Kosmaty Gałganek Posted April 17, 2009 Posted April 17, 2009 Zaraz u mnie będzie lało :placz: Lenka siedzi obok mnie, nie chce się położyć, zaczyna dyszeć, a to znak, że gdzieś blisko jest burza. Kiedyś dostanie zawału, bo jej lęk przed burzą jest większy od niej :shake: Najbardziej się martwię jak ja jestem w pracy, a ona podczas burzy siedzi w domu sama. Quote
aina155 Posted April 17, 2009 Author Posted April 17, 2009 I co padalo? Bidulka bardzo przezywala? Fionka na poczatku tez sie bala, teraz na szczescie jej juz przeszlo Sa zdjecia :multi: Prosze jak ładnie ograniczamy ruch :evil_lol: Tak jak pan doktor kazal :diabloti: Tylko nie rozumiem czemu Fiona tego nie chce zrozumiec :diabloti::diabloti::diabloti: Quote
Kosmaty Gałganek Posted April 17, 2009 Posted April 17, 2009 http://images45.fotosik.pl/105/3905cb24cbb3076bmed.jpg Bardziej zwinąć to się już chyba nie da :lol: A na 1 zdjęciu to chyba nie jest zbyt szczęśliwa, że ją budzisz :evil_lol: Słodka jest. Nie ma to jak się trochę powylegiwać :loveu: Burzy nie było, przeszła gdzieś bokiem. Ale Luśka wyczuwa ją chyba ze 100 km, więc stracha i tam miała. U niej strach przed burzą, czyli właściwie przed grzmotami zaczął się, kiedy pewien wielce rozgarnięty smarkacz, rzucił jej petardę pod łapy :shake: Od tego czasu petard i burzy boi się panicznie, mimo wielu różnych prób okiełznania strachu. Dlatego strasznie się boję, że w końcu dostanie zawału. Lenka ma prawie 6 lat, a briardy tak srednio żyją ok. 10 lat, więc do młodzieniaszków już nie należy. Quote
aina155 Posted April 17, 2009 Author Posted April 17, 2009 Biedna sunia, ale podobnie miala Łajka. Niby pies mysliwski, ale bała sie hałasow, bo kiedys zostala postrzelona z kapiszonow. Nie boj sie, bedzie dobrze Ja sie zabije. Poszlam do weta z psem (nie do tego ortopewdy, do ktoregi ide w poniedzialek, ale do zaprzyjaznionego) i co? :diabloti: Otoz usłyszałam, juz chyba, 4 diagnoze, nie od tego samego lekarza, co prawda, ale lekko mnie to dobija. Co Fionie jest (chronologicznie): - zwyrodnienie kregoslupa - zwyrodnienie bioder - naderwanie wiezadel krzyzowych - zwichniecie lapy - naderwanie wiezadel Pytanie: Ktora diagnoza jest faktyczna? :diabloti: Jak jej nie przejdzie do 6 tyg., od urazu, to byc moze bedzie trzeba pomyslec o operacyjnej stabilizacji lapy (zakladajac, ze to naderwanie wiezadel krzyzowych) No wiec, po uslyszeniu tego, co uslyszalam, podjelam ostateczna decyzje- w pn wizyta u ortopedy. W kazdym razie lekarz mnie pocieszyl: nie uwidzialo mi sie :diabloti: Fiona kuleje Quote
Kosmaty Gałganek Posted April 17, 2009 Posted April 17, 2009 Ciekawe, czy nie będzie musiała być prześwietlana. No ale najważniejsze, żeby w końcu było wiadomo co jej jest. I żeby to nie było nic z kręgosłupem i z biodrami. Quote
aina155 Posted April 17, 2009 Author Posted April 17, 2009 Byla przeswietlana. Tylko zdjecie... zaginelo :diabloti: Tzn zdjecie gdzies jest (w tej przychodni do ktorej chodze normalnie). Robila je inna doktorka (nie moj zaprzyjazniony lekarz) i jak byłam 02.04 to obiecala mi, ze odda je 06.04, ale wtedy przyjela mnie jeszcze inna doktorka (tej pierwszej nie bylo) i ona mi go nie oddala. No wiec teraz nawiedzam mojego zaprzyjaznionego lekarza, zeby je odnalazł (pracuje w tej samej przychodni). I obiecal ze znajdzie :multi: A dzis dodatkowo poprosilam go o obejrzenie tej lapy jeszcze raz. Trzymam kciuki :thumbs: Quote
