Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 147
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='grazyna9915']Pixi transport mam tylko prawka nie mam.:evil_lol:
Poproszę TZ będzie robił za kierowcę.
Pixi i wszyscy inni, ogromne, ogromne dzięki (i tfu, tfu, żeby nie zapeszyć:evil_lol:)

Ja Ci zaraz pokażę TZ !!!!! :diabloti: Ja już zęby i zdrowie zjadłem na psiakach o futrzakach nie mówiąc. Zapisłaem do waszej dogomani i aby pomagać w skrajnych przypadkach i nie tylko.
Dzisiaj jedziemy do Mysłowic a potem do Cieszyna. Słyszałem iż moja rówieśnica jedzie z nami ! Hurrrrrrrrrra !!! ( Magda222 )

Posted

Ogromnie przepraszam, że dotarłam dopiero dziś na wątek :(
Trochę prywatnie mi się w życiu popieprzyło i właśnie dostałąm olśnienia, że na gadu miałąm wiadomość od pixie :oops::-(

Ale widzę, że same dobre wieści tutaj :multi:
Jedna rzecz mi się nasuwa.... co trzeba zrobić psu, żeby wyprowadzony po traumie w miarę na prostą, przez zaangażowaną osobe ( mam na myśli Grażynkę :loveu:), znów zaczął zachowywać się tak jak na początku...... :angryy::mad:

Patrząc na tego słodkiego pychola, aż dziw bierze, że to cudo może być agresywne - nic tylko podziękować rodzajowi ludzkiemu (jeżeli tak wogóle można go nazwać...) :shake:

Posted

Justynak napisał(a):
Ale ja przecież nic nie zrobiłam...:oops:

Twój avatar mówi sam za siebie - my znamy te historie przecież. Dziękujemy Ci że jesteś :loveu: A najbardziej to za Mrówkojada Ci dziękujemy!!!!!!:loveu::loveu:

Posted

[quote name='Edi100']Czekamy na wieści:roll:

Grazynko
jak poszlo? Jak powitanie z Niuniusiem?
Juz bezpieczny w Cieszynie?

zrobiliscie fotki?
Grzegorzu, bardzo dziekujemy za wsparcie! cierpliwosc, zdrowy rozsadek i przymruzanie oka na nasze emocje....

Jak mezczyzna w akcji to zupelnie inaczej idzie!:multi::eviltong:

Posted

[quote name='pixie']
Grazynko jak poszlo? Jak powitanie z Niuniusiem?
Juz bezpieczny w Cieszynie?

zrobiliscie fotki?
Grzegorzu, bardzo dziekujemy za wsparcie! cierpliwosc, zdrowy rozsadek i przymruzanie oka na nasze emocje....

Jak mezczyzna w akcji to zupelnie inaczej idzie!:multi::eviltong:
Musimy chyba zaczekać do jutra. Mam nadzieję, że wszystko w porządku.

Posted

Pozwolę sobie napisać jak było.
Strasznie :-( Nigdy nie widziałam tak agresywnego psa.Pomimo podania mu wczesniej środków uspokajających całą prawie drogę z Mysłowic do Cieszyna szczekał i warczał.Nie było mowy o jakimkolwiek dotknięciu go.Na miejscu nie można było wyprowadzić go z auta.Pan Tomek z hoteliku użył pętli ale zajęło to trochę czasu.Maks ułamał metalową część smyczy na której był zapięty i szalał w samochodzie.Był bardzo agresywny i cały czas atakował.

Posted

magda222 napisał(a):
Pozwolę sobie napisać jak było.
Strasznie :-( Nigdy nie widziałam tak agresywnego psa.Pomimo podania mu wczesniej środków uspokajających całą prawie drogę z Mysłowic do Cieszyna szczekał i warczał.Nie było mowy o jakimkolwiek dotknięciu go.Na miejscu nie można było wyprowadzić go z auta.Pan Tomek z hoteliku użył pętli ale zajęło to trochę czasu.Maks ułamał metalową część smyczy na której był zapięty i szalał w samochodzie.Był bardzo agresywny i cały czas atakował.

O raju:( On się tak strasznie boi dotyku?:(Tak się bronił:(:shake:
Mam nadzieję, że zaufa jeszcze człowiekowi.

