Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja też znam Grażynę nie od dziś i muszę stanąć w jej obronie.
Nie wierzę,że cokolwiek utajniła lub czegos nie dopowiedziała.
Jest osobą szczerą i prawdomówną.Wierzę w nią w 100% i ręczę za nią.

  • Replies 147
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

a ja nie znam p. Grażynki, nie czytałem tego wątku wcześniej a dowiedziałem się o tym psie przypadkiem, bo mi ktoś wysłał info na gg
niestety nie mogłem pomóc
wiem natomiast jedno, że zawsze znajdą się osoby ``skumplowane`` i będą bronić winnych, którymi w tym przypadku są ewidentnie dotychczasowi właściciele
przerabiałem już to w głośnej sprawie Dagi i Gromika, którego właściciele też tak kochali, że jak się chciało psa w końcu odebrać, bo już był wg nich i uciążliwy i agresywny- to zaginął- potem wyszło na jaw, jak go super traktowali / też był po przejściach- wiem,bo go ``wyprowadzałem`` ze schronu w dzierżoniowie /
ale obrońcy opiekunów psa też wypisywali bzdety /m.in. Daga i Czarodziejka /
dobrze więc, że w tym przypadku pies jest i ma kolejną szansę
a wpisy takie jak ten tarisy najlepiej olewać bez komentarzy, albo skomentować krótko i jeden raz !
nie ma sensu polemizować dłużej, bo to nigdy nie daje efektów

życzę powodzenia- psu i obecnie zajmującym się nim osobom,ciężka praca do wykonania- oby z sukcesem

Posted

Nie musisz sie tlumaczyc Grazynko, dla nas wiadomo ze to wierutne klamstwa :angryy: agesywnego psa nikt nie trzyma przez okolo dwa lata :shake: wredni do ostatnich granic :diabloti: szkoda tylko psa :-(

Posted

Grażyna napisze ze szczegółami co u Maksia,bo to ona jest w kontakcie z panem Tomkiem.
Ja mogę powiedzieć tylko tyle,że bez zmian narazie.Maks jest bardzo agresywny.Rzuca się nawet na miskę z wodą.Pan Tomek miał wielki problem,żeby zdjąć mu kolczatkę.
Nie wiem co z nim będzie :-(

Posted

magda222 napisał(a):
Grażyna napisze ze szczegółami co u Maksia,bo to ona jest w kontakcie z panem Tomkiem.
Ja mogę powiedzieć tylko tyle,że bez zmian narazie.Maks jest bardzo agresywny.Rzuca się nawet na miskę z wodą.Pan Tomek miał wielki problem,żeby zdjąć mu kolczatkę.
Nie wiem co z nim będzie :-(

Matko kochana:(:placz:

Posted

Maksiu trzymam mocno kciuki za spokoj wewnetrzny
Za to bys zaufal ludziom.
Psinku juz bedzie teraz dobrze ..musi byc dobrze jestes mlodym psem

Zastanawiam sie nad jednym, czy przez 24 godziny na dobe w tym domu byl w takim stanie? i od jakiego czasu?
zapewne sie nie dowiemy? co powoduje taki strach/ zblizenie sie czlowieka? czy juz tak zwichrowana ma psychike ze na widok czlowieka wstepuje w niego ten strach?
jak to bylo w tym domu/ a moze nie byl trzymany w domu? tylko w jakims innym pomieszczeniu? hmmmm
nie moge jakos tego objac...zyl przeciez w mieszkaniu..z ludzmi hmmm

Posted

Przepraszam nie mam zbyt wiele czasu, ale i złe wieści muszę przekazać.
Max rzuca się nawet na miskę z wodą, kiedy do boksu podchodzi inny pies lub człowiek jest to powód do ataku.

JEST BARDZO, BARDZO ŹLE!

Więcej postaram się napisać w późniejszym czasie.:-(

Posted

Najwazniejsze to nie panikować.
Pan Tomek jest doświadcznym psiarzem i na pewno wie co ma zrobić. Oby tylko nie zagnieździło sie to za głęboko w psychice Maxa
Ja widziałem tego pieska podczas podróży z Mysłowic do Cieszyna. Wydaje mi się że jego reakcja była związana z panicznym strachem. Mam nadzieje iż mam rację ...

Posted

Grzecho napisał(a):
Najwazniejsze to nie panikować.
Pan Tomek jest doświadcznym psiarzem i na pewno wie co ma zrobić. Oby tylko nie zagnieździło sie to za głęboko w psychice Maxa
Ja widziałem tego pieska podczas podróży z Mysłowic do Cieszyna. Wydaje mi się że jego reakcja była związana z panicznym strachem. Mam nadzieje iż mam rację ...

Ja tez mam taka nadzieję że jakoś sie uda "wyprowadzić Go na prostą"
Maxiu, postaraj się proszę!

Posted

[FONT=Times New Roman]Jestem siostrzenica osób, które adoptowały Maksa, nigdy nie wypowiadałam się na forum dogomani jest to moja pierwsza i ostatnia notka Na forum dokonano mojego zniesławienia nie mówiąc o opiniach na temat mojej cioci, złamano zasady dotyczące warunków korzystania z forum Punkt po punkcie wyjaśniam:[/FONT]
[FONT=Times New Roman]1.[/FONT]
[FONT=Verdana]Edi100[/FONT]

[FONT=Verdana]„Kiedy psiak przyjechał do mnie bał się wszystkiego, spaliśmy przy oświeconym świetle itp. potrafił ze strachu chwycić zębami. Nie było wesoło.”[/FONT]

[FONT=Verdana]O pierwszej części słyszałam, natomiast o tym ze ze strachu potrafi chwycić zębami, Pies po przejściach tak trudnych, jakie miał Maks., Który „chwycił zębami” powinien być od razu oddany na leczenie do behawiorysty, siedziało to głęboko i człowiek, który się na tym nie zna nie jest w stanie pomoc psu.[/FONT]

[FONT=Verdana]„Powoli dochodził do siebie, przestał być szczekliwy, można go było samego zostawić w domu, na spacerze w lesie chodził bez smyczy. Od początku był łagodny w stosunku do innych psów, moich kotów też nie ruszył.”[/FONT]

[FONT=Verdana]Maks szczekał od samego początku w momencie, kiedy zostawał sam, na smyczy chodził od zawsze wciągu dwóch lat pies został oddany do bloku, w lesie, kiedy ściągnięto mu kolczatkę uciekał do domu bał się każdego odglosu, dlatego zawsze chodził na smyczy. Nie jestem w stanie określić, po jakim czasie zaczął rzucać się na inne zwierzęta wiem ze po miesiącu był agresywny w stosunku do mojej cioci.[/FONT]

