auraa Posted February 18, 2009 Posted February 18, 2009 biedna sunieczka. Musisz więcej o niej pisać i koniecznie zdjęcia! Myślę,że dogo pomoże. Quote
maarit Posted February 18, 2009 Posted February 18, 2009 No ja też z bazarku trafiłam do Julci... matko ale bidulka... Quote
ajlii Posted February 18, 2009 Author Posted February 18, 2009 Julka zabieg zniosła świetnie. Następnego dnia łaziła po domu i pokazywała Kazanowi "co tu suce zrobili" (podchodziła do niego i podnosiła nogę, pokazując brzuch). Trochę znów schudła przez lekkostrawne jedzenie i przymusową głodówkę. Guz nie może być wycięty niestety :( W tym miejscu brakuje skóry, by zakryła miejsce po guzie. Julka jest pod opieką dwóch świetnych wetów - w tym jednego właśnie chirurga. Obydwoje nie widzą możliwości operowania Julci. Możemy leczyć tylko farmakologicznie. Dziś Julka, w ramach samodzielnego dokarmiania się, ściągneła z blatu i zjadła ponad pół kilo szarlotki............... Quote
Toska Posted February 18, 2009 Posted February 18, 2009 ajlii napisał(a): Dziś Julka, w ramach samodzielnego dokarmiania się, ściągneła z blatu i zjadła ponad pół kilo szarlotki............... Wie dziewczyna co dobre :evil_lol: - oby jej tylko nie zaszkodziło ! Quote
pixie Posted February 19, 2009 Posted February 19, 2009 ajlii napisał(a): Guz nie może być wycięty niestety :( W tym miejscu brakuje skóry, by zakryła miejsce po guzie. Julka jest pod opieką dwóch świetnych wetów - w tym jednego właśnie chirurga. Obydwoje nie widzą możliwości operowania Julci. Możemy leczyć tylko farmakologicznie. a przeszczepienia skory z innej czesci ciala sie nie praktykuje?..tak mi sie to nasunelo, wem koszt etc ale takie pytanie ciekawskiej:roll: tez tu trafilam przez bazarek... czy Julcia ma ogloszenia?/ to mi jakos umknelo/ Quote
ajlii Posted February 19, 2009 Author Posted February 19, 2009 pixie napisał(a):a przeszczepienia skory z innej czesci ciala sie nie praktykuje?..tak mi sie to nasunelo, wem koszt etc ale takie pytanie ciekawskiej:roll: / Nie mam pojęcia... Ale skoro leczący ją weci nie wspominali o takiej możliwości, to pewnie jest to w jej przypadku niemożliwe. Ale dopytam w poniedziałek, przy następnej wizycie. No i mamy kolejny problem :( Julka zaczęła dziś sikać krwią... Byliśmy już u weta, prawdopodobnie to zapalenie pęcherza. Dostała leki - dziś w zastrzyku (płakała strasznie :( ), na następne dni tabletki. Rana po sterylce go się za to pięknie :) Quote
auraa Posted February 20, 2009 Posted February 20, 2009 Ileż to maleństwo musi się jeszcze nacierpieć?:shake: Quote
Toska Posted February 24, 2009 Posted February 24, 2009 Jak Julka ? lepiej ? pomogły tabletki ? Quote
gameta Posted February 25, 2009 Posted February 25, 2009 No Laski, bazarkując czekam na wieści co u suni - lepiej ??? Quote
EVA2406 Posted February 25, 2009 Posted February 25, 2009 Wszystkie choroby się tej bidulki czepiają :-( Quote
gonia66 Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 Bardzo wzruszył mnie los Suni, ale jeszcze bardziej podziwiam postępowanie ajlii...MA naprawdę problem..sunia choruje, ale sie nikomu nie poskarżyła..i gdyby nie bazarek- dalej byłaby tutaj w zasadzie samotna ze swoim "problemem" za ktory wzięla pełną odpowiedzialność.. Ajlii tak ślicznie piszesz o Suni...że nigdy nie pożałowałaś...miała Julcia szczęście, że trafiła na Ciebie..już dziś na watku jakimś pisalam, ze dziwi mnie zawsze, że zwierzecy instynkt zawsze przyprowadzi do dobrego czlowieka- do "bratniej duszy"..Julcia troche bładziła...ale w koncu trafiła na to, czego szukała... Gdzie ten bazarek??Ja trafiłam z innego wątku...bardzo chcialbym pomoc jakoś Ajlii..sama niewiele mogę..bo troszke juz nabralam zobowiazan, ale gdyby bylo nas tu wiecej i kazda po troszkę by pomogła..to by sie troszkę więcej niż troszkę uzbierało...a jest na co tam wydawać..cioteczki..skrzyknijmy sie jakoś...10 X 5zł już będzie 50 zł....Julcia jest warta..a pewnie jeszcze duzo przed nią...i przed ajlii...:cool3: Quote
gameta Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 A bazarek tutaj: http://www.dogomania.pl/forum/f99/bazarek-gigant-nowe-na-str-5-wszystko-na-walke-z-nowotworem-julki-do-01-03-09-a-131862/ Oczywiście serdecznie zapraszam :p Quote
gameta Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 Tak, podnoście, bo pomoc, szczególnie finansowa się przyda :roll: Quote
