grazyna9915 Posted October 15, 2008 Posted October 15, 2008 Szkoda, że zanikła możliowść zamieszczenia kilku cytatów. Postaram się jednak odpowiedzieć na wszystkie pytania. pixi * Właściciele oddadzą psa " z pocałowaniem ręki", wczoraj o 18.30 kiedy byłam z kotami u weterynarza, zadzwoniła właścicielka i wręcz zagroziła mi policją jeżeli go nie odbiorę. * Na obecną chwilę nie jestem w stanie kontaktować się z właścicielką (a raczej mamą oficjalnej właścicielki), wczoraj po niemiłej wymianie zdań odłożyła dwa razy słuchawkę. Jestem natomiast w kontakcie z jej siostrzenicą, młodą osobą która, również pomaga zwierzętom. Dzisiaj chce z nim udać się do weterynarza, by ten ocenił jego stan i przepisał mu jakieś tabletki na uspokojenie. Namawiała również swoją ciocię, żeby zadzowniła do Pana Jacka Gałuszki, ale nie wiem czy to zrobi. Niestety co do jednego jesteśmy zgodne, że pies w tym domu i tak nie może zostać. Dzisiaj i ja zamęczłam Pana Jacka pytaniami, przy okazji dziękuję za poświęcenie mi sporej ilości czasu. Pan Jacek mówił, że dobrze by było zdjagnozować go w miejscu gdzie mieszka, jednak obawiam się, że to nie będzie możliwe. Drugie wyjście to znaleźć takie miejsce gdzie psiak psychicznie odpocznie, odstresuje się, może zastosować kurację farmakologiczną, a po półtoryj lub dwóch miesiącach można go by było poddać szkoleniu. * Jeżeli w Polsce znajdzie się ktoś kto jest gotowy podjąć się opieki nad psem i pracować z nim to ja jestem gotowa go tam zawieźć. Na tą chwilę faktycznie nie mam go gdzie umieścić. Nawet lokalne schronisko w Mysłowicach odpada bo nie przyjmuje psów od właścicieli. *Aresa widziałam dawno temu, może półtoryj roku, może dwa lata temu. W pierwszym momencie nieźle mnie obszekał, ale za chwilę mnie poznał i przywitał mnie już bardzo radośnie. Mam nadzieję, że po tak długim czasie mógłby mnie poznać. * Nie wiem czy może mieć jakąś chorobę psychiczną, chyba nie? Kiedy do mnie trafił to faktycznie nie było sympatycznie, ale po niedługim czasie zaczął robić postępy i się zmienił, przestał kąsać, a po jakimś czasie można go było zostawić już samego w mieszkaniu bez obawy, że zaalarmuje cały blok. W domu docelowym na początku również było ok. jednak później zaczęło się stopniowo od nadmiernego szczekania, potem przestał lubić inne zwierzęta i zaczął gryźć. Wydaje mi się, że tak jak pisze ulvhedinn agresja jest na tle lękowym, ale mogę się mylić. pies? właścicielką psa jest wolontariuszka fundacji, która pomaga zwierzętom, nie piszę nazwy fundacji, bo to zawsze mogłoby być źle widziane. Wolontariuszka wyjechała za granicę i pies został pod wyłączną opieką rodziców. W każdym razie umowa była podpisana w domu obecnych opiekunów, przy adopcji była mama wolontariuszki, którą teraz nazywam również właścicielką. Na temat sytuacji psa obie Panie były dobrze poinformowane i obie zgodnie na niego się decydowały. Ja naprawdę nie miałam cienia wątpliowści wydając tego psa. Quote
