi wiadomo, kazdy producent zywnosci musi sie tlumaczyc z zawartosci i uzytych produktow, musi produkowac zgodnie z narzuconymi normami itd...

Bo inaczej pozostaje nam tylko zalozyc barfowa ferme i hodowac miesko na wlasny uzytek :roll:

Posted

ma-ja napisał(a):
Bo inaczej pozostaje nam tylko zalozyc barfowa ferme i hodowac miesko na wlasny uzytek :roll:


Ale tak samo powinnaś mieć ogród w którym hodujesz warzywa na własny użytek, krowę która na ekologicznej łące zjada trawę i daje Ci mleko i robisz z tego sery... Nie tylko psy muszą jeść świństwa nafaszerowane chemią, my wszyscy też jemy takie świństwa. Nie tylko w mięsie, właściwie we wszystkim.

Sucha karma też nie jest robiona z czystego, zdrowego mięsa. A dodatkowo zawiera całą masę innych paskudztw.

Karmiąc barfem, przynajmniej wiem z grubsza, co mój pies dostaje, chociaż zdaję sobie sprawę, że jest w tym masa chemii. Staram się kupować mięso określonych producentów, tych najmniej trujących, najmniej niszczących środowisko, np. Sokołów, a nie Stokłosa. Karmiąc suchym, nie mam wpływu nie tylko na jakość mięsa, nie mam też wpływu na jego skład i pochodzenie, nie mam też wpływu na jakość i pochodzenie całej masy innych składników.

Posted

[quote name='ma-ja']Puliszonka :diabloti:

Ja sie jeszcze troche ludze, ze moze te specyfiki dodawane zwierzetom do pasz (rzeznym zwierzetom) sa jakos dopuszczone do uzycia w tym celu? jakies standardy maja itp, zeby nie szkodzily?
Bo przeciez o ile mi wiadomo, kazdy producent zywnosci musi sie tlumaczyc z zawartosci i uzytych produktow, musi produkowac zgodnie z narzuconymi normami itd...

Bo inaczej pozostaje nam tylko zalozyc barfowa ferme i hodowac miesko na wlasny uzytek :roll:
Własnie o to chodzi że nikt sie z niczego nie musi tłumaczyc i nie ma zadnych standartów ani norm. Pewnym pocieszniem jest to, ze jesteśmy stosunkowo mało "chemicznym" krajem w porównaniu to zachodu choc niestety w pogoni za zyskiem nadrabiamy te "zaległosci' :shake:

To jest fragment artykułu "Fałszerze jedzenia" autorstwa Doroty Sajnug i Pawła Paliwody

"Po naszym wejściu do UE przestały obowiązywać branżowe normy żywieniowe z lat 80. Z dzisiejszej perspektywy trzeba przyznać, że nie były one najgorsze. Określały skład wyrobu, jego ciężar, kolor czy smak. Nie było – jak dzisiaj – pełnej dowolności w technologii produkcji i nazewnictwie. <...>

Unijne normy dotyczące rtęci odnoszą się wyłącznie do ryb. Jeszcze bardziej tolerancyjne jest obecnie prawo dotyczące kadmu – metalu wysoce rakotwórczego. Po 1 maja 2004 roku do Polski można sprowadzać żywność o podwyższonej jego zawartości. <...>

Odrębną sprawą jest hodowla. Tajemnicą poliszynela jest dodawanie do paszy i karmy dla ptactwa hormonów wzrostu i antybiotyków, które podaje się profilaktycznie w celu zapobieżenia dziesiątkującym stada infekcjom. Aplikowanie antybiotyków zdrowym zwierzętom jest w Polsce prawnie zabronione. Ale jak inspektorzy służb kontrolnych mają dowieść producentowi, że obecność antybiotyków w mięsie nie wynika z niedawnego leczenia infekcji?

Zresztą, nawet gdyby producenci działali w zgodzie z prawem, zezwala ono na stosowanie sztucznych witamin i ulepszaczy paszy. A ta jest z reguły mieszaniną nasyconych chemią roślin przemysłowych i odpadów zwierzęcych (zwierząt, które były hodowane tą samą metodą). "

Tu jest calość:
http://www.kuron.com.pl/forum/viewtopic.php?t=613&highlight=fa%B3szerze+jedzenia

Artykuł jest bardzo ciekawy jako ze autorzy powołuja sie na konkretne fakty, badania i opinie wiarygodnych osób zajmujacych sie zawodowo zywieniem (i nie tylko).
Równie ciekawe sa posty dyskutantów....

