Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Nie czuję się żadnym specjalistą, bo ja się osobiście konsultuję z Martens, jeśli mam jakieś wątpliwości, ale wrzuć, jak ułożysz, zobaczymy ;)

  • Replies 296
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted (edited)

evel napisał(a):
Nie czuję się żadnym specjalistą, bo ja się osobiście konsultuję z Martens, jeśli mam jakieś wątpliwości, ale wrzuć, jak ułożysz, zobaczymy ;)


Evel, proszę jeszcze o odpowiedź na jedno pytanie, szczególnie mnie nurtujące:
co z żołądkami nieoczyszczonymi? Nie widzę ich w Twojej wersji? Czy to znaczy, że nie trzeba ich podawać?

EDIT:
i czy jeśli mam sukę (25 kg, po sterylce), po przeliczeniu wychodzi mi 500g dziennie dla niej, to lepiej zacząć od 400g, no bo po sterylce?

Edited by Czekunia
Posted

A Twoje psy już miały do czynienia z surowizną? :) Bo są dwie szkoły, jedna zaczyna od żwaczy właśnie (7-14 dni), a druga to survival - dzień głodówki, a potem delikatniejsze kości np. kurze i jakoś to leci.

Szczerze mówiąc, to ja żwaczy wołowych/baranich jako takich nie podaję, bo niestety nie mogę ich dostać u nas a żeby zamówić z internetu musiałabym mieć gdzie to trzymać zamrożone, a nie mam. Daję suszone od czasu do czasu, wraz z innymi śmierdzielami, a żołądki daję kurze lub indycze. Zaliczam to do kategorii "podroby" ;)

Co do suczki - szczerze mówiąc, to chyba kwestia bardzo indywidualna. Ona teraz jest w dobrej kondycji i formie? Ja bym chyba podawała więcej teraz, bo zima, a to wyżełka krótkowłosa, jeśli dobrze zrozumiałam? I ewentualnie później obcinała racje żywnościowe, gdyby zaczęła za bardzo przybierać.

Ogólnie ja teraz podaję zamiast załóżmy 250 g kości (to 2.5% u mojej suki kastratki) - leciutko ponad 200 g mięsnych kości i dodatki tak, żeby dobić do tych 250 (kefir, jogurt, ser biały, coś tam), ale porcje są bardziej tłuste niż latem - więcej skóry czy luźnego tłuszczu niż w pozostałej części roku. Pies mi lekko przytył (1 - 1.5 kg), ale tak planowałam. Na wiosnę się wyrzeźbi z powrotem ;)

Aha, jajka nie podaję całego-całego, bo mi pies rzyga skorupkami - rozgniatam z serem białko z żółtkiem, bez skorupy ;)

Posted

[quote name='evel']A Twoje psy już miały do czynienia z surowizną? :) Bo są dwie szkoły, jedna zaczyna od żwaczy właśnie (7-14 dni), a druga to survival - dzień głodówki, a potem delikatniejsze kości np. kurze i jakoś to leci.

Szczerze mówiąc, to ja żwaczy wołowych/baranich jako takich nie podaję, bo niestety nie mogę ich dostać u nas a żeby zamówić z internetu musiałabym mieć gdzie to trzymać zamrożone, a nie mam. Daję suszone od czasu do czasu, wraz z innymi śmierdzielami, a żołądki daję kurze lub indycze. Zaliczam to do kategorii "podroby" ;)

Co do suczki - szczerze mówiąc, to chyba kwestia bardzo indywidualna. Ona teraz jest w dobrej kondycji i formie? Ja bym chyba podawała więcej teraz, bo zima, a to wyżełka krótkowłosa, jeśli dobrze zrozumiałam? I ewentualnie później obcinała racje żywnościowe, gdyby zaczęła za bardzo przybierać.