ulvhedinn Posted October 15, 2008 Posted October 15, 2008 Ja jestem PEWNA, że poczatkowym problemem był strach. Opiszę dokładniej. Psa zabierałyśmy od baby w Żmigrodzie, był uwiązany na łańcuchu, na ciasno zamotanej pończosze. Reagował lękowo, właściwie to mało powiedziane- pies był w totalnej panice, jeszcze nie widziałam tak przerażonego zwierzęcia. Brak było z nim wogóle kontaktu, on kompletnie nie myślał, miotał sie, gryzł na oślep, byle uniknąć kontaktu z człowiekiem. Straszliwie krzyczał- to nawet nie był pisk, tylko krzyk udręczonej istoty...:-( Jak juz pisałam, obdukcja lekarska (dr. Rak) wykazała ciężkie pobicie, więc miał prawo się bać. W drodze był na lekach, potem (kiedy leki przestały działac) juz się zachowywał spokojniej, choc nadal nieufnie. To nie jest jedyny trudny zwierz stamtąd, szczeniaki tez były w złym stanie psychicznym (co do diabła trzeba zrobic, żeby małe dzieci psie reagowały na człowieka zastyganiem w bezruchu, w totalnym strachu z miną "nie ma mnie"? :angryy:), Foczka Edyty bardzo dłuuugo dochodziła do "w miarę normalności". Pomyślcie faktycznie o Uciechowie, no wiem, że to tylko hotelik, ale nie mają duzo zwierząt ;) i maja doświadczenie z trudnymi zwierzakami. Quote
grazyna9915 Posted October 15, 2008 Posted October 15, 2008 Sytuacja jest tragiczna. Rozmowa z właścicielką (mamą właścicielki) to prawdziwy horror. Jeżeli do jutra rana nie znajdę wyjścia to uśpią psa lub przywiąza mi go pod drzwi. Jestem wściekła i ogromnie rozczarowana. Z jednej strony godzinne rozmowy i zapewnianie mnie że właściciele chcą pomóc, poczym jest stawianie mnie pod ścianą z ogromnym wrzaskiem. Właścielka zadzwoniła do P. Jacka. Pan Jacek powiedział, że przez trzy tygodnie trzeba podawać mu za zgodą weterynarza lekarstwo, później przyjedzie i może pomóc behawioralnie. Jednak nie gwaratuje całkowitego wyleczenia psa, że potrzeban jest współpraca całej rodziny. Niestety lekarstwo jest drogie i nie będą inwestować, siostrzenica, która pomaga zwierzkom i również działa w jakiejś fundacji powiedziała, że mogłaby załatwić na to fundusze, ale szybko się wycofała. W tej chwili sytacja wygląda tak, że właściciele zarzucają mi że pies od początku był agresywny, że o niczym im nie powiedziałam, że wszystko ukrywałam. Zarzucają mi sytacje które nigdy nie miały miejsca i mówią rzeczy takie, że włos się jeży na głowie. Kiedy udawadniam, że się mylą, zmieniają temat i wysuwają tylko rządania natychmiastowego zabrania psa grożąc mi zniszczeniem reputacji, policją itp. Mam nadzieję, że piszę to w chociaż trochę zrozumiały sposób. Od wczoraj nie potrafię składnie myśleć. Quote
Doda_ Posted October 15, 2008 Posted October 15, 2008 jejku... :shake: a pytalyscie czy sa wolne miejsce w hoteliku w Sosnowcu? na ul. O... (basiapron, dokończysz? :oops: już zapomnialam jaka to ulica :oops:) Quote
Justynak Posted October 15, 2008 Posted October 15, 2008 W necie znalazłam takie coś: Hotel dla psów Monika Motłoch, Sosnowiec, ul. Okrzei 1, tel. (032) 66 71 16, tel. kom. 0602 711 616. O ten chodzi? Quote
Doda_ Posted October 15, 2008 Posted October 15, 2008 Justynak napisał(a):W necie znalazłam takie coś: Hotel dla psów Monika Motłoch, Sosnowiec, ul. Okrzei 1, tel. (032) 66 71 16, tel. kom. 0602 711 616. O ten chodzi? Tak :Rose::Rose::Rose: Quote
basiapron Posted October 15, 2008 Posted October 15, 2008 aaa tak tak:)jak coś to moge podać nr gg do rybki_39 ona zna kogoś kto ma jakiś tymczas Quote
basiapron Posted October 15, 2008 Posted October 15, 2008 aaa i pani Motłoch ma na imie Magdalena:) Quote
magda222 Posted October 15, 2008 Posted October 15, 2008 basiapron napisał(a):aaa tak tak:)jak coś to moge podać nr gg do rybki_39 ona zna kogoś kto ma jakiś tymczas Tylko czy osoba oferująca tymczas jest w stanie przyjąć agresywnego psa?! Quote
Doda_ Posted October 15, 2008 Posted October 15, 2008 magda222 napisał(a):Tylko czy osoba oferująca tymczas jest w stanie przyjąć agresywnego psa?! Musi wiedzieć, ze psiak jest agresywny.. Quote
