Guest Jacol123 Posted November 12, 2008 Posted November 12, 2008 Ada-jeje napisał(a):Jacol jestes autorytetem na dogo, pana Tomka tez uwazam za dobrego szkoleniowca, chetnie podam Ci jego nr. tel. latwiej rozmawia sie bez posrednikow. Napewno pan Tomek przekaze Ci zachowanie psa po dluzszej obserwacji i co ewntualnie jeszcze mozna dla niego zrobic jak rowniez czy nadaje sie do dalszej adopcji. BArdzo chętnie porozmawiam z Panem Tomkiem. Może połączone siły szkoleniowców i behawiorystów pomogą psu? Jestem otwarty na wszelkie kontakty dla dobra psiaka. Możesz mi napisać pw. Zadzwonię do Pana Tomka i z nim chętnie porozmawiam. Quote
Ada-jeje Posted November 12, 2008 Posted November 12, 2008 Juz pisze PW i podaje nr. telefonow. Quote
magda222 Posted November 12, 2008 Posted November 12, 2008 Ada-jeje napisał(a):Juz pisze PW i podaje nr. telefonow. Już wysłałam. Quote
pixie Posted November 13, 2008 Posted November 13, 2008 Jacol123 napisał(a):BArdzo chętnie porozmawiam z Panem Tomkiem. Może połączone siły szkoleniowców i behawiorystów pomogą psu? Jestem otwarty na wszelkie kontakty dla dobra psiaka. Możesz mi napisać pw. Zadzwonię do Pana Tomka i z nim chętnie porozmawiam. a ja bardzo wierze w to, co jacol napisal, ze polaczone sily jak konsylium lekarskie moga przyniesc nowe rozwiazania z pewnoscia ten kontakt nie zaszkodzi Jacol123 bardzo dziekujemy! Quote
Grzecho Posted November 13, 2008 Posted November 13, 2008 Ja też bym chciał wierzyć że coś się da jeszcze zrobić. Długo rozmawiałem z p. Tomkiem i naprawdę chciałbym znaleść przynajmniej jeden plus za dalszą resocjalizacją Maksa. Nie ma ... Cały czas pamiętam naszą jazdę do Cieszyna i stres spowodowany zachowaniem Maksa. Widziałem p. Tomka jak ponad godzinę w deszczu wyciągał psa z samochodu który urwał metalowe kolucho!!! A gdyby tak urwał podczas jazdy ... A nawet gdyby ... co dalej, kto go przygarnie z takim "życiorysem" , kto zaryzykuje, kto poświęci się ( jak mówi p. Tomek ) jak " Matka Teresa z Kalkuty". Ten pies nie nadaje sie do żadnej adopcji!!! Wybaczcie ale nie ma innego wyjścia ... Quote
Ada-jeje Posted November 13, 2008 Posted November 13, 2008 Kazdy z nas robi wszystko zeby psy ratowac, w pierwszej kolejnosci jednak musimy sie kierowac rozsadkiem. Jest to smutne :-( ale czasami nie ma innej drogi wyjscia. :shake: Quote
Guest Jacol123 Posted November 13, 2008 Posted November 13, 2008 Rozmawiałem dzisiaj z Panem Tomkiem telefonicznie przez około pół godziny. Starałem się dowiedzieć jak najwięcej na temat zachowania psa. Z relacji pana Tomka, który sam jest szkoleniowcem wynika, że: 1. Pies jest nieprzewidywalny w swoich reakcjach. Wraz ze wzrostem pobudzenia emocjonalnego rośnie w nim chęć zbliżenia się i agresja wobec obiektu do którego się chce zbliżyć. Tak duży konflikt motywacyjny powoduje narastanie kolejnego napięcia, które pies usiłuje rozładować poprzez agresję, bo to mu się najlepiej sprawdziło jako droga poszukiwania ulgi. 2. Wyraźnie u psa zaznacza się tendencja do bronienia zasobów. Jest to m.in. miska, miejsce, kojec, buda. 3. Pies nie szuka kontaktu z człowiekiem. Co prawda zdarza się mu podejść do człowieka, ale wraz ze wzrostem pobudzenia wywołanego interakcją z człowiekiem pojawia się od razu pobudzenie jak w punkcie 1 i wyzwalają się reakcje agresywne. 4. Nie można precyzyjnie ustalić wyzwalaczy zachowań agresywnych. 5. Pies nie pozwala się dotknąć w okolicy szyi czy karku. Możliwe, że jest to obrona przed wcześniej używaną kolczatką, możliwe, że w ogóle nie ma zaufania do człowieka i takie dotknięcie odbiera jako zagrożenie. Co prawda nie widziałem osobiście tego psa, dlatego nie czuję się w żadnym razie kompetentny by cokolwiek sugerować, jednak rozważając ewentualność adopcji takiego psa trzeba brać pod uwagę, że: - pies musi trafić do osoby, która będzie w stanie znieść jego agresywne zachowania - praca z takim psem wymagałaby umiejętności kontrolowania zasobów, wyciszania psa, być może podawania mu leków (po konsultacji z lekarzem), które wpłyną na samopoczucie psa i umożliwią jakiekolwiek odwrażliwienie - pies kiepsko reaguje na jakiekolwiek polecenia co znacząco upośledza możliwość kontroli jego zachowań. Zawsze trzeba brać pod uwagę również bezpieczeństwo ludzi, którzy opiekują się psem. Tymczasem pies sięga po zachowania agresywne, jako sposób na rozwiązanie konfliktu. Wykazuje również agresję wobec innych psów. Co prawda jego gryzienie nie jest na razie mocne (Pana Tomka ugryzł nie pozostawiając praktycznie śladów), ale