Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

panbazyl napisał(a):
no ja ostro trzymam u psów dietę, u siebie nie potrafię....


Skąd ja to znam :roll:

Dzisiaj robię bulwom głodówkę i od jutra tydzień żwacza. Całe życie na suchej karmie; młode są, więc mam nadzieję, że się szybko przystosują. Zobaczymy - trzymajcie kciuki proszę, żeby zasmakowało i służyło :)

Posted

japanisze napisał(a):
Skąd ja to znam :roll:

Dzisiaj robię bulwom głodówkę i od jutra tydzień żwacza. Całe życie na suchej karmie; młode są, więc mam nadzieję, że się szybko przystosują. Zobaczymy - trzymajcie kciuki proszę, żeby zasmakowało i służyło :)

nie zrażaj się tym, jak w pierwszym tygodniu zwrócą żwacze i po chwili je zjedzą. Nie wiem czemu psy tak robią, ale tu na wątku chyba wszystkie psy co jadły żwacze po dniu lub 2-3 zwracały porcję i zaraz zjadały znów ze smakiem. Moje też mi tak zrobiły, ale każdy innego dnia. I to było jednorazowe. Podejrzewam, że zjadły zbyt łapczywie (psy kochają zapaszek i smaczek żwaczy).
Kciuki trzymamy :)

Posted

panbazyl napisał(a):
nie zrażaj się tym, jak w pierwszym tygodniu zwrócą żwacze i po chwili je zjedzą.
Kciuki trzymamy :)


OK, dzięki za rady.
Już dostawały surowiznę (również żwacze), ale tylko jako przekąski w maleńkiej ilości (chciałam sprawdzić czy to w ogóle ruszą) i też mi się zdarzało, że suka wymiotowała - ona jest wrażliwa i alergiczka, więc mnie to nie zdziwiło (pies jest za to pancernik, ma żołądek ze stali i nawet końskie ozory wszamał ze smakiem i już w nim zostały ;)).

Dziś dzień głodówki - już wyobrażam sobie ich miny wieczorem mówiące "Ty wyrodna matko, dzieci głodzisz!" :mad:

Posted

Japanisze, jeśli mogę coś zasugerować - moja suka też jest wrażliwiec i "bełtacz" :) i u nas na wszelkie problemy typu przytykanie kośćmi, czy ogólnie profilaktycznie do większych gnatów - cuda działa siemię lniane podawane przed albo zaraz po posiłku.

Posted

panbazyl napisał(a):
moje byly juz po kilka lat na barfie jak zrobiłam im przypominający tydzień ze żwaczami i miałam takie zonki ;) a ogólnie mam pancerniki.


A na co dzień w jadłospisie nie macie żwaczy?

evel napisał(a):
Japanisze, jeśli mogę coś zasugerować - moja suka też jest wrażliwiec i "bełtacz" :) i u nas na wszelkie problemy typu przytykanie kośćmi, czy ogólnie profilaktycznie do większych gnatów - cuda działa siemię lniane podawane przed albo zaraz po posiłku.


Pewnie, że możesz - za każdą radę i sugestię będę wdzięczna :)
Ja zaczynam podawać bez kości w ogóle, bo miałam bardzo nieprzyjemne epizody z czopami i się boję; jak już, to zaczniemy od zmielonych, w małych ilościach, ale to później. Teraz będę suplementować wapń mączką z jajek/mączką kostną.
Moje psy jak to buldogi - zęby mają bardzo małe, kufy brak i niezbyt gryzą to, co jedzą - raczej połykają w całości, więc najpierw będę musiała je nauczyć w ogóle jeść spokojnie kości.

To siemię zalewasz wrzątkiem przed podaniem? Psina to normalnie wcina?