Edi100 Posted October 15, 2008 Author Posted October 15, 2008 Czy coś wiadomo?:roll:Bosz, bo jutro sądny dzień:(:(:( Quote
magda222 Posted October 15, 2008 Posted October 15, 2008 Dobre wiadomości :) Jutro wieczorem zawozimy Maksia z Grażynką do Cieszyna do hoteliku,który prowadzi szkoleniowiec.On popracuje nad naszym maluchem. Sorry Grażynko,że pierwsza to napisałam ale nie mogłam się powstrzymać.No i chciałam,żeby nasze kochane dogomaniaczki były spokojne o niego :) Quote
Edi100 Posted October 15, 2008 Author Posted October 15, 2008 magda222 napisał(a):Dobre wiadomości :) Jutro wieczorem zawozimy Maksia z Grażynką do Cieszyna do hoteliku,który prowadzi szkoleniowiec.On popracuje nad naszym maluchem. Sorry Grażynko,że pierwsza to napisałam ale nie mogłam się powstrzymać.No i chciałam,żeby nasze kochane dogomaniaczki były spokojne o niego :) Jestescie Wspaniałe:Rose::Rose::Rose: Pewnie będzie trzeba grosików na utrzymanie Go w Hoteliku.Zaczynam mocno oszczędzać, żebym i ja mogła groszem wspomóc, choc chwilowo :oops:nienajlepiej z tym u mnie:oops: Quote
pixie Posted October 15, 2008 Posted October 15, 2008 z biciem serca tu wchodze nie bylam od rana zuzie prosilam o zawiadomeinie wszystkich mozliwych osob ze Slaska... zaraz zabieram sie za czytanie postow..tytul nie zmienil sie wiec jeszcze nie jest najgorzej...:roll: i cos o hotelikach jak widze wyzej mowa i basiapron :loveu: jest i Doda:loveu: i magda Edi oczywiscie na strazy od wczoraj...tyle widze w podgladzie tym najkrotszym zaraz przeczytam jak wyglada sytuacja... uffff piesku trzymaj sie robimy co w naszej mocy! Quote
pixie Posted October 15, 2008 Posted October 15, 2008 Cieszyn...ufff ten ze szkoleniowcem...o ktorym wspominalas wczoraj czy mozna powiedziec i tym psie ze jest agresywny? tzn rzuca sie od razu na wszystkich i wszystko? ciekawa jestem bardzo czy po zmianie otoczenia, po pierwszym trudnym oswajaniu sie nie bedzie powoli spokojnial jemu cos tam musialo w tym domu szkodzic...i zaszkodzic ciekawe co... czy macie transport? Quote
grazyna9915 Posted October 15, 2008 Posted October 15, 2008 magda222 napisał(a):Dobre wiadomości :) Jutro wieczorem zawozimy Maksia z Grażynką do Cieszyna do hoteliku,który prowadzi szkoleniowiec.On popracuje nad naszym maluchem. Sorry Grażynko,że pierwsza to napisałam ale nie mogłam się powstrzymać.No i chciałam,żeby nasze kochane dogomaniaczki były spokojne o niego :) Madziu nie mam nic przeciwko, dobrze, że dałaś znać. Cieszę się, że jest szansa, jest nadzieja. Może jeszcze nie pora, bo strach zapeszyć, ale ja muszę Wam serdecznie podziękować. Dawno nie miałam takiego doła, prawdopodobnie w ciągu ostatniej doby nabawiłam się wrzodów żołądka.:evil_lol: Wdzięczna jestem, że z tym problemem nie zostałam sama, że niektórych nawet nie widziałam, a słóżyli pomocą jak tylko mogli. Dogomaniacy nie zawiedli, jak zawsze w podbramkowej sytacji działają jak burza. Edi zakłada wątek i reszta się toczy, jak wielka machina. Dzisiaj i wczoraj wydzwaniałam i zawracałam głowę wielu osobą. Magdzie (dzięki że wzięłaś wszysto w garść kiedy ja się rozsypałam), Amikat, Jotce, AgeZ, Grzegorzowi z pogotowia, Panu Jackowi Gałuszce (chciałabym mieć kiedyś taką wiedzę:loveu:), wydzwaniałam do wielu behawiorystów licząc, że będą mogli przyjąć psiaka. Zawracałam głowę naprawdę wielu, wielu osobą i nikt nie odesłał