Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Martens napisał(a):
Ten przypadek z bernardynem to jedyny o jakim słyszałam tego typu... I chyba równie prawdopodobny co śmiertelne zadławienie sucha karmą, które na pewno też się zdarza.
Jeśli chodzi o zaparcia to też mam mieszane uczucia. U mnie przez lata nigdy nie było z tym większych problemów, mimo że pies niemłody. No ale są zasady - daje się warzywa, nabiał, oleje, nie wali się dzien po dniu kosci wołowych czy wieprzowych tylko 1, max 2 razy w tygodniu i opiera na drobiu... Jak ludzie tak podchodzą do zasad barfu jak do innych zaleceń w opiece nad psami to nie dziwię się że kości często szkodzą - tylko na ile to wina samych kości a na ile nieprzestrzegania powyższych zaleceń...


No chyba nie do konca tak jest.... Ja stosowalam sie do zalecen ksiazkowych a jednak nam sie wlasnie taki cement w pupie zrobil. Narazie zobaczymy czy jest tam jeszcze jakas inna przyczyna, byc moze probelmy jakie mielismy maja jakies inne podloze, ale jednak to sie czasem zdarza. Co nie zmienia faktu, ze ja nadal jestem zwolenniczka BARFu i mam nadzieje ze jak juz sie wszystko wyjasni to do niego wrocimy. Tylko teraz jestem troche zawieszona, bo wiem ze te same zoladki nie sa dla niego wystarczajacym pokarmem. Oczywiscie, przez 2 tygodnie nic sie nie powinno stac, tym bardziej ze on szczenieciem juz nie jest ( :( ), ale te poprzednie tygodnie tez byly kijhowe pod wzgledem zywienia. I wiem, ze wielu ludzi w mojej sytuacji jednak by wrocilo do suchego, tak dla pewnosci :/

Posted

To rzeczywiście może być jakieś wyjście... Że też na to nie wpadłam :evil_lol: ale na swoją obronę mam to, że od paru dni chodzę maksymalnie niewyspana i nie kontaktuję :oops:

Posted

betty_labrador napisał(a):
dlaczego podawanie na podwórku nie przejdzie?


u evel? Bo nie mają podwórka :lol: A wątpie, żeby sąsiedzi byli zachwyceni tym pomysłem :lol:

Posted

Robię różne dziwactwa, ale wychodzenie z psem pod blok tylko po to, żeby sobie osunął śmierdzący kawał byczych flaków eee... chyba nie :evil_lol:

Posted

evel napisał(a):
Robię różne dziwactwa, ale wychodzenie z psem pod blok tylko po to, żeby sobie osunął śmierdzący kawał byczych flaków eee... chyba nie :evil_lol:


pewnie zebrało by się psie towarzystwo:cool3:

