Flaire Posted September 7, 2004 Posted September 7, 2004 Obiecałam kiedyś bardzo dawno, w innym topiku, że napiszę coś na temat szkolenia grupowego vs indywidulanego. Wtedy się nie wyrobiłam, teraz mam troszkę więcej czasu, a ponieważ prowadziłam w swoim życiu szkolenia i indywidualne, i grupowe, więc może mogę na tę kwestię rzucić trochę światła z ciut innej perspektywy. Jako szkoleniowcowi, dużo bardziej opłacają mi się szkolenia indywidualne – po prostu więcej na nich zarabiam, a roboty – mniej. Ale czy rzeczywiście takie indywidualne szkolenie jest lepsze dla klienta? To bardzo zależy, ale dla większości klientów, którym chodzi o podstawy posłuszeństwa, w moim doświadczeniu, indywidualne szkolenie po prostu się nie opłaca, a niemal cała reszta, po kilku indywidualnych lekcjach, też bardziej skorzystałaby ze szkolenia grupowego. Zakładam tu oczywiście, że klienci „odrabiają pracę domową”, czyli szkolą psa indywidualnie poza lekcjami. Więc dyskusja na temat zalet szkolenia indywidualnego czy grupowego jest troszeczkę myląca; ponieważ każdy pies jest szkolony poza lekcjami indywidulanie przez swojego właściciela, w tej dyskusji chodzi o to, czy czas z instruktorem bardziej się opłaca indywidualnie, czy w grupie, jak również czy pies skorzysta jakoś dodatkowo ze szkolenia grupowego. I w tak sformułowanym temacie, moim zdaniem, dla przeciętnego psa z przeciętnym właścicielem, szkolenie grupowe ma bardzo wiele zalet. Dlaczego tak uważam? Prawdą jest, że na szkoleniu indywidualnym więcej czasu poświęcam tej jednej osobie. Ale co to znaczy w praktyce? Ano tyle, że jeżeli ta osoba jest w miarę pojętna, to bardzo szybko potrafię jej wytłumaczyć, o co chodzi, poprawić wszelkie błędy, które popełnia i potem albo zakończyć lekcję po pół godzinie (co mi się, z dojazdem do klienta, nie opłaca – muszę liczyć za godzinę), albo oglądać jak klient ćwiczy z psem pod moim okiem, co jest mu już w zasadzie nie potrzebne. Oczywiście zdarza się doszlifować w takim przypadku jakiś drobny błąd, który nie wyszedł wcześniej, ale ogólnie rzecz biorąc, takie ćwiczenie pod moim okiem, gdy w grę wchodzą naprawdę duże pieniądze, po prostu przeciętnemu klientowi się nie opłaca. Niemniej miałam bogatych klientów, którzy bardzo lubili tak ćwiczyć, bo bez takiego nadzoru nie zmobilizowaliby się do ćwiczenia z psem w ogóle. W takich przypadkach, gdy dostępna kasa przekracza możliwości samozaparcia, indywidualne szkolenie jest super – i dla właściciela, i – szczególnie – dla mnie, bo to naprawdę łatwy kawałek chleba :wink: . Dlaczego nie mogłabym po prostu dodać więcej ćwiczeń do lekcji, raczej niż kończyć po pół godzinie? Ano dlatego, że przeciętny właściciel nie jest w stanie zapamiętać szczegółów szkolenia iluśtam komend – lepiej skoncentrować się na dwóch czy trzech. A i pies szybciej się uczy jeśli uczymy go tylko kilku nowych rzeczy na raz. Z drugiej strony, w grupie, takie ćwiczenie wyuczonych już (przez właściciela) komend pod okiem instruktora wypada dużo taniej, więc jest łatwiejsze do przyjęcia, a poza tym ma inne zalety, których ćwiczenie samemu nie ma (o nich, poniżej). Na razie podałam względy ekonomiczne. Ale są inne. W moim doświadczeniu, szkolenie grupowe jest lepsze dla przeciętnego psa. Po pierwsze, większość psów bardzo lubi takie szkolenie; przebywanie w towarzystwie wielu psów sprawia im ogromną frajdę. Po drugie, psy uczą się jeden od drugiego, co wie każdy, kto miał na raz więcej