Ogólnie ja teraz podaję zamiast załóżmy 250 g kości (to 2.5% u mojej suki kastratki) - leciutko ponad 200 g mięsnych kości i dodatki tak, żeby dobić do tych 250 (kefir, jogurt, ser biały, coś tam), ale porcje są bardziej tłuste niż latem - więcej skóry czy luźnego tłuszczu niż w pozostałej części roku. Pies mi lekko przytył (1 - 1.5 kg), ale tak planowałam. Na wiosnę się wyrzeźbi z powrotem ;)


Aha, jajka nie podaję całego-całego, bo mi pies rzyga skorupkami - rozgniatam z serem białko z żółtkiem, bez skorupy ;)


Tak, mają co jakiś czas frykasy w postaci szyjek indyczych, serc itp. :)
Co do żwaczy, to po pierwsze też musiałabym zamawiać np. z pieska stefka, a zamrażaki bardzo pojemnej nie mam, a po drugie ten zapach... mnie odstrasza, delikatnie mówiąc;)

Zara jest w dobrej formie, na pewno lepszej niż jak do nas trafiła - jest u nas już prawie 3 miesiące i ładnie przybrała na wadze, bo wcześniej to skóra i kosci.
Masz rację: zacznę od 500g, a gdyby coś się działo, to będę zmieniać w jedną lub drugą stronę:).

A teraz moje wypociny: (Twoją/Martensową wersję mam już wydrukowaną, ale skleciłam coś 7-dniowego), rzuć okiem:)

ZARA 25kg, po sterylce, aktywna


  1. Dawka dzienna 25 x 0,02 = 500g

Tygodniowo: 3500g


  1. Dawkowanie dzienne poszczególnych produktów:

Pochodzenia roślinnego – 100g, w tym:


  1. Warzywa 75g
  2. Owoce 25g

Pochodzenia zwierzęcego – 400g, w tym:


  1. Mięso 200g
  2. Żwacze 80g
  3. Podroby 60g
  4. Kości/chrząstki 60g


NA TYDZIEŃ:
3500g pokarmu, z czego:


  1. Produkty roślinne 700g:



  1. Warzywa 525g
  2. Owoce 175g



  1. Produkty zwierzęce 2800g:



  1. Mięso 1400g
  2. Żwacze 560g
  3. Podroby 420g
  4. Kości/chrząstki 420g


mniej więcej wyszłoby tak:

Pierwszy dzień: 200g podrobów + 350g papki warzywno-owocowej + łyżka oleju + łyżka tranu
Drugi dzień: 450g kości drobiowych, np. szyja z indyka + kefir 100g
Trzeci dzień: 500g kości drobiowych, np. korpusy z kurczaka + ćwierć kostki twarogu
Czwarty dzień: 500g kości wieprzowych + jajko + suszone algi
Piaty dzień: 200g podrobów + 350g papki warzywno-owocowej + jajko
Szósty dzień: 500g żwaczy + łyżka oleju
Siódmy dzień: 500g czegoś „egzotycznego”, np. królik + drożdże.

Posted

:hmmmm: Wychodzi cosik dziwna proporcja mięso/kości - znaczy jak dla mnie - dużo mięsa, mało kości. Ale - są znowu dwie (a może więcej?) szkoły :lol: Jedni przyjmują proporcje mniej więcej jak w kurzym skrzydle - czyli więcej kości, chrząstek, ścięgien, skóry, a niezbyt dużo "czystego" mięsa, inni - więcej mięsa, mniej kości. Ja jestem zwolenniczką tej pierwszej teorii ;) ale to już każdy wybiera, co uważa za lepsze, patrząc oczywiście, co służy jego psom przede wszystkim.

Co do kości wieprzowych - na barfowym ogólnym może dopytaj, jakie to mogą być kości. Moja suka po wieprzowinie ma katastrofalną srakę, więc ja się nie znam na rodzajach, a wiem, że czasem bywają problemy po wieprzowinie/wołowinie - psy się przytykają i trzeba przemyśleć właśnie, czy nie podać więcej "poślizgu" (nabiał, olej) a mniej samych mięsnych kości, czy może jakiś inny rodzaj kości.

Jak już jesteśmy przy wieprzowinie - uwaga na podroby, potencjalnie mogą być zagrożone Auyeszkym, więc "na wszelki" lepiej sobie odpuścić. Ryzyko znacznie spada przy mięsie, a jeśli chodzi o kości szkieletowe, to ryzyko jest znikome, jeśli w ogóle.

Uwaga też na wątrobę - można spowodować efekt przeczyszczający, to raz, a dwa - można przedawkować witaminę A. W tym tygodniowym może być też za dużo tranu - łyżka dziennie w tydzień w tydzień, to chyba sporo.