mnie z kwitkiem, każdy chciał w jakiś sposób pomóc. Na dodatek mój TZ nie burzył sie zabardzo o maksymalnie przekroczony limit rozmów telefoniczny, nawet podzielił się swoimi minutkami.:loveu: Dogomaniacy jak zwykle nie zawiedli, na wątku pilnie wszystko czytałam i dzięki waszej pomocy prawdopodonie jeszcze jeden psiak zostanie uratowany, ale o tym na razie cisza. Magda222 by mnie zabiła.:evil_lol: Bardzo Was proszę trzymajcie kciuki. Rozmawiałam z siostrzenicą i powiedziała, że załatwi odrocznie wyroku. Umówiliśmy się, że psa odbiorę jutro ok. 18.00 Później jedziemy i komuś będę rzucać się na szyję.:lol::multi: Quote
grazyna9915 Posted October 15, 2008 Posted October 15, 2008 [quote name='pixie']Cieszyn...ufff ten ze szkoleniowcem...o ktorym wspominalas wczoraj czy mozna powiedziec i tym psie ze jest agresywny? tzn rzuca sie od razu na wszystkich i wszystko? ciekawa jestem bardzo czy po zmianie otoczenia, po pierwszym trudnym oswajaniu sie nie bedzie powoli spokojnial jemu cos tam musialo w tym domu szkodzic...i zaszkodzic ciekawe co... czy macie transport? Ja wierzę, że ten pies się zmieni, na spokojnie myślę, że on nie rzuca się na wszystko i wszystkich bo pewnie już dawno by mi go zwrócili. Pixi transport mam tylko prawka nie mam.:evil_lol: Poproszę TZ będzie robił za kierowcę. Pixi i wszyscy inni, ogromne, ogromne dzięki (i tfu, tfu, żeby nie zapeszyć:evil_lol:) Quote
magda222 Posted October 15, 2008 Posted October 15, 2008 Ja też dziękuję wszystkim :loveu: Kochani dobrze,że jesteście :loveu: Mam nadzieję,że jutro zacznie się dla psiaka nowy,dużo szczęśliwszy rozdział życia. Edi100 a Ty trzymaj kasę wiesz na co...:cool3: Pixie dziękuję :Rose: Quote
Edi100 Posted October 15, 2008 Author Posted October 15, 2008 [quote name='magda222']Ja też dziękuję wszystkim :loveu: Kochani dobrze,że jesteście :loveu: Mam nadzieję,że jutro zacznie się dla psiaka nowy,dużo szczęśliwszy rozdział życia. Edi100 a Ty trzymaj kasę wiesz na co...:cool3: Pixie dziękuję :Rose: Jesteście niesamowici!:multi::multi::multi: Odetchnę jak Niuniu będzie już w drodze. magda222, oczywiście:) Quote
Justynak Posted October 15, 2008 Posted October 15, 2008 Jaka wspaniała i sprawnie przeprowadzona akcja!!! :multi: Dziewczyny jesteście wspaniałe! :Rose: A jak się ma sprawa z finansowaniem hoteliku? :roll: Quote
magda222 Posted October 15, 2008 Posted October 15, 2008 Justynak napisał(a): A jak się ma sprawa z finansowaniem hoteliku? :roll: Na razie wyłożymy ze swoich. Ale gdyby ktoś chciał pomóc to byłybyśmy wdzięczne. Quote
pixie Posted October 15, 2008 Posted October 15, 2008 Niuniu ..czekamy na nowe uśmiechnięte fotki nie moge sie doczekac jutra.. __________________ kilka slow w tym watku musze jeszcze napisac... Zuziu M stokrotne dzięki! za wczoraj, za pomoc demi za 6 kotów umierającego Pana, już od dziś w DS dzięki Tobie, i za dziś, za dziesiatki gg, za cala poranna akcje Niuniusia za dzialanie za kurtyna, o ktorej wspominala grazyna... za to ze jesteście Ty, Seaside i Justynak na dogo! i za to ze zawsze mozna na Was liczyc! ogromnie sie ciesze, ze wytrzymalyscie probe czasu..tyle ludzi juz sie wysypalo..a Wy trwacie na posterunku:multi: nadal aktywne, skuteczne i zawsze gotowe przyjść z pomocą, nie bacząc na porę i na miejsce! Quote
Justynak Posted October 15, 2008 Posted October 15, 2008 Ale ja przecież nic nie zrobiłam...:oops: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.