Marta i Wika - ja tez próbuję nie popadając w histerię starac sie zminimalizowac zagrożenia. Np nie podając tych częsci ciała w których wystepuje kumulacja szkodliwych substancji, starając sie kupowac mięso pochodzace z niewielkch ubojni a nie z wielkoprzemysłowych farm itd.
Zdobycie miesa z bezpiecznego żródła jest dla mnie dośc trudna sztuką. Jedna psica chetnie wsuwała korpusy i podawałam jej do czasu kiedy przypłaciła to b. silna biegunką. Mozliwe ze kurczak został extra "zakonserwowany" albo "odswiezony "w sklepie np Ludwikiem.
Teraz suka dostaje czasem tylko niewielkie ilosci wołowiny i to tylko wtedy gdy wiem że jest swieza.

Posted

Marta i Wika napisał(a):
Staram się kupować mięso określonych producentów, tych najmniej trujących, najmniej niszczących środowisko, np. Sokołów, a nie Stokłosa.


No wlasnie, a skad wiesz ktory jest dobry, a ktory nie? Jest jakis wykaz? :crazyeye:

Wiem ze my sami to jemy... ale psy tak krotko zyja ze jak sobie pomysle, ze sami im jeszcze pomagamy w chorobach na starosc, dobijajac je zywieniem, to jakos tak smutno sie robi :roll:

Tak czy siak, lepiej wiedziec co sie daje, nawet jesli jest to dalekie od idealu, co do tego nie ma watpliwosci :)

Moj piesek najwyrazniej lubi hormonki albo postanowil naturalnie wzmocnic swoja odpornosc spozywajac kurzy antybiotyk :diabloti: bo wcina kurczaki dos chetnie, natomiast ogon konski zjadl z wielka laska i po dlugim namysle, a od nutrii (ktora raczej byla bardzo zdrowym mieskiem) po prostu uciekal :roll:

Posted

ma-ja napisał(a):
No wlasnie, a skad wiesz ktory jest dobry, a ktory nie? Jest jakis wykaz? :crazyeye:


Nie ma. Trochę się interesuję, pytam, czytam, staram się dowiadywać... Nie tylko o to, w ogóle lubię wiedzieć co kupuję. O Stokłosie to nie trzeba nawet za bardzo szukać. Ale nie ma tych informacji zebranych w jednym miejscu.

  • 4 weeks later...
Posted

przebrnałem przez cały temat w końcu, strony gdzies tak do 90 bardzo ciekawe..

powoli przestawiam swoje psy na barf, zobaczymy co z tego bedzie - narazie widzę pozytywy - znika kamień nazębny, miękka sierść.. gorzej z papkami, tu muszę jeszcze poeksperymentować :cool1:

pytanie mam troche z innej bajki - jak długo czekaliście na zgodę administratora na liście dyskusyjnej yahoo - barf.pl? bo czekam już z tydzień po rejestracji i nic :mad:

Pozdrawiam :cool1:

Posted

Tosca od dwoch lat jest na barfie. Podaje jej glownie kosci karkowe z miesem wieprzowe, szyje drobiowe, łapki kurze, ogony wieprzowe i rzadziej kosci tzw.kulkowe bydlece. Nie mam zbyt duzego wyboru co do rodzaju kosci.

Chcialam jeszcze kupowac korpusy drobiowe, o ktorych tu czesto piszecie. Jednak ciagle mam wrazenie ze moga jej takie kosci zaszkodzic. W jaki sposob mozecie mnie przekonac ze mozna psu rzucic korpus i bedzie ok, a pies schrupie go bez zadnych konsekwencji negatywnych.

Jakie jeszcze mozecie polecic rodzaje kosci z miesem, nie koniecznie za drogie ;)

Bo wydaje mi sie ze zawezilam jadlospis bardzo...