Spróbuję ściągnąć Martens i zapytać, co ona na to ;)

Posted

[quote name='evel']:hmmmm: Wychodzi cosik dziwna proporcja mięso/kości - znaczy jak dla mnie - dużo mięsa, mało kości. Ale - są znowu dwie (a może więcej?) szkoły :lol: Jedni przyjmują proporcje mniej więcej jak w kurzym skrzydle - czyli więcej kości, chrząstek, ścięgien, skóry, a niezbyt dużo "czystego" mięsa, inni - więcej mięsa, mniej kości. Ja jestem zwolenniczką tej pierwszej teorii ;) ale to już każdy wybiera, co uważa za lepsze, patrząc oczywiście, co służy jego psom przede wszystkim.


Czyli żeby proporcja była lepsza, to co podawać? Bo wybierałam z tych pozycji przez Ciebie wyszczególnionych pod pojęciem "kości drobiowe"?


Co do kości wieprzowych - na barfowym ogólnym może dopytaj, jakie to mogą być kości. Moja suka po wieprzowinie ma katastrofalną srakę, więc ja się nie znam na rodzajach, a wiem, że czasem bywają problemy po wieprzowinie/wołowinie - psy się przytykają i trzeba przemyśleć właśnie, czy nie podać więcej "poślizgu" (nabiał, olej) a mniej samych mięsnych kości, czy może jakiś inny rodzaj kości.

Jak już jesteśmy przy wieprzowinie - uwaga na podroby, potencjalnie mogą być zagrożone Auyeszkym, więc "na wszelki" lepiej sobie odpuścić. Ryzyko znacznie spada przy mięsie, a jeśli chodzi o kości szkieletowe, to ryzyko jest znikome, jeśli w ogóle.


Przejęzyczenie: chodziło mi oczywiście o wołowinę - wieprzowiny nie zamierzam raczej podawać;) o Auyeszkym czytałam, także wolę zachować ostrożność... wołowinę wpisałam tylko raz, bo właśnie nie wiem, jak zareagują - jeśli będzie kiepsko, to wycofam.


Uwaga też na wątrobę - można spowodować efekt przeczyszczający, to raz, a dwa - można przedawkować witaminę A. W tym tygodniowym może być też za dużo tranu - łyżka dziennie w tydzień w tydzień, to chyba sporo.



czyli tran wystarczy podać raz na jakiś czas?


Spróbuję ściągnąć Martens i zapytać, co ona na to ;)

Moje odpowiedzi podkreślone;) co do nabiału i innych poślizgowych rzeczy - będę modyfikować w zależności od kupy:)
Ogólnie: nie ma tragedii z tym jadłospisem?

Posted

Myślę, że jest spoko. Dałam cynk Martens, mam nadzieję, że się pojawi :)

A z proporcjami - na 200 g mięsa tylko 60 g kości, chrząstek - o to mi chodziło. No ale rozpiski rozpiskami, a daje się to, co się uda kupić ;)

Posted

evel napisał(a):
Myślę, że jest spoko. Dałam cynk Martens, mam nadzieję, że się pojawi :)

A z proporcjami - na 200 g mięsa tylko 60 g kości, chrząstek - o to mi chodziło. No ale rozpiski rozpiskami, a daje się to, co się uda kupić ;)


Hmm.... Wyszło mi 400g produktów mięsnych, a kości mają stanowić 15% całości.. Jutro wyliczę jeszcze raz, może gdzieś zrobiłam byka.
Dzięki za pomoc:) czekamy w takim razie na Martens:)

Posted

[quote name='Czekunia']
Pierwszy dzień: 200g podrobów + 350g papki warzywno-owocowej + łyżka oleju + łyżka tranu
Drugi dzień: 450g kości drobiowych, np. szyja z indyka + kefir 100g
Trzeci dzień: 500g kości drobiowych, np. korpusy z kurczaka + ćwierć kostki twarogu
Czwarty dzień: 500g kości wieprzowych + jajko + suszone algi
Piaty dzień: 200g podrobów + 350g papki warzywno-owocowej + jajko
Szósty dzień: 500g żwaczy + łyżka oleju
Siódmy dzień: 500g czegoś „egzotycznego”, np. królik + drożdże.