emilia2280 Posted February 27, 2009 Posted February 27, 2009 [quote name='ajlii']Julka zabieg zniosła świetnie. Następnego dnia łaziła po domu i pokazywała Kazanowi "co tu suce zrobili" (podchodziła do niego i podnosiła nogę, pokazując brzuch). Trochę znów schudła przez lekkostrawne jedzenie i przymusową głodówkę. Guz nie może być wycięty niestety :( W tym miejscu brakuje skóry, by zakryła miejsce po guzie. Julka jest pod opieką dwóch świetnych wetów - w tym jednego właśnie chirurga. Obydwoje nie widzą możliwości operowania Julci. Możemy leczyć tylko farmakologicznie. Dziś Julka, w ramach samodzielnego dokarmiania się, ściągneła z blatu i zjadła ponad pół kilo szarlotki............... Gdyby lekarze doszli jednak do wniosku ze mogá zrobic operacjé i przeszczep jej skóry z np. podgardla, czy innej czésci ciala- pokryjé koszt takiej operacji, choc wiem ze to jest drogie. Tymczasem podaj mi konto na pw, przelejé paré zl na jej utrzymanie narazie. Quote
zebrazebra Posted February 27, 2009 Posted February 27, 2009 [quote name='emilia2280']Gdyby lekarze doszli jednak do wniosku ze mogá zrobic operacjé i przeszczep jej skóry z np. podgardla, czy innej czésci ciala- pokryjé koszt takiej operacji, choc wiem ze to jest drogie. Tymczasem podaj mi konto na pw, przelejé paré zl na jej utrzymanie narazie. :cool2: :Rose: :cool2: emilia2280, WIELKIE DZIĘKI!!! Jutro ajlii skontaktuje się z Tobą na pw. Quote
ajlii Posted February 28, 2009 Author Posted February 28, 2009 Julcię roznosi... demoluje mieszkanie, rozwłócza śmieci, kradnie jedzenie, załatwia się tylko w domu. Nasza weterynarz zaleca wizytę u psiego psychologia. Poza tym: zapalenie pęcherza opanowane :) Blizna po sterylce śliczna. Quote
ajlii Posted March 1, 2009 Author Posted March 1, 2009 A to fotki z dzisiejszego ranka. Julcia nam chętnie przeszkadzała w porządkach, i jaką miała radochę z tego :) emilia2280, rozmawiałam z naszą wetką o operacji Julci. Mówiła że jest to wykonalne, ale sama się nie podejmie - bo to skomplikowana sprawa. Z tego co zrozumiałam, Julka miałaby wycięty kawał skóry z karku - ale pozostawiony kawałek żeby było ukrwienie - i wszczepiony w miejsce guza. Przez jakiś czas chodziłaby z taki czymś, od karku do głowy. Jeśli wszystko poszło by dobrze, to co najwyżej by jej włosy rosły na głowie w drugą stronę :) Ale zabieg obarczony jest sporym ryzykiem niestety, m.in. odrzucenia przeszczepu. Nasza wetka ma się skontaktować z chirurgiem robiącym skomplikowane operacje z pogranicza plastyki. Każda złotówka na Julkę mile widziana... Nie jest mi łatwo ją leczyć, utrzymywać - szczególnie że mam już jednego psa na diecie (uszkodzone organy wewnętrzne po parwo w schronisku), i ok. 30 szczurów, w tym ciągle jakieś chore bidy. Julka wymaga wysokobiałkowej, lekkostrawnej diety i częstych małych posiłków (nadal wymiotuje po wiekszej porcji). Julka jest pod opieką Stowarzyszenia Przyjaciół Szczurów, dlatego też laczą ją weterynarze współpracujący ze stowarzyszeniem. Podaję nr konta stowarzyszenia: numer konta: 27 1160 2202 0000 0000 6563 4010 bank Millenium nazwa posiadacza rachunku: Strzelecki Grzegorz (przedstawiciel prawny SPS) Ps. Julka właśnie bawi się ze szczurami... uwielbia je, jest bardzo delikatna i łagodna do nich. Quote
Dyzia Posted March 2, 2009 Posted March 2, 2009 Psinek bawi się ze szczurkami?:evil_lol:Coś podobnego:evil_lol: Jaka łagodna i kochana sunia:diabloti: Przekochana i tak ślicznie na zdjęciach wychodzi:multi: Quote
dreamer Posted March 2, 2009 Posted March 2, 2009 Piękny ma uśmiech dziewczynka :loveu: ~*~ Zapraszam na bazarek, część pieniążków przekażę dla SPSu! Rozliczenia podatkowe za 2008 rok. Quote
emilia2280 Posted March 2, 2009 Posted March 2, 2009 [quote name='ajlii'] emilia2280, rozmawiałam z naszą wetką o operacji Julci. Mówiła że jest to wykonalne, ale sama się nie podejmie - bo to skomplikowana sprawa. Z tego co zrozumiałam, Julka miałaby wycięty kawał skóry z karku - ale pozostawiony kawałek żeby było ukrwienie - i wszczepiony w miejsce guza. Przez jakiś czas chodziłaby z taki czymś, od karku do głowy. Jeśli wszystko poszło by dobrze, to co najwyżej by jej włosy rosły na głowie w drugą stronę :) Ale zabieg obarczony jest sporym ryzykiem niestety, m.in. odrzucenia przeszczepu. Nasza wetka ma się skontaktować z chirurgiem robiącym skomplikowane operacje z pogranicza plastyki. Ajli, absolutnie nie chcé fundowac psu takiej dawki cierpienia bez potrzeby. Jesli guz moze pozostac niezlosliwy do konca jej zycia i nie przeszkadzac jej w niczym, to nie ma potrzeby go operowac. Sék w tym, czy mogá okreslic, jaka jest szansa ze dziad zezlosliwieje? Dowiedz sié tego koniecznie. Czy to zwykly wlókniak, czy bardziej grozny twór. Jeszcze mam pytanie, co do roli stowarzyszenia, pod którego Julka jest opieká- czy stowarzyszenie pokrywa koszty leczenia, utrzymania? Jaká rolé pelni tu stowarzyszenie? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.