Posted

ja jeszcze wtrące 3 grosze co do tematu który zaczęłam i zmykam z offem.
Wiem ,ze ryż nie jest typowym pożywieniem psa.Bo na logikę do Chin po niego nie jeździły ale...są psy którym służy.U mojego psa jak ma podrażnioze jelita świetnie działa kleik ryżowy-2 dni i jest spokój.Kaszy-nie toleruje.Jeden pies ma po nim sraczkę drugi wręcz przeciwnie.Jak mojemu psu służy-to na zdrowie;)
Z mięsem to samo.Jeden pies najchętnie wsunie kuraka jeszcze z piórami,drugi lepiej czuje się na rozgotowanej cielęcinie.Owszem to drugie traci więcej witamin...toteż suplementuję.Ale nie przesadzajcie też w drugą stronę.Ja do schabowego który traci tyyyle witamin smażąc się te kilkadziesiąt minut nie dorzucam tony multiwitaminy.I mam się dobrze.To samo z koścmi.Niezmiernie denerwują mnie posty-przecież pies trawi kości surowe,one mu nie zaszkodzą.Jak widać mam psa-marsjanina który kości nie trawi.No nie i już.Po skrzydełku które je powoli ma sraczkę z krwią.Jaki odpowiedzialny właściciel będzie dalej psu wciskał surowe kości skoro widzi ,ze mu nie służą?
Nie mam tym samym pretensji do barfowiczów których psy ze smakiem rozchrupują kolejny korpusik ale nie próbujcie wmawiamć innym ,ze tez mają tak karmić:lol:To samo z rodzajem mięsa.Kiedyś ,gdzieś ktoś mnie zjechał ,że karmię psa świeżym mięskiem a nie podśmierdziałymi,lekko podgniłymi kościami.Na nic tłumaczenie ,ze psu nie służy.Trza dawać bo reguluje florę bakteryjną.Nie służy?Musi służyć:roll:
Jeśli juz chodzi o samego weta.Piszę to co mi mówił.Nie jest to zwykły laik albo uczący się studencina.Nie każdy kto na wstępie nie zapropo0nuje BARf jest zły.Facet uważam ,ze ma pojęcie o czym mówi,jak wyczuwa jakies zgrubienie to najprawdopodobniej tak jet.Ja nie siedziałam 5 lat na uczelni więc moja wiedza nie dorasta mu nawet do pięt.Jeśli mówi,że jelita pracują nieprawidłowo,że ugład gastralny jest nadwrażliwy bo jelito jakieś tam ma pogrubioną ścianę to co ja mam się mądrować.Napisałam-,że jeszcze o zastrzykach poczytam.Tymbardziej ,ze cena...no cóż,pozostawia wiele do życzenia.To jest tak ,ze każdy ma swoją wersję.Jeden będzie mi kazał dac psu zastrzyk,drugi żołądki wołowe, jeszcze inny radzi pozostawić psa na pastwę losu,niech 'se' radzi a czwarty wyrwie się ,ze jakby pańcia kochała pieska i kupowała mu polędwiczki cielęce to by problemu nie było.Kogo słuchac?Ja biorę wszystkie wypowiedzi pod uwagę.Jednak ostatnie zdanie ma zawsze wet.opsss...przepraszam,powinnam sugerować się tym co napisane na dogo choć tak naprawdę nie umiem(bo nie jestem wetem)stwierdzić na ile to prawda,na ile nie.Kiedyś nawet w MP była historia gdzie facet ewidentnie próbował być mądrzejszy od weta.Każde jego zdanie zegował usprawiedliwiając sie wypowiedzimi kogoś tam znającego się na rasie kto wypowiadał się w internecie.Kiedy poznał swojego guru okazało się ,ze była to...13 letnia dziwczynka która 'lubi pieski':loveu:
Dobra,kończę.I napisze na zakończenie coś wysoce oryginalnego-każdy ma swoje zdanie i każdy karmi psa tak jak mu słuzy.


ps.moje pierwsze pytanie było jakie byście polecili mięchao dla psa z wrażliwym układem pokarmowym?Jagnięcina?Bo mam możliwość zamówienia :cool3:

Posted

Ależ ja Ciebie nie neguję i Twojego weta także.
Tyle, że weterynarze mają nikłe pojęcie o żywieniu psów, bo z tego co słyszałam ich zajęcia z żywieniem polegają głównie na prezentacjach firm produkujących karmy...
Owszem, są psy które tolerują ryż są również takie co go nie tolerują.
Ale żaden pies nie ma alergii na kości czy też na sraczka z krwią po kościach nie jest spowodowana karmieniem barfem ;)
Bo pies naturalnie jest przystosowany do takiej diety, jest przystosowany do jedzenia kości! Można je podawać lub nie, ale nie rozumiem tłumaczenia, że pies nie toleruje kości. Owszem, on będzie je tolerował gdy się je odpowiednio przygotuje (to mały pies więc mogłabyś się zaopatrzyć w mielone ;)) i będzie się rzeczywiscie stosować do zasad tej diety - bo to w przypadku barfa akurat jest megaważne - nikt nie mówi, że to prosta dieta.
I nie mówię tego, żeby Ciebie przekonać, bo ja nie mam w tym żadnego interesu ;) Mówię dlatego, że niektóre osoby które przeczytają Twój post od razu dojdą do tego samego wniosku co Ty, a nie zawsze tak jest.
Gdybym nie miała suki z identycznym problemem, której po barfie ten problem przeszedł do tego stopnia, że je tonami twaróg po którym wcześniej lądowała na kroplówie, to nawet bym się nie wypowiadała i Ci nie radziła! ;)
Ale też mialam pierwszą przygodę z barfem która skończyła się fiaskiem, miałam przygodę i z gotowanym (anemia i niedobory u suki w ciąży) i z suchym i z mieszanym. Napewno mądrzejsza od weta nie jestem, jeszcze weterynaria przede mną ;) ale z niejednym wetem miałam do czynienia i niejeden hodowca czy też zwykły właściciel potwierdzi, ze zwykłych wetów w sprawach żywienia lepiej nie słuchać.
Nie twierdzę, że wet postawił błędną diagnozę - napewno to zgrubienie jest, nie twierdzę, że nie. Ale z drugiej strony radzę (i mam nadzieję, że posłuchasz mojej rady, może zrozumiesz wtedy o co mi chodzi ;)) zrobić jednak te hormony i kał. Wiele małych psów ma problemy np. z tarczycą a weci twierdzą, że to tylko alergik. Ja obleciałam wszystkich wetów zanim chyba 10ty z kolei postawił trafną diagnozę.