Posted

Seaside napisał(a):
Jedna rzecz mi się nasuwa.... co trzeba zrobić psu, żeby wyprowadzony po traumie w miarę na prostą, przez zaangażowaną osobe ( mam na myśli Grażynkę :loveu:), znów zaczął zachowywać się tak jak na początku...... :angryy::mad:


Seaside pies który do mnie kiedyś przyjechał nie był łatwym pieskiem, jednak po dzisiejszej podróży słowo "agresja" nabrało dla mnie całkiem innego wyglądu. Ares w porównaniu do obecnego MAXA był aniołkiem, ja nie musiałam wiele pracy włożyć (więce dziewczyny się napociły doradzając co robić na dogo wtym niezastąpiona PAROS). Wtedy wystarczyło dać mu czas, odpocząć by psiak zaczął ufać.
Kiedy jechał do mnie z Wrocławia pokonał kawał trasy w różnych samochodach, teraz wieźliśmy go przymocowanego do drzwi na na krótkim sznurku, na kolczatce której właścicielka, a później i my nie mogliśmy ściągnąć. Dzisiaj to był całkiem inny pies. NIE POZNAŁ MNIE.:shake:
TRAGEDIA.:-(

Posted

Edi100 napisał(a):
O raju:( On się tak strasznie boi dotyku?:(Tak się bronił:(:shake:
Mam nadzieję, że zaufa jeszcze człowiekowi.


mysle ze teraz trzeba mu przede wszystkim spokoju i oswojenia sie z nowa sytuacja uwierzenia ze nikt mujuz krzywdy nie zrobi

uffff

dobrze ze juz bezpieczny i w rekach specjalisty

Posted

Gdyby to był guz mózgu, to już by nie żył. :shake: Ja go łapałam w 2006 roku. To po prostu psiak, który miał nieszczęście przeżyć koszmar, stracił zaufanie do ludzi, a wygląda na to, że postępowanie opiekunów pogłębiło jego problemy... :-(

Posted

ulvhedinn napisał(a):
Gdyby to był guz mózgu, to już by nie żył. :shake: Ja go łapałam w 2006 roku. To po prostu psiak, który miał nieszczęście przeżyć koszmar, stracił zaufanie do ludzi, a wygląda na to, że postępowanie opiekunów pogłębiło jego problemy... :-(


Jestem przekonana, ze w odpowiedzialnych rekach wroci rownowaga.
Trzeba czasu i wiary.

Posted

Gdybyśmy nie wierzyli nie ratowalibyśmy go.
Ale to co wczoraj zobaczyłam i przeżyłam to koszmar.Pies ma na maxa zwichrowaną psychikę.Nigdy czegoś takiego nie widziałam.
Strasznie mi go żal...:-(

Posted

magda222 napisał(a):
Gdybyśmy nie wierzyli nie ratowalibyśmy go.
Ale to co wczoraj zobaczyłam i przeżyłam to koszmar.Pies ma na maxa zwichrowaną psychikę.Nigdy czegoś takiego nie widziałam.
Strasznie mi go żal...:-(

Mnie też, bardzo:( bardzo:(

Posted

[quote name='magda222']Gdybyśmy nie wierzyli nie ratowalibyśmy go.
Ale to co wczoraj zobaczyłam i przeżyłam to koszmar.Pies ma na maxa zwichrowaną psychikę.Nigdy czegoś takiego nie widziałam.
Strasznie mi go żal...:-(
Magda222 ma całkowitą rację "Gdybyśmy nie wierzyli nie ratowalibyśmy go".
Całą trójką pojechaliśmy do Mysłowic a później do Cieszyna. Wyobraźcie sobie iż Max potrafił z tej agrsji i strachu zerwać metalowe koluszko przy kolczatce a samo wyciąganie psa z samochodu przez pana Tomka trwało w potężnym deszczu prawie godzine. A przecież to jest piesek raczej mniejszej postury. Jak on sie biedak strasznie bał :placz:
No dobra koniec marudzenia!!! Teraz trzeba głeboko wierzyć iż wszystko będzie OK i piesek pod okiem pana Tomka wyjdzie z tego doła :lol:

Posted

grazyna9915 napisał(a):
teraz wieźliśmy go przymocowanego do drzwi na na krótkim sznurku, na kolczatce której właścicielka, a później i my nie mogliśmy ściągnąć. Dzisiaj to był całkiem inny pies. NIE POZNAŁ MNIE.:shake:
TRAGEDIA.:-(

:-(:-( co oni mu k...a zrobili?????