[FONT=Verdana]„praktycznie bez ogłoszeń pies znalazł dom u wolontariuszki z bardzo znanej fundacji. Psiaka wypatrzył założyciel fundacji i skontaktował nas razem. Wtedy moja radość nie miała granic, wydawało mi się, że lepszego domku nie mogę sobie dla niego wymarzyć.”[/FONT]

[FONT=Verdana]Fundacja ta zajmuje się końmi psy agresywne SA wyprowadzane przez jedna osobę dętego wyznaczona i przeszkolona., Założyciel chciał znaleźć psiakowi dom podobnie jak pani G., ale do prawdy nie wiem do dziś, dlaczego do domu, w którym nikt nie zna się na tym jak poprowadzić psa z problemami. Każdy odebrany pies bity i tak zalękniony powinien mieć kontakt z behawiorysta[/FONT]


[FONT=Verdana]”Nowi opiekunowie byli poinformowani o historii psa, wiedzieli, że ze względu na jego przeszłość nie chcę go wydać do domu z dziećmi.”[/FONT]

[FONT=Verdana]O historii psa zostali poinformowani owszem ze pies był bity ze ludzie zrobili mu krzywdę i ze jest zalękniony, ale o tym ze nie można go wydać do domu z dziećmi to nikt nie usłyszał, moja ciocia mówiła ze przychodzą wnuki i ze w domu często zostawiana jest chrześnica mojej kuzynki.[/FONT]

[FONT=Verdana]„Na początku jak zawsze wszystko było ok. Potem okazało się, że pies zaczął strasznie szczekać, a jeszcze później, że stał się agresywny.”[/FONT]

[FONT=Verdana]Pies w pierwszym tygodniu pogryzł sąsiadkę, moja kuzynka była jeszcze miesiąc zanim wyjechała za granice(wolontariuszka danej fundacji) od oddania psa. Psem zajmowała się tylko moja ciocia wychodziła z nim na dwór. W pierwszym miesiącu, kiedy Maks został adoptowany pogryzł moja kuzynkę i jej Chrześnicę(gryzł ręce albo nogi) Wtedy jeszcze zostawały ślady na skórze.[/FONT]

[FONT=Verdana]„Wydaje mi się, że moje wskazówki jak postępować z psem były ignorowane i efekt jest taki, że w tej chwili pies boi się wychodzić na spacery, załatwia się w domu.[/FONT]
[FONT=Verdana]Natomiast w mieszkaniu jest, dominantem, dzisiaj ugryzł dziecko, kiedyś ugryzł sąsiadkę i kota.”[/FONT]

[FONT=Verdana]Ja zaczęłam w pomaganiu rozwiązywaniu problemu z zachowaniem Maksa od początku miałam 17 prawie 18 lat, na własna rękę, będąc wówczas laikiem przeczytałam multum książek, konsultowałam się przez cały czas ze znajomymi, którzy są w temacie, próbowałam używania klik era( szczególnie do przyzwyczajania ściągania obroży) tylko i wyłącznie ciocia dawała psu jeść ona go wyprowadzała. W zeszły worek pogryzł moja chrześnice, jej rączkę przeszył prawie na wylot sina jest do dziś, nie obeszło się bez krwi, ona jest malutka ma 3 lata do dziś zastanawiam się, co mogło się stać, gdyby Maks został w mieszkaniu kot zeskakiwał z krzesła maks pogryzł go tak ze ledwo się kot wykaraskal był cały w krwi. Mnie ugryzl raz i od tamtego czasu bałam się Maksa.[/FONT]


[FONT=Verdana]„Sprawa jest na ostrzu noża.”[/FONT]
[FONT=Verdana]Sprawa na ostrzu noża była miesiąc temu, kiedy ja będąc za granica z moja kuzynka dzwoniłyśmy do pani G. Mówiąc jaka jest sytuacja stanęło na tym, ze moja kuzynka zadzwoni do pani G.Rozmawialysmy wtedy długo i pani dawała nam rady co zrobić, prosiłyśmy żeby zaczęła myśleć co zrobić z psem i wtedy fakt mówiła o weterynarzu i środkach farmakologicznych, ale nie wcześniej. Ja próbowałam zdobyć wyciąg z kwiatow Bacha na uspokojenie, ale nie udało mi się. Nie mam zamiaru nikogo obrażać, bo ta sprawa jest bardzo trudna dla mnie. Porad usłyszałam przez te 2 lata wiele razy, ale znikąd żadnej fachowej pomocy tylko ja i moja ciocia na własna rękę próbowałyśmy wielu metod z tym psem przez dwa lata nic nie pomogło każda metoda kończyła się agresja.[/FONT]

[FONT=Verdana]„obecnym opiekunom powiedziałam żeby w takiej sytuacji psa zawieźli do schroniska i mam nadzieje z tamtąd monitorować jego losy.[/FONT]
[FONT=Verdana]Prawdopodobnie jednak go nie zawiozą do schroniska tylko zgodnie z tym, co mówili zgłoszą na policję, że nie chcę go przyjąć, albo przywiozą mi go pod blok.”[/FONT]

[FONT=Verdana]Umowa adopcyjna, która tu umieszczam została podpisana bezpośrednio przez panią G. Moja ciocia nie mogła oddać psa do schroniska zgodnie z umowa ani go uśpić. Ja również dzwoniłam do schroniska do Mysłowic gdzie powiedziano mi ze przyjmują tylko psy bezdomne, ten pies nie miał tam szans, po za tym dochodzi stres, jaki miałby przebywając z innymi zwierzętami i byłby uśpiony, pomijając, jakie rzeczy dzieje się w Mysłowickim schronisku. Zgłoszą na policje by rozwiązać sprawę ja nie widziałam innego wyjścia jak przywieźć tego psiaka pod blok pani G., Bo uśpieniu również byłam przeciwna.[/FONT]
[FONT=Verdana]Ja rownez wydaje psy do adopcji, ale w każdej chwili jestem w stanie wziąć psa tym bardziej, jeśli ktoś, co chwile do mnie dzwoni z problemem ( w ciągu 2 i pól roku ok. 6 lub 7 razy) ze nie potrafi sobie poradzić z psem.od początku ciocia mówiła ze mój wujek nie będzie się stosował do tego by nie bawił się z psem. każdy chce mieć psa z którym da się bawic, Maks zaufał tylko mojemu wujkowi i bawił się z nim i tylko z nim po 15 miesiacach przebywania w domu. To był jedyny moment kiedy ten pies był szczesliwy nie zalekniony,w depresji po prostu szczesliwy, nikt inny i nigdy z nim się nie bawil, ponieważ Maks nie dopuszczał nikogo do siebie i reagował agresją, oprocz tego gdy swedzial go grzebit można go było podrapac ale tylko i wylacznie jeśli on tego chcial.[/FONT]