Wołają, więc jestem ;) Wg mnie jest za dużo podrobów, wywaliłabym jeden dzień papkowo-podrobowy, a wstawiła zamiast niego kości drobiowe. Do tego pozostały dzień papkowo-podrobowy oraz dzień żwaczowy rozłożyłabym w tygodniu, żeby nie były z dnia na dzień, tylko np. 2-3 dni kości i potem dzień żwaczowy, potem 2-3 dni kości i dzień podrobowo-papkowy, i znowu kości. Plus pół kilo żwaczy co tydzień to wg mnie za dużo; lepiej jak będziesz ten dzień żwaczowy robić np. tylko raz na 2 tygodnie i to w zupełności wystarczy, albo raz w tygodniu, ale 250 g żwaczy i 250 g kości drobiowych.
Jedno jajko w tygodniu zastąpiłabym też jogurtem naturalnym albo kefirem.

Jeśli chodzi o kości wieprzowe to ja podaję teraz w sumie tylko mostki, bo mam psy ważące ok. 15 kg i po twardszych kościach sie zatykają. I zaczekałabym w Twoim przypadku z wprowadzeniem kości wołowych przynajmniej 2-3 tygodnie odkąd wsadzisz psa na barf (zamiast nich dawaj po prostu te drobiowe) i jak masz możliwość, to daj na pierwszy raz coś miękkiego, mostek, etc. bo kości wołowe są bardzo twarde, u mnie psy wręcz nie chciały ich gryźć (suka 25 kg też) a jak zjadły to miewały sensacje żołądkowe... Natomiast po mostkowych wieprzowych wszystko jest ok.

Dla dorosłego psa łyżeczka od herbaty tranu na tydzień to max. natomiast bez ograniczeń możesz dawać olej z łososia, lniany (kwasy omega 3).

Posted

Martens napisał(a):
Wołają, więc jestem ;) Wg mnie jest za dużo podrobów, wywaliłabym jeden dzień papkowo-podrobowy, a wstawiła zamiast niego kości drobiowe. Do tego pozostały dzień papkowo-podrobowy oraz dzień żwaczowy rozłożyłabym w tygodniu, żeby nie były z dnia na dzień, tylko np. 2-3 dni kości i potem dzień żwaczowy, potem 2-3 dni kości i dzień podrobowo-papkowy, i znowu kości. Plus pół kilo żwaczy co tydzień to wg mnie za dużo; lepiej jak będziesz ten dzień żwaczowy robić np. tylko raz na 2 tygodnie i to w zupełności wystarczy, albo raz w tygodniu, ale 250 g żwaczy i 250 g kości drobiowych.
Jedno jajko w tygodniu zastąpiłabym też jogurtem naturalnym albo kefirem.

Jeśli chodzi o kości wieprzowe to ja podaję teraz w sumie tylko mostki, bo mam psy ważące ok. 15 kg i po twardszych kościach sie zatykają. I zaczekałabym w Twoim przypadku z wprowadzeniem kości wołowych przynajmniej 2-3 tygodnie odkąd wsadzisz psa na barf (zamiast nich dawaj po prostu te drobiowe) i jak masz możliwość, to daj na pierwszy raz coś miękkiego, mostek, etc. bo kości wołowe są bardzo twarde, u mnie psy wręcz nie chciały ich gryźć (suka 25 kg też) a jak zjadły to miewały sensacje żołądkowe... Natomiast po mostkowych wieprzowych wszystko jest ok.

Dla dorosłego psa łyżeczka od herbaty tranu na tydzień to max. natomiast bez ograniczeń możesz dawać olej z łososia, lniany (kwasy omega 3).



Dzięki Martens:) Twoja wersja, przyznam szcerze, jest dla mnie o wiele lepsza.
Swoją ukladałam wg wskazówek, które dostałam, stąd też takie proporcje.
Podsumowując, żeby było ok:
1. Wywalam jeden dzień podrobów, wstawiam kości drobiowe
2. Zrobić większą przerwę miedzy dniem papkowym i żwaczowym

co do kości wieprzowych, to najchętniej szczerze powiedziawszy nie dawałabym ich, póki co, w ogóle. Czyli nie będzie wielkim błędem, jeśli psy narazie bedą tylko na drobiu?

... I jeszcze wracając do żwaczy: czy mogę ich w ogóle nie podawać? Jeśli tak, to co wrzucić w ten dzień?