Kiedys podawalam duzo podrobow, ale Tosca byla troche jak na moje i innych oko za gruba;) wiec zlikwidowalam sniadania skladajace sie z podrobow glownie. a teraz jeszcze przeczytalam o kumulacji antybiotykow glownie w podrobach..wiec ble...

Aha-czy mozna np na kolacje, tzn zamist kosci, podac na posilek glowny psu-tchawice cielece (i inne podobne rzeczy)? ta sa chrzastki (?), wiec to tez moze wchodzic w sklad jadlospisu?

Jak ktos oglada zeby Tosci a troche sie interesuje psami, pyta w jakim wieku jest pies, jak sie dowie ze 4 lata, to sie dziwi ze takie ladne, bielutkie ząbki :)

aha-i po likwidacji sniadan-Tosca schudla ladnie :)

Posted

[quote name='betty_labrador']Chcialam jeszcze kupowac korpusy drobiowe, o ktorych tu czesto piszecie. Jednak ciagle mam wrazenie ze moga jej takie kosci zaszkodzic. W jaki sposob mozecie mnie przekonac ze mozna psu rzucic korpus i bedzie ok, a pies schrupie go bez zadnych konsekwencji negatywnych.

Korpus to głównie chrząstki. Delikatniejsze niż kości, miększe. Dlaczego miałyby jej zaszkodzić? Wika mogłaby Cię przekonać - zjada, żyje i nic jej nie jest ;)

Jakie jeszcze mozecie polecic rodzaje kosci z miesem, nie koniecznie za drogie ;)


Są takie sklepy z różnymi dziwnymi rodzajami mięsa. W Poznaniu jest taki jeden. Można tam dostać np. ogony nutrii, kości baranie.

Bo wydaje mi sie ze zawezilam jadlospis bardzo...


Wika je głównie kurczaka, bo najlepiej go przyswaja, najlepiej się na nim czuje. Je też od czasu do czasu wieprzowinę, w Lubuskim nie ma już Aujeshkego podobno. Inne rzeczy daję jej czasem, rzadko, ale zdarza jej się puszczać bąki, czasem brzuszek ją boli, po kurczaku nigdy takich akcji nie ma.

Aha-czy mozna np na kolacje, tzn zamist kosci, podac na posilek glowny psu-tchawice cielece (i inne podobne rzeczy)? ta sa chrzastki (?), wiec to tez moze wchodzic w sklad jadlospisu?


Jak najbardziej, chrząstki są super. Jak masz dostęp do tchawic cielęcych to się nie zastanawiaj :-)

Posted

betty_labrador napisał(a):
W jaki sposob mozecie mnie przekonac ze mozna psu rzucic korpus i bedzie ok


Najlepiej daj psu korpus i poczekaj co sie stanie :evil_lol:
To bardzo delikatne kostki, tak jak pisze Marta, tylko kregoslup, troszke cieniutenkich miekkich zeberek i tyle. Tam nie ma co zaszkodzic!

Posted

Pytałam już w kilku miejscach, ale teraz zapytam zdeklarowanych BARFowiczów :) Mam suczkę średniej wielkości, 8 lat. Całe życie praktycznie jechała na suchych karmach, uzupełnianych czasowo klasycznymi gotowanymi posiłkami. Po kościach najczęściej wymiotuje nadtrawionymi kawałkami (gdy dorwie jakies na spacerze).
Czy jest sens przestawiać ją na BARF? Od jakiegoś czasu dużo wgłębiam się w teorię jeśli chodzi o BARF i mam mieszane uczucia.
W tej chwili jedziemy na suchych karmach z górnej półki - teraz Royal z serii Vet Size. Dodam że suczka ma niedoczynność tarczycy i jest w trakcie podnoszenia dawki hormonów - sierść jest w kiepskim stanie, wyłysienia dopiero zarastają powoli, reszta sucha i matowa :shake:

Posted

Martens napisał(a):
Po kościach najczęściej wymiotuje nadtrawionymi kawałkami (gdy dorwie jakies na spacerze).