Ja wierzę że to się zmieni - po prostu musi!! :-(

Posted

Wiem u kogo psiak był. Wiem jaki był i co starano się dla tego psa zrobić. i niech nikt mi nie pisze, że oni się nad Maxem znęcali albo to jest przez nich! Nieodpowiedzialna jest tylko 1 osoba- ta która dała psa z takimi dużymi problemami do adopcji. To jest chore, żeby dawać psa który jest agresywny i o nie mówić nowemu właścicielowi o tym. :roll:

Posted

tarisa napisał(a):
Wiem u kogo psiak był. Wiem jaki był i co starano się dla tego psa zrobić. i niech nikt mi nie pisze, że oni się nad Maxem znęcali albo to jest przez nich! Nieodpowiedzialna jest tylko 1 osoba- ta która dała psa z takimi dużymi problemami do adopcji. To jest chore, żeby dawać psa który jest agresywny i o nie mówić nowemu właścicielowi o tym. :roll:

Wybacz, ale psy nie zachowują się tak bez powodu:shake: Psy nie są z natury agresywne, tylko ich zachowanie jest zawsze wynikiem jakiegoś innego działania...
Ja też mam psa bitego i maltretowanego wcześniej i pierwsze jego reakcje u mnie to był atak zębami... Zajeło mi rok, zanim Pies doszedł do normalnego stanu i teraz jest przylepa:) Mam nadzieję Maxiu że i z Tobą tak będzie.

Posted

[quote name='tarisa']Wiem u kogo psiak był. Wiem jaki był i co starano się dla tego psa zrobić. i niech nikt mi nie pisze, że oni się nad Maxem znęcali albo to jest przez nich! Nieodpowiedzialna jest tylko 1 osoba- ta która dała psa z takimi dużymi problemami do adopcji. To jest chore, żeby dawać psa który jest agresywny i o nie mówić nowemu właścicielowi o tym. :roll:
Natomiast ja wiem gdzie przebywał psiak na tymczasie przez 4 tygodnie, wiem kto wychodził z nim na spacery, wiem kto biegał z nim po lesie, wiem kto przyzwyczajał go do innych psów i do kociaków, wiem kto dawał mu jedzenie wkładajc przy tym rekę do miski. TO BYŁEM JA !!!
Ares vel Max przebywał w moim domu. Nikt nie ma prawa zarzucić Grazynie9915 że nie powiedziała jaki to jest pies. Do tej pory pamietam iż dobitnie mówiła że ten pies nie nadaje sie do domu z dzieckiem, że potrafi powarczeć pilnując swego posłania i że jest to pies po przejściach. Na dodatek o psie wszystko wiedziała wolontariuszka z jednej organizacji która zajmowała sie adopcją Aresa vel Maksa.
Grazyna9915 specjalnie pojechała dwa lata temu do Mysłowic z powodu szczekania, wytłumaczyć, pokazać. Niestety nic to nie pomogło. Piesek spał na kanapach, miska pełna jedzenia przez cały dzień, właściciel bawiąc się z pieskiem dawał mu ręke do gryzienia, na widok innego psa ściąganie na kolczatce. Gdzie tu sens i logika !?

Posted

[quote name='tarisa']Wiem u kogo psiak był. Wiem jaki był i co starano się dla tego psa zrobić. i niech nikt mi nie pisze, że oni się nad Maxem znęcali albo to jest przez nich! Nieodpowiedzialna jest tylko 1 osoba- ta która dała psa z takimi dużymi problemami do adopcji. To jest chore, żeby dawać psa który jest agresywny i o nie mówić nowemu właścicielowi o tym. :roll:

Jestem zbulwersowana tą całą sytuacją, tym, do czego ludzie są zdolni! :angryy: Osoba adoptująca psa wiedziała jaki pies ma charakter, została o tym poinformowana, a nawet gdyby nie została, jest w stanie ocenić psa podczas kilku dni przebywania z nim! Gdyby się okazało, że nie jest w stanie poradzić sobie z tym psem, oddała by go po kilku dniach, tygodniach, a nie po tylu latach!! Stan psychiczny, w jakim ten pies obecnie jest to istny horror! Ten pies cierpi i cierpiał długi czas...

Osoby bardziej odpowiedzialnej od pani Grażynki nie znam. Z resztą... zdjęcia tego psa sprzed tych kilku lat mówią same za siebie! Ktoś zaprzeczy? :roll:
Pies był charakterny, ale wystarczyło trochę konsekwencji w jego wychowaniu. To, co z tym psem się dzieje obecnie, po tym, gdy wrócił z adopcji, to coś strasznego. Przez te ok. 2 lata opiekę nad nim nie sprawowała pani Grażynka, tylko osoba, która go przygarnęła, i to jej zadaniem było konsekwentnie postępować z psem, dostosować się do wskazówek. TO BYŁ JEJ PIES, a ona była jego właścicielem! Jeśli to zbagatelizowała - trudno, jej wina, a cierpi na tym przede wszystkim PIES... :shake:
Bezczelność, kłamstwo i nieodpowiedzialność... :cool1:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...