Posted

Możesz zrobić tak, że zamiast żwaczy wrzucisz ścinki wołowe bez kości, skoro chcesz na razie z kości dawać tylko drób, a tam gdzie były kości wołowe, to daj drobiowe ;)
Bez żwaczy da się barfować z psem o odpornym żołądku; wrażliwsze mogą mieć sensacje i generalnie dałabym jednak te żwacze chociaż przez pierwsze 2-3 miesiące i dopiero potem odstawiła.

Posted

Dziękuję Martens za pomoc:)
mam wreszcie jasność, jak mniej więcej powinno to wszystko wyglądać.
Karmę mam na wykończeniu, więc pod koniec tygodnia wystartujemy... Zobaczymy jak będzie.
żwaczy narazie nie będę odstawiać, Sajan dałby bez nich radę, ale Zara jest mega wrażliwcem, więc wolę nie ryzykować.
Dzięki, dziewczyny, za pomoc:)

Posted

z moich obserwacji wynika, ze do żwaczy warto powracać. Psy to lubią. A poza tym nie jedzą wtedy gooowien czy innych tego typu specjałów. Jednak żwacz pachnie ładniej niż zagooowniony pies (zwłaszcza po spożyciu ludzkiego klocka)

Posted

panbazyl napisał(a):
z moich obserwacji wynika, ze do żwaczy warto powracać. Psy to lubią. A poza tym nie jedzą wtedy gooowien czy innych tego typu specjałów. Jednak żwacz pachnie ładniej niż zagooowniony pies (zwłaszcza po spożyciu ludzkiego klocka)



W takim razie zdecydowanie przeboleję!! Zara, którą przygarnęliśmy 3 m-ce temu, lubuje się w tego typu "pysznosciach" :roll: - jadą tylko ludzkie klocki, zwłaszcza te luźniejszej konsystencji...
Zatem jeśli podawanie żwaczy ma ten straszny (bleh!) proceder ukrócić, to mogę pocierpieć!

BTW: gdzie zaopatrujecie się w żwacze?
Myślę, żeby zamówić 10kg z "pieska Stefka".

Posted

Ja tam nie wiem, dla mnie obydwa warianty są okropne i trudno z nimi wytrzymać :evil_lol: Ale suszone jakoś jakby mniej capią... A z kolei suszone mielone, zalewane ciepłą wodą - bogowie, zacap jakich mało :evil_lol:

Posted

Moim zdaniem surowe są nie do pobicia. Jak dawałam suszone (których nawiasem mówiąc pies nie chciał jeść), to leżały na psim legowisku, a ja omijałam legowisko szerokim łukiem. Jak surowe - to pies był razem z nimi eksmitowany na balkon z uszami spiętymi "w kucyk", żeby uniknąć ryzyka, że któreś ucho się umoczy.
Rozmrażałam w szczelnie zamkniętym pojemniku i wystawiałam na balkon najpierw psa, a potem - na wdechu - pojemnik :)

Posted

Wcale mnie nie pocieszyłyście:diabloti:
balkon mam za mały, żeby wyeksmitować obydwa psy, ale może będę brać to to na spacer i tam w przerwie będą dostawać?
Inaczej bełt murowany...

Posted

ojtam ojtam. Zahodujcie sobie katar - teraz dobry czas na to, wtedy prawie nic nie czuć. To nie najgorszy zapaszek, znam gorsze. Można wytrzymać. A psy zadowolone pod niebo :) i na pewno pachnie lepiej niż ludzkie gooowno z psiej paszczy.

  • 2 weeks later...
Posted

Hej,

to mój pierwszy post na tym forum, więc chciałbym wszystkich serdecznie przywitać. Przymierzałem się do BARFa razem z moim Pixlem od jakiegoś czasu. Pixel to młody (7 m-cy) kundelek - toćka w toćke Jack Russel Terrier. Straszny niejadek i tylko w mięsie, i kościach moja nadzieja. ;)

Chciałbym doprecyzować jakie proporcje mam stosować w układaniu mu diety. Jedni piszą, że 10% inni, że 5% a w kalkulatorach, że 3%. Korzystałem z przepisu Martens. Pixel waży około 7,6kg co dało mi w zaokrągleniu 530g pokarmu na dobę. Rzućcie proszę okiem ja mój (jego jadłospis). Jeszcze nie rozeznałem się jakie lepsze mięso/kości można kupić w okolicy dlatego też większość to kości drobiowe.