Kosmaty Gałganek Posted April 17, 2009 Posted April 17, 2009 Wszystkim coś ginie :mad: Ja zgubiłam rodowód mojego psa. Chyba podczas przeprowadzki A jak się zorientowałam? Ktoś się mnie zapytał z jakiej hodowli jest mój pies. No i odpowiedziałam, a potem sobie przypomniałam, że to była hodowla mojego poprzedniego psa, owczarka niemieckiego :evil_lol: A najśmieszniejsze jest to, że doskonale pamiętam z jakiej hodowli pochodzi matka mojej Lenki. Nie mogłam zamiast tego zapamiętać hodowli, z której pochodzi mój pies? To chyba dlatego, że hodowla Lenki miała tylko dwa mioty i już dawno nie istnieje. Tak to sobie tłumaczę :multi: Jak się ktoś pyta z jakiej hodowli to kudłate, a ja odpowiadam, że nie pamiętam to jakoś się tak dziwnie na mnie patrzą :diabloti: Quote
aina155 Posted April 17, 2009 Author Posted April 17, 2009 No prosze- gratuluje :evil_lol: Ale pewna jestes ze rodowod miala? :diabloti: No zesz, co jest z tym Internetem??? Dogomania dziala, a rozkladu jazdy pkp nie sposob sprawdzic. I skad mam wiedziec o ktorej mam pociag jutro? :diabloti: Quote
Kosmaty Gałganek Posted April 18, 2009 Posted April 18, 2009 Na dowód mam tatuaż w uchu :eviltong: A może to jakiś zabrudzenie :evil_lol: Trzeba sobie rower kupić, a nie autobusem jedździć. ;) Quote
aina155 Posted April 18, 2009 Author Posted April 18, 2009 Pewnie ze zabrudzeni. Co by innego? :evil_lol: Rowerem? 50 km rowerem? Chyba jednak wole pociagiem :diabloti: Wrocilam z uczelni i.... zyje :evil_lol: Promotor rowniez :cool3: Quote
Kosmaty Gałganek Posted April 19, 2009 Posted April 19, 2009 Dla chcącego nic trudnego. Co to 50 km. Ruszysz dzień wcześniej i ani pociąg ani autobus nie będą Ci potrzebne :evil_lol: I ile czasu na rozmyślania nad pracą ;) Quote
aina155 Posted April 19, 2009 Author Posted April 19, 2009 W sumie to niezly pomysl- na biletach bym zaoszczedzila :evil_lol: Czasem to mam ocheto zamordowac wlasna matek- tlumacze jak czlowiekowi- psa puszczac nie wolno bo lapa chora i nie moze drugiej obciazac, bo ją ta łapa boli i w ogole. No i co sie dzis dowaiduje? Ze suka wczoraj i dzis na obydwu spacerach biegala :mad: Ba na jednym z nich hasala z innym psem i bawila sie w zapasy :mad: Efekt- moim zdaniem chodzi na lape gorzej niz w piatek :angryy: Za to mama twierdzi, ze pies wcale nie kuleje i mi sie to uwidzialo :angryy: Quote
Kosmaty Gałganek Posted April 19, 2009 Posted April 19, 2009 Tak to już z mamami jest. Ja mojej tłumaczyłam, że może zabrać Lenkę ze sobą na urlop ale ma ją czesać. Lenka ma kiepskie futro, czesać trzeba codziennie, bo robią się kołtuny. I co? Po powrocie Lenkę musiałam ciachnąć, bo mama uznała, że należy jej się urlop od grzebienia. Efekt jest taki, że Lenka odrasta ale futro na karku zaczyna się jej skręcać. Powiedziałam jej, że więcej wnusi na dłużej niż 2 dni nie weźmie :evil_lol: Quote
aina155 Posted April 19, 2009 Author Posted April 19, 2009 Sadystka- odmawia bebci spotykania sie z wnuczka :diabloti: A co sie jeszcze dowiedzialam? Że robie z psa ofiare :diabloti: No przepraszam, bardzo ale pies sam sie zrobil ofaira. Czy ja mu kazalam zrobic cos sobie z lapa? :evil_lol: Quote