[FONT=Verdana]„Piszę to wszystko pod wpływem ogromnych emocji, nie wiem co dobre nie wiem co złe.”[/FONT]

[FONT=Verdana]Ja wiem jakie to uczucie ratowac zwierzeciu zycie i jakie to sa emocje. Z wielu emocji jakie ja nosilam w sobie przez ta sprawe zostal smutek. Dzis mam 20 lat nigdy nie uderzylam , nie zrobilam krzywdy zwierzeciu, nie znecalam się psychicznie, a zarzut ze nie pomaglam Maksowi lub doprowadzilam go do takiego stanu to dla mnie szok, w opisy na forum, ja do teraz nie potrafie uwierzyc ze ludzie nie znajacy mnie i do konca sytuacji potrafili zdobyc się na costakiego.[/FONT]

[FONT=Verdana]2.[/FONT]
[FONT=Verdana]grazyna9915[/FONT]

[FONT=Verdana]„Uzupełnię jeszcze informacje na jego temat: psiak nie lubi kiedy ściąga mu się obrożę (kolczatka wywinięta kolcami do góry), potrafi ugryźć. Prawdopodobnie ma nadwagę.”[/FONT]

[FONT=Verdana]Maks od sameto poczatku nie nawidzil sciagania smyczy, obrozy przez glowe i to był jeden z wiekszych problemow, nie pomogl kliker,myslelismy ze to dźwięk kolczatki,wiec ciocia uszyla mu pasek, ale to rowniez nie pomoglo, o szelkach nie było mowy dostaje szalu,w pierwszym miesiacu pani G. Przywiozla kantarek by szkolic go przykladajac do ziemi glowe psa jeśli jest niegrzeczny ale po 2 razach kiedy moja ciocia mu to zalozyla pies dostawal furii gryzl, nie było szans na dalsze stosowanie.[/FONT]

[FONT=Verdana]„di100 ja mu nie uratowałam życia, ja mu przeciągnęłam tylko wyrok i nie wiem czy było warto jeżeli pies stał się taki jaki jest w tej chwili. ”[/FONT]

[FONT=Verdana]Ja uwazam ze było ale to wszystko mialo wygladac inaczej. [/FONT]

[FONT=Verdana]pixie[/FONT]
[FONT=Verdana]„[/FONT]
[FONT=Verdana]5 jesli gdzies daleko znalazloby sie miejsce jak roumiem nawet jesli go dzis odebralabys to nie masz go gdzie przetrzymac! Czyli DTA no i nie zwyczajny...[/FONT]

[FONT=Verdana]6/ czy on Ciebie poznaje? jak dawno go widzialas? moze do Ciebie bedzie mial inny stosunek? pies pamieta dobrych ludzi...[/FONT]

[FONT=Verdana]7/ on musi byc bezpieczny, sadze ze stan ktory zaprezentowalas to odzwierciedlenie tego co sie w tym domu dzieje, choc bywa tez ze psy choruja na choroby psychiczne...”[/FONT]
[FONT=Verdana]nikt nie zaproponował żeby moja ciocia go przetrzymala do jakiego momentu była mowa ze jak tylko cos znajdziemy psa wezmiemy na pytanie kiedy odpowadano ze nie wiadomo. Pani G. Uwazala ze ten pies nie może zostac tam gdzie był z czym tez się zgadzalam ale tylko i wylacznie dlatego ze sa tam dzieci i zawsze były. Ja z ciocia dzwonilysmy do pana Galuszki po opisaniu jak pies się zachwouje powiedzial ze prawdpodobnie jest to drepresja strachu leczenie 3 tygodnie farmakologicznie i pozniej szkolenie przy czym leczenie i szkolenie do konca zycia psa i nikt nie da zadnej gwarancji ze on zostanie wyleczony. Ja obserwujac go w naturalnym srodowisku kiedy nie warczal po prostu się bal nasluchwal był strasznie czujny. Pies w domu nie był bity poniewierany czy glodzony wiec wypraszam sobie uwagi „dzwierciedlenie tego co sie w tym domu dzieje” Pies umial podstawowe komendy takie jak „idz do siebie” ale doniosłym glosem aczkolwiek nie krzykiem i szedl dopiero za 2 lub 3 razem sprawdzajac na co może sobie pozwolic. Jego dominacja była duzym problemem czekal az ciocia pójdzie do innego pokoju i wskakiwal na lozko, na zejdz schodzil ale warczal. „czekaj” na spacerze lub”nie skacz” kiedy ja lub ktos znajomy przychodzil do domu bo obskakiwal często tych których znal, przynajmniej mnie obskakiwal, kiedy panstwo przyjechali po psa tego co slyszalam pani G. Wolala Maksa ale nie zareagowal, co jest normalne po 2 latach niewidzenia.[/FONT]
[FONT=Verdana]pies?[/FONT]
[FONT=Verdana]dostałem PM- ale pomóc nie mogę obecnie[/FONT]
[FONT=Verdana]nie rozumiem jednak[/FONT]
[FONT=Verdana]właścicielem psa jest wolontariuszka znanej fundacji?[/FONT]

[FONT=Verdana]Wlascicielka psa jest moja kuzynka i ciocia, kuzynka na stale jest za granica a ciocia się nim zajmuje i czasem wuj[/FONT]
[FONT=Verdana]ulvhedinn[/FONT]


[FONT=Verdana]Edi, [/FONT]
[FONT=Verdana]„czy to jest ten, co nas próbował pogryźć przy ściąganiu z łańcucha? „[/FONT]

[FONT=Verdana]Dopiero na forum dowiadujesie, ze cos takiego mialo miesce.[/FONT]


[FONT=Verdana]Tak, ulv, to ten co wyciągałysmy Go z dziury pod budą u baby [/FONT]

[FONT=Verdana]e dla niezorientowanych to od razu poweim, że piesek był zabrany potwornie przerażony nie bez powodu. Miał liczne ślady bicia, m.in. na żebrach, wielki krwiak na oku, opuchnietą łapę... w tamtym momencie jak dla mnie wykazywał agresje wyłącznie lękową, a dokładnie to był całkowicie nieprzytomny ze strachu.”[/FONT]

[FONT=Verdana]Nie wiem jaka ten pies otrzymal pomoc ale w takim stanie psa jak się zabiera na interwencji to się co najmniej konsultuje z behawioytsa lub oddajenna leczenie a nie oddaje do nowego domu bo do siebie doszedl.Osobiscie nigdy nie wydalam agresywnego psa. Pani G. Była na 100 procent ewna ze on nadaje się do oddania. Zja rozumiem ale niestety przez telefon nie da się pomoc i trzebabylo zrobic cos innego.[/FONT]

[FONT=Verdana]„[/FONT]