niż jednego psa. Po trzecie, szkolenie w „domowych” warunkach każdy pies będzie miał regularnie ze swoim właścicielem (jeśli odrabiają pracę domową, którą zadaję) – na szkoleniu grupowym ważne jest właśnie to, żeby warunki były inne od tych domowych. Po czwarte, szkolenie grupowe daje możność poznania innych właściceli, obserwacji ich pracy z psami i uczenia się na ich błędach – to, moim zdaniem, jest niesłychanie ważne. Niemal każdy, kto na takie szkolenie uczęszczał, może sobie wyobrazić jakiegoś współuczestnika, który, na przykład, ciągle napinał smycz podczas chodzenia przy nodze, albo ciągle powtarzał po dziesięć razy tę samą komendę, którą pies olewał. Samodzielna obserwacja takich błędów u innych często daje dużo lepsze wyniki, niż powtarzanie lub nawet demonstracja przez szkoleniowca, żeby psa prowadzić na luźnej smyczy, czy żeby komend nie powtarzać. Dlatego, jako szkoleniowiec, lubię obserwować grupy, nawet gdy sama niczego nie prowadzę, ani własnego psa nie szkolę (o czym wiedzą Ci, którzy widzieli mnie na Bemowie z Wirtusiem, moim idealnym pieskiem wirtualnym :wink: ). Prawdą jest, że w czasie szkolenia grupowego, uwaga szkoleniowca nie jest skupiona na jednym tylko psie, w związku z czym niektóre błędy mogą być przez jakiś czas niezauważone. I to jest główną wadą szkolenia grupowego, jak i powodem, dla którego uważam, że dla niektórych psów i właścicieli, szkolenie grupowe powinno być poprzedzone przez kilka lekcji indywidualnych. Chodzi tu o psy trudne, kiepsko zsocjalizowane, lub bardzo rozbrykane, głównie w rękach niedoświadczonych właścicieli, którzy nie potrafiliby sobie z nimi poradzić w nowej, stresującej sytuacji, jaką niewątpliwie jest dla każdego psa pierwsza grupowa lekcja. Również niektórzy właściciele nie bardzo potrafią przyjmować instrukcje w grupie, szczególnie w obecności własnego i innych psów – dla takich osób indywidualne lekcje mogą być koniecznością. W końcu, niektórzy klienci zwracają się do szkoleniowca nie po to, żeby nauczyć psa ogólnego posłuszeństwa, ale po to, żeby rozwiązać konkretny problem. W takich przypadkach oczywiście szkolenie grupowe w ogóle nie wchodzi w grę. Ale dla znakomitej większości moich klientów, lekcje grupowe były naprawdę lepszą opcją, i z punktu widzenia kosztów, i z punktu widzenia dobra psa. Podam jeszcze taki argument: W USA, każdy szanujący się szkoleniowiec bierze swoje psy na szkolenia grupowe, przynajmniej od czasu do czasu, poczynając od przedszkola, które większość szkoleniowców uważa za obowiązkowe, ale nie kończąc na nim, a kontynuując przez całe właściwie życie psów. A na indywidulane lekcje ze swoimi psami oczywiście żaden szkoleniowiec się nie zapisuje. Jak myślicie, dlaczego tak jest? I jeszcze jeden przykład: psy pracujące, policyjne, ratownicze, szkolnone na przewodników, poza ćwiczeniami indywidualnymi, również trenują w grupie. Dlaczego? Podsumowując, moim zdaniem każdemu psu należy się szkolenie grupowe – i to przez całe właściwie życie – i dlatego wszystkie moje psy na takowe uczęszczały (a Misia nadal uczęszcza). Kilka indywidualnych lekcji może być przydatnych w konkretnych przypadkach, ale jako dodatek do, nie zamiast, szkolenia grupowego. I jeszcze kilka uwag na temat konkretnych dyskutowanych tutaj tematów. Po pierwsze, kto powiedział, że na szkoleniu grupowym nie można uczyć chodzenia na luźnej smyczy, tylko przy nodze??? Ja właśnie zaczynałam lekcje grupowe od chodzenia na luźnej