Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Żaden pies nie jest "niezmianialny". Moja suka (żeby nie było - schroniskowa, u mnie niecałe dwa lata) u jednej wetki robi histerię absolutną, u innego weta dała sobie ostatnio pobrać dwie próbówki krwi bez mruknięcia nawet. Przed sterylką miała pobierane trzy próbówki krwi, nie wiem jednak, jakie konkretnie badania jej robili :oops:

Wiecie, że ser jest śmiertelny? :lol: Dowiedziałam się dzisiaj na fejsie, o:

a [FONT=Arial]wiesz spożycie serów upośledza węch, pogarsza czynności oddechowe u psów? [...] [/FONT][FONT=Arial]I pamiętaj że sery to nie jest dobre źródło wapnia dla karmiącej suki. Sugeruję mój artykuł sprzed 3 lat w Wterynarii w Praktyce o Karmieniu Suk i Kotek ciężarnych....[/FONT]


Dostęp do artykułu kosztuje jedyne prawie 12zł ;) No jak za darmo :grins:


A teraz mam pytanie do ludzi karmiących kaczyzną (:lol:) - jak kupujecie porcje z kuperkami to usuwacie gruczoły kuprowe przed podaniem psu? Ja wczoraj się orąbałam jak durna, żeby to wyciąć i wyrzucić, a dzisiaj mnie naszła refleksja, że może jednak niepotrzebnie :niewiem:

Posted

Ale to prawda, że żółty ser pogarsza węch - tyle że chwilowo. To widać przy zabawach na wyszukiwanie nosem różnych rzeczy - jak się weźmie na smaczki żółty ser, to idzie jak po grudzie. Przynajmniej u nas.

Posted

filodendron napisał(a):
Ale to prawda, że żółty ser pogarsza węch - tyle że chwilowo. To widać przy zabawach na wyszukiwanie nosem różnych rzeczy - jak się weźmie na smaczki żółty ser, to idzie jak po grudzie. Przynajmniej u nas.


Tylko tutaj chodzi konkretnie o każdy ser, a nie wiem, czy w tym przypadku nie o biały.

Posted

filodendron napisał(a):
Ale to prawda, że żółty ser pogarsza węch - tyle że chwilowo. To widać przy zabawach na wyszukiwanie nosem różnych rzeczy - jak się weźmie na smaczki żółty ser, to idzie jak po grudzie. Przynajmniej u nas.


O, zawsze się człowiek czegoś dowie przy okazji :) My raczej nie używamy żółtego sera szczerze mówiąc, ale ciekawam, co autorka miała na myśli. Jeśli coś jeszcze napisze to się podzielę ;)

Posted

Mój pies lubi żółty ser, w odróżnieniu od uwielbiania migdałów, ale nie daję mu dużo, bo ma po nim biegunki. Właściwie od kiedy BARF-ujemy to nie dostaje żółtego wcale.

Tak na marginesie, macie jakiś pomysł co zrobić z dietą w czasie wakacji? Co roku 2 tygodnie spędzamy na łódce z psem. W tym roku jeszcze nie znałam barfu, codziennie gotowałam mu ryż i mieszałam z puszką Animondy. Do tego zjadał surówki z barów gdzie myśmy jedli, bez sosów ;-) Na łódce nie ma lodówki więc o przechowywaniu surowizny mogę zapomnieć.

Posted

Ciekawe jak działa ser na psi węch. Domyślam się że chodzi o żółty. Kiedyś był u mnie pan z bokserem, i chciał ciastka jakieś-mówię że mam między innymi serowe. A on że nie bo jego pies straci węch. Janie bardzo w to wierzyłam i później mówiłam że bok-ser dlatego szkodzi mu żółty ;) Uważam że to jakiś mit jak że po surowym mięsie lub z czarnym podniebieniem pies robi sie agresywny.
Ale może na krótko choć traci węch jak pisze filodendron? Tylko ciekawe na czym to polega :hmmmm:

To już wiem co roić by Tosca nie jadła kup- napcham ja przed spacerem żółtym serem :evil_lol: Może nie wyczuję :eviltong:

Posted

no tak, jak zaleci taki hiszpański roczny ser w zalewie z oliwy, to nic potem juz nie czuć, nic. Mam taki ser, ma mocno kolo 5 lat, jak mam wrednych gości to otwieram ten sloiczek mówiąc że to taki specjalny i baaaardzo drogi ser i nie wiem czemu, ale gości jakos szybko wychodzą :diabloti:

a ja dzis byłam w Lbl ma targu na Tysiąclecia - i kupilam cos pysznego (dla psów i mojego tz, bo stwierdził, że to na zupy :p ) - tzw kości indycze, czyli kolana indycze za 1.90 za kg, to o niebo lepsze od kurzych korpusów, bardziej mięsne no i takie akurat :)