Posted

pixi
[FONT=Verdana]* Właściciele oddadzą psa " z pocałowaniem ręki", wczoraj o 18.30 kiedy byłam z kotami u weterynarza, zadzwoniła właścicielka i wręcz zagroziła mi policją jeżeli go nie odbiorę.”[/FONT]

[FONT=Verdana]Grozby same w sobie sa karalne a policja jest po to by rozwiazywac spory nazwanie tego grozba jest nie na miejscu. W momencie kiedy nie da się dojsc do porozumienia ja tez przyznaje nie potrafilam Z pania G. Oddanie psa z poclaowaniem reki jest również nie na miejscu.[/FONT]

[FONT=Verdana]Zalaczam umowe adopcyjna Maks/Ares[/FONT]
[FONT=Verdana]Dane psa:[/FONT]
[FONT=Verdana]Imię: Ares/Max[/FONT]
[FONT=Verdana]Płeć: Pies[/FONT]
[FONT=Verdana]Wiek/data urodzenia: 1,5 roku[/FONT]
[FONT=Verdana]Rasa:Mieszaniec[/FONT]


[FONT=Verdana]Zobowiązuję się do otoczenia psa rzetelną opieką, najlepszą, jaką będę w stanie mu zapewnić, oraz do odpowiedzialnego postępowania względem niego, w tym: [/FONT]
[FONT=Verdana]1. Jeśli pies ucieknie, zobowiązuję się powiadomić osobę wydającą psa, jak też podjąć wszelkie możliwe kroki zmierzające do odnalezienia go. [/FONT]
[FONT=Verdana]2. Jeśli z jakiegokolwiek powodu zrezygnuję z posiadania psa, odwiozę go do osoby wydającej lub zapewnię opiekę nowego, troskliwego i odpowiedzialnego opiekuna i powiadomię o tym kroku osobę wydającą. Pod żadnym względem nie porzucę go ani nie oddam do schroniska. Osoba wydająca ma prawo do skontrolowania nowych warunków. Z nowym opiekunem zostanie sporządzona umowa adopcyjna [/FONT]
[FONT=Verdana]3. Pod żadnym względem nie porzucę psa ani nie oddam go do schroniska. [/FONT]
[FONT=Verdana]4. Pies będzie miał obrożę z moim telefonem i/lub adresem. [/FONT]
[FONT=Verdana]5. Pies będzie pod opieką weterynaryjną, będzie regularnie odrobaczany, szczepiony, a w razie choroby leczony z należytą troską. [/FONT]
[FONT=Verdana]6. Pies nie będzie trzymany na łańcuchu. W przypadku psa mieszkającego na zewnątrz (w kojcu) zobowiązuję się zapewnić mu właściwie ocieploną budę, wybieg oraz stały dostęp do wody, a także posiłek dwa razy dziennie. [/FONT]
[FONT=Verdana]7.Pies nie będzie miał kopiowanych uszu ani ogona(chyba, że względy zdrowotne będą tego bezwzględnie wymagały)ani nie będzie traktowany nie zgodnie z Ustawą o ochronie zwierząt.[/FONT]
[FONT=Verdana]8. Pies nie zostanie sprzedany. Przygarniam go z potrzeby serca, a nie dla zysku. [/FONT]
[FONT=Verdana]9. Pies nie jest przeznaczony do rozrodu - zostanie poddany zabiegowi sterylizacji(suka),kastacji(pies) [/FONT]
[FONT=Verdana]10.Pies nie będzie przeznaczony dla walk psów.[/FONT]
[FONT=Verdana]11. Wyrażam zgodę na kontrole poadopcyjne. [/FONT]
[FONT=Verdana]12. W przypadku rażącego naruszenia któregoś z punktów niniejszej umowy, osoba wydająca ma prawo do natychmiastowego odebrania psa adoptującemu. [/FONT]

[FONT=Verdana]Przyjmuję do wiadomości, że w razie złego traktowania zwierzęcia grozi mi odpowiedzialność karna na podstawie ustawy o ochronie zwierząt z dnia 21 sierpnia 1997r. [/FONT]

[FONT=Verdana]Umowę spisano w dwóch równobrzmiących egzemplarzach, po jednym dla wydającego [/FONT]
[FONT=Verdana]i adoptującegoi wszelkie złamanie umowy lub kwestie, których nie rozstrzyga umowa będą rozstrzygnięte przez sąd.[/FONT]

[FONT=Verdana]„[/FONT][FONT=Verdana]Na obecną chwilę nie jestem w stanie kontaktować się z właścicielką (a raczej mamą oficjalnej właścicielki), wczoraj po niemiłej wymianie zdań odłożyła dwa razy słuchawkę.”[/FONT]
[FONT=Verdana]Fakt faktem było to nie miłe za pierwszym razem wszyscy w nerwach, pMaks ugryzł wnuczke mojej cioci i to naprawde powaznie do krwiwiec ja się nie dziwie jakie to były emocje co moglo stac się dziecku.Za drugim razem ja rozmawialam z pania G. Ja tez bylam zdenerwowana i przekazalam sluchawke cioci po rozmowie przekazala mi ja z powrotem wiec nikt nie odlozyl sluchawki, ja rozwniez nie potrafilam dojsc do porozumienia.[/FONT]

[FONT=Verdana]„Pan Jacek mówił, że dobrze by było zdjagnozować go w miejscu gdzie mieszka, jednak obawiam się, że to nie będzie możliwe.”[/FONT]

[FONT=Verdana]Było możliwe do czasu kiedy dzwoniłyśmy z kuzynka do pani G. Miesiac temu. Wszyscy zastanawialismy się nad ta kuracja by pies zostal w domu ale po pierwsze obcuja tam dzieci po drugie po kuracji farmakologicznej,trzeba było by się stosowac scisle do zalacen pana Galuszki ale mój wujek jest osoba która nie potrafi się dostosowac i z psem dalej by się bawil, czasem dal kawalek jedzenia ze stolu, Maksiu calkowicie go sobie podporzadkowal,, aczkolwiek pojakims czasie również pogryzł wujka do krwi.[/FONT]

[FONT=Verdana]„[/FONT]
[FONT=Verdana]Drugie wyjście to znaleźć takie miejsce gdzie psiak psychicznie odpocznie, odstresuje się, może zastosować kurację farmakologiczną, a po półtoryj lub dwóch miesiącach można go by było poddać szkoleniu.”[/FONT]
[FONT=Verdana]Jeśli to cokolwiek pomoze ja jestem wstanie jechac do Cieszyna i sprobowac pracy z psem pod okiem szkoleniowca ponieważ mnie zna i zawsze namnie wskakiwal,aczkolwiek dalej sięMaksa bardzo boje. Rozmawialam z ciocia dla nich tez nie było wesolo i jak go panstwo zabierali to było im bardzo przykro, oni tez sa w stanie w niedziele pojechac do Cieszyna by go jakos oswoic w nowym miejscu, nam tez chodzi o dobro tego psa. Po slowach które padly będzie ciezko się porozumiec, wiem ale możemy sprobowac,jeśli byt o mialo pomoc. Maks najbardziej lubi wujka i on tez jest gotow pojechac.[/FONT]