nie wiemy w którą stronę to zachowanie się rozwinie. Zdaję sobie sprawę, że moja opinia jest bardzo fragmentaryczna i mało miarodajna, bo oparta jedynie o rozmowę telefoniczną i lekturę wpisów na wątku. Wydaje mi się jednak, że Maks ma niewielkie szanse być psem rodzinnym. Jego głębokie zaburzenia i agresja zawsze będą powodować, że trzeba go traktować jako psa "ograniczonego zaufania" i stosować środki ostrożności (kaganiec, kojec, spacery tylko na smyczy lub na ogrodzonym terenie). Czy możliwa byłaby praca i "rehabilitacja" takiego psa? Na to pytanie nie umiem odpowiedzieć, ale gdyby ktoś się podjął takiego zadania, to musiałby włożyć w nie bardzo wiele wysiłku, konsekwencji i czasu. Nie każdy ma aż takie zacięcie i determinację. Ponadto wyniki nawet największych wysiłków w tym przypadku mogą być mizerne. Quote
magda222 Posted November 13, 2008 Posted November 13, 2008 Najgorsze jest to,że osoby najbardziej zaangażowane w sprawę Maksa mają w domu dzieci i zwierzęta i nie ma za bardzo szans,żeby go wziąć:( Nie wiem czy jest wogóle taka osoba,która by go wzięła... Ja się go bardzo boję... Dziękujemy za konsultacje i pomoc panie Jacku. Quote
Guest Jacol123 Posted November 13, 2008 Posted November 13, 2008 Żałuję, że nie jestem w stanie bardziej pomóc. Naprawdę bardzo podziwiam to, co robicie dla psiaków i chylę czoło. Czasami jednak zdarza się ,ze niewiele można zrobić. To zawsze jest bardzo smutne :( Quote
Grzecho Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 Wczoraj wieczorem Max został uśpiony ... Quote
Grzecho Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 Pan Tomek napisał tak: "wszystkim którzy mieli jakiekolwiek wątpliwości co do podjętej decyzji dedykuję sceny jakie się rozgrywały przy wprowadzaniu go do auta...HORROR" Quote
Edi100 Posted November 21, 2008 Author Posted November 21, 2008 Grzecho napisał(a):Wczoraj wieczorem Max został uśpiony ... Jest mi bardzo przykro i bardzo źle:placz::placz::placz::placz: Quote
Guest Jacol123 Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 ZAwsze pomagając jakiemuś psu wiążemy się z nim emocjonalnie. TO zupełnie zrozumiałe. Zawsze decyzja o uśpieniu psa jest bardzo dramatyczna i ostateczna, do tego niełatwa. Wierzę, że wszyscy zaangażowani w Maksa zrobili wszystko co umieli, żeby do tego nie doszło.Czasami jednak się nie udaje. Pozostaje wtedy smutek w sercu i pragnienie, żeby takich sytuacji było jak najmniej. Tyle psów czeka na pomoc. Potrzebują nas, potrzebują Waszego zaangażowania i wsparcia. Quote
aganela Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 Biedny [*] I ty za głupotę i nieodpowiedzialność ludzi musiałeś bardzo cierpieć... :-(...................................... Quote
Ada-jeje Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 To jest bardzo smutna chwila :-(:placz::-( Quote
Karilka Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 Czytam wątek od jakiegoś czasu... Bezradność nie pozwalała mi tu nawet nic napisać. Historia tego psa przypomina mi do bólu historię innego... Maksik... Wstyd mi, ze jestem człowiekiem.. [*] Quote
Grzecho Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 Jest mi przykro ale nie było innej możliwości. To była męczarnia dla wszystkich a w szczególnosci dla Maxa... chyba... On nie miał żadnej szansy na spokojne i godne psie życie. Dziękuje wszystkim za wsparcie. Dobrze że są ludzie na świecie którzy przejmują się losem takiego psiaka. Quote
Seaside Posted November 24, 2008 Posted November 24, 2008 biedny biedny psiaku :placz::placz::placz::placz: Teraz już spokojny jesteś ['][']['] :placz: Quote
magda222 Posted November 24, 2008 Posted November 24, 2008 Wiecie co?Wydawało mi się,że jestem twardzielką... Ale jak przekazywałam panu Tomkowi wyrok śmierci na Maxa ... i odłożyłam słuchawkę ... płacz mnie dławił...Wiem,że to była sluszna decyzja...ale to było bardzo trudne...jedna z najtrudniejszych rzeczy jakie zrobiłam...decyzji jakie podjęłam...Maksiulku...wybacz... [*] Quote
Justynak Posted November 28, 2008 Posted November 28, 2008 magda222 napisał(a):Wiecie co?Wydawało mi się,że jestem twardzielką... Ale jak przekazywałam panu Tomkowi wyrok śmierci na Maxa ... i odłożyłam słuchawkę ... płacz mnie dławił...Wiem,że to była sluszna decyzja...ale to było bardzo trudne...jedna z najtrudniejszych rzeczy jakie zrobiłam...decyzji jakie podjęłam...Maksiulku...wybacz... Niestety wiem z autopsji, że to nigdy nie jest łatwe... :-( Maksiu ['] ['] ['] Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.