Kosmaty Gałganek Posted April 19, 2009 Posted April 19, 2009 Spotykać się może ale pod ścisłym nadzorem :diabloti: To teraz to już wiem, Fionka przez Ciebie kuleje. Sama jej to wmawiasz :evil_lol: Moja poprzednia suńka India - owczaruś, jak się jej pytałam co z łapką to zaczynała kuleć. Nikt jej tego nie uczył. Ta dopiero umiała robić z siebie ofiarę. Patrz, może Twoja robi to samo i kuleje tylko w Twojej obecności :evil_lol: Quote
aina155 Posted April 19, 2009 Author Posted April 19, 2009 [quote name='Ania!']Spotykać się może ale pod ścisłym nadzorem :diabloti: Nadzoruje psu spotkania. Biedna sunka :diabloti: To teraz to już wiem, Fionka przez Ciebie kuleje. Sama jej to wmawiasz :evil_lol: Zapomnialam- faktycznie masz racje :evil_lol: O ja glupia ;) Moja poprzednia suńka India - owczaruś, jak się jej pytałam co z łapką to zaczynała kuleć. Nikt jej tego nie uczył. Ta dopiero umiała robić z siebie ofiarę. Patrz, może Twoja robi to samo i kuleje tylko w Twojej obecności :evil_lol: To Karo tez tak robil, ale tylko wtedy jesli faktycznie cos go w lapie bolalo. A skad "luzy" w kolanie? Jak powiedzial poprzedni wet? Quote
Kosmaty Gałganek Posted April 19, 2009 Posted April 19, 2009 A Karo to Twój poprzedni pies? Spotkania muszą być nadzorowane, bo moja mama pozwala Luśce na wszystko. Lenka jej zabiera kanapkę z ręki, a ta się cieszy, że taka sprytna. Jak idą na spacer, to idą tylko tam gdzie chce Lenka. Tłumaczenie mojej mamy - w końcu to spacer Lenki, a nie mój :crazyeye: Rozpuszcza Luśkę do granic, a jak jej zwracam uwagę to mówi, że od tego jest i tyle :roll: W sumie to mi to nie przeszkadza ale ciiiiiiii :evil_lol: Jutro masz wizytę u ortopedy? Quote
aina155 Posted April 19, 2009 Author Posted April 19, 2009 Nie, Karo to byl pies mojego wuka, ktorego dwa miesiace temu musielismy, niestety uspic, bo mial zapalenie watroby i problemy z sercem. Przez wczesijszy miesiac walczylismy o niego, ale niestety :-( Ja sie z nim wychowaywalam od malego, przez pewien czas u nas mieszkal nawet. To jeszcze nic. Fionka jak ma ochote polezec to idzie... do mojej mamy na kolanka :evil_lol:. Mama wychodzi znia na dwor i psuje mi aport, bo uczy psa szczekania na siebie (na szczescie to tylko wtedy gdy ja jestem na uczelni). Puszcza Fione do kazdego psa praktycznie, a jak takiego Fiona wywroci na grzbiet (suczydlo ma dominujacy charakter do spow) to mi to pozniej opowiada i twierdzi, ze jest strasznym lobuzem. Jak Fiona zaczyna sie z psem bawic w gryzienie to mi mama prawie na serce umiera ;) No i moja mama, tak faktycznie, to nad nia nie panuje- ona nie bedzie na pieska krzyczec glosniej (Fiona czasem cierpi na "powazny niedosluch" :diabloti: i trzeba sie na n ia rozedrzec) bo piesek jest biedny i sie boi. Taaa, jasne bo uwierze.... :diabloti: Jakbym wlasnego psa nie znala :evil_lol: Zgadza sie jutro idziemy. Quote
Kosmaty Gałganek Posted April 19, 2009 Posted April 19, 2009 To ten sam typ :evil_lol: Żeby nie wyszło, że ja swojego psa jakoś musztruję. Luśka generalnie robi sobie co chce, w pewnych granicach oczywiście. ;) Ja mam przy niej to szczęście, że ona nie tylko jest bardzo łagodna ale taka bezproblemowa. To nagroda za moją poprzednią sunię, diabła wcielonego :diabloti: Quote