[FONT=Verdana]„*[/FONT][FONT=Verdana]Aresa widziałam dawno temu, może półtoryj roku, może dwa lata temu. [/FONT]
[FONT=Verdana]W pierwszym momencie nieźle mnie obszekał, ale za chwilę mnie poznał i przywitał mnie już bardzo radośnie. Mam nadzieję, że po tak długim czasie mógłby mnie poznać.”[/FONT]

[FONT=Verdana]Pies nie poznal pani G. Jak go zabierali był przerazony i agresywny. Moja ciocia musiala wyprowadzic go z mieszkania , nawet pani G. Się go bała.Wiem jedno ze kazdemu było smutno.[/FONT]

[FONT=Verdana]ulvhedinn[/FONT]


[FONT=Verdana]”Ja jestem PEWNA, że poczatkowym problemem był strach.[/FONT]

[FONT=Verdana]Opiszę dokładniej. Psa zabierałyśmy od baby w Żmigrodzie, był uwiązany na łańcuchu, na ciasno zamotanej pończosze. Reagował lękowo, właściwie to mało powiedziane- pies był w totalnej panice, jeszcze nie widziałam tak przerażonego zwierzęcia. Brak było z nim wogóle kontaktu, on kompletnie nie myślał, miotał sie, gryzł na oślep, byle uniknąć kontaktu z człowiekiem. Straszliwie krzyczał- to nawet nie był pisk, tylko krzyk udręczonej istoty... [/FONT]

[FONT=Verdana]Jak juz pisałam, obdukcja lekarska (dr. Rak) wykazała ciężkie pobicie, więc miał prawo się bać. W drodze był na lekach, potem (kiedy leki przestały działac) juz się zachowywał spokojniej, choc nadal nieufnie.”[/FONT]

[FONT=Verdana]Pies był 2 i pol roku u mojej cioci robilismy co moglismy, dzwoniac i nie otrzymujac pomocy oprocz rad przez telefon tak minal kawal czasu. [/FONT]
[FONT=Verdana]grazyna9915[/FONT]
[FONT=Verdana]„Sytuacja jest tragiczna.[/FONT]
[FONT=Verdana]Rozmowa z właścicielką (mamą właścicielki) to prawdziwy horror.[/FONT]
[FONT=Verdana]Jeżeli do jutra rana nie znajdę wyjścia to uśpią psa lub przywiozą mi go pod drzwi.”[/FONT]

[FONT=Verdana]Umowa adopcyjna jest priorytetem w tej sprawie oprócz tego ze pies potrzebowal pomocy. O uspienu nie było mowy z powodu umowy adopcyjnej, w ktorej wyraznie napisane jest ze trzeba zwrocic psa do osoby od ktorej się go dostalo. [/FONT]

[FONT=Verdana]„Niestety lekarstwo jest drogie i nie będą inwestować, siostrzenica, która pomaga zwierzkom i również działa w jakiejś fundacji powiedziała, że mogłaby załatwić na to fundusze, ale szybko się wycofała.”[/FONT]

[FONT=Verdana]Moja ciocia i wujek i nie sa wstanie wziąć kredytu tak jak pani G. Ale był pomysł by pomóc finansowo, ale ja powiedzialam ze możliwe ze dalabym zalatwic na to fundusze ale musze skonsultowac to z innymi osobami bo nie ja tylko za to odpowiadam wiec proszę nie mowic ze ja się z tego wycofalam, bo to nie jest prawda, ale tak jak pisze to nie zalezy tylko ode mnie.[/FONT]

[FONT=Verdana]„W tej chwili sytacja wygląda tak, że właściciele zarzucają mi że pies od początku był agresywny, że o niczym im nie powiedziałam, że wszystko ukrywałam. Zarzucają mi sytacje które nigdy nie miały miejsca i mówią rzeczy takie, że włos się jeży na głowie. Kiedy udawadniam, że się mylą, zmieniają temat i wysuwają tylko rządania natychmiastowego zabrania psa grożąc mi zniszczeniem reputacji, policją itp.”[/FONT]

[FONT=Verdana]Nikt pani G. Nie grozil zniszczeniem reputacji, a policja miala pomoc rozwiazac problem z którym moja ciocia nie potrafila sobie poradzic.Maks był od poczatku agresywny.Powiedzenie ze Pies po przejsciach potrzebuje duzo milosci tyle ja wiem ze zostalo powiedziane ale wiem ze nie było mowy o dzieciach.Ja rozmawiajac z pania G. Tez bylam zdenerwowana bo jednak to jest moja ciocia i ciagle zarzucanie jej czegos zrobilo swoje.Rozmawialysmy dlugo i naprawde wtedy już nie widzialam sensu tej rozmowy. Moja ciocia chciala natychmiastowego zebrania bo tata mojej chesnicy, która zostala pogryziona był bardziej zdenerwowany niż my wszyscy i się nie dziwie, w koncu jego malenka 3 letnia coreczka zostala dotkliwie pogryziona.[/FONT]



[FONT=Verdana]Seaside[/FONT]

[FONT=Verdana]”Jedna rzecz mi się nasuwa.... co trzeba zrobić psu, żeby wyprowadzony po traumie w miarę na prostą, przez zaangażowaną osobe ( mam na myśli Grażynkę ), znów zaczął zachowywać się tak jak na początku...... ”[/FONT]

[FONT=Verdana]Jeśli pies bylby wyprowadzony na prosta zachowywalby się normalnie. Nie sikał w mieszkaniui wyproznial, gryzł,rzucał się na nogawke osoby przechodzacej, nie czołgal się do domu kiedy uslyszy odlos pociagu,nie szczekal przerazliwie,warczal na ludzi którzy wydaja komendy, rzucal się przy sciaganiu obrozy w momencie powrotu ze spaceru a cieszyl się na niego wychodzac..................................[/FONT]

[FONT=Verdana]magda222[/FONT]
[FONT=Verdana]”Strasznie Nigdy nie widziałam tak agresywnego psa.Pomimo podania mu wczesniej środków uspokajających całą prawie drogę z Mysłowic do Cieszyna szczekał i warczał.”[/FONT]