smyczy (polecam tu opis amerykańskiego programu CGC – Canine Good Citizen – dostępnego chyba na stronach Ovari – tego programu właśnie ostatnio uczyłam). Po drugie, związkowe szkolenia w Warszawie rzeczywiście są prowadzone pod egzamin PT (czyli np. nauki chodzenia na luźnej smyczy nie ma w programie), ale na pewno nie dotyczy to wszystkich szkoleń grupowych, więc ta konkretna krytyka nie dotyczy różnicy pomiędzy szkoleniami grupowymi a indywidualnymi, a raczej różnicy pomiędzy szkoleniami, których celem jest przygotowanie do egzaminu, a innymi, które takiego celu nie mają. A po trzecie, jest dużo więcej powodów wymagania od psa precyzji w wykonywaniu komend niż zamiar startowania w zawodach... Powody są podobne do tych, dla których od dzieci wymaga się starannego piśmiennictwa bez względu na to, czy zamierzają się zajmować profesjonalnie kaligrafią. Kyane, zgadzam się z Tobą w zupełności, że w Twoim przypadku, kilka indywidualnych lekcji poprzedzających szkolenie grupowe byłoby przydatnych. Natomiast myślę, że Atrey i tak bardzo dużo skorzystał z lekcji grupowych i mógłby skorzystać jeszcze więcej, gdyby nie Twój nieszczęśliwy wypadek. BeataG, Emila nie znam, więc trudno mi się wypowiadać, czy szkolenie grupowe, wśród innych szkolących się psów, by mu coś dało. Mogę tylko powiedzieć, że niedawno słyszałam od kogoś, kto poznał Emila w Związku, że strasznie się rwał do innego psa... Padło nawet słowo „nieopanowany”. Ale podkreślam, że nie są to moje osobiste obserwacje, bo ja Was nie znam, a z tego, co piszesz, nie masz z nim problemów. Podałam Wam moje opinie na temat kilku zalet szkolenia grupowego, oparte na wielu latach uczestnictwa i prowadzenia szkoleń i grupowych, i indywidualnych. Ewidentnie nie wszyscy się z moimi opiniami zgadzają - ok, to tylko opinie i każdy ma prawo do swoich. A ja na koniec muszę przyznać, że dla mnie, szkolenie jest i od lat było niejako „stylem życia”, sposobem na intensywne spędzanie czasu z moim psem, który obie bardzo lubimy. Znam kilka innych osób tu, w Warszawie, niektórych ze szkoleń związkowych, innych z Cave Canem, które podchodzą do szkolenia chyba w podobny sposób. Spotykamy się na kilka godzin w każdy weekend, witamy znajome pieski, dzielimy się doświadczeniami z minionego tygodnia. I tej roli, szkolenie indywidualne na pewno grupowego zastąpić nie może. Quote
BeataG Posted September 7, 2004 Posted September 7, 2004 Flaire, wszystko pięknie, jeśli na szkolenie grupowe chodzi się od początku do końca. Jak przeczytasz mój pierwszy post w tym topicu, to zobaczysz, że odpowiedziałam wprost na pytanie Agnes - znalazłam jej szkolenie grupowe, które odbywa się tylko w tygodniu. Ale dla niej było to za daleko i to mogę zrozumieć. Potem cała reszta była już na temat, czy lepsza 1/3 szkolenia grupowego, czy kilka lekcji indywidualnych. Dalej będę się upierać, że to drugie. Każdy kurs grupowy ma jakiś program i nikt nie będzie go raczej dostosowywać do potrzeb klienta, który z założenia będzie uczesniczyć tylko w 1/3 kursu. Co do Emila - pewnych doświadczeń mój pies nie ma. To była pierwsza sytuacja, kiedy pies znalazł się w zamkniętym pomieszczeniu (do tego nie na swoim terytorium), w którym było dużo osób (ja mieszkam sama, a gości mam rzadko i raczej pojedynczo) i inne psy. Gdyby miał możliwość spokojnego obwąchania się z obecnymi psami, to w końcu położyłby się i byłby spokój. Ja mu tej możliwości nie dałam - mea culpa. Ale dla mnie