aina155 Posted April 19, 2009 Author Posted April 19, 2009 No wlasnie granice. O co walcze z mama? Żeby w stosunku do psa byla konsekwentna, bo np. mama mowi "Fiona siad", Fiona sobie dalej stoi i co? No nic. Mama sobie odpuszcza. A potem Fionka probuje na mnie te reguly przeniesc. Bo mysli że ze mna sie tez tak da :evil_lol: Ja tez jej nie musztruje, ale jak zawolam to ma przyjsc, a nie bede ja ganiac (tak jak mama wczoraj :diabloti:) czym juz zupelmie mnie oslabila, bo kto to widzial ganiac za psem? 100 razy uczylam- nie chce przyjsc to sie zaczyna uciekac. Fionka tak sie boi porzucenia, ze praktycznie zawsze przybiega bez klopotow :diabloti: Chociaz, niestety, wyjatki od tej reguly tez jej sie zdarzaja (juz ja nad tym popracuje ;):diabloti:) Fiona to takie diable wcielone. Łajka (moja poprzednia sucz- jamniczka) w porownaniu z nią to był aniol, chociaz wybryki to i jej sie zdarzaly. Ale bez porownania mniejsze niz to, co ten szatan wyczynia. Tylko o tym, że Fiona to szatan, to ja mamie nie powiem :diabloti::diabloti::diabloti: I tak narzeka, ze ona jest lonuzem, wiec po co ja utwierdzac w przekonaniu, ze tak jest? :evil_lol: Tylko to sztanienie wcale nie dotyczy kontaktow mojej psicy z innymi psami, a raczej czasowego "niedosluchu" i "gluchniecia" w pewnych syt. :mad: Quote
Kosmaty Gałganek Posted April 20, 2009 Posted April 20, 2009 Z komendami jest tak samo albo odpuszczanie albo powtarzanie w kółko jednej. I mówię powiedz raz, ona słyszy. Ale jak się psu na wszystko pozwala to trzeba zdawać sobie sprawę, że słuchać nie będzie. Tylko, że mojej mamie to nie przeszkadza. A co jest najśmieszniejsze? Moja mama ma swoją suńkę. I tu już potrafi być stanowcza. Ale to jest sunisko z problemami. Ona ma swoje przeżycia. Trzeba ją było uczyć wszystkiego, a tak się bała wszystkich i wszystkiego, że od razu zaczynała się cała trząść. Nawet przed szczeniakiem uciekała. A teraz już bawi się piłką nawet jak obok szaleją inne psy. :multi: To taki wyrób briardopodobny ;) Śmieszna jest. Quote
aina155 Posted April 20, 2009 Author Posted April 20, 2009 Widze ze nasz mamy- podobnie "wnuczatka" traktuja. Niesmiala aluzja mamusi, ze moglabym pomyslec o tym aby znalezc sobie meza i miec dzieci :diabloti: Odpowiedz: przeciez masz juz jedna wnusie- po co Ci nastepna? I tak Cie zadna nie bedzie kochac tak jak Fionek :evil_lol: Prawie sie mamiszon obrazil ;) Quote
Kosmaty Gałganek Posted April 20, 2009 Posted April 20, 2009 Dokładnie jak moja :evil_lol: Ja dopowaidam jeszcze, że wnet sprawię jej jeszcze jedną wnusię. Kudłatą oczywiście :diabloti: Quote
aina155 Posted April 20, 2009 Author Posted April 20, 2009 Wrocilam z Fionkiem od lekarza- ortopedy (z sggw, czyli chyba niezly specjalista). No wiec tak: 1. Jedna z tych wczeniejszych diagnoz sie potwierdzila. Jest to zerwanie/naderwanie wiezadla krzyzowego 2. Lekarz był niesamowicie zdziwiony ze pies sie czuje tak dobrze jak na swoj stan, bo powinien dużo gorzej 3. Za dwa tyg. mamy kolejna wizyte, kontrolna. Jesli stan sie nie poprawi to bedzie konieczna stabilizacja operacyjna lapy. Jest sznasa, że sie poprawi bo u psow do 20 kg, moze sie samo naprawic. Jak nie poprawi, kolejny rtg tym razem w uspieniu 4. Tylko leki na stawy, zadnych przeciwbilowych, koniec z bieganiem i wszelkimi zrywami. I ogolenie sie oszczedzac. Quote
Kosmaty Gałganek Posted April 21, 2009 Posted April 21, 2009 Oby się naprawiło samo. Ciekawi mnie tylko jak jej wytłumaczysz, że ma się oszczędzać? :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.