[FONT=Verdana]Przykro zemimo srodkow które dostal odpowiednio z zaleceniami tak ze stalo ale było to do przewidzenia.[/FONT]
[FONT=Verdana]ulvhedinn[/FONT]
[FONT=Verdana]„Gdyby to był guz mózgu, to już by nie żył. Ja go łapałam w 2006 roku. To po prostu psiak, który miał nieszczęście przeżyć koszmar, stracił zaufanie do ludzi, a wygląda na to, że postępowanie opiekunów pogłębiło jego problemy... ”[/FONT]
[FONT=Verdana]Seaside[/FONT]
[FONT=Verdana]„ co oni mu k...a zrobili?????[/FONT]

[FONT=Verdana]Ja wierzę że to się zmieni - po prostu musi!! ”[/FONT]

[FONT=Verdana]ulvhedinn[/FONT]
[FONT=Verdana]„Na moje oko, to najprawdopodobniej pies okazywał agresję ze strachu, za co był karcony- błędne koło.... ”[/FONT]
[FONT=Verdana]Edi100[/FONT]
[FONT=Verdana]„Wybacz, ale psy nie zachowują się tak bez powodu Psy nie są z natury agresywne, tylko ich zachowanie jest zawsze wynikiem jakiegoś innego działania...”[/FONT]
[FONT=Verdana]Grzecho[/FONT]
[FONT=Verdana]”Ares vel Max przebywał w moim domu. Nikt nie ma prawa zarzucić Grazynie9915 że nie powiedziała jaki to jest pies. Do tej pory pamietam iż dobitnie mówiła że ten pies nie nadaje sie do domu z dzieckiem, że potrafi powarczeć pilnując swego posłania i że jest to pies po przejściach. Na dodatek o psie wszystko wiedziała wolontariuszka z jednej organizacji która zajmowała sie adopcją Aresa vel Maksa.[/FONT]
[FONT=Verdana]Grazyna9915 specjalnie pojechała dwa lata temu do Mysłowic z powodu szczekania, wytłumaczyć, pokazać. Niestety nic to nie pomogło. Piesek spał na kanapach, miska pełna jedzenia przez cały dzień, właściciel bawiąc się z pieskiem dawał mu ręke do gryzienia, na widok innego psa ściąganie na kolczatce. Gdzie tu sens i logika !?”[/FONT]

[FONT=Verdana]Tych wpisow nie jestem już po prostu w stanie skomentowac wszyscy wiedza najlepiej,tylko gdzie była pomoc przez 2 lata jak ja potrzebowalismy.[/FONT]

[FONT=Verdana]Mada:)[/FONT]
[FONT=Verdana]„Jestem zbulwersowana tą całą sytuacją, tym, do czego ludzie są zdolni! Osoba adoptująca psa wiedziała jaki pies ma charakter, została o tym poinformowana, a nawet gdyby nie została, jest w stanie ocenić psa podczas kilku dni przebywania z nim! Gdyby się okazało, że nie jest w stanie poradzić sobie z tym psem, oddała by go po kilku dniach, tygodniach, a nie po tylu latach!! Stan psychiczny, w jakim ten pies obecnie jest to istny horror! Ten pies cierpi i cierpiał długi czas...[/FONT]

[FONT=Verdana]Osoby bardziej odpowiedzialnej od pani Grażynki nie znam. Z resztą... zdjęcia tego psa sprzed tych kilku lat mówią same za siebie! Ktoś zaprzeczy? [/FONT]
[FONT=Verdana]Pies był charakterny, ale wystarczyło trochę konsekwencji w jego wychowaniu. To, co z tym psem się dzieje obecnie, po tym, gdy wrócił z adopcji, to coś strasznego. Przez te ok. 2 lata opiekę nad nim nie sprawowała pani Grażynka, tylko osoba, która go przygarnęła, i to jej zadaniem było konsekwentnie postępować z psem, dostosować się do wskazówek. TO BYŁ JEJ PIES, a ona była jego właścicielem! Jeśli to zbagatelizowała - trudno, jej wina, a cierpi na tym przede wszystkim PIES... [/FONT]
[FONT=Verdana]Bezczelność, kłamstwo i nieodpowiedzialność... ”[/FONT]
[FONT=Verdana]pies?[/FONT]
[FONT=Verdana]„wiem natomiast jedno, że zawsze znajdą się osoby ``skumplowane`` i będą bronić winnych, którymi w tym przypadku są ewidentnie dotychczasowi właściciele[/FONT]
[FONT=Verdana]przerabiałem już to w głośnej sprawie Dagi i Gromika”[/FONT]
[FONT=Verdana]Ada-jeje[/FONT]
[FONT=Verdana]„agesywnego psa nikt nie trzyma przez okolo dwa lata wredni do ostatnich granic szkoda tylko psa "[/FONT]


[FONT=Verdana]Nie mam sił tego komentowac, po prosu już ich nie mam , w sprawie psa proszę się kontaktowac na moje gadu 4923636 jeśli możemy jakos pomoc Maksowi nasza obecnoscia lub jakkolwiek. proszę o sprostowanie opini ublizajacych mi i mojej rodzinie na forum dogomani wypowiadac się wiecej nie będę.[/FONT]

Posted

Bogna, wybacz ale nie rozumiem po co cytujesz wypowiedzi?...
Piszesz że nie wiedziałś że Max był zciągany z łańcucha i był w stresie. Max to był pies, który mieszkał w bloku ze starszą kobietą i jej synem i owa kobieta Go oddała.Dowiedziałm się kiedy Go zobaczyłam jak byliśmy po psy. Widywałam Maxa wcześniej na spacerach. Uwierz razem z nim w takiej samej sytuacji albo ba, w gorszym stanie psychicznym i fizycznym było jeszcze piętnaście i każdy przezywał stres.Ogromny stres .I jak myślisz? Wygląda na to, że tylko Max jest agresorem. O przepraszam, Foka mega trudny przypadek psychiczny i fizyczny i opanowany!. Tyle że Foka spędziła u baby cztery długie lata bita i głodzona a Max był tam tylko jeden dzień...
Żal mi Go jak nie wiem co. W swoim któtkim życiu ma tylko stres:( Dlaczego? Nie wiem:shake:

Posted

Bogna trudno ustosunkować się do Twojej obszernej wypowiedzi.

Wiem jedno, kiedy wiozłam psa do nowego domu to był wesołym, radosnym czworonogiem, przyjaźnie nastawionym do człowieka. Był zaopatrzony w szeleczki i nigdy, przenigdy nie było problemu ze ściągnięciem mu ich, nie miał kagańca, ani nie był na żadnych tabletkach uspakajających.
W nowym domu, za nim oddaliśmy psa byliśmy ok. godzinę, która minęła w bardzo miłej atmosferze. W tym czasie psiak wariował i zachowywał się jak młody szczeniak. Śmialiśmy się, że ma ADHD (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Nie wiadomo też czemu pałał ogromną miłością do mojej koleżanki. W tym czasie zachowanie psiaka nie budziło żadnych zastrzeżeń. Można go było głaskać ile się tylko chciało. Popstrykałam kilka fotek psiaka z nową opiekunką i szczęśliwe z koleżanką z udanej adopcji wróciłyśmy do domu.

