Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

nie, RMB to skrót od raw meaty bone (surowa kość z mięsem) jako sładnika diety. Ściągnęłam wszystkie książki dr. billinghurst'a już jakiś czas temu, więc doczytałam osobiście co autor miał na myśli (weryfikując legendy internetowe) :p

Generalnie surowa dieta polega na tym, że nie daje sie suplementów - czyli klasycznych witamin dla psów, ale dodatek alg, jako składnika diety jest własnie źródłem jodu, inaczej go raczej nie podasz, no i olej rybny jest bogatym źródłem wszystkich omega. Dla psów pracujących polecana jest glukozamina na ochrone stawów plus dodatkowa dawka wit C w okresie wzmożonego wysiłku. NIc więcej. Żadnych tam cudaków w słoiku typu happy puppy ;)

Posted

Kiniak napisał(a):
nie, RMB to skrót od raw meaty bone (surowa kość z mięsem) jako sładnika diety. Ściągnęłam wszystkie książki dr. billinghurst'a już jakiś czas temu, więc doczytałam osobiście co autor miał na myśli (weryfikując legendy internetowe) :p

Też. Ale oprócz tego także nazwa diety propagowanej przez kolegę dra Billinghursta - dra Longsdale'a. Tak przynajmniej czytałam tu, na wątku.

Posted

Kiniak napisał(a):
No to należy ustalić której wersji wydarzeń sie trzymamy. Ja sie trzymam pierwotnej, powiedzmy klasycznej wersji diety i też jej nomenklatury :)

No, ja żadnej, bo mój pies się na to nie zgadza :D
Po prostu tu, na wątku - w związku z tym, że mój pies nie chce jeść warzyw - pojawiły się sugestie, żeby mu te warzywa odpuścić. Że jest dieta, która idzie krok dalej niż BARF i która bazuje niemal wyłącznie na mięsnych kościach plus jakieś mizerne resztki tego, co kuchni zostanie. Ja jednak uważam, że nie można zrezygnować z warzyw, dlatego decyduję się na kompromis, który nie jest klasyczną wersją - czyli na podawanie papki warzywnej ze zmielonym korpusem z kurczaka.

Posted

Zgadzam się w pełni z Kiniak. Ja swoje 7 psów karmię Barf od ponad 8 mies.
Najstarszy pies ma 15 lat, najmłodszy 4 miesiące. Wszystkie chowają się zdrowo, maja piękną sierść i dużo energii.
Na początku stosowania diety jeden z nich odsuwał się z grymasem od miski z warzywami (+olej, żółtka i kefir), a ja wyrywałam sobie włosy z głowy :) teraz po prostu dodaję kopiastą łyżkę suszonych żwaczy i problem z głowy - miseczka wylizana do czysta.
Co do kupek i zapchanych jelit: uzależniona jest oczywiście od tego co pies zjadł. Jeśli były to podroby, będzie luźniejsza, to samo dotyczy kefirki itp. , jeśli mięso - wiadomo stan skupienia:) zbliżony do tego po suchej. Jeśli natomiast na obiad były mięsne kości - spodziewać się należy turlających się kuleczek, do wydobycia których piesek musi włożyć nieco więcej wysiłku :) i nie są to związku z zapchaniem czegokolwiek. Zaletą jest oczyszczanie gruczołów przyodbytniczych.

Inny z moich psów miał okropny kamień na zębach, z pyska śmierdziało okropnie. Obiecywałam sobie, że usunę go u weta, ale jakoś zawsze było nie po drodze... w międzyczasie przeszłam na Barf. Po jakimś czasie w końcu zapisałam psa na zabieg. Okazało się, że nie ma czego usuwać :)

co do chondronityny i glukozaminy tak jak najbardziej, szczególnie u rosnących, olbrzymów i pracujących oczywiście.

Jeszcze mała wzmianka o żołądku. Ja kupuję w świeży całości. Kiedyś na wyjeździe byłam zmuszona kupić ten mrożony mielony. Pachniał on zupełnie inaczej niż mój świeży (nawet po zamrożeniu). Wiecie może dlaczego?? Bardzo mnie to nurtuje.

