iwona1954 Posted October 12, 2008 Posted October 12, 2008 Dnia 03 września 2008r. o godz. 9.30 zawiozłam pieska ( jamnik długowłosy króliczy, suka, czarna podpalana, 2,7 kg) do Kliniki Weterynaryjnej w Poznaniu na Os. Orła Białego na zabieg usunięcia kamienia nazębnego. Termin zabiegu został ustalony wcześniej. Poinformowano mnie, że około godziny 14.00 mam skontaktować się telefonicznie z kliniką w celu ustalenia terminu odbioru pieska po zabiegu. O godz. 13.40 zadzwoniłam po raz pierwszy i pracownica kliniki poinformowała mnie, że mam zadzwonić za 20 minut co uczyniłam. Dyżurujący w tym dniu lekarz Ryszard Lewiń ski zakomunikował mi , że cytuję: „jest mały problem, ponieważ pani piesek nam uciekł z kliniki już około godz. 10.00”. Na moje rozpaczliwe pytanie jak to możliwe dlaczego dopiero teraz mnie się o tym informuje usłyszałam; „ no uciekł, co miałem zrobić – to przecież tylko pies”. Po natychmiastowym przybyciu do kliniki ustaliłam, że sytuacja rzeczywiście miała miejsce rano i poszukiwanie suczki ograniczyło się do oddelegowania przez lekarza dwóch osób z kliniki. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego mnie nie poinformowano zaraz po zdarzeniu – na co usłyszałam, że próbowano się ze mną skontaktować telefonicznie kilkadziesiąt razy - co jest obrzydliwym kłamstwem. W godzinach wieczornych składając zeznania na Policji ustalono na podstawie rejestru połączeń, że wykonano do mnie jeden telefon z telefonu komórkowego o godz. 11.33., zupełnie z innego numeru aniżeli mi podano. Na miejscu w klinice, na żądanie wyjaśnienia mi jak mogło dojść do tak bulwersującego zdarzenia lekarz Ryszard Lewiński oświadczył ponownie, że to tylko pies, no i uciekł i co on miał zrobić. Umożliwienie wyjścia pieskowi z kliniki w tej lokalizacji, przy tak ruchliwych ulicach ( Trasa Katowicka, Stare Żegrze ) teoretycznie pozbawiło go szans na przeżycie. Podkreślam raz jeszcze, że waga jamniczka to 2,7 kg. Widząc ignorancję ze strony lekarza Ryszarda Lewińskiego w odniesieniu i do zdarzenia i do mojej osoby, lekarza, który poszukiwania pieska ograniczył do wydania dyspozycji dwojgu pracownicom w godzinach południowych , lekarza, który nie miał żadnych zamiarów, żeby wyjaśnić sensownie ucieczkę pieska powiadomiłam Policję o skandalicznym naruszeniu mojej własności i zaniedbaniu przez lekarza i klinikę obowiązków służbowych. Dopiero nasze przybycie na miejsce zdarzenia spowodowało rozpoczęcie poszukiwań: o zostały powiadomione media – dzięki komunikatom nadawanym przez Radio RMI i Radio ESKA oraz Taxi RMI, Taxi ESKA oraz Taxi 515 515 dostawaliśmy informacje o zaginionym piesku, o w okresie 1 godz. na trzech sąsiadujących osiedlach rozwieszono ponad 100 komunikatów, o zaangażowano ponad 40 osób młodzieży, o włączyli się okoliczni mieszkańcy, którzy oburzeni zajściem przekazywali negatywne opinie o pracy kliniki - takie jakie ja mam dzisiaj. Po 9 godzinach intensywnych i rozpaczliwych poszukiwań piesek został odnaleziony na skraju Osiedla Lecha przez członków Fundacji dla Zwierząt Animalia w Poznaniu w stanie skrajnego wycieńczenia i stresu . Podsumowując: stwierdzam, że zachowanie wskazujące na całkowity brak godności zawodowej jest podważeniem autorytetu i zaufania publicznego jakim obdarza się lekarza weterynarii. Bulwersującym i potwierdzającym całkowitą ignorancję lekarza i kliniki, jest fakt braku zainteresowania losem pieska po zdarzeniu. Sprawę oddałam do rozpatrzenia Rzecznikowi Odpowiedzialności Zawodowej. Jest w toku. Quote
krokus Posted October 18, 2008 Posted October 18, 2008 Iwona1954, współczuję Ci tych przeżyć i tego stresu... W ogóle nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, przypuszczam, ze rozszarpałabym faceta gołymi rękoma... Człowiek oddaje swojego przyjaciela w dobre i odpowiedzialne (jak nam się wydaje) ręce i spotyka go coś takiego... Jestem w szoku... Dobrze, ze odnalazłaś swojego psiaka... Quote
Alicja Posted October 18, 2008 Posted October 18, 2008 [FONT=Arial]Sprawa powinna zostać bezwzględnie nagłośniona ... nie wyobrażam sobie jak moze pies uciec z kliniki :shake: co za zabezpieczenia , obsluga ...masakra .... i jak oddać w takie rece psa :angryy:[/FONT] Quote