Kiedy odbieraliśmy psa MAKS miał podniesiony grzbiet i schyloną głowę, cały czas warczał, lub szczekał. Nie można go było pogłaskać nie można go było dotknąć. W samochodzi jechał zapięty na krótko, tak żeby nie mógł nikogo dostać zębami, zachowywał się tak jakby chciał nas pozagryzać, rozszarpać na drobne strzępy, mimo że był na tabletkach uspakajających.

Papier, internet wiele zniesie, jednak pisanie teraz że psiak był od początku w nowym domu agresywny jest dla mnie wielkim kłamstwem i naciąganiem.
Bogna Twoja kuzynka podczas naszej ostatniej rozmowy telefonicznej (miesiąc temu) na moje pytanie od jakiego czasu psiak się zaczął zmieniać powiedziła, że przez pierwszy miesiąc od adopcji był normalny, był ok, a potem zaczął się stopniowo zmieniać.

Przebieg wydarzeń wg mnie:

1) 2006r. Psa wydaję osobie z polecania, wg. zapewnień ma doświadczenie z psami.
2) Po paru dniach jak zawsze mam w zwyczaju dzwonić i dopytywać się czy wszystko jest ok. Wtedy wszystko było w porządku.
3) Po dłuższym czasie (trudno mi jednoznaczeni go określić) pojawiają się pierwsze problemy, pies głośno szczeka i ciągnie na smyczy. Pojechałam zaopatrzona w kantarek, książkę "okiem psa". Moim oczom ukazła się już tłuściutki Maksiu, na wspólnym spacerze ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu dowiedziałam się, że jest agresywny do innych psów . Dowiedziałam się również że potrafi warknąć na Twojego wujka kiedy ten w nocy niechcący potrąci go na łóżku. Prosiłam o to by: *psu zmienić karmę i sposób karmienia, * by właściciel nie pozwalał się gryźć po rękach podczas zabawy, * by bawił się z psem zabawką, * by na spacerze nie ściągać psa na smyczy, gdy pojawi się inny psiak, * by chodził w kantarku lub na szelkach, * by nie spał na łóżku, itp. * Sugerowałam kontakt z behawiorystom lub szkoleniowcem. Na tą chwilę nie było mowy o oddaniu psa. Spotkanie odbywa się w miłej atmosferze w prezencie dostaję dla potrzebujących psiaków skórzaną obróżkę (chyba po wcześniejszym psie tych państwa). Niestety jak się później okazało moje zalecenia nigdy nie były zastosowane, a ja zaufałam niepotrzebnie późniejszej rozmowie telefonicznej podczas której usłyszałam, że "Maksiu to jest Maksiu i wszystko jest w porządku". Dodam jeszcze, że psiak nie wykazywał wtedy żadnej agresji przy zakładania czy ściąganiu kantarka, wtedy był jeszcze radosny i potrafił mnie wspaniale przywitać.
4) 2007 r. chyba wrzesień telefon i informację, że mam natychmiast zabierać psa bo kogoś ugryzł. Niestety byłam wtedy z synem w sanatorium i w żaden sposób nie mogłam zareagować. Powiedziałam, że w takim przypadku jedyne co można zrobić to oddać go do schroniska. Po paru dniach ( będąc dalej w sanatorium) z duszą na ramieniu dzwonię do domu Maksa i dowiaduję się, że Maksiu to jest Maksiu i zostaje, że schronisko nie wchodzi w grę, że nawet sąsiadka się za nim wstawiła, że wszyscy go lubią, daję się zmylić rozmowie, przez telefon słychać śmiech właścicielki.
5) 2008r. chyba maj lub czerwiec. Ponowny telefon ale tym razem z prośbą o przetrzymanie psa podczas urlopu. Niestety zbiegło się to z okresem kiedy miał do mnie trafić inny pies i Maks byłby już szósty w moim mieszkanku więc musiałam odmówić. Zaproponowałam za to, że możemy dyżurować i ja mogę dojeżdżać w jakieś dni i wyprowadzać psiaka, gdyb ktoś się nie znalazł. Nie ma ani słowa o jego negatywnym zachowaniu. W sprawie opieki podczas urlopu więcej nikt nie zadzwonił.
6) 2008r. chyba wrzesień mam telefon od prawowitej właścicielki, która bardzo narzeka na to, że pies zaczął załatwiać się w domu i z tego powodu musieli wyrzucić dywan, że Maks nie słucha jej Mamy, że coś trzeba zrobić. Ma do mnie ogromne pretensje. Mimo niezbyt mile rozpoczętej romowy dochodzimy do porozumienia, na koniec nawet żartujemy, że bardziej trzeba by się było wziąść za wychowanie xxxxxxx, a nie psa. Ku mojej ogromnej radości dowiaduję się, że prawowita właścicielka wraca do Polski za ok. dwa tygodnie. Umawiamy się, że jak przyjedzie to do mnie zadzwoni, że zajmie sie psiakiem, że farmakologicznie pod okiem weterynarza, spróbuje go uspokoić, że poprosi nawet swoją mamę by jeszcze przed jej powrotem poszła z nim do weterynarza. Niestety brak telefonu nie oznaczał że wszystko jest ok. i właścicielka sama sobie poradziła. Okazało się, że właścicielka nie wróciła na stałe do Polski, że po dwóch tygodniach wróciła do Anglii i tak jak BOGNA mówiłaś nic podczas swojego pobytu nie zrobiła dla psa.
7) 2008r. październik, zamiast telefonu na który czekałam, telefon z groźbami, informacja, że pies ugryzł dziecko, resztę już znacie...

Bogna bronisz swojej Cioci i ja to rozumiem, jednak mojego zdania w stosunku do tej rodziny już nigdy nie zmienię. Wiem, że w ostatnim tygodniu się starałaś, że zadzwoniłaś nawet do Pana Gałuszki, ale byłaś na straconej pozycji, Twoja ciocia nie zgodziła się na obserwację psa w naturalnym środowisku, a lekarstwa - jak mi mówiłaś - były za drogie.

Żałuję, że tego nie przewidziałam, że osobiście jeszcze raz nie skontrolowałam po 1,5 roku tego domu, że zaufałam rozmowie telefonicznej, że wcześniej Maksia nie zabrałam, że go kiedyś oddałam.

Bogna i jeszcze jedno, przez dwa lata nie mogłaś się nasłuchać ode mnie wielu rad, bo poznałam Cię telefonicznie dopiero tydzień temu.