Posted

Może i nie barfuje długo, bo zaledwie 3 miesiące, ale efekty widzę ogromne:
-moja suczka przytyła 0.5kg i wygląda teraz bardziej "kobieco", a nie jak "wieszak"
-jest pełna energii
-kondycja jej szaty uległa diametralnej zmianie
Napisałam to ponieważ chciałam dodać, że ja również karmię ją w ten sposób, że do mięsnych zmielonych kości dostaje papki warzywne codziennie. Jest małym psem(5kg) i nie dałaby sobie rady z większością kości, więc wszystko ma mielone (prócz szyi, skrzydełek). Jednak po takim skrzydełku ma zatwardzenia, więc dostaje je sporadycznie. Nawet jak dostawała zmielone kości z mięsem, ale bez dodatku warzyw miała już problemy z wypróżnianiem. Uważam więc, że jeżeli psu służy takie karmienie i są tego naoczne efekty to lepiej w ten sposób psa żywić niż faszerować suchą czy puszkami. A zasady są po to, aby można było je łamać i modyfikować według swoich potrzeb.

Posted

emakoch napisał(a):

Na początku stosowania diety jeden z nich odsuwał się z grymasem od miski z warzywami (+olej, żółtka i kefir), a ja wyrywałam sobie włosy z głowy :) teraz po prostu dodaję kopiastą łyżkę suszonych żwaczy i problem z głowy - miseczka wylizana do czysta.

Nie z moim takie numery :) Nawet nie spojrzy na suszone żwacze :) (Jako też na żółtko, kefir, jogurt, biały ser a nawet cielęcinę - dziwak i tyle).

Posted

U mnie nie ma grymasów przy misce. Wszystkie dostaja jeść jednocześnie i karmienie trwa milisekundy dosłownie, chyba że trzeba popracować z kościa to wtedy dłużej ;)

emakoch, te mrożone żwacze capią, bo sa zmielone całe wraz z zawartością żołądka. Ta podtrawiona rośliność zmielona razem ze żwaczami w jakiś magiczny sposób poprawia flore bakteryjna w jelitach psów. Byc może część bakterii ze żwaczy i nadtrawionej trawki jakoś jest w stanie przetrwać mrożenie. Faktem jest, że moje psy próbuja wejść razem z tarasem do domu jak rozmrażają się żwacze...

Posted

Monia85 napisał(a):

Napisałam to ponieważ chciałam dodać, że ja również karmię ją w ten sposób, że do mięsnych zmielonych kości dostaje papki warzywne codziennie. Jest małym psem(5kg) i nie dałaby sobie rady z większością kości, więc wszystko ma mielone (prócz szyi, skrzydełek). Jednak po takim skrzydełku ma zatwardzenia, więc dostaje je sporadycznie. Nawet jak dostawała zmielone kości z mięsem, ale bez dodatku warzyw miała już problemy z wypróżnianiem. Uważam więc, że jeżeli psu służy takie karmienie i są tego naoczne efekty to lepiej w ten sposób psa żywić niż faszerować suchą czy puszkami. A zasady są po to, aby można było je łamać i modyfikować według swoich potrzeb.


A dawałaś kości karkowe? Moje pekinki prawie całą albo żeberka zjadają. Nawet kolanka ogryzą, czasem bardziej ale tylko dla chrząstek czy jak do szpiku im zrobię dostęp.
Jeśli pies źle reaguje na kości nie ma sensu podawać w dużej ilości.

Posted

filodendron napisał(a):
U mnie chyba sporo osób kupuje mięso dla zwierząt (nie wiem, czy karmią barfem, może po prostu gotują), więc jak się mówi, że dla psa, to jakoś nie ma szczególnego zdziwienia. Kiedyś obok mnie pani kupowała polędwicę (!) wołową dla kotka, to dopiero poczułam się jak Kopciuszek ze swoimi mięsnymi gnatami :D


mój teść też podkarmiał swoje kotki polędwicą, bo tak słodko na niego patrzyły:P a później suchej karmy ruszyć nie chciały... u nas na wsi to chyba rzadko się zdarza, żeby takie "rarytasy" psu kupować, dlatego panie zdziwione.Chociaż z drugiej strony ja zostałam ostatnio mile zaskoczona: kurier przywiózł mi karmę suchą dla kotów, otworzył samochód a tam pełno paczek z jedzeniem z krakveta i mówił,że to wszystko jest z okolicznych wiosek:)) A hodowcą BOSów z sąsiedniej wioski ma zamiar otworzyć sklep zoologiczny, bo twierdzi,że sporo z okolicy kupuje psy rasowe i poszukują dobrej karmy. no coś w końcu w świadomości ludzi zaczyna się zmieniać jupi!!