iwona1954 Posted October 18, 2008 Author Posted October 18, 2008 Ja jeszcze ciągle przeżywam myśląc o tym jak ta maluda biegała po tak ruchliwych ulicach ( wiem o tym od ludzi, którzy nie przeszli obojętnie wobec wszystkich komunikatów ). Chwilami myślę,że to przeznaczenie. Szkoda, że nie wiedziałam wcześniej o sytuacji, która miała miejsce ponad rok wcześniej, a która dotyczy pieska Gucia ( forum gazeta.pl ). Już nigdy nie zostawię pieska samego w żadnej klinice. A co mają powiedzieć ludzie zdani niekiedy nałaskę ludzi nie do końca rozumiejących swoje powołanie. Strach pomyśleć!!!!!!!!! Pozdrawiam! Quote
kajira Posted October 18, 2008 Posted October 18, 2008 Wspolczuje ci tego koszmarnego przezycia,ale dobrze ze piesek sie znalazl. Co to za lekarz z takim podejsciem-to ja juz sobie wyobrazam jak on leczy zwierzeta:shake: Koszmar. Quote
Talia Posted October 18, 2008 Posted October 18, 2008 Nie wyobrażałam sobie, ze osoba, która na co dzień pracuje ze zwierzętami może być tak wobec ich obojętna. Zgadzam się, ze sprawę trzeba nagłośnić. Taki 'weterynarz' powinien pracować w kostnicy...:angryy: Quote
alexdan Posted October 23, 2008 Posted October 23, 2008 Witam. Chcialbym sie wypowiedziec na temat owego pieska,dzięki Bogu odnalezionego.Otóz-z tego ,co wiem-(mam kontakt z policją) policja zostala wezwana(jak również ochrona) przez pracowników kliniki podczas napadu jakiego dokonali ojciec i syn(własciciele psiaka)na w/w lekarzu.Napaśc była czynna -fizyczna,(ponoc po wdarciu się do pomieszczen socjalnych)z bezpośrednim zagrożeniem zycia (z tego co sie orientuję-grożono pilnikiem do pielęgnacji psich pazurów) Poza tym,jak wiem.w/w właściciele zostali postawieni w stan oskarzenia po dokonanej napasci,sprawa jest w toku więc nie wiem jak ma to się do sytuacji przedstawionej przez właścicieli,którzy PRZEDE WSZYSTKIM mają (myślę ze każdy przyzna)pelne prawo zglosic w/w sprawę w Izbie Lekarskiej.Ponadto z tego co mi wiadomo lekarz na ktorego dyżurze miało miejsce to nieszczęsne wydarzenie nie uchyla sie od jakiejkolwiek odpowiedzialności i jest gotów poniesc konsekwencje.Całe szczescie że pies,chyba tego samego dnia,znalazł sie juz w domu cały i zdrowy. Tak na zimno juz zastanawiając sie-jestem w stanie wyobrazic sobie(choc nie jest to wytłumaczenie)wystraszonego,niejednokrotnie agresywnego psa,który wymyka sie z rąk i próbuje uciekac przez najmniejszą szparę.Mimo to,jednak kazdy właściciel pozostawiając psa liczy na fachowośc i odpowiedzialnośc personelu choc wypadki sie zdarzają niestety nawet najlepszym. Quote
an1a Posted October 23, 2008 Posted October 23, 2008 alexdan napisał(a): Tak na zimno juz zastanawiając sie-jestem w stanie wyobrazic sobie(choc nie jest to wytłumaczenie)wystraszonego,niejednokrotnie agresywnego psa,który wymyka sie z rąk i próbuje uciekac przez najmniejszą szparę.Mimo to,jednak kazdy właściciel pozostawiając psa liczy na fachowośc i odpowiedzialnośc personelu choc wypadki sie zdarzają niestety nawet najlepszym. A wystarczy zamknąć drzwi :roll: Mi by nerwy też puściły, bo to jest rażąca nieodpowiedzialność ludzi tam pracujących. Nie dość, że nie poinformowali, to jeszcze zbywali. I teraz będzie sprawa przeciwko właścicielom, bo grzecznie nie posiedzieli w poczekalni, lub nie podziękowali i wyszli szukać pieska. Quote
Zofia.Sasza Posted October 23, 2008 Posted October 23, 2008 Pilnik? Niech się cieszą, że to nie był któryś z moich :angryy::angryy::angryy: Skalpel byłby w użyciu :angryy::angryy::angryy: Quote
nateenanu Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 A jak sprawa się zakończyła? Dopiero trafiłam na ten wątek.. Mam nadzieję, że klinika poniosła odpowiedzialność.. A właścicieli doskonale rozumiem!! Przypuszczam, że sama nie zachowałabym zimnej krwi i leciałyby kłaki gdyby ktoś zgubił moje psiaki i w taki sposób odwlekał powiadomienie i podjęcie poszukiwań! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.