Owszem, jesz schabowe i nie musisz suplementować, ale nie porówuj człowieka do psa, bo to dwa zupełnie inne organizmy - przede wszystkim inaczej się odżywiające ;)

A zastrzyki uważam za bezcelowe jeśli nie zrobisz przynajmniej kału. Zrobisz oczywiście jak zechcesz.
Mówię to po prostu, bo moja sytuacja była niemal identyczna - zresztą jest gdzieś tu na forum w barfie nawet.
A naprawdę Desi wyszła z tego zupełnie (tfu tfu).

Nie przekonuje Cię do barfu, nie każdemu psu pasuje.
Tylko po prostu sytuacja którą przedstawiłaś, jak już mówiłam, jest tak podobna do sytuacji Desi, że musiałam napisać.
Ja wyprowadziłam z tego swojego psa.

Jagnięcina jest dobra.
Ale tak naprawdę możesz dawać indyka, królika, kurczaka (byleby ze źródła nie stosującego antybiotyków w hodowli), cielęcinę.
Wołowina jest ciężkostrawna.

Posted

[quote name='Balbina12']jJa do schabowego który traci tyyyle witamin smażąc się te kilkadziesiąt minut nie dorzucam tony multiwitaminy.I mam się dobrze.
A co, tak ćwierć świnki smażysz na raz w panierce? :D
Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać, bo lubię schabowe w wykonaniu mojego męża - 4-5 min na jednego kotleta maksymalnie :D

Jakbym miała dostęp do dobrej jagnięciny to oczywiście, że bym kupowała - obojętnie czy do dawania na surowo, czy do gotowania.
Nie wiem, czemu masz wątpliwości - jagnięcina to podstawowy składnik przeróżnych karm hipo-, sensible- itp.

Posted

A dlaczego nie podajesz Yorkowi suchej karmy właśnie wspomagającej jelita?
Mam psiaka u siebie , który miał non stop biegunki po każdym jedzeniu, był pół roku na royalu gastro , po którym pięknie się wszystko ustabilizowało...a teraz od pół roku wcina barf:)

Posted

evel napisał(a):
Robię różne dziwactwa, ale wychodzenie z psem pod blok tylko po to, żeby sobie osunął śmierdzący kawał byczych flaków eee... chyba nie :evil_lol:



eta, ja bym wyszla, chocby w nocy jesli sasiedzi przeszkadzaliby mi ;)

Posted

witam
jestem z moim psem na barfie od ponad poł roku ,owszem czasem zdarzy mi sie dac mu cos "domowego" jak mi zostanie a szkoda wyrzucic ...ale jest to sporadycznie;p
a co z przysmakami na barfie?? trenuje z psem i niewiem co dobrze sie spisuje przy szkoleniu ?? bo przy cwiczeniach troche tego idzie , a do tej pory była kiełbasa lub parówka ale jako ze troche tego pies zjada wiec niewiem co stosowac

Posted

Spróbuj sobie posuszyć małe kawaleczki mięsa, jest chyba nawet cały wątek jak ususzyc pierś z kurczaka ;)
Ja młodemu zamawiam teraz rybne smakołyki Sea Jerky.