Posted

Ciepłą wodą zalewam. Same zje, ale ponoć to rzadkie zjawisko ;) więc można dosmaczać niedużą ilością np. kefiru czy oleju jakiegoś, ew. kawałkiem czegoś smacznego typu rozdrobnione podroby czy mięsko, ja podaję (jak nie zapomnę) z algami i psu gały wyłażą na wierzch ;)

Posted

Moje tego raczej nie zjedzą bez wkładki (konsystencja nie ta), ale za to suka wczoraj wpierniczyła cały ząbek czosnku z ręki podany - jeszcze pogryzła dobrze i pociamkała :cool3: Pies nie ruszył, tylko powąchał i go odrzuciło.
To jest niesamowite, że psie smaki tak się różnią :D

Posted

panbazyl napisał(a):
u nas żwaczy nie ma tak na co dzień. Jest to raczej danie odświętne

No właśnie - nasz dystrybutor chyba przestał być dystrybutorem. Nie ma go już na stronie primexu.

Posted

filodendron napisał(a):
No właśnie - nasz dystrybutor chyba przestał być dystrybutorem. Nie ma go już na stronie primexu.

też coś tak mi sie zdaje. A na wsi ciężko znaleźć teraz krowę aby dostać ten smrodek od ludzi.... zostają suszone

Posted

A z As- polu? Wysyłają już od 5 kg, akurat na jakiś czas żwaczy :)

Zdaję raport, że dziś pierwszy dzień żwaczy z papką warzywno owocową i zwrotów nie było ;) Wszamały jak szalone, ale trochę głodne są - przyzwyczajone do dużych objętościowo porcji karmy suchej. U Was też tak było?

Posted

Tak. A teraz u mnie odwrotnie, pies na suchej ma brzuch jak bęben po zjedzeniu i popiciu wodą, i w ogóle mam wrażenie, że wygląda jak kluska :lol:

Posted

[quote name='japanisze']Wszamały jak szalone, ale trochę głodne są - przyzwyczajone do dużych objętościowo porcji karmy suchej. U Was też tak było?[/QUOTE]
U nas tak (w sensie po przejściu na barf, a nie konkretnie na żwacze). Dobrze byłoby psiaki zważyć i kontrolować wagę co jakiś czas. Bo te 2-3% to jest tylko tak orientacyjnie. Np. mój je więcej - generalnie małe psy potrzebują ciut więcej, statystycznie.

Posted

[quote name='filodendron']U nas tak (w sensie po przejściu na barf, a nie konkretnie na żwacze). Dobrze byłoby psiaki zważyć i kontrolować wagę co jakiś czas. Bo te 2-3% to jest tylko tak orientacyjnie. Np. mój je więcej - generalnie małe psy potrzebują ciut więcej, statystycznie.[/QUOTE]

Ja oczywiście nie kojarzę tego ze żwaczami, a raczej z tym, że to pokarm inny niż sucha karma, która bardzo pęcznieje w brzuszku i wypycha psa. Nie daję samych żwaczy, a jeszcze sporo papki warzywno owocowej - nie przejdę od razu na barf, bo moje psy całe życie jadły suchą karmę i nie są przystosowane do trawienia surowego mięcha - trzeba brzuszki wytrenować odpowiednio najpierw ;)

O tym, że małe psiaki potrzebują stosunkowo więcej niż duże czytałam - na pewno metodą prób i błędów uda się ustalić jakąś optymalną ilość jedzonka.

Posted

[quote name='japanisze'](...) nie przejdę od razu na barf, bo moje psy całe życie jadły suchą karmę i nie są przystosowane do trawienia surowego mięcha - trzeba brzuszki wytrenować odpowiednio najpierw ;)[/QUOTE]
Ja ze wszystkimi przechodziłam od razu, z dnia na dzień, nigdy nie było problemów, nawet ze szczylem, a miała wtedy ok 8-9 tygodni :) A żwacze dostawały tylko suszone - w charakterze gryzaka.