Po jakich kościach?
Wydaje mi się, że kości znajdowane na spacerze, czyli takie jakie ludzie wyrzucają to najczęściej kości obrobione termicznie, pieczone czy gotowane, może jakieś twarde kości. No i wiadomo, znalezione połyka się szybko, bo zabiorą. Spróbuj podać na początek coś miękkiego - np. szyję indyka i zobacz co będzie.

A jakie masz wątpliwości poza trawieniem kości (ale zrymowałam ;) )?

Posted

Na te które znajdowała raczej nie miałam wpływu, ale na ogół były to kości surowe, np. kość ze schabu - sąsiadki w bloku podkarmiają bezdomne psiaki ;)

1. Suczka przez 8 lat swojego życia w 90% jadła suchą karmę - czy w tym wieku taka radykalna zmiana sposobu żywienia nie odbije się na jej zdrowiu?

2. Wysoka ilość białka w pozywieniu dla starszego psa. We wszelkich źródłach czytałam, że starszemu psu powinno się raczej obniżać zawartość białka w pokarmie, głównie ze względu na nerki. I teraz na stare lata mam ją nagle wrzucić na wysokobiałkową dietę..? :roll:

3. Z zaopatrzeniem łatwo nie będzie, no ale to akurat kwestia wysiłku z mojej strony ;) Bardziej mnie martwią te 2 powyższe sprawy.

Posted

Nie wiem, nie znam się na tyle, żeby coś doradzić z pełną odpowiedzialnością. Musiałby pewnie się wypowiedzieć jakiś "barfowy" wet. Bo większość wetów to pewnie powie, że suche, ale nie wszyscy znają się na barfie.

Z tym białkiem to jest tak, że większe znaczenie ma chyba proporcja białka, tłuszczu i węglowodanów, "szkodliwość" nadmiaru białek i tłuszczy zależy też od tej proporcji.

Słyszałam o starszych psach przestawianych nagle na BARF, ale nie znam osobiście żadnego takiego psa. Może ktoś się wypowie?

A możesz też po prostu spróbować, np. na tydzień lub dwa.

Posted

Myślałam na początek tak jak mówiłaś o jakiejś szyjce miękkiej na próbę, żeby zobaczyć jak jej żołądek sobie "technicznie" z czymś takim poradzi.
Ale też boję się wziąść na siebie odpowiedzialność za taki eksperyment na organizmie starszego psa :shake: - wolałabym porozmawiać z osobą która zna podobny przykład z praktyki.

Posted

Ja próbowałam z sunią niespełna 14 letnią. Drobiu nie tkneła.Kości i mięcho cielęce i wołowe, surowe oczywiście w malej bo małej ilości ale chętnie zjadła. Niestety i tak ostre sensacje żołądkowe :niedowia:. W skrócie kości "górą" mięsko "dołem". Nieprzespana nocka.
Dałam jej malutko na "spróbowanie" ale reakcja jej organizmu zraziła mnie na zawsze.

Posted

Ja naszemu 14-letniemu Rufciowi dałam jakiś czas temu na spróbowanie szyję, korpus, skrzydełko. Za każdym razem zajadał chętnie, ku mojemu przerażeniu błyskawicznie :crazyeye: i nic mu nie było. Nie przestawiałam go na barf, bo nie ja go karmię, ale zrobiłabym to, gdyby to był mój pies.

Ale Rufciu nie jest całe życie na suchym. Czasem puszki, czasem suche, rzadko gotowane, czasem przeróżne "resztki" i w ogóle ma urozmaiconą dietę ;)

Posted

Moje sunie (17 i 13 lat) przestawiłam na BARF z dnia na dzień w maju zeszłego roku. Nie było żadnych problemów żołądkowych, ale zaznaczam że obie były zdrowe.
Ta starsza-niejadek zjadła wtedy pierwszy raz posiłek z ogromnym apetytem. Przez większą część swojego życia z ogromną niechęcią jadła suchą karmę.
Dostają szyje indycze, czasem z kurczaka, łapki kurze (b. rzadko bo nie mogę dostać), żeberka cielęce. Chyba najlepsze na początek są szyje indycze bo kostki w nich są miękkie-tak myślę, bo bez problemu radzi sobie z nimi moja 18 letnia obecnie sunia. Młodsza zżera wszystko bez problemu bo straszny z niej żarłok.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...