była to również sytuacja nowa, więc wolałam trzymać go cały czas na smyczy. Poza tym widziałam, że jeden z tych psów wyraźnie się go boi. W normalnych warunkach (w parku) Emil leci do każdego psa, jeśli tylko mu na to pozwolę. I albo jest wspólna zabawa, albo po obwąchaniu się (zwykle również po warknięciu drugiego psa na Emila, jeśli jest to pies mniejszy od niego), Emil traci zainteresowanie i zajmuje się "swoimi sprawami". Jeśli nie pozwolę pobiec do drugiego psa, Emil się temu poddaje, ale to nie znaczy, że nie miałby ochoty pobiec (długo jeszcze potrafi się oglądać to na psa, to na mnie, w nadziei, że jednak zmienię zdanie). Nigdy nie kryłam, że mój pies jest wyjątkowo żywiołowy i towarzyski. :D Pewnie można byłoby go "przygasić", ale mnie taki temperament odpowiada. Ja potrafię go opanować (w ostateczności trzymając na smyczy, jak to było w ZK), nikt inny nie musi. ;) Quote
Flaire Posted September 7, 2004 Posted September 7, 2004 BeataG, to, co napisałam, nie było ani konkretnie w odpowiedzi na Twoje uwagi do Agnes, ani bezpośrednio do Agnes, bo o jej sytuacji wiem zbyt mało, żeby doradzić. Napisałam raczej, że Obiecałam kiedyś bardzo dawno, w innym topiku, że napiszę coś na temat szkolenia grupowego vs indywidulanego. A ponieważ wydawało mi się, że w tym topiku zauważyłam kilka ogólnych uwag (nie pamiętam, czyich) i pytań porównujących szkolenie indywidualne i grupowe, więc zdecydowałam się umieścić moje od dawna zbierające się uwagi na ten temat właśnie tutaj. Więc nie bierz tych uwag osobiście. A bardziej osobiście, ja również zawsze miałam bardzo żywiołowe psy, przedstawicieli niesłychanie żywiołowej i niesfornej rasy, których wcale nie zamierzam "przygaszać" (ci, co znają Misię, już się śmieją :lol: ) i właśnie dlatego szkolę ją ciągle i staram się ciągle przedstawiać jej jak najwięcej nowych, nieznanych jej sytuacji tak, żeby nic nie było dla niej stresem i żeby wszędzi z grubsza umiała się zachować. Prowadzę ją ze sobą wszędzie, gdzie się da - do znajomych, do restauracji, do sklepu (jak tylko pozwolą!), wszędzie. Oczywiście jeździ komunikacją miejską, w tym metrem, gdzie kiedyś w jednym wagonie spotkałyśmy trzy inne psy. Do domu również zapraszam ludzi i pojedyńczo, i w grupie, i z psami. I tak samo zawsze zalecałam dla psów, które szkoliłam. Na szkolenia indywidualne, po lekcjach początkowych bez rozporoszeń, też zawsze zabierałam jakiegoś psa (często swojego), żeby pies klienta miał rozproszyciela na zawołanie. I również chodziliśmy właśnie w rozmaite miejsca, nie tylko te już psu znane. To jest, moim zdaniem, bardzo ważnym elementem szkolenia. Quote
BeataG Posted September 7, 2004 Posted September 7, 2004 A bardziej osobiście, ja również zawsze miałam bardzo żywiołowe psy, przedstawicieli niesłychanie żywiołowej i niesfornej rasy, których wcale nie zamierzam "przygaszać" (ci, co znają Misię, już się śmieją :lol: ) i właśnie dlatego szkolę ją ciągle i staram się ciągle przedstawiać jej jak najwięcej nowych, nieznanych jej sytuacji tak, żeby nic nie było dla niej stresem i żeby wszędzi z grubsza umiała się zachować. Prowadzę ją ze sobą wszędzie, gdzie się da - do znajomych, do restauracji, do sklepu (jak tylko pozwolą!), wszędzie. Oczywiście jeździ komunikacją miejską, w tym metrem, gdzie kiedyś w jednym wagonie spotkałyśmy trzy inne psy. Do domu również zapraszam ludzi i pojedyńczo, i w grupie, i z psami. I tak samo zawsze zalecałam dla psów, które