# 530g kości drobiowe
# 300g kości drobiowe + 230g kefir
# 300g kości drobiowe + 230g twaróg + jajko
# 530g kości wołowe
# 300g papka warzywna +230g + żołądki + łyżka oleju
# 530g kości wołowe
# 300g kości drobiowe + 230g + kefir
# 300g kości drobiowe + 230g + kefir
# 400g papka warzywna + 130g wątroby + łyżka olejku + łyżka tranu
# 530g kości drobiowe
# 530g kości wołowe
# 530g okrawki wołowe
# 250g papka ważywna + 180g żołądki + 100g jogurt naturalny + łyżka oleju
# 280g kości drobiowe + 250g kefir
# 530g podroby
# 530g kości drobiowe
# 530g kostka twarogu + łyżka miodu + łyżka oleju
# 530g serca wołowe/kurze

Pozdrawiam

Posted

Dziewczyny.. Dostałam 10 miesięcznego psa (doberman)
Chłopiec jeszcze rośnie.

Chcę mu poprawić łapki (miękkie nadgarstki) i zacząć budować masę. Pies aktualnie je surowe mięso indycze + wołowe + kości mielone (tak karmi hodowca). U mnie jest drugi dzień - rano dostał suche (i to chce zostawić, ze względu na mało czasu rano i skleroze) + mięso indycze + jogurt + jajko ze skorupką.
Dzisiaj dostał rano suche (250g, bosch <bleh. Już zamówiłam TOTW>), popołudniu troche jogurtu + kawałek miruny z łyżką oleju rzepakowego. Wieczorem: 700g mięsa indyczego, 250g twarogu chudego i wgniotłam dwa jajka.

Nie dostał kości z racji takiej, że na razie ich nie mam(pojade w poniedziałek/wtorek po mieso wołowe i kości wołowe/cielęce)

Czy mogłybyście napisać mi jadłospis? Byłabym baaardzo wdzięczna- jestem zielona i robię wszystko intuicyjnie..

Posted

Karilka napisał(a):
Dziewczyny.. Dostałam 10 miesięcznego psa (doberman)
Chłopiec jeszcze rośnie.

Chcę mu poprawić łapki (miękkie nadgarstki) i zacząć budować masę. Pies aktualnie je surowe mięso indycze + wołowe + kości mielone (tak karmi hodowca). U mnie jest drugi dzień - rano dostał suche (i to chce zostawić, ze względu na mało czasu rano i skleroze) + mięso indycze + jogurt + jajko ze skorupką.
Dzisiaj dostał rano suche (250g, bosch <bleh. Już zamówiłam TOTW>), popołudniu troche jogurtu + kawałek miruny z łyżką oleju rzepakowego. Wieczorem: 700g mięsa indyczego, 250g twarogu chudego i wgniotłam dwa jajka.

Nie dostał kości z racji takiej, że na razie ich nie mam(pojade w poniedziałek/wtorek po mieso wołowe i kości wołowe/cielęce)

Czy mogłybyście napisać mi jadłospis? Byłabym baaardzo wdzięczna- jestem zielona i robię wszystko intuicyjnie..


Nie wiem, czy uda Ci się pozostawić suche o poranku, a resztę dnia karmić BARFem - karma + mięso to fosforowa bomba, a to niszczy nerki.

Posted

mam pytanie odnośnie rozpoczęcia karmienia BARF'em a dokładniej przygotowania psa do tego przez podawanie żwaczy z zawartością ... ile czasu muszę podawać żwacze? na początku mają być podawane same czy pomieszane z innymi skłądnikami jak kości,podroby,papki warzywne itp? czy mogę karmić psa tylko wołowiną, cielęciną, baranem,królikiem itp? mój pies nie toleruje drobiu ;/ za wszelkie info będe bardzo wdzięczna, muszę jak najszybciej wprowadzić BARF, zmagamy się z uporczywym drapaniem Bona od dłuższego czasu pies się męczy a ja już wykorzystałam chyba wszystkie możliwe sposoby aby go "odczulić" (konsekwencja karmienia psa suchym żarciem i uczulenia na bóg wie co) a niechce psa truć sterydami czy lekami :( POMOCY

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...