Posted

dexterka napisał(a):
mój teść też podkarmiał swoje kotki polędwicą, bo tak słodko na niego patrzyły:P a później suchej karmy ruszyć nie chciały... u nas na wsi to chyba rzadko się zdarza, żeby takie "rarytasy" psu kupować, dlatego panie zdziwione.Chociaż z drugiej strony ja zostałam ostatnio mile zaskoczona: kurier przywiózł mi karmę suchą dla kotów, otworzył samochód a tam pełno paczek z jedzeniem z krakveta i mówił,że to wszystko jest z okolicznych wiosek:)) A hodowcą BOSów z sąsiedniej wioski ma zamiar otworzyć sklep zoologiczny, bo twierdzi,że sporo z okolicy kupuje psy rasowe i poszukują dobrej karmy. no coś w końcu w świadomości ludzi zaczyna się zmieniać jupi!!

Ja się tak mile zdziwiłam u weterynarza w podgórskiej wsi, gdzie jeździmy na wakacje - patrzę, a tam na półkach Nutram! Nie Royal, nie Eukanuba :)

Posted

Witam wszystkich barfowiczów :) Przebrnęłam jakoś przez cały ten wątek (2 miesiące mi to zajęło :D) i od kilku dni jestem już na bieżąco i w końcu dziś się zalogowałam, bo wkrótce i my dołączymy do grona barfujących :) a będzie to tak mniej więcej za tydzień, bo na tyle nam jeszcze wystarczy zapasu karmy (chociaż w sumie to nie wiem czy nie przeciągnąć tego na po Świętach, tzn. dokupić jeszcze jakiś niewielki woreczek karmy, no ale zobaczymy, jak będzie czas przed Świętami zgromadzić barfowe zapasy, to nie będziemy się bawić ;)).
Teraz coś o moim kundelku - Oskar jest niewielki - waży coś koło 13,5 kg, jest już nie pierwszej młodości, bo za trochę ponad 2 miesiące, w lutym, skończy 8 lat (ale po zachowaniu i wyglądzie wcale tego wieku nie widać ;)), nie ma żadnych problemów zdrowotnych, nie jest w ogóle wybredny - wręcz przeciwnie - taki z niego odkurzacz, że zjadłby wszystko i w każdej ilości co by tylko jedzeniem zapachniało :D Na zmiany karm czy sposobu jedzenia nie jest wrażliwy, więc zaczniemy z marszu - jednego dnia skończy się karma, a następnego zaczniemy barfowanie - albo od krowich żołądków, o ile będą dostępne w zoologu z primexowym barfem, albo jeśli ich nie dostanę, to zaczniemy od drobiu. Rewolucji myślę, że nie będzie, bo już odkąd myślę o barfie, od czasu do czasu zdarzało mi się już Oskarowi podrzucić jakieś skrawki surowizny, które zajadał aż uszy się trzęsły :D

A, i jeszcze takie pytanie natury "technicznej" - chodzi o to, że Oskar mieszka na dworze, to wiadomo, że zimą trzeba mu trochę więcej energii dostarczyć (przy suchych karmach zimą jadał te typu active/performance) - jak to powinno być przy barfie - dawać mu większą ilość czy jakieś bardziej kaloryczne mięsko?

Posted

[quote name='Kiniak']U mnie nie ma grymasów przy misce. Wszystkie dostaja jeść jednocześnie i karmienie trwa milisekundy dosłownie, chyba że trzeba popracować z kościa to wtedy dłużej ;)

emakoch, te mrożone żwacze capią, bo sa zmielone całe wraz z zawartością żołądka. Ta podtrawiona rośliność zmielona razem ze żwaczami w jakiś magiczny sposób poprawia flore bakteryjna w jelitach psów. Byc może część bakterii ze żwaczy i nadtrawionej trawki jakoś jest w stanie przetrwać mrożenie. Faktem jest, że moje psy próbuja wejść razem z tarasem do domu jak rozmrażają się żwacze...
zgadzam się z tym co mówisz :) chodzi mi o to, że pachną zupełnie inaczej niż te które ja daje. Ja kupuję świerzy żołądek wołowy z treścią właśnie tyle, że w całości od rzeźnika. Sama go porcjuję część skarmiam od razu a część zamrażam. I właśnie ten mój po rozmrożeniu pachnie zupełnie inaczej niż ten który kupiłam -nazwijmy go "firmowy" :)

Posted

Zazdroszczę, że nie macie grymasów przy misce... U mnie z barfem słabiutko, wielokrotne próby spełzają na niczym...