szkoliłam. Na szkolenia indywidualne, po lekcjach początkowych bez rozporoszeń, też zawsze zabierałam jakiegoś psa (często swojego), żeby pies klienta miał rozproszyciela na zawołanie. I również chodziliśmy właśnie w rozmaite miejsca, nie tylko te już psu znane. To jest, moim zdaniem, bardzo ważnym elementem szkolenia. Flaire, zgadzam się z Tobą w 100%. Dlatego właśnie zabrałam Emila do ZK i wybieram się z nim na zlot belgomaniaków. Tylko Ty masz Misię od szczeniaka, a ja w ciągu 7 miesięcy musiałam nadrabiać póttoraroczne zaniedbania wychowawcze. A w ciągu tych 7 miesięcy ja miałam 3 miesiące praktycznie wykreślone z życiorysu przez egzamin, czyli zostają 4 miesiące, w czasie których mój pies 3 razy po 10 dni był chory lub kontuzjowany (teraz już 4, ale w ZK byliśmy przed kastracją), co oznaczało zero kontaktów z psami. Więc jak na pozostałe 3 miesiące pełnej formy psa i przewodnika udało nam się osiągnąć bardzo dużo jeśli chodzi o socjalizację i wychowanie. Przypominam, że na początku oprócz "siad" i chodzenia na smyczy z ciągnięciem, ale bez wyrywania ręki, pies nie umiał nic. Broń Boże nie przypisuję tu sobie żadnych zasług - pies ma fajny charakter, łatwo się uczy, a tego, co w tym wszystkim było moją robotą, nauczyła mnie trenerka. I oczywiście uczymy się nadal i nadal będziemy się oswajać z nowymi sytuacjami. Ale mimo wszystko mam nadzieję, że ta żywiołowość mu pozostanie. :D Quote
kyane Posted September 7, 2004 Posted September 7, 2004 Flaire, generalnie sie z Toba zgadzam. Tyle tylko, ze nie jest to temat o wyzszosci szkolenia indywidualnego nad grupowym, czy tez odwrotnie, ale konkretny przypadek psa Agnes, ktory mialby uczestniczyc tylko w czesci szkolenia (chociaz doskonale rozumiem powody, dla ktorych zamiescilas swoja wypowiedz :D ) Kyane, zgadzam się z Tobą w zupełności, że w Twoim przypadku, kilka indywidualnych lekcji poprzedzających szkolenie grupowe byłoby przydatnych. I ja osobiscie uwazam, ze w przypadku psa Agnes tez. A, jako, ze nie moze sobie ona pozwolic na jedno i drugie, na jej miejscu. opierajac sie na wlasnych doswiadczeniach, wybralabym na poczatek wlasnie lekcje indywidualne. Pewnym polaczeniem byloby tu szkolenie indywidualne gdzies np. w parku, gdzie inne psy rozpraszaja i to czasem nawet bardziej skutecznie, niz na szkoleniu grupowym. Reasumujac - nie krytykuje szkolenia grupowego jako takiego, wszystko, co pisalam wczesniej odnosilo sie do tej konkretnej sytuacji i do tych konkretnych potrzeb, ktore sygnalizowala Agnes. A jesli w przyszlosci moglaby sobie pozwolic na pelen cykl szkolenia grupowego, to z pewnoscia pies na tym tylko skorzysta :P Quote
Flaire Posted September 7, 2004 Posted September 7, 2004 Kyane, zgadzam się z Tobą w zupełności, że w Twoim przypadku, kilka indywidualnych lekcji poprzedzających szkolenie grupowe byłoby przydatnych. I ja osobiscie uwazam, ze w przypadku psa Agnes tez. Więc tu właśnie ja po prostu nie mam opinii, bo ani psa, ani Agnes, na oczy nie widziałam, a z tego, co Agnes pisze wnioskuję, że jej pies to zupełnie inny przypadek od Atreya. Jeżeli dobrze pamiętam, to Agnes pisała, że jej pies już zna podstawowe komendy i chodzi jej o przećwiczenie ich w grupie - jeśli tak, to na lekcjach indywidualnych raczej tego nie osiągnie, chyba że szkoleniowiec przyprowadzi specjalnie kilka psów, albo że umówią się gdzieś, gdzie akurat jakaś grupa się spotyka (ja znam tylko jedno miejsce w Warszawie, gdzie można na to liczyć, ale na pewno jest ich więcej).Ale może źle pamiętam, o co Agnes chodziło... a sprawdzać teraz wstecz w topiku nie bardzo mi się chce. Zresztą ona otrzymała już tyle porad, że na pewno coś stosownego dla siebie tu znajdzie. :D Quote
