Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jutro o 6 rano mam egzamin na prawo jazdy, trzymajcie proszę za mnie kciuki ;-)

6 rano egzamin :crazyeye:
Powodzenia! Akurat o tej porze już będę na nogach ;)

Ale się psiska wyszalały i wytarmosiły :lol:

  • Replies 8.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dzięki wszystkim za kciuki, ale niestety nie udało się.Najechałam na linię podczas robienia łuku.Mówi się trudno i próbuje dalej ;)
Zapisałam się na następny termin na sobotę 10 września o 7 rano. Wzięłam sobie jeszcze 2 jazdy doszkalające w tym tygodniu, głównie żeby ten łuk i inne manewry poćwiczyć. W ogóle to większość osób właśnie na tym łuku oblewa, jak się trochę poobserwuje plac...Nie wiem, czy źle go uczą, czy za mało...:roll:

Posted

Szkoda, że się nie udało, ale przy tym egzaminie nie ma żadnego wstydu, że się go nie zaliczyło za pierwszym razem ;). Powodzenia przy następnym podejściu :)

Posted

Ewa&Duffel napisał(a):
Dzięki wszystkim za kciuki, ale niestety nie udało się.Najechałam na linię podczas robienia łuku.Mówi się trudno i próbuje dalej ;)
Zapisałam się na następny termin na sobotę 10 września o 7 rano. Wzięłam sobie jeszcze 2 jazdy doszkalające w tym tygodniu, głównie żeby ten łuk i inne manewry poćwiczyć. W ogóle to większość osób właśnie na tym łuku oblewa, jak się trochę poobserwuje plac...Nie wiem, czy źle go uczą, czy za mało...:roll:


Nie martw, ja też uwaliłam na łuku za pierwszym razem ;)
Mnie uczyli na jakąś durną zasadę, że jak coś tam w okienku małym zobaczę to kierownicę skręcam 1,5 raza czy inne cuda.. Potem poszłam na jazdy doszkalające do kolesia, który nauczył mnie jechać po łuku 'do linii' patrząc w lusterku i do tej pory się to przydaje !

Posted

Mi też instruktorska mówiła o tej zasadzie, ale zaraz potem oznajmiła, że to tylko teoria i żeby normalnie patrzeć w lusterka. Ćwiczyłam później ten łuk tyle razy, że mogłabym go zrobić z zamkniętymi oczami. Ważne żeby być na tyle oswojoną z manewrem aby wykonywać go machinalnie. Jazdy doszkalające to bardzo dobry pomysł, chyba zresztą większość osób je sobie potem bierze.

Posted

Ewa&Duffel napisał(a):
Dzięki wszystkim za kciuki, ale niestety nie udało się.Najechałam na linię podczas robienia łuku.Mówi się trudno i próbuje dalej ;)
Zapisałam się na następny termin na sobotę 10 września o 7 rano. Wzięłam sobie jeszcze 2 jazdy doszkalające w tym tygodniu, głównie żeby ten łuk i inne manewry poćwiczyć. W ogóle to większość osób właśnie na tym łuku oblewa, jak się trochę poobserwuje plac...Nie wiem, czy źle go uczą, czy za mało...:roll:

Szybko Ci się udało na kolejny zapisać, ja czekałam chyba miesiąc. A uwaliłam na... kierunkowskazach (a raczej ich braku) przy parkowaniu :evil_lol:.
Powodzenia w sobotę :)

Posted

grunt to się nie przejmować...
ja zawsze w niedzielę jeździłam z mamą na łuk i górkę, że miałam dopracowane je do perfekcji :)
bo u nas jest plac otwarty, a poza tym on należy do tego zakładu gdzie ja się uczyłam jeździć więc luzik :)

i strasznie szybko masz następny egzamin, bo ja czekałam po miesiącu :(

Posted

Mnie na kursie uczono tak, że kiedy cofamy i druga tyczka jest w połowie przednich drzwi, to wykonujemy jeden obrót kierownicą w prawo, potem powoli cofamy patrząc głównie w prawe lusterko i co jakiś czas do tyłu, kiedy w lusterku zobaczymy, że samochód znajduje się równolegle do linii, prostujemy koła i potem cofamy, w zależności od potrzeby lekko korygując tor jazdy.
Dziś przez godzinę ćwiczyłam łuk i za każdym razem mi wychodziło :lol: Zła jestem na siebie, bo wiem, że to umiem, a na egzaminie się po prostu zestresowałam i zaczęłam robić jakieś głupoty, typu odkręcanie w niewłaściwą stronę :shake:
Mam nadzieję, że w sobotę będzie lepiej, a nawet, jak obleję, to przynajmniej na mieście, a nie łuku :evil_lol:

Dzięki za wsparcie i kciuki trzymajcie mocno w sobotę :)

Posted

Na egzaminie dochodzi stres, a problem robienia łuku 'na zasadę' polega na tym, że jak już przekręcisz tę kierownicę to jak coś pójdzie nie tak to już nie da rady tego odkręcić..
Ale trzymam kicuki, zeby tym razem się udało ;)
Ja to się strasznie tym łukiem stresowałam, jak już mi się udało zrobić, to stwierdziłam - luzik :p

Posted

Justa napisał(a):
Na egzaminie dochodzi stres, a problem robienia łuku 'na zasadę' polega na tym, że jak już przekręcisz tę kierownicę to jak coś pójdzie nie tak to już nie da rady tego odkręcić..
Ale trzymam kicuki, zeby tym razem się udało ;)
Ja to się strasznie tym łukiem stresowałam, jak już mi się udało zrobić, to stwierdziłam - luzik :p

No właśnie to jest problem...Chociaż jak się jedzie bardzo wolno to zazwyczaj jeszcze można jakoś zareagować...
A Ciebie jak uczyli, tak po prostu cały czas patrzeć w lusterka i stopniowo skręcać ?

Mi to się wydaje, że jak zaliczę ten łuk, to już dalej powinno pójść z górki ;)

Posted

Ewa&Duffel napisał(a):
No właśnie to jest problem...Chociaż jak się jedzie bardzo wolno to zazwyczaj jeszcze można jakoś zareagować...
A Ciebie jak uczyli, tak po prostu cały czas patrzeć w lusterka i stopniowo skręcać ?

Mi to się wydaje, że jak zaliczę ten łuk, to już dalej powinno pójść z górki ;)


Tak, ja później uczyłam się jedynie 'dostawiać' do linii w lusterku, stopniowo i poszło gładko ;)

Posted

A mi egzaminator zrobił psikus i na łuk włączył mi funkcję CITY (zdawałam na fiacie punto) i kierownica chodziła bardzo, bardzo leciutko - za bardzo. Ale jakoś dziwnie szybko dotarł do mnie ten fakt i nie dałam się wrobić. Inaczej najechanie na linię to byłaby kwestia sekund. :)
Z łukiem miałam problem inny niż wszyscy - gorzej mi się podjeżdżało po łuku do przodu. :evil_lol: Do tyłu jechać to marzenie, toż wszystko widać w lusterkach. A z przodu to tak na wyczucie... Z resztą do dziś wolę wykonywać manewry tyłem.

Ja zdałam za pierwszym razem, ale mógl mnie facet uwalić - po wyjechaniu z ośrodka nie miałam włączonych świateł. Kazał mi zjechać na bok i powiedział "niestety jest pani nieprzygotowana do jazdy". A ja w trymiga, jeszcze nie zdążył dokończyć zdania, patrzę na deskę rozdzielczą, brakuje mi jednej kontrolki i włączyłam te światła ( dziś się sobie dziwię - ale miałam jakieś meeega trzeźwe myślenie wtedy, chyba przez stres) i to mnie uratowało. Grunt to szybko, trzeźwo reagować. Resztę miałam już bez błędów.

Zobaczysz, oswoiłaś się już z egzaminem, na drugim podejściu stresu nie będzie i zdasz bez błędu. :)

Posted

Szkoda, że pierwsze podejście oblałaś, ale przy następnym musisz już zdać ;)
Mi koleżanka opowiadała, że jej ciocia, gdy zdawała egzamin i jechała przez las, egzaminator powiedział, że jak chce to może sobie zatrąbić (bo już chyba była to kocówka egzaminu i tak na zakończenie sobie to uczcić, bo wszystko wcześniej miała dobrze), zatrąbiła i oblała egzamin...bo w lesie tego robić nie wolno.
Także jak bym na takiego chama trafić bym nie chciała.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...