Posted

Mój Oskar dziś zaczął barfować :) zjadł dziś jak na początek pół korpusu kurzego - jejciu, jak on się rzucił na to jedzenie :D jakby głodował nie wiadomo ile, myślałam, że palce mi poobgryza bo w rękach to dla niego trzymałam, ale na szczęście ręce mam całe :D i jeszcze mi je dokładnie wylizał po jedzeniu. W sumie to głodny był, bo jak wczoraj skończył chrupki, tak dzisiaj trochę go przegłodziłam i dopiero wieczorem koło 19 dostał jeść. Chciałam, żeby zaczął od żołądków, ale nie mogłam ich dziś kupić, bo dopiero wczoraj dostawa była i jeszcze nie wprowadzili tego do systemu :/ a mają całą pełną zamrażarę tego barfu teraz :) obejdzie się na razie bez żołądków, a może jutro uda mi się dokupić.

Mam jeszcze pytanie co do sera białego - jaki dajecie psom - tłusty, półtłusty, chudy? ;)

Posted

betty_labrador napisał(a):

To już wiem co roić by Tosca nie jadła kup- napcham ja przed spacerem żółtym serem :evil_lol: Może nie wyczuję :eviltong:

A spróbuj, spróbuj :D Kto wie :D
Ja tam widzę różnicę w szybkości wyniuchiwania piłki czy innego "targetu" (zwykle chowam mu paczki chusteczek hig.) - nie drastyczną, ale jest. Może to być cecha osobnicza, niemniej gdzieś na forum tropowców spotkałam dywagacje na temat, że żółtym serem można wzmocnić w celach szkoleniowych pewne ślady, a inne niekoniecznie albo wręcz przeciwnie. Ale nie ma gwarancji, że te wypowiedzi były fachowe. Może to jest bardziej skomplikowane, a może osobnicze. W każdy razie, jeśli jest, to jest krótkotrwałe - i pewnie polega na chwilowej interakcji kubków smakowych ze zmysłem powonienia.

Posted

Od wczoraj, po raz pierwszy, podaję psu "kisiel" z siemienia lnianego (bez nasionek). W poniedziałek przestał jeść - nie chciał żadnej surowizny, nawet tego, co na ogół lubi. Po dobie głodówki zaczęło mu okrutnie burczeć w brzuchu i zrobił się nieswój - albo coś go bolało, albo bał się tego burczenia. Wczoraj po południu ugotowałam mu to, co zawsze u niego jest strzałem w dziesiątkę, czyli ryż, kurczak, marchewa (min. po to, żeby sprawdzić, czy pies całkiem stracił apetyt, czy chce po prostu czegoś innego). Zassał nosem i wylizał michę. W brzuchu burczeć przestało i pies zachowuje się normalnie. Myślę jednak, że coś było na rzeczy, bo na spacerze szukał trawy i zrobił luźną kupę (ale jedną - nie była to biegunka). Chciałabym więc przez parę dni podawać mu ten len na ukojenie jelitek i tu pytanie - czy porcję tego "kisielu" można ugotować na cały dzień (a może i dwa) czy za każdym razem trzeba przygotowywać świeżą porcję?

Posted

filodendron napisał(a):
Od wczoraj, po raz pierwszy, podaję psu "kisiel" z siemienia lnianego (bez nasionek). W poniedziałek przestał jeść - nie chciał żadnej surowizny, nawet tego, co na ogół lubi. Po dobie głodówki zaczęło mu okrutnie burczeć w brzuchu i zrobił się nieswój - albo coś go bolało, albo bał się tego burczenia. Wczoraj po południu ugotowałam mu to, co zawsze u niego jest strzałem w dziesiątkę, czyli ryż, kurczak, marchewa (min. po to, żeby sprawdzić, czy pies całkiem stracił apetyt, czy chce po prostu czegoś innego). Zassał nosem i wylizał michę. W brzuchu burczeć przestało i pies zachowuje się normalnie. Myślę jednak, że coś było na rzeczy, bo na spacerze szukał trawy i zrobił luźną kupę (ale jedną - nie była to biegunka). Chciałabym więc przez parę dni podawać mu ten len na ukojenie jelitek i tu pytanie - czy porcję tego "kisielu" można ugotować na cały dzień (a może i dwa) czy za każdym razem trzeba przygotowywać świeżą porcję?
gdybyś mieszkała w częstochowie to pomyślałabym że jakiś wirus panuje bo moja suka miała to samo , ;) zrobiłam dzienną głodówkę , dawałam len do picia , przeszło , ale nie jadła gotowanego po głodówce tylko surowe :)
len to może stać cały dzień spokojnie normalnie nie w lodówce , ale dobry pomysł z lodówką na dłużej :)

Posted

lilk_a napisał(a):
gdybyś mieszkała w częstochowie to pomyślałabym że jakiś wirus panuje bo moja suka miała to samo , ;)

No, do Częstochowy mam trochę daleko, ale nie wykluczam, że to wirus, bo nic zupełnie z dietą nie kombinowałam, nic nowego, żadnych ekstra dodatków, sam też się raczej nie poczęstował. Za to byliśmy parę dni wcześniej u weta wyciskać gruczoły... Czy psy chorują na rotawirusy?