Posted

[quote name='hecia13']Ja ze wszystkimi przechodziłam od razu, z dnia na dzień, nigdy nie było problemów, nawet ze szczylem, a miała wtedy ok 8-9 tygodni :) A żwacze dostawały tylko suszone - w charakterze gryzaka.[/QUOTE]

Cieszę się, że u Ciebie taki system się sprawdził i pieski bez problemu zaczęły szamać surowe :)
Ja dobrze znam swoje psy i jestem w stanie przewidzieć, że o ile pies (Karol) przyjmie wszystko na klatę (a raczej na żołądek ;)), tak z suką (Rózią) już tak różowo nie jest, bo ona i alergik na wszystko (drób, wołowina, zboża) i wielki wrażliwiec - przy pierwszym spotkaniu z nowym zazwyczaj wymiotuje, po kościach (ilość minimalna, jak dla kanarka) miała zaparcie stulecia, które skończyło się wizytą u weta.
Także wolę chuchać na zimne - dobre przygotowanie nie zaszkodzi :)

Tak sobie czytam, że nie dajecie żwaczy na co dzień, a czytałam, że polecana jest spora ich ilość w codziennym menu (10 - 20% mięsnych składników diety) - jak to jest w rzeczywistości?

Posted

[quote name='japanisze']
Tak sobie czytam, że nie dajecie żwaczy na co dzień, a czytałam, że polecana jest spora ich ilość w codziennym menu (10 - 20% mięsnych składników diety) - jak to jest w rzeczywistości?[/QUOTE]
Żwacze ostatnio robią taką karierę, bo po prostu są dostępne. Parę lat temu można było dostać wyłącznie suszone. Teraz Primex i Aspol mają w stałej ofercie ale też nie każdy ma dostęp do dystrybutora. Myślę, że jak ktoś ma łatwy dostęp, to daje, a jak nie - to albo psy sobie z tym radzą i nie ma problemu, albo rezygnuje z barfu ;)
My przechodziliśmy na barf w 2009, a pierwsze mrożone żwacze kupiłam jakoś z rok temu, bo wcześniej nie było gdzie. (I znowu nie ma gdzie - do duszy na tej ścianie wschodniej, nawet dystrybutor barfu się nie utrzymał :))

Posted

Moje psy też są na barfie od 2009 - wtedy trafił do nas Dinuś a ja zaczęłam się interesować tą dietą. Każdy następny (a wszystkie są z adopcji i różnie były zapewne karmione) od razu dostawał kości, o żwaczach nawet nie słyszałam, zaczęły się pojawiać o nich informacje jakiś rok - półtora temu - to by się zgadzało z tym, co pisze filodendron ​:)

Posted

moje psy na barf przechodziły jakoś 4 lata temu - nawet wtedy nie bardzo wiedziałam, ze istnieje coś takiego jak barf. Jadły po prostu surowe :) I bez żwaczy.
Teraz też żwacze pojawiają się sporadycznie i to zazwyczaj jako suszone gryzaki. Taki deser. I psy też dają sobie jakos z tym radę. Choć jeśli bym miała dostęp w porządnie niewysokich cenach to były by częściej (przy 4 dużych psach każda złotówka zaczyna sie liczyć)

Posted

Moje bulwy uwielbiają to śmierdzące obrzydlistwo, więc po co im żałować przyjemności, skoro w Poznaniu Primex łatwo dostępny :)

A zaczynam "jak Pan Bóg przykazał", bo naczytałam się opinii osób, które z dnia na dzień przeszły szokowo na barfa i narzekały na luźne lub bardzo zbite qpy, wymioty, strajki głodowe, krwawe qpy, wzdęcia itd. - oczywiście winiąc tylko samą dietę, a nie sposób w jaki się na nią przeszło (psy nie były gotowe na trawienie tego, co dostały w misce). Myślę, że można takich atrakcji uniknąć, jeśli się psa na surowe przygotuje (taką mam nadzieję).

Szczególnie, że moje psy to buldogi fr, a nie jakieś psy pierwotne czy wilki;) Gdybym zrobiła Wam zdjęcie ich zębów, nie uwierzylibyście, że to szczęka dorosłego psa - tam ledwo co wystaje z dziąseł i każde w inną stronę :evil_lol:(stąd, moim zdaniem, tendencja buldogów do połykania wszystkiego i nie gryzienia).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...