kyane Posted September 7, 2004 Posted September 7, 2004 Zresztą ona otrzymała już tyle porad, że na pewno coś stosownego dla siebie tu znajdzie. Amen :D Quote
Agnes Posted September 11, 2004 Author Posted September 11, 2004 i juz znalazlam:) bylam wlasnie trzeci raz (drugi weekend) na szkoleniu grupowym w szkole Beta na Polach Mokotowskich. Jestem bardzo zadowlona i o to wlasnie mi chodzilo - tak tez myslalam, ze grupowe (mimo, ze miesieczne) da mi wiecej niz indywidualne - co z tego, ze Aza sama robi co chce, ale w grupie nie bardzo? Tak sie sklada, ze cwiczenia mozna tez wykonywac bez smyczy (ktos tu pisal, ze jest to niemozliwe na grupowych), poniewaz teren jest ogrodzony. Oczywiscie my glownie robimy na smyczy, bo sunka by poleciala do psa innego - i tego chce ja tu oduczyc. Oprocz tego p. Janusz (trener) uczy nas jak my mamy uczyc psy, jak nagradzac, jak karac, jak sobie radzic w sytuacjach dnia codziennego (np jak dwa psy sie gryza itp). Jest tez podejscie indywidualne, a oprocz glownego trenera jest pomocnik ktory pomaga wypatrywac bledy. Przez miesiac naucze sie co mam robic z psem, a potem bedziemy to samo robic u siebie. Jak dla mnie szkolenie grupowe jest super, psy sie moga pobawic, wlasciciele porozmawiac - jest bardzo przyjemnie. Quote
anea Posted August 9, 2006 Posted August 9, 2006 Wiem że temat jjest z przed dwóch lat ale mam ten sam problem i ogromną nadzieje że coś się zmieniło :) Szukam szkolenia PT w Warszawie (najlepiej okolice Bródna - ale to już pewnie nierealne marzenie) ale podstawą dla mnie są spotkania w tygodniu!!! Jak myślicie, coś się zmieniło??? Są już jakies szkolenia w tygodniu??? I jeszcze pytanie laika: czy szkolenia PT odbywają się też zimą???? jeśli nie ma spotakn w tygodniu to może poczekam ze szkoleniem do zimy bo wtedy mam wolne weekendy Jeśli ktoś ma potrzebne mi informacje bardzo proszę o odpowiedź Quote
Ludek Posted September 4, 2006 Posted September 4, 2006 anea napisał(a):Wiem że temat jjest z przed dwóch lat ale mam ten sam problem i ogromną nadzieje że coś się zmieniło :) Szukam szkolenia PT w Warszawie (najlepiej okolice Bródna - ale to już pewnie nierealne marzenie) ale podstawą dla mnie są spotkania w tygodniu!!! Jak myślicie, coś się zmieniło??? Są już jakies szkolenia w tygodniu??? I jeszcze pytanie laika: czy szkolenia PT odbywają się też zimą???? jeśli nie ma spotakn w tygodniu to może poczekam ze szkoleniem do zimy bo wtedy mam wolne weekendy Jeśli ktoś ma potrzebne mi informacje bardzo proszę o odpowiedź W zeszłym roku ZK organizował kursy i były tez grupy, które spotykały się w tygodniu. Na Bródnie są kursy oranizowane przez Dom Kultury Świt. Niestety nie wiem kiedy sa zajęcia i kto je prowadzi. Widziałam tylko plakaty. Quote
Izoldas Posted September 4, 2006 Posted September 4, 2006 Anea - ja też szukam w okolicach Bródna, tylko że przedszkola ;) Trzeba sprawdzić ten "Świt" - ktos może już tam szkolił i ma jakąś opinię? Quote
anea Posted September 4, 2006 Posted September 4, 2006 storna świtu jest w przebudowie ale wieczorem sie tam przejde i moze czegos dowiem... z tym że najpierw warto by poszukac opinii na temat tych szkolen Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.