Mam w związku z tym pytanie: jak zachęcić sukę do surowizny???
Ona nic co surowe nie chce wziąć do pyska (i nigdy nie chciała, u hodowcy była tylko na suchym, u mnie je suche plus gotowane...) - chyba że przemycę troszkę w gotowanym żarciu, to zje. Żadnych owoców, warzyw... Nawet nie "sępi" jak przygotowuję jakieś mięcho obiad... dam kawałek mięcha pod nos, powącha i stwierdza, że niejadalne i sobie idzie...
Jak wrzucę do miski, to prędzej koty jej to wyjadają, a ona nic :roll:

Może tak postępować jak przy zmianie suchego - po trochu zmieniać proporcje? Podpowiedzcie proszę...

Posted

emakoch,

A to czad, ze sama możesz kupić, zdecydowanie bym wolała takie właśnie rozwiązanie. Nie mam pojęcia zatem czemu pachnie inaczej. Być może to być kwestia tego, cyzm była karmiona krowa?

Posted

Lepiej nie wiedzieć czym karmione są krowy. Tam gdzie pracuję, krowy mleczne są karmione: sianokiszonką, kiszonką z kukurydzy, koncentratem białkowym, mutem browarnianym, pulpą, ścinkami frytek - jak widać sama natura. Wszystko to powoduje, że nawet mleko ma inny smak. Dlatego ja jestem wierna mleku z kartonika :lol: (smak i zapach "prawdziwego" mleka mnie odrzuca)

Posted

smaczne mleko pilam (z kartonów oczywiście, ale smaczne!!) w Irlandii - jakos inaczej smakuje niz polskie....
a moje psy na barfie juz długo, czasem z chwilowymi przerwami spowodowanymi róznymi rzeczami, ale barfa się trzymam z nimi. Odchowałam na barfie szczylki, polecam tez wszystkim wlascicielom moich psów (tu jest juz różnie...). I wiem, ze każdy nastepny pies będzie tez na barfie. Tylko mocno rozmyslam nad zakupem kolejnej zamrażary wielkiej (jedną juz mam, ale to malo przy 3 dużych psach i mieszkanki na zadupiu gdzie wszystko się mrozi....)

Posted

[quote name='Monia85']Lepiej nie wiedzieć czym karmione są krowy. Tam gdzie pracuję, krowy mleczne są karmione: sianokiszonką, kiszonką z kukurydzy, koncentratem białkowym, mutem browarnianym, pulpą, ścinkami frytek - jak widać sama natura. Wszystko to powoduje, że nawet mleko ma inny smak. Dlatego ja jestem wierna mleku z kartonika :lol: (smak i zapach "prawdziwego" mleka mnie odrzuca)
generalnie trawiaste się przewijają, chociaz ostatnio znalazłam ziemniaczka, i ziarna zbóż. :)

amanda-1a surowizna nie jest tak aromatyczna jak sztuczne żarcie.
Zatem albo zacznij od żołądków ( bo aromatu im nie brakuje) a jeżeli dalej nic nie wskurasz to przegłodź pieska jeden dzień + idź z nim na porządny długi spacer. Nastepnego dnia idź z psem na porządny długi długi spacer i ponownie podaj porcję :) (jeśi z znowu odmówi a Ty boisz się, ze zagłodzisz psa - choć nie zagłodzisz i nie chcesz trzeciego dnia iść na długi długi długi spacer, to polej mu surowe mięsko odrobiną wywaru mięsnego z przyprawami ( po szczypcie ziół kulinarnych) jak głodnemu pieskowi ładnie zapachnie to i posmakuje! :) przede wszystkim musi być dobrze wybiegany, głodny i musi mu zapachnieć :)
Ja zaczynałam też barfować mielonymi korpusami, skrzydłami i szyjami. Ale tylko dlatego, że cykor niedowiarek byłam i uważałam, że psy sobie nie poradzą.. :)
choć przyznaję, że mam w sforze dwa osobniki, którym muszę rąbać i kroić :)

Posted

U mnie same papki warzywne to porażka,muszę cos dodać ale i tak reweli nie ma.Natomiast ogórek kiszony i kapusta kiszona to jest najlepszy rarytas.Nie wiem co na to dieta barf,bo to nie surowe,ale za ogóra dadzą sie pokroić i zrobia wszystko,więc u nas raz w tygodniu jest albo ogórek albo kapusta kiszona.