Posted

gryf80 napisał(a):
panbazyl-a jak tam z odłamkami po kościach indyczych-bo ja jak zobaczyłam jakie to "szpile"to zaprzestałam podawania(może nieslusznie)

ja nie mam oporów żadnych, a poza tym to tylko kolanko, czyli zawias z fragmentem (niewielkim) zakonczenia ścięgien, całość tak 6-10 cm.

Posted

panbazyl napisał(a):
spokojnie mozesz dawać tłusty, albo taki jaki masz aktualnie. Pamiętaj, ze psom na barfie należy podawać coś "na poślizg" czyli olej, oliwę no i warzywa/owoce.

No to tak będę dawać - u nas zwykle półtłusty do domu się kupuje, ale myślę, że mogę od czasu do czasu tłusty kupić specjalnie dla piesia ;)
Pamiętam, pamiętam, dużo już się tutaj naczytałam o różnych olejach :) jeszcze nie dawałam, ale będę podawała; warzywek i owoców też jeszcze nie było, ale też będą na pewno, szczególnie że mój pies je uwielbia :)

A dzisiaj zrobiłam mnóstwo zapasów, zwłaszcza podrobowych, choć nie tylko. Na giełdzie udało mi się kupić podroby cielęce (serce z płucami) po 9,90 zł/kg, ozór cielęcy - ten już droższy, bo po 12,90 zł/kg; kości wieprzowe były za darmo, to też wzięłam 3 sztuki na zapas; wzięłam też szyje indycze (5,90 zł/kg) i trochę wątróbek i żołądków drobiowych; były też przełyki cielęce po 2 zł/kg, ale jakaś babka przede mną wzięła ich całą michę i już nie zostało ;) A po drodze zahaczyłam jeszcze o sklep zoologiczny i w końcu dostałam te mielone żołądki wołowe z Primexu :multi: To się nadźwigałam tego wszystkiego i się narobiłam jeszcze w domu, bo miałam ambitny plan, żeby podroby pomielić (w takiej ręcznej maszynce, bo nie chciało mi się elektrycznej rozstawiać :razz:) i poporcjować, wątróbki jakoś przemieliłam, łatwo poszły, ale przy żołądkach drobiowych to już było ciężko i rzuciłam to i po prostu zaczęłam kroić całą resztę na małe kawałki. Się namordowałam z tym, zajęło mi to półtorej godziny, bałaganu narobiłam niesamowitego (dobrze, że sama w domu byłam :evil_lol:), więc i sprzątania po tym było jeszcze, ale teraz przynajmniej mam zapas podrobowych "papek" z tego co wyliczyłam na około 6-7 tygodni :cool3: A samych mięsnych kostek też już spory zapas się uzbierał w zamrażarce, całą szufladę (najmniejszą) psim żarciem zajęłam, jeszcze w inną poupychałam to co się nie zmieściło, no i rodzice stwierdzili, że trzeba będzie teraz drugą zamrażarkę włączyć (bo mamy jeszcze taką 4-szufladową w piwnicy) :cool3: bo już w tej nic się nie pomieści.

A dziś na śniadanko Oskar znów jadł kurzy korpus, a na kolację zaraz dostanie tych wołowych żołądków.

Posted

ja dlatego ZAWSZE używam maszynki elektrycznej do mielenia :P bo mimo wszystko bałaganu się narobi :P a człowiek ma później więcej siły na sprzątanie :P

kurcze fajnie macie z tymi giełdami... ja muszę się za taką rozejrzeć w Pruszczu - mamy dwa ryneczki ale tam raczej standardzik, pojadę raz z samego rana i zobaczę co tam mają przed 10.. bo to aż nie możliwe żeby tylko u nas takich rarytasów nie mieli :P

Posted

netheter napisał(a):
Jak wygląda sprawa z baranimi kośćmi? Mam kupione, ale one się strasznie chamsko w szpile łamią..

wedle wszelkich znakow na niebie i ziemi - surowe jak najbardziej, jesli pies barfowy i ma odpowiednie ph żołądka.
zazdroszczę tych baranich gnatów, u nas choć baranow duzo (ale tych ludzkich) to gnatów z baranow zwierzakow nie ma....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...