Posted

Niestety po uważnym przeczytaniu postów Bogny widze potwierdzenie mojej teorii...

"by szkolic go przykladajac do ziemi glowe psa jeśli jest niegrzeczny"

"wujek nie będzie się stosował do tego by nie bawił się z psem."

"sikał w mieszkaniui wyproznial, gryzł,rzucał się na nogawke osoby przechodzacej, nie czołgal się do domu kiedy uslyszy odlos pociagu,nie szczekal przerazliwie,warczal na ludzi którzy wydaja komendy,"

"Jego dominacja była duzym problemem"

Te i kilka podobnych kwiatków niestety wskazują, że wobec psa, którego problemem był strach przed człowiekiem została zastosowana teoria dominacji i adekwatne postępowanie, które tylko ten strach nasilało. :shake: Zamiast budowac zaufanie w psie, usiłowaliście go przywoływac do porządku z pozycji siły, co musiało dać koszmarny efekt. I niestety największą szkoda jest to, że trwało to tak długo, bo pies nauczył się juz, że najlepsza obroną jest atak, co może być trudne do odkręcenia- a wcześniej wystarczyło pokazać mu że może zaufać, że ma oparcie w człowieku. Karcenie za warczenie, kiedy pies to robi ze strachu, może doprowadzić do groźnej sytuacji, kiedy pies nie ostrzega, ale od razu atakuje- skoro nie uszanowaliście tego, że dawał do zrozumienia, co jest dla niego niekomfortową sytuacjią, to zaczął sie bronić bezpośrednio.

Naprawdę bardzo źle się stało, ze pies został tak długo tam. Niestety większośc z nas nie wiedział o problemach Maxa żyjąc w błogim przeświadczeniu, ze wszystko jest ok :shake:

Posted

Rozmawiałam z p. Tomkiem.
Maks żyje w swoim świecie, dalej się rzuca, a jeżeli się nie rzuca to leżąc na budzie warczy. Atakuje wyciągniętą do niego rękę.
Panu Tomkowi udało się dać Maksowi karmę z ręki, ale zaraz po tym jak wziął gotów był go ugryźć.
Załatwia się w boksie, zaraz przy misce, przy własnych odchodach, bez problemu się kładzie.
JEST ŹLE.

Posted

[quote name='Seaside']To dopiero kilka dni.... :(
Podobnie zachowują sie chorzy ludzie... cierpliwość i dobra opieka zdziałąją cuda! Wierzę w to bardzo bardzo baaaardzo!!!

Rozmawiałem z Grazyna9915. Mówiła iż rozmawiała z Panem Tomkiem. Usłyszałem same złe rzeczy. Zdaję sobie sprawę iż może dojść do ostateczności.
Starałem się Grazyne9915 pocieszyć że to dopiero kilka dni.
Ale chwileczkę !!! Czytam wiadomość od Seaside - cierpliwość i dobra opieka. Dopiero teraz sobie uświadamiam co Grazyna9915 mi mówiła - MAX ZJADŁ KARMĘ Z RĘKI!!! :crazyeye: Co z tego że poźniej chciał ugryżć. Za kilka dni nie będzie chciał ugryżć a za jakiś czas poliże tą rękę. I to jest pierwsza dobra wiadomość. Tak trzymać!!! ;)
Do cholery musimy w to wierzyć!!!

Posted

[quote name='Grzecho']Rozmawiałem z Grazyna9915. Mówiła iż rozmawiała z Panem Tomkiem. Usłyszałem same złe rzeczy. Zdaję sobie sprawę iż może dojść do ostateczności.
Starałem się Grazyne9915 pocieszyć że to dopiero kilka dni.
Ale chwileczkę !!! Czytam wiadomość od Seaside - cierpliwość i dobra opieka. Dopiero teraz sobie uświadamiam co Grazyna9915 mi mówiła - MAX ZJADŁ KARMĘ Z RĘKI!!! :crazyeye: Co z tego że poźniej chciał ugryżć. Za kilka dni nie będzie chciał ugryżć a za jakiś czas poliże tą rękę. I to jest pierwsza dobra wiadomość. Tak trzymać!!! ;)
Do cholery musimy w to wierzyć!!!
Ja bardzo w to wierzę!!!!!

Posted

[quote name='Grzecho'] Dopiero teraz sobie uświadamiam co Grazyna9915 mi mówiła - MAX ZJADŁ KARMĘ Z RĘKI!!! :crazyeye: Co z tego że poźniej chciał ugryżć. Za kilka dni nie będzie chciał ugryżć a za jakiś czas poliże tą rękę. I to jest pierwsza dobra wiadomość. Tak trzymać!!! ;)
Do cholery musimy w to wierzyć!!!
No właśnie o to mi chodziło :p
Sorry że porównuję do ludzi - ale przecież chore osoby po traumatycznych przeżyciach, czasem bardzo dlugo długo pod specjalistyczną opieką robią te pierwsze kroki.
Nie chce tu znów wszczynać pyskówki. Jeśli piszę, że pies jest po traumie to Bogna zrozumie mam nadzieję, że mam na myśli te przejścia które stały się jego udziałęm w dzieciństwie, jak to ulv powiedziałą "u baby" ;)

Posted

tradycyjne przepychanki w prawie każdej znanej mi trudnej sprawie na Dogo
bez sensu
wielu rzeczy tu nie rozumiem, ale nie chcę już w to brnąć

niczego też nie będę prostował, bo nikogo nie obraziłem

sytuacja może jest bardziej złożona, niż myślałem, ale nie kumam, jak można było dwa lata żyć z agresywnym psem, który gryzie dzieci, dorosłych i koty?
i nie zgłaszać tego osobom, od których się go wzięło

czy też może zgłaszano to wielokrotnie?

to jest klucz do określenia win, jeśli to komuś teraz potrzebne

bo jeżeli właściciele często zgłaszali problem i błagali o pomoc, to byłaby już zupełnie inna historia.......

Posted

pies? napisał(a):

sytuacja może jest bardziej złożona, niż myślałem, ale nie kumam, jak można było dwa lata żyć z agresywnym psem, który gryzie dzieci, dorosłych i koty?
i nie zgłaszać tego osobom, od których się go wzięło

czy też może zgłaszano to wielokrotnie?

to jest klucz do określenia win, jeśli to komuś teraz potrzebne



Odsyłam Cię do postów które napisały osoby zainteresowane tą sprawą. Kilka stron wcześniej.

Posted

proszę... naprawdę nie ciągnijmy już tego...
Maksowi nie pomoże szukanie winowajcy tylko konkretna pomoc, którą udało się mu już zapewnić, oraz masa dobrych myśli, o których tu możemy pisać...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...