Posted

Ja podawalam, niestety tez nie mozna przedobrzyc. I proponuje nie brac sera jako smakolykow na podroze. U nas sie skonczylo fatalna sraczka na samym srodku peronu, 2 kroki po wyjsciu z pociagu..... :O

Posted

Suszone piersi z kurczaka czy indyka świetnie się sprawdzają i można je całkiem długo przechowywać, więc jak się robi, to warto od razu na trzy blachy ;)
Czasem brałam chudą surową wołowinę - jak się ją pokroi w małe kosteczki i zostawi w suchym, przewiewnym miejscu rozłożoną na papierowym ręczniku tak na godzinę, dwie, to ona obeschnie na tyle, że można wziąć do woreczka - no ale to opcja droższa.
A z serów to stosowałam taki typu mozzarella - nie ta prawdziwa, pływająca w serwatce - tylko jest taki żółty ser a'la mozzarella, do pizzy - miękki i biały. Jeśli chodzi o zawartość tłuszczu na pewno żadna różnica, ale jest zdecydowanie mniej solony niż zwykłe żółte.

Posted

filodendron napisał(a):
A co, tak ćwierć świnki smażysz na raz w panierce? :D
Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać, bo lubię schabowe w wykonaniu mojego męża - 4-5 min na jednego kotleta maksymalnie :D

Jakbym miała dostęp do dobrej jagnięciny to oczywiście, że bym kupowała - obojętnie czy do dawania na surowo, czy do gotowania.
Nie wiem, czemu masz wątpliwości - jagnięcina to podstawowy składnik przeróżnych karm hipo-, sensible- itp.

Oj tam,oj tam:lol:Tak się napisało chodziło o to ,że ja też gotuję,smażę i to wszystko też traci witaminy:pChoć fakt-mogło zabrzmieć dziwnie.
aysel-generalnie się z tobą zgadzam ale...co do kości chyba nie dojdziemy do porozumienia...Skoro pies jest naturalnie przystosowany do jedzenia kości to jak wytłumaczysz mojego psiura-po łapkach kurzych biegunka,po skrzydełku biegunka,po korpusie biegunka.A po gotowanym mięsie-śliczna,zgrabna kupencja;)?Wkońcu jest przezwyczajony do surowizny...
Wyjalowienie-u nas w grę nie wchodzi.Pies je naprawdę przeróżne mięska,zawsze inne,warzywa staram się zmieniać(oczywiście te które toleruje:oops:).Tak samo np. służą mu naleśniki,pierożki...A surowe nie i już.Wspomniałaś o mieleniu.Ano włąsnie,psy zostały już tak zdeformowane przez człowieka ,że nie radzą sobie z normalną kością...Dla mnie to taki udawany barf trochę-bo to polega na gryzieniu kości a nie siorbaniu przygotowanej papki:lol:
Ania-dlaczego nie karma?
1.za droga-karmy weterynaryjne kosztują masakryczne pieniądze.Nie stać mnie.
2.konserwanty
3.mój pies nie lubi karmy.Może sobie stać,stać...2 dni później...stać,stać:shake:

pozdrawiam

Posted

Balbina, a długo byliście na barfie? I tylko na barfie bez innych dodatków - jak długo tak "biegunkował"?
Bo tu starają się wytłumaczyć, że niektóre psy potrzebują więcej czasu i specjalnego przygotowania (żwacze), żeby zacząć normalnie trawić surowiznę i na dodatek pewnie te same psy niezbyt dobrze znoszą jeśli ten barf przerywa się jakimś innym żywieniem. I to by się zgadzało - jest to jakaś osobnicza wrażliwość - pies musi sobie wyspecjalizować florę bakteryjną, ilość enzymów itp.
Oczywiście jeśli barfowaliście przez miesiąc i pies cały czas miał problemy, no to pewnie mu nie służy i już. Ale jeśli to były takie jedno-dwudniowe podejścia do barfu, to mogła to być zupełnie normalna reakcja organizmu i w takim przypadku po prostu nie wiesz, czy barf mu służy czy nie.

Oczywiście to tak tylko co do zasady, bo osobiście uważam, że jak psu służy gotowane, to niech je gotowane i na zdrowie :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...