Posted

gryf80 napisał(a):
pan bazyl-gdzie zaopatrujesz sie w miecho?jeśli mozna wiedziec?

a to bardzo róznie, zależy od aktualnego stanu kasowego. W mięsnych, na bazarkach, od lokalnych dystrybutorów, czasem za friko od producentow kiełbas (zwłaszcza wtedy ganciory itp co się nie nadaje do kielbasy)

Posted

[quote name='emakoch']

amanda-1a surowizna nie jest tak aromatyczna jak sztuczne żarcie.
Zatem albo zacznij od żołądków ( bo aromatu im nie brakuje) a jeżeli dalej nic nie wskurasz to przegłodź pieska jeden dzień + idź z nim na porządny długi spacer. Nastepnego dnia idź z psem na porządny długi długi spacer i ponownie podaj porcję :) (jeśi z znowu odmówi a Ty boisz się, ze zagłodzisz psa - choć nie zagłodzisz i nie chcesz trzeciego dnia iść na długi długi długi spacer, to polej mu surowe mięsko odrobiną wywaru mięsnego z przyprawami ( po szczypcie ziół kulinarnych) jak głodnemu pieskowi ładnie zapachnie to i posmakuje! :) przede wszystkim musi być dobrze wybiegany, głodny i musi mu zapachnieć :)
Ja zaczynałam też barfować mielonymi korpusami, skrzydłami i szyjami. Ale tylko dlatego, że cykor niedowiarek byłam i uważałam, że psy sobie nie poradzą.. :)
choć przyznaję, że mam w sforze dwa osobniki, którym muszę rąbać i kroić :)


O właśnie - najpierw muszę nabyć żołądki - z tego co czytam, to są... aromatyczne wręcz niesamowicie ;). Potem spróbuję z wywarem.

Co do wybiegania i spacerów... psica codziennie jest porządnie wybiegana (tak trochę trenujemy, może uda się zrobić licencję na wiosnę...), ale generalnie od początku to niejadek :roll:

Ostatnio dałam jej spory kawałek wołowiny z kością... Najpierw nie chciała, potem wzięła i zaniosła (o czym dowiedziałam się wieczorem...) do sypialni, "zakopała" panu na poduszce, ładnie przykryła kołdrą i narzutą (mina męża, jak odkrył przed snem ten skarb, bezcenna). Wrzucił to mięcho do jej pudła z zabawkami... następnego dnia szukałam (bo jeszcze zacznie śmierdzieć...), przewaliłam całe mieszkanie, ale nie znalazłam do dziś... chyba więc zjadła :)

edit:
A mielone korpusy/szyje... bierzecie się za samodzielne mielenie? Jak? Zwykła maszynka do mielenia mięsa chyba nie da rady... Zastanawiałam się jak to zrobić, ale też jeszcze nie próbowałam...

Posted

Ja bym próbowała raczej mielić w maszynce ręcznej, bo w elektrycznej bym się bała chyba ;) Giętkie elementy z młodego kurczaka raczej powinny pójść ładnie.

Posted

evel napisał(a):
Ja bym próbowała raczej mielić w maszynce ręcznej, bo w elektrycznej bym się bała chyba ;)

ja korpus z kurczaka, szyje indycze czy gęsie mieliłam w maszynce elektrycznej i ładnie i szybko szło, jak pomyślę, że miałabym mielić w ręcznej to dziękuję. Na całe szczęście mój szczeniorek ma już pół roku i wszystkie zęby i nie trzeba już nic jej mielić.

Posted

Szyje indycze? Ale kupowałaś te niezbyt okazałe, prawda? U mnie to chyba te indyki zza wschodniej granicy przyjeżdżają, bo czasem się zastanawiam, czy to nie strusie szyje przypadkiem :P I w mojej maszynce to by w życiu nie poszło. A może się podzielisz z nami wiedzą nt. modelu swojej maszynki elektrycznej? :cool3:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...